Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64077 komentujących
122294 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

12-10-2009 23:49:00

Jeszcze raz o sytuacji w UPRze

Jest rzeczą zdumiewającą, że strona (główna, przynajmniej) UPR jest zamknieta dla polemik n/t sytuacji w UPR – w związku z czym dyskusje odbywaja się w dziwnych różnych miejscach – np. na moim portalu i są bardzo rozproszone. Mam nadzieję, że w przyszłości się to zmieni.

Na mój tekst z 9-X P.Paweł Chojecki, prezes O/Lubelskiego dał kontr-polemikę, którą poniżej zamieszczam – z kilkoma uwagami.

Wielce Szanowny Panie Januszu!

Dziękuję, że zechciał Pan poświęcić czas na polemikę z moim tekstem. Pozwolę sobie na kilka słów komentarza.

Swoje zachowanie wobec prof. Nowaka tak Pan tłumaczy:„Otóż ja tym mianem określiłem – nie po raz pierwszy – p.Ziobrę, a nie p.prof.JRN!!!” A przecież ja to wyraźnie zaznaczyłem w tekście. O tym, by tak Pan odezwał się do Gościa, nawet bym nie pomyślał. Samo jednak potraktowanie Jego kandydata – czyli człowieka, którego musi cenić – takim określeniem jest w tym kontekście niepotrzebne i pokazuje Pańską trudność w budowaniu porozumienia z ludźmi, którzy się od Pana różnią ideologicznie.

Przepraszam – przeczytałem Pański tekst jeszcze raz i upieram się przy swojej interpretacji. Widocznie Pan niejasno sformułował tamto zdanie.. Mniejsza o to. Natomiast bardzo lubię i cenię p.prof.JRN – i gdybym widział choć cień szansy na jakis wspólny start w wyborach, to bym na pewno się od takich wypowiedzi, nawet dla wewnętrznego przecież grona, powstrzymał. Ponieważ ich nie widzę, mogłem sobie pozwolić powiedzieć prawdę.

  Twierdzi Pan: „Ja mogę współpracować i z hitlerowcem – tylko nie godzę się na nazywanie go np. „konserwatywnym liberałem”. Nazywanie rzeczy po imieniu to obowiązek.” Nie widzę podstaw do takiego obowiązku, szczególnie przy dość dużej różnicy w percepcji pojęć u dzisiejszego słuchacza. W tym wypadku dla Pana „hitlerowiec” to tylko neutralne określenie pewnego nurtu socjalizmu, dla większości Polaków to synonim najgorszego zła. Nie biorąc pod uwagę tego stanu rzeczy, skazuje Pan siebie (i niejako nas wszystkich) na niezrozumienie czy nawet śmieszność.

Co do p.Zbigniewa Ziobry: mam już swoje lata, bogate doświadczenie polityczne oraz bardzo dużo lektur z historiozofii i polityki. Określenie „narodowy socjalista” jest u mnie neutralne – ale „hitlerowiec” - nim nie jest. I oświadczam, że jeśli by p.Zbigniew Ziobro miał dojść w Polsce do władzy, to ja natychmiast emigruję.

Adolf Hitler przed 1933 rokiem też był obiecującym młodym politykiem.

Sojusz z LPR-em tak Pan usprawiedliwia: „Przy okazji: bez LPR-u nie uzbieralibyśmy podpisów”. Zapewne pamięta Pan, co wtedy radziłem – stanąć z boku tego plebiscytu (nie marnować pieniędzy, czasu i dobrego imienia UPR-u) lub dać komunikat prasowy, że w obliczu wyboru pomiędzy niedoskonałą IV RP a powrotem do Republiki Kolesiów PO zachęcamy naszych sympatyków do poparcia tej pierwszej opcji. Dziś i Pan przyznaje, że LPR grała na osłabienie PiS-u i w rzeczywistości było to na rękę PO. Czy warto było stanąć po tej stronie barykady??? Niestety, w ostatnich wyborach do europarlamentu sytuacja się powtórzyła. Wprowadził Pan zamieszanie w szeregi UPR, ogłaszając zbiórkę podpisów na Libertas, a redaktor naczelny Najwyższego Czasu osobiście wsparł to nowe wcielenie LPR i nawoływał do głosowania na Libertas, argumentując, że jest tam wielu UPR-owców… Czy rzeczywiście nie ma Pan na niego żadnego wpływu? Czy nie mógł Pan przynajmniej w swojej rubryce potępić wrogiej wobec UPR działalności redaktora NCz??? Dzisiaj na swoim blogu ostro ocenia Pan postępek p. Tyszki: „natomiast szczury uciekają z tonącego okrętu (by wspomnieć o mianowanym przez p.Prezesa: Rzeczniku Prasowym…)”. Dlaczego wtedy nie napisał Pan tego o p. Sommerze?

Bo p.Sommer nie jest – i nigdy nie był – Członkiem UPR. Natomiast co do linii programowej, to osłabienie PiSu uwazam za jak najwłaściwsze. Wolę, gdy panuje Republika Kolesiów, którzy ukradną rocznie 5 miliardów – niż gdy rządzą ludzie, którzy wyrzucą w błoto rocznie 100 miliardów. Natomiast JE Lecha Kaczyńskiego popierałem tylko dlatego, że był cień szansy, iż sprzeciwi się polityce pro-niemieckiej PO. Cień się rozwiał – i nie może być dla PiSu litości. Ta partia musi zniknąć – tak samo, jak zniknęła była AWS – jeśli chcemy mieć więcej miejsca na scenie politycznej.

A jeśli uważa Pan, że PiS nie tworzył Republiki Kolesi... Cóż, proponuję iść do okulisty.

Przypominam, ze parę lat temu proponował Pan:

Oczywiście możliwy jest również scenariusz, że Kaczyński to tylko „wilk w owczej skórze”, który ma zmylić patriotycznie nastawionych Polaków i w odpowiednim momencie sprzedać nas Unii. Ale w takim razie te wybory nie mają już żadnego znaczenia…
Pozostaje więc jedyna sensowna dla
UPR opcja - poprzeć bezwarunkowo PiS i nie marnować wysiłku działaczy na bezsensowna kampanię. Możnaby oczywiście po cichu wytargować przy tym trochę miejsca w telewizji po wyborach. W ten sposób UPR nie przyłożyłoby ręki do antypisowskiego frontu i miałoby szanse na kształtowanie wolnościowego myślenia Polaków w RP, a nie w unijnym landzie. Z LPR hańba i niebyt…

Paweł Chojecki
były członek
UPR

Nadal chce Pan popierac bezwarunkowo PiS? Przypominam: nie dopuszczę do powtórzenia błedu niemieckich konserwatystów, którzy poparli Hitlera... i tylko część uszła potem z życiem...

