Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63984 komentujących
53025 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

02-05-2017 00:30:00

ODEZWA do Człowieka Pracy po 1 Maja

Szanowny Człowieku Pracy!

Na pewno nie czytasz tej ODEZWY – jako Człowiek Pracy. Nie czytasz – bo niby jak? Przecież dziś Święto Ludzi Pracy – więc nie pracujesz. Tym samym nie jesteś Człowiekiem Pracy. A jeśli dziś pracujesz – to też tego nie czytasz, bo skoro pracujesz, to jesteś zajęty.

Piszę to do Ciebie, by Cię przekonać, że NIE jestes żadnym-tam „Człowiekiem Pracy”. Jesteś Człowiekiem!!

Oczywiście: w prawie każdym z nas siedzi jakiś Człowiek Pracy. Jest to jednak Bardzo Malutki Człowiek Pracy. Patrz: 

Twoje życie to – powiedzmy – 80 lat. Do – powiedzmy – 18go roku życia się uczysz. Po – powiedzmy – 67mym idziesz na emeryturę. Więc przez ponad ćwierć życia NIE jesteś Człowiekiem Pracy. 
W nocy śpisz. Po południu robisz różne rzeczy. Tylko przez 1/3 dnia jesteś Człowiekiem Pracy. To ten prostokąt - złożony z czterech prostokątów - pośrodku tabelki.
Czyli Człowieka Pracy jest w Tobie jakaś 1/5. 
Ale to nie wszystko. W soboty i niedziele nie pracujesz – odpadają 2/7 (a nawet więcej – bo różne święta). Jak jesteś chory – nie jesteś Człowiekiem Pracy. Jak jesteś na urlopie – nie jesteś Człowiekiem Pracy – odpada 1/12. 
Człowieka Pracy reprezentuje tylko ten szary kawaleciątek....

Przez resztę czasu jesteś Konsumentem. Jesteś więc wrogiem Człowieka Pracy. A nawet i z tego trzeba coś odkroić - bo przecież w pracy jesteś również konsumentem tokarki czy komputera, konsumentem ubrania, które nosisz, i konsumentem kanapki, którą jesz!
Problem w tym, że pozwoliłeś w siebie wmówić, że jesteś właśnie Człowiekiem Pracy, Homo Faber. A tego jest w Tobie tylko – może – 10%. Resztę czasu jesteś Homo Ludens! 
Tym niemniej wierzysz, że ta 1/10 jest w Tobie najważniejsza! 
Pluń na tę socjalistyczna propagandę. Nie jesteś żadnym-tam Człowiekiem Pracy! Chcesz odpoczywać, chcesz się bawić, chcesz po prostu ŻYĆ! Oczywiście: praca jest ważna: bez niej nie miałbyś za co żyć. Jednak socjalistom udało się przekonać Ciebie, że to interes tego karła, 10-procentowego homunculusa – jest ważniejszy, niż Twój prawdziwy interes!! 
Bo, jako się wyżej napisało, Konsument jest wrogiem Człowieka Pracy. Nie jest prawdą, że (jak twierdzą marxiści) podstawowy spór w gospodarce to walka klas: kapitalistów i robotników!! 
Nie, nie: kapitaliści i robotnicy to jedna szajka Człowieków Pracy. Celem Człowieka Pracy jest zaś ograbić Człowieka-Konsumenta. Potem herszt szajki, przedsiębiorca, kłóci się z resztą bandytów o podział łupów – ale to już rzecz wtórna. Prawdziwy podział biegnie w poprzek Ciebie. W poprzek każdego z nas. 
W normalnym świecie ten konflikt reguluje się sam. Człowieki Pracy jakoś się organizują, coś tam wytwarzają, a potem próbują to sprzedać Człowiekom Konsumpcji. Jest to dobrowolna wymiana, regulowana przez prawa ekonomii, do których wszyscy się dopasowują. 
Inaczej jest, gdy ktoś siłą próbuje w ten rynek ingerować. Na ogół jest to państwo, które uważa, że ma prawo robić WSZYSTKO. 
A jeśli ma prawo robić WSZYSTKO – to może zakazać swobodnej wymiany towarów i usług. 
I teraz sprzeczne interesy Człowieków Pracy i Konsumentów mogą być forsowane. Człowieki Pracy chcą robić towary możliwie tanio, a brać za to jak najwięcej. Konsumenci ma interes dokładnie odwrotny. 
Dlatego, gdy wpływ na władzę mają Człowieki Pracy, to towary stają się coraz gorsze i coraz droższe. Gdy natomiast Konsumenci biorą Człowieków Pracy za pysk i zmuszają ich do konkurowania o swoje względy – to towary stają się coraz tańsze i coraz lepsze. 
Niestety: dzisiejsi politycy wprowadzili absurdalny „podatek dochodowy” - a ubocznym tego efektem jest obserwacja, że jeśli Człowieki Pracy wywalczą podwyżkę ceny towaru lub podwyżkę płacy - to wpływy z podatków wzrastają!!! 
I dlatego politycy popierają dziś Człowieków Pracy. I ten homunculus, ale uzbrojony w klucz francuski lub teksańską piłę mechaniczną, z ICH błogosławieństwem i poparciem terroryzuje 9/10 Ciebie!!! 

==

Dobrze; a dlaczego IM (Właścicielom Unii Europejskiej, Właścicielom Polski) udaje się narzucić ten model?

