W tej sprawie ukazały się co najmniej dwa poważne dwa artykuły. Pierwszy, zamieszczony w „Najwyższym CZAS!”-ie, wyszedł spod pióra p.dra Adama Wielomskiego:
http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/6373
Nawiązał do niego p.Tomasz Dalecki, GenSek UPR:
Będąc tym samym wywołany do tablicy, potwierdzam te wnioski.
Czysta logika nakazuje, by – jeśli ktoś chce jako dźwignię wykorzystać moją pozycję w wyborach prezydenckich – oprzeć to na moim nazwisku. Oczywiście: można tego nie robić – ale to jest zupełnie inna koncepcja. Przedstawił ją np. p.dr Marek Ciesielczyk, samorządowiec z Tarnowa: ruch „przeciwko całemu systemowi politycznemu” - tylko poparty przez takich polityków jak ja, p.Marek Jurek lub inny dysydent.
Wcale bym się od niej odżegnywał - tyle, że taki ruch nie zdoła na wybory samorządowe wykreować liderów – a po tych wyborach będą parlamentarne... i wtedy będzie musiał stworzyć konkretny program polityczny.
P.Ciesielczyk przedstawił nawet jego zarys. Oto on:
1. Drastyczne ograniczenie wydatków państwa - ograniczenie biurokracji, np.:
likwidacja ok. powiatów - oszczędności ok. 1 mld zł rocznie - likwidacja większości jeśli nie wszystkich agencji rządowych i wielu ministerstw, likwidacja senatu, ograniczenie liczby posłów do 200 (100?)
2. Faktyczne obniżenie i maksymalne uproszczenie podatków (o ile ? to do uzgodnienia - ich likwidacja nie jest możliwa), cały kompleks zmian w prawie dot. przedsiębiorczości - uzdrawiający system
3. Wprowadzenie ordynacji większościowej (JOW)
4. Istotne zmiany w sposobie kształcenia prawników, wprowadzenie odpowiedzialności sędziów za błędne wyroki (przy zachowaniu ich niezawisłości), np. rotacja sędziów - jak we Francji, wybieralność sędziów i prokuratorów - jak w USA, zniesienia przedawnienia za przestępstwa korupcyjne, wprowadzenie odpowiedzialności przed sądami powszechnymi dla prezydenta, premiera, ministrów (dziś trybunał stanu to fikcja), zniesienie immunitetu dla posłów
5. Kalkulacja faktycznych zysków i strat wynikających z naszego członkostwa w UE. Jeśli matematycznie udowodnimy brak korzyści , złożenie wniosku o wystąpienie z UE.
6. Wystąpienie na drogę sądową wobec RFN - żądanie odszkodowań za zniszczenia wojenne.
7. Obniżenie rent i emerytur b. esbeków i działaczy PZPR (powyżej sekretarza powiatowego) do minimum socjalnego.
Jest on, oczywiście, sprzeczny – w szczególności zabawne jest karanie sędziów „za błędne wyroki” przy zachowaniu ich niezależności – ale przecież nie chodzi o to, tylko o to: czy przyciągnie masy wyborców. Otóż twierdzę, że NIE.
A w każdym razie: nie ma nic wspólnego z wyborami samorządowymi.
Na razie mamy samorządowe – i nasi sympatycy mają tu dwa cele: jedni chcą dostać się do władz lokalnych, inni myślą o wyborach parlamentarnych. Te cele można, oczywiście, łatwo pogodzić – i to zrobimy.
W sprawach pryncypialnych: rację ma p.dr Wielomski: trzeba podjąć rękawicę. I rację ma p.Dalecki: w takiej koncepcji „łączenie się” z mniej lub bardziej prawicowymi ruchami nie ma sensu. Trenowaliśmy juz nie tylko koalicje i starty z cudzych list - ale i rozmaite "Unie Prawicy Rzeczypospolitej" - z jednakowo smętnym wyn ikiem Jeśli drobniejsze ugrupowania chcą z nami iść – to proszę bardzo! Listy są otwarte. UPR startowała z list PO i potem LPR – to teraz inni mogą wystartować z list – Platformy JKM – UPR – WiP – jeszcze nawet nie wiem, jaką nazwę przyjąć.
