Zamieszczam ważną polemikę, jaka ukazała się w "Najwyższym CZAS!"ie. Postaram się też zamieścić ją u {Trystero}
Bardzo poważny blogger {Trystero} napisał pod adresem: http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/02/26/pseudo-liberalne-mity-korwin-mikke-o-ubezpieczeniach-oc pryncypialną polemikę z moim zamieszczonym w „Najwyższym CZAS!”ie tekstem. Nie sposób ją dalej prowadzić, nie cytując Jego tekstu w całości – co niniejszym czynię:
Pan Korwin-Mikke kilka tygodni temu napisał bardzo interesujący felieton o przepisach drogowych (http://nczas.com/publicystyka/korwin-mikke-o-przepisach-drogowych/comment-page-2), w którym oskarżył ubezpieczenia komunikacyjne, zwłaszcza OC, o to, że są główną przyczyną wypadków drogowych. W całości zacytuję stosowny akapit:
„Twierdzę natomiast, że główną przyczyną wypadków drogowych są ubezpieczenia komunikacyjne. Zwłaszcza OC. Wprowadzenie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej jest zachętą do zabójstw, jest zbrodnią ludobójstwa. Gdyby w Polsce odbyło się dziesiątki procesów sądowych, w wyniku których sprawcy wypadków musieliby płacić pełne odszkodowanie, zostali na jego poczet wyrzuceni z mieszkania i nocowali na dworcu, to ludzie na pewno zaczęliby jeździć znacznie ostrożniej.
Obecnie wiedzą, że odszkodowanie za nich płacą inni kierowcy, co nie spowodowali żadnego wypadku! Jest to najgłębiej niesprawiedliwe, demoralizujące i skutkuje ogromną liczbą wypadków. Człowiek nieubezpieczony jeździ znacznie, znacznie ostrożniej”.
Niezwykle podoba mi się ten akapit, ponieważ doskonale pokazuje sedno radykalnie liberalnej ideologii. Korwin-Mikke serwuje w nim pozornie logiczny koncept (człowiek nieubezpieczony jeździ ostrożniej) oparty na fałszywym założeniu i kompletnie sprzeczny z powszechnie dostępnymi danymi statystycznymi.
Przede wszystkim ustalmy jedną rzecz: Korwin-Mikke pisał o obowiązkowych ubezpieczeniach OC. Trudno przecież uwierzyć, by ten radykalny zwolennik wolnego rynku zachęcał do brutalnego ograniczenia wolności zawierania umów i zdelegalizowania ubezpieczeń komunikacyjnych.
Zacznijmy od pewnej ciekawostki. Istnieje cywilizowane miejsce na świecie gdzie prawo nie wymaga posiadania komunikacyjnego ubezpieczenia OC; to stan New Hampshire (NH) w USA (http://en.wikipedia.org/wiki/Car_insurance#United_States).
Zapewne czytelnicy zastanawiają się teraz, jak wielkie rzesze rezydentów New Hampshire skorzystały z tej wolności od przymusu posiadania OC. Znam odpowiedź: 11%. Pozostałe 89% wykupiło ubezpieczenie OC, chociaż nie jest ono obowiązkowe. Warto zwrócić uwagę, że średni odsetek nieubezpieczonych kierowców w USA w 2007 roku wyniósł 13,8% (http://www.ircweb.org/News/IRC_UM_012109.pdf).
Innymi słowy: mimo, że nikt nie zmusza rezydentów NH do posiadania OC, i tak odsetek kierowców z OC jest wyższy w NH niż średnia dla USA .
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na gigantyczny błąd, jaki popełniają zwolennicy radykalnego liberalizmu (RL): zupełnie ignorują fakt, że większość ludzi obdarzona jest bardzo silną awersją do ryzyka. Nie wiem, czy wśród zwolenników RL jest nadreprezentacja osób z uszkodzonym mechanizmem samozachowawczym; faktem jest jednak, że historia cywilizacji to historia szukania stabilności i bezpieczeństwa. Zapytajcie swoich znajomych, ilu z nich nie wykupiłoby OC, gdyby nie było obowiązkowe. Myślę, że wyniki nie będą odbiegać od przykładu z New Hampshire. Mówiąc prosto: ubezpieczenia są odpowiedzią na oczekiwania ludzi; to typowy mechanizm rynkowy!
