Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
62270 komentujących
25513 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

20-10-2013 02:59:00

Krzywa Laffera: prawda – i mity; uzupełnione. I terminarz niedziela-środa

Na wykładach dla prostaczków mówi się, że "zgodnie z krzywą Laffera od pewnego punktu podnoszenie podatku powoduje spadek przychodów":

(np. http://finanse.wp.pl/kat,1033759,title,Co-to-jest-krzywa-Laffera-i-dlaczego-rzad-powinien-brac-ja-pod-uwage,wid,16077321,wiadomosc.html?ticaid=111839&_ticrsn=3 )

- co jest prawdą - Ilustrując to takim np. wykresem:

Najczęściej, niestety, z poniższym komentarzem, wziętym z cytowanej strony:

Praktycznym zagadnieniem jest wyznaczenie punktu E, ponieważ w nim wpływy do budżetu są maksymalne. Trudność polega na tym, że optymalna stawka podatku zależy od wielu czynników i dla każdego opodatkowanego dobra może być inna. Nie zmienia to jednak faktu, że w historii świata i Polski teoria krzywej Laffera wiele razy się potwierdziła.

Teraz wyjaśnienie.

Otóż jest prawdą, że przy podatku 0% wpływy są zerowe. Jest też prawdą, że przy podatku 100% wpływy będą praktycznie zerowe. Jest też wreszcie prawdą, że przy innych stopach podatkowych jakieś wpływy do budżetu są. Zatem z twierdzenia śp.Karola Weierstraßa (ciągłość funkcji jest nieistotna, proszę purystów...) wynika, że istnieje na tej krzywej maksimum – czyli punkt, po przekroczeniu którego wpływy zaczną spadać.

Jednak twierdzenie to nic nie mówi o kształcie tej krzywej! Możemy ją co najwyżej wyznaczać eksperymentalnie – i nie mamy pojecia, czy będzie ona tak samo wyglądała przy zwiększaniu podatku od wódki, od papierosów lub papieru toaletowego! Może ona wyglądać np. nawet tak:

Z czego wynika, że nigdy nie wiemy, w jakim punkcie „Krzywej Laffera” się znajdujemy. Można to zbadać tylko eksperymentalnie. Co więcej: nie wiemy, czy po pięciu latach kształt tej krzywej, w tym samym kraju, przy podatku na te same towary – nie zmieni się.

Ludzie się zmieniają... Część umiera, część się rodzi – a wszyscy mogą zmienić nawyki.

Oczywiście to wszystko jest za trudne dla JE Jana Vincenta, niedoszłego absolwenta pewnej komunistycznej uczelni w Londynie.

Teraz kwestia druga. W cytacie wyżej zamieszczonym proszę zwrócić uwagę na fragment:

...wpływy do budżetu są maksymalne. Trudność polega na tym, że optymalna stawka podatku...

Autorzy tego tekstu zakładają, że stawka, przy której wpływy do budżetu są maksymalne, jest optymalna!!

Czyli przyjmują punkt widzenia nie gospodarki kraju, a jego okupantów!!!!

W rzeczywistości, zgodnie z Prawem Savasa, każda złotówka w budżecie to 40 groszy straty dla kraju. Dlatego trzeba ustalić absolutnie niezbędne potrzeby państwa (100.000 wojska zawodowego? gwardia narodowa? 5000 policjantów? milicja? 500 osób administracji? – co jeszcze?) - i tak długo zmniejszać stopę podatkową, aż wpływy będą równe tym potrzebom – plus jakaś rezerwa. Każda złotówka w budżecie więcej – to strata!

To wszystko jest już absolutnie nie do pojęcia przez JE Jana Vincenta, vulgo "Jacka Rostowskiego".

Często może się przy tym okazać – proszę raz jeszcze spojrzeć na ostatni wykres - że ten sam wynik osiągniemy jeszcze zmniejszając skokowo stopę podatku.

Wreszcie kwestia trzecia.

