Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63875 komentujących
12643 czytających
Konkurs
Kursy dla wolnościowców – ostatnie dni rekrutacji!
Polsko-Amerykańska Akademia Liderów to inicjatywa bardzo dobrze znana w polskim środowisku wolnościowym.  Swoją popularność zawdzięcza doświadczonej, zawsze wolnościowo nastawione...
Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

25-04-2017 07:12:00

Kilka nieporozumień w/s de Gaulle vs. Pétain

P.Marcin Stolarczyk twierdzi, że zapominam, iż marsz.Filip Pétain zbudował był we Francji „bardzo autorytarny reżym”. Nie zapominam: po prostu zdecydowanie popieram z zasady reżymy autorytarne przeciwko reżymom d***kratycznym.

P.Janusz Baczyński twierdzi, że to d***kracja sprzyja wolnemu rynkowi. Ostatnie 100 lat historii USA, Europy Zachodniej (nawet Szwajcarii!!) i 25 lat Polski zadają kłam tej tezie. Pod naciskiem Większości wolność (nie tylko rynku!) zanika.

P.Michał Fijałka pisze: „Niepodległy rząd Vichy, ale pod protektoratem Niemiec? Pan wybaczy, ale to jest wręcz oksymoron. Dogadać się z najeźdźcą niosącym śmierć Europie (przede wszystkim), to zbrodnia i tak powinien p.Pétain zostać zapamiętany”.

Nie. Państwo jest niepodległe, jeśli w każdej chwili może zrezygnować z protektoratu. Umowy o protektoracie są różne, ale na ogół zdecydowanie łatwiej jest zrezygnować z protektoratu, niż np. wyjść z Unii Europejskiej...

Nie wiem, co by się stało po zwycięstwie Hitlera, wiem natomiast, że śmierć Europie przynosi obecnie reżym stworzony przez tych, co z Hitlerem walczyli... Natomiast w 1940 roku Hitler był uważany za wiarołomnego wprawdzie, ale normalnego polityka. Nie było żadnego powodu, by się z Nim nie dogadywać.

P.Andrzej Cwynar:(...) Wygląda, że Francja jako kraj świetnie się ustawiła, ktokolwiek zwycięża Francja dalej istnieje. De Gaullowi się udało, to on stanął przy rydwanie zwycięzcy (…) i p.Michał Muszalik: „Polityka de Gaulle'a zapewniła Francji status jednego z czterech zwycięskich mocarstw. Owszem, można uważać, że Pétain ocalił Francję od niepotrzebnego przelewu krwi, ale odmawianie de Gaulle'owi miejsca w historii,na które zasługuje, jest nieprzyzwoite”.

Otóż nikt nie może odebrać de Gaull'owi miejsca w historii – znacznie więcej zajmuje go przecież np.Adolf Hitler. Pytanie: „Jakie to miejsce”? „Miejsce przy rydwanie zwycięzcy” jest mało zaszczytne...

Otóż Winston Churchill zniszczył flotę francuską, bo obawiał się, że Pétain może dogadać się z Hitlerem i za cenę zdjęcia okupacji z Francji wrócić do tradycyjnej przecież we Francji polityki anty-brytyjskiej, i nawet wypowiedzieć Królestwu wojnę. Z drugiej strony, to istnienie floty francuskiej powodowało, że Hitler obchodził się z Francją jak ze zgniłym jajem. Po zniszczeniu floty w Mers el-Kébir i Dakarze, śp.adm.Jan de Laborde słusznie rozkazał zniszczyć resztę floty w Tulonie – by nie wpadła w ręce III Rzeszy – i Hitler bez obaw zajął resztę Francji.

