Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63947 komentujących
59233 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

02-08-2017 19:50:00

Poddaję się!

Poddaję się – bo nie mam już czasu i siły na przekopywanie sterty bzdur, które większość ludzi ma w głowach. Konkretnie: n/t okupacji hitlerowskiej. Nawet z prostowaniem bzdur n/t okupacji Polski przez PRL idzie mi ciężko – więc na tym poprzestanę.

Poddałem się – gdy mój zacny i uczciwy współpracownik zarzucił mi niezgodność z faktami – a okazało się, że nie wiedział, co to były „łapanki” (kto wie, że łapano ludzi nie mających stałego zatrudnienia – i wysyłano do obozów pracy lub na roboty do Niemiec?) i napisał o mordowaniu mieszkańców Zamojszczyzny podsyłając mi plik, z którego wynikało, że nie chodziło o mordowanie, tylko o wysiedlenia; jednak mała różnica...

Na pożegnanie z tematem okupacja – kilka uwag metodycznych.

1) Dane, jakie zaśmiecają Wasze głowy, pochodzą od dziennikarzy, szukających sensacji – lub „naukowców”, opłacanych za udowadnianie założonych tez. Przykład:

Za dowód polityki III Rzeszy cytuje się np:

http://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/04/28/l4-z-obozu-smierci-wyjasniamy-dlaczego-wladyslaw-bartoszewski-wyszedl-z-auschwitz/3/

że jakiś zastępca komendanta obozu „Auschwitz-Birkenau” mawiał do nowo-przybyłych: „Popatrzcie tam, na komin. Popatrzcie, to jest krematorium. Wszyscy pójdziecie do krematorium. Trzy tysiące stopni ciepła. Komin to jedyna droga na wolność”.

Jest to oczywista bzdura. Niemcom zależało, by więźniowie wydajnie pracowali – a takie dictum by ich do tego absolutnie zniechęcało. Prawdziwa propaganda była dokładnie odwrotna:

 

 

Na pytanie: „Ilu ludzi wyszło z obozu „Auschwitz-Birkenau” odpowiedź brzmi: „Tysiące”. Codziennie. Praktycznie wszyscy zdrowi więźniowie wychodzili z obozu codziennie – do pracy! Przecież Niemcy nie trzymali tysięcy ludzi bez sensu! Na terenie obozu „Auschwitz-Birkenau” nie było jednak fabryk – więc codziennie komanda z (niezbyt silną...) eskortą SS-manów wychodziły do pracy w zakładach IG Farben Industrie i innych. Gdyby byli pewni, że czeka ich śmierć, to by przecież masowo rzucali się do ucieczki...

2) Ludzie uwielbiają koloryzować. Również n/t własnego zagrożenia i własnego udziału w zdarzeniach. Uwaga: koloryzują tak, by przypodobać się słuchaczom. Po 1926 roku nagle „wszyscy” byli w Legionach (z czego wyśmiewał się śp.brygadier Józef Piłsudski), po 1939 odkrywali w sobie niemieckie korzenie, po 1945:

„Kiedy jesienią

Rządy się zmienią,

Komuna weźmie władzy ster -

To wtedy tata

i cała rebiata

Zapiszą się do PPR

 

A kiedy wiosna

Trawy podrosną

I Mikołajczyk weźmie ster

To wtedy tata

i cała rebiata

Zapiszą się do PSL”

- ale o wiele prościej „zapisać się” do jakiejś organizacji, która już nie istnieje. Bardzo dobry jest np. „Związek Jaszczurczy” (rozwiązany w 1942).

Dziś praktycznie każda rodzina za okupacji ukrywała Żydów i organizowała konspiracyjne spotkania. Nieco mniej (jakieś 75%) sympatyzowało z „Solidarnością” i kolportowało nielegalną literaturę. I, oczywiście, wszyscy byli za to prześladowani. Dlaczego mniej? Bo żyją jeszcze świadkowie...

3) Tendencja ta nasila się z wiekiem. Mój śp.Teść osobiście pokonał dwie dywizje niemieckie i kilka sowieckich (pokonałby więcej, ale na Jego widok uciekały...). Świadectwa osobiste są więc dziś absolutnie niewiarygodne (a jeśli komu wierzyć, to raczej kobietom: mniej są upolitycznione, a mają lepszą pamięć!)