Wszystkie te rozważania dotyczą nakładania podatku dochodowego. Likwidujac ten absurdalny, narzucony przez Czerwoną Hołotę, podatek pozbywamy się konieczności myślenia nie tylko o „krzywych Laffera”, ale i o tysiącu skomplikowanych „problemów” właściwych dla socjalizmu – i tylko dla socjalizmu.

Ale nie pozbywamy się konieczności pamiętania o Prawie Savasa!! 

PS. {Staszek z Halinowa} napisał: 

Myli się Pan, Panie Prezesie. Krzywa ta może mieć tylko jedno maksimum i zawsze będzie wypukła do góry (oczywiście przy założeniu, że oprócz wysokości podatku nie zachodzą żadne inne istotne zmiany, jak na przykład zaostrzenie kar za oszukiwanie fiskusa). Aby krzywa "wygięła się" w drugą stronę, wpływy z podatków musiałyby przyrastać szybciej niż gdyby proporcja ta była liniowa, czyli gdyby podnoszenie podatków zniechęcało do oszukiwania fiskusa, a wiadomo, że jest dokładnie odwrotnie. 
Bardzo szczegółowe omówienie z obrazkami zamieściłem tu: 

http://krulpik.blogspot.com/2012/01/prosta-krzywa.html 
Zapraszam. 
Co do "optymalizacji" podatku zgadzam się całkowicie. 
Staszek z Halinowa 

Nie mylę się. Nikt nie powiedział, że krzywa użyteczności ludzi jest liniowa, ani że kary są liniowe, ani że łatwość oszukiwania na podatkach jest liniowa (np. gdy ustawowo podatnicy  z małą stopą opodatkowania sprawdzani są przez biuro A, ze średnią przez biuro B, z najwyższą przez biuro C - a wiadomo, że w biurze B panuje tolerancja...) .  Oczywiście w praktyce w 99% będzie jedno maksimum - ale mówimy o teorii... 

Padło też pytanie: jeśli w takiej krzywej:

(zresztą może to być i "normalna" krzywa Laffera - wtedy będą - i zawsze są - dwa takie punkty) 

wpływy z podatku przy stopach A, B, C, D, E i F są takie same - to dlaczego stopa A jest lepsza? 

Dlatego, ze wtedy mało ludzi oszukuje. Przy stopie F podatki pochodza od uczciwych frajerów (lub ludzi, którzy ni cholery nie mogą nic zachachmęcić...) - a 90% podatników traci masę czasu i wysiłku na oszukiwanie. 

=====

UWAGA: W niedzielę o 20.00 jak zwykle wywiad dla NPTV.PL: http://czat.NPTV.pl/
W poniedziałek między 14.15 a 15.00 będę jednak w Radio Polska LIVEhttp://polskalive.pl/
i będzie można porozmawiać ze mną - dzwoniąc do studia pod numer 22 60 77 556

Od poniedziałku jestem na Podlasiu i Mazurach. Zapraszam serdecznie na spotkania otwarte:
21 października - poniedziałek 
godz. 18.00 - Bielsk Podlaski - Bielski Dom Kultury, ul. 3-go Maja 2,
22 października - wtorek 
godz. 17.00 - Łomża - Piwiarnia Warka, ul. Legionów 54 D,
godz. 20.00 - Pisz - Piski Dom Kultury, Plac Daszyńskiego 16, 
23 października - środa
godz. 17:00 - Augustów, Kino Iskra, ul. 3-go Maja 38.

