Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64090 komentujących
8576 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

04-10-2013 02:52:00

Kwintesencja naiwności

P.Tomek Wójtowicz napisał na FB: „Każdy jest pewny co do swoich przekonań i myśli, że stworzy idealne państwo - tylko nikt nie myśli jakie mogą być skutki uboczne takiej polityki; bo zawsze są. Nie da rady każdemu dogodzić. Trzeba znaleźć wspólną płaszczyznę między różnymi grupami społecznymi. Na dzień dzisiejszy nie widzę żadnej partii, która mogła by wprowadzić zrównoważony rozwój na podstawie sprawiedliwości, racjonalnego podejścia i społecznego pragmatyzmu...

Postępowcy w swej bezbrzeżnej naiwności, pewni swej intelektualnej głębi, produkują takie sentencje na kilogramy. Zacytowałem – i będę analizował - te, bo jest to bełkot (przepraszam, p.Tomku!) wręcz niewiarygodnie typowy.

Pierwsze zdanie jest absolutnie prawdziwe. Dlatego Nowa Prawica nie chce tworzyć „idealnego” państwa – bo takie próby nieodmiennie kończą się stworzeniem... więzienia. Chcemy tylko zapewnić ludziom prawo do dążenia do szczęścia (cytat z Konstytucji USA) – i kompletnie nas nie interesuje, czy będą szczęśliwi jako ojcowie rodzin, czy np. zaćpają się na śmierć. Chcemy, by każdy był kowalem własnego losu.

Zdanie drugie to banał: „Nie da rady każdemu dogodzić”. Toteż nawet nie będziemy próbować komukolwiek dogadzać!

Następne zdanie jest niebezpieczne: „Trzeba znaleźć wspólną płaszczyznę między różnymi grupami społecznymi”. Otóż nie mam pojęcia, co to jest „wspólna płaszczyzna między grupami” - nie wiem nawet do jakiej kategorii logicznej ta „płaszczyzna” należy - i stawiam złotówki przeciwko okruszkom, że p.Tomek też nie ma pojęcia. Użył sloganu, który po prostu nic nie znaczy – ale ten, kto go używa, albo jest cwaniakiem, który chce wywrzeć na innych wrażenie, że jest bardzo mądry - albo po prostu sam myśli, że wie, co to znaczy.

To drugie jest niesłychanie niebezpieczne. P.Tomku! Jeśli Pan NATYCHMIAST nie powie sobie: „Nie będę mówił o rzeczach, których nie potrafię zdefiniować” („Wspólna płaszczyzna między grupami jest to (tu genus proximum), które od niewspólnych płaszczyzn rożni się (tu differentia specifica) a od płaszczyzn między jednostkami różni się (druga differentia specifica) – pozostanie Pan nadętym bucem plotącym bez ładu i składu – albo, co gorsza, politykiem unijnym.

To nie koniec analizy tego zdania: p.Tomek chce, by podmiotami były „grupy społeczne”. Otóż to też właśnie niesłychanie niebezpieczne – bo wytwarza konflikty, których w normalnym dyskursie politycznym nie ma! („Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się problemy nie znane w żadnym innym ustroju...” - kto to powiedział?)

W normalnym społeczeństwie dyrektor szkoły w Pcimiu Dolnym kłóci się z nauczycielem Kowalskim o wysokość pensji – a w Pcimiu Górnym robi to inny dyrektor z innym nauczycielem. Każda ze szkół ma inne możliwości finansowe, inne warunki, każdy nauczyciel ma inne zdolności (w ogóle nie ma dwóch identycznych ludzi!) nie istnieje więc żaden związek między wysokością pensji jednego, a wysokością pensji drugiego!

Jeśli natomiast zaczną ze sobą dyskutować ZZNauczycieli ze ZZ Właścicieli Szkół (lub, nie daj Boże, z państwem!!) to natychmiast sprawa się komplikuje. Zaczynają się groźby strajków, protestów, lockoutów, pojawiają się eksperci mówiący o sprawiedliwości społecznej mierzonej różnicą mediany zarobków kobiet w porównaniu do 0,83 mediany zarobków mężczyzn – a trafiają się nawet eksperci używający tu różniczek i całek!!

Tymczasem jest to w świetle zdania: „Nie istnieje żaden związek między wysokością pensji jednego z wysokością pensji drugiego” kompletny nonsens. Dlaczego jeśli podniesiono Kowalskiemu, to należy podnieść Wiśniewskiemu??!!!?????

Państwo powinno więc przyjąć, jak to zwięźle ujęła śp.Małgorzata baronowa Thatcherowa: „Żadne grupy społeczne nie istnieją; istnieją tylko jednostki i rodziny”. Nie robi jednak tego – bo tabuny przemądrzałych ekspertów (z tych negocjacyj żyjących) oraz polityków (żyjących z obiecywania czegoś różnym grupom społecznym – grupom, bo tylko wtedy otrzymują hurtem setki tysięcy głosów!) zapewniają maluczkich, że tak właśnie musi być.