 

Natomiast WIEM, że to wszystko są łgarstwa. Ja rozmawiałem z ludźmi kilka lat po okupacji. Z ludźmi, którzy za okupacji prowadzili normalne życie; chodzili do kin (kina były pełne - akcja AK "Tylko świnie siedzą w kinie" poniosła sromotną klęskę); chodzili do teatrów; nie wdawali się w konspirację, więc czuli się bezpieczni; robili (na ogół nielegalne – bo w socjaliźmie legalnie się nie daje...) interesy; chodzili do (nielegalnych) liceów; byli na robotach w Niemczech (i bardzo to sobie chwalili, bo bauer parobka nie głodził –  a i Rassenschande czasem udawało się popełnić - podczas gdy ich rodziny w Polsce biedowały).

I, oczywiście, warszawiacy z nienawiścią mówili o „Borze”, przez którego potracili mieszkania i dorobek całego życia.

Potem im przeszło. Jakoś to przeżyli – ale byli gnębieni przez Sowietów; a skoro Sowieci potępiali „Bora”-Komorowskiego – to Polacy zaczęli Go lubić!

A dziś to już wszyscy byli w AK. Lub w Związku Jaszczurczym, oczywiście. Mogą być NSZ. AL jest niemodna. Bataliony Chłopskie zdecydowanie nie – bo chłopi mają dobrą pamięć do nazwisk, i wiedza, kto był gdzie.

Reasumując: czytając opracowania z tamtych czasów włączcie te trzy filtry, które wymieniły powyżej. Ja będę zajęty prostowaniem kłamstw, bzdur i nonsensów o PRL, o UE, o rządach SLD, PO, PiSu...

Ze szczególnym uwzględnieniem gospodarki, oczywiście.

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • Sariusz | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
    02-08-2017 20:08:53 | odpowiedz
    • 07-08-2017 19:13:34 | odpowiedz
      Sariuszu. I masz rację i nie masz. Auschwitz, to było w sumie ponad 40 obozów i podobozów. Lista jest tutaj:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Wykaz_podoboz%C3%B3w_Auschwitz
      Są tam nawet takie miejscowości, jak Karlsruhe pod granicą francuską.
      Potocznie, zabranie do "Auschwitz" mogło oznaczać zabranie do jednego z tych podobozów. Nota bene, Polacy w Rzeszy (terenach wcielonych) - wbrew współczesnej propagandzie - mówili "do Oświęcimia" a nie "do Auschwitz". Skądinąd, na pewno Auschwitz nie był "polskim" obozem, bo był wcielony do Rzeszy, a granica z Gubernią była na przepływającej obok obozu Sole.

      Znam historie opowiadane w rodzinie, gdy zabierano kogoś do Oświęcimia np. na 6 tygodni. Było to motywowane względami reedukacyjnymi i nie miało wówczas wiele wspólnego z planowym mordowaniem. Oczywiście, dość często ludzie takiej reedukacji nie przeżywali, o czym Niemcy skrupulatnie powiadamiali rodziny - np. "zmarł na zawał".
  • Sariusz | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
    02-08-2017 20:13:33 | odpowiedz
    • 02-08-2017 21:32:44 | odpowiedz
      Nie. Bo dopiero po przyjeździe do Niemiec część odkrywała, że to nie było takie straszne..
      • 03-08-2017 01:19:14 | odpowiedz
        Ach, więc może pisali listy zachęcające rodaków do przyjazdu? "Nie unikajcie łapanek, po co ryzykować zabicie - tu nie jest źle".
        Założyli tam normalne rodziny, jak w Polsce, czy może pracując do śmierci (będąc nieźle karmionymi i chwalonymi - ale PÓKI MIELI ZDROWIE I SIŁY) osiągnęli swoje cele w życiu?