 JKM: „I wreszcie: partia bez dojść do mediów, tylko dzięki wygłaszaniu kontrowersyjnych tez, może się przebić. Ważne, by te tezy były prawdziwe.”Niestety, nie ma Pan absolutnie racji i powie to Panu każdy spec od marketingu. Ludzie nie oceniają w pierwszej kolejności RACJI dyskutanta, tylko FORMĘ jego przekazu. Właśnie formą, mając dość często rację, zniechęca Pan do niej przeciętnego widza i napędza Pan nam elektorat negatywny. Kontrowersyjnymi wypowiedziami można dotrzeć do 1-2 % odbiorców i do nich dotarł Pan już wiele lat temu. Stąd nasze poparcie nadal oscyluje w okolicach 1%. Niech Pan wykorzysta swoją inteligencję, opanuje emocje i dotrze do przynajmniej 5 dalszych procent! Pan jednak metodycznie nie chce tego zrobić i głównie dlatego z Pana gorącego zwolennika (czemu Pan, mam nadzieję, nie zaprzeczy), stałem się Pana krytykiem.

JKM: „Reasumując: w Pańskim tekście widzę echo 3-4 gotowych formułek wyprodukowanych w „departamencie plotki”(on się teraz jakoś inaczej nazywa) MSWiA, które Pan w dobrej wierze upowszechnia.” Oczywiście nie można tego wykluczyć, ale też i Pan nie może wykluczyć, że jest narzędziem w rękach razwiedki, by nie dopuścić do powstania znaczącej i niekoncesjonowanej partii prawicowej w Polsce. Argumentem dla tej tezy jest świadectwo Jerzego Urbana. Zakładam, że jest prawdziwe, ponieważ napisał je w 1990 roku, a o ile wiem, Pan po tym czasie utrzymuje z nim stosunki towarzyskie. Gdyby Pana zniesławił, zerwałby je Pan, nieprawdaż? A oto to świadectwo:

Przywódca Ruchu Polityki Realnej. Barwna postać zawsze w muszce. Łączy nas stara znajomość i niechęć do "Solidarności". Korwin-Mikke stworzył własną, kieszonkową partię - Ruch Polityki Realnej. Jest to ugrupowanie konserwatywno-liberalne, sprzymierzone z monarchistami, których mamy razem trzech. (...) Chodziło o to, że on przecież był opozycją, więc co innego występ gościnny w "Polityce", a co innego, kiedy utrwali się jako stały autor pisma. Poza tym bałem się, że za tego wroga socjalizmu dostaniemy po uszach. Zrobiłem więc coś, czego nigdy nie czyniliśmy i za co Rakowski zdarłby ze mnie skórę. Zadzwoniłem do MSW i poprosiłem ich o opinię na temat roli Korwin-Mikkego. Nasze władze bowiem - mówiłem - leją nas za drukowanie ludzi z opozycyjnego podziemia, a skąd my niby mamy znać grzechy różnych autorów, wiedzieć, gdzie są zapisani i  w jaki sposób ryją pod naszym ustrojem?
    Odpowiednia komórka MSW odparła, że możemy spokojnie go drukować. (…) Kiedy zostałem szefem telewizji, Korwin-Mikke skarżył mi się, że go nie pokazują na ekranie. Poleciłem dawać go na ekran, ile tylko wlezie, bo to polityk prawdziwie niezależny.


Cytat jest prawdziwy – warto tylko dodać, że „stara znajomość” z p.Jerzym polegala na tym, że odrzucił mi WSZYSTKIE teksty, które kiedykolwiek przyniosłem do redakcjiPOLITYKI”... A w TVP pokazywał tylko w "Otwartym Studio". Ma Pan też rację, że do zdecydowanej większości ludzi nie przemawia racja. Zna Pan powiedzenie: "Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć?"

 
JKM: „… użyję Argumentu Ostatecznego, który Pana wątpliwości rozwieje.
Otóż gdyby ta agentura i popierający ja naiwniacy rzeczywiście uważali, że JKM szkodzi wizerunkowi
UPR, to przecież nie staraliby się przejąć UPR (która co najmniej przez 25 lat będzie kojarzona z JKM), tylko założyliby zupełnie nową partię (z tym samym programem, oczywiście), odżegnując się od jakichkolwiek skojarzeń z JKM! Albo więc nie umieją myśleć logicznie (a tacy ludzie nie powinni przewodzić partiom politycznym), albo ich celem nie jest naprawa UPR ( …)”

Rozumiem, że „agenturą” określa Pan zwolenników obecnego prezesa Witczaka. Pańskie rozumowanie jest tylko z pozoru słuszne, ponieważ nie dostrzega Pan większej złożoności zjawiska. Przykładowo – można uważać, że szkodzi Pan Partii i jednocześnie starać się przejąć
UPR w nadziei, że uda się szybciej, niż Pan zakłada, zneutralizować skojarzenie z Pańską osobą. Zapewne nieświadomie przyczynia się Pan do takiego scenariusza, wydając wojnę B. Witczakowi i już teraz zapowiadając swe szumne odejście, gdy Jego linia zwycięży.

dawny zagorzały zwolennik
Paweł Chojecki 

 

Na argument Pan nie odpowiedział: po co przejmowac UPR, która kojarzy się jakoś z JKM, kiedy mozna założyć nową partię?... Myli sie Pan też co do tego, kogo uważam za "agenturę". Mamy – jak każda partia – u siebie agenturę służb specjalnych – i, podejrzewam, tego jej odłamu, który sprzyja PiSowi. P. Prezesem Bolesławem Witczakiem w ogóle się już nie przejmuję, traktuje Go uprzejmie – z tym, że uważam Go za byłego prezesa, o czym Pan się niedługo przekona. 

