Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
62270 komentujących
29684 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

30-05-2012 23:52:00

Uwarzam, rze II RP to państwo d***kratyczne, czyli durne.

 

Tygodnik „Uwarzam Rze” - skądinąd bardzo dobre pismo – zareklamował drugi numer dodatku „HISTORIA” - gdzie na czoło wybija się tytuł artykułu p.Piotra ZychowiczaII RP: Nasza duma”.

Ja się za II Rzeczpospolitą nie wstydzę, bo nie byłem jej obywatelem. Jednak patrząc na II RP z perspektywy czasu naprawdę nie ma z czego być dumnym.

Najwyższe na świecie (do czasu powstania innego socjalistycznego państwa, III Rzeszy...) podatki; potworna, wynikająca z tego bieda; kretyńskie „Wielkie Budowle Socjalizmu” jak Gdynia czy COP, Brześć i Bereza Kartuska, bezsensowne prześladowania mniejszości, likwidacja autonomii Śląska, kretyńska polityka zagraniczna, wreszcie zniszczenie wojska – i w konsekwencji żenująca klęska wrześniowa... Z czego tu być dumnym?

Ale, co najzabawniejsze: ten sam Autor, p.Piotr Zychowicz, w tym samym numerze „Uwarzam Rze” na str.51 pisze jak najsłuszniejszy tekścik p/t: „Jak Polacy mogli zdobyć Prusy Wschodnie”.

Ma absolutną rację. Zamiast wdawać się w wojnę z Rosyjską Federacyjną SRS II Rzeczpospolita powinna była siłą zająć Prusy Wschodnie, oddać Litwie (w rekompensacie za Litwę Środkową?) całe dorzecze Niemna – i w ten sposób usunąć wiszącą nam na karku niemiecką eksklawę.

Tyle tylko, że Naczelnikiem Państwa był wtedy niemiecki (i austriacki) agent, śp.tow.Józef Piłsudski. I Niemcy, mający wtedy tylko 100-tysięczną Reichswehrę, z ulgą obserwowali, jak agent Piłsudski (ps.”Tow Ziuk”) bije się z innym niemieckim agentem, Włodzimierzem I.Uljanowem (ps. „tow. Lenin”).

Czy na polecenie niemieckiego Sztabu Generalnego – to może kiedyś historycy ustalą. Natomiast pewne jest, że jako dobry socjalista nie zaatakował RFSRS dopóki ta zmagała się ze śp.Antonim Denikinem, Piotrem Wranglem, Aleksandrem Kołczakiem – i innymi wrednymi reakcjonistami!  

 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 31-05-2012 00:37:54 | odpowiedz
    Podobno po dwudziestu kilku latach odwilży w Polsce, nasz kraj jest jeszcze bardziej nasiąknięty obcą agenturą i nadchodzi kolejne zlodowacenie... Pytanie do p. Prezesa: na jak długo?
    • 31-05-2012 08:54:12 | odpowiedz
      O tym jakim państwem była IIRP najlepiej świadczy przetarg na karabin maszynowy dla piechoty. W 33 ogłoszono konkurs na karabin, w 35 ogłoszono zwycięzcę, w momencie wybuchu wojny było wyprodukowanych 200szt. tego karabinu i wszystkie znajdowały się w jednostce odpowiedzialnej za testowanie sprzętu.
      • 31-05-2012 22:44:34 | odpowiedz
        Gratuluję trzeźwej oceny. Kolejnymi kamieniami na tą stertę są projekty samolotów-nielotów, jak Wilk czy Jastrząb, które zanim zostały do końca oblatane, już miały projektowanych następców z powodu swojej fatalnej jakości, a mimo to zamawiano ich setki do produkcji seryjnej.

        Rozdmuchany do granic możliwości jest mit Łosia, który w swojej podstawowej wersji A był niemal niezdolny do użytku, konieczne było znacznie ulepszenie i produkcja Łosia B, który z resztą nadal miał podstawową wadę: był zadziwiająco wąski, przez co luki bombowe miał między innymi w skrzydłach, tam, gdzie inne bombowce miały dodatkowe zbiorniki paliwa, co skutecznie zmniejszało jego zasięg. Poza tym był typem samolotu w ogóle niepotrzebnym w realiach nadchodzącej wojny - bombowiec jest bronią ofensywną, w przeciwieństwie do myśliwca!

