Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64076 komentujących
121008 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

18-04-2010 23:48:00

Pył i GLOBCIo

Właśnie zastanawiałem się, czy „mędrcy” w Brukseli ustala, ze ten pył z Islandii spowoduje dalsze ocieplenie czy może oziębienie – i doszedłem do wniosku, że idzie wiosna, więc jednak ocieplenie – gdy przeczytałem przezabawne komentarze:

Może trochę nie na temat, ale w sumie też o naturze.

Z tego co pamiętam z wykładu jakiegoś naukowca, jeden porządny wybuch wulkanu generuje do atmosfery więcej CO2 niż cała ludzkość przez cały okres swojego istnienia. Powiedzmy, że to nie był porządny, więc niech będzie, że ten wygenerował tyle co ludzkość przez 20 lat.

W związku z tym mam pytanie ile Islandia będzie musiała zapłacić na nademisję CO2 do atmosfery? Bo jakoś nie wydaje mi się żeby mieli przydzielony tak duży limit.

{Maciej} 2010-04-18 17:09:58

… i znowu ekologicy mają w plecy :-) no nie ominie nas to globalne ocieplenie - a niech to!

{Martinus} 2010-04-18 17:44:12

Albo czegoś nie zrozumiałeś, albo p. profesor mocno przesadził. Wulkanizm produkuje średnio około 0.1% całej emisji dwutlenku węgla do atmosfery (źródła podają do 250 mln ton rocznie).

{JMP} 2010-04-18 18:26:51

Przecież tu nie idzie o średnią tylko o jeden wybuch na maleńkiej Islandii.

{krzekaro} 2010-04-18 21:57:57

No ale co roku różne wulkany na całym świecie wybuchają. Idzie mi o to, że niemożliwe by średnia była 100 razy niższa od rocznej "antropogennej" produkcji, gdyby jeden wybuch mógł wyrzucić dużo więcej niż ona cała.

A poza tym: pył w atmosferze akurat obniża globalną temperaturę, do tego jak samoloty nie latają to też CO2 nie produkują - więc Islandia powinna chyba od ekologów wręcz premię dostać :)

{JMP} 2010-04-18 22:49:05

Bardzo możliwe, tylko ktoś musiałby to bardzo skrupulatnie policzyć. Ja nie znam żadnych liczb, tylko wydawało mi się że twojemu przedmówcy chodziło o coś innego.

{krzekaro} 2010-04-18 22:58:30

Otóż trzeba dla wyjaśnienia zauważyć, że czym innym jest działalność wulkanów, z których wydobywa się strużka gazu – a czym innym wybuch np. Krakatau, który był (a) potężny i (b) trwał długo. Są to liczby o parę rzędów większe.

Co będzie z wulkanami na Islandii? Nie wiemy. Może za dwa dni ucichną – a może będą działać pięć lat, a może będzie jeden porządny wybuch? Nie znam się na tym.

Natomiast wydzielony pył jest konkretem. Niewielkim – ale konkretem. Nie spowoduje ani znaczącego zwiększenia ani zmniejszenia temperatury. Moje pytanie jednak brzmi: „Jakoś, choćby minimalnie, podziała. W którą stronę?”

Uczeni przynajmniej TO powinni wiedzieć...

Aha: o wpływie pyłu na samoloty - na blogu...

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 19-04-2010 00:21:44 | odpowiedz
    Miał Pan rację z tą chmurą pyłu:
    http://tiny.pl/hgsmd
    • 19-04-2010 01:40:14 | odpowiedz
      Chmura pyłu była zapewno tylko wytłumaczeniem, które przy okazji wygodnie nasunęło się wszystkim tym, którzy nie chcieli się zanadto wysilać i przybyć na pogrzeb JE Lecha Kaczyńskiego. I tu w pełni zagodzić się należy z WD Vaclavem Klausem ,iż jest to niebywałe poniżenie władzy w Polsce.
      • 19-04-2010 04:10:41 | odpowiedz
        Ze słabym nikt się nie liczy. Tym bardziej - nieco inaczej myślącym. A loty są pewnie bezpieczne, za to - tak myślę - bardzo drogie przeglądy silników po takich lotach. Samoloty, tak i tak uziemione, więc taniej przeczekać.
      • 19-04-2010 21:22:48 | odpowiedz
        Czy aby Jej się to słusznie nie należy?
    • 19-04-2010 21:58:35 | odpowiedz
      tylko że ludzie nie mają wyboru. loty odwołane i tyle.
      mi lot odwołali i nic na to nie poradzę. jakby mnie w piątek zapytali czy chce wsiadać mimo pyłu to byłbym dziś w Polsce siedział.
      więc nie ma co gadać o masowej panice, ludzie powoli to dostrzegają że panike kreuje się w tv,
      na lotnisku widziałem raczej ogólne wkurzenie
    • 19-04-2010 22:01:27 | odpowiedz
    • 19-04-2010 23:50:48 | odpowiedz
      Cóż banda cwaniaków chce zarobić na ludzkiej niewiedzy. Tak było od zawsze <pierwsze co przychodzi mi na myśl to scena z filmu "Apocalypto" gdzie do zawładnięcia motłochem używa się wiedzy o zaćmieniu słońca> i tak będzie dalej czy się komuś podoba czy nie. W obecnym świecie rządzi centralne sterowanie <np. w UE Bruksela> i to ono ukierunkowuje myślenie ludzi <przeważnie na korzyść swoich portfeli>.

      Była szczepionka przeciwko "świńskiej grypie", globalne ocieplenie, walka chrześcijańsko-muzułmańska, zakaz kary śmierci dla zwyrodnialców, ochrona życia, ratowanie planety...im większa głupota tym motłoch prędzej w nią uwierzy. Nie ma szans, że coś w najbliższym czasie się zmieni. Obserwując w mikroskali sąsiadów i część znajomych doszedłem do wniosku, iż otaczają mnie zakłamani idioci wierzący w te brednie i broniący teorii i tez lansowanych przez TV rząd i kościół.

      Debata o tym jakie będą następstwa wybuchu wulkanu na Islandii nie ma większego sensu. Z całą pewnością olbrzymie pieniądze straciły linie lotnicze które zechcą odzyskać straty naciskając na rząd a on naciśnie na naród <który to jak zawsze za wszystko zapłaci>. To czy klimat się oziębi ociepli czy też będzie taki sam nic nie zmienia. Zapłacimy za wybuch wulkanu, za własne zarobki, za leczenie bezrobotnych bezdomnych meneli, za kolejne przekręty, za błędy urzędników itd.

      Ludzie znoszą oddawanie ponad 70% dochodów w postaci podatków i cieszą się, że "tylko tyle" bo mogłoby być więcej. Obecna technologia pozwala trzymać ludzi w takim komforcie aby nie doszło do rozruchów. Obywatele nękani są wszędobylską propagandą<od najmłodszych lat w szkole> poparcia demokracji i socjalizmu w imię dobra "ogółu" który po głębszym zastanowieniu jest wąską grupą "elity" polityczno-biznesowej wykorzystującej całą resztę tak jak nigdy w historii.

      Świat dalej będzie się staczał...pożyjemy zobaczymy gdzie dojdziemy. Ja tam nie myślę o takich głupotach jak wybuch wulkanu nie 1wszy nie ostatni jednak na myśl, że to z mojej kieszeni zostanie wydarta opłata za straty jest bolesna ale cóż mogę zrobić...zagryźć zęby i zastanowić się jak więcej dla siebie zarobić.
  • 19-04-2010 02:34:22 | odpowiedz
    @dano27 - może i poniżenie, może nie. może to Polska nie dała rady przywitać tylu władz tylu krajów :
    http://www.mmlublin.pl/15730/2010/4/18/zobacz-kto-nie-przyjechal-na-pogrzeb-prezydenta-lecha-kaczynskiego?category=news
    Choć wielu z nich mogłoby się tam zjawić używając helikoptera, ba, nawet samochodu (chyba że znają stan dróg w Polsce;)
    Pytania brzmią :
    Komu zależało na takim przyblokowaniu Europy ? :
    Tym którzy chcieli poniżyć. ?
    Polsce która nie dałaby rady przyjąć tylu prezydentów (i Królów:). ?
    Czy "uziemienie" terrorystów (no bo to przecież świetna gratka byłaby dla nich) - tyle głów jednego tygodnia. ?
    Myślę że 3 w 1.
    I dlatego tak było wygodniej dla wszystkich.
    Lufthansa i KLM - szacun dla was :) Najśmieszniejsze jest to że nikt za to nie beknie. No bo kto (co) ? Wulkan ? A może Chiny - dzień wcześniej ? :) :/
    • 20-04-2010 00:12:24 | odpowiedz
      Super teorie spiskowe...ktoś odblokował wulkan który zapylił niebo, kosmici są wśród nas itd. Takie rozumowanie należy leczyć w jakimś dobrym zakładzie zamkniętym.
  • 19-04-2010 04:38:30 | odpowiedz
    Chyba podziała tak, jak w przypadku zagłady dinozaurów - 65 mln lat temu. Ale nie pamiętam: w którą stronę. Oczywiście - obecnie w skali super-mikro.
    Pewnie z braku zajęcia i nudów, eurokraci będą wymyślać nowe normy i wskaźniki. Kto wie, czy nie zmuszą nas do noszenia maseczek przeciwpyłowych, tym razem jakiegoś Du Pont-a.
  • „Jakoś, choćby minimalnie, podziała. W którą stronę?”

    Ochłodzi. Gdyby to było kilka miesięcy temu, to by ocieplił. Różnica stąd, że teraz ważniejszym czynnikiem jest blokowanie promieniowania słonecznego. Zimą utrudnianie wypromieniowywania ciepła w kosmos liczyłoby się bardziej. Swoją drogą, jak to się wszystko ładnie uśrednia i reguluje... A przy okazji, proszę zwrócić uwagę na "naukowe" wyjaśnienie na stronie NSDIC (tam akurat chodzi o lód):
    http://nsidc.org/arcticseaicenews/index.html
    Piknie, jest o odbijaniu promieniowania słonecznego. Ale o wypromieniowywaniu ciepła w przestrzeń ani słowa, top secret, bo komuś mógłby się narzucić pomysł samoregulującego się mechanizmu.
    Oto "uczciwość naukowa inaczej"!
  • 19-04-2010 05:30:30 | odpowiedz
    Niestety, Panie Januszu, znowu nie ma Pan racji w kwestiach związanych z fizyką. O aerozolu pustynnym można poczytać na ten przykład tu:
    http://www.igf.fuw.edu.pl/pomiary/index.html
    Akurat w tej dziedzinie mamy w Polsce bardzo przyzwoitych specjalistów.
    A jeśli chodzi o to, jak nauczyć ziarenka piasku latać, to proszę sobie wziąć ziemię z doniczki, osuszyć, położyć na kartce papieru, a potem dmuchnąć nań z rury odkurzacza podłączonej na wydechu i zobaczyć, co się stanie.
    Co do rozmiarow ziarenek piasku, to polmilimetrowe ziarenka łapią się już na kategorię "coarse sand", więc nie jest to "choćby". Niemniej jednak, jak Panu doskonale wiadomo, rozmiar ziarenek fruwających w powietrzu opisany jest odpowiednim rozkładem statystycznym, odpowiednio silny wiaterek poderwie nawet Pana, a nawet Pana i pańskie auto, jak również pański dach.
    Jeżeli Pan wyskoczy na spadochronie do dużego Cumulusa, to ma Pan szansę nie spaść przez dość długi czas.
    Poza wszystkim, rozmiar liniowy nie powinien być przedmiotem kontrowersji - proszę spalić kartę papieru i dmunchnąć w popiół - zobaczy Pan, jak długie elementy będą sobie spokojnie latać przez dłuższy czas.