               Serdecznie pozdrawiam,

                                          Janusz Korwin-Mikke

 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 13-10-2009 00:14:25 | odpowiedz
    Na stronie głównej PO też nie omawiają sytuacji wewnątrz PO.. Strona główna jest służy wg mnie do koordynacji działań i komunikacji "ze światem" - informacje o działaniach, oświadczenia itp.
    • 13-10-2009 01:02:54 | odpowiedz
      Ale jak to nie ma na stronie PO?
      Proszę zjechać na sam dół strony, jest podpięte forum (do strony głównej), a dokładniej "Gorące tematy". Na stronie UPR jest w ogóle jakieś forum? Bo nie znalazłem...
      PiS jest jeszcze bardziej otwarty, bo tam można komentować niemal wszystko (sprawa cenzury to zupełnie inna sprawa - tak na zapas ;p)
      • 13-10-2009 11:04:13 | odpowiedz
        Ale jakoś Janusz Palikot z Donaldem Tuskiem tam nie dyskutują. Palikot tak jak i JKM wypowiada sięna swoim blogu. Proszę spojrzeć choćby na jego dzisiejszy wpis.
        UPRowcy i sympatycy założyli już dawno swoje forum - w tej chwili ma adres frizona.pl
        • 13-10-2009 15:01:39 | odpowiedz
          Być może źle zrozumiałem to, co napisał pan Janusz, ale w moim biednym umyśle wywnioskowałem, że chodzi o to, że strona jest zamknięta dla ogółu polemik, a nie tylko dla najważniejszych osób. Pan Korwin-Mikke pisze na swoim blogu, jednakże to MY tu dyskutujemy.
          A co do frizona, to skoro jest oficjalnym forum UPR to niech zostanie podpięta pod stronę UPR. A tak nawiasem skończyłem tam zaglądać po ogłoszeniach administracji, która nie potrafiąc zabezpieczyć tego forum, z płaczem wyzywa atakujących od "lewackich hakerów". Rozumiem, gdyby to była strona w całości ich autorstwa i ktoś się pokusił o jej rozpracowanie to może byłby to ich przeciwnik, ale korzystanie z darmowego CMS'a sprawia, że jest się o wiele częściej narażonym na ataki i to nie koniecznie przez ludzi, a boty grasujące po sieci...
          W największym skrócie - niski poziom gospodarza sprawia, że niechętnie odwiedza się jego posiadłość
  • 13-10-2009 00:58:42 | odpowiedz
    Jak mówi przysłowie, nie powinno srać się we własne gniazdo, ale ubawiła mnie ta wymiana argumentów, wiec cos sobie napisze.
    Tak się składa, że miałem okazje zobaczyć, jak działa UPR od środka i to co zobaczyłem było żenującym spektaklem. Zamiast dobrze zorganizowanej struktury, banda amatorów z mglistym pojęciem co ma robić. Nawet nie byli wstanie zrobić porządku we własnej siedzibie przy Nowym Świecie, więc jak tu można mówić o zdobyciu władzy. Pan Janusz, często mawia wsadzimy do więzienia... i tu padają "grube nazwiska" A ja się pytam z kim? Z kim Pan chce tego dokonać? Z ludźmi którzy bardziej przypominają zgraje hipisów niż wojsko? Będzie trudno... co ja piszę jest trudno. Jest jeszcze jedna sprawa która śmieszy (i straszy)mnie od chwili gdy pierwsze raz zobaczyłem jak robi się tę politykę przez "p" w UPRze. Pan Janusz pisze demokracja z obrzydzeniem a jakoś nigdy nie wspomniał, że struktura, wybór prezesa, itd w partii, to nic innego jak dupokracja w czystej postaci. Dziwne, ale prawdziwe, więc ja się dopytuję, jak to ma sprawnie działać?
    pozdrawiam
    już tylko wierny wyborca
    Grzegorz "terlu" Terlecki
    • 13-10-2009 02:09:50 | odpowiedz
      Statut partii jest zatwierdzany przez sąd na podstawie obowiązującego prawa. Gdyby było inaczej, nie jedna partia w Polsce stałaby się dyktatorską.
    • 13-10-2009 02:48:48 | odpowiedz
      Zamieszczę tu krótką refleksję "sprowokowany" ostatnim fragmentem wpisu: "...już tylko wierny wyborca". Dlaczego: "JUŻ TYLKO...", a nie: "AŻ..."!!? Czy wybory wygrywają liczni członkowie partii, czy przekonane do oddania głosu na jakąś ideę miliony bezpartyjnych? Ja osobiście głosowałem na UPR od samego początku jej startów, nie wiedząc: ilu ma członków, ile biur i ile pieniędzy, a także, co z tymi pieniędzmi robi "teren". Jak działają, co robią itd. Kompletnie to nie miało dla mnie znaczenia, bo to sprawy techniczne i wewnętrzne partii. Głosowałem na UPR, bo poznałem poglądy JKM. Zaczęło się od "pasów bezpieczeństwa" (co mnie po prostu oświeciło i zainteresowało osobą), potem czytanie felietonów i przekonywanie siebie samego, iż chcę, aby Polską rządzili ludzie tak właśnie myślący. Nigdy nie byłem członkiem żadnej partii i nie będę. Jestem (staram się być) TYLKO!! odpowiedzialnym wyborcą, bo wybieram ludzi, którzy będą mieć wpływ na dobro mojej rodziny i bliskich.
      Mam taką cechę charakteru, że czuję wstręt przed tłumem i wszelkimi spędami. Tak też odbieram partie polityczne, które takimi spędami są. Nie wiem co ludźmi kieruje, którzy tłumnie do takich organizacji (przeważnie zwycięskich) wstępują. Jestem pewien, że 90% z nich, to bezkrytyczne miernoty. Robi się później wśród tych miernot jakieś tam wewnętrzne wybory (żeby było sprawiedliwie i demokratycznie) i jakaś miernota właśnie wypływa na wierzch, co to później nie potrafi sklecić dwóch sensownych (nie mówiąc - porywających) zdań. Może jestem naiwny, ale czy Polskę ma zmieniać kilkudziesięciotysięczna armia przydupasów, miernot i klakierów, czy wystarczy garstka ludzi: wybitnych i spójnych ideowo, którzy właśnie pociągną za sobą tłumy?
      • 13-10-2009 03:28:36 | odpowiedz
        c. d.
        Tak, jak tłumy wybierają wśród modeli samochodów, czy telewizorów, które przecież są tworzone przez garstki wybitnych konstruktorów, wiedzących dokładnie czego chcą i jaką "ideę" będą wcielać w życie. Zapraszają jedynie do zrealizowania swoich wizji fachowców odpowiednich dziedzin. Przecież kilkudziesięciotysięczny tłum, który demokratycznie ma wybrać spośród siebie tych właśnie "konstruktorów", nic sensownego nie jest w stanie zrobić, oprócz oczywiście "przejedzenia" środków na ten cel uzbieranych.
  • Panie Mikke,

    NIE CHCE mi się czytać całego tego dzielenia włosa na czworo, co kto powiedział, chciał powiedzieć i logicznie ścisłego dowodu co w istocie zostało powiedziane. Bo to nieistotne dla sprawy. Pański Adwersarz ma całkowitą rację: brakuje Panu wyczucia czegoś, co roboczo nazwę strategią komunikacyjną. W demokracji nie chodzi o przekazanie prawdy, tylko o stworzenie określonego wrażenia. Jak się chce w tym cyrku z małpami uczestniczyć, to trzeba się przystosować. Oczywiście, ideałem (według mnie osiągalnym dla człowieka inteligentnego, jeśli się postara!) jest zrobienie dobrego wrażenia w zgodzie z własnym sumieniem.