Gdyby nie to, Francja dotrwałaby do 1944 roku, po czym Państwo Francuskie, podobnie jak Królestwo Włoch, zwróciłoby się w stosownym (!!) momencie przeciwko Niemcom. Wojna trwałaby o wiele krócej, Zachód zająłby Niemcy przed Sowietami, a Państwo Francuskie wyszłoby na znacznie większe mocarstwo niż „Wolna Francja” de Gaull'a, która przecież była klientem Churchilla i wisiała na Jego łasce (gen.Karol de Gaulle cały czas obawiał się, że Churchill dogada się z Pétainem – a wtedy On wyląduje w historii tam, gdzie np. śp.gen.Kazimierz Sosnkowski, zacny człowiek skądinąd; lub przed plutonem egzekucyjnym).
I wreszcie na pytanie p.Zbigniewa Zabrockiego: „To kto ma pisać historię? Przegrani?” odpowiadam: „Historycy. Również: z innych krajów, poza zasięgiem łapsk aktualnie rządzących. Np.Francją, Hiszpanią czy Włochami...”

 

 

 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 25-04-2017 09:39:57 | odpowiedz
    "d***kracja sprzyja wolnemu rynkowi. Ostatnie 100 lat historii USA, Europy Zachodniej (nawet Szwajcarii!!) i 25 lat Polski zadają kłam tej tezie. Pod naciskiem Większości wolność (nie tylko rynku!) zanika."
    Za to wolność i wolny rynek rozwija się przez ostatnie sto lat w dyktaturach. Np. w PRL, Rosji pod różnymi nazwami, Korei (ostatnio niestety tylko północnej), Kubie i w Iranie.
    • 26-04-2017 08:21:23 | odpowiedz
      Proponuję kurs dokształcający z logiki formalnej.
      Z twierdzenia że demokracja nie sprzyja wolnemu rynkowi NIE WYNIKA, że brak demokracji sprzyja wolnemu rynkowi.
      • 26-04-2017 09:48:27 | odpowiedz
        Słusznie. Proszę tę uwagę przekazać Jego Krulewskiej Mości.
        • 26-04-2017 18:10:42 | odpowiedz
          Nie znam "Jego Krulewskiej Mości" i nie widzę powodu, żeby mu przekazywać, że ma rację.
          Z twierdzenia że demokracja nie sprzyja wolnemu rynkowi NIE WYNIKA, że brak demokracji sprzyja wolnemu rynkowi, czyli dyktatura może sprzyjać lub nie sprzyjać wolnemu rynkowi - najczęściej w zależności od ilości oleju w głowie tyrana.
          Jeszcze raz proponuję ten kurs...
  • 25-04-2017 15:59:44 | odpowiedz
    "Filip Pétain zbudował był we Francji „bardzo autorytarny reżym”. Nie zapominam: po prostu zdecydowanie popieram z zasady reżymy autorytarne przeciwko reżymom d***kratycznym."

    Właściwie to zamyka dyskusje, bo sam Pan wskazał, że nie liczy się dla Pana ocena jakości danego ustroju, tylko ideologiczne wyznanie wiary, że autorytaryzm zawsze i wszędzie - i koniec.
    Mnie interesuje prawda a nie ideologia. Leninów nam u nas dostatek.

    "Ostatnie 100 lat historii USA, Europy Zachodniej (nawet Szwajcarii!!) i 25 lat Polski zadają kłam tej tezie. Pod naciskiem Większości wolność (nie tylko rynku!) zanika."

