Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63947 komentujących
61189 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

12-10-2017 17:12:00

Kto ma rządzić w Polsce w przyszłości?

Jak to możliwe, że RyanAir odnosi sukcesy w branży, która traci nieprzerwanie pieniądze?

Cóż, mamy na to prosty sposób. Jedną z największych sił "RyanAir" jest to, że nikt kto pracuje w naszych liniach nie pracował wcześniej w innych.

(ze słynnego wywiadu z p.Michałem O’Leary, naczelnym dyrektorem „RyanAir”: goo.gl/oqeBZX )

 

Ten cytat wpadł mi ponownie w oko gdy pisałem ten tekst. Chciałem w nim wyjaśnić, dlaczego na naszych listach wyborczych nie ma ludzi, którzy są znani i sprawdzeni jako politycy, urzędnicy lub wielcy businessmeni w obecnym ustroju.

Otóż nie ma ich – i (z małymi wyjątkami, być może) – nie powinno ich być. Tacy ludzie są nam równie potrzebni jak stangret dyliżansu w roli kierowcy F1. Ci ludzie po prostu mają NAWYKI wyniesione z obecnego systemu – nawyki, które UNIEMOŻLIWIAJĄ pracę w normalnym ustroju. Oczywiście NIEKTÓRZY stangreci nadają się do F1 – ale RZADZIEJ, niż przeciętny Polak XXI wieku.

Jak mówił śp.Cyryl N. Parkinson gdy mamy naprawiać jakąś niezdolną do rozwoju instytucję, zacząć należy od wywalenia starego personelu – najlepiej z pełnymi entuzjazmu listami polecającymi do konkurencyjnych firm. Budynek najlepiej zburzyć – a jeśli to zbyt kosztowne, to wyrzucić dywany i meble, odkazić i przemalować na kolor dokładnie przeciwny, niż był.

Polski nie da się zburzyć – natomiast można ją przemalować. Wszystko to, co w PRL i III RP nazywano dobrym – będzie się nazywało złym – i odwrotnie (np. będziemy dbać o polskiego konsumenta, a nie o polskich producentów; będziemy cieszyć się z wysokiego importu, a nie z wywożenia wszystkiego za granicę za pół ceny). Nikogo, kto działał w instytucjach PRL lub III RP lub miał z nimi układy nie chcemy widzieć – bo mogą to być najzacniejsi ludzie, ale mają wyrobione szkodliwe NAWYKI – np. będą chcieli „tworzyć miejsca pracy” zamiast sprzyjać ich likwidacji. Jeśli będą chcieli dawać nam dobre rady – będziemy do nich strzelać; argumentami, oczywiście. Krzywda im się nie stanie: pozakładają firmy lub będą w nich pracować i będą zarabiać średnio znacznie więcej, niż poprzednio – i po pięciu latach, być może, będą z nich ludzie. Nauczą się żyć w świecie, gdzie na bramie widnieje wielki napis: „LASCIATE OGNI SPERANZA – VOI, CH' ENTRATE”. Wejdą w świat, gdzie nie poświęca się ani sekundy na myślenie o otrzymaniu dotacji lub zalatwieniu ulgi podatkowej – bo takich możliwości po prostu nie będzie. Po kilku latach się nauczą, że myślenie o czymś takim to strata czasu – a „czas to pieniądz”.

Oczywiście jeśli ktoś będzie działał w kierunku przywrócenia poprzedniego systemu – będziemy działać zdecydowanie i brutalnie. NIE MA WOLNOŚCI DLA WROGÓW WOLNOŚCI.