Zajmijmy się teraz najważniejszym argumentem Korwin-Mikkego: przekonaniem, że nieubezpieczeni jeżdżą ostrożniej i powodują mniej wypadków. W raporcie „What We Know About Uninsured Motorists and How Well We Know What We Know” (http://www.rff.org/documents/RFF-DP-98-09-REV.pdf) z 1997 roku Daniel Khazzoom cytuje badania z Kalifornii, z których wynika, że choć w 1990 roku odsetek nieubezpieczonych kierowców (do kierowców ogółem) w Kalifornii wynosił mniej niż 28%, to z innego zestawu danych wynika, że uczestniczyli w 55%-61% wypadków śmiertelnych, 45% wypadków poważnych (z obrażeniami ciała) i 34% wykroczeń drogowych (traffic citations). Inne dane statystyczne cytowane przez Khazzooma potwierdzają stanowisko, że wbrew obiegowym opiniom, nieubezpieczeni kierowcy powodują więcej wypadków.
Lyn Hundstad w Characteristics of Uninsured Motorist (http://www.insurance.ca.gov/0400-news/0200-studies-reports/0600-research-studies/auto-policy-studies/upload/Characteristics-of-Uninsured-Motorist.pdf) podała natomiast porównanie safety record (ratingu, którego firmy ubezpieczeniowe używają przy ustalaniu kosztu ubezpieczenia) ubezpieczonych i nieubezpieczonych kierowców. Z tabeli wynika, że nieubezpieczeni kierowcy są bardziej niebezpiecznymi użytkownikami dróg od ubezpieczonych kierowców (http://blogi.ifin24.pl/wp-content/uploads/2010/02/safety-record.PNG)
Proszę zwrócić uwagę, że nikt nie twierdzi, iż nieubezpieczeni kierowcy powodują wypadki, ponieważ są nieubezpieczeni; istnieje raczej korelacja pomiędzy brakiem ubezpieczenia a podatnością na uczestniczenie w wypadkach. Korelację tę może wyjaśnić bliższe przyjrzenie się grupie nieubezpieczonych kierowców. Lyn Hundstad w artykule z 1999 roku dokonała przeglądu badań nad nieubezpieczonymi kierowcami. Okazało się, że następujące grupy są nadreprezentowane wśród nieubezpieczonych:
mężczyźni,
młodzi,
gorzej wykształceni,
mało zarabiający,
z mniejszości etnicznych,
nie posiadający własnego domu,
mający większe rodziny i więcej dzieci,
Khazzoom dodał do tej listy:
bezrobotnych,
posiadających stary samochód.
Podsumujmy: nie tylko nie ma żadnych statystycznych dowodów, że ubezpieczenia OC wpływają na to, iż kierowcy jeżdżą niebezpieczniej i powodują więcej wypadków. Istniejące dane sugerują raczej, że to kierowcy nie posiadający OC powodują więcej wypadków i stwarzają większe zagrożenie na drogach. Moim zdaniem dzieje się tak dlatego, że te same cechy osobowości i intelektu, które sprawiają, że ludzie nie decydują się na zakup ubezpieczenia OC, odpowiedzialne są za skłonność do niebezpiecznej jazdy. Dla przeciętnego człowieka koszt zawinionego wypadku drogowego może zdecydować o utracie dużej części majątku. Nietrudno sobie wyobrazić konieczność zapłacenia kilkuset tysięcy złotych odszkodowania. To kwota „nie do przełknięcia” dla większości przedstawicieli klasy średniej.
Najtragiczniejsze jest to, że z danych z USA wynika, iż ubezpieczenia nie wykupują osoby, których na pewno nie byłoby stać na pokrycie kosztów zawinionego wypadku. Za tę niefrasobliwość płacą zresztą wszyscy kierowcy, wykupując polisy od nieubezpieczonego kierowcy (http://en.wikipedia.org/wiki/Uninsured_motorist_clause).
Innymi słowy: Korwin-Mikke nie tylko się myli, twierdząc, że perspektywa utraty całego majątku skłoniłaby ludzi do ostrożnej jazdy. Po pierwsze: zdecydowana większość kierowców i tak by się ubezpieczyła w celu ograniczenia ryzyka. Po drugie: ci, którzy nie kupiliby ubezpieczenia, nie jeździliby bezpieczniej, na co wskazują dane statystyczne na temat wypadków powodowanych przez nieubezpieczonych kierowców w USA. Jedynym skutkiem zmian postulowanych przez Korwin-Mikkego byłaby duża liczba uczciwych, porządnych ludzi, wegetujących na skraju nędzy po tym, jak zostali ranni w wypadkach drogowych spowodowanych przez kierowcę bez ubezpieczenia i bez aktywów na pokrycie kosztów leczenia, rehabilitacji czy renty. Radykalnie liberalny raj.
