Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63565 komentujących
5433 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

13-12-2009 23:31:00

Stan wojenny, czyli: Kompromis to kompromitacja!


Wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku przerwało mi liczne działania wydawnicze i organizacyjne – więc byłem zły. Z drugiej strony jako prawicowiec wiedziałem, że największa szansa na zasadniczą naprawę państwa powstaje wtedy, gdy ruszą się siły zbrojne; co jak co, ale związek zawodowy do tej roli się na pewno nie nadaje.

Zastanawiałem się: co robić. Narzucało się wstąpienie do Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego (PRON), co zrobili liczni konserwatyści i narodowcy – np. p.prof.Maciej Giertych – jednak postanowiłem się wstrzymać. I dobrze zrobiłem: już po kilku dniach okazało się, że do PRON-u zleciała się swołocz wszelaka, która chciała zrobić karierę, w liczbie wręcz niewiarygodnej – więc absolutnie nie było szans, by przy pomocy PRON-u cokolwiek zdziałać.

Pisać? Pisałbym. Cenzura w stanie wojennym zelżała – ale wychodziły tylko dwa dzienniki („Trybuna Ludu” i „Żołnierz Wolności”) oraz jeden tygodnik („POLITYKA”). Co prawda cenzura usunęła mi konkurencję „opozycji” bredzącej o „prawach człowieka”, „sprawiedliwości społecznej”, „socjalizmie d***kratycznym” (który miał być o niebo lepszy od „d***kracji socjalistycznej”!), „prawach pracownika”, „niezależnych związkach zawodowych” i innych głupotach rządzących obecnie w Unii Europejskiej – ale też nie pozwalała otwarcie atakować socjalizmu. Kiedy zaczęło wychodzić więcej pism, mój słynny, krążący wtedy w głębokiej konspiracji przed „opozycją” tekst „Zastanawiająca tęsknota”, został odrzucony nie tylko w podziemnej prasie „soliduraków”, ale i w oficjalnym „Życiu Warszawy”. Nie, nie przez cenzurę – redakcja skonsultowała go z KOR-owcami!

Liczyłem, że WRON-a wzorem p.gen.Augusta Pinocheta przeprowadzi zasadnicze reformy – choćby na wzór chiński. Śp.Mirosław Dzielski proponował nawet oksymoron: „Socjalizm indywidualistyczny”. Rozczarowałem się: po dwóch miesiącach WRON-a ogłosiła „listę towarów wyłączonych spod reformy gospodarczej”; były na niej w zasadzie wszystkie towary (z wyjątkiem koszulek polo – o ile pamiętam), więc ogłosiłem, że przechodzę do opozycji i po kilku dniach wylądowałem w „internacie”.

Pociecha taka, że jak w lipcu wychodziłem, to akurat pakowano tam lewaków-opozycjonistów. Więc znów mogłem się łudzić – do 1984 roku, gdy junta zamiast – jak na wojskowych przystało – reformę wprowadzić, urządziła referendum. I cofnęła się, bo „za” głosowało „tylko” 44% ludzi.

Podejrzewam, że przyczyną był charakter p.gen.Wojciecha Jaruzelskiego.

Już po oddaniu władzy eurosocjalistom wiele razy rozmawiałem z p.Generałem i za każdym razem odnosiłem wrażenie, iż jest to człowiek bardzo miękki – a to dlatego, że w zagadnieniach politycznych i gospodarczych poruszał się jak pijane dziecko we mgle. Reformy à la Pinochet czy Xiao-Ping Deng przeprowadzić nie mógł, „bo polałaby się krew”. On naprawdę przejęty był tym, że w „Wujku” zginęło dziewięciu (a w Lubinie jeszcze trzech) górników.

Co jako „zbrodnię” zarzuca p.gen.Czesławowi Kiszczakowi obecny reżym.

