Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63924 komentujących
20851 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

03-05-2017 21:18:00

Konstytucja 3 Maja

Polska pod koniec XVIII wieku była państwem raczej teoretycznym. W 1764 roku uchwalono, że na sejmach konfederacyjnych nie obowiązuje liberum veto - w wyniku czego większość od razu na początku obrad  chwalała, że Sejm "jest zawiązany pod laska konfederacji" - po czym uchwalala ju,z dowolne głupoty. Czemu nieliczni rozsądni posłowie nie mogli  juz zapobiec. 

Czyli: było mniej-więcej tak samo, jak teraz. 

Dzieło naprawy Rzeczypospolitej podjęła wtedy masoneria. Do masonerii zapisywali sie wtedy z reguły najrozsądniejsi przedstawiciele elit, widząc w niej siłę, ktora mogła przeciwstawić sie głupocie L**u. Wiodącą rolę odebral tu x.Hugo Kołłątaj, niesłychanie zywy umysłowo ksiądz katolicki. Pod Jego wpływem do masonerii przystąpiło wielu przedstawicieli myśli dośc nowoczesnej. 

Pzreciwko nim były siły katolicko-patriotyczno-demokrastyczne, oparte o masy dośc nieoświeconej części szlachty. 

Konstytucja 3 Maja zostala uchwalona podstępem - bo przeciwko niej bylaby zdecydowana wiekszość posłów. Jednak należący do spisku Marszalek Sejmu ogłosił, że obrady rozpoczna sie 5 maja - i tylko posłowie stronnctwa postepowego dostali infoermacje, że maja się stawic 3 maja. W dotaku straz marszałkowska na rogatkach Warszawy zatrzymywala posłów "niewlasciwych", ktorzy chcieli wjechać do stolicy 3 maja. 

W rezultacie przeciwników Konstytucji na sali znalazło sie tylko ok. 60. Sejm zawiazany był pod laska konfederacji, więc nie mogli go zerwać.  Nie mogli też zanieść protestu (zawieszającego wejście uchwały w zycie) bo kancelaria grodzka była - wbrew prawu - zamknięta. 

W samej Warszawie Konstytucja była niesłychanie popularna, dawala bowiem (ograniczane) prawo głosy posiadajacym nieruchomosci mieszczanom. W miescie panował więc entuzjazm. 

Powstaje pytanie: kto dzis bylby w stanie zmontowac taki sam spisek, wprowadzić w Polsce monarchię dziedziczną i odebrac prawo głosu ludziom nie posiadającym  żadnej nieruchomości? 

