Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63972 komentujących
22577 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

31-08-2017 14:12:00

Kwestia smaku - choć nie tylko (Już tekst, nie szkic!)

Wszyscy, którzy uważają się za Prawicę, a chcą się zapisać (lub, nie daj Boże, zapisali się) do PiSu, powinni przeczytać zakończenie wiersza śp.Zbigniewa Herberta "Potęga smaku":

 

Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać

kształt architektury rytm bębnów i piszczałek

kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

 

Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu

książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru

mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi

lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku

Tak smaku

który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała

głowa

 

http://wiersze.kobieta.pl/wiersz/zbigniew-herbert/potega-smaku-236

 

To, co odrzuca kulturalnych ludzi od PiSu, to nie banialuki, które wygadują o gospodarce; to nawet nie oczywiste łamanie zasady Państwa Prawa (choćby w rzeczywistości było to Państwo Lewa). To jest obrzydzenie.

Dobrze ujął to był śp.Józef Piłsudski w swoim słynnym przemówieniu 3 maja 1923 w „Bristolu”:

Był cień, który biegł koło mnie - to wyprzedzał mnie, to zostawał w tyle. Cieniów takich było mnóstwo, cienie te otaczały mnie zawsze, cienie nieodstępne, chodzące krok w krok, śledzące mnie i przedrzeźniające. Czy na polu bitew, czy w spokojnej pracy w Belwederze, czy w pieszczotach dziecka - cień ten nieodstępny koło mnie ścigał mnie i prześladował. Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swoją brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nie szczędzący niczego, co szczędzić trzeba - rodziny, stosunków, bliskich mi ludzi, śledzący moje kroki, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie - ten potworny karzeł pełzał za mną jak nieodłączny druh, ubrany w chorągiewki różnych typów i kolorów - to obcego, to swego państwa, krzyczący frazesy, wykrzywiający potworną gębę, wymyślający jakieś niesłychane historie, ten karzeł był moim nieodstępnym druhem, nieodstępnym towarzyszem doli i niedoli, szczęścia i nieszczęścia, zwycięstwa i klęski. Nie sądźcie, panowie, że to jest tylko metafora, ja zacytuję tylko kilka faktów, takich potwornych, dzikich, że trudno pojąć, z jakiej kadzi nieczystości zarazić trzeba sobie wyobraźnię, by podobne rzeczy wymyślić.

Reprezentant narodu, wybrany przez wszystkich, reprezentujący wszystkich - kradnie! Zbiera się komisja sejmowa, aby szukać skradzionych przez tego reprezentanta insygniów królewskich. Komisja sejmowa obradująca pod egidą czy pod kierownictwem marszałka Sejmu szuka, śledzi, bada, poszukuje skradzionych przez tego reprezentanta rzeczy! Czy panowie coś bardziej potwornego, coś bardziej wstrętnego, coś bardziej oplutego pomyśleć możecie? Czy można mieć reprezentanta tego rodzaju? Pomyślcie sobie to gdzie indziej, wśród wolnych, swobodnych narodów: nasz reprezentant - złodziej! Nasz reprezentant zdradza kraj w czasie wojny, umawia się z nieprzyjacielem! Naczelny wódz prowadzący wojnę jest zdrajcą! Gdzież na niego kara?! Czy jest próba usunięcia go? Czy jest próba pociągnięcia go do odpowiedzialności, czy jest próba zrobienia go odpowiedzialnym za te niebywałe zbrodnie? Nie ma! Idzie tylko o plucie, idzie tylko o kał wewnętrzny, którego pełna musiała być dusza, jeżeli na te rzeczy się zdobyła. Idzie o jakieś niesłychanie obrzydłe zjawisko duszy ludzkiej, która w ten sposób postąpić może. Potworny karzeł, wylęgły z bagien rodzimych. Bity po pysku przez każdego z zaborców, sprzedawany z rąk do rąk, płatny. Oto ci, którzy chcą obniżyć do swego poziomu to, co zostało wzniesione wysoko"

http://jpilsudski.org/przemowienia-odezwy-rozkazy/1101-przemowienie-jozefa-pilsudskiego-w-sali-malinowej-hotelu-bristol-3-lipca-1923-r  Radzę przeczytać w całości!