Oczywiście nie wolno ludzi zabijać, by zabijać – ale jeśli wiemy, że przy okazji budowy fabryki ginie średnio 10 robotników, to nie powód, by nie budować fabryk! Jeśli przy okazji budowy nowego ustroju w Chile zginęło 1500 lewaków (z czego zresztą połowa, jak się okazuje, to ofiary lokalnych porachunków – np.kochanek żony szefa policji powiatowej...) – to trudno, Nawet gdyby miało zginąć 10 tysięcy, nie wolno się wycofać z czynienia rzeczy słusznych!

Jeśli już mamy liczyć trupy, to w zamachu majowym zginęło 379 ludzi. Z drugiej strony w 1981 junta na paręnaście tygodni zakazała ruchu większości pojazdów mechanicznych – więc trzeba liczyć, że wskutek wprowadzenia stanu wojennego nie zginęło ok. tysiąca ludzi. Jeśli ktoś sprawność ustroju mierzy liczbą nieboszczyków.

P.Generał to człowiek słaby i niezdecydowany. Tak nawiasem: gen.Pinochet też był słaby i niezdecydowany. Na zamach stanu, mimo poparcia Parlamentu, zdecydował się dopiero wtedy, gdy gen.Gustaw Leigh Guzmán, dowódca lotnictwa, wtargnął do gabinetu i oświadczył, że albo robi ten przewrót – albo go aresztują i zrobią go sami, bo kraj nie może czekać. Potem, gdy Czerwoni w Londynie bezprawnie wsadzili Go do aresztu, zamiast powiedzieć: „Pluję wam w twarze, kanalie!” - udawał chorego, słabowitego staruszka...

Udało się, wypuścili... Ale legenda Pinocheta rozwiała się – i odtąd Czerwone Kanalie szarpały Go za nogawki i łydki – aż wreszcie wykończyły.

Nie ma dziś wielkich ludzi. Sami kombinatorzy i pragmatycy - psiakrew! Kandydat na dyktatora walczy i jeśli mu się nie uda – ginie. W ostateczności przygotowuje sobie samolot, by w przypadku klęski uciec do Moskwy czy Budapesztu. Nie wierzyłem i nie wierzę, że p.Generał planował zrobienie przewrotu przy pomocy Armii Czerwonej – natomiast wierzę ostatnio odkrytym zapiskom p.gen.Wiktora Anoszkina, adiutanta marsz.Wiktora Kulikowa, że chciał wybadać, czy gdyby nie powiodło Mu się pronunciamiento 13 Grudnia i wybuchły powszechne rozruchy, to Sowieci udzielą Mu pomocy w ich tłumieniu.

To by dopiero mogły być ilości ofiar!

P.Generał, polemizując ze zboczeńcami o mentalności PiSmenów, podnosi słusznie, że ich wiara w tę notatkę zaprzecza elementarnej logice. „Jeśli rzekomo nie wierząc w zdolność zrealizowania stanu wojennego własnymi siłami, prosiłem o zapewnienie pomocy, to uzyskując odpowiedź odmowną, albo stan wojenny nie zostaje wprowadzony, albo okazuje się samobójczą, krwawą awanturą”. Nie, nie – to dwie różne sprawy. P.Generał naprawdę nie planował wprowadzenia stanu wojennego siłami rosyjskimi – chciał tylko zapewnienia o pomocy, gdyby Jego plan się nie powiódł! Ale powtarzam: w takim przypadku należy zginąć jak Zbawiciel Allende – albo uciec jak Józef Dezydery Mobutu czy Mojżesz Czombe. A nie liczyć na bratnią pomoc.

Problem w tym, że rozmaici dyktatorzy uciekający przed Gniewem (tfu!) L**u z reguły zabierali ze sobą worki pieniędzy (a raczej mieli w bankach za granicą odłożone miliardy). P.Generał nic takiego nie miał. Purytanin był: nie pił (co jest dowodem, że nawet pod rosyjskim protektoratem można było zrobić karierę, nie pijąc!) nie palił, kobiety w rękę całował, mówił piękną, czystą polszczyzną i nie kradł – jeśli nie liczyć tego, że mieszkał i mieszka w odebranej w 1945 roku prawowitemu właścicielowi willi, którą potem wykupił. No, ale to socjaliści uznają za realizację „sprawiedliwości dziejowej” – i w podobnej sytuacji były setki tysięcy beneficjentów warszawskiego „dekretu Bieruta”.

