Zauważyłem, że Komentator {jurciopan} żałuje, że zgłoszenia do wyborów zamknięte, bo chciał założyć partię „Porządek i Sprawiedliwość”
Twierdzi przy tym – nie wiem: ironicznie, czy serio – że co to jest „Prawo”, to nie wiadomo – a co to jest „Porządek”: tak. „Weźmy np. porządek w kolejce na stacji benzynowej. Czynne są dwie kasy i stoi jeden ogonek. Gdy w którejś kasie zwolni się miejsce, podchodzi następny z kolejki. I to jest sprawiedliwe! Czasami zdarzy się jednak, że ktoś nie zechce zauważyć przyjętego porządku lub stłumił w sobie umiłowanie sprawiedliwości i stanie konkretnie pod którąś z kas ignorując ogólną kolejkę, udając, że tamta stoi tylko do tej drugiej kasy. W ten sposób, mimo że przyszedł później od innych, udaje mu się "wydymać" nawet do kilku osób! I to jest niesprawiedliwe! Rzadko ktoś protestuje. Widocznie suma niezadowoleń osób "wydymanych" pozostaje w zgodnej równowadze z satysfakcją "dymającego". Ale dlaczego? – pyta jurciopan. Może dlatego, że ta minuta więcej nie robi różnicy ale może dlatego, że zobojętnieliśmy przez lata na jawną niesprawiedliwość zawartą w kodeksie ruchu drogowego pt. skrzyżowanie równorzędne. Jak to działa – podjeżdża ten "dymany" bo ma kogoś po prawej, puszcza go. Nagle znowu ktoś się pojawia po prawej więc ten po lewej dalej stoi zgodnie z przepisami. A potem znowu. Trzeba stać aż prawa strona się całkowicie wyprztyka. Tymczasem w USA, skrzyżowania równorzędne w których, każdy ma "stopa", działają w ten sposób, że podjeżdżający musi stanąć, po czym rusza ten, który podjechał pierwszy. Innymi słowy – o kolejności przejazdu decyduje kolejność "zameldowania się" na skrzyżowaniu. I to jest sprawiedliwe!”
Otóż: nie całkiem!
System, w którym do dwóch kas stoją dwie kolejki jest też „porządny”. Czy mniej sprawiedliwy? Nie – jeśli uznamy, że ten, kto lepiej ocenia szybkość pracy kasjerów i obfitość (w super-marketach: koszyków) płacących powinien mieć pewne fory.
Stosowane są obydwa.
Naruszenie sprawiedliwości, o którym pisze {jurciopan} powstaje nie stąd, że ten system jest jakoś szczególnie sprawiedliwy – tylko stąd, że ktoś próbuje wyłamać się z systemu. Przy czym z mojej praktyki wiem, że w 80% wypadków ktoś zwraca wyłamywaczowi uwagę – i ten przeprasza i ustawia się w kolejce (w pozostałych 20% robię to sam...).
Czasem zdarzają się sytuacje, w których wyłamywaczowi się naprawdę bardzo spieszy – np. jedzie odebrać dziecko z przedszkola. Wtedy nie jest tak, że on swoje 5 minut ceni pięć razy bardziej, niż pięciu pozostałych po minucie – lecz np. 25 razy. W takich przypadkach ludzie kulturalni proszą o przepuszczenie – ale trafiają się chorobliwie nieśmiali (choć na to nie wyglądają!) lub po prostu za dumni, by prosić. To daje się wyczuć. Kolejka po mowie ciała ocenia, czy nie warto go jednak przepuścić.
Jednak zjawisko jest groźne, gdy taki wyłamywacz bezczelnie bardziej ceni swoje 5' niż jedną minutę dwudziestu pięciu osób. Wydawałoby się, że z punktu widzenia każdej z nich „to tylko minuta” - a jednak wtedy z reguły po kilka osób ochrzania nieszczęsnego wyłamywacza.
Czyli: kolejka działa racjonalnie.
Drugi przykład podany przez {jurciapana} jest z zupełnie innej parafii. System zmuszający kierowców do przepuszczania z prawej nie jest „mniej sprawiedliwy” od systemu „All 4 STOP”, Czy gdyby {jurciopan} dojeżdżał do drogi głównej i miał przed sobą trójkąt – to też by narzekał, że jest „niesprawiedliwe”, że musi stać?!?