W tej krucjacie Korwin-Mikkego przeciw ubezpieczeniom dostrzegam kwintesencję radykalnie liberalnego ideologicznego domku na piasku. Tworzony przez prakseologię z odrzuceniem wszelkich dostępnych danych empirycznych (badania i research to marnowanie czasu!). Oparty na fałszywym założeniu, że ludzie są racjonalni (gdyby byli racjonalni, to umieszczenie zdjęcia atrakcyjnej kobiety na ofercie kredytowej nie sprawiałoby, że mężczyźni akceptują oprocentowanie kredytu o 4 punkty procentowe wyższe niż bez zdjęcia). Zbudowany na negacji fundamentu cywilizacji: dążenia ludzi do ograniczania ryzyka.
Dziękuję, postoję.
Zacznijmy od tego, że {Trystero} goni w piętkę: uważa mianowicie, że: (a) lepiej, gdy ludzie są ubezpieczeni; (b) ubezpieczenie powinno być obowiązkowe; (c) w stanie New Hampshire – jedynym kraju Cywilizacji Zdegenerowanego Białego Człowieka, gdzie ubezpieczenie od OC (uOC) nie jest obowiązkowe – procent ubezpieczonych od OC jest wyższy niż średnia w USA. To rozumowanie to kandydat do Największego Głupstwa Tygodnia – bo oczywiście z (a) i (c) wynika, że przymus uOC należałoby znieść!
Poza tym nie bardzo rozumiem, co oznacza zwrot: „uOC jest przymusowe” w sytuacji, gdy – jak Autor podaje – w Kalifornii 28% nie jest od OC ubezpieczonych! Gdym był w USA, jeździłem parę miesięcy po różnych stanach i nawet przez moment nie zastanawiałem się nad tym, czy jestem, czy nie jestem ubezpieczony – ani nikt mnie przy żądnej kontroli drogowej o to nie pytał. Z tym, że to było w 1986 roku – jedno pokolenie temu. Jak jest teraz – nie wiem.
Drugie zapętlenie się Autora to wykazywanie, że kierowcy nieubezpieczeni powodują więcej wypadków niż ubezpieczeni – przy czym Autor natychmiast (i słusznie!) wyjaśnia, iż to wcale nie dlatego, że się nie ubezpieczyli! Co nie przeszkadza Mu później twierdzić, że „ci, którzy nie kupiliby ubezpieczenia, nie jeździliby bezpieczniej, na co wskazują dane statystyczne na temat wypadków powodowanych przez nieubezpieczonych kierowców w USA”!!
Przyczyną korelacji jest oczywiście upodobanie do ryzyka. Trudno się dziwić, że ten związek istnieje, bo nie ubezpieczają się ludzie lubiący ryzyko – i ci lubiący ryzyko jeżdżą ryzykowniej. Wszystkie te liczby są – jak mawiają Rosjanie – ni pri cziom. Moja teza brzmi, że kierowcy nieubezpieczeni po przymusowym ich ubezpieczeniu jeździliby jeszcze ryzykowniej – a kierowcy ubezpieczeni po przymusowym zakazie ubezpieczenia się jeździliby jeszcze ostrożniej. Liczby cytowane przez Autora żadną miarą tej hipotezie nie zaprzeczają. Nie mogą – bo jest ona bez wątpienia prawdziwa. Oczywiście, że nie wszyscy ludzie są racjonalni – ale niektórzy są, i to wystarcza (nota bene już po napisaniu tekstu odkryłem w komentarzach do diatryby {Trystero}, że zauważył to już {WingTsun}).
Wreszcie Autor ustawia mnie sobie do dyskusji, pisząc, że jako liberał na pewno nie jestem za zakazem uOC. Otóż jestem – a przynajmniej dopuszczam taką możliwość. I pytam {Trystero}, czy zezwoliłby mi na zawarcie ubezpieczenia o treści: „Jeśli zdarzy mi się zgwałcić dziecko do 13. roku życia i zostanę na tym przyłapany i skazany, to otrzymuję od ubezpieczyciela 5 mln $ odszkodowania”? Sądzę, że nie.
{Trystero} ma rację: większość ludzi boi się ryzyka. Ale co z tego wynika? Nic! Nie ma powodu, by bojąca się ryzyka większość narzucała innym życie w pozbawionym ryzyka świecie!
Nie o to jednak idzie, lecz o zasadnicze nieporozumienie. {Trystero} pisze:
Dla przeciętnego człowieka koszt zawinionego wypadku drogowego może zdecydować o utracie dużej części majątku. Nietrudno sobie wyobrazić konieczność zapłacenia kilkuset tysięcy złotych odszkodowania. To kwota „nie do przełknięcia” dla większości przedstawicieli klasy średniej. (...)Jedynym skutkiem zmian postulowanych przez Korwin-Mikkego byłaby duża liczba uczciwych, porządnych ludzi, wegetujących na skraju nędzy po tym, jak zostali ranni w wypadkach drogowych spowodowanych przez kierowcę bez ubezpieczenia i bez aktywów na pokrycie kosztów leczenia, rehabilitacji czy renty.