    Politycy i dziennikarze będą zawsze gadać bzdury, ale Panu to doprawdy nie wypada.

    Globalne Ocieplenie jest faktem doświadczalnym, natomiast jego konsekwencje i posunięcia decydentów to zupełnie inna historia.

    Co do zakazu lotów, to sprawa jest zupełnie jasna - należy pozwolić zagłosować liniom lotniczym ich własnymi pieniędzmi.
    • 19-04-2010 12:46:28 | odpowiedz
      Oczywiście, że Globalne Ocieplenie jest faktem doświadczalnym. Możni tego świata sprawdzają w tym doświadczeniu, jak daleko można się posunąć z oszukiwaniem społeczeństw i ile można na tym zarobić. Bardzo pouczające doświadczenie.
      Przedstawię kilka informacji związanych z tą troską o klimat (cytat z jednego z moich artykułów na ten temat):

      "Ostatnio w mediach głównego nurtu pojawiły się informacje że „Ekolodzy nas oszukują”. Związane jest to z wyciekiem 61 MB korespondencji Hadley Climatic Research Unit, najważniejszej instytucji współpracującej z IPCC (Międzynarodowy Zespół do spraw Zmian Klimatu).

      Prawdziwość tej korespondencji i informacji potwierdził jej szef, profesor Phil Jones, który równocześnie podał się do dymisji. Samo zaś jej wydostanie się do publicznej wiadomości zostało zrobione, jak podają już niektóre media, nie przez hakerów, ale dzięki pracownikom przerażonym skalą oszustw i zagrażającymi światu w ich wyniku konsekwencjami.

      Z treści maili wynika, że piszący je naukowcy tak dobierali dane, aby udowodnić wpływ działalności człowieka na globalne ocieplenie poprzez emisję CO2 . Te właśnie dane z CRU są jedną z podstaw wniosku IPCC, że za ocieplenie klimatu przede wszystkim odpowiada działalność człowieka.

      Nawet w informacji, że „Ekolodzy_nas_oszukują” zawarta jest manipulacja. Skandal związany z podawaniem „wybiórczej prawdy”, w celu udowodnienia wpływu emisji CO2 przez ludzkość na ocieplenie klimatu, jest tym sposobem przypisywany ekologom, a nie faktycznym autorom.

      Powołany specjalnie do walki z globalnym ociepleniem IPCC (Międzynarodowy Zespół do spraw Zmian Klimatu) ogłosił jako jeden z głównych wniosków swojej bardzo drogiej działalności, że występujące „ocieplenie jest spowodowane działalnością człowieka z prawdopodobieństwem 90%” oraz że główną tego przyczyną jest wyemitowany przez ludzkość dwutlenek węgla.

      Zupełnie zapomniano przy okazji podać do publicznej wiadomości, że klimat złośliwie od dziesięciu lat nie uwzględnia decyzji szanownego gremium i temperatura wcale nie wzrasta, mimo że ilość wyemitowanego dwutlenku węgla zwiększała się o ponad 300 milionów ton rocznie.

      Zastanawiające jest również, czemu wśród tak wielu informacji, tak mało jest prezentowania temperatur graficznie i prawie zupełnie nie jest podawana korelacja aktywności Słońca z temperaturą na ziemi.

      W czwartym raporcie IPCC czytamy że w związku z globalnym ociepleniem: „W 2080 roku bez wody pozostanie od 1,1 do 3,2 miliarda ludzi. W tym samym czasie ponad 600 milionów ludzi będzie cierpiało głód.”

      W przypadku tego wniosku jest to bardzo prawdopodobne (o ile tyle ludzi będzie jeszcze żyło), ale z zupełnie innego powodu niż globalne ocieplenie. Po pierwsze dlatego, że nieprawdopodobnie szybko tracone są zasoby zdatnej do picia wody. Po drugie dlatego, że zatruwana, wyjaławiana z pierwiastków śladowych i mikroelementów gleba oraz nieodpowiedzialne eksperymenty z roślinami modyfikowanymi genetycznie prowadzą do wyniszczenia podstawy naszego pożywienia.

      Na podstawie nietrafionych symulacji komputerowych stwierdzono (z raportu IPCC), że „Średni wzrost temperatury w XXI wieku wyniesie 2-4°C, a może sięgnąć nawet 6,4°C”.

      Symulacje te pokazują, że nadmierna emisja CO2 przez ludzi podniesie przede wszystkim temperaturę powietrza w okolicach biegunów. Zgodnie z raportem IPCC z 1990 roku nawet o 12oC.

      Rzeczywiste pomiary temperatury pokazują, że w latach 1930 do 1990 spadła ona w Arktyce o ponad 2oC, a na Antarktydzie w okresie 1961 – 1999 od 2 do 4oC, w zależności od stacji pomiarowej.

      Jak można pominąć wpływ Słońca?
      Jak można pominąć wpływ promieniowania kosmicznego, którego strumień jest regulowany aktywnością Słońca?
      Dlaczego nie uwzględnia się zmian temperatury w całym cyklu precesji Ziemi?

      Jak można wyrokować, w raportach tak brzemiennych w skutki dla świata, że:
      „Aby nie dopuścić do przekroczenia wzrostu średniej temperatury na Ziemi o 2,0-2,4 stopnia, należy najwyżej do 2050 roku ograniczyć roczną emisję dwutlenku węgla do atmosfery o 50-85%.” (z raportu IPCC)

      Jak ma się do tego wniosku: „najnowsze zestawienie 90 tys. bezpośrednich pomiarów stężenia dwutlenku węgla w atmosferze, prowadzonych i publikowanych w czasopismach naukowych od 1812 r. w Europie, Ameryce i Azji,” które „pokazuje, że wbrew temu, co przez ostatnie 20 lat mówili glacjolodzy (na podstawie pomiarów pośrednich), jego obecny poziom (0,038 proc.) nie jest wyższy niż w pierwszej połowie XX i w XIX w. W 1943 r. sięgał on 0,047 proc., w 1820 r. ? 0,044 proc. a w 1858 r. 0,042 proc."

      Oczywiście, IPCC całą winą za „globalne ocieplenie” obarcza emisję dwutlenku węgla, zapominając nie tylko o wpływie Słońca i promieniowania kosmicznego, ale nawet o rabunkowym trzebieniu ziemskich lasów, które nie tylko zamieniają CO2 na O2 i kumulują węgiel w biomasie niezbędnej dla życia, ale również stabilizują klimat (proces endotermiczny), jak również o emisji innych szkodliwych substancji, zanieczyszczeń i trucizn.

      Jako koronny dowód wpływu dwutlenku węgla podaje się korelację jego stężenia w atmosferze ziemskiej ze wzrostem temperatury. Zapomina się jednak dodać, że wzrost temperatury występuje jako pierwszy. Oznacza to, że zwiększenie ilości CO2 jest wynikiem, a nie przyczyną ocieplenia. Jest to związane z tym, że dwutlenek węgla słabiej rozpuszcza się w wodzie w wyższej temperaturze, w związku z czym jej wzrost powoduje uwalnianie CO2 z największego jego zbiornika – z oceanów. Dla porównania: ocenia się się że rocznie oceany produkują około 106 miliardów ton CO2, lądy i wulkany - 69, a przemysł i rolnictwo – 7,6.

      Warto również zwrócić uwagę na to, że w każdym z kolejnych raportów IPCC skutki globalnego ocieplenia są przedstawiane jako coraz groźniejsze dla ludzkości.

      Bardzo ciekawym „dowodem” na globalne ocieplenie jest przykład Antarktydy. Po stronie zachodniej lodowe platformy pękają (nawet poza sezonem?) i topnieją (?) tworząc gigantyczne góry lodowe, mimo że temperatura na Antarktydzie w ostatnich dziesięcioleciach spadła od 2 do 4oC (różne stacje pomiarowe). Natomiast po wschodniej, gdzie lądolód pokrywa góry, przybywa go w szybkim tempie. To jest prawdziwy „cud globalnego ocieplenia”.

      Nie wspomnę tu oczywiście o pojawiających się tu i ówdzie niesprawdzonych plotkach, że zmniejszanie zachodniej części lądolodu Antarktydy, jak również podobno niewielkie czasami wykazywane tam punktowo ocieplenie, jest efektem wykorzystania najnowszych osiągnięć techniki militarnej (przecież to niemożliwe! kto i po co by to robił?) na przykład do spektakularnego i oczywiście jak najbardziej samoistnego odrywania się ogromnych gór lodowych. Jest to oczywiście niemożliwe po stronie zachodniej. To znaczy możliwe są różne działania, ale góry przykryte lodem nie zechcą same (przy dzisiejszej technice) oderwać się od reszty lądu, nawet w szczytnym celu wsparcia tez IPCC.

      Sposób badań prowadzonych przez IPCC i wyciągane wnioski sprawiły, że bardzo wielu naukowców opuściło tą organizację, a wielu jak stwierdził amerykański naukowiec James Peden próbuje wycofać się „tak aby nie zrujnować swoich naukowych karier”.

      Jeden z członków IPCC dr Kiminori Itoh z Japonii stwierdził: „Obawy związane z globalnym ociepleniem są największym skandalem w historii (…) Kiedy ludzie dowiedzą się jaka jest prawda, poczują się oszukani przez naukę i naukowców”.

      Raport organizacji NIPCC, zdecydowanie opozycyjnej w stosunku do IPCC, liczący 231 stron podpisało 650 światowej sławy naukowców, podczas gdy ostatni raport IPCC odważyło się podpisać tylko 52 naukowców i to pomimo tak ogromnych dotacji.