 

=====

 

To już ćwierć wieku z hakiem. Dziś patrzę na stan wojenny jak na zaprzepaszczoną szansę.

Bo w Polsce niczego – ani rewolucji, ani kontr-rewolucji, ani nawet reformy gospodarczej – nie daje się zrobić energicznie i do końca. Wszystko się jakoś rozmydla...

Wszystko przez to, że gromada mamlaków każe uczyć dzieci szkolne, że najlepszy jest kompromis!!! Być może bierze się to stąd, że historii, polskiego itp. nauczają kobiety – a każdy wie, że idealną panią domu jest ta, która uprawia sztukę kompromisu. Tymczasem jeśli chcemy coś zrobić, to musimy kompromisy odrzucać. Gdyby Mojżesz poszedł był na kompromis z wyznawcami Baala, nie zaistniałaby religia żydowska – ani chrześcijaństwo zresztą.

Politykę dreptania w miejscu można uprawiać idąc na kompromisy. Jednak prawdziwa polityka realna polega na unikaniu wszelkich kompromisów. Kompromis ze Złem oznacza, że do powstającej budowli zakradnie się zalążek Zła – i ono tę budowlę po jakimś czasie rozsadzi.

I takie są skutki.

=====

P.Wojciech Popiela oburzył się,  że "insynuuję" jakoby miał coś wspólnego z matactwami pp.Grzegorza Grockiego i Bolesława Witczaka. Ja po prostu nie potrafię zrozumieć, jak uczciwy człowiek może popierać takie działania. Jeśli p.Popiela powie, że na Konwencie UPR głosował przeciwko udzieleniu p.Witczakowi i Grockiemu absolutorium - to chętnie Go przeproszę.

W WiP obecnie  prawo dysponowania funduszami mają dwie osoby nie bedące w ogóle czlonkiniami WiP - nie można zmienić dokumentów bankowych przed zarejestrowaniem zmian w sądzie. Proszę zauważyć, że p.Popiela wiele pisze o tym, że nie jest już Sygnatariuszem UPR - ale NIE pisze, że nie był uprawniony do dysponowania pieniedzmi na rachunku. Ja NIGDZIE nie napisałem, że On z tego prawa skorzystał - jeśli je miał. Natomiast wiem, że popierał p.Witczaka do ostatniewj chwli - i nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. 

A wszystkie nazwiska na blogu i portalu wytłuszczam.

 

 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 14-12-2009 01:19:57 | odpowiedz
    O, wreszcie Pan poparł przewrót majowy!
  • 14-12-2009 01:36:52 | odpowiedz
    Najważniejsze w polityce to wyznaczyć dobre cele, trzeba wiedzieć gdzie jest prawda, słuszność, racja stanu, dobro narodu. Natomiast metoda dojścia do tych celów jest mniej ważna - jeśli kompromis jest opłacalny to trzeba zawrzeć kompromis. Teraz zdrajcy w trybie zamachu stanu sprzedali Polskę pod rządy eurokratów, to trzeba pryncypialnie potępiać i głosić że traktat przyjęty ze stronu Polski przez uzupatorów jest nieważny od samego początku, a wszyscy zdrajce zostaną kiedyś przez prawowite władze Polski surowo ukarani, a Pan się potulnie zbójom podporządkowuje, zamiast zorganizować komitet, który odsunie zdrajców od władzy. Pisałem: http://www.niepoprawni.pl/blog/404/projekt-niepodleglej-polski
  • 14-12-2009 08:01:15 | odpowiedz
    Ratunku! A jaka różnica dla mnie, zwykłego szaraczka, czy rżnie mnie komuna, czy konserwa? Kula w potylicy smakuje identycznie tak w imię sprawiedliwości społecznej, jak i dziejowej.
    W jaki sposób i kogo chce Pan przekonać, że dobro statystyczne jest lepsze od prywatnego?
    Jedyne dobro statystyczne, które ten warunek spełnia, to powszechność dostępu do broni - ale w tym wypadku każdy dba o swoje sam, więc nie ma poczucia, że jest tylko piórkiem na rzece.
    Jak to mówią: wyszliśmy z komuny, ale czy ona wyszła z nas? Czy komuna wyszła z Pana? Czy także należy Pan do tych, co chcą naprawiać świat skutecznymi politycznymi decyzjami? Masowo, musowo, statystycznie. Szturmówkę w dłoń, bolszewika goń!