    Tezę tę poprę znanym przykładem niepełnosprawnej dziewczynki. Otóż dał się Pan wtedy, jak skończony leszcz, złapać w pułapkę. Nie należało wtedy W OGÓLE merytorycznie odpowiadać, tylko powiedzieć parę bardzo sympatycznych ogólników i już nie ogólnikowo zaatakować reżyserów przedstawienia zarzutem wykorzystywania niepełnosprawnej dziewczynki do gry politycznej. Bęc, trafieni, zatopieni. A co zrobił Korwin-Mikke? Odpowiedział uczciwie, dając całej lewackiej hordzie znakomity pretekst do nagonki. I jakie ma znaczenie, że Pańska odpowiedź była zgodna ze zdrowym rozsądkiem?

    Mówić/pisać trzeba dopiero wtedy, gdy człowiek przemyśli konsekwencje. Podczas rozmowy trzeba myśleć błyskawicznie, i wyzwanie takie powinno przemawiać do kogoś o Pańskiej bezdyskusyjnej inteligencji.
  • 13-10-2009 08:21:59 | odpowiedz
    Dopóki będzie ordynacja proporcjonalna, dopóty będzie ustrój oligarchiczny w specyficznej odmianie zwanej przeze mnie korupcjokracją. Aby partia w tym ustroju zaistniała musi być albo strażnikiem znaczącej grupy społecznej o dobrze uświadomionym wspólnym interesie materialnym, np. PSL, Samoobrona; albo musi mieć możnego protektora medialnego. Los najbliższej ideowo do UPR formacji: LPR, która dostała się do Sejmu pokazuje, że niewiele tam można załatwić przeciw dużej większości etatystów i socjalistów. To jest ślepa uliczka. Jedynym pozytywnym rozwiązaniem jest rozwalenie ustroju korupcjokratycznego poprzez wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW). W JOW może wygrać spokojnie człowiek niezależny, o rozsądnych poglądach.
    O korupcjokracji pisałem tu: http://www.prawica.net/node/14790
  • 13-10-2009 08:31:25 | odpowiedz
    Cóż, osobiście uważam, że dużo racji jest w słowach p. P. Chojeckiego.
    Sam mam paru znajomych, którzy nie przepadają za UPRem dlatego, że jest kojarzony z JKM, a JKM, jak mówią, to przecież 'pajac'.
    Ja np. z podziwem patrzę na takiego Nigela Farage'a czy Daniela Hannana z ełroparlamentu (szkoda tylko, że demokraci). Widać, że można być i inteligentnym, i dobitnym, i kulturalnym zarazem.
    JKM powinien przy jego ogromnej wiedzy i sporej dawce inteligencji spuścić nieco z tonu. Ideały i cel niech zostaną te same, ale wypowiedzi powinny być mniej obraźliwe, bardziej zrozumiałe dla większej rzeszy. Od lat trafia do jednej i tej samej grupy ludzi. Dlaczego? Bo tylko oni tolerują i rozumieją te wypowiedzi. Ale reszta dla nas jest też ważna, niech ta reszta też przystanie i stwierdzi: 'kurcze, ten facet nie mówi tylko o hitlerowcach, upośledzonych dzieciach, lożach masońskich i tych ONYCH, on potrafi też mądrze mówić'.
    Myślę, że JKM jest na tyle inteligentny, że potrafi dobierać inne słowa, ale myśl wciąż przekazywać tę samą.
    Pozdrawiam.
    • 13-10-2009 10:02:45 | odpowiedz
      Czy uważa pan iż jest sens zabiegać o kogoś kto Janusza Korwin Mikkego określa słowem "pajac"? Idiota zawsze marzy o tym by udało mu się dołączyć do takich którzy bełkocą o społecznych sprawiedliwosciach czy ekonomiach. Idiota sądzi iż w tym bełkocie kryje się rozum. Idiota nie wierzy w rzeczy proste i oczywiste. To dla nich wynaleziono elektrycznego pastucha. Ogrodzeni stają się pożytecznymi.
      • 14-10-2009 09:07:04 | odpowiedz
        Myślę, że jest sens ubiegać, bo po pierwsze ci, którzy mówią 'pajac' widocznie nie znają, nie znają, bo nie słuchają, nie słuchają, bo się może i boją języka, zachowania, kontrowersji niepotrzebnych. Po drugie poprzez nazywanie 'pajacem' JKM, automatycznie odchodzą od UPRu, bo tak mocno jest kojarzone jedno z drugim. I tu znów wracamy do języka JKM. Mniej pyszczenia, więcej konkretów dla szerszej masy. Mnie też nie zawsze chce się czytać jak aktualnie przejmuje kontrolę nad światem loża masońska, czy WSI.
  • 13-10-2009 08:42:08 | odpowiedz
    Panie Januszu

    Niestety zgadzam się z Don Pedro - proponuję bardziej wsłuchiwać się w głosy krytyki, ZWŁASZCZA TERAZ.