Thatcherowa miała absolutną rację. Wszelako, choć nikt nigdy nie widział „grupy społecznej”, politycy takie grupy sztucznie tworzą – by „tworzyć wspólne płaszczyzny”. Na tworzeniu takich „płaszczyzn” zarabia się znacznie, znacznie więcej niż na tworzeniu np. realnej płaszczyzny asfaltu pokrywającej most...

Tworzenie takich grup jest niesłychanie łatwe. Ot: badamy, ile średnio zarabiają bruneci, a ile blondyni. Powiedzmy, że bruneci zarabiają o 10% więcej. I już można utworzyć Stowarzyszenie Blondynów – domagające się by bruneci płacili 3% „janosikowego”, które byłoby przekazywane blondynom. Na co Stowarzyszenie Brunetów...

Bajka? Skąd-że znowu! Przecież dokładnie to samo zrobiono z mężczyznami i kobietami. Normalnie mężczyzna ze swoją kobietą tworzą team przeciwko innym takim parom – w dzisiejszym (od XX wieku) społeczeństwie rodzinę rozbito i mówi się wręcz o „wojnie płci”!!!

Mam nadzieję, że w rzeczywistości średnia zarobków blondynów jest taka sama, jak brunetów – nie uda się więc wprowadzić tego konfliktu. Zresztą: zawsze można się przefarbować... Jednak znam podział (którego Państwo nigdy, na szczęście, w polityce nie używacie!) gdzie jedna z grup zarabia znacznie więcej, niż inna. Nie napiszę, o jakie grupy chodzi – a są one zdefiniowane precyzyjnie, znacznie lepiej, niż bruneci i blondyni – bo któryś z polityków mógłby to istotnie wykorzystać. Trzeba bowiem pamiętać o panującej w d***kracji zasadzie: „Wymyśl największe głupstwo – a ONI je zrobią!

I zdanie ostatnie: "Na dzień dzisiejszy nie widzę żadnej partii, która mogła by wprowadzić zrównoważony rozwój na podstawie sprawiedliwości, racjonalnego podejścia i społecznego pragmatyzmu...”

Tak jest, p.Tomku: KNP nie będzie „wprowadzał rozwoju”. W Ameryce w XVIII i XIX wieku żadna partia nie „wprowadzała rozwoju”: rozwój wprowadzali rolnicy, inżynierowie, wynalazcy, robotnicy, kapitaliści, kupcy – każdy na własną grabę, nie pogrupowani w żaden „grupy społeczne”; dzisiejszy kupiec jutro mógł zostać rolnikiem, a robotnik - kapitalistą. Państwo miało tylko nie przeszkadzać w tym rozwoju i wykonywać wyroki sądów (oczywiście żadnych „pozwów zbiorowych”, czyli komunistycznych, wtedy nie było!!).

Nie wiem, dlaczego rozwój miałby być „zrównoważony” - i co to właściwie znaczy? Leniom ma dobrobyt wzrastać tak samo, jak pracusiom? A może p.Tomek uważa, że rozwój:

100 – 101 – 102 – 103 – 104 – 105 – 106 – 107 – 108 – 109 – 110 – 111 – 112...

jest „lepszy” niż rozwój:

100 – 115 – 117 –  99 – 120 – 140 – 115 – 170 – 140 - 130 – 170 – 190 – 210 ?

Niech Pan sam się zastanowi: czy Pan sam wie, o co Panu chodziło?

I proszę mi nie odpowiadać, że postulat „zrównoważonego rozwoju” widział Pan w pracach wybitnych ekonomistów. Myśl Pan sam! „Wybitni” ekonomiści bardzo często – zwłaszcza w naszych czasach – bełkocą i bredzą. Za to dziś można dostać nawet i Nobla...

Państwo nie powinno zajmować się rozwojem, w szczególności opartym na zasadzie sprawiedliwości. Od wymierzania sprawiedliwości jest zdrowy rozsądek – a w ostateczności: sądy. „Racjonalne zaś podejście” wymaga, by nie przeszkadzać – obawiam się jednak, że p.Tomek rozumie przez to, że państwo powinno pilnować, by proporcja produkowanych butów i skarpetek była właściwa, racjonalnie uzasadniona. Tymczasem my nie wiemy, jaka liczba skarpetek czy stali jest „racjonalnie uzasadniona” - i nie tylko nie mamy zamiaru się dowiedzieć, ale twierdzimy, że takie zwierzę nie istnieje. „Racjonalnie uzasadniona” - a i to tylko do pewnego stopnia - może być co najwyżej liczba czołgów.

Oczywiście przy takim podejściu 99% ekonomistów, polityków, urzędników i wszelkich optymalizatorów jest zbędnych. Będą musieli zająć się produkcją butów, rakiet kosmicznych czy fryzjerstwem. Czymś pożytecznym.

