Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
48353 komentujących
45255 czytających
Konkurs
Konkurs MAGISTER PAFERE
III edycja konkursu na najlepsze prace magisterskie z dziedziny ekonomii
Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

21-08-2010 23:51:00

Idą wybory; czy Prawica winna się „jednoczyć”?

W tej sprawie ukazały się co najmniej dwa poważne dwa artykuły. Pierwszy, zamieszczony w „Najwyższym CZAS!”-ie, wyszedł spod pióra p.dra Adama Wielomskiego:

http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/6373

Nawiązał do niego p.Tomasz Dalecki, GenSek UPR:

http://www.uniapolitykirealnej.pl/wiadomoci/276-prawica-po-wyborach-prezydenckich-zjednoczeniowe-mity

Będąc tym samym wywołany do tablicy, potwierdzam te wnioski.

Czysta logika nakazuje, by – jeśli ktoś chce jako dźwignię wykorzystać moją pozycję w wyborach prezydenckich – oprzeć to na moim nazwisku. Oczywiście: można tego nie robić – ale to jest zupełnie inna koncepcja. Przedstawił ją np. p.dr Marek Ciesielczyk, samorządowiec z Tarnowa: ruch „przeciwko całemu systemowi politycznemu” - tylko poparty przez takich polityków jak ja, p.Marek Jurek lub inny dysydent.

Wcale bym się od niej odżegnywał - tyle, że taki ruch nie zdoła na wybory samorządowe wykreować liderów – a po tych wyborach będą parlamentarne... i wtedy będzie musiał stworzyć konkretny program polityczny.

P.Ciesielczyk przedstawił nawet jego zarys. Oto on:

1. Drastyczne ograniczenie wydatków państwa - ograniczenie biurokracji, np.:
likwidacja ok. powiatów - oszczędności ok. 1 mld zł rocznie - likwidacja większości jeśli nie wszystkich agencji rządowych i wielu ministerstw, likwidacja senatu, ograniczenie liczby posłów do 200 (100?)
2. Faktyczne obniżenie i maksymalne uproszczenie podatków (o ile ? to do uzgodnienia - ich likwidacja nie jest możliwa), cały kompleks zmian w prawie dot. przedsiębiorczości - uzdrawiający system
3. Wprowadzenie ordynacji większościowej (JOW)
4. Istotne zmiany w sposobie kształcenia prawników, wprowadzenie odpowiedzialności sędziów za błędne wyroki (przy zachowaniu ich niezawisłości), np. rotacja sędziów - jak we Francji, wybieralność sędziów i prokuratorów - jak w USA, zniesienia przedawnienia za przestępstwa korupcyjne, wprowadzenie odpowiedzialności przed sądami powszechnymi dla prezydenta, premiera, ministrów (dziś trybunał stanu to fikcja), zniesienie immunitetu dla posłów
5. Kalkulacja faktycznych zysków i strat wynikających z naszego członkostwa w UE. Jeśli matematycznie udowodnimy brak korzyści , złożenie wniosku o wystąpienie z UE.
6. Wystąpienie na drogę sądową wobec RFN - żądanie odszkodowań za zniszczenia wojenne.
7. Obniżenie rent i emerytur b. esbeków i działaczy PZPR (powyżej sekretarza powiatowego) do minimum socjalnego.

Jest on, oczywiście, sprzeczny – w szczególności zabawne jest karanie sędziów „za błędne wyroki” przy zachowaniu ich niezależności – ale przecież nie chodzi o to, tylko o to: czy przyciągnie masy wyborców. Otóż twierdzę, że NIE.

A w każdym razie: nie ma nic wspólnego z wyborami samorządowymi.

Na razie mamy samorządowe – i nasi sympatycy mają tu dwa cele: jedni chcą dostać się do władz lokalnych, inni myślą o wyborach parlamentarnych. Te cele można, oczywiście, łatwo pogodzić – i to zrobimy.

W sprawach pryncypialnych: rację ma p.dr Wielomski: trzeba podjąć rękawicę. I rację ma p.Dalecki: w takiej koncepcji „łączenie się” z mniej lub bardziej prawicowymi ruchami nie ma sensu. Trenowaliśmy juz nie tylko koalicje i starty z cudzych list - ale i rozmaite "Unie Prawicy Rzeczypospolitej" - z jednakowo smętnym wyn ikiem  Jeśli drobniejsze ugrupowania chcą z nami iść – to proszę bardzo! Listy są otwarte. UPR startowała z list PO i potem LPR – to teraz inni mogą wystartować z list – Platformy JKM – UPR – WiP – jeszcze nawet nie wiem, jaką nazwę przyjąć.

Startujemy do województw. Startujemy do powiatów - chyba, ze danym powiecie czy mieście nasi ludzie chca iśc w jakiejś koalicji; wtedy  ją, oczywiście, po prostu popieramy. Jeśli będą chętni: możemy poprzeć naszych ludzi w gminach - lub użyczyć tej nazwy naszym sympatykom. 

Tylko takie rozwiązanie zgodne jest z postulatami pp.Daleckiego i Wielomskiego.

Proszę więc o grupowanie się w terenie na takiej bazie (mamy w bazie już pół tysiąca Koordynatorów tej akcji) – stosowne instrukcje zostaną niedługo podane.