      W raporcie Światowej Organizacji Meteorologicznej stwierdzono że 2007 rok był najzimniejszym w całej dekadzie oraz że kolejne lata mogą być coraz zimniejsze. Dr David Gee, który jest przewodniczący Międzynarodowego Kongresu Geologicznego pyta w tym raporcie „Ile lat ziemia musi się oziębiać, zanim zrozumiemy, że planeta się nie ogrzewa”.

      Przypuszczalnie dlatego coraz częściej ludzie związani z IPCC oraz ich zleceniodawcy używają określenia „zmiany klimatu”, zamiast „globalne ocieplenie”. Szkoda tylko, że politycy jeszcze nic nie zauważyli. Mam nadzieję, że nie obudzą się dopiero na lodowcu.

      Lord Christopher Monckton w swoim słynnym wykładzie, przedstawiającym oszustwa związane z globalnym ociepleniem, obalił wiele propagowanych kłamstw na tyle skutecznie, że nawet sam Al Gore, któremu członkowie Akademii chcą odebrać Oscara, z góry zwątpił w możliwość dojścia do porozumienia w Kopenhadze. Prawdopodobnie dlatego odwołał swój wykład w Kopenhadze.

      IPCC powołuje się w swoich raportach również na wyniki badań Manna i jego ekipy, które podważyła „niezależna komisja złożona z ekspertów w dziedzinie statystyki, doktorów amerykańskich uczelni: Edwarda J. Wegmana z George Mason, Davida W. Scotta z Rice University i Yasmina H. Saida z The Johns Hopkins University”. Wykazała ona, że „badania te zawierają niedopuszczalne błędy metodologiczne, a Mann i jego zespół uchylali się przed weryfikacją badań przez komisję zasłaniając się "tajemnicą zawodową".”

      W związku z tym podawane przez nich, a kwestionowane przez innych dane, jakoby 1998 rok i cała ostatnia dekada XX wieku były najcieplejsze od tysiąca lat, mają (delikatnie pisząc) pomylony kierunek wektora prawdy. Zaprzecza temu sama rzeczywista historia zmian temperatury w ostatnim tysiącleciu, zupełnie nie uwzględniająca najistotniejszych motywów kierujących „ekspertami”. Możliwe, że eksperci przyjęli niewłaściwą drogę dowodową. Może łatwiej byłoby im wykazać, że woda zamarzała dawniej w wyższych temperaturach.

      W naukowym blogu klimatologów www.climateaudit.org jest przedstawiona analiza raportów NASA na temat anomalii pogodowych, na których opierało się IPCC. Dziwnym zrządzeniem losu temperatury z lat 1930 – 1970 zmieniały się z raportu na raport (z 1997 i 2007) i to tak, aby potwierdzić postępujące ocieplenie. Jest to chyba jeden z najlepszych dowodów na istnienie ewolucji.
      Wyniki pomiarów innych instytucji zbierających dane klimatyczne i meteorologiczne dostarczyły w tym czasie raczej potwierdzenia na postępujące ochłodzenie.

      Również sposób zbierania danych o średnich temperaturach w USA został podważony. Okazało się, że 70% przebadanych stacji dokonujących tych pomiarów miało czujniki umieszczone „w niewłaściwych miejscach, np. na budynkach obok wylotów kominowych, na parkingach wśród samochodów i innych „grzejników”” Nigdzie w dokumentach IPCC nie jest również uwzględniony fakt, że wiele od dawna istniejących stacji pomiarowych, znalazło się wraz z punktami pomiaru temperatury na terenie miast, w związku z ich powiększaniem się. Jak łatwo sprawdzić w pomiarze bezpośrednim i na zdjęciach termowizyjnych, temperatury w takich miejscach mogą być nawet o kilka stopni wyższe.

      Ponieważ brakuje argumentów przemawiających za udowodnieniem globalnego ocieplenia, powodowanego przez dwutlenek węgla powstały w wyniku spalania paliw kopalnych, a nawet sam fakt globalnego ocieplenia jest wyłącznie hipotezą, zwolennicy tej teorii uciekają się nie tylko do manipulacji danymi, ale również do szerzej znanych od czasów II Wojny Światowej socjotechnicznych sztuczek.

      „Ludzie zaprzeczający zmianom klimatu stanowią obecnie odpowiednik Towarzystwa Płaskiej Ziemi. Ludzkość znalazła się w wyścigu o życie z globalnym ocieplaniem się klimatu” - słowa Malcolma Wicks, ministra ds. energetyki Wielkiej Brytanii

      „Jest źle, będzie jeszcze gorzej, a winien temu jest człowiek. Każdy, kto ma inne zdanie i ośmiela się to kwestionować, jest przekupiony albo kompletnie niemoralny” - słowa Gro Harlem Brundtland, byłej premier Norwegii, a obecnie reprezentantki ds. zmiany klimatu sekretarza generalnego NZ.

      Pierwsze zdanie ministra Wicksa i cały drugi cytat mogą być, w zależności od kontekstu, oczywiście obiektywnie prawdziwe. Klimat przecież zawsze był i będzie zmienny. A ludzie tak zanieczyszczają swoje środowisko, że mała jest szansa, aby w najbliższym czasie poprawiło się w tym względzie. Jednak przytaczanie tych opinii w kontekście wpływu CO2 produkowanego przez ludzi na globalne ocieplenie jest wyjątkowym nadużyciem.

      „Globalne ocieplenie to dziś najbrutalniejszy "gwałt" zadawany przez człowieka przyrodzie. Gorszy niż zanieczyszczenie środowiska czy wycinanie lasów” - Jak można było przeczytać w "Nature". Tą opinię nawet nie ma jak komentować. To już nie jest nawet manipulacja czy naciąganie faktów, ale skrajne oszczędzanie prawdy w każdym zdaniu.

      Klimatolog Stephen Schneider z Uniwersytetu Stanford w 1989 r. radził : "Aby pobudzić wyobraźnię publiczności, musimy składać uproszczone dramatyczne oświadczenia i nie wspominać o żadnych naszych wątpliwościach. Każdy z nas musi znaleźć właściwą równowagę między skutecznością działania a uczciwością".

      Doszło nawet do tego, że zwolennicy „globalnego ocieplenia” zaproponowali żeby pozbawiać uprawnień tych naukowców, którzy fakt ten ośmielają się podważać.
      A zmanipulowane, otumanione i ogłupiane społeczeństwa posuwają się w związku z walką ze „straszliwą katastrofą, wynikającą z postępującego błyskawicznie globalnego ocieplenia”, do takich absurdów jak montowanie owcom australijskim mierników metanu przy ogonie.

      Wszechobecna propaganda nie wspomina, że w odróżnieniu na przykład do odpadów popieranej przez nią energetyki jądrowej, dwutlenek węgla jest gazem naturalnym, pożytecznym i koniecznym do życia oraz nie zanieczyszcza środowiska. Jest w sposób naturalny pobierany z atmosfery przez rośliny, stanowiąc praktycznie 100% ich zaopatrzenia w węgiel. Dla fauny i flory niewielkie podwyższenie stężenia CO2 jest korzystne. Zdecydowanie niekorzystne jest natomiast uwalnianie do atmosfery wielu innych gazów, trucizn i dioksyn, za których emisję w dużej mierze odpowiada również spalanie zanieczyszczonego węgla.

      Poprzez manipulacje, zastraszanie i odwoływanie się do wyższych uczuć, próbuje się wprowadzić nowe kontrole rynku i ogromny haracz, nawet w minimalnym stopniu nie uzasadniony racjonalnym celem.

      Ponad 4.000 najsłynniejszych naukowców z całego świata, wśród których było 72 noblistów, podpisało w 1992 roku Apel Heidelberski, w którym zwracano uwagę na rzetelne podawanie udokumentowanych faktów. Jego rozpowszechnianie było blokowane przez „ekologów”.

      W 1998 roku jeszcze więcej naukowców (ponad 17.000) podpisało Petycję Oregońską, w której stwierdzili brak dowodów na wpływ gazów emitowanych przez ludzkość na zmiany klimatu."

      Pozdrawiam
      Piotr Waydel
      • 19-04-2010 15:23:45 | odpowiedz
        Globalne ocieplenie jest FAKTEM - klimat teraz jest cieplejszy niż np. 15000 lat temu.
        I dzięki temu, że je mamy, możemy opalać się nad Bałtykiem na plaży, zamiast jeździć do Torunia na lodowiec na narty ;-).
        To, o co chodziło w tej aferze, to nie była dyskusja o tym, czy ocieplenie jest czy nie (bo jest, a przynajmniej było w latach 1970-2000 - czy później też było będziemy wiedzieć za jakieś 10 lat, jak będzie można ekstrapolować pomiary z dłuższego czasu) ale o tym, że jest wywołane przez człowieka.
        • 19-04-2010 16:16:28 | odpowiedz
          Nie mam już siły - Panie Piotrze, rozumiem, że również w zawodzie, który Pan reprezentuje, znakomita większość to sprzedajne świnie - bo to jest to, co de facto imputuje Pan w tej chwili naukowcom. Z takim poglądem doprawdy trudno dyskutować. Jeżeli zaś nie, to proszę o rozdzielenie faktów doświadczalnych od rozważań gryzipiórków i produktów polityków.





          • 19-04-2010 20:30:04 | odpowiedz
            Wygląda na to, że jest Pan dobrze zorientowany w sprawach naukowych bardziej lub mniej związanych z tematem CO2 i Globcia itp. W związku z tym mam prośbę. Może wie Pan czy są jakieś "kanoniczne" prace stricte naukowe na temat wpływu antropogenicznego CO2 (lub w ogóle CO2) na globalne zmiany klimatyczne? Kiedy i gdzie zostały opublikowane? Albo może jest Pan w stanie podać nazwiska naukowców których prace w tym temacie są - zdaniem Pana, lub środowiska - wartościowe?
            Z góry dziękuję i pozdrawiam,
            Karol Dereszowski
            • 19-04-2010 22:52:42 | odpowiedz
              Nie zajmuję się bezpośrednio klimatem, ale rozwojem narzędzi numerycznych, które mogą służyć m.in. do jego badania - z tego powodu staram się unikać kategorycznych wypowiedzi.

              Dobrym kompendium wiedzy na temat Global Warming jest strona American Institute of Physics -
              www.aip.org/history/climate

              Jeśli chodzi o to, z kim w PL o tym porozmawiać, to polecam
              prof. Szymona Malinowskiego, szefa Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki UW. Ostatnio wygłoszony przez niego wykład "Globalne ocieplenie okiem fizyka" można znaleźć na
              stronie

              http://www.igf.fuw.edu.pl/zfa/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=153&amp;Itemid=235&amp;lang=pl

              Link bezpośredni:

              http://www.igf.fuw.edu.pl/~mnurek/Globalne_ocieplenie-okiem-fizyka-konwersatorium.pdf

              Niestety, ponieważ nie zajmuję się tym bezpośrednio, nie jestem w stanie wskazać "kanonicznych" publikacji. Z pewnością można taką informację uzyskać na grupie
              pl.misc.meteorologia, lub po prostu pisząc do prof. Malinowskiego.