    Mogę czuć sprzeciw wobec Pańskiego zdania, że urząd kontroli żywności jest zbędny. Po namyśle dojdę do wniosku, że może to mieć sens. Ale kiedy głosi Pan identyczne poglądy z Dziećmi Rewolucji, nie zgodzę się nigdy. Z rewolucjami mamy doświadczenia ostatnich 200 lat i wystarczy.

    Nie Rewolucja, tylko Ewolucja.
  • 14-12-2009 09:20:43 | odpowiedz
    gratuluję pierwszego miejsca w konkursie na polityka roku wśród tych niezwiązanych z POPSLPISSLD.
    dobry start dla WiP.
  • 14-12-2009 10:37:01 | odpowiedz
    SUPLEMENTY do tej dyskusji
    http://frizona.pl/index.php?topic=3837.0

    "Kłamstwo w każdym akapicie.

    Prezes partii „Wolność i Praworządność” pan J. Korwin-Mikke natychmiast po moim oświadczeniu na swojej stronie korwin-mikke.pl napisał w sprawie:
    „P.Wojciech Popiela oburzył się, że "insynuuję" jakoby miał coś wspólnego z matactwami pp.Grzegorza Grockiego i Bolesława Witczaka. Ja po prostu nie potrafię zrozumieć, jak uczciwy człowiek może popierać takie działania. Jeśli p.Popiela powie, że na Konwencie UPR głosował przeciwko udzieleniu p.Witczakowi i Grockiemu absolutorium - to chętnie Go przeproszę.
    W WiP obecnie prawo dysponowania funduszami mają dwie osoby nie bedące w ogóle czlonkiniami WiP - nie można zmienić dokumentów bankowych przed zarejestrowaniem zmian w sądzie. Proszę zauważyć, że p.Popiela wiele pisze o tym, że nie jest już Sygnatariuszem UPR - ale NIE pisze, że nie był uprawniony do dysponowania pieniedzmi na rachunku. Ja NIGDZIE nie napisałem, że On z tego prawa skorzystał - jeśli je miał. Natomiast wiem, że popierał p.Witczaka do ostatniewj chwli - i nie potrafię sobie tego wytłumaczyć.
    A wszystkie nazwiska na blogu i portalu wytłuszczam.”

    I tak: Akapit 1.

    „Ja po prostu nie potrafię zrozumieć, jak uczciwy człowiek może popierać takie działania”
    „Popierać takie działania”?(defraudację pieniędzy partyjnych)
    Kiedy to zrobiłem jednym zdaniem?

    A dalej już klasyczne „rżnięcie głupa” vel „udawanie Greka”.
    „Jeśli p.Popiela powie, że na Konwencie UPR głosował przeciwko udzieleniu p.Witczakowi i Grockiemu absolutorium - to chętnie Go przeproszę.”

    P. JKM doskonale wie, o czym było też w moim oświadczeniu gdyby ktoś nie wiedział, że od roku nie biorę udziału w żadnych głosowaniach ani na Konwentyklach ani w czasie październikowego Konwentu we Wrocławiu, na którym nie byłem. Nie mogłem więc głosować na Konwencie.