I czy wzbudziloby to entuzjazm? 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 04-05-2017 00:52:38 | odpowiedz
    To może idźmy jeszcze dalej i podnieśmy poprzeczkę wyżej: niech prawo głosu mają tylko ci, którzy posiadają naprawdę duże majątki. Takie powiedzmy od półtora miliarda złotych wzwyż.
    Zatem nową konstytucję napiszą obywatele:
    1. Dominika i Sebastian Kulczyk
    2. Zygmunt Solorz-Żak
    3. Michał Sołowow
    4. Dariusz Miłek
    5. Anna Woźniak-Starak i Jerzy Starak
    6. ***** Czarnecki
    7. Bogdan i Elżbieta Kaczmarkowie
    8. Germán Efromovich
    9. Bogusław Cupiał
    10. Roman Karkosik
    11. Tomasz Domogała
    12. Paweł Marchewka
    13. Arkadiusz Muś
    14. Antoni Ptak
    15. Jarosław Pawluk
    (wg listy Forbes'a za 2016 r.)
    • 1- Każdy, zwykły obywatel pracujący, czy dziedziczący jest (był) w stanie mieć posesję - posesjonat.
      2- Oczywiście człowiek nie czujący związku z ojczyzną, wolny ptak mógł sobie latać po świecie, bez obowiązków, nieruchomości.
      3- Wszyscy średnio rozsądni wiedzieli, iż lepiej by tacy nie byli odpowiedzialni za rzecz wspólną.
      I tyle.
      • 04-05-2017 13:39:41 | odpowiedz
        Posiadanie majątku w państwie X nie oznacza z automatu, że właściciel jest patriota dla tego kraju.
        • Oczywiście, że nie.
          Posiadanie dzieci przez ojca nie oznacza z automatu że je kocha, ale że POWINIEN mieć prawa ojca i że inny "NIEOJCIEC" tych dzieci nie powinien decydować za ojca. Tak jasniej? ;)
          • 05-05-2017 14:05:46 | odpowiedz
            Dlaczego zatem pozbawiasz głosu pracowników najemnych? W sytuacji kumulacji majątku w rękach nielicznej grupki dojdzie do sytuacji, gdy 30-40 oligarchów ustanowi prawo zwalniające ich z wszelkiego opodatkowania, a w zamian opodatkują oni np. pracę najemną (taki ZUS do kwadratu).
            • 1- Gdzie ja sugerowałem, że pracownicy najemni nie maja mieć prawa głosu? Nie wiem jaki % w Polsce, ale w większości krajów Zachodu 90% najemnych jest posesjonatami.
              2- Nikt, ani konst 3maja, nie sugerowała koncentracji władzy, WRĘCZ PRZECIWNIE - oligarchom odeszły głosy kupowanej gołoty (gdyż ta straciła głos).
              3- Oligarchowie moga wpływać na proces ustawodawczy, lub egzekucyjny z zupełnie innych przyczyn, tak jak np dzisiaj.
              4- Generalnie trudno odciąć bogatych od wpływu. Jednak tzw zdrowa patriotyczna średnia część może dzięki odcięciu gołoty poczuć większy wpływ i chęć.
              5- Konst 3m miała wiele kontrowersyjnych pomysłów.
              Czy wyobrażasz sobie, by dziś duże szanse miał projekt przygotowany przez byłych księży, rozpustników, związanych z kobietami, pochodzących z Niemiec i Holandii, utrzymujących kontakty z tamtymi politykami, wspieranych przez Stonogę i Biedronia? :))) Projekt K3M był zrobiony PO FRANCUSKU, gdyż jego autorzy nie znali polskiego. Średni powód do dumy...
              • 06-05-2017 00:35:56 | odpowiedz
                Ad.1. Czyli akcja dotyczy odcięcia od głosu około 10% społeczeństwa - tego, co nic nie posiada z nieruchomości. Czy wskutek tego zabiegu sytuacja się zauważalnie poprawi? Śmiem wątpić.
                Ad. 2,3,4. Może w dawniejszych czasach, gdy rozwarstwienie finansowe było mniejsze pewnie o 2 rzędy wielkości, to miałoby sens. Jednak dzisiaj obawiam się, że przy powiązaniu siły głosu z bogactwem dojdzie do nieformalnego zawiązywania koterii pomiędzy, powiedzmy, 10 tysiącami najlepiej sytuowanych rodzin w kraju - i dalej swobodne już kształtowani prawa pod siebie, w majestacie tegoż prawa. Odcinanie bogatych od nadmiernego wpływu na rządzenie krajem poprzez przydzielanie im dodatkowych głosów w proporcji do bogactwa (płaconych podatków) nie wydaje mi się sensowną drogą do tego celu.
    • 04-05-2017 10:37:41 | odpowiedz
      Tak powinno być, jeśliby to tylko oni płacili podatki. Prawo głosu powinni mieć ci, którzy są podatnikami (netto). Jak ktoś nie płaci podatków w Polsce (np. Polacy przebywający i płacący podatki za granicą, osoby przebywające "na zasiłku" itd. , ale podejrzewam, że również większość osób z Twojej listy), to niby z jakiej racji mają decydować na co podatki mają iść?