        Niemcy nie mogli się też nadziwić, jakim cudem P.11 jest w naszej służbie, a (względnie) lepsze P.24 produkowane były (w całości) na eksport, lub sprzedawano licencję! Zdobyte tak pieniądze były następnie topione we wspomniane projekty...

        Idee fixe marynarki - zaminowanie całego wybrzeża - nie zdała egzaminu. Ile okrętów większych od trałowca zatonęło na polskich polach minowych? Odpowiedź brzmi - ani jeden. Same okręty podwodne spisały się o tyle, że nie dały się zatopić. Taktyka wojsk lądowych to z kolei temat na odrębny i dłuższy wykład...
        • 01-06-2012 18:48:20 | odpowiedz
          To już jest akurat bełkot. I w tym wypadku nie zgadzam się z JKM - II RP nie zniszczyła swoich sił zbrojnych tylko starała się je na miarę sowich możliwości rozbudować.

          Co do wypowiedzi Conducatorul na temat Łosia to: owszem zapewne jak każdy samolot miał swoje wady, natomiast w porównaniu z bombowcami niemieckimi wypadał wcale dobrze, choćby pod względem udźwigu bomb: Łoś do 2600 kg, He 111 do 2500 kg, Do 17 do 1100 kg (!), Ju 88 do ok. 2000kg (pylony miał także pod skrzydłami). Prędkości przelotowe zbliżone. Jesli chodzi o PZL P11 to owszem w 1939 roku były przestarzałe ale w latach 1933-1934 pierwsze lata produkcji był to jeden z najnowocześniejszych samolotów myśliwskich. A technologincznie taki samolot teoretycznie powinien przez te 7-10 lat nie zestarzeć się makabrycznie. Co do Jastrzębia - cięzko cokolwiek powiedziec - nie brął udziału w walkach więc gdybanie możemy sobie darować. Wilk to zapewne byłby równie nieudany projekt co Me110. Zdarza się.
          Reasumując błędem jestem patrzeć na dokonania II RP w zakresie rozwoju wojska i zabezpieczenia przed wojną jeśli patrzymy przez pryzmat daty 01.09.1939r. Gdyby w 35' 36' czy 37' wiadomo było że 1 września wybuchła wojna to pewnie badania skupiły by się na innych aspektach niż budowa Łosia, Gromu czy Błyskawicy.
          Warto jednak wspomnieć że w 39 dywizja piechoty WP dorównywała siłą ognia i nasyceniem broni artyleryjskiej i ppanc jednostkom niemieckim.
          • 01-06-2012 22:45:06 | odpowiedz
            Nadal nie zgadzam się z tą przesadnie pozytywną oceną. U Jastrzębia można ocenić... fakt, iż nie był de facto zdolny do lotu, poprzez nieumiejętność dobrania odpowiedniego napędu. Nie zarzucam P.11 niskiej jakości jako takiej, a fakt, że gdy już rozpoczęto produkcję P.24, nadal produkowano starszy model, nowszego natomiast w ogóle nie przeznaczono do użytku dla polskiego lotnictwa.

            Zapas zabieranego ładunku nie jest jedynym, ani nawet nie najważniejszym, kryterium oceny bombowca. Abstrahując od faktu, iż broń taka nie była nam potrzebna, w przeciwieństwie do np. bardziej udanego Suma, mrozi krew w żyłach cena jednego egzemplarza - sięgająca niemal miliona (ówczesnych) złotych! Proszę też sprawdzić, ile Łosi zostało zamówionych i opłaconych, a ile z nich było zdatnych do użytku (przede wszystkim, ile miało... silniki). Polacy po pierwsze, nie byli zdolni zaprojektować własnego silnika, po drugie, nie byli w stanie wyprodukować wystarczającej ilości licencjonowanych - a po co budować kadłuby samolotów?
            Dodatkowo warto prześledzić historię użycia tych samolotów bojowo. I sprawdzić, jaką ilość usterek należało usunąć w projekcie Łosia A, aby w ogóle można było rozmawiać o jakimkolwiek sensie produkcji seryjnej.