    „… to chętnie Go przeproszę”. Przeprosin oczekuję za oszczercze insynuacje godzące w moje dobre imię i w dobre imię instytucji z którymi jestem związany, a nie za mój sposób głosowania na Konwencie, na którym nie byłem.

    Akapit 2.

    „(…) p.Popiela wiele pisze o tym, że nie jest już Sygnatariuszem UPR (…)”

    Otóż, nie piszę tak, gdyż JESTEM sygnatariuszem UPR – co jasno stwierdza Statut UPR – wbrew kolejnemu kłamstwu pana J. Korwina-Mikke. W momencie wniesienia opłaty – nawet sygnatariuszem z prawem głosu. Członkiem Sygnatariuszem UPR przestał być po przejściu do PJKM-WiP pan JKM, o czym chyba zapomina pisząc w liczbie mnogiej np.: „Po odsunięciu od władzy (w UPR – przyp. WP) obecnej szajki, co jest już nieuniknione, jakoś wybrniemy z tej skomplikowanej sytuacji.”
    W momencie wyboru nowego prezesa w czerwcu 2008 wszystkie sprawy, w tym finansowe, przekazałem legalnym władzom partii: skarbnikowi i prezesowi. Kiedy i jakich zmian dokonywali w sądzie i banku – nie mnie było wnikać. Istota obrzydliwej insynuacji polega właśnie na tym, że p. JKM przedstawia mnie 12. grudnia w świetle członka „szajki” defraudującej fundusze wyborcze wraz z „władzami” partii, których broni do upadłego bo widać ma w tym interes.

    Czy „praworządność” (he, he…) nie zobowiązuje by osoba publikująca na cały świat takie insynuacje sprawdziła zarzuty u oskarżanego pytając o sprawę? Czy osoba publikująca na cały świat takie insynuacje nie powinna postarać się sprawdzić w CKR, w banku (czy i jakie przelewy, z jakiego komputera dokonywane były przez W.Popielę po rezygnacji z funkcji prezesa UPR)?

    „ popierał p.Witczaka do ostatniewj chwli” – t.j. do której „ostatniej”? W ostatnim głosowaniu sprawy prezesa UPR uczestniczyłem w 2008 roku.

    Tu jeszcze jedna kwestia: jeśli „podobno” miałem spółkę z Grockim i Witczakiem to czyż będąc w profitującej „szajce” wyzbywałbym się za jedyne 600 zł składki prawa głosu w Konwentyklu, głosu decydującego być może o utrzymaniu przy władzy owej „szajki”?

    Akapit 3.

    „A wszystkie nazwiska na blogu i portalu wytłuszczam.”

    Może powinienem grać w lotto, ale dziś rano cofnąłem się na blogu na chybił-trafił i za pierwszym razem z datą 24-07-09 (23:56:00) trafiłem na niewytłuszczonego jak WSZYSTKIE Sławomira Nitrasa (PO).
    Przegapiłem zmianę definicji słowa „wszystkie”?

    Podsumowując: Jak nauczał nas pan JKM, polityk nigdy się nie przyznaje. Zapewne stąd brnięcie w kłamliwe „rżnięcie głupa”. Wobec powyższego pozostaje chyba póki co jedynie cytat z Franza Maurera „Nie chce mi się z Tobą gadać”.

    Wojciech Popiela"
  • 14-12-2009 11:07:36 | odpowiedz
    Jaruzelski miekki? a to ciekawostka. Trzeba by spojrzeć na jego wspaniałą karierę i to jakie go łączyły stosunki z Rosją. Nie dość, że nie był miękki to jeszcze był bezwzlędny i w brednie o "żałowaniu kilku górników" starego komucha i wasala rosyjskiego nigdy nie uwierzę. Sprawdza się jednak coś w co nie wierzyłem - broni Pan Rosji.