Raz ja muszę kogoś przepuścić – raz inni muszą przepuścić mnie. Nie ma w tym żadnej „niesprawiedliwości”. Ten system jest natomiast o tyle lepszy od „All 4 STOP”, że nie zmusza kilku samochodów do kolejnych hamowań: jak jedzie ich pięć jeden za drugim – to przejeżdżają ciurkiem.
W USA jak takie dwie piątki spotkają się pod kątem prostym, to wszystkie muszą stanąć – potem przejeżdża ten z prawej, potem ten z lewej... Zły pomysł – chyba, że natężenie ruchu na jednej z dróg jest większe.
Natomiast system „All 4 STOP” jest mniej-więcej równoważny polskim mini-rondkom!




Wykop
del.icio.us
Digg
z tymi 'mini-rondkami' to się zgadzam. Za 'starych dobrych czasów' u nas w Tychach były tzw trasy 'szybkie' do przejechania z pkt A do pkt B, w każdym bądź razie mieszkańcy je znali i jeździli 'głównymi grogami'. Teraz jak 'wyrosły te trawniki' na środku skrzyżowań to dokładnie całe miasto zostaje w godzinach szczytu zakorkowane! A wynika to z prostych reguł przepustowości takiego skrzyżowania. Np przez ile czasu i ile aut zajmuje skrzyżowanie. Jadąc główną drogą 'ciurkiem' nie zajmują go za długo, a przez tą 'zieloną tfu przeszkodę' muszą zwalniać wszyscy blokując wszystkie dojazdy.
Przy skrzyżowaniach ze światłami takie zjawisko zakorkowania (przynajmniej u nas) nie występuje.
A dla zwolenników 'rondek' mam takie zadanie: ile czasu zajęło by przejechanie drogą A4 z Katowic do Wrocka jakby przy każdym zjeździe/dojeździe wybudowano 'ronda'?
Osobiście uważam, że wjazdy mogłyby być tak jak teraz bo i tak przed wjazdem zwykle trzeba zwolnić. Ale zjazdy powinny być już na prosto - nie tylko usprawniłoby to zjazd ale również oczekujący na wjazd wcześniej by widział, że ktoś zjeżdża i nie trzeba na niego czekać.
Porównanie z autostradą trochę nietrafione - nikt nie twierdzi, że rondo jest lepsze od skrzyżowania wielopoziomowego. Porównujemy rondo do skrzyżowań ze światłami i równorzędnych.
A już wogóle nie bawi mnie widok Karetek czy też Strażaków próbujących takie zatkane rondo 'pokonać'... Może chodzi o bezpieczeństwo tych, którzy czekają na Straż czy Pogotowie? (mogę tylko powiedzieć, że przez te ze światłami to Strażacy śmigają jak się patrzy).
No i czemu nie porównywać tego do A4? Przecież jak zwiększać 'bezpieczeństwo' to szczególnie tam gdzie kraksy mają największe 'żniwa', nieprawdaż? Więc robiąc 'trawniki' na drodze A4, spowalniając tym samym auta zwiększamy bezpieczeństwo, bo o tochodzi z tymi rondami ;) ?
Skrzyżowania ze światłami są również bardzo denerwujące wieczorami gdy ruch jest rozładowany lub znikomy, nikt nie jedzie a Ty stoisz!
Koszty utrzymania:
*zwykłe skrzyżowanie - najtańsze, możliwe jest bez oświetlenia ulicznego.
*rondo - średnie, większości posiadają oświetlenie uliczne, często mamy pośrodku na trawniku coś czym trzeba się 'zaopiekować', a więc plewić , kosić, podcinać
*skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną - najdroższe, program(programista, montaż, wymiana żarówek/diod, awarie; niemal zawsze oświetlenie uliczne
A więc 'przydatność' skrzyżowań dla użytkowników:
1. zwykłe skrzyżowanie
2. rondo
3. skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną
Zasię kaganek oswiaty niesąc wyjaśniam, com słyszał, a com słyszał, skrzętnie opisuję.
Owoż robiono badania w Ameryce, bo tam byli bogaci kiedyś, to i badania robili na wszystko. Znany człowiek w środowisku, niejaki Cialdini Robert bodajże. A może inny.
I wyszło im, że ludziska przepuszczają w kolejce innych łatwiej, gdy tamci powód jakiś podadzą.