              Myślę, że osoba zainteresowana powinna przejrzeć najpierw wspomniany wykład prof. Malinowskiego, później można zajrzeć na wspomnianą stronę AIP lub do arykułu
              State of The Climate in 2008 z czasopisma BAMS (dostępny za darmo, google wyszuka). W międzyczasie można spokojnie zadawać pytania na wspomnianej grupie lub na blogu "Doskonale szare".

              Chciałbym może jeszcze dodać dwie uwagi:
              1. Naukowcom, którzy naprawdę mają coś do powiedzenia w tej sprawie, trudno jest występować w programach prowadzonych przez dziennikarza z tezą - zresztą JKM jest w podobnej sytuacji.
              2. Osoba, której udałoby się znacząco wywrócić do góry nogami ustalenia IPCC, ma w kieszeni doskonale płatną posadę na dobrym uniwersytecie. Z punktu widzenia naukowca jest to w tej chwili dużo lepsza perspektywa, niż konkurowanie o pozycję z setką kandydatów piszących po aktualnej linii. Majątek, sława i ręka księżniczki znajdują się gdzie indziej.


              • 20-04-2010 01:59:52 | odpowiedz
                Panie zbychu,

                Dzięki za kompendium - zajrzałem w kilka miejsc i fajnie mi. Tym bardziej, że dużo jest podane na tacy dzięki Panu.

                Przeglądając prezentacje prof. Malinowskiego, mimo, że wydawała mi się kompletna i ciekawa, to wnioski wrzuciłem do kosza. Dlaczego? Bilans energetyczny p. prof. zamknął się na oddziaływaniach zewnętrznych, przyziemnych (skorupy ziemskiej), a także procesów fizyczno-chemicznych atmosfery. A gdzie wpływ wnętrza ziemi, którego nie sposób pominąć (choćby masowo i energetycznie)? Rozumiem, że p. prof. nie chciał zagłębiać się w dziedzinę mu nieznaną, ale jej pominięcie musi doprowadzić do takich a nie innych wniosków.

                ps. Skoro jest Pan numerykiem, to powinien Pan wiedzieć, jak środowiska naukowe potrafią być zadziwiająco hermetyczne i w jaki sposób są pisane artykuły - przecież kodując narzędzia musi przeprowadzać Pan walidacje kodu. A ręki księżniczki nikt wartościowy chyba nie chce, bo nie jest taka ładna i się puszcza ;) (czytaj: pozycja guru nie jest stabilna i czasem trzeba naciągnąć wyniki)

                pozdrawiam
          • 20-04-2010 07:59:51 | odpowiedz
            Szanowny Panie Zbychu.

            Zupełnie nie zrozumiałem co Pan chce w swoim komentarzu powiedzieć. Może niedokładnie przeczytał Pan moją wypowiedź. Wszystkie informacje, które przedstawiłem są faktami obiektywnymi do natychmiastowego sprawdzenia. Nie są to rozważania gryzipiórków, ani produkty polityków. A to co przedstawiam podpisuję swoim imieniem i nazwiskiem. Jeśli ma Pan rzetelne informacje, które podważą w sposób obiektywny, a nie emocjonalny, to co napisałem, bardzo chętnie się z nimi zapoznam. Przecież to właśnie konstruktywna krytyka jest koniecznym motorem zarówno postępu, jak i docierania do prawdy, którą media traktują nad wyraz liberalnie.

            Powołuje się również na 4.000 najsłynniejszych naukowców z całego świata, wśród których było 72 noblistów, którzy podpisali w 1992 roku Apel Heidelberski, ponad 17.000 naukowców, którzy podpisali Petycję Oregoński, oraz na badania i opinie niezależnych instytutów i uczelni.
            Nigdy i nigdzie nie napisałem nic przeciwko nim.

            Może Pan nie słyszał, ale ponad 30 tysięcy naukowców z całego świata wytoczyło przeciwko Al Gore pozew zbiorowy o spowodowanie ogromnych strat światowej gospodarki przez oszustwa klimatyczne. Sprawa sądowa jest w toku.
            Natomiast ostatni raport IPCC podpisało tylko 62 naukowców, ponieważ nikt więcej nie chciał narażać swojego dobrego imienia przez uczestnictwo w tak gigantycznym oszustwie.

            Absolutnie nie chcę zanegować konieczności zastąpienia aktualnej niszczycielskiej i bezmyślnej działalności konsumpcyjnej człowieka działaniami racjonalnymi ekologicznie, energetycznie i ekonomicznie, a tylko pokazuję skalę manipulacji i socjotechniczne sztuczki, które sprawiają, że ogłupiane społeczeństwa spierają się o różne mniej lub bardziej oczywiste sprawy i nie zauważają, jak zwykle, prawdziwych celów i przyszłych skutków celowo wywoływanych histerii medialnych.

            "Wdrożenie traktatu o zwiększeniu redukcji gazów cieplarnianych skoncentrowanego wyłącznie na jednym, problematycznym wpływie człowieka na zmianę klimatu, odbiera kapitał i zaangażowanie potencjału intelektualnego od rozwiązywania prawdziwych, najpoważniejszych problemów, jakie stoją przed ludzkością.

            W świetle ostatnio ujawnionych faktów i informacji, trudno nie zgodzić się z jakże wymowną, chociaż wyrwaną z kontekstu niezgodnie z intencjami, wypowiedzią współpracownika IPCC, wyróżnionego przez tą organizację dyplomem uznającym jego istotny wkład w uzyskanie przez nich Pokojowej Nagrody Nobla w 2007 r. o profesorze Jaworowskim, który przeciwstawia się wnioskom płynącym z oficjalnych raportów na temat globalnego ocieplenia:

            „Profesor Jaworowski niezwykle sprawnie obnaża przed Czytelnikami jednego z najbardziej opiniotwórczych tygodników w Polsce międzynarodowy spisek zawiązany pod koniec lat 80-tych XX w. przez liczącą ponad 10.000 osób grupę nieuczciwych pseudonaukowców w celu wyłudzenia środków na pseudonaukowe badania oraz doprowadzenia do realizacji niezwykle kosztownego programu ograniczenia konsumpcji energii z paliw kopalnych.”

            O takim spisku mówił publicznie współtwórca traktatu z Kioto, asystent specjalny Sekretarza Generalnego ONZ Kofi Anana, Marice Strong.

            Otwierając konferencję „Szczyt Świata” w Rio de Janeiro w r. 1992 powiedział:

            "What if a small group of world leaders were to conclude that the principal risk to the Earth comes from the actions of rich countries? And if the world is to survive, those rich countries would have to sign an agreement reducing their impact on the environment. Will they do it? The group’s conclusion is "no." The rich countries won’t do it. They won’t change. So, in order to save the planet, the group decides: Isn’t the only hope for the planet that the industrialized civilizations collapse? Isn’t it our responsibility to bring that about? This group of world leaders form a secret society to bring about an economic collapse."

            Jak z tego wynika, sprawa walki z emisją CO2 służy przede wszystkim celom politycznym i biznesowym. Potwierdzają to słowa zastępcy sekretarza stanu USA Richarda Benedick:

            „Traktat o globalnym ogrzewaniu musi być wdrożony, nawet jeśli nie ma dowodów na poparcie (podwyższonego) efektu cieplarnianego".

            To nie troska o klimat, czy o środowisko napędza histerię związaną z hipotetycznym globalnym ociepleniem, ale ogromne pieniądze możliwe do wyrwania totalnie ogłupianym i manipulowanym społeczeństwom oraz wynikające z tego pełne ich uzależnienie. Jednym z dodatkowych pośrednich dowodów jest tworzenie mechanizmów siłowych egzekucji postanowień tego traktatu i innych narzucanych rozwiązań.

            Podobnie było ze spowodowaniem ogólnoświatowej paniki przeciwko ptasiej grypie, w czasie której zmarło niewiele ponad sto osób, a wybito setki milionów ptaków. Można było dzięki temu sprzedać miliony szczepionek, wesprzeć własnych hodowców ptactwa (odszkodowania po najwyższych cenach w czasie małego zbytu) i wyeliminować ogłupioną konkurencję. Oczywiście na koszt podatników.

            Tak samo jak szczepienia wprowadzane przeciwko „świńskiej” grypie. Ogłoszono szósty stopień pandemii, mimo że ilość zachorowań i śmiertelność są znacznie niższe od zwykłej grypy. Liczono na to, że zindoktrynowane i spanikowane społeczeństwa zapłacą wiele miliardów za niesprawdzone szczepionki, za które nikt nie chce wziąć odpowiedzialności. Już w wielu krajach wychodzą na jaw informacje z tym związane i pojawiają się opinie że jest to przekręt stulecia.

            Tak samo jak „kryzys subprime”, który podobno był zupełnym zaskoczeniem. W 1997 roku amerykański prezydent „zalecił” bankom udzielanie do 30% kredytów hipotecznych ludziom bezrobotnym, imigrantom i innym osobom w trudnej sytuacji materialnej → Community Reinvestment Act. Rzekomo aby im pomóc.

            Uruchomienie ogromnych kredytów na ten cel złagodziło skutki pękającej właśnie bańki technologicznej i napędziło koniunkturę w nieruchomościach. Banki które nie chciały dawać pożyczek były oskarżane o dyskryminację. Niespłacalne kredyty zostały „zapakowane” w produkty subprime, które dostały najwyższe możliwe referencje → rating AAA od najbardziej wiarygodnych instytucji tym się zajmujących.

            Pozwoliło to na sprzedaż tych „produktów” na całym świecie. Kupującymi były między innymi banki, różne fundusze europejskie. Jest to ogromne, wielobilionowe oszustwo agencji ratingowych i sprzedawców tych produktów, którymi najczęściej były banki. Jedni i drudzy do tej pory mienili się być instytucjami najwyższego zaufania publicznego.
            Można odnieść wrażenie, że zostało to celowo przygotowane, ponieważ trudno sobie wyobrazić aż tak alternatywną inteligencję u rządzących, aby zupełnie nie rozumieli swoich poczynań i wynikających z nich skutków.

            Czy również teraz damy się ogłupić, tym razem propagandzie o „globalnym ociepleniu” i pozwolimy, żeby znów zostały ograbione zmanipulowane narody?

            Czy mamy jeszcze taką możliwość jak Australia, która w dniu podania się do dymisji szefa CRU wycofała się z handlu emisjami? Czy od 1 XII 2009, czyli od wejścia w życie traktatu lizbońskiego, Polska w ogóle ma jeszcze cokolwiek do powiedzenia we własnych sprawach?