    ps: polecam wszystkim nowy film Brauna pt: "Towarzysz Generał" i sugeruję skonfrontować to ze słowami JRKMa.
  • 14-12-2009 12:33:12 | odpowiedz
    na:
    http://praca.wp.pl/kat,18453,title,Sprzatacze-sa-bardziej-wartosciowi-od-bankierow,wid,11773997,wiadomosc.html?ticaid=19475

    interesujące porównanie.
    Wedle badań jakiegoś instytutu - 1 funt zarobiony przez bankiera generuje 7 funtów straty, natomiast 1 funt zarobiony przez sprzątacza szpitalnego generuje 10 funtów zysków - patrząc pod kątem przydatności jego pracy.
    Podobnie opiekunki do dzieci generują niemal 10x tyle zysku, bo rodzice mogą zająć się pracą zarobkową.
    takie dane niby...
    ---
    Ponownie chciałbym podziękować panom policjantom z drogówki, którzy w sobotę udzielili mi jedynie upomnienia.
    Mandat dobiłby mnie finansowo.
    • 14-12-2009 13:12:18 | odpowiedz
      W obecnych czasach wszyscy prawi szlachcice, którzy nie chcą wspierać Targowicy powinni chodzić, jeździc na koniu, ewentualnie koniu zwanym rowerem, ostatecznie na dalszych odległościch dopuszczalne są motorowery. Cięższe pojazdy więcej palą i dają duże dochody gnębiącej nas Targowicy. Mam nadzieję, że Brat Szlachcic nie jeździ motokarocą...
  • 14-12-2009 12:58:21 | odpowiedz
    ...czy ktos wnikal istotnie w ostatnia sonde, pan Janusz okolo godz 12-ej mial 8 proc., po 30 min. 7, po kolejnych 30 min.6 proc. .......