 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 22-08-2010 00:28:48 | odpowiedz
    Niby racja ale jestem pesymistą. Demokracja to droga do socjalizmu - miejsca rozdzielą między siebie "new PZPR" czyli PO (tak jak uczyli bolszewicy: "jak nie wiesz co popierać, popieraj postęp"; zresztą media się postarają, żeby tylko PO było cool) oraz SLD (wszelkie dochody trzeba poddać redystrybucji - tak każe "wrażliwość społeczna")
    • 22-08-2010 00:57:43 | odpowiedz
      za PZPR przynajmniej był prządek, a za Gomułki to nawet i długów nie było... gdzie tu PO zrównywać z PZPR :-)


  • 22-08-2010 01:01:58 | odpowiedz
    w wiadomościach na stronie jest o długu publicznym z linkiem do petycji przeciw zadłużaniu - i tam jest podany dług ponad 700 mld! ku...a TO GDZIE SĄ TE PIENIĄDZE? NO DO CH...A PANA SKĄD TAKA SUMA? gdzie są te pieniądze???? przecież to jest niemożliwe
    • 22-08-2010 01:08:56 | odpowiedz
      jeszcze jedno na temat wpisu na onecie: niech przyjdą "inni" porządzić to zobaczą jak się "rolnicy" zmieniają w "myśliwych" - są pewne granice wytrzymałości chamstwa i na Zachodzie już ta granica została przekroczona więc "inni" może już się niedługo o tym przekonają
    • 22-08-2010 15:55:55 | odpowiedz
      już wiem gdzie są te pieniądze - właśnie podali w jakimś dzienniku, że pod Bogatynią wybudowano drogę 1 km za 7 mln zł!!! - gratulacje bando idiotów i złodziei
      niech mi ktoś powie co w kilometrze szosy kosztuje 7 mln

      mało tego - wielkie zdziwienie, że szosę ułożono w tydzień pracując całą dobę zmianowo - na wszelki wypadek jakiś grubas wyjaśniał, że tak szybko nie da się zawsze budować - szkoda gadać, grajdół i tyle
  • 22-08-2010 01:17:47 | odpowiedz
    Co do wystąpienia z UE, to nie da się tego zrobić w trybie natychmiastowym? Pomijając ten 6 letnich okres wypowiedzenia? Gdzieś widziałem ostatnio pana wypowiedź, że Niemcy mogą zignorować wszystkie traktaty miedzy narodowe, gdyby sąd orzekł, że granica jest niegodna z ichniejszą konstytucja, czy coś w tym stylu. Czy nie można tego zrobić u nas? Tzn wystąpić z Unii ponieważ przystąpiliśmy do niej łamiąc polską konstytucje? W końcu pisze w niej, ze to obywatele są suwerenem, więc nie mogliśmy tego zrobić bez referendum. Powinniśmy zawiesić nasze członkostwo w tym kosztownym klubie dopóki się ono nie odbędzie (proponuje to dlatego, ze istnije wtedy szansa, przy odpowiedno sformułowanym pytaniu, że z uni wystąpimy. Broń boże nie dlatego, że uważam referendum za wartość samą w sobie).
    • 22-08-2010 01:54:21 | odpowiedz
      z tego co pamiętam to było referendum przed przystapieniem do "UE" (przed 2004),natomiast faktycznie nie było referendum w sprawie zmian funkcjonowania UE,np.nadanie jej osobowości prawnej,zmiany sposbu podejmowania decyzji (tzw.traktat lizboński wszedł w życie w XII 2009)-JKM z pewną przesadą twierdzi, ze UE od tego czasu jest państwem a Polska "województwem".
      • 22-08-2010 02:12:29 | odpowiedz
        jednak polska zrzekła się części swojej suwerenności, a to może zrobić tylko suweren, czuli lud. Ewentualnie pełnomocnik, ale L. Kaczyński nim nie był. Wręcz przeciwnie. Konstytucja nakazuje bronić każdego cala tej suwerenności. A więc przyjęcie konstytucji ue (traktatu lizbońskiego) L. Kaczyński przekroczył swoje kompetencje i ta decyzja powinna być w świetle prawa całkowicie nieważna. Tak samo ja ta według której np ja sprzedałbym twój rower... Po prostu jego decyzja powinna nie być prawomocna.
        • 22-08-2010 11:23:55 | odpowiedz
          tak "ogólnie i intuicyjnie" to masz rację ale z punktu widzenia PRAWA nie masz racji.
          Po piersze - zgodnie z Konstytucją o tym, czy umowa miedzynarodowa jest zgodna z Konstytucją decyzduje Trybunal Konstytucyjny - pamietam, ze tzw. traktat lizboński był zaskarzony do Trybunału Konstytucyjnego (chyba przez LPR)i Trybunał o ile mnie pamiec nie myli orzekła , ze "nie jest niezgodny z Konstytucją" , he, he...
          Tak wiec nie mozesz twierdzic, ze jest niezgodny z Konstytucją skoro uprawniony organ orzekla, ze nie jest niezgodny....
          Po drugie - jesli sprzedasz mój rower to co prawda nie pozbawisz mnie mojej własnosci ale ten komu go sprzedasz - bedzie mógł od Ciebie żadać, zebyś mu wydał rower, który mu sprzedałeś - i bedziesz odpowiiadał przed kontahentem za niewykonanie zobowiązania (bo zobowiazałes sie przeniesc na Niego własnosc mojego roweru a tego nie zrobiłes).
          W prawie miedzynarodowym jest zzasada, ze jak cos podpisuje Prezydent albo Premier albo Minister Spraw Zagranicznych - to jest to skuteczne zobowiązanie. Innych państw nie obchodzi jaki jest ustrój wewnetrzny (tzn. czy do podpisania umowy wymagana była zgoda Sejmu, czy nie, czy wymagane było referendum, czy nie itp..., w jakims kraju moze byc np. wymagana zgoda biskupa a w innym zgoda koła gospodyń wiejskich na zawarcue takiej czy innej umowy miedzynarodowej...). Po prostu jest wynikajace ze zwyczaju i skodyfikowane w konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów - prawo, ze jak coś w imieniu panstwa podpisują najważniejsi przedstawiciele - to jest to dla panstwa wiązace.
          • 22-08-2010 14:29:33 | odpowiedz
            >Po drugie - jesli sprzedasz mój rower to co prawda nie pozbawisz mnie mojej własnosci ale ten komu go sprzedasz - bedzie mógł od Ciebie żadać, zebyś mu wydał rower, który mu sprzedałeś

