Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63947 komentujących
59221 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

26-09-2017 10:07:00

„Zachód-2017”

Zachód-2017”

Od kilku miesięcy Polacy byli straszeni przez polsko-języcznych publicystów manewrami, które Federacja Rosyjska do spółki z Republiką Białoruską urządziły na terenie Białorusi i zachodnich połaci Rosji. Dowiadywaliśmy się od „polskich” polityków, że tak naprawdę nie są to żadne manewry – tylko koncentracja wojsk, które mają na nas napaść. Jeśli nie na nas (bo, jak wiadomo, nasza armia jest potężna i zwycięska, więc się nas mogą bać...) – ale na Estonię i Łotwę to już na pewno. Na Bałtyk zresztą wpłynęła rosyjska flota, która będzie chciała zakotwiczyć naprzeciwko Westerplatte. Albo w Tallinie.

Potem głos zabierali generałowie, straszący nas z marsem na czole. Tych to przynajmniej rozumiem: straszyli – w nadziei na to, że dostaną dodatkowe środki na swoje ulubione zabawki. Tym niemniej robiło to wrażenie. Ostrzeżeń przed ruskimi agresorami było znacznie więcej, niż w 1939 roku ostrzeżeń przed Hitlerem & His Boys.

Do tego doszli żurnaliści. Jak wiadomo dziennikarz żyje z wierszówki – a ta zależy od sprzedaży gazety. Im więcej sensacji – tym lepiej. Podczas wakacji można było straszyć potworem z Loch Ness i UFO – ale kanikuła za nami i ruskie manewry spadły dziennikarzom jak z nieba. Wszystkie wypowiedzi polsko-języcznych publicystów, polityków i generałów były wyolbrzymiane – i można by odnieść wrażenie, że czołgi Armii Czerwonej już podjeżdżają pod Radzymin.

Trzeba przyznać, że wśród publicystów panowała zdrowa różnorodność poglądów. Jedni twierdzili, że Rosji chodzi tylko o to, by zająć Białoruś. Drudzy – że chodzi o to, by wpędzić w kompleksy JE Aleksandra Łukaszenkę pokazując mu siłę armii rosyjskiej. Jeszcze inni, że o zajęcie Estonii i Łotwy. Jeszcze inni – że chodzi o obejście Ukrainy od północy i zadanie jej śmiertelnego ciosu od strony Wołynia. Ale zdecydowana większość twierdziła, że celem jest Polska, Nasza Ojczyzna.

To samo zresztą mówiono Ukraińcom: „Zahrożona jest nasza Baćkiwszczyna!” (i twierdzono, że w manewrach uczestniczy...240.000 żołnierzy!). W ogóle twierdzono, że jest ich więcej, niż podają Ruscy (12.000), a Łotysze i Estończycy błagali Waszyngton o interwencję i przysłanie chociaż dwóch armii dla odstraszenia wroga....

W rzeczywistości, jak napisałem wtedy na Twitterze, w 1944 roku przez Białoruś uderzyło 1.660.000 krasno-armiejców. Tymczasem w manewrach „Zachód-2017” wzięło udział... 9000 sołdatów rosyjskich i 3000 białoruskich. Źródła zachodnie twierdziły, że jest ich więcej, a te liczby są po to, bo od 13.000 trzeba by zezwolić na nadzór obserwatorów z NATO. To prawda – tyle, że takie zaproszenie NATO otrzymało!

Rosyjscy wojskowi rżeli więc do rozpuku wydrwiwając histerię panującą na wschodniej flance NATO, gdzie w założeniu potężne oddziały polsko-litewsko-estońsko-łotewskie miały bronić Europy przed Strasznym Putinem.

A teraz najlepsza rzecz.

Przy tej całej histerii ceny soli, cukru, nafty, zapałek i innych potrzebnych podczas wojny artykułów ani drgnęły. Nikt nie rzucał się na sklepy, by robić zapasy towarów. Polacy – tak na ogół skłonni do paniki, kompletnie olali „polskich” polityków i polsko-języcznych publicystów.

Po prostu wiedzą dokładnie, że tzw. „politycy” to durnie, potrzebni tylko po to, by groźbą zagłosowania na konkurencję wymusić np. 500+ - a polsko-języczni publicyści to sprzedajna swołocz, pisząca na polecenie to, co im każą…

A teraz zdradzę Państwu tajemnicę po co naprawdę potrzebne były manewry „Zachód-2017”? Potrzebne były po to, by znany rosyjski agent, Janusz Korwin-Mikke, mógł wydrwić jakże słuszne obawy Polaków przed ruskimi wojskami, by mógł wyśmiać przenikliwych publicystów dowodzących, że Rosja chce nas z tej okazji połknąć, na przystawkę zjadając Łotwę i Estonię, a jako pierwsze danie: Litwę. By Korwin-Mikke mógł kpić z dziesiątków publicystów ślepo wierzących w reżymową propagandę – a także setek publicystów doskonale wiedzących, że to bzdura – ale inkasujących wierszówkę za pisanie artykułów straszących Polaków rosyjskim niedźwiedziem brunatnym w parze z białą białoruską niedźwiedzicą.

I jak następnym razem Kreml ogłosi manewry, to Polacy to zlekceważą – i wtedy Ruskie nam pokażą, gdzie raki zimują!

Ot, co!

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • antares | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
    26-09-2017 22:49:45 | odpowiedz