            Wysiłek zbrojeniowy II RP był zwyczajnie nieefektywny. Dominowała niechęć do jakiejkolwiek motoryzacji, zamiast tego wydając ogromne pieniądze na kawalerię. Prawdą jest, iż łatwiej SFORMOWAĆ jednostkę kawalerii, niż zmotoryzowaną, znacznie drożej ją jednak UTRZYMAĆ - wystarczy porównać z jednostką Maczka, a także jej losem bojowym, by przekonać się, co było bardziej efektywne. Argument o braku pieniędzy wydaje się nietrafny, z uwagi na olbrzymie pieniądze topione w Łosiach, Wilkach i tym podobnych. Problem leżał w niezrozumieniu idei nowoczesnej wojny i rozumowaniem kategoriami drugiej i trzeciej dekady XX wieku. Jedyne, co znajduję na obronę Polaków to fakt, że nie rozumiała tej idei większość świata.

            Polska dywizja w podstawowym stanie etatowym i z regulaminowym sprzętem niestety nie dorównywała siłą ognia analogicznej jednostce niemieckiej, nie były to jednak katastrofalne przepaści. Problem polegał raczej na nieumiejętnym użyciu siły ognia. Artyleria działała w sposób nieskoordynowany z powodu braku odpowiedniej łączności - gdy Niemcy stawiali na komunikację radiową, WP korzystało ciągle z zawodnych w warunkach bojowych kabli. Niestety, również taktyka piechoty pozostawiała wiele do życzenia - Polacy stawiali na walkę w rodzaju tej z 1920 roku - na bagnety, podczas gdy Wehrmacht na siłę ognia. Zdarzały się też szarże kawalerii na karabiny maszynowe (!), między innymi pod Krojantami.
            • 05-06-2012 20:02:00 | odpowiedz
              Po kolei - zgoda co do P24 aczkolwiek docelowo P11 miał zastąpić właśnie Jastrząb - nie ma sensu oceniać samolotu który był w fazie projektowania. Poza tym nie był jedynym samolotem który był projektowany. Co do Łosi znowu się nie zgodzę bo po pierwsze nie można prowadzić wojny nie posiadając w swoim arsenale samolotów zdolnych do paraliżowania wrogich transportów, uzupełnień, koncentracji etc. Łoś jest był jak najbardziej bronia ofensywną, ale Armia nie może tylko bronić się zestrzeliwując bombowce wroga. Jak wiadomo najlepszą obroną jest atak! Po drugie Proszę porównać także prędkość w/w bombowców - znów Łoś nie odstaje od innych bombowców tego okresu. Może i jest przereklamowany ale nadal jest to bardzo dobry bombowiec klasy światowej. Wreszcie po trzecie i co moim zdaniem najważniejsze Łoś nie zdążył na dobre wejść do służby zanim wybuchła wojna. Co to niemieckie czy (zwłaszcza) sowieckie samoloty były bezusterkowe?

              Co do motoryzacji to łatwo jest wspominać że ojejeju Wojsko Polskie miało głównie trakcję konną. Owszem miało, tylko nie można zapominać że położenie Polski do co najmniej połowy lat '30 powodowało że głównym zagrożeniem była jednak Rosja Radziecka. Pod tym kątem należy spojrzeć patrząc na wysiłek zbrojeniowy i motoryzację armii. Jaki sens ma "pakowanie" żołnierzy na cięzarówki skoro wschód polski miał jedynie śladowe ilości dróg a transport odbywał się głównie koleją. Teren wschodnich granic RP to olbrzymie tereny o małej gęstości zaludnienia i jeszcze mniejszej sieci dróg - teren idealny dla kawalerii i transportu konnego który "wlezie" praktycznie wszędzie. Oczywiście koszt wystawienia jednostki o ciągu motorowym był porównywalny z jednostką o ciągu konnym za to jego utrzymanie było tańsze. Nie zmienia to jednak faktu że najzwyczajniej w świecie ciężarówki po lasach i grzęzawiskach jeździć nie będą (nie wspominając o problemach z tzw "serwisem", materiałami pędnymi i dostępnością cześci zamiennych.

              Piechota Polska (dywizja) na stopie wojennej vs niemiecka:
              stan liczebny P: 15580 vs N: 17851
              konie: P: 6219 vs N: 3870!
              czołgi: P: 13 vs N: 0
              działa: P: 42 vs N: 60
              moździerze: P: 18 vs N: 24
              działka ppanc: P: 18 vs N: 57!!!
              ckm: P: 142 vs N: 112
              różnice są generalnie nieznaczne (pomijając nasycenie działkami ppanc na korzyść niemiec)
              stosunek artylerii polskiej na dywizję vs niemiecka:
              P: 132 działa vs N: 159 (ZSRS: 118)
              Acha krótko co do łączności. Liczba radiostacji w ramach dywizji piechoty:
              Niemcy: 141, ZSRS: 87, Francja: 81, Polska 56. - faktycznie sporo było do nadrobienia to jest fakt.