Startujemy do województw. Startujemy do powiatów - chyba, ze danym powiecie czy mieście nasi ludzie chca iśc w jakiejś koalicji; wtedy ją, oczywiście, po prostu popieramy. Jeśli będą chętni: możemy poprzeć naszych ludzi w gminach - lub użyczyć tej nazwy naszym sympatykom.
Tylko takie rozwiązanie zgodne jest z postulatami pp.Daleckiego i Wielomskiego.
Proszę więc o grupowanie się w terenie na takiej bazie (mamy w bazie już pół tysiąca Koordynatorów tej akcji) – stosowne instrukcje zostaną niedługo podane.




Wykop
del.icio.us
Digg
niech mi ktoś powie co w kilometrze szosy kosztuje 7 mln
mało tego - wielkie zdziwienie, że szosę ułożono w tydzień pracując całą dobę zmianowo - na wszelki wypadek jakiś grubas wyjaśniał, że tak szybko nie da się zawsze budować - szkoda gadać, grajdół i tyle
Po piersze - zgodnie z Konstytucją o tym, czy umowa miedzynarodowa jest zgodna z Konstytucją decyzduje Trybunal Konstytucyjny - pamietam, ze tzw. traktat lizboński był zaskarzony do Trybunału Konstytucyjnego (chyba przez LPR)i Trybunał o ile mnie pamiec nie myli orzekła , ze "nie jest niezgodny z Konstytucją" , he, he...
Tak wiec nie mozesz twierdzic, ze jest niezgodny z Konstytucją skoro uprawniony organ orzekla, ze nie jest niezgodny....
Po drugie - jesli sprzedasz mój rower to co prawda nie pozbawisz mnie mojej własnosci ale ten komu go sprzedasz - bedzie mógł od Ciebie żadać, zebyś mu wydał rower, który mu sprzedałeś - i bedziesz odpowiiadał przed kontahentem za niewykonanie zobowiązania (bo zobowiazałes sie przeniesc na Niego własnosc mojego roweru a tego nie zrobiłes).
W prawie miedzynarodowym jest zzasada, ze jak cos podpisuje Prezydent albo Premier albo Minister Spraw Zagranicznych - to jest to skuteczne zobowiązanie. Innych państw nie obchodzi jaki jest ustrój wewnetrzny (tzn. czy do podpisania umowy wymagana była zgoda Sejmu, czy nie, czy wymagane było referendum, czy nie itp..., w jakims kraju moze byc np. wymagana zgoda biskupa a w innym zgoda koła gospodyń wiejskich na zawarcue takiej czy innej umowy miedzynarodowej...). Po prostu jest wynikajace ze zwyczaju i skodyfikowane w konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów - prawo, ze jak coś w imieniu panstwa podpisują najważniejsi przedstawiciele - to jest to dla panstwa wiązace.
Lech Kaczyńskie raczej już nie odpowie. Można powiedzieć, że jest kryty...
Do trybunału można to posłać jeszcze raz. Zaraz po tym jak się zrobi jakoś z nim porządek, aby urzekał zgodnie z konstytucją, a nie z zapotrzebowaniem.
Zresztą chyba nie ma to sensu, bo i tak chyba by wyszło na jedno: polska utraciłaby zaufanie jako partner, który przestrzega umów.
Oczywiście gdyby to on sprzedał ten rower :)
A jak inaczej nazwiesz ten rodzaj zależności jaki tutaj zachodzi?
JKM jako logik i konserwatysta uwaza, ze jak panstwo zrezygnowało z pewnych uprawnien nalezacych tradycyjnie do pojecia suwerennosci (szczegolnie w stanowieniu prawa w wielu dziedzinach) - to jest niesuwerenne, a wiec nie jest panstwem. Nie zauwaza jednak, ze i UE w tym ujeciu jest niesuwerenna (nie moze stanowic prawa w tych dziedzinach gdzie wyłacznosc maja panstwa członkowskie). Wiec kto jest suwerenem???
Michalkiewicz twierdzi, ze razwiedka...
A ja, ze ten kto ma wojsko i nie zawaha sie go uzyć...
Watykan nie ma własnego wojska i policji. Posiłkuje się gwardią od Szwajcarów.