I o tym podyskutujmy.
Przede wszystkim należy zapytać: dlaczego nie wprowadzić przymusowego uOC dla właściciela kamienicy (być może obciążonej hipotecznie do pełnej wartości), z której komina może przecież oderwać się cegła i z przeciętnego przedstawiciela klasy średniej zrobić inwalidę wegetującego na skraju nędzy? To prawda, że takie przypadki są o wiele rzadsze, ale co z tego: temu, co oberwał cegłą, jest wszystko jedno, czy jest jednym ze stu, czy jednym ze stu tysięcy podobnych nieszczęśników! Mówimy o Zasadzie. Liczby nie mają nic do rzeczy.
Mają? Na pewno? No to jedziemy! Sądzę, że w Polsce więcej jest ludzi poszkodowanych przez cegłę z dachu niż przez samochody „Citroën” 2CV czy „Maybach” Zeppelin 2009, więc jeśli liczy się Liczba, a dla właścicieli kamienic nie wprowadzamy obowiązkowego uOC – to należy znieść przymus uOC dla właścicieli tych samochodów!
Ja kieruję się Zasadami.
Natomiast przedstawionej przez Autora apokalipsie na drogach może zapobiec ubezpieczenie – ale nie od OC, które powinno być zakazane, lecz od nieszczęśliwych wypadków. W postaci prostej: wykupuję polisę; gdy sąd przyznaje mi odszkodowanie od Kowalskiego, a Kowalski nie chce lub nie może zapłacić, odszkodowanie wypłaca mi ubezpieczyciel... – i próbuje te pieniądze od Kowalskiego ściągnąć.
I jeszcze jedna uwaga. Te uOC mają jeszcze jedną, zasadniczą wadę. Sądy, orzekając o wysokości odszkodowania, zachowują się dość rozsądnie, gdy przyznają odszkodowanie od Kowalskiego. Gdy natomiast płacić ma Wielki Ubezpieczyciel, sądy mają tendencję do przyznawania absurdalnie gigantycznych odszkodowań – „bo płaci wielka, bogata firma, a pieniądze trafiają do biednego poszkodowanego. Niech ma!”.
Tyle tylko, że pieniędzy tych nie płaci Wielki Ubezpieczyciel, lecz Bogu ducha winni kierowcy – w postaci składki na uOC! I płaci ją, w postaci podniesionej składki, kierowca, który nie zawinił – ba!, w momencie, gdy zdarzył się wypadek, czyli w poprzednim roku, nie miał jeszcze prawa jazdy!!
Właśnie: jeśli Sejm chce zdjąć obciążenie ze sprawcy wypadku, to dlaczego obciąża się tym ogół kierowców??? Kierowca Kowalski, który wypadku nie spowodował, ma tyle samo wspólnego z Wiśniewskim, który go spowodował, co Nowak, który samochodem nie jeździ, tylko lata awionetką, i Zieliński, który w tym roku nie tylko samochodu, ale i prawa jazdy nie miał!
To szokująca konstatacja, bo płacenie składki przez kierowców uznajemy za „normalne”, gdyż do tego przywykliśmy – ale składkę na sprawców wypadków powinien płacić ogół Polaków, a nie „ogół kierowców”!!! Sejm nie jest ciałem reprezentującym kierowców, lecz obywateli!
I wreszcie sprawa zasadnicza: wypadki drogowe powodują na ogół „nadmierni ryzykanci”. Jeśli zostaną zrujnowani, to bardzo dobrze: jest szansa, że będą mieli mniej dzieci, bo mało która kobieta wyjdzie za nędzarza – dzięki czemu w następnym pokoleniu będzie mniej „nadmiernych ryzykantów”. Przejęcie tego obciążenia przez ogół kierowców (lub nawet ogół obywateli) to zwiększanie liczby wypadków nie tylko w tym roku, ale i w następnych pokoleniach!!!
Ale to ogólna wada wszystkich socjalistycznych pomysłów. Zasiłki dla samotnych matek powodują zwiększenie liczby nieślubnych dzieci itd.
Choć {Trystero} zapewne będzie utrzymywał, że ludzie nie są racjonalni, więc to też nieprawda...




Wykop
del.icio.us
Digg
Czesc ludzi na swiecie (znaczna czesc) widzi swiat i wszystkie problemy inaczej. Tak jak ich zaprogramowano od dziecinstwa. Nie da im sie chyba juz nic wytlumaczyc...
Szkoda tylko, ze ludzie myslacy inaczej, nie chcacy byc zmuszani do rzeczy ktore uwazaja za idiotyczne, nie chcacy byc okradani musza cierpiec.