            Lech Kaczyńskie raczej już nie odpowie. Można powiedzieć, że jest kryty...

            Do trybunału można to posłać jeszcze raz. Zaraz po tym jak się zrobi jakoś z nim porządek, aby urzekał zgodnie z konstytucją, a nie z zapotrzebowaniem.

            Zresztą chyba nie ma to sensu, bo i tak chyba by wyszło na jedno: polska utraciłaby zaufanie jako partner, który przestrzega umów.
            • 22-08-2010 14:51:40 | odpowiedz
              w sumie to zobowiązania majątkowe się dziediczy, tak wiec mimo,ze Lech jest kryty -to jego córka może miec przechlapane...;)
              Oczywiście gdyby to on sprzedał ten rower :)
      • 22-08-2010 09:24:49 | odpowiedz
        "JKM z pewną przesadą twierdzi, ze UE od tego czasu jest państwem a Polska "województwem".

        A jak inaczej nazwiesz ten rodzaj zależności jaki tutaj zachodzi?
        • 22-08-2010 11:09:37 | odpowiedz
          Wg mnie UE nie jest jeszcze państwem. Nie ma własnego wojska, policji. Nie znam żadnego panstwa, które by nie miało wojska i zadnego województwa, które by wojsko miało. Państwo ma monopol na legalne uzywanie siły. UE nie ma takiego monopolu np. na obszarze Polski.Dlaego tego rodzaju zalezność nazywam umową międzynarrodową- państwa (27 aktualnie) umowiły się, że będą przestrzegać pewnych regół (prawo wspólnotowe zgodnie z wykaldnią ETS, podatki i mnóstwo innych głupot...) - ale UE nie ma SIŁY, zeby to wyegzekwować - dlatego co silniejsze panstwa w UE co jakis czas olewają całą tą strukturę. W sumie - jak UE bedzie miała wlasne wosjko, wiezienia i policje - to staniemy się województwem. Na razie zawarlismy dosyć skomplikowana umowe z innymi krajami i raczej powinnismy sie martwic, zeby nas te inne kraje nie wydymały.
          • 22-08-2010 11:58:39 | odpowiedz
            Ale idac tym tokiem rozumowania, to jezeli UE wprowadzi jakas ustawe wprowadzajaca armie to stanie sie wtedy panstwem? Mysle, ze ta ulomnosc , brak oficjalnej armii nie zmienia faktu, ze po wejsciu 1pkt. TL w zycie stala sie panstwem. Niech brak armii nie oslabi czujnosci :)
            • 22-08-2010 12:11:02 | odpowiedz
              Walsnie tak mysle - jesli UE wprowadzi ustawe wprowadzajacą armię i FAKTYCZNIE bedzie miała własną armię - to bedzie panstwem.
              JKM jako logik i konserwatysta uwaza, ze jak panstwo zrezygnowało z pewnych uprawnien nalezacych tradycyjnie do pojecia suwerennosci (szczegolnie w stanowieniu prawa w wielu dziedzinach) - to jest niesuwerenne, a wiec nie jest panstwem. Nie zauwaza jednak, ze i UE w tym ujeciu jest niesuwerenna (nie moze stanowic prawa w tych dziedzinach gdzie wyłacznosc maja panstwa członkowskie). Wiec kto jest suwerenem???
              Michalkiewicz twierdzi, ze razwiedka...
              A ja, ze ten kto ma wojsko i nie zawaha sie go uzyć...
              • 22-08-2010 14:25:06 | odpowiedz
                w ue nie ma już chyba żadnego państwa, które "nie zawahałoby się użyć broni" (broń boże jeszcze ktoś by zginął...). Trzeba pamiętać, że choć armie mamy, to jesteśmy tak powiązani traktatami, że użyć jej nie możemy. zresztą jest chyba w traktacie zasada, że cała unia, w razie wojny, walczy razem - głowy sobie uciąć nie dam - więc w zasadzie na jedno wychodzi. Tak naprawdę jesteśmy terytorium zależnym i tyle. Mamy dość sporą autonomie, ale nie jesteśmy państwem niepodległym.
          • 22-08-2010 13:18:23 | odpowiedz
            1. "Wg mnie UE nie jest jeszcze państwem. Nie ma własnego wojska, policji".
            Watykan nie ma własnego wojska i policji. Posiłkuje się gwardią od Szwajcarów.
            2. "Państwo ma monopol na legalne uzywanie siły. UE nie ma takiego monopolu np. na obszarze Polski".
            A co z pracownikami ochrony? Mogą używać siły.
            3. "ale UE nie ma SIŁY, żeby to wyegzekwować".
            Ma siłę- gospodarczą. Mogą nakładać embarga, kary itp. Izolować gospodarczo niegrzeczne województwo. To poważna siła. Mają władzę nad sądownictwem, gdyż podporządkowali sobie prawodawstwo. To także duża siła.
            Użycie siły fizycznej w takich przypadkach by nic nie dało, a wręcz obróciłoby dany kraj przeciwko UE. Dużo prościej karać "z ukrycia".
            • 22-08-2010 14:47:50 | odpowiedz
              Ad.1 Watykan wparwdzie jest państwem,ale tylko na zasadzie "umowy" - ja mówie o rzeczywistych państwach. Gdyby Włochy chiały, to w 10 minut zlikwidowaliby państwo Watykan. Poddani Papieża nie mają własnych armii,natomiast panstwa-członkowie UE mają włąsne armie i w 10 minut mogą zlikidowac UE.
              Ad.2 Pracownicy ochrony niemają prawa używaćsiły ponad to na co zezwoliło im państwo polskie- jak np. zatrzymają jakiegoś rozrabiakę -tonie mogągo przetrzymywać lecz muszą oddać w rece Policji.Jak mojej matce wyrwiesz torebkęi ja za Tobą pobiegnę i Cię zatrzymam celnym ciosem - to mam do tego prawo (byle cios nie był za silny) ale muszę natychmiast zawiadomić Policję (oni Cię na 48 godzin moga zatrzymać a sąd tymczasowo aresztować na dłużej) - nie mogę Cię przetrzymywaćw piwnicy(i pracownicy ochrony też nie mogą - jak tak robią to popełniają przestepstwo).
              3. Tu mogę się zgodzić,ze sparwa nie wygląda tak prosto, zeby tylko siła fizyczna się liczyła, ale pytanie brzmi - na ile te ewentualne sankcje ekonomiczne moze stosować UE a na ile najwieksze państwa w UE. Poza tym suwerenne państwa takzę mogą nawzajem wywierać na siebie presję ekonomiczną.
              P.S.
              Moim zdaniem największą sankcją jaką dysponuje UE -to sankcja finansowa i groźba ewentualnego wyrzucenia z UE. Pańswto ma silniejsze sankcje.
              • 22-08-2010 18:29:12 | odpowiedz
                1. Watykan jest państwem, uznanym za takie przez cały świat. Nie próbuj go marginalizować ze względu na wielkość.
                To że 95% wszystkich krajów globu jest Państwami, "ale przecież USA może je zmieść z powierzchni bo ma lepsze wojsko" nic nie oznacza. Nie mówimy o potędze militarnej kraju (Watykan ma istotnie nikłą), ale o fakcie bycia Państwem. I to jest bezsprzeczne.
                2. Ponownie. Fakt zatrzymania kogoś ma się nijak do faktu użycia siły wobec kogoś. Postawiłeś tezę że tylko Państwo może używać siły.
                Ja twierdzę że siły używać mogą ochroniarze, a nawet jak sam pokazałeś w pewnym zakresie szary obywatel. Nie ma zatem monopolu na użycie siły.
                3. Nie zmienia to faktu że UE (bo o niej mowa) dysponują tymi instrumentami. Podobnie jak INNE państwa, co zauważyłeś sam.