  • 14-12-2009 14:01:51 | odpowiedz
    W związku z rocznica SW1981 chciałbym wyrazić to co uważam na ten temat.
    1. Notatka adiutanta gen. Kulikowa na kilka dni przed 13 grudnia 1981 musi być widziana w kontekście już całkowicie przygotowanego SW - o co więc chodziło gen. Jaruzelskiemu?
    2. Notatka ta nie jest PROTOKOŁEM rozmowy ale STRESZCZENIEM rozmowy po pewnym czasie - pytanie: czy gen. Kulikow skontrolował treść tego streszczenia, być może sam je podyktował?
    3. Odpowiedź negatywna ZSRS może być interpretowana różnie - np. jako odpowiedź, że Armia czerwona nie będzie wkraczać i wchodzić w paradę armii polskiej. Nie musi to odnosić się do hipotetycznej sytuacji porażki SW.
    4. Pytanie sekretarza KC PZPR Milewskiego "Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR?" zadane 10 grudnia 1981 z uwagi na użyte słowa nie musi oznaczać prośby strony polskiej.
    Po co to piszę. Aby pokazać, że bez znajomości ówczesnego kontekstu niczego pewnego wnioskować nie można. Od lat 90-tych po stronie polskiej i rosyjskiej wszyscy aktorzy tamtych wydarzeń wybielają się. Stawiam tezę, że współczesne wypowiedzi świadków i aktorów z grudnia 1981 są bajką Disney'a. Stawiam tezę, że stosunki nie były wyłącznie oficjalne jak się je dziś przedstawia. Będąc rzetelnym w tej sprawie trzeba także oddzielić od siebie dwie rzeczy: faktyczne przekonanie władz ZSRS o konieczności i gotowość do interwencji wojskowej w PRL w roku 1981 od rozkazu do podjęcia takiej interwencji. W tym drugim przypadku może chodzić o pewne uwarunkowania, które ZSRS powstrzymywałby w tym czasie. Obraz sytuacji mógł nie być wtedy taki klarowny.
    Gen. Jaruzelski został dziś sam na placu boju, towarzysze sowieccy się odwrócili - to także znamienne i mogące świadczyć o tym, że towarzysze sowieccy mogą mieć coś do ukrycia.
    Ja osobiście nie darzę gen. Jaruzelskiego sympatią, instynktownie mu nie ufam, nie "czuję" konsekwencji w jego życiorysie. Ale tak samo nie mam zaufania do stanu dzisiejszej wiedzy z tamtego czasu. Przede wszystkim mam żal do polskiej sceny politycznej za zbyt daleko idące zaufanie do głosu z Moskwy w tej sprawie.
    Uważam także za zbytnie uproszczenie odnoszenie SW przede wszystkim do sowieckiej interwencji. SW udowodnił dwie przykre prawdy: o słabości polskiej opozycji oraz o sukcesie PRL. Zasadniczą stratą dla Polski był brak reform państwa w chwili odwołania SW. Ale z drugiej strony trudno winić za brak gotowości do reformowania państwa Polaków, którym wcześniej pokazano lufy karabinów.
    SW to smutny akt historyczny, którego początek sięga 1943, wcześniej 1938-39, może wcześnie 1918 roku. Alternatywą dla tej historii mogło być tylko jedno – walka zbrojna Polaków przeciwko ZSRS zaraz po 1944-45 roku, do skutku. To jednak nie było możliwe, z powodów wojskowych i ekonomicznych ale także ponieważ w 1945 było jasne, że są dwie Polski: 1000-letnia, szlachecka i chłopska, dwie sobie obce, przeciwstawne. Fatalna pozycja polskich chłopów dawała polityce sowieckiej w Polsce dużą przewagę. Tak to widzę i niestety nie mogę inaczej. Żywioł ludowy nie miał żadnego interesu do stawania po stronie polskiej historycznej polityki. Polska została tak przetrzebiona przez IIWŚ z lewa i z prawa, że żaden późniejszy zryw tej polski 1000-letniej w ogóle się nie odbył, odbyły się zrywy robotnicze ale zasadniczo nie zmierzały do przywrócenia obalenia PRL poprzez np. przywrócenie gospodarki rynkowej. Moja rodzina straciła określę to tak – szereg własności, ale nowi jej posiadacze nigdy nie mieli poczucia, że posiadają nie swoje, uważali nabycie tego majątku za wyrównanie ponoszonych przez nich i ich przodków kosztów. Kto tego nie doświadczył nie rozumie PRLu, to uważam był podstawowy ruch taktyczny nowej władzy. SW więc niejako chronił ten nowy po 1945 porządek, stąd jego sukces (brak powszechnego oporu). P.S. Noszenie oporników to ciekawy wynalazek lecz nie powodujący np. powrotu własności - taki fajny quasi-inteligencki gadżet.
    • 14-12-2009 15:18:19 | odpowiedz
      Oczywiście że sowieci mieli bardzo dobre informacje nie oficjalnie od przywódców PRL tylko bezpośrednio od swoich rezydentów w polskich służbach specjalnych. Solidarność była zinfiltrowana i po prostu sowieci mogli lepiej od Jaruzelskiego wiedzieć że mu żadna pomoc nie jest potrzebna. Tym bardziej że jak by naprawdę było bardzo źle to w Polsce stacjonowały sowieckie jednostki - i oczywiście gdyby Jaruzel miał bardzo duże kłopoty to te jednostki by mu pomogły bez jego dodatkowych próśb - one po to tu stacjonowały.
  • 15-12-2009 11:18:29 | odpowiedz
    jako Pana sympatyk od lat bez mała dwudziestu czuję się w obowiązku donieść, że się z Panem nie zgadzam :-)

    Jaruzelski - zupełnie nie rozumiem Pana argumentacji - prosił generał o pomoc obce, wrogie mocarstwo, albo przynajmniej to sondował? tak! no to jest to zdrada stanu, no, zdradka taka mała ewentualnie
  • 16-12-2009 06:29:16 | odpowiedz
    Kolejna obrona Stanu Wojennego!
    Kto czytał Volkoffa, ten wie, co to znaczy.
    Chyba, że to z głupoty - ale na jedno wychodzi.