2. "Państwo ma monopol na legalne uzywanie siły. UE nie ma takiego monopolu np. na obszarze Polski".
A co z pracownikami ochrony? Mogą używać siły.
3. "ale UE nie ma SIŁY, żeby to wyegzekwować".
Ma siłę- gospodarczą. Mogą nakładać embarga, kary itp. Izolować gospodarczo niegrzeczne województwo. To poważna siła. Mają władzę nad sądownictwem, gdyż podporządkowali sobie prawodawstwo. To także duża siła.
Użycie siły fizycznej w takich przypadkach by nic nie dało, a wręcz obróciłoby dany kraj przeciwko UE. Dużo prościej karać "z ukrycia".
Ad.2 Pracownicy ochrony niemają prawa używaćsiły ponad to na co zezwoliło im państwo polskie- jak np. zatrzymają jakiegoś rozrabiakę -tonie mogągo przetrzymywać lecz muszą oddać w rece Policji.Jak mojej matce wyrwiesz torebkęi ja za Tobą pobiegnę i Cię zatrzymam celnym ciosem - to mam do tego prawo (byle cios nie był za silny) ale muszę natychmiast zawiadomić Policję (oni Cię na 48 godzin moga zatrzymać a sąd tymczasowo aresztować na dłużej) - nie mogę Cię przetrzymywaćw piwnicy(i pracownicy ochrony też nie mogą - jak tak robią to popełniają przestepstwo).
3. Tu mogę się zgodzić,ze sparwa nie wygląda tak prosto, zeby tylko siła fizyczna się liczyła, ale pytanie brzmi - na ile te ewentualne sankcje ekonomiczne moze stosować UE a na ile najwieksze państwa w UE. Poza tym suwerenne państwa takzę mogą nawzajem wywierać na siebie presję ekonomiczną.
P.S.
Moim zdaniem największą sankcją jaką dysponuje UE -to sankcja finansowa i groźba ewentualnego wyrzucenia z UE. Pańswto ma silniejsze sankcje.
To że 95% wszystkich krajów globu jest Państwami, "ale przecież USA może je zmieść z powierzchni bo ma lepsze wojsko" nic nie oznacza. Nie mówimy o potędze militarnej kraju (Watykan ma istotnie nikłą), ale o fakcie bycia Państwem. I to jest bezsprzeczne.
2. Ponownie. Fakt zatrzymania kogoś ma się nijak do faktu użycia siły wobec kogoś. Postawiłeś tezę że tylko Państwo może używać siły.
Ja twierdzę że siły używać mogą ochroniarze, a nawet jak sam pokazałeś w pewnym zakresie szary obywatel. Nie ma zatem monopolu na użycie siły.
3. Nie zmienia to faktu że UE (bo o niej mowa) dysponują tymi instrumentami. Podobnie jak INNE państwa, co zauważyłeś sam.
Konkludując. Brak własnego wojska czy policji nie oznacza że nie mamy do czynienia z państwem. Prostym dowodem jest następująca hipotetyczna sytuacja:
Załóżmy, że jakieś Państwo zwalnia całą Państwową policję i na jej miejsce zatrudnia prywatne firmy. Na miejsce wojska własnego, wynajmuje obce wojsko zaciężne. Czy to wg. powoduje że nie mamy do czynienia z Państwem?
UE zrobiło to samo. Za pomocą prawa podporządkowuje sobie policje i wojska państw członkowskich.
Z Twoją główną tezą nie mogę sie zgodzić - istota tego co odróznia państwo od innych organizacji stworzonych przez człowieka jest WŁADZA - czyli SIŁA, czyli mozlwiość ustanowienia prawa i egzekowawania go - mówiąc obrazowo- nie ma państwa bez prawodawcy, wojska, policji ,sadów i więzień.To czy wojska są zaciężne, czy nie, jest rzeczą drugoplanową - ważne żeby walczyły na rozkaz organów państwa. Jest to oczywiste i spieraniesie o to, czy moze teortycznie istniec państwo bez wojska (albo tylko z wojskiem najemnym jak Watykan)nie ma sensu.