Odtrutka będzie musiała być zdecydowana. Na przykład zlikwidujemy szkoły ko-edukacyjne. Tak – po sześciu latach, gdy ludzie przywykną do normalności, będzie można uczyć dzieci jak się chce (to znaczy: wybór nauczania będzie otwarty od razu i szkoły zostaną sprywatyzowane natychmiast!). Ale najpierw musimy pozbyć się miazmatów Starego. Kto będzie np. bredził o równouprawnianiu kobiet – za burtę i wiosłem w łeb! To samo z miłośnikami „praw pracowniczych” i związków zawodowych. Powtarzam: „Wszystko to, co w PRL i III RP nazywano dobrym, będzie się nazywało złym – i odwrotnie”. Wracamy do normalności: eksperyment socjalistyczny z lat 1914-2017 uważamy za całkowicie nieudany,

Ktoś powie: a skąd weźmiemy kompetentnych urzędników dla nowego Państwa Polskiego? O, to najmniejszy problem. Potrzebujemy sześciu ministerstw liczących po kilku-kilkunastu pracowników. Obsadę jakoś się skompletuje. We władzach wykonawczych widzimy zresztą ludzi mających 23-25 lat. Premier: najwyżej 35. Oczywiście sędziowie i ustawodawcy muszą być ludźmi doświadczonymi – cytuję siebie: „Rządzić światem mają starsi, mądrzy, biali mężczyźni” - ale we władzach wykonawczych: tylko młodzi, o mózgach nie obciążonych bagażem Starego.

I Polska wystrzeli jak "RyanAir" - wzlatujący wśród dziesiątków dotowanych reżymowych linij lotniczych.

PS. Na zakończenie ważna uwaga: dlaczego tych zmian nie można wprowadzać powoli, stopniowo? Ludzie by to łatwiej znieśli?

Otóż: NIE DA SIĘ! Po wprowadzeniu np. 10% zmian okaże się, że te 10% nie pasuje do reszty – i trzeba jednak dopasować się do Starego. W latach 1988-89 nie zrobiono zmian radykalnych – i przez 25 lat wracamy do Starego. Coraz szybciej. Obecnie jesteśmy gdzieś w czasach Gomułki – w 1962 roku, powiedzmy. Niedługo pod wodzą PiSu wrócimy do Bieruta...

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 12-10-2017 21:36:32 | odpowiedz
    Wszystko to bardzo piekne, ale jest jedno podstawowe ALE !
    Zeby to zrealizowac trzeba zdobyc wladze i to nie byle jaka,
    minimum to wiekszosc konstytucyjna w sejmie, a najlepiej jakas dyktatura.
    Niestety widzac postepy UPR/KNP/Wolnosc itp.itd. ostatnich 25ciu lat, tylko pusty smiech mnie ogarnia.
    Przykre.
  • 15-10-2017 08:48:58 | odpowiedz
    A więc tak ma wyglądać ta "Wolność"? Będę mógł posłać dzieci do dowolnej szkoły, pod warunkiem, że nie będzie to szkoła koedukacyjna. (Oczywiste jest chyba, że zakazane będą również szkoły uczące o globalnym ociepleniu i kwestionujące, że plemniki przenoszą poglądy polityczne albo, że Lincoln był analfabetą.) Będę mógł zatrudnić w swojej firmie kogo chcę, ale gdy będę płacił kobietom tyle samo co mężczyznom, to zostanę oskarżony o praktykowanie "równości kobiet" i wtedy ... "za burtę i wiosłem w łeb". Będę mógł się ubierać jak chcę. pod warunkiem, że będę nosił muchę. Itd. itp.
    Oczywiście, żeby wprowadzić taki zamordyzm nie wystarczy "sześć ministerstw liczących po kilku-kilkunastu pracowników". Ktoś będzie musiał sprawdzać, czy nie zbierają się gdzieś tajne edukacyjne komplety, gdzie dziewczynki wspólnie z chłopcami uczą się o globalnym ociepleniu. Ktoś będzie musiał przesłuchiwać te materiały z podsłuchu, żeby wykryć zwolenników równouprawnienia kobiet. No i ktoś będzie musiał walić tym "wiosłem w łeb". Ale to najmniejszy problem. Chętnych do żłobu i do dyrygowania innymi nigdy nie zabraknie. Żeby ten reżim utrzymać trzeba będzie co prawda podwyższyć podatki, ale to tylko na "okres przejściowy" - "na sześć lat", gdy już wychowamy "nowego człowieka".