                Konkludując. Brak własnego wojska czy policji nie oznacza że nie mamy do czynienia z państwem. Prostym dowodem jest następująca hipotetyczna sytuacja:
                Załóżmy, że jakieś Państwo zwalnia całą Państwową policję i na jej miejsce zatrudnia prywatne firmy. Na miejsce wojska własnego, wynajmuje obce wojsko zaciężne. Czy to wg. powoduje że nie mamy do czynienia z Państwem?
                UE zrobiło to samo. Za pomocą prawa podporządkowuje sobie policje i wojska państw członkowskich.
                • 22-08-2010 22:08:02 | odpowiedz
                  Widze ze lubisz dyskusje...
                  Z Twoją główną tezą nie mogę sie zgodzić - istota tego co odróznia państwo od innych organizacji stworzonych przez człowieka jest WŁADZA - czyli SIŁA, czyli mozlwiość ustanowienia prawa i egzekowawania go - mówiąc obrazowo- nie ma państwa bez prawodawcy, wojska, policji ,sadów i więzień.To czy wojska są zaciężne, czy nie, jest rzeczą drugoplanową - ważne żeby walczyły na rozkaz organów państwa. Jest to oczywiste i spieraniesie o to, czy moze teortycznie istniec państwo bez wojska (albo tylko z wojskiem najemnym jak Watykan)nie ma sensu.
                  Ten stosunek władzy jest w relaci Panstwo-poddani(obywatele). I to,że obywatele moga czasem użyć legalnie siły (np.w obronie swojegu lub cudzego mienia) nie zmienia faktu, że jeśli jest spór czy użyli jej legalnie czy nie -to odwołują się do Panstwa i Panstwo rozstrzyga, a jak sie komus nie podoba -to nie ma juz gdzie sie odwołać (bo dostał np. 25 lat pozbawienia wolności i siedzi).

                  Pewnie sa osoby w Brukseli, które chca z UE zrobić państwo i ilość kompetnecji jakie ma UE znacznie przekracza kompetencje klasycznej organizacji miedzynarodowej, ale to polski Sejm moze uchawlić ustawę, że za kradzież grozi 15 lat więzienia albo nic. I UE nic do tego... A co by było gdyby Polska wprowadziła karę śmierci dla morderców? I zaczęła ją wykonywać? NIC. Mogliby nas co najwyzej wyrzucić z UE.
                  Inaczej by sie rzecz miała jakby UE miała własne (lub najmne) wojsko - wtedy mogłaby zając zbrojnie to terytorium i zlikidować karę smierci.
                  Wiem ,ze zależnosci gospodarcze są b.duze - ale przed nimi nie uciekniemy choćbyśmy byli poza UE.