Ten stosunek władzy jest w relaci Panstwo-poddani(obywatele). I to,że obywatele moga czasem użyć legalnie siły (np.w obronie swojegu lub cudzego mienia) nie zmienia faktu, że jeśli jest spór czy użyli jej legalnie czy nie -to odwołują się do Panstwa i Panstwo rozstrzyga, a jak sie komus nie podoba -to nie ma juz gdzie sie odwołać (bo dostał np. 25 lat pozbawienia wolności i siedzi).
Pewnie sa osoby w Brukseli, które chca z UE zrobić państwo i ilość kompetnecji jakie ma UE znacznie przekracza kompetencje klasycznej organizacji miedzynarodowej, ale to polski Sejm moze uchawlić ustawę, że za kradzież grozi 15 lat więzienia albo nic. I UE nic do tego... A co by było gdyby Polska wprowadziła karę śmierci dla morderców? I zaczęła ją wykonywać? NIC. Mogliby nas co najwyzej wyrzucić z UE.
Inaczej by sie rzecz miała jakby UE miała własne (lub najmne) wojsko - wtedy mogłaby zając zbrojnie to terytorium i zlikidować karę smierci.
Wiem ,ze zależnosci gospodarcze są b.duze - ale przed nimi nie uciekniemy choćbyśmy byli poza UE.
Podsumowując-wg mnie UE nie jest JESZCZE panstwem.
Choć faktycznie bardzo sprytnie zawłaszcza sobie coraz wiecej uprawnień (zwłaszcza poprzez prawo).Natomiast jesli mozemy z UE wystąpić i mamy włąsne struktury siłowe (te dwa warunki sa współzależne) - to nadal Polska jest panstwem(tyle ze słabym i upadajacym). Natomist np.Wielka Brytania jest panstwem stosunkowo silnym.
Jesli JKM twierdzi, ze UE jest panstwem a my województwem, to musi równiez twierdzić , ze Wielka Brytania, Niemcy,Hiszpania, Wochy i wogóle cała 27 - to województwa. To niech teraz przyjdzie Władca z UE i każe coś zrobić państwu niemieckiemu, ciekawe czy sie posłucha?
W UE tak właśnie jest. Więc nawet jeżeli mój argument o sile gospodarczej i ustawodawczej jest dla Ciebie za słaby i wymagasz by uznanie Państwa uzaleznić od posiadania siły militarnej to UE spełnia także ten warunek. Ma pośrednio w dyspozycji wojska państw składowych i ma w dyspozycji policję państw składowych. Czyli nawet wg Twoich kryteriów- jest Państwem.
Faktycznie,jak piszecie - egzekwuje te prawa za pomoca organów panstw członkowskich (np.sadów, a później jak jest wyrok sądu polskiego - to Polska ten wyrok wykonuje uzywając własnego aparatu przymusu). Gdyby wiec panstwa członkowskie były zmuszone pozostawac na wieki w UE i nie mogły z niej wystąpic - to UE przypominałaby panstwo (prawdopodobnie zakres regulacji unijnych bedzie sie poszerzał a nie zwęzał).
Ponieważ jednak - wbrew temu co myslicie - kazde z panstw moze wystapic z UE oraz - CO WAZNIEJSZE - panstwa maja własny aparat przymusu (który tylko za własna wolą użyczaja UE) - UE nie jest JESZCZE panstwem. Gdyby rzad polski ogłosił ze wystepujemy z UE (albo lepiej - gdybysmy w referendum cos takiego przegłosowali) - to sady polskie nie mogłyby juz stosowac prawa UE.
Poza tym UE - w aktualnym stanie prawnym - nie ma zadnej kontroli nad Wojskiem Polskim.
Wg mnie punkt ciezkosci znajduje sie własnie w tym miejsu - tzn. UE bedzie panstwem wtedy kiedy bedzie mogła siłą zmusic Polske zeby została w UE (nawet jak Polska juz przestanie chciec uczestniczyc w tej organizacji). Czyli najistotniejsze jest wojsko - o czym cały czas pisze.
Oczywiscie wtedy juz bedzie za późno...
Z punktu widzenia teoretycznego, to gdyby UE była panstwem, to chocby wszytskie 27 członków chciało ja rozwiazac - "ona" mogłaby sie nie zgodzic i siłą przywołac województwa do posłuszenstwa. Dla mnie to ciagle JESZCZE organizacja miedzynarodowa.