Jesli ktos ma potrzebe ubezpieczania swoich dzialan i decyzji w zyciu to niech to robi ale dlaczego od razu zmuszac wszystkich? Jesli ktos ma potrzebe wyrzucania pieniedzy w bloto niech sobie staje kazdego wieczora na moscie i wrzuca banknoty do wody. Niech sie ubezpiecza, niech placi za innych. Powinien to byc jednak wybor a nie przymus.
- raczej trudno zgwałcić nieumyślnie a wypadek nieumyślnie jak najbardziej spowodować można; kłania się subtelna różnica między winą a odpowiedzialnością za zdarzenie
- uOC nie wypłaca (w nagrodę?) pieniędzy sprawcy tylko poszkodowanemu
Również zwróciłem uwagę na te dwie sprawy. W przypadku kolizji drogowych mamy do czynienia z dużą przypadkowością (w kwestii gwałtu już o wiele mniejszą:) Poza tym pomysł zakazu uOC jest mało liberalny. Wydaje mi się także, że to Pan kiedyś powiedział: "każdy ma prawo zrobić ze swoimi pieniędzmi co chce" (V-blog o korupcji), a więc mogę ubezpieczyć się od złamania paznokcia, jeśli tylko warunki ubezpieczenia mi odpowiadają. Jest to sprawa między mną, a ubezpieczycielem (oraz resztą ubezpieczonych, którzy dobrowolnie zgadzają się na to, ze z ich składek wypłaca się odszkodowania innym). Druga rzecz: ubezpieczenie z OC (jak słusznie zauważył mój przedmówca) jest wypłacane poszkodowanemu, także przykład z gwałtem był nietrafiony - zasugerował Pan w nim, że to ubezpieczony winowajca otrzymuje "nagrodę" za swój czyn.
Oczywiście nie popieram przymusu ubezpieczeń. Powinna być to sprawa indywidualna. Z przyjemnością przyjmę kontrargumenty.
Pozdrawiam serdecznie.
a co do tego, że ubezpieczyciel w OC płaci poszkodowanemu... Zgoda, ale w zasadzie zysk odnosi sprawca. Bo zamiast z własnej kieszeni zapłacić 10 tysięcy, zrobił to za niego ubezpieczyciel. Czyli sprawca jest bogatszy o 10 tysięcy. Tak jak sprawca gwałtu jest bogatszy o 5 mln.
Rozumowanie które przedstawiłeś ująłbym tak "mieć 100zł a ich nie mieć to razem 200zł."
Za to zupełnie nie rozumiem, jak mógł JKM prze usta (palce na klawiaturze?) przejść ZAKAZ ubezpieczenia OC.
Byłoby to jasnym wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Co najwyżej po takim gwałcie , można by sie domagać dla ubezpieczyciela kary za nawoływanie , namawianie ? do przestępstwa. Ale to juz jest sprawa dla niezawisłego sądu. Tylko czemu rząd ma tu coś zakazywać ? Myślałem ,ze pan Janusz chciałby , aby rząd zajmował się ważniejszymi rzeczami, a nie ingerowaniem w umowy cywilnoprawne.
Analogicznie: celowe przekroczenie prędkości, czy wymuszenie pierwszeństwa, jest karane znacznie łagodniej, jesli nie spowoduje sie wypadku.
Penie chodzi o ponoszenie odpowiedzialności za skutki swoich działań, a nie motywy.
2.Ale jeśli sprawca miałby zapłacić je ze swojej kieszeni, to i tak jest o tą kwotę do przodu. Zresztą jeśli niby chodzi o to, aby poszkodowany dostał pieniądze, to czemu nie wystarczy ubezpieczyć się od swojej niewypłacalności w takich przypadkach?
- poszkdowany dostał pieniądze niezależnie od wypłacalności sprawcy (niby dlatego OC jest obowiązkowe)
- składki były znacznie niższe, zwłaszcza dla osób które są dobrze wypłacalne i były by w stanie płacić odszkodowanie z własnych pieniędzy.
- odpowiedziaalnośc kierowców była by znacznie większa, więc pewnie jeździli by ostrożniej.
Ogólnie to lepiej, aby każdy chętny sam ubezpieczał się na wypadek zostania kaleką, ale takie rozwiązanie było by znacznie lepsze od obecnego, a dużo łatwiej było by przeknać do niego ludzi.
jakby pan zlecił Tarantino nagranie filmu nt konserwatywnego-liberalizmu/kapitalizmu z panem w roli głównej, to by pan wygrał każde następne wybory (już widzę jak pan roz***a mieczem 460 debili w sejmie)
„Podsumujmy: nie tylko nie ma żadnych statystycznych dowodów, że ubezpieczenia OC wpływają na to, iż kierowcy jeżdżą niebezpieczniej i powodują więcej wypadków. Istniejące dane sugerują raczej, że to kierowcy nie posiadający OC powodują więcej wypadków i stwarzają większe zagrożenie na drogach.”