Wreszcie „społeczny pragmatyzm” oznacza zapewne, że nie mamy dążyć do robienia tego, co jest słuszne – lecz powinniśmy dojść do ugody z rozmaitymi „grupami społecznymi” co zapewni nam beztroskie sprawowanie władzy przez dziesięciolecia. Robić nie to, co jest słuszne – lecz to, co zapewni nam głosy w następnych wyborach.

Do nieuniknionego krachu takiego państwa.

Jak widać: bardzo poważnie potraktowałem te kilka zdań młodego człowieka. Mam nadzieje, że zrozumie – i zejdzie z drogi, na którą wkroczył.

A zresztą: każdy jest kowalem własnego losu...

=====

UWAGA! Bardzo proszę pamiętać o propagowaniu Marszu Wolności i Suwerenności – zwłaszcza na portalach warszawskich. Proszę to potraktować jako mobilizację: przecież 13-X uwalniamy Warszawę od p.HGW!

Strona Marszu jest tu:

http://marszwolnosci.pl/

  

Do pobrania z: http://marszwolnosci.pl/file/plakat9.png...i umieszczenia, gdzie się da!

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 04-10-2013 06:31:33 | odpowiedz
    Trochę logiki i od razu człowiek lepiej się czuje.
  • 04-10-2013 13:54:16 | odpowiedz
    Panie Tomku ?! i co pan teraz zrobisz ? jedynym wyjściem jest śmierć, a w nowym życiu od razu zapisujesz się pan do KNP , a do p. Janusza ; skąd Pan wie , że Tomek to młody człowiek i co tu wiek ma do rzeczy , kurde 10 zł musiałem stracić.!
    • 04-10-2013 17:37:29 | odpowiedz
      Witaj wśród nas :)
    • 04-10-2013 19:15:25 | odpowiedz
      10 zl wydane na dobre cele :)
      Problem polega na tym, ze czlowiekowi, ktory nie mysli nie da sie niczego logicznie wytlumaczyc. Nie oznacza to wcale, ze jest to czlowiek skrajnie glupi - on po prostu WYBIERA niemyslenie (z powodow roznych).
      To tak jak wierzacemu katolikowi logicznie udowadniac nieistnienie Boga. Przeciez wiara w Boga NIE jest oparta na logice, lecz wlasnie na wierze. Nie mozna niczego wytlumaczyc uzywajac nieadekwatnego jezyka. Ludzkie emocje i wierzenia sa od logiki oderwane, wiec rozsadne, logiczne argumenty na nic sie nie zdaja.
      • 05-10-2013 22:24:54 | odpowiedz
        Zawsze z tą wiarą w Boga musicie wyjechać. Ja akurat do wiary doszedłem logiką.
      • 06-10-2013 13:48:42 | odpowiedz
        "Nie oznacza to wcale, ze jest to czlowiek glupi" - Jak nie jak tak , ale może wyleczy sie z tego gdy przeczyta co Korwin wyżej napisał, a nie wiadomo czy JKM tak mu odpisał na FB . Próbowałem Tomka znaleźć na FB , ale nie udało mi się.A w elektryczność też nikt nie wierzył dopóki się pierwsza żarówka nie zaświeciła . A swoją drogą elektryczności nie stworzył człowiek tylko ją odkrył. Elektryczność była zawsze od początku świata, tylko kurde gdzie ten poczatek?!
    • 05-10-2013 02:00:14 | odpowiedz
      Też wpłaciłem dychę, więc jest nas dwóch.

      Co do 'młodego człowieka' - pewno na FB widać z kim ma się do czynienia (choćby po zdjęciu), poza tym to taka forma grzecznościowa, bez żadnych aluzji.

      Zgadzam się z tym, co Pan Janusz napisał. Też nie cierpię takiego pseudointelektualnego pisania (gadania). Ludzie mają taki odruch, w którym uważają, że państwo powinno 'wszystkim dogadzać'. Ale od dogadzania to chyba nie jest państwo. Ludzie sami sobie dogodzą, jeśli będą chcieli.
      Oby ten rząd w końcu sczezł i poszedł do diabła (może być w odwrotnej kolejności).

      Wojciech Trojanowski.
      • 05-10-2013 19:22:47 | odpowiedz
        Policzyłem od góry i jestem szósty czyli wpłaciło nas sześciu. Choć ja już ze trzy miesiące temu, ale jak się potracili chłopaki jak np. "obserwujący z USA" - to pod tekstami JKM-a zrobiła się pustynia. Z tego wynika, że mocodawca tych od przezywania i obrażania jakby zbiedniał i nawet na parę dych go nie stać. Takich teksów tomkowych jest wszędzie od groma i należy wyrazić podziw dla JKM-a, że ma cierpliwość i słowo po słowie pokazuje dziury logiczne w tej POPiSowskiej pisaninie. No ale prawda jest taka, że wzorem Prezesa powinniśmy reagować podobnie na portalach bandy czworga. Gdzie są zapisywane komentarze wpisywane na korwin-mikke.blog.onet.pl ? Pisałem dwa razy i nic!