            Manipulacje i idące za tym działania dotyczą nawet najdrobniejszych spraw. Świetnym przykładem jest tu zwykła żarówka, która jest nakazowo wycofywana z racji jej „nieekologiczności”. Zamiast niej są wprowadzane „energooszczędne” i „znacznie bardziej opłacalne” świetlówki, które są dużo droższe, dają bardzo niezdrowe światło i zawierają materiały bardzo szkodliwe (np. rtęć).

            Większość ludzi zauważa niszczenie środowiska i zdaje sobie sprawę z wynikających z tego zagrożeń. Ich wiedza jest jednak celowo ograniczona przez zindoktrynowany system szkolnictwa, niszczący indywidualność, kreatywność i równający wszystko w dół do jednakowego poziomu, a którego zadaniem jest produkcja wąsko wyspecjalizowanych, ogłupianych przez papkę medialną trybików do napędzania gospodarki.

            „Dzięki” temu są oni bardzo łatwym celem do wszelkiej przemyślanej manipulacji, opierającej się na półprawdach, wybiórczym przedstawianiu faktów i silnym emocjonalnym oddziaływaniom na podstawy wynikające z piramidy Masłowa → straszenie śmiercią i utratą zabezpieczenia podstawowych potrzeb.

            Przez stulecia wojny dyscyplinowały narody, wymuszały postęp oraz pozwalały wybranym zarabiać kosztem innych i zdobywać władzę nad nimi. W dzisiejszych czasach, gdy broń totalna uniemożliwia (???) prowadzenie wojen globalnych, potrzebne są inne rozwiązania. Stąd wzięła się potrzeba stworzenia fikcyjnego wroga, na którego wybrano „globalne ocieplenie”.

            Pozwala to na prowadzenie bezwzględnej wojny informacyjnej i ekonomicznej w imię szczytnych celów za przyzwoleniem całych otumanionych narodów. Są to znacznie bardziej skuteczne i opłacalne (dla kogo?) metody dyscyplinowania społeczeństw i stymulowania rozwoju (jakiego? czyjego?).

            Znaczna część ludzi jest skłonna do wyrzeczeń w imię ratowania środowiska. Tyle że ich efekty idą w niewłaściwym kierunku, a wyrzeczenia są oparte na nieprawdziwych informacjach."

            " działania lobby forsującego hipotezę tragicznego w skutkach, globalnego ocieplenia ziemi, powodowanego przez działalność ludzi, jest skierowane przede wszystkim przeciwko CO2 powstającemu ze spalania paliw kopalnych, co odpowiada za około 37% emisji spowodowanej przez ludzi (stanowi to znikomą część gazów cieplarnianych).

            Kary nie dotyczą tworzenia dwutlenku węgla powstającego przy spalaniu innych paliw.

            Czym różni się jedno CO2 od drugiego i skąd CO2 powstałe w wyniku spalania biomasy wie o tym, że ma nie powodować ocieplenia? Kto rzeczywiście decyduje o pieniądzach które wpłyną (?) w wyniku opłat i nałożonych kar?

            Jak drobna część z nich będzie rzeczywiście zagospodarowana dla dobra ludzkości i Ziemi, a ile zostanie zmarnowane, przepraszam → wydane na badania i koszty utrzymania światowej rangi naukowców i urzędników?

            Dla uzasadnienia tego stwierdzenia podam, że naukowcy wspierający swoimi „badaniami” i „udowadniający” hipotezę o globalnym ociepleniu (w tym IPCC - Międzynarodowy Zespół do spraw Zmian Klimatu), z których tylko 60 miało początkowo doktorat, dostali w ostatnim dziesięcioleciu około 50 miliardów dolarów dotacji.

            Naukowcy ci mają bardzo poważny powód do forsowania pomysłu z globalnym ociepleniem. Mają dostawać na dalsze „badania” 6% zysków z handlu emisjami. Tylko w roku 2012 handel ten przekroczy 1 bilion $. Z czego 3 miliardy pójdzie na działalność „naukową” zwolenników globalnego ocieplenia.

            Sceptycy dostaną prawie sto razy mniej. Zupełnie nie opłaca się być sceptykiem. Niezależnie od stanu faktycznego, rzeczywistych wyników „badań” i tego co będzie się działo. Jeszcze bardziej opłacalny będzie sam handel emisjami i przydzielanie uprawnień oraz środków. Jest więc o co walczyć. Oczywiście nie mam tu na myśli walki o ochronę środowiska.

            Zwolennicy teorii globalnego ocieplenia, powodowanego emisją przez ludzi CO2, zarzucają swoim przeciwnikom, że są finansowani przez firmy związane ze spalaniem paliw kopalnych. Jest to oczywiście prawda, która jednak nie zmienia z tego powodu wielu niepodważalnych faktów i nie uprawomocnia oszukiwania i manipulacji.

            Zarzuty te nigdzie również nie uwzględniają ogromnej dysproporcji w finansowaniu, ponieważ na „udowodnienie” postępującego ocieplenia z powodu emisji CO2 idą nieograniczone środki od podatników z większości krajów świata.

            Sprawa walki ze zmieniającym się klimatem zaczęła się w latach siedemdziesiątych, gdy wszczęto alarm o grożącym ochłodzeniu. Wówczas Bert Bolin, naukowiec ze Szwecji, postawił hipotezę, że zwiększenie emisji CO2 może uchronić przed zlodowaceniem. Gdy temperatury wzrosły, a media zajęły się wyolbrzymianiem innych „problemów”, Margaret Tacher wykorzystała wspomnianą teorię do zamknięcia kopalni węgla „dla dobra środowiska naturalnego”, sprawnie eliminując dzięki temu siłę związków zawodowych.

            Udało jej się to dzięki silnemu finansowaniu „badań” udowadniających znaczny wpływ emitowanego przez ludzi dwutlenku na „postępujące globalne ocieplenie”. Ponieważ udało się nadzwyczaj sprawnie dzięki „wynikom tych badań” osiągnąć założone cele, a przy okazji poparcie znacznej części zmanipulowanego społeczeństwa, postanowiono to „narzędzie” wykorzystać w skali całego świata.

            Pierwszym sukcesem lobby cieplarnianego było podpisanie przez wiele państw protokołu z Kioto, w którym sygnatariusze zobowiązali się do redukcji o 5,2% emisji gazów cieplarnianych (a właściwie tylko CO2). Jak dowodzi sposób realizowania tych postanowień, bardzo często jest to ewidentny przekręt.

            Powstały na przykład całe fabryki, których jedynym zadaniem jest produkcja i spalanie sztucznego gazu HFC-23, co pozwala na uzyskiwanie ogromnych ilości praw do emisji, mimo że w żaden sposób nie zmniejsza to emisji CO2 i powstają dioksyny oraz inne szkodliwe substancje.

            Przy okazji, w związku z wymuszanymi inwestycjami i opłatami wzrasta cena energii, co może spowodować przejście do absolutnie niekorzystnych sposobów ogrzewania(spalanie węgla, starych opon, itd.).

            W mediach głównego nurtu nie jest też pokazywane, że nawet racjonalne, a nie oszukańcze wprowadzanie ograniczeń może, według niezależnych badań, obniżyć temperaturę w r. 2100 tylko o 0.02oC.
            Nie są również przedstawiane fantastyczne wyniki związane z postępującą realizacją zobowiązań protokołu z Kioto i stopień zmniejszenia emisji CO2 w skali całego świata. Efekty są wspaniałe.

            Co prawda nie udało się osiągnąć zmniejszenia emisji, ale za to wzrosła ona tylko w latach 1990 do 2004 o 38%. Jest to oczywiście wina złych trucicieli czyli Chin, gdzie wzrost wyniósł 150%, Indii – 103%, USA – 20%, bo w 15 krajach starej Unii wzrosła tylko o 7% (w Hiszpanii o 50%).

            W tym samym czasie w Polsce spadła o 18% kosztem utraty znacznej części przemysłu i zubożenia społeczeństwa (import bezrobocia na niespotykaną skalę). Jak to o nas świadczy? Czy zawsze musimy być inteligentni alternatywnie? Teraz musimy dalej ograniczać, ale za to ze znacznie niższego poziomu.

            Państwa takie jak Chiny czy Indie, które nie podpisały protokołu z Kioto, zanotowały ogromny rozwój gospodarczy, a kraje które go podpisały stają się coraz bardziej niekonkurencyjne. Największy na świecie (do niedawna) producent CO2, czyli USA, oczywiście również nie podpisał, mimo że dysponuje technologiami i narzędziami umożliwiającymi opłacalne wyprzedzenie reszty świata w tym zakresie.

            Stany Zjednoczone podpisały razem z pozostałymi największymi emitentami dwutlenku węgla, takimi jak Kanada, Japonia, Australia, Korea Południowa i wcześniej wymienionymi, porozumienie o racjonalnym wykorzystywaniu energii i tworzeniu technologii przyjaznych dla środowiska.

            Jest to zdecydowanie bardziej rozsądna droga do ochrony środowiska, niż ograniczanie i podrażanie własnej produkcji oraz oddawanie ogromnych funduszy i decyzji urzędnikom, którym wszystko można zarzucić poza tym, że potrafią „zagospodarować”, w sobie wiadomym celu, dowolne środki. Zwłaszcza, że przyczyną ograniczeń i kolosalnych wydatków są zmanipulowane wyniki „badań”."

            Pozdrawiam
            Piotr Waydel
        • 19-04-2010 18:22:23 | odpowiedz
          Do Torunia na narty - to było by bardzo fajnie. Wszystkie warsiawiaki mieli by po ręką górki na miarę swoich umiejętności i nie robili by tłoku od Krakowa po Zakopane.
        • 19-04-2010 18:23:30 | odpowiedz
          Do Torunia na narty - to było by bardzo fajnie. Wszystkie warsiawiaki mieli by po ręką górki na miarę swoich umiejętności i nie robili by tłoku od Krakowa po Zakopane.
        • 20-04-2010 08:11:20 | odpowiedz
          "W czasie życia jednego pokolenia klimat zmienia się niewiele. Stąd większości społeczeństwa można wmawiać różne „globalne ocieplenia”, czy tak jak w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku „groźbę zlodowacenia”. Warto w związku z tym poznać jak wyglądała sytuacja na przestrzeni dziejów ludzkości.

          W latach 5000 do 4000 przed naszą erą było tak zwane Ocieplenie Holoceńskie. Temperatura była wówczas nawet o około 7 stopni C wyższa niż współcześnie i zamiast światowej katastrofy – suszy w pasie równikowym i „strasznego” podniesienia poziomu oceanów, panowały fantastyczne warunki do życia. Zamiast braku opadów i totalnego wysychania była zielona, bujnie zarośnięta Sahara.