              Co do rodzaju walki to też się niezgodzę - faktycznie Niemcy panicznie bali się zarówno szarż kawalerii jak i walk na bagnety (zazwyczaj dawali nogę w obliczu takiego ataku zwłaszcza z zaskoczenia) ale żeby od razu robić z tego główną taktykę??

              Można się oczywiście spierać o taktykę, rozstawienie wojsk w '39, zastosowanie kawalerii i rozparcelowanie jednostek pancernych tudzież przesadną ostrożność z wyposażaniem jednostek w karabin przeciwpancerny wz36. Należy jednak cały czas pamiętać o dwóch podstawowych rzeczach:
              1 możliwości finansowo/produkcyjne niemiec i polski w latach 30
              2 fakt że rozbudowa miała charakter długofalowy i musiała być przeprowadzana etapami. To nie EURO 2012 do którego można się przez 5 lat przygotowac na konkretny termin. W dodatku wrogów mieliśmy dwóch i teatry potencjalnych działań wojennych też diametralnie różne. Niech świadczy o tym chociażby fakt że po 41r/ niemcyh znowu zaczęli tworzyć jednostki kawalerii!
  • 31-05-2012 00:41:49 | odpowiedz
    No i jak tu nie lubić pana Janusza? :)
    http://www.youtube.com/watch?v=xHozIjOZ70s
    • 31-05-2012 09:25:09 | odpowiedz
      Co raz to lepsze wypowiedzi Panie januszu. Trochę spokojniiej, liczyć się ze słowami i będzie dobrze!

      :)
    • 02-06-2012 09:34:14 | odpowiedz
      Witam po raz pierwszy:)

      Odnosząc sie do wątku...
      Przede wszystkim ciężko jest zaprzestać produkcji jednego modelu i przejść na nowy. Weźmy jeszcze pod uwage całe zaplecze technicze, szkoleniowe itp. Wprowadzenie do seryjnej produkcji to równiez osobny temat. A na czyms musieli w tym czasie latac.

      bardzo często jeżeli chodzi o wiele spraw/w tym przypadku II RP/ posługujemy sie duuuuzymi skrótami myślowymi...
      co do motoryzacji i ta niechęć...wszystko ok, ale weźmy pod uwage jakie było w ogóle nasycenie samochodami ówczesnej Polski. Nie za duże, wyglądało by to kuriozalnie gdyby armia miała więcej ciężarówek w paru brygadach/dywizjach niż reszta społeczeństwa :D
      Poza tym rzecz zasadnicza...skąd wziąć tyle sprzętu?

      Zgodnie z doktryną, ze będziemy walczyć prędzej z ruskimi to biorąc pod uwagę stan infrastruktury, użycie kawalerii nie było aż takie bezzasadne.


      Co do porównania struktur..to o ile uzbrojenie i wyposażenie pojedynczego strzelca polskiego i niemieckiego można uznać za względnie bardzo podobne, nawet ogólna organizacja wielkich jednostek była podobna to dysproporcja w liczbie ckm i artylerii była zdecydowanie na korzyść niemców:(

      Ech..Krojanty i szarza na karabiny maszynowe?taaa..szarże z szabelką na czołgi? Ech...

      Trzeba jeszcze spojrzeć, że w 39 ŻADNA armia nie była gotowa do wojny /również niemiecka!/ Tyle sie mówi o dywizjach pancernych itp, ale ile ich niemcy mieli?6? niemiecka dywizja piechoty nadal posuwała się "z buta" i do transportu używała...koni.

      Przy ocenie wysiłku zbrojnego II RP często patrzy się tylko przez pryzmat 1.09.
      Spójrzmy jednak na to, że w 20 lat po odzyskaniu państwowości, Polska była w stanie wystawić prawie milion jednolicie umundurowanych/wz.19 i wz.36/ i wyposażonych żołnierzy. Żołnierzy o /ogólnie patrząc/ wysokim morale.
      Mobilizacja, która jakby nie spojrzeć została przeprowadzona./dzisiaj obawiam się, że państwo nie byłoby w stanie czegoś takiego w ogóle przeprowadzić/
      Porównajmy to ze stanem obecnym. tez mamy prawie 20 lat i co? Sprzęt podobnie stary, jakie morale? za parę lat brak rezerw.
      • 02-06-2012 23:13:13 | odpowiedz
        Pod Krojantami miała miejsce bezmyślna szarża na stanowiska karabinów maszynowych - zasadniczo tak samo samobójcza, jak na hipotetyczne czołgi czy samochody pancerne, wyposażone w takież same karabiny maszynowe (Pz. I chociażby).