                  Podsumowując-wg mnie UE nie jest JESZCZE panstwem.
                  Choć faktycznie bardzo sprytnie zawłaszcza sobie coraz wiecej uprawnień (zwłaszcza poprzez prawo).Natomiast jesli mozemy z UE wystąpić i mamy włąsne struktury siłowe (te dwa warunki sa współzależne) - to nadal Polska jest panstwem(tyle ze słabym i upadajacym). Natomist np.Wielka Brytania jest panstwem stosunkowo silnym.
                  Jesli JKM twierdzi, ze UE jest panstwem a my województwem, to musi równiez twierdzić , ze Wielka Brytania, Niemcy,Hiszpania, Wochy i wogóle cała 27 - to województwa. To niech teraz przyjdzie Władca z UE i każe coś zrobić państwu niemieckiemu, ciekawe czy sie posłucha?
                  • 22-08-2010 23:56:18 | odpowiedz
                    Zapętliłeś się. Postawiłeś tezę że Państwo nie istnieje bez wojska i policji. Równocześnie sam przyznajesz że "To czy wojska są zaciężne, czy nie, jest rzeczą drugoplanową - ważne żeby walczyły na rozkaz organów państwa".
                    W UE tak właśnie jest. Więc nawet jeżeli mój argument o sile gospodarczej i ustawodawczej jest dla Ciebie za słaby i wymagasz by uznanie Państwa uzaleznić od posiadania siły militarnej to UE spełnia także ten warunek. Ma pośrednio w dyspozycji wojska państw składowych i ma w dyspozycji policję państw składowych. Czyli nawet wg Twoich kryteriów- jest Państwem.
                  • 23-08-2010 00:54:15 | odpowiedz
                    mietek, wkopujesz się z każdym słowem... Zajrzyj do Traktatu Lizbońskiego, który mówi że prawo ustanowione przez UE jest ważniejsze ok każdego prawa panstwa członkowskiego włącznie z Konstytucją. Tzn. sejm polski może sobie uchwalic co chce, ale jesli UE ustanowiła w danej sprawie inaczej, to prawo UE (dyrektywy) jest ważniejsze. Oczywiście jesli w jakiejs sprawie UE nie ma zdania - tzn nie wydało dyrektywy to państwo członkowskie ma w tym zakresie autonomię, ale chyba każdy czuje że z czasem takich nieuregulowanych przez UE spraw będzie coraz mniej - aż do całkowitego przejecia kontroli przez UE w każdej dziedzinie.
                  • 23-08-2010 01:09:13 | odpowiedz
                    aha i jeszcze jedno, władza UE egzekwuje prawo bardzo skutecznie. Jesli w wyniku uchwalonego przez państwo członkowskie prawa poniósłbym jakiś uszczerbek np na mieniu, a w tej sprawie dyrektywa unijna stoi po mojej stronie, odwołuję się do Trybunału Sprawiedliwości i nie tylko mam w kieszeni odszkodowanie, to jeszcze państwo członkowskie dostanie solidną karę finansową. Jakoś armia nie jest im potrzebna do egzekwowania prawa. wszystkie państwa są mocno zniewolone samym prawem i jak na razie to wystarcza.
                    • 23-08-2010 12:09:59 | odpowiedz
                      Wiem ze UE moze wydac przepisy,które beda obowiazywacw Polsce i innych panstwach członkowskich - ale ma to uprwanienie bo panstwa członkowskie "jej" je dały i tylko w takim zakresie w jakim dostała od panstw.
                      Faktycznie,jak piszecie - egzekwuje te prawa za pomoca organów panstw członkowskich (np.sadów, a później jak jest wyrok sądu polskiego - to Polska ten wyrok wykonuje uzywając własnego aparatu przymusu). Gdyby wiec panstwa członkowskie były zmuszone pozostawac na wieki w UE i nie mogły z niej wystąpic - to UE przypominałaby panstwo (prawdopodobnie zakres regulacji unijnych bedzie sie poszerzał a nie zwęzał).
                      Ponieważ jednak - wbrew temu co myslicie - kazde z panstw moze wystapic z UE oraz - CO WAZNIEJSZE - panstwa maja własny aparat przymusu (który tylko za własna wolą użyczaja UE) - UE nie jest JESZCZE panstwem. Gdyby rzad polski ogłosił ze wystepujemy z UE (albo lepiej - gdybysmy w referendum cos takiego przegłosowali) - to sady polskie nie mogłyby juz stosowac prawa UE.
                      Poza tym UE - w aktualnym stanie prawnym - nie ma zadnej kontroli nad Wojskiem Polskim.
                      Wg mnie punkt ciezkosci znajduje sie własnie w tym miejsu - tzn. UE bedzie panstwem wtedy kiedy bedzie mogła siłą zmusic Polske zeby została w UE (nawet jak Polska juz przestanie chciec uczestniczyc w tej organizacji). Czyli najistotniejsze jest wojsko - o czym cały czas pisze.
                      Oczywiscie wtedy juz bedzie za późno...