        Czy przypadkiem nie byłoby tak, że po 30-40 latach pracy to wywiezione pokolenie Polaków wymarłoby na obczyźnie bezdzietnie - i jako nacja znikłoby z powierzchni Ziemi?
    • 02-08-2017 21:36:33 | odpowiedz
      To właśnie tłumaczę. Dla Żydów to był obóz zagłady - dla reszty w zasadzie obóz pracy (ale był i karny - dla tych z wysokimi wyrokami, co na ogół kończyło się śmiercią)
    • antares | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
      03-08-2017 00:08:47 | odpowiedz
      • 03-08-2017 01:22:24 | odpowiedz
        "robi tak jak ja"... A gdyby Twój znajomy tam zachorował? Jakie byłyby wtedy jego wspomnienia?
        • 12-08-2017 16:36:47 | odpowiedz
          Nie wiem. Nie zachorował. Ale jeśli nie wszyscy lekarze wyjechali na front to może był na miejscu jakiś Arzt i w razie potrzeby bauer zaprowadził by mojego przyjaciela po receptę. Moim zdaniem skoro niemiecki Arzt umiał wyleczyć Grippe to i z polską grypą by sobie poradził.
          • 16-08-2017 23:27:53 | odpowiedz
            "w razie potrzeby bauer zaprowadził by mojego przyjaciela po receptę" - ach, ta dziecięca wiara w niemiecki humanitaryzm...
            Więc podpowiem. Jeśli koszty leczenia przekroczyłyby spodziewane korzyści z pracy Pańskiego przyjaciela, przyjaciel ów zostałby zutylizowany. III Rzesza Niemiecka była ostatnim miejscem na Ziemi, gdzie wywieziony na roboty untermensch z Polski mógł liczyć na opiekę lekarską. Pewnie jeszcze darmową?
  • 02-08-2017 22:20:58 | odpowiedz
    Z odezwy Hansa Franka na posiedzeniu NSDAP:
    "...Panowie wiedzą, że w partii panuje stanowczy pogląd, iż nasza polityka w stosunku do Polaków ma na celu wysiedlenie, zniszczenie, albo traktowanie ich tylko jako siły roboczej. Panowie wiedzą również, że w znacznej mierze zostało to zrealizowane. Jednakże powstaje w tej dziedzinie olbrzymia trudność. Polega ona głównie na tym, że Rzesza musi przenosić do Generalnej Guberni wielkie zakłady przemysłowe z terenów narażonych na naloty. Jednocześnie istnieje konieczność utrzymania za wszelką cenę rodzimą siłą roboczą produkcji w istniejących zakładach Generalnej Guberni, zachowanie środków przewozowych i całego aparatu administracyjnego, zabezpieczenie żniw itp. Z takiego położenia faktycznego jasno wynika, że nie można z jednej strony niszczyć Polaków, z drugiej zaś liczyć na nich jako na siłę roboczą. Przed takim dylematem stoimy obecnie. (...) Nasuwa się teraz naglące pytanie, jak prowadzić dalej politykę w stosunku do Polaków. Byłoby pożądane, aby instancje Rzeszy, partyjne i terytorialne, miały w tej kwestii jasny pogląd. Nie chodzi o to, aby zniszczyć wszystkich Polaków, jak mówią jedni, czy też o to, aby włączyć do procesu pracy wszystkich Polaków zdolnych do pracy, jak chcą inni. To diametralne przeciwieństwo. Można by było powiedzieć, że możemy utrzymać wszystkich Polaków, którzy tu pracują i wytępić wszystkich innych. W tym tkwi tylko jedna wielka trudność, że do wytępienia milionów istot ludzkich potrzebne są warunki, których nie możemy na razie stworzyć..."

    Za uchylenie się przed wywózka na roboty groził obóz koncentracyjny lub czapa.
    Za opieszałość w pracy Niemiec mógł stosować karę chłosty, lub zaordynować przeniesienie pracownika do obozu karnego lub koncentracyjnego.
    Do pracy zgarniano od wieku 12 lat. Czyli dzieci.
    Nie było żadnych urlopów - praca 365 dni w roku.
    Łapanki były organizowane także w celu wypełnienia niemieckich burdeli. Trafiło tam około kilka tys. Polek.
    Z kolei za stosunki seksualne robotnika z Niemkami - czapa.
    Niemowlęta urodzone przez Polki (i nie tylko) były oddawane do niemieckich żłobków, gdzie celowo je głodzono, co powodowało olbrzymią śmiertelność.

    Jak widać z powyższego, Panie Januszu, Polacy na pewno chwalili sobie roboty w Niemczech...

    I jeszcze odnośnie pracy w obozach (Wiki):
    "Wyniszczenie przez pracę było ostatecznym celem większości niemieckich obozów koncentracyjnych. W tym celu osadzeni byli zmuszani do pracy przy użyciu jedynie najbardziej podstawowych narzędzi i przy minimalnych racjach żywnościowych, aż do śmierci z wycieńczenia. W niektórych obozach, takich jak obozy Groß-Rosen osadzeni pracowali za jedzenie, a osoby które nie były w stanie pracować, ale nie umierały, były poddawane eutanazji."