    Sympatyk od 18 lat
  • przesadzacie trochę...ustalmy coś
    zakładam że wszyscy albo chociaż większość rozumie kąśliwe wypowiedzi JKM i mimo tego go popiera...to nas odróżnia od tego całego motłochu który nie głosuje na UPR...to dla tego my jesteśmy mądrzy a oni są głupi(albo ogłupieni) to co ma zrobić JKM?? Zacząć gadać do głupka w jego infantylnym i płytkim języku?? Przecież każdy kto zaczął by tak gadać prędzej czy później sam zgłupieje...nie wiem jak ale to Ci ludzie muszą zrozumieć, że są idiotami i co 4 lata dają robić się w konia przy okazji wyborów
    • 13-10-2009 10:32:50 | odpowiedz
      Kąśliwe, oryginalne i dowcipne wypowiedzi JKM są jak najbardziej wskazane. Natomiast zupełnie powinien on wykluczyć ze swoich wypowiedzi emocje. Ostatnimi czasy (kilka lat temu tego nie zaobserwowałem) prawie każdego dyskutanta JKM wyzwie od idioty, chama, agenta, hitlerowca, łajdaka, grubej świni, feminazistki, socjalisty...nawet jeśli dyskusja jest na zupełnie apolityczny temat. Przez to sprawia wrażenie prymitywnego pieniacza w stylu Gabriela Janowskiego czy Krzysztofa Kononowicza. Jeszcze gorzej, że z równym brakiem szacunku i pogardą odzywa się do kobiet, choć określa się mianem dżentelmena. Jak tylko JKM pojawia się w jakimś studiu z udziałem widzów/słuchaczy, to jedyne pytania jakie ludzie chcą zadać, to pytania do prowadzącego w stylu: "Czy Wy naprawdę musicie zapraszać do studia osoby chore psychicznie?".

      Można mówić dosadnie, celnie, kąśliwie - tak jak np. poseł Wenderlich czy posłanka Senyczyn (SLD). Ich uszczypliwości wobec prawicy budzą faktyczną złość u politycznych przeciwników, a u wyborców sympatie za cięty język. Natomiast chamstwa i agresji nie lubi nikt.

      Kiedyś celne wypowiedzi JKM powodowały podziw dla jego celnego dowcipu. Obecnie jest to raczej śmiech przez litość dla biednego, znienawidzonego przez l*d człowieka, który próbuje ratować swą pozycję robiąc szum wokół swojej osoby za wszelką cenę.

      Kwestionowanie istnienia Unii Europejskiej czy globalnego ocieplenia dla ludzi brzmią jak jakieś niesłychane brednie. Nie każdy czyta publicystykę JKM żeby wiedzieć skąd pochodzą owe wnioski. Przeciętny widz jedyne co zna z ust JKM to zdania typu "Kobiety do garów", "Niepełnosprawni do osobnych klas", "Jesteście chamami!", "Banda łajdaków" itp. Czy to JKM chce przekazać wyborcom?
      • 13-10-2009 12:24:22 | odpowiedz
        NIGDY JKM nie nazwał swego oponenta "idiotą, chamem,hitlerowcem,łajdakiem ani tym bardziej grubą świnią". Powtarza pan brednie za osobnikami stadnymi. Gdzie pan zauważył u Janusza Korwin Mikkego pogardę dla kobiet? Stawianie tu za przykład kultury - Wunderlicha czy babopodobnej Senyszyn (nie "czyn") świadczy o sporej aberracji umysłowej. To że kiedyś rozumiał pan co mówi JKM a obecnie ma pan z tym kłopoty - prawdopodobnie związane jest z pańskim procesem starzenia się. Jak to mówią - im starszy tym głupszy.
  • 13-10-2009 09:49:05 | odpowiedz
    Za południową granicą Prezydentem mógł zostać Vaclav Klaus. Dlaczego w Polsce nie może nim być JK-M?

    I jeszcze jedno do p. Chojeckiego: Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
  • 13-10-2009 10:25:48 | odpowiedz
    Od 2 lat czytam artykuły JKM. Pozwoliły mi one (oraz artykuły innych blogerów, którzy reklamowali się na tej stronie :)) zrozumieć istotę współczesnej i dawnej polityki, rozjaśniły sprawy związane z ekonomią i dały pogląd na wiele innych tematów. Wcześniej, oglądając "TV" wydawało mi się, że politycy albo są bardzo inteligentni - dlatego nie potrafię znaleźć ogólnego sensu ich manewrów, albo panuje tam wielki chaos, którego i tak nigdy nie pojmę. Więc chciałbym, żeby JKM pozostał takim jakim jest i nikt mu nie mówił co ma pisać i jak. Dzięki niemu więcej młodych ludzi zorientuje się, że to mówią w mediach ma jakiś sens. Niech to będzie ten jeden procent ale po upadku demokracji ten jeden procent będzie rządził. A teraz nie ma się co przejmować jakimiś tam wyborami - trzeba tylko czekać aż to wszystko upadnie i szykować się do przejęcia władzy - nawet gdyby miało to nastąpić za 20 lat.
  • 13-10-2009 11:02:04 | odpowiedz
    Trochę nie na temat.

    Zastanawiając się nad swoim antysemityzmem - który, jak wiadomo, każdy Polak wysysa z mlekiem matki - doszedłem do następujących wniosków.

    Skąd się to bierze? Otórz, wszyscy ludzie jednoczą się przeciwko kosmitom, z tym, że akurat Unia Europejska jednoczy się przeciwko Stanom Zjednoczonym, a wewnątrz UE Polacy jednoczą się przeciwko Niemcom (szczególnie w czasie ME, których jak zwykle nie wygramy, bo nasi piłkarze są do bani). Natomiast jako konserwatyści i liberałowie, jednoczymy się (z marnym skutkiem) przeciwko komunistom i socjalistom. Z tym, że ja osobiście jednoczę się z moją żoną przeciwko sąsiadowi, który akurat ma remont w sobotnie popołudnie.

    Podobnie - próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie - czy istnieje podział na dobrych i złych Żydów w kontekście mojego antysemityzmu. Rozważania te można porównać do pytania - czy Niemiec sprzeciwiający się polityce Hitlera, był dobrym czy złym Niemcem i dla kogo.
    Bo jeśli Hitler wygrałby wszystko i stworzył dla Niemców tysiącletnią Rzeszę, to czy nasz Niemiec byłby dobry? Dla Niemców zwycięzców - nie.

    Wracając do Żydów. Jeśli przyjmiemy kategorię narodowości oraz państwowości, to czy Żyd narodowosci polskiej czy francuskiej, który ginie na froncie broniąc wolności Rzeczpospolitej jest dobrym Żydem? Z punktu widzenia obywatela polskiego dowolnej narodowości - oczywiście. Z punktu widzenia Polaka (narodowość), również - podobnie jak Japończyk zaciągający się do polskiej armii, by walczyć w naszym imieniu lub pracujący w Polsce, by wymyślić np. silnik perpetummobile dla polskich samochodów.