Problem w tym, że Piłsudski rzeczywiście był niemieckim (a także przedtem japońskim i austriackim) agentem, który swoim ludziom polecał pieniądze „brać, i nie kwitować”. Ponadto Piłsudski dopiero 23-X-1918 zlikwidował Królestwo Polskie – więc d***kracja nie zdążyła się tak rozhuśtać, jak teraz. Dziś poziom upadł strasznie: Bronisława Komorowskiego, jako Prezydenta, pomawiano nie o kradzież insygniów koronnych, lecz o kradzież obrazu „Gęsiarka” za 10.000 złotych! Cóż: d***kracja, trzeba Go było obalić (nikt wtedy nie podejrzewał, że PiS może zdobyc wiekszość absoluitną!). A już słyszałem ohydne rzeczy, mówione na razie półgłosem, o JE Andrzeju Dudzie – gdy odmówił podpisania dwóch ustaw (a powinien był nie podpisać jeszcze dwóch innych!).

Gdy widzi się, co wygaduje WCzc.prof.Krystyna Pawłowicz – to obrzydzenie wzbiera. Najciekawsze, że Ona w ponad połowie przypadków ma w zasadzie rację – ale podaje ją w taki sposób, że człowiek kulturalny musi stanąć po stronie zaatakowanego. To co, wyczynia PiSowska prasa, nie potrafiąca podać obiektywnie żadnego faktu bez opatrzenia go trzema przymiotnikami oceniającymi ten fakt – tak, że znów człowiek ma odruch odrzucenia tego, co czyta lub słyszy - tego nie było po 1956 roku w PRLu!

To jest d***kracja. Tu nie ma miejsca na subtelną drwinę jaka podgryzało się (tak, tak: z p.Jerzym Urbanem włącznie!) socjalistyczną PRL. Tu się wali po chamsku, na odlew. Prostak ironii nie zrozumie – trzeba fakt opatrzyć trzema negatywnymi przymiotnikami, by zrozumiał, że to coś bardzo złego. Nie można napisać, że Kowalski nie do końca nadaje się na stanowisko; trzeba napisać, że jest złodziejem, gwałcicielem i agentem.

„Salon” w 1988 roku podpisał ze śp.gen.Czesławem Kiszczakiem układ – w którym mówiło się dużo o d***kracji – tyle, że miała to być d***kracja w salonie. I to by było bardzo dobre rozwiązanie – gdyby nie to, że (tak jak z PPR): „salon" ten nie powstał jak Wenus z piany morskiej, tylko z szumowin. Z agentów bezpieki – o skrzywionym od razu kręgosłupie – którzy się natychmiast zdemoralizowali. Z przydupasów władzy komunistycznej, którzy teraz przypodobywali się każdej władzy (tak, również obecnej!).

Wtedy agentem był Piłsudski, a część ludzi z jego otoczenia należała do – pro-niemieckiej wtedy – masonerii. Reszta elit była moralnie zdrowa. Oczywiście: zawsze ktoś się skorumpował, w socjalizmie to nieuniknione – ale dziś skorumpowany jest cały kraj. 

W 1926, jak to ujął był śp.Leopold StaffKupa bandytów napadła na szpital wariatów”. W 2015 kupa chamów z kijami napadła na burdel.

Głosu rozsądku słucha parę procent ludzi. Mamy do czynienia z wojną skorumpowanego "salonu", potrafiącego pięknie mówić – a propagować zboczenia i kraść, kraść, kraść – oraz z bandą przewodząca tłumowi prostaków. Jak żyć?

Opat Sieyès, pytany jak przetrwał (rozpętaną przez siebie...) rewolucję anty-francuską, odparł: „Żyłem”. Wiec ja żyję. Tylko żyję w oparach smrodu.

Być może nie ma innego sposobu, by pozbyć się tej skorumpowanej, zdegenerowanej salonowej „elyty”.

Liczyłem na Zorro. Ale Zorro się nie znalazł. Ciężko się z tym pogodzić.

Ale jeszcze walczę o rozsądek.

PS. Jakim cudem fragment tego tekstu pojawił się w Sieci dwa dni temu jeśli był zaplanowany - jak było widać - na 31-VIII ?

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 29-08-2017 18:06:43 | odpowiedz
    Tak jak lichą zupę poprawia się paroma chlapnięciami maggi tak grupka tych których obecności w PiSie się dziwimy, znalazła dla siebie substytut takiego poprawiacza smaku. Smaku pomyj po Gomułce.
    • Czy to dobrze, czy źle, że się odważyli? Być może wielu innych im podobnych myśli tak samo, ale nie mają odwagi? Dlaczego nie dawać człowiekowi szansy? Dlaczego oceniać tylko po starych grzechach?