                      Z punktu widzenia teoretycznego, to gdyby UE była panstwem, to chocby wszytskie 27 członków chciało ja rozwiazac - "ona" mogłaby sie nie zgodzic i siłą przywołac województwa do posłuszenstwa. Dla mnie to ciagle JESZCZE organizacja miedzynarodowa.
                      • 23-08-2010 13:41:13 | odpowiedz
                        Szanowny Mieczysławie. Twierdzisz że znasz Traktat. Ja przyznam nie cały, ale w dużej części go czytałem.
                        Są tam zapisy mówiące między innymi o tym iż "żadne państwo członkowskie nie będzie podejmować działań sprzecznych z interesem unii". Każde działanie wbrew zasadom narzuconym z UE jest działaniem wbrew jej interesom. To ucina dyskusję o prawodawstwo.

                        Co do wypisania się. Jest taka opcja teoretycznie ale konieczna jest zgoda UE i bodajże 2 letni okres przejściowy. W tym czasie można albo odwieść niepokorny kraj od tego działania, albo wydoić go całkowicie.
                        Pozostaje także kwestia zwrotu nakładów, jakie UE poczynila ze swojej kasy na dany kraj. Nie ma tu znaczenia że wiekszość tych nakładów pochodzilo ze składki tego kraju. Płynęły z kasy UE i tak są traktowane.

                        Z punktu widzenia teoretycznego gdyby powstał jednogłośny projekt rozwiązania UE, to zostałaby rozwiązana. To oczywiste. Sęk w tym że taki scenariusz na razie jest raczej fikcją.
                        • 23-08-2010 15:21:40 | odpowiedz
                          Szanowny Demo,
                          Aktualnie są dwa traktaty regulujące te kwestie:
                          - Traktat o UE (dawny trakatat z Maastricht po przeróbkach z Lizbony) - w art.5 ust.2 zdanie 1 jest napisane to o czym mówiłem: "Zgodnie z zasadą przyznania Unia działa wyłącznie w granicach kompetencji przyznanych jej przez Państwa Członkowskie w Traktatach do osiągniecia okreslonych w nich celów"
                          - Traktat o funkcjonowaniu UE (dawniej traktat o WE, jeszcze dawniej tarktat o EWG)-tam w art. 2-6 wskazano:
                          - kompetencje wyłączne UE
                          -kompetencje dzielone UE i panstw (panstwa moga robic co chca dopuki UE sie nie wpieprzy, a jak sie wpieprzy to ma pierwszenstwo)
                          Reszta - panstwa maja wolna reke i UE nie moze sie wpieprzać.
                          Przynaje racje wszytskim moim oponentom w tym zakresie, ze UE ma bardzo duzo kompetencji i nie jest to "normalne". Wyraznie zmierza ta organizacja w kierunku zostania federacją (czyli państwem) - i chwała JKM, że o tym trąbi na lewo i prawo - bo ludzie nie wiedzą...
                          Natomiast w chwili obecnej wg mnie piłka jest po stronie panstw, tzn.UE jest w duzej mierze wypadkową interesów najwiekszych panstw a nie samodzielnym podmiotem majacym cechy panstwa.
                          Od wystąpieniu mówi art.50 Traktatu o UE:
                          -panstwo notyfikuje chec wystapienia (zgodnie z własnymi wymogami konstytucyjnymi)
                          - pózniej uzgadnia z UE umowe okreslajaca warunki wystapienia - na to jest dwa lata, jak w dwa lata nie dogadamy sie do teoretycznie automatycznie Traktaty nas nie obowiązują po 2 latach od notyfikacji checi wystapienia
                          -jest jeden prawny kruczek - ustep 3- Rada Europejska w porozumieniu z Panstwem Członkowskim moze jednomyslnie podjąc decyzje o przedłuzeniu tego 2 letniego okresu (nawet jak nie ma umowy -bo jak jest umowa o warunkach wystapienia to juz zgodnie z ta umowa wystepujemy)
                          Generalnie -przepis nie wydaje sie jednak grozny. Natomiast praktyka moze byc rózna -dlatego uwazam, ze własne siły zbrojne i niedopuszczenie dopowstania unijnych powinno zagwarantowac nam mozliosc skorzytania z art.50 Traktatu o UE.
                          P.S.
                          Nie twierdze ze przeczytalem te traktaty w całosci -jest tam tyle socjalistycznego bełkotu,ze nie moge tego czytac. Kupiłem sobie za 15 zł ksiazeczke, gdzie sa te dwa traktaty i dodatkowo 36 Protokołów oraz 62 Deklaracje (m.in. nasze dwie deklaracje dotyczace karty Praw Podstawowych....)-w sumie 317 stron ale bez orzecznictwa ETS trudno zrozumiec tresci normatywnej w wielu miejscach, bo to takie ogólniki i bekot jak nasza Konstytucja (aktualnie Trybunał zmienił nazwe i to juz nie ETS tylko - Trybunał Sprawiedliwosći Unii Europejskiej).
              • 23-08-2010 17:01:35 | odpowiedz
                Ze względów technicznych (pole wypowiedzi się nam drastycznie kurczy w prawo) zacznę nowy akapit od lewej.

                Otóż oboje wiemy, że Traktat zawiera wiele zapisów wchodzących sobie w kompetencje, czy wręcz wykluczających się. Jak chodźby zapis o "niepodejmowaniu działań mających zakłucić interes UE". Stoi on w jawnej sprzeczności z podanymi przez Ciebie zapisami o częściowym przekazaniu kompetencji.
                Powyższe oraz fakt że organem właściwym do rozpatrywania sporów na tym tle jest organ UE (Trybunał Sprawiedliwości UE) powoduje iż w praktyce należy się spodziewać orzeczeń na korzyść prawa UE a nie na korzyść "województw".
                Oznacza to ni mniej ni więcej, że nawet jeśli teoretycznie w jakimś zakresie państwo ma swoją autonomię to jest ona iluzoryczna. W konkretnym przypadku, ostatecznej wykładni dokona Trybunał i na 100% nie będzie ona sprzeczna z prawem UE. A powołać się na ten zapis o "powstrzymaniu się od działań sprzecznych z interesem UE można zawsze".
                A to nie jedyny taki wytrych.