Są tam zapisy mówiące między innymi o tym iż "żadne państwo członkowskie nie będzie podejmować działań sprzecznych z interesem unii". Każde działanie wbrew zasadom narzuconym z UE jest działaniem wbrew jej interesom. To ucina dyskusję o prawodawstwo.
Co do wypisania się. Jest taka opcja teoretycznie ale konieczna jest zgoda UE i bodajże 2 letni okres przejściowy. W tym czasie można albo odwieść niepokorny kraj od tego działania, albo wydoić go całkowicie.
Pozostaje także kwestia zwrotu nakładów, jakie UE poczynila ze swojej kasy na dany kraj. Nie ma tu znaczenia że wiekszość tych nakładów pochodzilo ze składki tego kraju. Płynęły z kasy UE i tak są traktowane.
Z punktu widzenia teoretycznego gdyby powstał jednogłośny projekt rozwiązania UE, to zostałaby rozwiązana. To oczywiste. Sęk w tym że taki scenariusz na razie jest raczej fikcją.
Aktualnie są dwa traktaty regulujące te kwestie:
- Traktat o UE (dawny trakatat z Maastricht po przeróbkach z Lizbony) - w art.5 ust.2 zdanie 1 jest napisane to o czym mówiłem: "Zgodnie z zasadą przyznania Unia działa wyłącznie w granicach kompetencji przyznanych jej przez Państwa Członkowskie w Traktatach do osiągniecia okreslonych w nich celów"
- Traktat o funkcjonowaniu UE (dawniej traktat o WE, jeszcze dawniej tarktat o EWG)-tam w art. 2-6 wskazano:
- kompetencje wyłączne UE
-kompetencje dzielone UE i panstw (panstwa moga robic co chca dopuki UE sie nie wpieprzy, a jak sie wpieprzy to ma pierwszenstwo)
Reszta - panstwa maja wolna reke i UE nie moze sie wpieprzać.
Przynaje racje wszytskim moim oponentom w tym zakresie, ze UE ma bardzo duzo kompetencji i nie jest to "normalne". Wyraznie zmierza ta organizacja w kierunku zostania federacją (czyli państwem) - i chwała JKM, że o tym trąbi na lewo i prawo - bo ludzie nie wiedzą...
Natomiast w chwili obecnej wg mnie piłka jest po stronie panstw, tzn.UE jest w duzej mierze wypadkową interesów najwiekszych panstw a nie samodzielnym podmiotem majacym cechy panstwa.
Od wystąpieniu mówi art.50 Traktatu o UE:
-panstwo notyfikuje chec wystapienia (zgodnie z własnymi wymogami konstytucyjnymi)
- pózniej uzgadnia z UE umowe okreslajaca warunki wystapienia - na to jest dwa lata, jak w dwa lata nie dogadamy sie do teoretycznie automatycznie Traktaty nas nie obowiązują po 2 latach od notyfikacji checi wystapienia
-jest jeden prawny kruczek - ustep 3- Rada Europejska w porozumieniu z Panstwem Członkowskim moze jednomyslnie podjąc decyzje o przedłuzeniu tego 2 letniego okresu (nawet jak nie ma umowy -bo jak jest umowa o warunkach wystapienia to juz zgodnie z ta umowa wystepujemy)
Generalnie -przepis nie wydaje sie jednak grozny. Natomiast praktyka moze byc rózna -dlatego uwazam, ze własne siły zbrojne i niedopuszczenie dopowstania unijnych powinno zagwarantowac nam mozliosc skorzytania z art.50 Traktatu o UE.
P.S.
Nie twierdze ze przeczytalem te traktaty w całosci -jest tam tyle socjalistycznego bełkotu,ze nie moge tego czytac. Kupiłem sobie za 15 zł ksiazeczke, gdzie sa te dwa traktaty i dodatkowo 36 Protokołów oraz 62 Deklaracje (m.in. nasze dwie deklaracje dotyczace karty Praw Podstawowych....)-w sumie 317 stron ale bez orzecznictwa ETS trudno zrozumiec tresci normatywnej w wielu miejscach, bo to takie ogólniki i bekot jak nasza Konstytucja (aktualnie Trybunał zmienił nazwe i to juz nie ETS tylko - Trybunał Sprawiedliwosći Unii Europejskiej).