    Wnioski są następujące. Bez względu na narodowość oraz obywatelstwo, każdy, kto jest wrogiem Rzeczpospolitej, jest wrogiem Polaków (narodowość) i Polaków (obywatelstwo). Wychodzi na to, że wmawianie nam (Polakom) antysemityzmu tylko dla sportu mija się z celem, bowiem awersja do wrogo nastawionych Polsce Żydów niczym nie różni się od awersji do wrogo nastawionych Polsce Murzynów (jeśli tacy są). Albowiem nie można być antysemitą siedząc w okopie ramię w ramię z Lipszycem Apfelbaumem, broniąc Polski przed najeźdźcą, albo wymyślając silnik fotonowy z Mosze Rozenbaumem na chwałę najjaśniejszej Rzeczpospolitej.

    Utrzymywanie zatem, że Polacy są antysemitami jest działaniem na szkodę Polaków i Rzeczpospolitej i każdy patriota i Polak, a także patriota polski żydowskiego pochodzenia, powinien zwalczać i nie lubić każdego, kto w ten sposób narusza interes naszego kraju i Narodu. A że akurat o antysemityzm oskarżają nas Żydzi? Cóż, zbieg okoliczności. Lub celowa robota...

    Podsumowując - uważam, że każdy działający na szkodę Rzeczpospolitej jest antypolonusem i nawołuję do stworzenia ruchu obywatelskiego i parcia polityczno ekonomicznego na rzecz zwalczania ruchów antypolonusowskich. Szczególnie, że w czasie II wojny światowej zginęło nas około 6 milionów i był to niewątpliwie holokaust narodu polskiego. Z tej racji - biorąc pod uwagę, iż pierwsi staliśmy się celem ataku oraz pierwsi dostaliśmy nóż w plecy, moje nawoływanie ma wszelkie podstawy do poprawnej celowości.
    • 13-10-2009 11:17:14 | odpowiedz
      Najlepszym dowodem na poparcie mojej tezy będzie odpowiedź na następujące pytanie:

      "Czy Eliyahu Liebenstein występujący przeciwko amerykańskim organizacjom żydowskim w sprawie rzekomego zwracania polskiego majątku czy nieuzasadnionych odszkodowań nie-wiadomo-za-co jest antysemitą czy też nie?"(*)

      Podobnie, czy bohater filmu "Fanatyk" jest antysemitą?

      Czy wreszcie "antysemitą" jest ten, kogo nie lubią Żydzi. A jeśli tak, to którzy Żydzi. Czy jeśli razem ze znajomym Żydem gramy razem w Quake'a i chodzimy na dziewczyny i on bardzo mnie lubi, to nadal jestem antysemitą? Czy jeśli 51% Żydów mnie lubi a 49% nie, to czy nadal jestem antysemitą?
      Jeśli lubię dwóch Żydów a jednego nie, bo mi zajechał drogę na skrzyżowaniu, to już jestem antysemitą, czy też jeszcze nie?

      Ktoś może mi sensownie odpowiedzieć na ten problem?
      --------
      *) oczywiście cały czas pomijamy kwestie czysto prawne, związane z bezprawnymi zajęciami majątku przez komunistów po wojnie i później. Gdzie wchodzi prawo (nie "lewo"), tam kwestie narodowościowe nie powinny mieć wpływu na sprawiedliwe wyroki.
      • 13-10-2009 12:28:28 | odpowiedz
        Chyba sam sobie odpowiedziałeś na ten "problem". Antysemityzm (wg mnie), to pojęcie wymyślone przez cwaniaków, którzy chcą przy jego pomocy manipulować bezmyślną szarą masą. Mnie to przypomina "problem" czarnego kota, przebiegającego drogę:)
      • 13-10-2009 13:20:03 | odpowiedz
        Odpowiedzi udzielił już dawno Stanisław Michalkiewicz.
        (http://michalkiewicz.pl)
        Słowo "antysemityzm", podobnie jak "homofob", "ksenofob", "mowa nienawiści" itp. jest pewnego rodzaju pałką dziennikarską skutecznie uciszającą niewygodnych ludzi.

        Pytanie dla Ciebie do samodzielnego rozwiązania:
        Komu niewygodnych?
  • 13-10-2009 14:03:33 | odpowiedz
    Messer JKM, sz.p. PCh, sz. Koledzy na forum, wybaczcie mi moje słowa.

    Skoro na forum publicznym następuje taka wymiana zdań jak wyżej i w takiej formie (o formie wspomniał p. PCh) i toczy się spór tak bardzo fundamentalny to posłuchajcie moich słów proroczych:

    1. Drodzy panowie konserwatyści, ujedziecie wy daljeko oj daljeko!

    2. Nie będzie więcej UPR, już nastąpił koniec.

    Na razie sam muszę się nad tym zastanowić.

    Może przyszedł czas, aby wiele osób, które przyjęły taki teatralny styl bycia, a la konserwatysta, zostali prawidłowo zdefiniowani jako gimnazjaliści poszukujący idei i przesunięci gdzieś w inne miejsce, gdzie prawdziwi ludzie nie będą musieli ich oglądać. Przeczytanie pewnych książek i buta młodzieńca lub postawa antykomunistyczna to być może nie jest konserwatyzm tylko teatr z gimnazjum. Taka ciekawa powierzchowność dla wielu nieudaczników jest przykrywką ich mizerii. Z takim stadem panowie konserwatyści, ujedziecie wy daljeko!
  • 13-10-2009 16:56:25 | odpowiedz
    Męczące są te narzekania, że UPR ma ciągle poparcie 1-2%, a można by dotrzeć do ludzi takich lub innych. A co my, do Unii-nędzy!, cały czas robimy? Jak kto sądzi, że takie przekonanie kogoś do oddania głosu na UPR jest proste, to niech to udowodni np. na próbce wyborców PiS. A jak chce, to może na próbce wyborców PO. Żeby zdarł gardło, to nie zwojuje połowy tego, co JKM. Bo ludzie nie interesują się polityką, przez co zupełnie jej nie rozumieją, nawet w stopniu elementarnym. Ludzie otępieli do tego stopnia, że za wszystko zdrowie wystarcza im telewizja, a w porywach jakaś gazeta, którą telewizja cytuje. Pooglądają, coś nawet poczytają, ale nadal nie starają się poznać istoty polityki, ani nawet nie uwiera ich, że nie znają sceny politycznej. Jak telewizorium nie wychodzi poza "główne partie", to i ludzie nie sięgają. A w tym całym telewizorium czasowa przewaga przekazu lewicowego jest przytłaczająca. Główne programy informacyjne służą do trenowania mas wyłącznie w lewicowym myśleniu. Pokazuje się masom takiego redaktora jednego z drugim, co to narzeka, że gdzieś tam nieporządki się dzieją i nawet udaje bezpartyjnego i stojącego "po twojej stronie" (sloganik z TVP-Info), aby uwiarygodnić swoją gębę, kiedy na koniec wygłosi obowiązkowy komentarz o niedociągnięciach państwa w finansowym pomaganiu zakładom, pracownikom i takie tam.