Złe by to nie było, gdyż komu się śpieszy do dziecka, to puszczają.
Gorze, bo okazało się, że powód może być absurdalny, i takoż łatwiej puszczają niż tych, co się żadnym powodem nie opowiedzieli.
Jesteśmy zwierzami społecznymi i świadczymy sobie różnorakie uprzejmości (na szczęście nieoVATowane, poki co).
Na to jest rada, gdy kto się wpycha - słyszałem historyję, gdy jeden stał w kolejce do orczyka na górę, w Zakopanem czy gdzie tam. I przylazł jeden łysy, z karkiem, wieśniak (z szacunkiem dla rolników), i się wpier...wszy wepchł.
A tam jeden z tyłu - "To pan też z Warszawy?"
Co zas sie tyczy kierowców - jeżdże ja od czasu, gdy bryczkę kupiłem francuskiej roboty po stolicy, i bywa różnie. Niektórzy się na drugiego przy pojedynczym zakrecie wpychaja (Racławicka/ZwirkiWigury), zeby jeden przyklad podac, gdy inni stoja po 4-5 zmian swiatel na wlasciwym do skretu pasie.
Ale i sa inni, co wpuszcza, gdy sie chce pas zmienic. na szczescie wiekszosc dziekuje migaczami, za co im chwała.
Tak to bywa, o czym donoszę
http://prawy-sierpowy.pl/
Nawet się takie zjawisko pojawiło jak "Calofornia stop" = "rolling stop" bo jak ma się do przejechania drogę na której co 200m trzeba się zatrzymać mimo, że z daleka widać, że nic nie jedzie to tylko zwalniają.
PS. ciekawe co na to ekolodzy z Kalifornii? ile to benzyny by się zaoszczędziło, gdyby nie te ciągłe hamowania i ruszania.
Jednak trzeba powiedzieć, że w Polsce pobite zostały rekordy głupoty w stawianu znakoów. Mieszkam w USA i jestem przyzwyczajony do w miarę oszczędnego i czytelnego oznakowania. Za każdym razem jak muszę jeździć w Polsce oczy mi dostają kręćka od tej dyskoteki na drodze. Problem polega na tym że ludzie zaczynają ignorować znaki jeśli jest ich za dużo i mogą zignorować/nie zauważć naprawdę ważnego znaku tam gdzie jest on potrzebny....
Tu podany jest tekst
http://www.rp.pl/artykul/2,303062_Szesc_klamstw_o_Unii_Europejskiej.html
same prawdziwe informacje :)
Kto nie zna objazdu opłotkiem, ten postoi...
Co zaś się tyczy skrzyżowań. Czy kto by nie policzył kiedy - czy taniej jest zrobić niekolizyjne z mostkiem czy kanałkiem? Ale przecież nikogo nie obchodzi ile kosztuje ludzi stanie na światłach. Ważne, że leci akcyza z paliwa (co niedawno przyznało ministerstwo UK, że tak były ustawione światła, by ludzie dłużej stali na nich paląc paliwo...).
Albo skręty w prawo. Ile kosztuje w skali 20-30 lat stanie w kolejce w porównaniu do 20 m asfaltu umożliwiającego skręt w prawo "poboczem", bez czekania na światłach, bo ci z przodu jadą prosto?
Z innej beki
- co z tym zaleceniem ministra MSW, by walić mandaty na lewo i prawo w celu podreperowania budżetu? Słyszał kto o tym?, bo ludzie szemrają...
Z kolejką jest zgodność bo opisywana przeze mnie niesprawiedliwość była właśnie tym szczególnym, wytłuszczonym przez Pana przypadkiem.
Jeśli chodzi o skrzyżowania - chyba bardziej szukałem wygody niż sprawiedliwości :) Wydaje się, po bogatej dyskusji, że idealna byłaby krzyżówka skrzyżowania (!) polskiego z amerykańskim, tzn. All4 STOP bez obowiązku STOP'a ale to wymagałoby dużej dojrzałości od kierowców ;) Korki też niewskazane, bo wiadomo - i Herkules d...a jeśli autek kupa.
Na jurcio.blogspot.com stosowne wzmianka, a w najnowszym wrysie bootleg'owy plakat wyborczy specjalnie dla UPR'u - zachęcam wszystkich do częstowania się i rozsyłania na wszystkie strony!