Wolność jako fundament

Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik

22-08-2009 - 10:41:59

No to jak już kopiuję to skopiuję coś jeszcze - artykulik (z pewnymi skrótami) do dyskusji.


Od wielu już lat z telewizorów, radio, gazet i ambon kościołów sączy się przekaz, że choć świat nie jest dla nas bardzo przyjazny i nie jesteśmy może zbyt zamożni to - czego jak czego - ale wolności to nam nie brakuje. Wolni jesteśmy i basta! I choć zapewne nie zgadzamy się z większością tego, co słyszymy w środkach "masowego rażenia", to w tym raczej jesteśmy skłonni przyznać rację - wolni obywatele składający się na wolne społeczeństwo wolnego kraju.
Czy rzeczywiście?
Dla większości ludzi znaczenie słowa "wolność" jest tak oczywiste, że w ogóle się nad tym nie zastanawiają..
A szkoda, bo poświęciwszy na to kilka chwil, dojść można do kilku co najmniej zaskakujących wniosków.
Mały Słownik Języka Polskiego podaje, że wolność to:
niezależność, niepodległość, swoboda, samodzielność, w. osobista, w. narodowa, w. sumienia i wyznania. Słowo "wolność" wywodzi się zaś od słowa "wola" - dyspozycja psychiczna człowieka do świadomego i celowego regulowania swego postępowania, do podejmowania decyzji i wysiłków w celu realizacji pewnych działań, przyjmowanie pewnych postaw zamiast innych.
Tyle definicja. Jak ma się ona do tego, co w wolnej Polsce otacza ludzi?
Nim sobie na to odpowiemy, pozwólcie, że coś Wam opowiem.
Oto w starożytnym Rzymie niewolnictwo było szeroko rozpowszechnione. Niewolnikami stawali się przede wszystkim jeńcy wojenni z podbitych terytoriów, ale też ludzie, którzy sami zaprzedawali się w niewolę - głównie z powodu niespłaconych długów czy też niemożności utrzymania się samemu. Było takich dużo więcej niż się powszechnie uważa. Wartość niewolnika zależała od jego przeznaczenia czy umiejętności. Można przyjąć, że młody, zdrowy i silny - kosztował mniej więcej tyle, ile obecnie średniej klasy samochód - około stu tysięcy złotych. Byli więc dość cenni. Mitem są opowieści o okrutnym traktowaniu niewolników. Pomijając już fakt, że prawo zabraniało celowego uśmiercania czy okaleczania niewolników, byli oni siłą roboczą (wcale nie tanią) przynoszącą dochód właścicielowi. Właściciel we własnym interesie nie tylko zapewniał im dach nad głową, wyżywienie, odzież i opiekę medyczną, ale dbał nawet o rozrywki.
Co więcej, niektórym kategoriom niewolników (między innymi owym zaprzedającym się w niewolę) należało się wynagrodzenie. Wynosiło ono od pięciu do dziesięciu procent zwyczajowego wynagrodzenia wolnych robotników najemnych - dość, aby przez trzy do pięciu lat uzbierała się suma wystarczająca na wykupienie takiego delikwenta.
Inna rzecz, że niewielu tylko korzystało z tej możliwości, woląc przeznaczyć zarobione pieniądze na alkohol, hazard czy inne rozrywki - co dowodzi tylko, że natura ludzka nie zmieniła się wiele, mimo upływu z górą dwóch tysięcy lat. Ale nie ludzką naturą mieliśmy się zajmować, lecz WOLNOŚCIĄ. Otóż twierdzę, że jedną z kilku cech pozwalających niezawodnie rozpoznać niewolnika jest to, że nie może on dowolnie dysponować całością wypracowanego przez siebie zarobku. Nie wiem, czy nie jest to cecha najważniejsza.

Zestawmy teraz fakty:
1. Niewolnik otrzymywał: dach nad głową, wyżywienie, odzież, opiekę lekarską i - jakby tego nie oceniać - stabilizację. W zasadzie nic gorszego (prócz uśmiercenia) nie mogło go już spotkać.
Nadto otrzymywał on wynagrodzenie pozwalające mu po kilku latach odzyskać wolność... lub kupić sobie nową Toyotę. Miał też nadzieję na poprawę losu, wyzwolenie, ucieczkę.
2. Pracownik najemny w Polsce po opłaceniu składek zdrowotnych, emerytalno-rentowych, po zapłaceniu podatku dochodowego płaci podatek VAT zawarty w cenie wszystkich niemalże produktów i usług, podatek akcyzowy (zawarty nawet w cenie energii elektrycznej - kuriozum w skali światowej!) i cały szereg różnych opłat na rzecz Państwa, od abonamentu telewizyjnego po opłaty za prawo jazdy czy podatek od nieruchomości. Po owej orgii opłat pozostaje około SIEDEMNASTU PROCENT zarobionych pieniędzy. Musi za to zapewnić sobie i swojej rodzinie to, co niewolnik w starożytnym Rzymie otrzymywał darmo.
O stabilizacji możemy zapomnieć, a o perspektywach nie warto nawet pisać.Pozostaje nadzieja.

Rzecz jasna jesteśmy w "lepszej" sytuacji - możemy bowiem posiadać rodzinę, co nie każdemu niewolnikowi było dane. Jednak... W sprzyjających okolicznościach: mąż w pracy, żona w pracy, dzieci - jeżeli są - przymusowo, od szóstego do osiemnastego roku życia w "szkole" - gdzie podlegają praniu mózgów (tolerancja, UE, dwie mamusie i dwóch tatusiów, teoria ewolucji, prawa człowieka itp.) i są narażone na przemoc i narkotyki. Nie wolno nam, wolnym ludziom, wychowywać dzieci w sposób, jaki uważamy za słuszny, nie mamy prawa decydować o tym, czego uczą się nasze dzieci. Decyduje Państwo.