Otóż oboje wiemy, że Traktat zawiera wiele zapisów wchodzących sobie w kompetencje, czy wręcz wykluczających się. Jak chodźby zapis o "niepodejmowaniu działań mających zakłucić interes UE". Stoi on w jawnej sprzeczności z podanymi przez Ciebie zapisami o częściowym przekazaniu kompetencji.
Powyższe oraz fakt że organem właściwym do rozpatrywania sporów na tym tle jest organ UE (Trybunał Sprawiedliwości UE) powoduje iż w praktyce należy się spodziewać orzeczeń na korzyść prawa UE a nie na korzyść "województw".
Oznacza to ni mniej ni więcej, że nawet jeśli teoretycznie w jakimś zakresie państwo ma swoją autonomię to jest ona iluzoryczna. W konkretnym przypadku, ostatecznej wykładni dokona Trybunał i na 100% nie będzie ona sprzeczna z prawem UE. A powołać się na ten zapis o "powstrzymaniu się od działań sprzecznych z interesem UE można zawsze".
A to nie jedyny taki wytrych.
Jest też druga strona medalu. Każdy cel UE można wprowadzić na terenie województwa kilkoma metodami. Zawsze. Nawet jeśli nie bezpośrednim zapisem, czy nakazem prawnym, to pośrednim. Przykład:
Cel- zabronić Polsce sprzedaży taboretów do Francji.
Ograniczenia- Traktat zakłada że UE nie ma prawa ingerować w handel taboretami jaki prowadzi Polska.
Rozwiązanie- wprowadzamy zakaz kupowania taboretów z Polski we Francji.
Efekt- cel osiągnięty.
A to tylko jedna metoda obejścia prawa w pełni legalnie.
Konkludując. Traktat jest celowo tak skonstruowany, żeby było wrażenie iż jest to tylko traktat (nawet sama jego nazwa). Nie miej złudzeń, że o ile UE się wcześniej nie rozpadnie (bankructwo) to prawodawstwo UE będzie w KAŻDYM przypadku PRZED krajowym. Czy to pośrednio czy bezpośrednio.
Oczywiście KAŻDY traktat czy umowę da się po prostu zlekceważyć i oświadczyć że się go dalej nie respektuje. Tak zrobił Hitler z hańbiącym (w jego mniemaniu) traktatem Wersalskim. Tylko jakie to wystawia świadectwo na arenie międzynarodowej (wiarygodność kraju jako partnera)? W dowolnej sprawie.
I druga kwestia. Żeby zrobić coś takiego trzeba mieć siłę militarną. My nie mamy.
Żaden szanujący się człowiek nie wejdzie w koalicję z tym idiotą. Przecież będzie jak za każdym razem. Ktoś się coś postara, coś ugra coś ludziom wytłumaczy, a potem będzie odebranie praw wyborczych kobietom, świnie przy korycie i inne takie i cały wysiłek psu w dupe.
A jak nie będzie koalicji to nic się nie ugra bo niby jak.
JKM jest skończony ( to akurat dobrze ), ale niestety ciągnie za sobą ruch liberalny a to już bardzo źle.
Coś się da zmienić dopiero po naprawdę porządnym kryzysie.
Większości jakoś się żyje, nawet nie zbyt źle - nie przesadzajmy. Jakieś dotacje dostają przepracowywać się nie trzeba, ci co potrzebują więcej wyjechali albo zaciskają zęby ( i ilu ich zostało? ) i się kręci.
Szkoda tylko, że ten kretyn z muszką ośmiesza ciągle i systematycznie wszelkie idee liberalne.
Cóż po ostatnich wyborach tak jak obiecałem przeszedłem do opozycji.
Jesteś idiotą, nie masz pojęcia o ideach liberalnych, nie myślisz logicznie i wyznajesz kobiecą logikę. Jesteś idealnym przykładem na to, że demokracja to rządy głupich. I Tobie powinno się odebrać głos.
Po naprawdę porządnym kryzysie Polska dostanie dofinanoswanie jak Grecja, bo ta banda euro-czerwonych nie dopuści żebyśmy się wyrwali spod ich pasożytniczej okupacji, to jest logiczne, więc zanim coś napiszesz pomyśl!