Jeszcze raz, jak mantrę, żeby zrozumieć:
„[...] nie ma żadnych statystycznych dowodów, że ubezpieczenia OC wpływają na to, iż kierowcy jeżdżą niebezpieczniej [...]”
Problemem pana Tystero to jest brak inteligencji, która obnażona została w powyższym zdaniu. Powyższe zdanie prawidłowo sformułowane w ODNIESIENU do artykułu JKM powinno brzmieć:
„[...] nie ma żadnych dowodów, że powszechny BRAK ubezpieczenia OC wpływa na to, iż kierowcy jeżdżą BEZPIECZNIEJ [...]”
Pan Tystero opuścił model JKM i wskoczył do swojego. Deliberował więc na inny temat niż JKM, zamiast zająć się zweryfikowaniem tezy, że „powszechny BRAK ubezpieczenia OC wpływa na to, iż kierowcy jeżdżą BEZPIECZNIEJ”. Tego pan Tystero nie wie, po prostu wiedzieć tego nie może. Nikt dowodu na to mieć nie może. Dopiero likwidacja i zakaz ubezpieczeń może to zweryfikować.
Ponadto statystyczny dowód czy raczej statystyczne dane?
Kwestia obowiązku ubezpieczeń to inna sprawa.
Ale kwestia dążenia przez ludzi do bezpieczeństwa to już nie jest inna sprawa. Pan Tystero wspomniał o tym w zakresie wiedzy psychologicznej. Byłby to argument wzięty nie z rzeczywistości a z natury ludzkiej (psychologia) na rzec tezy, że „powszechny BRAK ubezpieczenia OC wpływa na to, iż kierowcy jeżdżą BEZPIECZNIEJ”
Od siebie dodam: te pierdnięcia wężowe o woni taniej, uniwersyteckiej stołówki są tak niestosowne i tak niedyskretne!
Wystarczy.
Załatwione. Podpis. Pieczęć.
Minister LEMARAIS
„Istniejące dane sugerują raczej, że to kierowcy nie posiadający OC powodują więcej wypadków i stwarzają większe zagrożenie na drogach.”
Pan Trystero próbuje tego dochodzić.
Jednak te dane statystyczne NIE POCHODZĄ z sytuacji, w której występuje BRAK powszechnego ubezpieczenia OC i każdy płaci za siebie i nikt nie płaci za nikogo. Z tych danych nie może wynikać więc, że przy BRAKU powszechnego ubezpieczenia OC tacy kierowcy w ogóle znajdowaliby się na drogach.
Załatwione. Podpis. Pieczęć.
Minister LEMARAIS
Pan Tystero deliberował na inny temat zamiast zająć się zweryfikowaniem tezy, że „powszechny BRAK ubezpieczenia OC wpływa na to, iż kierowcy jeżdżą BEZPIECZNIEJ”, ponieważ właśnie tego nie wiemy. Dane statystyczne cytowane to jest to co wiemy (przyjmijmy, że wiemy), ale są to dane bezwartościowe z braku odniesienia do sytuacji bez ubezpieczeń.
Unaaczniają to wpisy skomentowane powyzej przez gospodarza oraz ostatnie wpisy dotyczace palenia paierosów, gdzie poszedł dalej i przedstawił się jako osobowość mentalnie "socjal-faszyzujaca".
Sadzę iz wynika to z tego, że jest przedstawicielem "młodych wykształconych z wielkich miast" z miarę swieżym meldunkiem w tym "wielkim" miescie", któremu (wg niego samego sie powiodło)- średnia kadra kierownicza jakiejśtam korporacji. Jego "dorosłe doęwiadczenia życiowe" to (- moja teza)nasza umeczina IIIRP. A to przecież nie Życie lecz matrix.
Od odczuwania skutków własnych poczynań w tym wypadku jest kodeks karny i tu sprawca powinien poczuć, że nie warto być sprawca kolizji.
Bardzo proszę nie mylić tych pojęć.
w pokoju siedzą trzy kobiety; dwie nie mają dzieci, jedna ma dziewięcioro; statystycznie kobieta w pokoju ma troje dzieci; jaką to reprezentuje prawdę o dzietności tych kobiet?
Jeżeli się mylę to proszę mi to udowodnić statystycznie, he, he.
Jak się nie uważało w szkole, albo nie ma o czymś pojęcia, to lepiej się nie wypowiadać na ten temat, bo łatwo można zrobić z siebie idiotę (większego niż się w rzeczywistości jest). Czego przykładem nasz bohater Tristero (czy jak mu tam).