        O ile na same czołgi nie szarżowano, miały miejsce starcia kawalerii konno przy obecności niemieckich czołgów, np. pod Mokrą, gdzie płk Filipowicz zdecydował się na podciągnięcie jednej z podległych jednostek w szyku konnym. Pech chciał, że akurat na drodze znalazły się niemieckie czołgi, którym być może spieszona kawaleria mogłaby dać odpór przy użyciu broni przeciwpancernej, w tych warunkach jednak było to niemożliwe.

        Choć nie istnieją potwierdzone "szarże" na niemieckie czołgi, z perspektywy załóg tychże czołgów starcia niespieszonej kawalerii z nimi (które, wbrew polskiemu zadufaniu, miały miejsce) wyglądały nie raz właśnie na szarżowanie.

        Niemcy dysponowali zmotoryzowanymi dywizjami piechoty, lub choćby częściowo zmotoryzowanymi. Proszę nie konfabulować.

        Stąd można było "wziąć tyle sprzętu", skąd wzięło się dziesiątki kadłubów Łosi, na które pieniądze były, nie było jednak silników lotniczych. A także za pieniądze utopione w licznych projektach, które zanim jeszcze opuściły deski kreślarskie już były ślepymi zaułkami. Polska wydawała niebotyczne 20% budżetu na zbrojenia, przy takich funduszach uważam, iż można było je znacznie lepiej rozplanować.

        Co najważniejsze, polskie lotnictwo nie zdało egzaminu per se. Zdecydowanie większa część samolotów Luftwaffe zestrzelona została przez, nieliczną przecież, broń przeciwlotniczą, a nie w wyniku zwycięstw powietrznych, bo takich... niemal nie było, może z niejaką przesadą.

        Nie ujmuje to indywidualnego bohaterstwa żołnierzy i oficerów, chłodna i skrupulatna ocena wysiłku wojennego II RP pozwala stwierdzić, że był on skierowany na niewłaściwe tory. I niezależnie od tego, na jak niewłaściwych torach osadzimy w tym zakresie III RP, czy Francję do 1940, to nadal działania sanacji zasługują na, w najlepszym razie, 3-.
  • ciekawe dlaczego kleska wrzesniowa byla zenujaca, ladny frazes, tylko jak przyjdzie do konkretow to na pewno nie ma sie czym szczycic ale nie wyglada to zenujaco, no chyba, ze sie ma anachroniczna wiedze dostepna w dzisiejszych czasach, to wtedy mozna sobie gdybac co by sie zrobilo

    ciekawe, w ktorym to roku wedlug JKM Polska miala jako pierwsza zaczac lamac postanowienia traktatu Wersalskiego, Niemcy czekali z tym do czasu az odbudowali wojsko, nb. to pierwsze zlamanie warunkow traktatu, na prawde ciekawi mnie konretny rok, w ktorym byla do tego dogodna sytuacja , nie mowiac juz o tym ze Polska liczyla na jako taka pomoc od panstw Ententy w czasie konfliktu z Bolszewikami

    co do ostatniego akapitu to niestety sie zgadzam, trzeba bylo isc z Denikinem albo Wrangelem bez wzgledu na wszystko, z reszta to my bysmy dyktowali w razie czego na poczatku warunki, Wrangel byl z reszta skory do ugodowych negocjacji
    na korzysc Polski, ten krok to byla moim zdaneim najbardziej bledna decyzja okresu miedzywojennego