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 20-10-2013 04:38:52 | odpowiedz
    Myli się Pan, Panie Prezesie. Krzywa ta może mieć tylko jedno maksimum i zawsze będzie wypukła do góry (oczywiście przy założeniu, że oprócz wysokości podatku nie zachodzą żadne inne istotne zmiany, jak na przykład zaostrzenie kar za oszukiwanie fiskusa). Aby krzywa "wygięła się" w drugą stronę, wpływy z podatków musiałyby przyrastać szybciej niż gdyby proporcja ta była liniowa, czyli gdyby podnoszenie podatków zniechęcało do oszukiwania fiskusa, a wiadomo, że jest dokładnie odwrotnie.
    Bardzo szczegółowe omówienie z obrazkami zamieściłem tu:
    http://krulpik.blogspot.com/2012/01/prosta-krzywa.html
    Zapraszam.
    Co do "optymalizacji" podatku zgadzam się całkowicie.
    Staszek z Halinowa
    • 20-10-2013 09:14:39 | odpowiedz
      Ja się tylko nie zgodzę, co do jednego - nieogarnięcia tych kwestii przez Pana Jana Vincenta.
      Ten człowiek jest tzw. "Ekonomistą od brudnej roboty".
      Wszelkim zainteresowanym polecam książkę "Hitman - wyznania ekonomisty od brudnej roboty" Johna Perkinsa (org. "Confessions of Economic Hitman")
    • 20-10-2013 18:22:33 | odpowiedz
      Na pańskim miejscu ani bym się nie przyznawał, że nie tylko tutaj wypisuje pan głupstwa. Zaraz po stwierdzeniu o stałym "wypuknięciu" do góry - pisze pan (słusznie) "jeśli nie zachodzą istotne zmiany". Załóż pan jednego Bolka który płaci podatek i z którego masz pan korzyści w "wypuknięciu" do góry. W pewnym momencie Bolek potrącony przez samochód, trafił do szpitala i nie kupił swoich 30 flaszek. I kuracja szpitalna trwał pół roku. Sytuacja pańska stała się "wypukła" w dół. Nie poleciała pionowo bo sytuację ratował panu synek Bolka, który pod nieobecność taty podjął drinkowanie. I ta wypukłość poleciała pionowo na pysk gdy Bolo wyszedł ze szpitala z zaszytym esperalem. Na dobitkę obił synka po pysku i odstręczył od nałogu. Na wskazanej stronie byłem. Pięciu którzy się wpisali napisało zgodnie, że nie ma pan racji. I mieli rację.
    • 20-10-2013 23:43:56 | odpowiedz
      https://www.google.com/#q=y%3D-((x)%5E6-(2.3x-10)%5E5%2Bx%5E4-x%5E3%2Bx%5E2-x)%2F1000%2B100

      o jednym maksimum pisał, ale krzywych może być wiele, w zależności od parametrów. model z krzywą y=-x^2 w odniesieniu do podatków jest dużym uproszczeniem
  • 20-10-2013 10:33:58 | odpowiedz
    Rostek to jest nieoficjalny pracownik Sorosa, a Soros Rotszylda-właściciela realnego FED i większości banków, więc im chodzi (jak zawsze i jak wszędzie) o JAK NAJWIĘKSZE ZADŁUŻANIE państwa i obywateli i wychodzi im to znakomicie. Rostowski rozumie te mechanizmy, ale nie musi, bo ma wszystko podane na tacy odgórnie. Równie dobrze wystarczyło by żeby tylko umiał czytać z kartki.
  • 20-10-2013 23:44:19 | odpowiedz
    Ja chciałem tylko uprzejmie zaznaczyć, że aby móc wykorzystać Twierdzenie Weierstrassa musimy mieć pewność, że funkcja jest ciągła. Czy tutaj mamy pewność, że funkcja jest ciągła?