    Ja z kolei też się poddaję.
    • 03-08-2017 00:18:51 | odpowiedz
      Bo w Wikipedii najwięcej do napisania mają sowieci i ich zwolennicy. Wyżej wspomniany mój przyjaciel u bauera był rok a potem do wwehrmachtu. Pod Ankoną dał dyla do Andersa. Wrócił do polski w 1947 z zaświadczeniem londyńskim, że odbył służbę w wojsku polskim na zachodzie. Ojciec poznał już sowietów i zrobił 10 notarialnych odpisów tego zaświadczenia. Chłopak dostał wezwanie na komisję wojskową. pokazał zaświadczeniue. Przyjęli. po miesiącu wezwanie. Przecież dałem zaświadczenie. Szukali i nie znaleźli. no to pójdziecie do Bartoszyc. Ale mam odpis notarialny. Sowieci zdziwili się ale przyjęli. po miesiącu apiat od nowa do bartoszyc. Dwa mu zostały. I sowieci do dzisiaj w Polsce kreują życie miejscowych. Z tym, że Centrala sowietów jest już w Brukseli a nie w Moskwie.
      • JarKo | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
        03-08-2017 01:06:25 | odpowiedz
    • 03-08-2017 00:32:25 | odpowiedz
      Nikt nie mówi, że niemieckie roboty były dobre. Tyle tylko, że nie były aż tak złe jak media pokazują.
      Typowy Niemiec nie był gorszy od typowego Polaka. Jak już trafił do Armii i obeznał się z zabijaniem to co innego, ale stary chłop ze wsi traktował pewnie parobków z Polski tak samo jakby i traktował Niemców.
      Moja babcia pracowała w Wiedniu jako nastolatka i też mówiła, że praca ciężka, ale nikt jej nigdy krzywdy nie zrobił i nie próbował zrobić.

      A co do pracy od 12 lat i bez urlopów - w przedwojennej Polsce to przecież była norma dla chłopów i robotników. A wątpię by pracowali w niedziele.
      • 03-08-2017 00:58:54 | odpowiedz
        Najgorzej, gdy z opowieści kilku pojedynczych przypadków buduje się ogólne wnioski. Temu znajomy mówił, że jadł do syta, tamten znowu, że miał nieźle płacone, a jeszcze inny, ze babcia była zadowolona. Ale znakomita większość nic nie powie, bo nie przeżyła tego raju.
        Nie zamierzam posiłkować się opiniami dziennikarzy, w zamian zacytowałem (m.in. ustami Hansa Franka) oficjalną politykę Niemiec wobec Polaków, czy ogólnie Słowian, a to, czy była dobra, czy zła - niech każdy odpowie wg sumienia sobie sam.

        Na tej zasadzie, to ja też mogę wychwalać pod niebiosa politykę rozmaitych rządów w Polsce ostatnich 25 lat, bo MI wiedzie się bardzo dobrze. Ale że jestem świadom, JAKIM ZDROWOTNYM KOSZTEM to się odbywa, a także, ilu innych jest pokrzywdzonych - zamilczę.
        • 03-08-2017 13:19:06 | odpowiedz
          Oficjalna polityka Polski wobec Niemców jest taka, że ich wszystkich kochamy jako współbraci w Unii. Jaki to ma związek z Twoją polityką?
          Cyztaj ze zrozumieniem. Oczywiście, że roboty przymusowe nie były dobre dla większości. Oczywiście, że najgorsze przypadki nie przeżyły i nigdy o nich nie usłyszymy. Ale, oczywistym też jest, że wszelkiej maści dzennikarze i filmowcy będą pokazywać tylko przypadki ekstremalne, bo tylko te są warte pokazywania.
          • 03-08-2017 14:34:38 | odpowiedz
            To, że robotnicy przymusowi byli jakoś tam traktowani wynikało tylko i wyłącznie z 2 powodów:
            - mieli siły pracować, więc byli przydatni dla bauera, tak samo, jak zdrowy pies, koń, czy krowa;
            - Niemcy były w trakcie wojny, której jeszcze nie wygrali.
            Więc chwalenie ich za humanitaryzm jest kolosalnym nieporozumieniem.
            • 12-08-2017 16:43:15 | odpowiedz
              kto tu Niemców chwali za humanitaryzm? Co ma do humanitaryzmu temat wojny? Nie za gruby temat na pańską głowę? A czy nie bierze pan pod uwagę tematów pogodowych? Humanitarni Niemcy walczyli w mrozie pod Stalingradem a Polak musiał orać w upalny dzień jego ziemią. Może z jego babą?
  • Sariusz | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
    03-08-2017 12:21:37 | odpowiedz
    • KamilSkalny | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
      04-08-2017 01:27:24 | odpowiedz