Jak przyjdzie porządny kryzys to nie dostaniemy dofinansowania bo z czego?
To co dotknęło Grecję to mały pikuś, bo reszta Europy jeszcze jakoś przędzie.
Kryzys będzie oznaczał coś porównywalnego ( albo lepszego ) niż ten z 1929 roku, także czemu widzisz drzazgę w oku bliźniego, a belki we własnej nie dostrzegasz?
To odnośnie logicznego myślenia idioto z pretensjami ( albo i bez bo nie wiem nic na temat Twojego wykształcenia kretynie )
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Personel-samolotu-potraktowal-pasazera-jak-pedofila,wid,12592683,wiadomosc.html
"Linie lotnicze British Airways zmienią swoje zasady rozmieszczania pasażerów w samolocie po tym, jak jeden z podróżnych poskarżył się, że został przez personel potraktowany jak potencjalny pedofil i wygrał sprawę w sądzie - donosi "Sunday Telegraph".
35-letni finansista z Luksemburga Mirko Fischer podał przewoźnika do sądu za dyskryminację z powodów seksualnych, ponieważ stewardessa poleciła mu zmienić miejsce, gdy okazało się, że siedzi obok niepełnoletniego chłopca, który leciał sam. Fischer uznał, że został potraktowany jak potencjalny pedofil. Sąd w Slough przyznał mu odszkodowanie i nakazał BA pokrycie kosztów postępowania.
Linie British Airways potwierdziły "Sunday Telegraphowi", że przyjrzą się obowiązującym obecnie praktykom rozsadzania pasażerów i je zmienią. Przewoźnik ma specjalny dział, zajmujący się opracowaniem wytycznych, gdzie komu wolno siedzieć w samolocie. Teraz niewykluczone jest na przykład stworzenie specjalnej strefy miejsc dla osób niepełnoletnich lecących bez opieki dorosłych - w samolocie znalazłyby się w pobliżu personelu pokładowego.
REKLAMA Czytaj dalej
Dowcipnie sprawę sądową skomentowali brytyjscy blogerzy: "Za rządów Partii Pracy Wielka Brytania stała się nieprzyjemnym krajem. Pod pretekstem ochrony dzieci stworzono atmosferę wzajemnej podejrzliwości i kontroli" - napisał jeden z nich. Inny zauważył: "Wiele razy kusiło mnie, by poprosić personel pokładowy o zmianę miejsca, tak żeby siedzieć jak najdalej od niepełnoletnich malkontentów i wrzeszczących bobasów - ale nigdy nie mogłem się przełamać. Wygląda na to, że pożądany efekt osiągnąłbym, gdybym wyraźnie poprosił, by mnie obok nich posadzono, maniakalnie łypiąc przy tym okiem"."
Proponuje dac sobie spokój z eksperymentami, a zamiast tego:
- wykreowac grupę wyrazistych lokalnych liderów ruchu konserwatywno - liberalnego
- muszą byc to młode, dynamiczne osoby, które przebiją się do mediów i będą znane na poziomie powiatów i województw
- absolutnie należy wykluczyc wszelkiej masci dziwaków, nawiedzonych kolesiów z długimi włosami, brodami i wąsami, indywidua z oczami typu "Antek Macierewicz"
- w kampanii wyborczej wykorzystywac lokalne przykłady np. "za pieniądze, które nasz szpital rocznie wydaje na ogrzewanie możnaby...." itp.
- oczywiście zwroty typu: "kupa idiotów", "banda złodziei", "hitlerowcy, faszyści" itp. powinny zniknąc na zawsze z naszego przekazu zewnetrznego - chcby były zgodne z prawdą...
- chodzi o to, w oczach wyborców ruch konserwatywno - liberalny nie ograniczał się do osoby W. Czc. JKM, by przedstawiał się jako gupa młodych, dynamicznych osób stawiajacych sobie konkretne cele i wiedzących jak je osiągnąc. Tymczasem W. Czc. P. JKM będzie sobie spokojnie planował strategie, które my będziemy realizowali, niekoniecznie marnując czas na wypowiedzi w mediach na każdy temat, poczynając od ustroju państwa i stanu armii a kończąc na pedofilii, in - vitro i roli kobiet w wychowaniu dzieci....