    • 31-05-2012 01:40:56 | odpowiedz
      Otrucie Rozwadowskiekiego to też raczej nie powód do dumy....
    • 31-05-2012 09:03:42 | odpowiedz
      Kołchoźniku! widać, że nie masz pojęcia o działaniach wojennych. Niemcy odbudowali wojsko? przejrzyj sobie uzbrojenie IIIRzeszy z początków wojny. Niemieckie uzbrojenie prezentowało wtedy poziom lat 20, natomiast polskie pochodziło z początków XX wieku. A wystarczyło kupić licencję (albo i nie kupować) Thompsona i każdemu dać po jednej sztuce.
    • 31-05-2012 09:05:22 | odpowiedz
      Wybór między Białymi, a Czerwonymi nie był tak oczywisty w 1920 roku. Po pierwsze, pierwsze skrzypce grał Denikin, nie Wrangel, po drugie, nawet ten drugi skory do negocjacji był w sytuacji, kiedy znajdował się na pozycji przegranej. Linia polityczna białych generałów nie była przychylna Polsce, przeciwnie, ich dążeniem była odbudowa Imperium Rosyjskiego, w którym co najwyżej warunkowo mogłoby znaleźć się miejsce dla Polski i to dla Piłsudskiego było jasne.

      Pomimo powyższego zgadzam się, że nawet brak niepodległości w ramach białej Rosji albo państwo kadłubowe byłoby lepsze, niż niepodległość z państwem sowieckim na karku i decyzja rozbicia bolszewików byłaby trafniejsza. Nie zmienia to faktu, że ówczesnym dawna Rosja wydawała się niewolącym narody molochem, a bolszewicy - ruchem sezonowym, który sam nie utrzyma własnego państwa. Emocje wzięły górę nad trzeźwą oceną.

      Do Pana Janusza. Nie podjęcie walki z Sowietami w ogóle jednak byłoby już tylko głupotą - celem Czerwonych było zdobycie europejskiej hegemonii i zapewniam, że nie zawahaliby się zaatakować Polski, z Prusami Wschodnimi czy bez, sami. Zrobili to choćby kilkadziesiąt lat później, bezceremonialnie atakując Bułgarię - zachęcam do poczytania o okolicznościach tego zdarzenia.
  • 31-05-2012 13:47:55 | odpowiedz
    Panie Januszu

    Wstyd i pała z historii. To PRL zniosła Autonomię Śląska. Za czasów II RP Autonomia trwała.
    • 31-05-2012 14:34:13 | odpowiedz
      W zasadzie to III Rzesza zlikwidowała tę autonomię.
      • 31-05-2012 14:43:15 | odpowiedz
        http://mikolow.autonomia.pl/?page_id=76 Tutaj ciekawy artykuł na ten temat, możemy przeczytać m.in. że "Po zamachu majowym z 1926 r. rząd centralny rozpoczął próby demontażu śląskiej niezależności. Oprócz ograniczania autonomii obóz rządowy dążył do radykalnej polonizacji, przejmując również antyniemieckie hasła endecji (Wanatowicz, 2011: 245). Apogeum polityki unifikacji prowadzonej od 1926 r. przez wojewodę Michała Grażyńskiego, nastąpiło wraz z uchwaleniem konstytucji kwietniowej. Ta w art. 81 uchyliła przepis Statutu Organicznego głoszący, że likwidacja autonomii nie może nastąpić bez zgody Sejmu Śląskiego. Mimo że droga do zniesienia autonomii stała otworem, rząd centralny nie zdecydował się na ten krok. Aż do 1935 r. w Sejmie Śląskim utrzymywała dominującą pozycję Chrześcijańska Demokracja z Korfantym i Wolnym na czele, która w regionie stawiała silny opór wobec piłsudczyzny." oraz (kolejny fragment): "Dopiero po zbojkotowanych przez opozycję wyborach do Sejmu Śląskiego IV kadencji (1935) obóz sanacyjny przejął pełnię władzy w województwie. Formalnie Statut Organiczny został zniesiony dekretem komunistycznej Krajowej Rady Narodowej z 6 maja 1945 r."

        Oczywiście formalne zniesienie autonomii nijak ma się do realnego jej ukrócenia.
  • 31-05-2012 16:13:34 | odpowiedz
    Wypier…ił nas Urząd Skarbowy W-wa Targówek na kwotę 1900000 zł. Dziękujemy ci zas...a Polsko

    http://podatki.onet.pl/dziekujemy-ci-zasa-polsko,19925,5147329,agencyjne-detal
    • użytkownik usunięty | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
      31-05-2012 22:30:39 | odpowiedz
  • 01-06-2012 20:11:36 | odpowiedz
    Celnie podsumowanie II RP - http://www.youtube.com/watch?v=Gdd12qMG950