    P.S. Panie Januszu - właśnie takich artykułów mi brakuje - teoretycznych z małą dozą matematyki. Świetnie się Pana czyta Panie Januszu. Dziękuję!
  • 21-10-2013 04:12:27 | odpowiedz
    Dziękuję za odpowiedź, Panie Prezesie. Pozostaję na stanowisku, że krzywa Laffera może mieć tylko jedno maksimum. Zgadzam się, że wymienione przez Pana zmienne mają wpływ na wysokość wpływów do budżetu państwa, ale nie mogą być uwzględniane przy tego typu rozważaniach.
    Możliwości są dwie: albo zmienne te są funkcją wysokości podatków, albo, że są od nich niezależne.
    Pierwszy przypadek można odrzucić, bo człowiek nie stanie się ani mniej ani więcej użyteczny po podwyżce podatków, a nawet jeśli tak będzie, to trudno się spodziewać, że podwyżka z 10 na 15 procent obniży jego użyteczność, a z 20 na 25 zadziała przeciwnie. To samo z karami - można podnieść podatek i obniżyć kary, a można też obniżyć podatek wraz z karami - nie ma między nimi żadnej zależności, poza wolą pana Rostowskiego.
    A jeśli czynniki te nie są zależne od wysokości podatków, to, aby je uwzględnić, należy traktować je jak kolejne argumenty tej funkcji, rozszerzając jej wykres o kolejne wymiary, ale wówczas krzywa Laffera przestaje być krzywą, a zaczyna być powierzchnią, albo i bardziej skomplikowanym, wielowymiarowym tworem.
    Pańskie dotychczasowe podejście można porównać do zadania z fizyki: naszkicuj wykres zależności naciągu łuku do odległości na jaką poleci strzała. Zadanie proste, ale w tym wykresie Pan stara się dodatkowo uwzględnić wszystkie możliwe materiały, z jakich zbudowane są łuk i strzała, pełen zakres temperatury i ciśnienia powietrza, zmienne pole grawitacyjne. Nic mądrego z tego nie może wyniknąć.
    Dlatego do rozważań musimy przyjąć, że wszystkie parametry niezależne od wysokości opodatkowania są stałe, bo jeśli nie, to będziemy mieli do czynienia z wielowymiarową funkcją o dość trudnym do modelowania przebiegu, ale i tak zawsze każdy dwuwymiarowy przekrój tej funkcji równoległy do osi wysokości podatków P i osi wpływów do budżetu W będzie mniej lub bardziej symetrycznym, czy regularnym, ale zawsze "łukiem" wypukłym w kierunku od osi P i z jednym maksimum Wo, czyli dokładnie tak, jak przedstawił był to Artur Laffer. A zatem pozostałe parametry w tych rozważaniach można pominąć, jako nieistotne.
    • 21-10-2013 10:29:08 | odpowiedz
      Grupy ludzi to nie drewno w łuku.
      Wraz ze wzrostem podatkow najpierw zaczyna działać pierwsza grupa ludzi, tych tzw "cwaniaków" czyli osób dla któych naturalne jest ciagłe szukanie dziur w systemie i stać ich na to. I wpływy obniżają się gdyż mają oni więcej motywacji do unikania podatków.
      Potem dalesze podwyżki podatków moą znowu powodować wzrost wpływów z powodów czysto arytmetycznych.
      Po przekroczeniu pewnego punktu nawet zatwardziali patrioci podatkowi i osoby któycm się nie chciało dochodzą do rozumu i też zaczynają kombinować. I znowu wpływy się zmniejszają.
      Potem znowu mogą odrobninę rosnąć, a potem wraz z dalszym wzrostem, całę branże przestają funkcjonować i znowu mamy spadaek.
    • 25-10-2013 19:30:07 | odpowiedz
      Bardzo częstym problemem w zrozumieniu krzywej Laffera, który musi prowadzić do podobnych, fałszywych wniosków jest to, że, świadomie lub nie, traktuje się krzywą Laffera jako funkcję czasu. Tak jakby się zakładało, że pan Laffer proponuje eksperyment: dziś podatki są zerowe i stopniowo będziemy podnosić je przez rok do stu procent, a krzywa pokazuje jak w ciągu roku zmieniać się będą się dzienne wpływy, przy jednoczesnym założeniu że w czasie tego roku życie płynie swoim tokiem i wszystko może się zdarzyć - zmiany w prawie podatkowym, strajk związkowców, krach na giełdzie, wojna.
      Krzywa Laffera nie ma osi czasu. Ilustruje jaki wpływ do budżetu byłby DZIŚ, gdyby podatek wynosił 20 procent, oraz jaki byłby DZIŚ, gdyby wynosił 30 procent. Możemy oczywiście wykreślić dwie krzywe - jedną dla (pozostając już przy tej niefortunnej retoryce antaresa) Bolka w szpitalu, drugą dla Bolka zdrowego i obie te krzywe będą od siebie nieco różne, ale obie będą miały te same cechy charakterystyczne dla krzywej Laffera, o których już nieraz pisałem.
      http://krulpik.blogspot.com/2013/10/krzywa-afera.html
      Zapraszam, ciekawa dyskusja w komentarzach.
      Staszek z Halinowa
  • 22-10-2013 01:22:05 | odpowiedz
    Nie przychód lecz zysk (czyli przychód - koszt) jest istotny. Krzywa Laffera ilustruje przychód budżetu w
    funkcji stopy podatku. Ciekawszy jest zysk w funkcji stopy tegoż.