          Nawet w ostatnim tysiącleciu mieliśmy bardzo znaczne zmiany klimatyczne.

          Od dziewiątego do połowy czternastego wieku bardzo rozwinęło się osadnictwo na Grenlandii i Islandii, dzięki znacznemu ociepleniu. Temperatury były wtedy sporo wyższe od aktualnych. Okres ten nazwano Średniowiecznym Optimum Klimatycznym.

          Na przełomie 13 i 14 wieku znacznie spadła liczba plam na Słońcu (minimum Volfa 1280 - 1340), co spowodowało stopniowe obniżenie temperatury i Grenlandia przestała być Zielonym Lądem.

          Późniejsze niewielkie ocieplenie zakończyło się w drugiej połowie 15 wieku kolejnym spadkiem plam na Słońcu (minimum Spõrera 1460-1550 ) i oziębieniem.

          Po następnej podwyżce temperatur nastąpił okres tak zwanego małego zlodowacenia. Była bardzo mała ilość plam na Słońcu, a nawet ich zanik w wielu latach (minimum Maundera 1645 - 1715). Z przekazów historycznych wiemy że przez Bałtyk można było przejść pieszo, a nawet stawiano na Bałtyku karczmy dla podróżnych.

          W następnym stuleciu gwałtownie zwiększyła się ilość plam na Słońcu i nastąpiło intensywne ocieplenie. Był to Złoty Wiek. Czas dobrobytu, dłuższej wegetacji roślin i wysokich plonów.

          Przełom wieków i prawie cały XIX wiek to kolejne minimum plam na Słońcu i ochłodzenie klimatu, które przyczyniło się znacznie do klęski Napoleona w Rosji. Okres ten został nazwany minimum Daltona.

          Mniej więcej od 1880 roku do trzeciego kwartału wieku XX wzrastała ilość plam na Słońcu i było kolejne ocieplenie. Według źródeł pisanych i danych na podstawie bezpośrednich wskazań, a nie dzisiejszych niektórych pomiarów pośrednich, które kwestionują ich prawdziwość, do dziś nie osiągnęliśmy jeszcze takiego poziomu temperatur, jakie wówczas wystąpiły.

          Później znowu nastąpiło obniżenie temperatur i w latach 70 ubiegłego stulecia naukowcy przewidywali groźne dla ludzkości skutki ówczesnego oziębienia.

          „Newsweek” z 28.04.1975 r. donosił : „Klimat na Ziemi rozpoczął dramatyczną zmianę. Ochłodzenie powoduje skrócenie cyklu wegetacyjnego i obniżenie produkcji żywności. .... Naukowcy twierdzą, że że incydenty pogodowe świadczą o fundamentalnych zmianach klimatu.”

          W ostatnich dwóch dekadach ubiegłego wieku znowu trochę się ociepliło. Zmniejszyło się pustynnienie gleb, przybyło opadów, a w niektórych państwach Afryki masa roślinna wzrosła o ponad 50%. W okresie tym na całej planecie ilość biomasy wzrosłą o 6%, a w północnej części Ameryki Południowej o ponad 40%. Są to typowe tragiczne skutki ocieplenia.

          Dlaczego media o tym nie piszą?

          Ostatnie dziewięć lat to tylko lekkie wahania temperatur i silne ochłodzenie 2007/2008.

          Już z tych podstawowych informacji wynika pewnik, że klimat ciągle się zmienia i wpływ ma na to wiele różnych czynników, z których najważniejszym jest Słońce.

          Niektórzy astronomowie nawet przewidują, że najbliższy cykl słoneczny może być wstępem do dłuższej, poważnie obniżonej aktywności Słońca, na wzór minimum Maundera, co może spowodować za kilkadziesiąt lat obniżenie średniej temperatury nawet o 2oC.

          Jak można w związku z tym twierdzić, że: z 90% prawdopodobieństwem stwierdzać wpływ człowieka na globalne ocieplenie (z raportu IPCC - Międzynarodowy Zespół do spraw Zmian Klimatu), jeżeli naukowcy nawet nie potrafią się zdecydować czy grozi nam ocieplenie czy ochłodzenie.

          Jak w związku z „nieuchronnym globalnym ociepleniem” traktować informacje NCDC (National Climatic Data Center), że "w styczniu 2008 r. powierzchnia pokrywy śnieżnej na Półkuli Północnej była największa od 42 lat i przekraczała średnią z lat 1967-2008 o 64 proc., a na terenie Eurazji niemal o 100 proc.”

          Co z innymi podobnymi informacjami z 2007/2008 płynącymi z całego świata?

          „Chiny przeżyły najmroźniejszą zimę od 100 lat.”
          „W Bagdadzie śnieg pojawił się po raz pierwszy w historii. „
          „W Buenos Aires śnieg pojawił się pierwszy raz od 89 lat.”
          „W Chile zimno w 2007 r. było największe od pół wieku.”
          „Rekordy chłodu zanotowano na Nowej Zelandii.”
          „W Szwecji Wielkanoc 2008 była najmroźniejsza od 100 lat.”

          Czy w związku z tymi informacjami grozi nam ocieplenie czy ochłodzenie? Czy człowiek ma rzeczywiście jakikolwiek wpływ na zmiany klimatu, a jeżeli tak, to co powinien robić, aby działać we właściwym kierunku?"

          Pozdrawiam
          Piotr Waydel
      • 20-04-2010 00:04:26 | odpowiedz
        Prawda jest taka, że gów** o klimacie wiemy a większość teorii snuje się na domysłach i dywagacjach starzejących się mniej zdolnych naukowców próbujących zabłysnąć bądź zarobić na sensacji związanej z prognozami klimatycznymi.

        A to czy ktoś jest za, czy przeciw katastroficznym przewidywaniami związanym z teorią ocieplającego się klimatu jest bez znaczenia. Już płacimy za te i inne głupoty wymyślane przez nienasycone sępy jakimi są politycy XXI w.

        Walka z tym zjawiskiem nie ma większego sensu, gdyż myślący ludzie albo mają to wszystko głęboko w du** albo zarabiają na tym pieniądze ...oczywiście za zgodą tępego motłochu <większość narodu> który łyknie każde gów*o byleby powiedzieli o tym w wiadomościach i ważny gość w krawacie bądź białym kitlu potwierdził. Rządzi większość <tj. 2 meneli przegłosuje geniusza>.
    • 19-04-2010 18:48:45 | odpowiedz
      Drogi zbychu. Zadaj sobie trud i przejrzyj chociaż artykuł, na który się powołujesz. A potem dopiero zabieraj się do pisania. W ramach pomocy napomnę, że są tam piękne wykresy opisujące wielkość ziarenek piasku i nawet komentarze do tego.
  • 19-04-2010 07:43:26 | odpowiedz
    >Otóż trzeba dla wyjaśnienia zauważyć, że czym innym jest
    > działalność wulkanów, z których wydobywa się strużka gazu –
    > a czym innym wybuch np. Krakatau, który był (a) potężny i
    > (b) trwał długo. Są to liczby o parę rzędów większe.

    Ależ jestem tego świadom, dlatego napisałem, że ten generuje tyle co ludzkość powiedzmy przez 20 lat. Jest pewna różnica między całą historią człowieka od czasów prehistorycznych wliczając palenie ognisk w jaskiniach, a 20 ostatnimi latami :)
    No dobra, przesadziłem, niech będzie że to generuje tyle co obecnie ludzkość przez 2 lata. Niech będzie nawet przez rok. To Islandia zużywa cały limit emisji CO2 dla całego świata. Oj będzie opłata, będzie.
    A jak nie będzie to w ramach ratowania przed GLOBCiem trzeba będzie zamknąć wszystko na rok na całym świecie żebyśmy się nie ogrzali...

    Oj może lepiej tego nie pisać...
  • 19-04-2010 07:43:52 | odpowiedz
    Wybuch wulkanu Krakatau obniżył temperaturę Ziemi o prawie 1 stopień Celsjusza! To jasne jest, że na GlobCiep najlepsze będą kontrolowane wybuchy wulkanów :)
    • 19-04-2010 07:57:44 | odpowiedz
      Szanowny Panie Januszu,

      Czuję się dowartościowany cytowaniem przez Pana, a zarazem "wywołany do tablicy". Przeszukałem pośpiesznie dostępne mi dane na temat wultanów i oto wynik.

      Nie wiem ile CO2 wyrzucił Krakatau w 1883, ale są dane dla wybuchu Pinatubo w 1991 - była to jedna z dwóch największych erupcji wulkanicznych XX wieku. Otóż oszacowania ilości dwutlenu węgla wyrzuconego do atmosfery przez tę erupcję (dokładnie, ze zrozumiałych przyczyn, trudno to zmierzyć) wahają się pomiędzy 42 a 234 milionów ton CO2. Dla prównania: sama Polska dostała od UE prawo do emisji 208 mln. ton rocznie. Więc ciągle taki wybuch to dużo mniej, niż ludzka emisja.

      Jednocześnie Pinatubo wyrzucił około 20 mln ton dwutlenku siarki i duże ilości pyłu, co spowodowało spadek średniej globalnej temperatury o około 0,5 stopnia w następnym roku. Czyli tak, pył chłodzi. Oczywiście tego islandzkiego jest w porównaniu z Pinatubo ilość mikroskopijna dość, więc i spadek temperatury znaczący raczej nie będzie.

      Co więcej: w kolejnych latach po erupcji Pinatubo zaobserwowano wolniejszy wzrost zawartości CO2 w atmosferze! Nie wiadomo dokładnie dlaczego, ale taki jest wynik pomiarów. Prawdopodobnie wybuch spowodował wzrost tempa fotosyntezy.

      Z poważaniem, JMP
      • 19-04-2010 15:28:06 | odpowiedz
        Wiadomo, że korelacja między CO2 a temperaturą zachodzi w obie strony. Tj. ogrzanie planety w dowolny sposób też powoduje wzrost CO2, a ochłodzenie - spadek. Jeśli pył wulkaniczny spowodował ochłodzenie - to mogło to spowodować zmniejszenie naturalnej zawartość CO2 w atmosferze.
      • 20-04-2010 00:26:04 | odpowiedz
        "Prawdopodobnie" na pewno nie wiemy co się dokładnie stało bo nie radzą sobie z tym największe komputery i najtęższe głowy.
        Snucie teorii co jest przyczyną a co skutkiem zmian czy to temperatury, zawartości określonych cząsteczek itd. jest działaniem bezcelowym. Ilość zmiennych jest na tyle duża, że można tylko przypuszczać co się tak naprawdę dzieje. Jako obywatela nie przekonuje mnie płacenie za system oparty na rachunku prawdopodobieństwa...ale cóż takie czasy płacić trzeba i żadna dyskusja tego nie zmieni.