PS. Nie robiłem doktoraru ze statystyki, ale w szkole nauczyli mnie, że kulturalny człowiek używa argumentów w dyskusji, a nie rzuca inwektywami.
{Trystero}
Co jeśli klient wiedział, że nie będzie jeździł autem przez najbliższy rok, dwa? Musi płacić OC i ubezpieczenie? Po co?
Byli i tacy co NIE PŁACILI LATAMI. Przy wyrejestrowaniu musieli zapłacić wszystkie zaległości.
Jakim prawem?
Ja ostatnio kupiłem motor, jeżdzę bardzo ostrożnie- NIE CHCĘ PŁACIĆ żadnego ubezpieczenia. Chcę zaryzykować. ZUSu też nie płacę (zajerestrowany w UK) i kasę wyrzuconą w ZUS zainwestowałem. Z 1000% zyskiem. Bo poszedłem za myślą JKM i do 30 roku życia chcę być milionerem. Nie mam zamiaru czekać na łaskę ZUSu.
ALE TERAZ NAJLEPSZE >> po polskich drogach jeździ MNÓSTWO osób, które jeszcze nie mają prawa jazdy. Ilu z takich delikwentów złapała policja, bądź spowodowało wypadek?? :)
Niewielu- bo w przypadku wpadki mieliby PRZECHLAPANE. Dlatego jeżdżą OSTROŻNIEJ. W przypadku posiadania prawa jazdy taki strach znika i można docisnąć nogę do gazu.
Obowiązkowe OC stwarza takie problemy jak ten:
http://pytamy.pl/question/co-trzeba-zrobi-eby-nie-p-aci-oc/1
A i jeszcze jedno
przykład
"Oparty na fałszywym założeniu, że ludzie są racjonalni (gdyby byli racjonalni, to umieszczenie zdjęcia atrakcyjnej kobiety na ofercie kredytowej nie sprawiałoby, że mężczyźni akceptują oprocentowanie kredytu o 4 punkty procentowe wyższe niż bez zdjęcia)."
jest nietrafny. Są ludzie którzy zachowają się nieracjonalnie i na taką reklamę polecą, jednak jest MNÓSTWO osób na które to nie działa.
{Trystero} zapewne o nich zapomina. Pewnie dlatego, by dowieść za wszelką cenę swojej racji.
może teraz dobrze wyświetli a jeśli nie to
http://tiny.pl/hgcm6
pozdrawiam
Na takich wypowiedziach widać dobrze jak edukacja państwowa nie uczy myślenia logicznego i wyszukiwania prawdziwych przyczyn i skutków, tylko bezkrytycznej, zgodnej z programem syntezy po najmniejszej linii oporu.
Nie cierpię czytać komentarzy onetblogu za chamstwo i antykorwizizm, ale nie chce czytać tutaj w zamian samych chamskich i wdupęwłazijanuszowi postów.
K... m...!
Do tego to uzasadnienie, że ubezpieczenia OC należy zakazać, aby na drodze było bezpieczniej. Jakoś dziwnie pachnie mi tu socjalizmem.
Gdyby jednak przyznać racje wywodom Pana JKM, że po zakazaniu OC ludzie zaczęli by jeździć DUŻO bezpieczniej, a spora część słabych bądź tchórzliwych kierowców nie jeździła by wcale to oznaczało by to tylko jedno. Zakorkowane miasta kierowcami jeżdżącymi maksymalnie 30km/h bojących się aby nie zarysować lakieru na czyimś samochodzie. Do tego część osób została by pozbawiona możliwości poruszania się własnym samochodem, choć obecnie jeżdżąc kilkanaście lat nie spowodowali ani jednej stłuczki. To ja wolę zapłacić to OC i poruszać się po drogach gdzie kierowcy zachowują się racjonalnie licząc się że czasem może przytrafić się kolizja.
Ci kierowcy którzy stanowią naprawdę poważne zagrożenie na drodze ryzykują własnym życiem. Ich nie przeraża to że mogą zginąć, więc wizja zapłacenia nawet potężnych odszkodowań i tak by nie ruszyła, bo jak uważają ich to nie dotyczy.
Jeżeli zakazać ubezpieczeń OC to niestety ale nie można by pozwolić na ubezpieczenia się od niewypłacalnych kierowców. Gdyby wszyscy tak zrobili, to składka była by zbliżona do OC, a firma wypłacała by odszkodowanie nie zawracając sobie głowy ściąganiem pieniędzy z niewypłacalnych sprawców wypadków. Trzeba by wprowadzić kolejny zakaz i tak jak w socjalizmie walczyć dzielnie z kolejnymi problemami, które nie istnieją nigdzie indziej.