                Jest też druga strona medalu. Każdy cel UE można wprowadzić na terenie województwa kilkoma metodami. Zawsze. Nawet jeśli nie bezpośrednim zapisem, czy nakazem prawnym, to pośrednim. Przykład:
                Cel- zabronić Polsce sprzedaży taboretów do Francji.
                Ograniczenia- Traktat zakłada że UE nie ma prawa ingerować w handel taboretami jaki prowadzi Polska.
                Rozwiązanie- wprowadzamy zakaz kupowania taboretów z Polski we Francji.
                Efekt- cel osiągnięty.
                A to tylko jedna metoda obejścia prawa w pełni legalnie.

                Konkludując. Traktat jest celowo tak skonstruowany, żeby było wrażenie iż jest to tylko traktat (nawet sama jego nazwa). Nie miej złudzeń, że o ile UE się wcześniej nie rozpadnie (bankructwo) to prawodawstwo UE będzie w KAŻDYM przypadku PRZED krajowym. Czy to pośrednio czy bezpośrednio.
    • 22-08-2010 09:22:31 | odpowiedz
      "Co do wystąpienia z UE, to nie da się tego zrobić w trybie natychmiastowym? Pomijając ten 6 letnich okres wypowiedzenia?".
      Oczywiście KAŻDY traktat czy umowę da się po prostu zlekceważyć i oświadczyć że się go dalej nie respektuje. Tak zrobił Hitler z hańbiącym (w jego mniemaniu) traktatem Wersalskim. Tylko jakie to wystawia świadectwo na arenie międzynarodowej (wiarygodność kraju jako partnera)? W dowolnej sprawie.
      I druga kwestia. Żeby zrobić coś takiego trzeba mieć siłę militarną. My nie mamy.
  • 22-08-2010 09:21:33 | odpowiedz
    Witam bo to mój pierwszy komentarz na tej stronie. Co do jednoczenia się prawicy (tylko nie pseudo prawicy jak PiS)to jest ona konieczna, ale może niekonieczne w wyborach samorządowych. Nie oszukujmy się WiP i UPR wielkiego poparcia nie zdobędą, ale te wybory (podobnie jak poprzednie) posłużą do stworzenia zaplecza przed najważniejszymi wyborami parlamentarnymi. Ważne jest więc aby dotrzeć do jak największej liczby wyborców, a osiągnąć to można przez różnorodność. Poza tym samodzielny start w wyborach ugruntuje obraz WiP jako samodzielnej partii a nie twór sezonowego. Jeśli UPR i WiP zdobędą każde z osobna w skali kraju coś koło 2% to wtedy można myśleć o budowaniu koalicji na prawicy (i wciągnięcie do niej np. Marka Jurka). Oczywiście koalicji wyborczej bo po przekroczeniu magicznej granicy 5% w Sejmie partie działają oddzielnie, ale mogą ze sobą współpracować. Wracając do wyborów samorządowych, może być też że oddzielny start spowoduje wzajemne odbieranie sobie głosów liberałów (jedna partia dostanie np. 3% druga 1% w skali kraju). Ale żeby coś zyskać trzeba ryzykować.
  • 22-08-2010 10:49:53 | odpowiedz
    Zastanawia mnie na jakim świecie życie JKM. Toż widać, że to idiota z pretensjami.
    Żaden szanujący się człowiek nie wejdzie w koalicję z tym idiotą. Przecież będzie jak za każdym razem. Ktoś się coś postara, coś ugra coś ludziom wytłumaczy, a potem będzie odebranie praw wyborczych kobietom, świnie przy korycie i inne takie i cały wysiłek psu w dupe.
    A jak nie będzie koalicji to nic się nie ugra bo niby jak.
    JKM jest skończony ( to akurat dobrze ), ale niestety ciągnie za sobą ruch liberalny a to już bardzo źle.
    Coś się da zmienić dopiero po naprawdę porządnym kryzysie.
    Większości jakoś się żyje, nawet nie zbyt źle - nie przesadzajmy. Jakieś dotacje dostają przepracowywać się nie trzeba, ci co potrzebują więcej wyjechali albo zaciskają zęby ( i ilu ich zostało? ) i się kręci.
    Szkoda tylko, że ten kretyn z muszką ośmiesza ciągle i systematycznie wszelkie idee liberalne.

    Cóż po ostatnich wyborach tak jak obiecałem przeszedłem do opozycji.
    • 22-08-2010 11:49:09 | odpowiedz
      Śmiać mi się chce z takich wypowiedzi, dno.

      Jesteś idiotą, nie masz pojęcia o ideach liberalnych, nie myślisz logicznie i wyznajesz kobiecą logikę. Jesteś idealnym przykładem na to, że demokracja to rządy głupich. I Tobie powinno się odebrać głos.