Pierwsza odpowiedź: ten Człowiek Pracy jest może malutki – ale on jest uzbrojony w tę piłę, młotek lub siekierę, jest gotów do „walki o swoje prawa”. A Ty jesteś albo w piżamie, albo w wyjściowym garniturze, albo w stroju domowym – z pustymi rękami, za to z żoną i dziećmi na karku. I on oświadcza, grożąc tym młotkiem, że jeśli nie dostanie „należnych mu” przywilejów – to przestanie dawać Ci pieniądze! I bez tych przywilejów nie zmusisz go do pracy!

Druga odpowiedź: bo Człowieki Pracy są z'organizowane. Dobrze z'organizowany stu-osobowy oddział rozbija w proch i w pył dwu-tysięczną tłuszczę. Człowieki Pracy stanowią załogę, gotową wyjść w zwartej grupie na ulicę, mają żołnierzy zwanych „związkowcami”, ci mają swoich oficerów, czyli „działaczy ZZ” - a jak mają się z'organizować filateliści, podróżnicy czy dziwkarze? Szkoda gadać – nie mają szans!

Teoretycznie można by zmobilizować emerytów – są to Konsumenci w czystej postaci. Problem w tym, że oni przez czterdzieści lat czuli się Człowiekami Pracy!! Weszło im to w skórę, przeżarło mózgi – i zanim się odtrują, dopada ich demencja lub śmierć.

Jest jeszcze druga grupa skoncentrowana na konsumpcji – to kobiety. W normalnym kraju mężczyźni zajmują się zarabianiem pieniędzy – dużych pieniędzy – a kobiety zajmują się ich wydawaniem. Normalny człowiek zarabiający pieniądze nienawidzi ich wydawania – ale kobiety przez wieki zwalczyły w sobie ten odruch i większość z nich nawet bardzo polubiła wydawanie pieniędzy (ku utrapieniu ojców i mężów).

Te kobiety były najważniejszym elementem gospodarki – bo, przypominam: celem gospodarki nie jest produkcja, tylko konsumpcja. Rozsądne wydawanie pieniędzy jest sztuką. Kobieta, wkładając w to własny czas, wiedzę, zdolności i wysiłek, potrafi zapewnić rodzinie ten sam poziom, na jakim żyłby mężczyzna samotnie... za połowę tej ceny – można więc powiedzieć, że dobra żona zarabia w gruncie rzeczy tyle samo, co mąż! Robiąc to, co lubi – a nie męcząc się w robocie, w nieustannej trosce: „Co się dzieje z domem”?

Te kobiety, szukając pracowicie dobrych i tanich towarów, zmuszały producentów do polepszania jakości i obniżania cen. Teoretycznie więc można by je przekonać, że nie jest ważne, czy jej mąż dostanie w pracy 15% więcej pieniędzy; ważniejsze, by ceny towarów na rynku spadły o 20%...

Niestety: kobiety, jak wiadomo, są świetne w myśleniu praktycznym, ale kompletnie nie mają wyobraźni abstrakcyjnej. Podwyżka męża – to konkret. A dlaczego w wyniku wyzysku jej męża (jako Człowieka Pracy) miałyby spaść ceny towarów? I co miałyby właściwie zrobić: przekonywać męża, by poprosił szefa o obniżkę?!?

Sprawa jest raczej beznadziejna – a w dodatku w Polsce ponad połowa kobiet... pracuje również poza domem!! Ta skandaliczna proporcja powoduje, że ta większość też czuje się Kobietami Pracy, a nie Paniami Domu!

Sytuacja jest beznadziejna – bo powstało sprzężenie zwrotne typu Dylemat Więźnia. Jeśli Człowiek Pracy nie wywalczy podwyżki, to straci: bo inne Człowieki Pracy zarobią więcej i ceny od tego wzrosną!

W XIX wieku udało się osiągnąć ogromny postęp, bogactwo ludzi wzrosło w stopniu nieporównywalnym – ale za cenę walki za związkami zawodowymi, wsadzania do więzień lub rozstrzeliwania ich liderów, bezlitosnego tłumienia strajków, rozpędzania manifestacyj...

Dzięki temu sto lat temu z okładem, miłośnik rodziny mógł utrzymać niepracującą żonę i pięcioro dzieci – choć jako Człowiek Pracy był tylko średnio wykwalifikowanym robotnikiem. Dziś Człowieki Pracy wywalczyły dla siebie urlopy, płatne zwolnienia lekarskie, zasiłki, ubezpieczenia, 8-godzinny dzień pracy, zasady BHP itd. - więc po pracy, jako Konsumenci, muszą mieć znacznie gorzej...

...choć dzięki postępowi technicznemu powinni mieć znacznie lepiej!

Nadzieją na ponowne wzięcie za mordę Człowieków Pracy i zmuszenie ich do harowania na Konsumentów jest tylko jakaś tyrania, dyktatura, monarchia – która zlikwidowałaby ten diabelski Dylemat Więźnia. Już po paru miesiącach Ludzie Konsumpcji przekonaliby się, że – choć jako Człowiekom Pracy jest im znacznie ciężej – to po pracy żyje się im znacznie lepiej.

I żony nie pozwoliłyby na powrót do poprzedniego błogostanu. Ostatecznie żony w ogóle tego Człowieka Pracy nie widziały nigdy na oczy. One znają, kochają i poważają tego Człowieka Po Pracy!

Hominem Ludentem!

(cd. nastąpi)

 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze