Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64094 komentujących
51686 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

09-01-2012 23:55:00

Mikke w Wiki

W tej Wikipedii to działają czasem jacyś dziwni ludzie - a już na pewno mają jakiś ćwiek zabity w te komórki mózgu, gdzie znajdują się informacje o JKM.
                Na mój temat jest strona Wikipedii, zresztą zupełnie obiektywnie i starannie zrobiona. Dopatrzyłem się jednak dwóch – dość nieistotnych - rozbieżności z rzeczywistością. Dla porządku wysłałem sprostowanie...
… i wywiązała się dyskusja!
I to jaka:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja:Janusz_Korwin-Mikke#Skandaliczna_wypowied.C5.BA_na_temat_os.C3.B3b_niepe.C5.82nosprawnych
(u dołu strony; proszę tam nie robić szurum-burum!!)
Mój list brzmiał:
                              Uprzejmie proszę o sprostowanie dwóch dość rażących nieścisłości:
Zamiast: W 1964 za kolportaż ulotek z tekstem Listu 34 został zatrzymany i następnie przez kilka tygodni był tymczasowo aresztowany Dać: W 1964 za próbę zorganizowania na UW wiecu w sprawie Listu 34 został zatrzymany i następnie przez kilka tygodni był tymczasowo aresztowany
(2) Zamiast: Razem ze swoim stryjem, publicystą katolickim Jerzym Mikke, próbował przyłączyć się do tzw. komisji ekspertów przy komitecie strajkowym stoczniowców szczecińskich w sierpniu 1980. Szefowie komisji dokooptowali do swego grona tylko stryja, jednocześnie rezygnując z zaproponowanej przez Janusza Korwin-Mikkego współpracy. Decyzję swą uzasadnili jego nieodpowiedzialnością i ekscentrycznością poglądów. Kiedy próbował on sprzedawać wśród strajkujących robotników swoje wydawnictwa, został siłą usunięty z terenu zakładu[12].
Dać: W sierpniu 1980 był ochotniczo ekspertem przy komitecie strajkowym stoczniowców szczecińskich. Prowadził też wykłady dla urzędników, inżynierów i techników. Kiedy po tygodniu uznał, że negocjacje z p.Kazimierzem Barcikowskim przybierają charakter rozmów między socjalistami i w ogóle idą w dziwnym kierunku (nie wiedział wtedy o agenturalnym charakterze działań Mariana Jurczyka [[Marian Jurczyk]]) złamał narzucony przez Komitet Strajkowy zakaz rozpowszechniania informacji wśród robotników (których MKS traktował tak samo, jak traktowała ich PZPR) i zaczął sprzedawać strajkującym broszury wolnorynkowe – za co został wyproszony i odwieziony za Stoczni na dworzec [12].
Uzasadnienie: Jakiś kompletny absurd. Ja bylem ekspertem w Szczecinie – bodaj od 19.go - a Jurek nie tylko tam nie był, ale nawet w ogóle się nie wybierał (myślał raczej o wyjeździe do Gdańska). Wywieziono mnie zaś nie za działalność jako eksperta, lecz za zakazany kolportaż. Sądzę, że nikt moich poglądów w Stoczni chyba w ogóle wtedy nie znał...
          Z poważaniem,
                   Janusz Korwin-Mikke

Poprosiłem autora dodającego te informacje o odniesienie się do sprawy (uźródłowione publikacją Zawalskiego). W kwestii drugiej fakt wywiezienia jest w obecnej formie powiązany z kolportażem wydawnictw, więc tu tylko kwestia może niezbyt szczęśliwego słowa siłą. Elfhelm (dyskusja) 18:46, 28 gru 2011 (CET)
Sprawa roku 1964.
Cytuję dokładnie za Zawalskim (str. 24-25): "Sprawa Listu 64 wywołała ogromne poruszenie wśród studentów UW. W akcji kolportażu tego listu wziął udział JKM. Wraz z innymi studentami (podkr. moje) uczestniczył też w wiecu, który 14 kwietnia 1964 zgromadził na dziedzińcu UW ok. 1000 osób. (...) Po wiecu na uniwersytecie (podkr. moje), kontynuowano akcję rozpowszechniania ulotek z tekstem wspomnianego listu. W czasie rozlepiania jednego z takich druków JKM został zatrzymany przez SB. Potem przez kilka następnych tygodni (podkr. moje) przetrzymywano go w areszcie MSW przy ul. Rakowieckiej." W przypisach Zawalski podaje, że ten fragment tekstu oparł na relacji JKM z września 1996 i ze stycznia 2002.
Natomiast w wywiadzie z Sommerem w 2008 JKM opisuje to tak (str.35,38): "Pyt.: Został Pan po raz pierwszy aresztowany w 1964 - tak? Na jak długi czas i za co? Odp.: Za zorganizowanie na UW wiecu w sprawie Listu 64. Na jak długo, to nawet nie pamiętam. Parę miesięcy siedziałem (podkr. moje) - krótko. Dłużej siedziałem w 1968 - pół roku."
Wygląda na to, że z wiekiem, niestety, pamięć słabnie i lubi się "podkręcać" pewne fakty.
Sprawa roku 1980
Cytat za Zawalskim (str. 51): "(...) JKM zdecydował się porzucić rolę biernego świadka historii i wraz ze swoim ze swoim stryjem (podkr. moje), Jerzym Mikke - publicystą katolickim wyruszył do Szczecina w celu wsparcia tamtejszych stoczniowców. Po przybyciu na miejsce strajku obu wymienionych, okazało się, że szefowie komisji eksperckiej gotowi byli dokooptować do swojego grona tylko Jerzego Mikkego. Rezygnację z usług JKM uzasadniono jego nieodpowiedzialnością i ekscentrycznością głoszonych poglądów. Ta odmowna decyzja (podkr. moje) nie zniechęciła go jednak do podejmowania dalszych działań. Próbując za wszelką cenę spopularyzować swoje idee JKM przeprowadził wśród robotników kolportaż broszur i znaczków Officyny Liberałów. Niestety, władze strajkowe nie zamierzały przymykać oczy na tę nieco awanturniczą inicjatywę i siłą nakazały usunąć (podkr. moje) niedoszłego eksperta z terenu zakładu." W przypisach Zawalski podaje, że ten fragment tekstu oparł na relacji JKM z września 1996 oraz relacji Jerzego Mikke z lipca 1996.
W wywiadzie z Sommerem JKM mówi (str. 45-46): "Pyt.: (...) Słyszałem opowieści, że podobno agitował Pan za kapitalizmem pod stocznią? Odp.: Tak, agitowałem. Ja w ogóle zostałem doradcą Stoczni Szczecińskiej. Mój stryj powiedział mi, że jak wszyscy jadą do Gdańska, to ja mam jechać do Szczecina. No to pojechałem. A tam nie było tłumu intelektualistów styropianowych, więc załapałem się na doradcę komitetu Mariana Jurczyka. Pyt.: Czyli został Pan doradcą TW. Odp.: Z perspektywy czasu to widać, ale już wtedy czułem, że coś tam było nie w porządku. Patrzyli na mnie, nie wiem dlaczego, podejrzliwie i moje doradztwo szybko się skończyło. Pyt.: Tłumaczył Pan robotnikom zasady wolnego rynku? Odp.: Wyraźnie mi powiedziano w stoczni, że mogę robić, co chcę, z kadrą - natomiast nie wolno mi gadać z robotnikami. Jak zobaczyłem, że oni coś tam kręcą, zacząłem sprzedawać moje broszury. (...) Ale mnie ze stoczni wyrzucili właśnie za to."
Tak więc sprawa bycia lub nie doradcą jest nierozstrzygnięta... --Lemofil_gg (dyskusja) 09:01, 3 sty 2012 (CET)
                   Odpowiedziałem na to:
                                              Szanowny Panie!
Jest oczywistą prawdą, że pamięć z wiekiem słabnie, a także ludzie nieco koloryzują - tu wszelako mamy do czynienia z faktami - i poza tym nie bardzo widać, co ja tu "podkręcam".
Ad 1: W ogóle nie rozumiem problemu. Prosiłem o tylko o sprostowanie, że nie kolportowałem ulotek, lecz rozlepiałem plakaty. Naprawdę nie mogę się mylić, bo zostałem zatrzymany podczas rozlepiania, późną nocą... Dla młodych ludzi to trudne do wytłumaczenia - ale wtedy informacja była tłamszona - i naprawdę nawet kilka plakacików wywieszonych na UW mogło spowodować 5-tysięczny wiec. SB słusznie się tego obawiała - i stąd staranne nocne patrole na UW. Natomiast w wiecu nie mogłem brać udziału, bo byłem aresztowany za próbę organizowania wiecu właśnie. Odpowiednie papiery posiadam - jeśli chcecie się Panowie bawić w biurokratów. Być może przedtem był jakiś inny wiec - ale nie pamiętam.
Ad 2: Oczywiście: mogę się mylić. Stocznia jest ogromna - i jest możliwe, że Jurek przyjechał - a ja o tym nie wiedziałem. Z całą pewnością jednak to On mnie namówił na wyjazd do Szczecina i z całą pewnością ze mną nie pojechał. Jednakże dziwne byłoby, by potem o tym nie wspominał na zebraniach rodzinnych i towarzyskich - i żadne źródło o tym nie wspomina. Wpisałem do GOOGLE »"Komitet Strajkowy" Szczecin 1980 Mikke« - i o Jurku nie ma nic.

Dlaczego prostowanie tego miałoby być "podkręcaniem faktów"? Jaki mam interes w tym, czy Jurek był w Stoczni, czy nie?? Jeśli Panowie znajdą jakąkolwiek informację o Jego pobycie tam - to bardzo proszę!
Z przykrością oznajmiam, że nie jest to pierwszy przypadek, że Zespół Wiki wykazuje z trudem maskowaną niechęć do tego, co piszę - a podejrzewam, że po prostu do mojej osoby. Tu wszelako sprawa jest prosta, więc proszę się nie wygłupiać, tylko sprostować!
                 Z niezmiennie malejącym poważaniem,
                           
JKM
Zwracam uwagę że na wiki informacje powinny być poparte źródłami. Osobiste doświadczenia nie mogą być podstawą redagowania Wikipedii. Potrzebne sa publikacje które potwierdzają daną wersje. Marek Mazurkiewicz (dyskusja) 14:20, 7 sty 2012 (CET)
No i obecna treść dodana przez Lemofila jest oparta na źródłach, do tego de facto od autorskich (bo Zawalski się na osobę opisaną w biogramie powołuje). Elfhelm (dyskusja) 17:40, 7 sty 2012 (CET)
                   Moja finalna odpowiedź:
                                 Panowie!
Jesteście kompletnie niepoważni. Uważacie - na przykład - że informacja o mnie ode mnie jest niewiarygodna - natomiast informacja też ode mnie - ale przekazana za pośrednictwem kogo innego - już jest wiarygodna jako "potwierdzona pisanymi źródłami" - i to tym bardziej wiarygodna, że pochodzi ode mnie!!!
To przeczy podstawowym zasadom Teorii Informacji!!
Nie będę dalej z Panami dyskutował, bo uważam, że upadliście na główki - tym bardziej, że sprawa dotyczy kwestii kompletnie nieistotnych - czy aresztowano mnie za rozdawanie ulotek, czy za rozklejanie plakatów - co prostowałem tylko gwoli ścisłości. Natomiast tak z prywatnej ciekawości: z jakiego źródła pochodzi informacja, że mój Stryj był w MKS Szczecin? Bo ja o tym nic, powtarzam, nie wiem - i w żadnych źródłach tego nie znalazłem?
Powtarzam: nie wykluczam, że pod koniec strajku przyjechał i się z Nim nie spotkałem - albo zapomniałem. Wszystko jest możliwe.
               Pozostaję całkowicie już bez poważania -
                                          Janusz Korwin-Mikke

 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 10-01-2012 00:28:29 | odpowiedz
    Panie jasiu, kogo to wszystko obchodzi jakieś pierdoły? Mój s.p. wujo za komuny był członkiem partii jak każdy wysoko postawiony pracownik firmy państwowej. Gdy był głównym technologiem czy prezesem mleczarni (nie pamiętam już) to podczas pobytu służbowego we francji wszedł z kolegami przez pomyłkę do burdelu dla pedałów, zorientowali się po czasie... Opowiadał mi to przy żonie czyli mojej ciotce. Widzi pan, to jest ciekawe. A to co pan robił w stoczni, czy rozwieszał plakaty kompletnie mnie nie interesuje. Jak ma pan coś niecodziennego, śmiesznego do opowiedzenia to z radością poczytam. Może pańska babka była w wehrmachcie...?
    • 10-01-2012 02:21:46 | odpowiedz
      Ale to jest śmieszne... i do tego ciekawe. Takie nieistotne drobnostki właśnie pokazują jak wiarygodne są wygoglowane informacje z pierwszych pozycji wyszukiwania - a wiki do nich należy... A tu przeciez osoba , której notatka dotyczy prostuje osobiście i nic nie może zmienić. Ja uważam , że to bardzo istotny problem, bo mamy tu może do czynienia z "drobnostką", ale co jakby to drobnostka nie była?... toworzymy historię?
      • 10-01-2012 03:26:43 | odpowiedz
        Jak narazie to raczej margines historii.
        Zaczyna sie robic coraz ciekawiej a tu takie "mikiwiki".
        No coz, nie zawsze ma sie dobry dzien, ale to juz ktorys z kolei wpis nienajwyzszych lotow.

        Czekamy na cos wartego przeczytania.
      • 10-01-2012 04:24:46 | odpowiedz
        Kłamstewka swoją drogą ale JKM już nie raz się tłumaczył z rzeczy z których ja bym nie musiał gdybym był politykiem bo nie warzył bym piwa które później musiałbym wypić, nie walczył bym mieczem od którego sam mogę zginąć.
        Niedawno korwin pisał że tu są opłacani agenci. Fakt że głosowałem na palikota ale czy to znaczy że on mi płaci? Jak bym odpowiedział na taki zarzut?-"oczywiście, umawiałem się z palikotem że wypłata będzie wyłącznie w naturze tak aby nie było dowodów wspólpracy. Miały być napoje alkoholowe ale on już w tym interesie nie robi więc później chciał mi dać zioło którego ma kila od lobbystów ale zioła to ja nie lubię więc powiedział że jak chcę w naturze to mogę iść do posłanki grodzkiej, nie odmówiłem."
        Gdyby mi ktoś tu pisał że jestem żydem to opowiedziałbym że zapłacę nawet jak mi to udowodni bo takie dowody być może pomogły by mi dostać zieloną karte a i mógłbym dokopać np gazecie wyborczej i nie ścigali by mnie za antysemityzm.
        A jeśli ktoś tu by się pytał czy jestem gejem to odpowiedziałbym że jestem lesbijką bo ciągnie mnie tylko do kobiet. Gdyby jednak ktoś twierdził by że ma dowody iż jest inaczej to rzecz jasna bym się przyznał że wczoraj obciągałem biskupowi.

        A tak na poważnie to korwin coś nie w formie ostatnio.
      • 10-01-2012 09:04:17 | odpowiedz
        Właśnie to czyni wiki wiarygodną. Wikipedia nie ma na dobrą sprawę możliwości weryfikacji, kim naprawdę jest osoba dokonująca wpisu. A może to ktoś podszywający się pod JKM? Dlatego wymaga źródeł drukowanych, gdzie można mieć zaufanie, że publikujący informację zweryfikował osobę ją podającą (dziennikarz np. osobiście z JKM rozmawiał i swoim nazwiskiem to poświadcza)
    • To jest nawet bardzo śmieszne. Śmiałam się tak mocno, że aż karetkę zawezwano.
      Ale wracając do meritum, z tego co pamiętam z mojego spotkania z Janusem to moje wrażenie było takie, że nie wyglądał on na takiego co by plakat potrafił przylepić i to mogłoby potwierdzać, że on tu chyba mówi prawdę.
      Tych wszystkich wikiciarzy to bym do pracy w kopalniach wysłała a zaraz potem bym te kopalnie pozamykała.
  • 10-01-2012 07:39:22 | odpowiedz
    Szanowny Panie Januszu, ale to jest bardzo proste. Niech Pan opublikuje gdzieś te sprostowania (najlepiej drukiem, chociażby w gazecie), wtedy staną się one źródłem i będą podstawą do skorygowania wpisu na wikipedii. Ja się zgadzam, że to na pierwszy rzut oka wygląda głupio, ale jest jedynym sposobem na zabezpieczenie Wikipedii przed zalewem różnych bzdur wpisywanych przez ludzi powołujących się na swoją pamięć i swoje przemyślenia. Zakaz "twórczości własnej" czy "badań własnych" (own research) jest jednym z filarów tego projektu i między innymi dzięki niemu jest on jako-tako wiarygodny. Pozdrawiam
  • 10-01-2012 11:21:29 | odpowiedz
    Nie od wczoraj wiadomo, że w zachowaniu JKM są pewne elementy, które większość uznaje z niepoważne. Takim elementem jest właśnie próba racjonalnej dyskusji z tą zgrają wirtualnych ekspertów, demokratycznie debatujących na temat wiarygodności źródeł i neutralności punktu widzenia, jaką stanowią szanowni wikipedyści. Większość treści zamieszczonych na wikipedii nie jest poparta żadnymi źródłami, więc formalnie nie odpowiada ich zasadom i powinna zostać usunięta (nie oznacza to oczywiście, że większość jest nie prawdziwa). Wiele z tych treści prezentuje też niewątpliwie jakiś punkt widzenia, i choć byśmy uznali go za "neutralny", nadal jest to punkt widzenia a nie same fakty. Powoływanie się na te wszystkie zasady z reguły jest uruchamiane wtedy, gdy ktoś z poza głównego nurtu edytorów próbuje zamieścić jakąś treść nie zgodną z linią programową tego portalu. Dlatego uważam, że ludzie ceniący swoją wiedzę, inteligencję, czas i zdrowie nie powinni w ogóle próbować ingerować w zamieszczane tam treści. Przykład z ostatnich dni: hasło http://pl.wikipedia.org/wiki/Tania_bandera

    "przepisy bezpieczeństwa są liberalne i nie są przestrzegane zbyt rygorystycznie, co zarazem powoduje ogromną wypadkowość"

    Naukowego źródła tej informacji oczywiście brak, ale można sobie wyobrazić co by się zaczęło dziać, gdyby się nieśmiało o nie zapytać, nie mówiąc już o usunięciu niezweryfikowanej treści. Po prostu jeśli lewak chce, żeby statki niepoddawane rygorystycznej kontroli państwowych urzędników tonęły częściej, to będą tonąć, przynajmniej w jego wirtualnej rzeczywistości.
  • 10-01-2012 17:00:24 | odpowiedz
    Ha, źródło nie tylko musi pisane, ale i dostępne w necie, inaczej dla Wiki nie ma wartości! Taki przypadek dotyczy wpisu na temat Ryszard Filipskiego, aktora ("Hubala"). Oto przed laty sympatyzował on z Samoobroną. Przed wyborami wrześniowymi '93 "Rzepa" napisała nawet, że będzie kandydować z listy tej partii z Zamościa (co ilustrowała nawet stosowna mapka, artykuł dotyczył bowiem liderów różnych ugrupowań w całym kraju). Powtarzam: był tylko jeden taki artykuł, ale sprawa rzekomego startu Filipskiego zaczęła żyć własnym życiem. Filipski ostatecznie nie kandydował, jednak sporo osób jakoś zapamiętało, że i owszem, aż znalazło się to w jego biogramie na Wiki. Nie pomogły żadne sprostowania, przesyłanie namiarów na (niestety, papierowe...) statystyki i wyniki wyborów czy to umieszczane w gazetach, czy w wydawnictwa PKW. Nic nie pomogło. Z czasem doszedł tylko odnośnik odsyłający ogólnie na stronę Samoobrony (bez podania jednak konkretnego tekstu). Na pytanie czegóż właściwie tam szukać jeden z uprawnionych Wikipedystów odpisał burkliwie, że "gdzieś tam jest, a odnośnik wystarczy". Ale to jeszcze nie jest pointa. Oto bowiem faktycznie pojawił się na stronie Brony tekst wspominający o starcie Filipskiego... z powołaniem się na Wikipedię. Wikipedyści więc prędko... powołali się na ten tekst jako źródło wiedzy o starcie Filipskiego (zmieniając odnośnik). I kółeczko zgrabnie się zamknęło: wszyscy sobie wszystko wiarygodnie potwierdzili...
  • 10-01-2012 17:18:49 | odpowiedz
    tyle słów - tylko po co?
  • 10-01-2012 19:16:56 | odpowiedz
    Niestety wygląda na to, że ślepa biurokracja wkroczyła nawet na prywatny grunt Wikipedii. Mam podobne problemy z uzupełnieniem stron Hayeka i Keynesa na Wikicytatach. Mianowicie obie strony posiadają jedynie opinię polityka żyjącego z Keynesa, a więc negującego Hayeka, ale jako że "potwierdzone źródłem" "Gazety Wyborczej" to jest ok. Jak widać Wiki opiera "rzetelność informacji" jedynie na reżymowych mediach. I ciężko zamieścić podobne źródło mówiące obiektywną prawdę, że Keynes to droga zagłady, a Hayek to normalna, prosta ekonomia. Więcej tu: http://pl.wikiquote.org/wiki/Dyskusja_u%C5%BCytkownika:72.64.146.136 Po odblokowaniu już tydzień czekam na odp. i cisza. Zaraz zrobię edit, aby odświeżyć dyskusję.
  • 11-01-2012 06:44:53 | odpowiedz
    Pan Mikke jest niesłychanie naiwny, myśląc że ludzie na Wikipedii to dobre intencje mają. Wikipedię tworzą mendy internetowe, które wykorzystują swoją pozycję ("ja byłem tu wcześniej") do pisania tego co im się bardziej podoba. Doskonale znają reguły panujące tam i notorycznie naginają je wg swojego widzimisię. Strona broniąca się lub kogoś nie ma szans z zasiedziałem trollem wspieranym przez "establishment" wikipediowy.

    W związku z czymś zupełnie innym chciałem usunąć bzdury na temat czegoś co współtworzyłem i odezwał się troll siedzący na wikipedii z pseudoargumentami typu "osoba o której mowa nie może zmieniać informacji osobie" ze względu na pseudoneutralność.