        Pozdrawiam.
        • 20-04-2010 08:36:49 | odpowiedz
          "Prawdopodobnie", bo dokładnego mechanizmu nie znamy i wcale nie jest powiedziane, że jest jeden czynnik który za to odpowiada. Szukając natknąłem się na pracę której autorzy zmierzyli, że przy lekko zachmurzonym niebie intensywność fotosyntezy w parku była wieksza, niż przy niebie czystym. Co tłumaczą tak, że więcej światła ulega rozproszaniu w atmosferze i przez to światło dociera "ze wszystkich stron" i intensywniej fotosyntetyzują te części roślin, które przy ostrym słońcu są w cieniu.

          A co do decyzji podejmowanych na podstawie rachunku prawdopodobieństwa - to zawsze tak było, nawet jak ludzie nie znali jeszcze praw probablistyki to intuicyjnie podejmowali decyzje na podstawie tego jaka jest szansa, że zdarzy się to lub cos innego...
  • 19-04-2010 07:49:16 | odpowiedz
    Przedstawiciele Królestwa Maroka przybyli, jak podała telewizja, zupełnie niespodziewanie. Jak widać mahometanie ufają Bogu i pyłek im niestraszny. To mi się właśnie podobało - nic nie powiedzieli, wsiedli w samolot i przylecieli. Inni naobiecywali i się zestrachali. To kto tu jest cywilizowany - europejek, który nie dotrzymuje danego słowa czy afrykański muslim, który zamiast gadać robi? Coraz gorzej z nami. Ale cieszę się, że zebrała się słowiańska rodzina nad trumną, szkoda, że nie przyjechał Łukaszenka - no ale cóż, jak go ciągle obrażamy... no to uczcił godnie w Mińsku pamięć prezydenta.
    • 19-04-2010 08:53:32 | odpowiedz
      i masz rację kolego, zachodni europejczycy fajni są w biciu piany,pieprzeniu trzy po trzy no i w trzęsieniu gaciami.
    • 19-04-2010 11:07:09 | odpowiedz
      Zwróć uwagę, że pył unosi się na określonej wysokości. Wystarczy że lecisz poniżej (jak zrobił Miedwiediew) lub powyżej tej chmury.
      Normalne samoloty pasażerskie latają mniej więcej na tej wysokości co chmura pyłu. Jest to optymalna wysokość - poniżej atmosfera jest gęstsza i lot wymaga więcej paliwa, powyżej atmosfera jest trochę rzadsza, ale potrzeba więcej paliwa, żeby się tam dostać.
      Latanie na wysokości, gdzie jest pył jest po prostu najtańsze, inaczej trzeba by podnieść ceny biletów.
      Być może do tego dojdzie. Niestety wtrącają się "komisje regulacyjne" i "zamykają" przestrzenie powietrzne.
  • 19-04-2010 09:02:53 | odpowiedz
    "Nie ma przypadków, są znaki." Ten pogrzeb pokazał, że Polska jest SAMA na arenie międzynarodowej.
    • 19-04-2010 10:25:01 | odpowiedz
      Wcale nie sama. Mamy poparcie praktycznie 100% postSowieckich Respublik. Lepiej mieć wsparcie watażków niż trupów. Watażkowie są troszkę bardziej nieprzewidywalni, ale za to truposze strasznie śmierdzą.
      • 19-04-2010 13:09:41 | odpowiedz
        Czyli poparcie równie nic nie znaczących krajów. Wszelkie mocarstwa pokazały nam gdzie nas mają.
        • 19-04-2010 15:18:34 | odpowiedz
          kiedy sie kryzys rozwinie zobaczysz na jakich nogach stoją te "mocarstwa", powiem tylko że nawet nie będą glinane, a słabsze od papieru, daj jeszcze rok - dwa
        • 19-04-2010 15:45:06 | odpowiedz
          Mocarstwa oparte o Papierek? W historii wschód nie raz już rzucał zachód na kolana. Jak lotnictwo zachodu zostanie uziemnione ( wide ostatnie wiadomości o broni emp) zachód przestanie się liczyć.
  • 19-04-2010 09:51:05 | odpowiedz
    Ponieważ do dyskusji potrzeba trochę podstawowych informacji pozwalam sobie na zacytowanie urywku mojego artykułu związanego ze szwindlem globalnego ocieplenia, traktujący o wulkanach.

    "Erupcje wulkanów są stałym zjawiskiem w dziejach Ziemi. Największe z nich zmieniały klimat i warunki życia na wiele lat. To co znamy z naszych czasów, to tylko mizerne namiastki supererupcji.

    Największymi były te, które stworzyły trapy syberyjskie i prawdopodobnie razem z współczesnym im impaktem asteroidy Chicxulub i kilku mniejszych przyczyniły się 500 milionów lat temu do wyginięcia dinozaurów. Szacuje się, że sumaryczne wylewy lawy znacznie wtedy przekroczyły 1,5 miliona km³.

    Dla porównania największa znana bezpośrednio ludzkości erupcja to 150 do 180 km³ wyrzuconych materiałów przy wybuchu w maju 1815 roku wulkanu Tambora w Indonezji. Wrzut pyłów do atmosfery był tak duży, że na kilka lat od o 2°C do 4°C obniżyła się temperatura w Europie. W następnym roku po erupcji przez całe lato utrzymywały się chłodne opady, przez co został on nazwany rokiem bez lata. A wybuch ten był o cztery rzędy słabszy od wspomnianego wcześniej.

    Najbardziej znanym dzisiaj superwulkanem jest Yellowstone. Pod jego powierzchnią znajduje się ogromna komora magmowa, o objętości około 2.500 km³, zawierająca roztopioną skałę, nasyconą gazami o ciśnieniu wielu tysięcy atmosfer. Jest zasilana bezpośrednio z jądra ziemi. Ostatnia jego wielka erupcja miała miejsce 640.000 lat temu, w czasie której zostało wyrzucone ponad 1000 km³ materiałów.

    Porównam to z jednym z największych znanych ludzkości wybuchem wulkanu Krakatau w 1883 roku. Wyrzucił on „tylko” 18 km³ materiału i utworzył chmurę pyłów, które powodowały zaćmienia Słońca na całym świecie jeszcze przez rok. Spowodował falę tsunami o wysokości prawie 40 metrów, która zabiła 36 tysięcy ludzi. Przypomnę również, że tylko ta erupcja wprowadziła więcej CO2 do atmosfery niż cała działalność przemysłowa człowieka i mimo tego nie nastąpiło zabójcze „globalne ocieplenie”, a poziom CO2 szybko wrócił do normy.

    A superwulkan Yellowstone od 2004 roku wykazuje niebezpieczną aktywność, wypiętrzając centrum kaldery z nienotowaną do tej pory szybkością, przy zapadających się obrzeżach. Nawet znacznie mniejszy jego wybuch niż 2,1 mln, 1,3 mln czy 640 tys. lat temu, spowoduje zniszczenie Stanów Zjednoczonych i wulkaniczną zimę na całym świecie z powodu emisji do atmosfery ogromnych ilości tlenków siarki, tworzących później wokół Ziemi parasol aerozoli odbijających światło słoneczne. O innych bardzo przykrych skutkach nie wspomnę, jako że tematem wiodącym tego tekstu jest „globalne ocieplenie”.

    Superwulkan Yellowstone jest tylko jednym z wielu mu podobnych, rozrzuconych po całym świecie i wybuchających z właściwą dla nich częstotliwością. Jeden z nich, Toba na Sumatrze, około 75 tysięcy lat temu prawdopodobnie ograniczył ludzką populację do kilku tysięcy. Warto wspomnieć tu o takich superwulkanach jak Taupo Lake na Nowej Zelandii, który wybucha co około 65 tysięcy lat, czy japońskie na Kiusiu.

    Znacznie słabszy od jakiegokolwiek superwulkanu, zwykły wulkan Thera około 3.500 lat temu przyczynił się do zagłady cywilizacji minojskiej.

    Czy, kiedy i który z superwulkanów wybuchnie? Z jaką siłą?
    Nie wiadomo. Ale jeśli się to zdarzy, to ludzkość stanie przed bardzo poważnym problemem.

    Dodatkowym zagrożeniem są coraz większe naprężenia między niektórymi płytami tektonicznymi, oraz wchodzenie okresowe (cykl 11.000 lat) Ziemi do obszaru o zwiększonej gęstości asteroid, meteoroidów i innych resztek kosmicznych. Każde z takich zdarzeń może przyczynić się do obudzenia któregoś z superwulkanów."

    Pozdrawiam
    Piotr Waydel
    • 19-04-2010 10:20:55 | odpowiedz
      Ciekawy zestaw informacji tylko co w związku z tym czy mamy się już zacząć bać ?? ja tam się jakoś nie obawiam tych mega giga terra i innych takich wydarzeń a to z racji tego że:
      a) jak pierdyknie to i tak pewnie nie zauważę bo mnie zmiecie w ułamku sekundy
      b) szanse że okres np 640/75/65 tys lat zamknie się za mojego życia jest bardzo mało prawdopodobny gdyż po prostu za krótko będę żył :)

      bardziej obawiam się idiotów urzędasów którzy zakładając 0,00001% szansę na te zjawiska już dziś zaczną się do nich przygotowywać wydając miliardy których jeszcze nikt nie zarobił doprowadzając do masowego zubożenia ludzi tu i teraz a nie kiedyś tam w dalekiej przyszłości.
      • 19-04-2010 10:35:32 | odpowiedz
        Nieee, bać się nie trzeba. Warto natomiast zarezerwować sobie hotel gdzieś na południowej półkuli. Tam jest troszke jakby mniej superwulkanów.
  • 19-04-2010 10:19:15 | odpowiedz
    Mysle ze pyl wulkaniczny bedzie rownie dobrym pretekstem do skoku na kase jak i GLOBCIO.Firmy lotnicze zrobia teraz lament ze poniosly wielkie straty i stoja na skraju bankructwa a UE sypnie pomoca finansowa zeby je "ratowac"
  • 19-04-2010 10:33:55 | odpowiedz
    Nikt jeszcze nie zauważył, że ten cały pył wulkaniczny to może być kolejna świńska grypa? Taki mały spisek, żeby wyłudzić kilka miliardów dolców.

    Podsumujmy fakty:

    1. Wychodzę wczoraj na balkon, patrzę w niebo i nie widzę żadnej chmury. To jeszcze nic nie znaczy. Promieni X i bakterii też nie widzę ale one jednak są.

    2. Odbywają się loty próbne samolotów. Samoloty lądują bez uszkodzeń. Najwyraźniej chmura jest mniej szkodliwa, niż się powszechnie uważa.

    3. Technologie produkcji samolotów, które mogą latać w pyle wulkanicznym leżą w szufladach, nikt ich nie wdraża i nie rozwija bo są nieopłacalne.