    Od natłoku tej lewizny ludzie stali się politycznymi impotentami. Po stolicy chodzą wielce inteligentni studenci, którzy zapytani o prawicę wskazują zawsze partię inną niż UPR, przy czem najczęściej czysto socjalistyczną - jak PiS. A przekonani są na wszystkie świeckości, że rozumy wzięli i pozjadali, aże się mogą nawet wywyższać ponad ciemne masy. Wiedza polityczna zerowa, ale samozadowolenie absolutne.

    Ale ci studenci to jeszcze małe miki, bo przewaga niemożności jest po stronie lenistwa. Ludzie nie wnikają, bo im się nie chce wysilić. I wołami nie zaciągniesz.

    A jak to taki jest kogucik, to niech nakaże tow.red.Lisowi, żeby zapraszał nie tylko na okrągło PO, SLD i PiS, ale także UPR. On tego nie zrobi, bo wybór ma być między partiami naznaczonymi do wyboru, ale niech się kto sam przekona. A gdyby tak "Towarzysz Lis na żywo" zapraszał UPR, to by zapewne notowania nieco wzrosły, bo program tego ubeka leci w porze oglądalności.

    Osobiście skłaniam się ku twierdzeniu, że względem zwykłego człowieka w domenie politycznej decyduje ilość przekazu. Kiedy przewaga czasowa jednej myśli w medium dla leniwych, czyli w telewizorze, ciągle jest większa niż 50 do 1, wybór telewyborców będzie z pewnością za większością przekazu.

    Widzę też, że wśród młodzieży mamy masę politycznych pustaków, którzy mylą dziedzinę polityki z modą i dyskoteką. Głosowanie na PO jest trendy według telewizyjnych programów rozrywkowych, to się zawsze mówi, że się jest za PO i weź wyluzuj itd. I Unia jest nowoczesna jak lista przebojów. I koledzy to samo mówią, więc trzeba robić tak samo, żeby być uznanym za równiachę w młodzieżowym towarzystwie.

    Niech więc malkontenci nieco zmienią ton, bo widocznie już tak jest, że polityką interesują się tylko nieliczni. Mafia dzierżąca prawdziwą władzę w naszym kraju nie jest liczniejsza od wyborców UPR. Miała tylko nieporównanie lepsze warunki wyjściowe w momencie wprowadzenia możliwości oddania wyborczego głosu na kogo się chce. Mafia miała masę kasy, zwarte szeregi agentów z kupą kapusiów na dokładkę i oczywiście wielką tubę propagandową. Mafia nie przekonała ludzi do głosowania na jej partie. Ona rozmiękczyła ich umysły. Ona odwróciła uwagę ludzi od polityki, wstawiając w miejsce polityki jakiś kabaret. Niech teraz kto spróbuje ludziom wytłumaczyć, że tyle lat byli przez telewizję prowadzeni za rączkę jak małe dzieci. Kogo stać na pogodzenie się za taką prawdą?


    Biały Człowiek
  • 13-10-2009 17:00:51 | odpowiedz
    "Natomiast bardzo lubię i cenię p.prof.JRN – i gdybym widział choć cień szansy na jakis wspólny start w wyborach, to bym na pewno się od takich wypowiedzi, nawet dla wewnętrznego przecież grona, powstrzymał. Ponieważ ich nie widzę, mogłem sobie pozwolić powiedzieć prawdę."

    A po co sobie od razu robić wroga z człowieka neutralnego, a wpływowego??
  • 13-10-2009 17:17:09 | odpowiedz
    Panowie: Korwin-Mikke, Chojecki i Witczak - proponuję spór rozwiązać jak prawdziwi mężczyźni, czyli rozmawiając w sześć oczu. Jeżeli rozmowa nie pomoże to należy użyć pięści. Gdyż takie internetowe pyskówki są nieco absurdalne, a na pewno bardzo kuriozalne.
  • 13-10-2009 18:54:36 | odpowiedz
    Niech ktoś w UPRze stanie sie tak samo wyrazistą, oryginalną i rozpoznawlną osoba, która mówi głośno prawde jak JKM, ale na swój sposób, to potem niech narzeka na niego. Pełno tam ludzi, którzy narzekają i niby coś robia ale nic nie słychać, nazwiska ich trudno spamiętać, a krzyczą, że Korwin psuje wizerunek, ale gdyby nie Korwin to w ogóle o UPRze by NIKT nie słyszał i NIKT nie zwrócił na UPR uwagę, nawet pewna grupa ich samych jakiś czas wcześniej. Wiec najpierw własne dokonania a potem prawo do narzekania.
    • 13-10-2009 23:54:51 | odpowiedz
      Celem chyba nie jest to, żeby ktoś o UPRze o usłyszał... Celem minimalnym jest 5% w wyborach, maksymalnym władza. Przynajmniej mam taką nadzieję. Zawsze myślałem czemu UPR nie jest w stanie wydrzeć głosów PO. Wczoraj przeczytałem artykuł w którym były wyniki jakiś tam badań. Okazało się, że znaczna większość wyborców PO jest za podatkiem progresywnym oraz socjalizmem państwowym (państwem opiekuńczym). Wystarczy teraz pomyśleć co taki człowiek pomyśli, gdy usłyszy o podatku pogłównym :D czy likwidacji publicznej służby zdrowia. Wnioskuję zatem, że liberałów w Polsce jest jak na lekarstwo. Pójdę chyba do ministerstwa środowiska i powiem, że należy mnie chronić, gdyż unikatowym okazem Liberała Konserwatywnego.
      Bez wciskania kitu ludziom nie da się nic zrobić, chociaż nie wiem czy z wciskaniem coś się da zrobić. Może...
    • 14-10-2009 19:20:55 | odpowiedz
      Brawo!Nic dodac nic ujac.
  • 13-10-2009 22:58:45 | odpowiedz
    JKM to przecież Żorż Ponimirski polskiej polityki. Kto nie wierzy - wystarczy ten klip na YT.
    http://www.youtube.com/watch?v=XvAwziD3r0c

    Moja ulubiona postać w książce - i w polityce. Za to, że sam widzi i innym potrafi otworzyć oczy. Ale to szaleństwo, niestety...
    Gdyby udało mu się dojść kiedyś do władzy, to zobaczylibyśmy jednak Aguirre.