"4. Istotne zmiany w sposobie kształcenia prawników, wprowadzenie odpowiedzialności sędziów za błędne wyroki (przy zachowaniu ich niezawisłości), np. rotacja sędziów - jak we Francji, wybieralność sędziów i prokuratorów - jak w USA (...)"
I zwracam się w tej chwili z apelem do wszystkich ludzi, którzy bardzo chętnie widzieli by reformowanie wymiaru sprawiedliwości. Owszem, to jest potrzebne... Ale na pewno nie w takiej formie jak wyżej zaproponowana. Odpowiedzialność sędziów za błędne wyroki? Czym jest błędny wyrok pytam? Według jednego wyrok jest błędy, wedle drugiego właściwy. Takie pojęcie de facto nie istnieje bo Sad ZAWSZE opiera się na jakichś przesłankach. Od weryfikowania wyroków są wyższe instancje i tak dalej. Wprowadzenie jakieś idiotycznej odpowiedzialności za "błędne" wyroki sprawi tylko, że sędziów po prostu nie będzie. Reforma musi usprawnić system, a nie go rewolucjonizować bo rewolucja jest w tym względzie zwyczajnie nie potrzebna. Najpierw trzeba system uzdrowić i zobaczyć jak się sprawdza w dobrych warunkach, a potem myśleć o wielkich zmianach (o ile będą potrzebne). Poza tym takie głupie rozwiązanie to właśnie koniec jakiegokolwiek niezawisłego wyrokowania w tym kraju.
2. WiP od jesieni nie będzie istniał - zostanie skreślony z listy partii politycznych za niezłożenie w ustawowym terminie sprawozdania finansowego - doskonale Pan o tym wie, Autorze.
3. Czy p. A. Orzechowska nadal jest Pańską współpracowniczką w dogorywającym WiP-ie?
4. Odszedł Pan z UPR - niech się, więc Pan od nas odczepi definitywnie.
Start pod szyldem JKM już przerabiano jako PJKM. Efekt? jak zwykle....
JKM powinien zdać sobie sprawę, że jest zdecydowanie zbyt zadufany w czar swego PR-u.
Janusz Korwin-Mikke (Warszawa I, lider) - 2,54 proc.
Kacper Korwin-Mikke (Wrocław, lider) - 2,04 proc.
Korynna Korwin-Mikke (Gliwice, 11. miejsce) - 0,84 proc. (lider, Andrzej Pilipiuk - 0,39 proc.)
Krzysztof Korwin-Mikke (Piotrków Tryb., 7. miejsce) - 0,77 proc. (więcej od lidera listy)
Konrad Korwin-Mikke (Rzeszów, 19. miejsce) - 0,52 proc. (więcej od lidera listy)
Anna Korwin-Mikke (Płock, 12. miejsce) - 0,50 (więcej od lidera listy)
Zuzanna Korwin-Mikke (Krosno, 15. miejsce) - 0,34 proc. (lider 0,35 proc.)
Plus kilka innych nazwisk:
Karpiński (Poznań) - 1,04 proc.
Żółtek (Kraków) - 0,93 proc.
Jaszczura (Sosnowiec) - 0,88 proc.
Wolniewicz (Warszawa II) - 0,86 proc.
Popiela (Tarnów) - 0,72 proc.
Witczak (Piła) - 0,07 proc.
Start pod nazwiskiem JKM jest dobry. O ile kandydaci mają to samo nazwisko :) bo to nie kwestia szyldu, ale ludzi tworzących listy... a tych nie dość, że mało mamy, to jeszcze startując pod szyldem JKM wlasciwie odcinamy się od Prawicy RP (która to w kilkunastu gminach i powiatach przekroczyła 5 proc. - dzięki własnie niektórym kandydatom, zwłaszcza powiat kolbuszowski - ponad 25 proc.).
Cos czuję jednak, że do sejmiku beda dwie listy prawicy: WiP (czy jak ona tam się bedzie zwać po 7 X) i Prawicy RP. W ostatecznym rachunku z sejmiku nic nie wyjdzie (5 proc. nie wystarczy).