    4. Problem nie uderza w zwykłych ludzi, tylko w VIPów, którzy latają na codzień. Znudzeni niemożnością odwiedzenia kochanki w Lizbonie szybko mogą wysupłać kilka miliardów z pieniędzy podatników.

    Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że ktoś coś kombinuje. Na początek może chodzić o "konieczność" wprowadzenia odpowiednich technologii w samolotach wojskowych. Przecież USA nie mogą być bezbronne, gdy wybuchnie wulkan na Hawajach.
    • 19-04-2010 11:04:08 | odpowiedz
      Przedstawiłem informację o wulkanach i superwulkanach po to, aby można było je porównać z tym, co podają media. Przecież Krakatau wyrzucił tyle pyłów, że prawie rok było ciemniej na ziemi i jakoś ludzie nie wyginęli. Fakt, że samoloty jeszcze wtedy nie latały. Ale latały przy innych wybuchach, emitujących znacznie więcej pyłów. Przecież były nawet organizowane specjalne wyloty do obserwowania erupcji.

      A teraz, przy malutkiej emisji daleko w Islandii już zaczyna się dodatkowo straszyć społeczeństwa powikłaniami, chorobami, itd. Kolejne media zaczynają to powtarzać. Następny szwindel, tak jak globalne ocieplenie, świńska grypa i inne "fakty medialne".
      Chociaż może tym razem szykują coś jeszcze dodatkowego?
      Nie można przecież zostawić ogłupianych społeczeństw bez sterowania emocjami płynącymi z mediów, bo mogą zacząć samodzielnie myśleć, zamiast bać się i płacić.
      Pozdrawiam
      Piotr Waydel
    • 19-04-2010 16:51:56 | odpowiedz
      Znalazłem właśnie taką wiadomość:
      [...]
      The official declined to provide more details on the military flights, except to say that glass-like deposits were found inside the planes’ engines after they patrolled over European airspace.

      Last week, two Finnish Air Force F-18 fighter-bombers suffered similar damage while flying through the ash plume that has paralysed air traffic over much of Europe.

      Both landed safely, but their jet engines will require expensive overhauls.
      [...]

      Inaczej mówiąc, bombowce sobie polatały a teraz silniki są do remontu. Bombowce są państwowe, podatnik zapłaci, nie ma sprawy.
      Gdyby były prywatne, tak jak samoloty pasażerskie, normalny właściciel nie wysyłałby ich w powietrze bez ważnego powodu.
  • 19-04-2010 10:37:04 | odpowiedz
    A monika olejnik i Rafał Ziemkiewicz mówili,że w USA nikt nawet nie podniesie ręki na policjanta http://tiny.pl/hgs7s
    • 19-04-2010 10:49:38 | odpowiedz
      Oglądaj Radio Z i słuchaj WSI24 to zgłupiejesz tak jak łoni. Żadne prawo nie chroni nikogo przed bandytami. Bo bandyta jest bandytą właśnie dlatego, że prawo ma w d.... .
    • 19-04-2010 14:14:28 | odpowiedz
      a najwieksza masakra tam gdzie nie wolno miec broni czyli w nowym jorku oraz w collegu...
      • 19-04-2010 17:30:44 | odpowiedz
        Bo bandyta nie atakuje na strzelnicy, gdzie ma 100% szansę znaleźć uzbrojonego po uszy i wyszkolonego strzelca, tylko skoczy do szpitala, żłobka, przedszkola, szkoły czy uniwersytetu. W Jewropie nawet nie musi mieć broni palnej, wystarczy dlugi śrubokręt i kilkoro niemowlaków w żłobku jak to było onegdaj gdzieś w Belgii.
  • 19-04-2010 11:02:12 | odpowiedz
    Jesli naukowcy nie znaja odpowiedzi wystarczy zapytac historykow. Wybuch wulkanu Tambora onizyl temperature o jakies 4 stopnie w 1815, a w 1816 byl ryk bez lata, jego srednica to 7 km. Eyjafjallajokull ma 3-4 km srednicy. Stosunek powierzchni okolo 7, w zaleznosci od sily aktualnej erupcji temperatura nie powinna spasc o wiecej anizeli 1 stopien. Oczywiscie nalezy pamietac, ze Eyjafjallajokull nie jest jedyny na Islandii. Wulkany w basenie morza Srodziemnego rowniez wykazuja zwiekszona aktywnosc. Dodatkowo lodowiec oderwany z polwyspu Charkot prawdopodobnie zabierze swoje pol stopnia. Tak czy siak, niezaleznie od stopnia wiedzy Rosjan odnosnie kontroli klimatu nie spodziewalbym sie w najblizszych latach lagodniej zimy.

    Pozdrawiam,
  • 19-04-2010 14:08:54 | odpowiedz
    A Pan dalej o głupotkach..:(
    A tu ...
    http://wolnemedia.net/?p=21186
  • 19-04-2010 15:06:09 | odpowiedz
    Kurski spekuluje, że na prezydenta kandydował będzie Jarosław Kaczyński... Boże miej nas w Swojej opiece! (po tej egzaltacji z zeszłego tygodnia myślę, że JK wygra wybory, bo ten naród nie jest normalny)
    • 19-04-2010 17:21:39 | odpowiedz
      ten naród ma szanse w końcu znormalnieć. wolisz bronisława wsi-gru komorowskiego? ja wolałbym "w tych okolicznościach" człowieka który jednak jest niezależny
      • 19-04-2010 18:22:44 | odpowiedz
        No wolę "drogiego Bronka" od JK - to już lepiej niech ta Polska nierządem stoi ale przynajmniej stoi (a właściwie leży) - Jarosław zupełnie dobrze pod kopułą nie ma, a poza tym i tak jest takim samym złodziejem i kłamcą jak cała reszta. PiSiory wzbudzają we mnie taką samą odrazę jak POpaprańcy. Cała ta demokratyczna szopka mi lata koło ...(niedomówienie), jednak będzie trzeba jakoś dalej żyć w tym kraju, więc z dwojga złego wybieram zło hrabiowskie komorowskie (tylko proszę nie myśleć, że pójdę głosować! mówię "wybieram" w znaczeniu potocznym). Poza tym nie mam ochoty na wojnę z Rosją...
  • 19-04-2010 15:10:36 | odpowiedz
    Po raz nie wiadomo który zostało obnażone jacy kretyni nami rządzą, którzy jedyne się potrafią zatroszczyć o to, aby się nachapać. Każdy rozsądny władca zaraz by kazał wynaleźć jakieś stare samoloty, które i tak miały być zlikwidowane, niech by polatali piloci wojskowi (ze spadachronami na wszelki wypadek) w tej chmurze kilkanaście godzin i by się szybko okazało czy od tego się niszczą silniki czy nie.
    • 19-04-2010 18:25:48 | odpowiedz
      Jedyny "stary samolot" jaki mamy to Tu-154 numer 102 (zresztą aktualnie w remoncie chyba). LOT ma troche za nowe i za drogie na takie eksperymenty. A wojskowe - cóż wyniki niekoniecznie będą miarodajne, to jednak inne silniki i inne prędkości. Więc nie bardzo jest czym takie eksperymenty robić...
  • 19-04-2010 16:11:00 | odpowiedz
    Nie pamiętam dokładnie gdzie, ale czytałem artykuł na temat topnienia alpejskich lodowców. Co ciekawe najszybciej topniały pod Drugiej Wojnie Światowej. Wynikać to miało ze zmniejszenia produkcji przemysłowej w wyniszczonej wojną Europie i mniejszej ilości pyłów w atmosferze, chroniącej lód przed działaniem promieni słonecznych.
    Tutaj podaje linki to dwóch artykułów opartych badaniami "naukowymi": http://kopalniawiedzy.pl/ocieplenie-Atlantyk-Ocean-Atlantycki-burza-piaskowa-wulkan-7162.html
    http://kopalniawiedzy.pl/ocieplenie-pyl-zanieczyszczenie-snieg-topnienie-Arktyka-Antarktyka-Charlie-Zender-2740.html

    Po raz kolejny badania dają wyniki pozwalające sądzić, iż "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Szkoda że nie podają sponsorów badań...
  • 19-04-2010 16:29:18 | odpowiedz
    NARÓD ŻYDOWSKI ZOSTAŁ WYMYŚLONY !!
    Bardzo polecam artykuł na ten temat na
    http://www.rp.pl/artykul/61991,398485.html
    lub
    http://judeopolonia.wordpress.com/narod-zydowski-zostal-wymyslony/

    PS. Panie JKM, swoją drogą to tłumaczy dlaczego żydzi podkreślają sprawę holokaustu - tym samym podtrzymują wśród opinii światowej świadomość istnienia narodu żydowskiego (a tym samym również praw do Izraela)!
    • 19-04-2010 19:38:05 | odpowiedz
      przeczytałem na razie kawałek - bardzo ciekawie ujęte - dlatego też ja zawsze i mówiłem, i pisałem jako o narodzie "Izraelici" o wyznaniu "żydzi", a o obywatelach Izraela "Izraelczycy", Ameryki co prawda nie odkryłem ale naprawdę zawsze mi nie pasowało zrównywanie narodu Izraela z wszelkimi żydami świata, nawet pamiętam, że na lekcji religii pani katechetka poprawiała mnie "mów po prostu żydzi" a ja wolałem "Izraelici" akurat :-) widocznie czułem podskórnie, że coś jest nie tak
  • Zwalczenie Globalnego Ocieplenia jest całkowicie w naszej mocy. Oto dowiedziałem się, jak możemy wpływać na zjawiska sejsmiczne:

    "Many women who do not dress modestly ... lead young men astray, corrupt their chastity and spread adultery in society, which (consequently) increases earthquakes," Hojatoleslam Kazem Sedighi was quoted as saying by Iranian media."
    http://www.foxnews.com/world/2010/04/19/iranian-cleric-promiscuous-women-cause-quakes/

    Można przypuszczać, że wulkanizm podlega podobnym prawidłom, a pył w powietrzu, jak wiadomo, wywołuje ochłodzenie. A więc, Drogie Panie, RATUJCIE ZIEMIĘ!
  • 20-04-2010 00:14:35 | odpowiedz
    Coś wam powiem. ONI tylo się ciesza że rozmawiamy tu o wulkanach ico2 lub czy być królestwem czy republiką.
    A podatki ciągle na tym samym poziomie lub w górę. Właśnie kupuję nieruchomość; podatek od czynności cyw. prawnych prawie 10 tys. Przecież to rozbój.
  • 22-04-2010 22:53:56 | odpowiedz
    Polecam demotywator dotyczący pyłu wulkanicznego:
    http://demotywatory.pl/1422716/Chmura-pylu-wulkanicznego