  • 13-10-2009 23:25:31 | odpowiedz
    Często spotkałem się ze stwierdzeniem, że monarchizm to nic innego jak "prywatyzacja władzy". Mi osobiście bardziej pasuje określenie do demokracji. W demokracji bowiem władza idzie" na sprzedaż". Najpierw przeznacza się pieniądze na kampanię, a później pieniądze się te zwracają w formie płac i "premii". Czemu o tym pisze? Bo to ten system powoduje, że UPR nie ma szans. Z tego co czytam działaczy w UPR jest mało. Czemu jest mało? Bo ludzie idą tam gdzie kasa. UPR chce chudego państwa, a w chudym państwie nie ma pieniędzy. Mało pieniędzy to i mało działaczy. Pieniądze są w grubym socjalistycznym molochu. Oczywiście uogólniam, ale pieniądze motywują nawet działaczy. Nie jestem wewnątrz UPR, ale założę się, że większość ludzi UPR działa w partii dorywczo. Działacze innych partii działają bo mają kasę z tego. Oni po prostu żyją z tego. Jestem programistą i mogę to przyrównać do oprogramowania darmowego. Jest takie oprogramowanie, ale zazwyczaj jest gorsze, bo robione jest przez hobbystów, studentów lub wieczorami po pracy. Każdy (no prawie), który coś umie zaraz trafia do firmy i zaczyna robić oprogramowanie płatne. Tak samo tutaj. Chęć działaczy UPR zrobienia czegoś dobrego dla państwa przegrywa z komercją w polityce. Niestety w tej sytuacji nie widzę specjalnie nadziei dla UPR. Jedyną szansą jest to, że inne partie się skompromitują i UPR cudem wbije się do sejmu. Widzę światełko gdzieś tam na końcu tunelu, ale najprawdopodobniej jest to światełko pociągu.
    Jak raz się wdepnęło w demokrację to tak łatwo się z tego nie wyjdzie.
    Mimo wszystko trzymam za UPR kciuki. Mój głos jest wasz (o ile nie zjednoczycie się LPR czy PiS).
    • 14-10-2009 08:52:16 | odpowiedz
      Porównanie do darmowego oprogramowania, które jest słabsze może być mylące. UPR nie prowadzi gorszej polityki, ani nie ma gorszego rozpoznania. A szansy w wyborach UPR może nie mieć wcale nie dlatego, że gdzieś zwyczajnie niedomaga, ale dlatego, że mafia jest na tyle silna, iż jest w stanie utrzymywać takie warunki wyjściowe, żeby bariera była nieprzekraczalna. Bo o wejściu do Sejmu nie decyduje tylko całoroczny wysiłek, ale także ostatnie chwile, kiedy mafia może podłożyć najgorszą świnię. Trzeba by mieć wyjściowo z 15%, żeby się mafii nie udało utrącić tyle, że UPR nie wejdzie. Trzeba pamiętać i sile względnej, czyli o proporcjach sił. Nieformalny organ prasowy UPR niezliczoną ilość razy i na wszystkie sposoby udowodnił zbrodniczy charakter socjalizmu, a pomimo tego lud popiera socjalistów. Telewizje mafijne też wysiłku nie szczędzą, ale wyższości i słuszności socjalizmu nie udowadniają, a nawet nie próbują. Czyli tam można przedstawić cokolwiek i jest praktycznie gwarancja, że wystarczająca większość da się nabrać.

      Biały Człowiek
  • 14-10-2009 07:14:31 | odpowiedz
    Ja generalnie jestem za niskimi, równymi prostymi podatkami, ale nie mam nic przeciwko podatkowi dochodowemu progresywnemu, ale o niewielkiej stawce najwyższej (np. 20%). Próg powinien być ustawiony na wysokości połowy średniej płacy. Progresja może być bardzo ostra - np. dochody do progu powinny być zwolnione z podatku w ogóle, a dopiero powyżej progu było by 20% podatku. Takie rozwiązanie zachęcało by do pracy na pół etatu i zachęcało by do zatrudniania się pracowników o niskiej wydajności - co spowodowało by zminimalizowanie bezrobocia. Bezrobocie powoduje najwięcej uciążliwych patologii we współczesnych społeczeństwach. Pisałem o tym: http://niepoprawni.pl/blog/404/o-pozytkach-z-podatku-progresywnego
    • 14-10-2009 15:58:13 | odpowiedz
      I znów regulacje. Takich a takich należy zatrudniać, więc się zabiera więcej haraczu, jak kto się nie stosuje. To samo komuniści osiągną poprzez płacenie za utrzymywanie tzw, miejsc pracy, a nawet poprzez wypłacanie za samo bycie niskowydajnym, a już bez męczenia człowieka chadzaniem do roboty.

      Ale dlaczego nie polecieć po tych podatkach odważnie i nie znieść dochodowego całkowicie? Dlaczego nie obniżyć znacząco podatku od firm? Przedsiębiorczy ludzie czekają właśnie na odważne ruchy, a to oni nakręcają gospodarkę i dają zarobić najemnikom. To się proponuje dogodzenie z urzędu jednak pracownikom najemnym, i to tylko kiepsko wydajnym, a przedsiębiorcom podcina się skrzydła.

      Wolny rynek wchłonie nawet pracowników z jedną ręką, bo nic tak nie rozpędza biznesu jak swoboda działania. Trzeba być wielkim złośliwcem, żeby upierać się przy regulacjach. Skutek obserwujemy.

      Biały Człowiek
  • 18-10-2009 21:31:49 | odpowiedz
    Odpowiadam na ostatni argument.
    Chyba jestem naiwny bo trudno mi uwierzyć aby jakiejkolwiek agenturze chciało się niszczyć UPR a tym bardziej zakładać partię podobną programowo do UPRu.
    Przyczyna jest prosta - racjonalne wykorzystywanie środków. Jeśli założymy, że "agentura" działa racjonalnie a wszystko na to wskazuje sądząc po przekonaniu JKMa o uprzywilejowanym i długoletnim miejscu agentury przy korycie, to "agentura" nie będzie marnować energi i pieniędzy na kontrolowanie partyjki mogącej liczyć na stabilną liczbę głosów w granicach błędu statystycznego sondaży przedwyborczych.