    Im wyższa stopa podatku tym większy koszt dla budżetu: ludzie unikają płacenia podatku (niższa ściągalność),
    rozwija się szara strefa, rośnie bezrobocie (wyższe kwoty zasiłków), rośnie przestępczość (wyższe koszty
    egzekucji prawa), rynek zajmuje niżej opodatkowana konkurencja z Chin itd. O kształt krzywej kosztu też można się kłócić, ale myślę, że jest rosnąca.

    Dlatego optymalna stopa podatku jest niższa niż stopa dająca maksimum przychodu (maksimum krzywej Laffera).

    Zysk to rzecz względna i umowna. Zależy od okresu (zysk w krótkim czy długim okresie?). Czy idzie o zysk budżetu czy może zysk społeczeństwa?

    Jeśli interesuje nas ten drugi, to do kosztów trzeba dorzucić pieniądze zmarnowane przez budżet czyli
    państwo/okupanta (to te koszty o których mówi Savas).

    Podsumowując: optymalna stopa podatku jest niższa niż stopa maksimum przychodu (czyli punkt maksimum krzywej Laffera).

    Jest nawet niższa niż punkt maksimum funkcji zysku dla budżetu. A nawet --- niższa (lub równa) niż stopa dla maksimum zysku społecznego.
  • 28-10-2013 22:23:49 | odpowiedz
    Opowiem krótką anegdotę dotyczącą prawideł matematycznych i ludzi.
    Jako młody chłopak wciagnałem się w wymyślenie jakiegoś systemu na lotto. Z góry wiadomo było, ze nie da się obliczyć 'szóstki' która będzie wylosowana.
    Udało mi sie jednak napisać program na Atari, który wygenerował takie zakłady, że zawsze trafiała się 'trójka' (czwórka też ale to już było poza moim zasięgiem finansowym).
    Pochwaliłem się tym systemem mojemu ojczymowi, magistrowi inżynierowi budownictwa lądowego, który uznał to za absurd.
    Stwierdził, że nie da się i co ja mu pier...
    System zawsze wygrywał 'trójke' przy wysłaniu około 55 zakładów (juz nie pamietam dokładnie).
    przez kilka lat próbowałem tłumaczyć ojczymowi ten system i zawsze mnie wyśmiewał.
    Jednego dnia jednak, po prostu w rozmowie zacząłem tak:
    -Kolejne zakłady nie mają powtarzających się liczb.
    -Ale ich jest tylko 49 więc zaczną się powtarzać.
    -No tak, ale wtedy kolejne zakłady mają tylko po jednej liczbie z tych poprzednich.
    -No tak ale to się w końcu wyczerpie.
    -Tak, wtedy kolejne zakłady biorą po dwie liczby z poprzednich zakładów i tak kombinują, żeby jak najmniej tych 'dwójek' wziąć.
    -Dobra, ale te mozliwości też się w końcu wyczerpią.
    -I WŁAŚNIE WTEDY NIE DA SIĘ JUZ UTWORZYC ZAKŁADU, KTÓRY NIE MUSIAŁBY WYKORZYSTAC JUŻ WCZEŚNIEJ ISTNIEJACEJ TRÓJKI
    Wysyłasz te wczesniejsze zakłady i cokolwiek się wylosuje w Polsacie, to masz przynajmniej TRÓJKĘ.

    I wtedy zrozumiał.


    Piszę to dlatego, że może połozyłby Pan, panie Januszu, wiekszy nacisk na umiejętne docieranie do ludzi.
    Nie da się obalic demokracji. Można ją ulepszyć.