Ostatnio taki tekst usłyszałem na wykładzie. Chyba jednak są myślący ludzie na tym świecie...
Oczywiście należy dodać, że zaistnienie tych pewnych sytuacji jest bardzo prawdopodobne a wysokość kredytu będzie wielokrotnie przewyższać wartość dotychczas wpłaconych rat.
Nie sadzę jednak by ta propozycja była przez pana rozważana poważnie.
Z pozdrowieniami do ludzi myślących.
1. Założono, że większość osób odpowie nie. Zapominając że nawet przy tak nie korzystnych warunkach sporo osób mówi jednak tak. Spotykamy się z tym przy hazardzie. Lotto pasuje do tego przykładu idealnie i masa ludzi odpowiada tak.
2. Specjalnie miesza się pojęcie zysku i straty zakładając, że jest to to samo.
3. czasem "wysokość kredytu" jest niższa od dokonanych wpłat. tego nikt nie podważa, i dzieje się tak częściej niż odwrotnie. Jednak gdy już zaistnieje sytuacja odwrotna to "zysk" znacznie może przekroczyć wysokość rat. Mało inwestujesz, rzadko wygrywasz ale jak wygrasz to zysk może być potężny.
To proste, jasne i każdy to zrozumie, lub nie.
nasuwa mi sie takie spostrzezenie: z cala pewnoscia kierowcy z New Hampshire regularnie wyjezdzaja poza swoj stan, gdzie obowiazek ubezpieczenia istnieje. Policja (i odpowiednie sluzby) w stanach przyleglych wiedza, ze ludziska z new Hampshire moga nie miec ubezpieczenia i regularnie ich kontroluja - a swoich juz nie tak czesto. Dlatego kierowca z NH bardziej boi sie braku ubezpieczenia (i powaznego mandatu) niz pozostali.
Co wiecej - ciekawe ile z tych ubezpieczen bylo pakietami OC/AC/NW, ktory to pakiet placilby takze w przypadku odniesienia obrazen w niezawinionym wypadku.
Wole "zakaz nakazu" ubezpieczania sie.
http://www.freestateproject.org/
http://www.freestateproject.org/files/101-Reasons-to-Move-to-NH.pdf
?
Pzdr
Co do zarzutu {Tristero} o to, że osoba poszkodowana w wypadku zostaje bez środków do życia, gdy sprawca nie był ubezpieczony, to jest on nietrafny.
Gdy ktoś mi odrąbie rękę to odpowiada on przed wymiarem sprawiedliwości i całe życie powinien pracować na to żeby mi to zrekompensować - choćby w kamieniołomach
Jeśli odrąbie mi rękę przez przypadek to nic na to nie poradzę - mogłem się ubezpieczyć od nieszczęśliwych wypadków. Jeśli będzie miał wyrzuty sumienia to sam będzie starał się mi to wynagrodzić.
Gdybyś odszkodowanie otrzymał natychmiast to być może istniała by szansa na uratowanie tej ręki?
Mam wrażenie że mocno spłyciłeś i uprościłeś problem.
Tylko powiedz mi, czemu Ty miałbyś płacić za moje kalectwo pod przymusem? Pomocy szukałbym w dobrowolnie działających fundacjach i u rodziny/znajomych.
Lekarz zobligowany jest ratować moje życie i zdrowie w każdej sytuacji.
Po tym fragmencie nawet nie zagłębiam sie dalej, albowiem albo Pan Trystero jest idiotą albo z premedytacją stara się "zmielić" myślenie czytających. Proponuję nie polemizować z ludźmi niepoważnymi
Jedynym skutkiem poglądów postulowanych przez {Trystero} jest duża liczba uczciwych, porządnych ludzi, wegetujących na skraju nędzy po tym, jak zostali zmuszenie przez państwo do opłacania różnych składek, opłat itp. z których nigdy nie skorzystali. Dodatkowo skutkuje to galopującą tępotą społeczeństwa.
Chodzi o to że osoba która spowodowała wypadek powinna opłacić te koszty. Jeśli nie była ubezpieczona to powinno się ściągnąć z tego co ma. Osoba ta mam wolność, ma prawo wyboru, prawo bycia biednym. Po takim zdarzeniu napewno by zmądrzała.
Skoro jednak płaci małe składki za swoje złe czyny to kiedy damy jej szansę na nabycie doświadczenia życiowego?
Idąc tym tropem proponuję przymusowe składki na prowadzenie działalności gospodarczej (każdy może zbankrutować), ubezpieczenie na mało płatną pracę (dzieci przecież mogą niedojadać), ubezpieczenie od złej interpretacji prawa przez urzędników, itd. Wszystko to ma szczetny cel, ale jest totalną głupotą.