To nie my, wolni ludzie, decydujemy ile godzin, ile dni w roku, ile lat w życiu będziemy pracować. Decyduje Państwo.
To nie my, wolni ludzie, decydujemy czy, gdzie i jak będziemy się leczyć. Decyduje Państwo.
Niedługo zapewne Państwo będzie decydować też, kiedy trzeba umierać - doświadczenia np. Holandii z eutanazją są zachęcające...
Nie wolno nam, wolnym ludziom, bronić naszego zdrowia, mienia i życia - robi to za nas Państwo.

Każdy średnio nawet rozgarnięty człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że jesteśmy nieustannie manipulowani przez media, rząd i cały establishment. Nikt zresztą już specjalnie nie ukrywa tego, że te same techniki z zakresu marketingu i socjotechniki stosowane są wobec nas zarówno, gdy trzeba skłonić nas do zakupu określonego gatunku kawy, jak i podczas wyborów parlamentarnych. Stosowane jak widać skutecznie, skoro prawie całe społeczeństwo, z drobnymi acz nieistotnymi wyjątkami, radośnie to akceptuje, pozwalając zakładać sobie coraz cięższe i ciaśniejsze pęta.
Jesteśmy wolni? Wolne społeczeństwo?

Postęp techniczny ułatwiający i uprzyjemniający nam życie pozwala jednak na totalną inwigilację. Dzięki satelitom, telefonom komórkowym, kartom kredytowym, kamerom śledzącym ludzi w coraz większej ilości sytuacji kolejne obszary naszego życia przestają być "prywatne". W dowolnym momencie można ustalić nie tylko gdzie i z kim przebywamy, ile mamy pieniędzy, na co i gdzie je wydajemy, a nawet o czym i z kim rozmawiamy. Rzecz jasna wytłumaczenie tego trafia nam bardzo do przekonania - wszystko to przecież dla naszego bezpieczeństwa, a jak wiadomo bezpieczeństwo jest najważniejsze. A na pewno ważniejsze jest niż jakaś tam wolność. Przecież uczciwy człowiek nie musi się obawiać - śledzi się tylko tych niedobrych. Nasza wolność też zresztą nie ucierpi - w każdej chwili możemy przecież pooglądać program w telewizji, iść na zakupy czy - jeśli kto ma taką potrzebę - pojechać na pielgrzymkę do jakiegoś świętego miejsca gdzie już kapłan z jakiegoś Bractwa Konfidencjonistów utwierdzi nas że jest ok a będzie po jeszcze lepiej .

Wolni?
C.S Lewis w książce Listy starego diabła do młodego stwierdził że najświetniejszym osiągnięciem Szatana w walce o dusze i umysły ludzi jest przekonanie większości z nas, że jest on śmiesznym gościem, z rogami i w czerwonym kubraczku, kuriozalnym monstrum rodem z filmów S-F albo że zgoła nie istnieje. Nie trzeba było zresztą wielu starań, ludzie zawsze pragnęli, żeby Zło okazało się tylko bajką.
Mniejsza z tym czy ktoś wierzy w istnienie diabłów czy nie - ważne jest to, że z punktu widzenia kłamcy idealną jest sytuacja, kiedy okłamywany, wiedząc, że jest okłamywany, stwierdza, że oto ma do czynienia z najprawdziwszą prawdą.
Niewolnik w starożytnym Rzymie przynajmniej miał świadomość tego, że jest niewolnikiem i - jak dowodzi tego historia np. Spartakusa - nie zawsze uważał to za sytuację komfortową mimo "socjalu" na bardzo wysokim poziomie.
Powie ktoś, że porównanie jest nieuprawnione, bo środowiska są zbyt odmienne (prawo, kultura, obyczaje, itp.) Rzecz jednak tyczy czegoś innego - fundamentów, na jakich zbudowana jest nasza cywilizacja i tego, czy jako społeczeństwo możemy używać określenia "homo sapiens", czy już tylko jesteśmy bezwolnym i bezrozumnym motłochem pragnącym jedynie pełnej michy dla ciała i telewizora dla duszy.
A najważniejsze, czy TY, uznając słuszność tego, co przeczytałeś, zrobisz z tym cokolwiek, czy tylko brzęknąwszy kajdanami, przewrócisz się na drugi bok.

22-08-2009 - 11:25:05

Cytuj
Leszek
No to jak już kopiuję to skopiuję coś jeszcze - artykulik (z pewnymi skrótami) do dyskusji.

Bardzo dobry artykuł waść skopiował thumbs up

Cytuj
Leszek
1. Niewolnik otrzymywał: dach nad głową, wyżywienie, odzież, opiekę lekarską i - jakby tego nie oceniać - stabilizację. W zasadzie nic gorszego (prócz uśmiercenia) nie mogło go już spotkać.

Spełnienie marzeń sporej części społeczeństwa ... niestety.

Bezpieczeństwo i wygoda ponad wszystko.

Cytuj
Leszek
A najważniejsze, czy TY, uznając słuszność tego, co przeczytałeś, zrobisz z tym cokolwiek, czy tylko brzęknąwszy kajdanami, przewrócisz się na drugi bok.

To pytanie zadaję sobie od dawna sad smiley

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6222, Posty: 45370, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 454, Posty: 5435.