    To prawda, że wolność zanika w systemach demoliberalnych (i należy odróżnić demokracje liberalną od innych form demokracji, które zupełnie inaczej formują system rządzenia) - problem w tym, że obecnie w systemach niedemokratycznych w ogóle wolności nie ma bądź są to krótkotrwałe efemerydy (np. Chile za Pinocheta). Przywoływany przez Pana przykład monarchii Lichteinstain ma więcej demokracji bezpośredniej niż sama Szwajcaria.
    Skoro systemy monarchiczne poniosły spektakularną porażke jak nigdy wcześniej to znaczy, że selekcja je zweryfikowała. Tyle.
    W związku z tym należy wołać o nowy paradygmat ustrojowy, który wyelimunuje wady demoliberalizmu. Demokracja komórkowa, quadratic voting, czy też system mieszany (monarchia dziedziczna z elementami demokracji liberalnej w kwestii prawa vetowania ustaw) być może są tą lepszą alternatywą.
    Problem z konserwatystami jest taki, że są całkowicie zamknięci na eksperymentowanie w tym względzie a twardogłowość w myśleniu trudno postrzegać jako zaletę i otwarcie na prawdę.
    • 25-04-2017 16:43:33 | odpowiedz
      Należy wprowadzić zasadę, że głosuje ten, kto płaci podatki. Wtedy głosujący ma poczucie, że ewentualne wydatki będzie musiał pokryć z własnej kieszeni. Działa to dobrze na poziomie np. wspólnot mieszkaniowych, gdzie właściciele mieszkań zdają sobie sprawę, że za ewentualne ekstrawagancje przy remoncie np. klatki schodowej, będą musieli płacić sami. Trzeba po prostu zamienić kraj na jedną wielką wspólnotę mieszkaniową, gdzie obywatele-podatnicy będą uchwalać tylko takie podatki, by państwu starczyło na zapewnienie im bezpieczeństwa, ale ani grosza więcej.
      A przede wszystkim należy znieść podatek dochodowy bo wtedy większość głosujących ma poczucie, że wydatki pokryją nie oni, tylko jacyś "bogacze", których się odpowiednio opodatkuje. Więcej: http://tekastanczyka.blog.pl/2015/03/07/podatek-poglowny-i-demokracja-obywatelska/
      • 25-04-2017 17:35:15 | odpowiedz
        System, w którym wartość głosu jest zależna od wysokości płaconych lokalnie podatków ma sens ale tylko na pierwszy rzut oka (choć prawdopodbnie taki system byłby lepszy od obecnego). Istnieje, duże ryzyko, że wzmacniałoby to oligarchizacje lokalnej polityki, gdyż ci co płaciliby największe podatki chcieliby coś z tego mieć i lobbowaliby za przywilejami, aby umocnic swoje sprawstwo. Przykład Gatesów, Sorosów - pokazuje, że bogaci wcale nie mają problemu z płaceniem wysokich podatków, jeśli będa mieli z tego wymierne profity. Problem w tym, że te profity mają znaczenie partykularne i nijak sie to ma do sprzyjania wolności indywidualnej.

        Książe Lichteinsteinu pisał, że demokracja liberalna nam jest tylko po to potrzebna, aby uniemozliwić swawolę oligarchii. W pozostałych kwestiach głos ludu jest zupełnie niepotrzebny, bo zarówno w przypadku wyboru ludzi na wysokie stanowiska należy wykazać się kompetencjami, jak w przypadku pośredniego wpływu na generowanie nowych ustaw. Tam gdzie głosy ludu wydają się najbardziej adekwatne dotyczą poszerzania zakresu wolności indywidualnej czyli prawa ludu do vetowania ustaw zwykłą większością. Byłby to dobry hamulec na partykularne interesy oligarchów i rozrost władzy.

        Kolejną alternatywą to uzależnienie wartości głosu od kompetencji. Głosować może potencjalnie każdy (nie ma ryzyka oligarchizacji życia politycznego) ale siła głosu zależy od wykazania się konkretnymi kompetencjami. W tym kierunku idzie właśnie quadrating voting (zdolność przewidywania) i demokracja komórkowa (kreowanie oddolne naturalnych elit poczynając od poziomu osiedli, starost itp., które wbierają elity na wyższym poziomie a tamte z kolei na jeszcze wyższych pietrach władzy).

        Nie da się ukryć, że potrzebny jest ekspetyment aby ostatecznie zweryfikować jakość tych alternatyw, bo nie ma ustrojów bez wad.
  • 26-04-2017 22:34:40 | odpowiedz
    "Natomiast w 1940 roku Hitler był uważany za wiarołomnego wprawdzie, ale normalnego polityka" - jeśli za normalne przyjąć program likwidacji części ludzkości w imię "rasy panów", to tak.