      I tak było właśnie w Konstytucji 3. Maja. Podstawowym podatkiem dla szlachty był podatek majątkowy od ziemi, więc prawo głosu mieli mieć tylko posiadający ziemię, czyli podatnicy.
      • 04-05-2017 13:37:39 | odpowiedz
        To następstwa logiki, że głosują tylko płacący podatki.
        Skoro nie płacący podatków nie ma mieć prawa głosu, to ten płacący 1000x większy podatek od innego płacącego - powinien też mieć 1000x więcej głosów od niego.
        • 04-05-2017 17:25:35 | odpowiedz
          1000x0=0 , panie inżynierze! :)
          • 05-05-2017 00:49:15 | odpowiedz
            Oczywiście.
            I dlatego też jak ktoś płaci podatek np. 8 tys. zł rocznie, a ktoś inny 8 mln. zł - to ten drugi musiałby mieć 1000 x więcej głosów od pierwszego.
        • 04-05-2017 17:27:57 | odpowiedz
          Dlaczego cię szokuje, że ktoś miałby mieć 1000 razy więcej głosów a nie szokuje cię, że ktoś ma płacić 1000 razy większy podatek?
          • 05-05-2017 00:51:26 | odpowiedz
            Wcale mnie nie szokuje.
            Napisałem pierwszy post, aby wykazać, że wiązanie ilości głosów z płaceniem nawet dużych podatków prowadzi do tworzenia prawa a'la "...lub czasopisma".
            • Trochę kula w płot. Prawo a`la "lub czasopisma" stworzono w kraju gdzie płacenie podatków NIE jest związane z ilością głosów. Poza tym konstytucja 3 maja właśnie NIE wiązała ilości głosów z wielkością podatków.
              • 05-05-2017 14:03:12 | odpowiedz
                Chodzi mi o to, że w kraju, gdzie wysokość płacenia podatków będzie wpływać na siłę głosu wyborczego - prawo "lub czasopisma" przejdzie w 100% legalnie (w odróżnieniu od tego, co się stało Polsce).
                Innymi słowy, najbogatsi będą swobodnie tworzyć prawo pod siebie.
            • 05-05-2017 17:11:57 | odpowiedz
              A nie można z tego wywieść innego wniosku:
              "Skoro wszyscy mają taką samą siłę głosu, to powinni płacić takie same podatki".
      • 07-05-2017 14:38:41 | odpowiedz
        Wyjątkowo opowiadam się raczej za tym co pisze Sariusz.

        Gdyby siła głosu uzależniona była od wysokości podatków, to wcale nie musiałoby być tak, że najbogatsi mogliby przegłosować pozostałych. Przeciwnie, mieliby mniejszy wpływ na ustawy niż maja obecnie.

        Wyobraźmy sobie taki system, że 1000 zł podatku miesięcznie daje 1 głos.

        Nie mam żadnych konkretnych danych, ale tak na wyczucie zakładam, że ludzi mających duże majątki i "żerujących" na państwie, a co za tym idzie mających interes we wpływaniu na ustawy jest około tysiąca.

        Natomiast zwykłych ludzi zarabiających swoją pracą i będących raczej zainteresowanych żeby państwo nie miało zbyt dużego wpływu na ich działalność jest powiedzmy 5 mln.
        Jeżeli oni płacą minimum 1000 zł miesięcznie ( zakładana dolna granica żeby mieć prawo do jednego głosu), przyjmijmy, że średnio 3000, to mieliby 15 mln głosów.

        (Oczywiście trzeba by założyć, że nie głosują ludzie osiągający dochody z budżetu. Oni płacą de facto "zero" podatków niezależnie od tego ile zarabiają. )

        Więc ta grupa tysiąca oligarchów aby tylko wyrównać tę siłę głosów ludzi wypracowujących dochód narodowy musiałaby zapłacić średnio po 15 mln zł miesięcznie.
        To raczej nierealne.

        • 10-05-2017 12:31:30 | odpowiedz
          Po pierwsze, grupa oligarchów jest ZORGANIZOWANA, a ludzie - rozproszeni w swoich wyborach. Więc grupa może coś "ugrać" nawet mniejszymi kwotami.
          Po drugie kwota podatku 3000 zł miesięcznie od każdego pracującego w liczbie 5 milionów - jest mocno zawyżona: to oznacza 180 miliardów złotych wpływu z podatku dochodowego rocznie. Może w USA...
          Po trzecie, w tym układzie oligarchowie spokojnie zdecydowaliby się płacić nawet i więcej.
          W końcu i tak odbiją to sobie przy kształtowaniu prawa.
          • 10-05-2017 16:55:15 | odpowiedz
            A dlaczego liczysz tylko dochodowy?. Można liczyć wszystkie podatki, które można łatwo ewidencjonować.
            O ile rudno wykazać ile kto wpłacił VAT, tak dochodowy, ZUS, od nieruchomości itp... 180 mld to jest realna suma. Wszystkich wpływów jest ponad 600 mld.

            Oligarchowie, w takim systemie, nie zebraliby nawet tyle procent głosów co Korwin, a korwiniści są też zorganizowani i jakoś państwem nie trzęsą.

            • 10-05-2017 20:14:08 | odpowiedz
              Jeśli ma to być związane ze stanem posiadania, to należy liczyć tylko podatek od nieruchomości. A w 2015 było to około 20 mld zł.
              ZUS, dochodowy - tu płacą nawet imigranci ekonomiczni, bez własności. A wg założeń w tym wątku ich głosy mają być eliminowane.
              • 10-05-2017 21:35:47 | odpowiedz
                Nie chodzi o to, żeby eliminować czyjekolwiek głosy bo nam się nie podobają.
                Chodzi o to, że nie powinni decydować o wydawaniu pieniędzy wspólnych ci, którzy się na to nie składają.
                Tak rozumiem sens tych propozycji Sariusza i moich uzależnienia od płaconych podatków.

                Natomiast druga opcja jest taka, że mają głosować ci, którzy są z tą ziemią związani np. przez posiadanie nieruchomości.
                To jest też słuszne, ale uzależnienie ilości głosów od różnego rodzaju podatków, również od nieruchomości łączy te dwa argumenty.

                Najgorsze jest to, jeżeli głosują na równych prawach ci, którzy są beneficjentami budżetu z tymi, którzy go zasilają. Wtedy jest chyba oczywiste w którą stronę będzie szło prawodawstwo.
                • 10-05-2017 23:36:57 | odpowiedz
                  W każdym razie jeśli o wydawaniu wspólnych pieniędzy mają decydować ci płacący podatki W PROPORCJI do zapłaconego podatku (obojętnie jakiego), to istnieje ryzyko, że nastąpi koncentracja głosów, a następnie "wykup Polski na własność", tj. zgodna z prawem możliwość swobodnego kształtowania ustawodawstwa pod najbogatszych.
    • 04-05-2017 12:22:57 | odpowiedz
      "niech prawo głosu mają tylko ci, którzy posiadają naprawdę duże majątki"

      To nie kwestia majątku tylko zwyczajnej, brutalnej siły. Przykłady? Choćby sama Konstytucja 3 Maja - ci co ją uchwalili byli zbyt słabi by ją obronić bo zbyt wielu było tych nieobecnych. Albo rewolucja październikowa: nie wygrały majątki (choć przecież można opłacić najemników) tylko wielka liczba tych bez majątku. ALbo przysłowiowy już profesor kontra dwóch meneli co to go mogą przegłosować. Dajmy profesorowi pięć głosów (bo profesor). Póki będą głosowane sprawy mało istotne dla meneli, to OK. Ale jeśli profesor przegłosuje meneli w sprawach które im leżą na sercu, to zrobią rewolucję i mu spuszczą łomot.
      • 04-05-2017 13:43:08 | odpowiedz
        No właśnie. Duży majątek idzie w parze z brutalną siłą. Dla obywateli nie musi z tego wynikać nic dobrego.
        Najjaskrawszy przykład za miedzą, na Ukrainie.

        PS. Nie wiem, skąd to przekonanie, że profesorowie to porządni ludzie?
      • 1-Rozumiem że milionom Polaków kwestia świśnięcia im kasy z OFE nie leżała na sercu, bo inaczej zrobiliby rewolucję i spuścili łomot?
        2-Skoro tak, to dajmy sobie spokój z całym tym korwinizmem, ruchem wolnościowym i poceniem się w komentarzach, no bo po co?