      Po naprawdę porządnym kryzysie Polska dostanie dofinanoswanie jak Grecja, bo ta banda euro-czerwonych nie dopuści żebyśmy się wyrwali spod ich pasożytniczej okupacji, to jest logiczne, więc zanim coś napiszesz pomyśl!
      • 22-08-2010 17:50:45 | odpowiedz
        Szanowny Panie Wiedźminie. Czytaj ze zrozumieniem.
        Jak przyjdzie porządny kryzys to nie dostaniemy dofinansowania bo z czego?
        To co dotknęło Grecję to mały pikuś, bo reszta Europy jeszcze jakoś przędzie.
        Kryzys będzie oznaczał coś porównywalnego ( albo lepszego ) niż ten z 1929 roku, także czemu widzisz drzazgę w oku bliźniego, a belki we własnej nie dostrzegasz?

        To odnośnie logicznego myślenia idioto z pretensjami ( albo i bez bo nie wiem nic na temat Twojego wykształcenia kretynie )
      • 22-08-2010 23:46:31 | odpowiedz
        Zawsze mnie zastanawiało jak to jest, że banda debili z "kobiecym myśleniem" tworzy partie, które wchodzą do sejmu kosząc konkurencje (np. Kaczyńscy - wygryźli się z OKAPu, rząd Olszewskiego, potem nic, potem AWS i ministrowanie Lecha, dobry moment - i stworzenie PiS, następnie wyrżnięcie prawicy), a JKM z żelazną logiką i męską polityką realną... gówno.
  • 22-08-2010 11:16:53 | odpowiedz
    Ech, czytam tego Korwina i zgadzam się z nim często w sprawach gospodarczych, ale w przypadku uprawiania polityki niestety snuje on wyjątkowo nierealne mrzonki. Jak ktoś z poparciem w granicy błędu statystycznego może w ogóle wypowiadać się na temat koalicji i ruchów na arenie politycznej?
    • 22-08-2010 13:42:37 | odpowiedz
      A dlaczego ma się nie wypowiadać? Każdemu wolno. Aby WiP/UPR weszły do parlamentu konieczna będzie jakaś koalicja i JKM musi kombinować jak i z kim ją zawrzeć, każdy polityk ma do tego prawo, bez względu na to jakie ma poparcie.
  • 22-08-2010 11:48:32 | odpowiedz
    Czyżby była to kolejna oznaka normalności w Europie?

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Personel-samolotu-potraktowal-pasazera-jak-pedofila,wid,12592683,wiadomosc.html

    "Linie lotnicze British Airways zmienią swoje zasady rozmieszczania pasażerów w samolocie po tym, jak jeden z podróżnych poskarżył się, że został przez personel potraktowany jak potencjalny pedofil i wygrał sprawę w sądzie - donosi "Sunday Telegraph".

    35-letni finansista z Luksemburga Mirko Fischer podał przewoźnika do sądu za dyskryminację z powodów seksualnych, ponieważ stewardessa poleciła mu zmienić miejsce, gdy okazało się, że siedzi obok niepełnoletniego chłopca, który leciał sam. Fischer uznał, że został potraktowany jak potencjalny pedofil. Sąd w Slough przyznał mu odszkodowanie i nakazał BA pokrycie kosztów postępowania.

    Linie British Airways potwierdziły "Sunday Telegraphowi", że przyjrzą się obowiązującym obecnie praktykom rozsadzania pasażerów i je zmienią. Przewoźnik ma specjalny dział, zajmujący się opracowaniem wytycznych, gdzie komu wolno siedzieć w samolocie. Teraz niewykluczone jest na przykład stworzenie specjalnej strefy miejsc dla osób niepełnoletnich lecących bez opieki dorosłych - w samolocie znalazłyby się w pobliżu personelu pokładowego.


    REKLAMA Czytaj dalej



    Dowcipnie sprawę sądową skomentowali brytyjscy blogerzy: "Za rządów Partii Pracy Wielka Brytania stała się nieprzyjemnym krajem. Pod pretekstem ochrony dzieci stworzono atmosferę wzajemnej podejrzliwości i kontroli" - napisał jeden z nich. Inny zauważył: "Wiele razy kusiło mnie, by poprosić personel pokładowy o zmianę miejsca, tak żeby siedzieć jak najdalej od niepełnoletnich malkontentów i wrzeszczących bobasów - ale nigdy nie mogłem się przełamać. Wygląda na to, że pożądany efekt osiągnąłbym, gdybym wyraźnie poprosił, by mnie obok nich posadzono, maniakalnie łypiąc przy tym okiem"."
  • 22-08-2010 14:42:27 | odpowiedz
    Panie Januszu, oczywiście musi Pan uczynić wizytówkę ze swojego nazwiska i wystartować pod nazwą "Platformy Janusza Korwin Mikkego" - lub podobnej, zresztą zmiana nazwa na "WiP" to był moim zdaniem spory błąd, ponieważ "PJKM" móg być partią eksperymentem, kory ostatecznie wykazałby, czy to UPR ciągnął za sobą Pana, czy odwrotnie i oczywiste jest co by wykazał.
    • 22-08-2010 17:44:23 | odpowiedz
      Witam;
      Proponuje dac sobie spokój z eksperymentami, a zamiast tego:
      - wykreowac grupę wyrazistych lokalnych liderów ruchu konserwatywno - liberalnego
      - muszą byc to młode, dynamiczne osoby, które przebiją się do mediów i będą znane na poziomie powiatów i województw
      - absolutnie należy wykluczyc wszelkiej masci dziwaków, nawiedzonych kolesiów z długimi włosami, brodami i wąsami, indywidua z oczami typu "Antek Macierewicz"
      - w kampanii wyborczej wykorzystywac lokalne przykłady np. "za pieniądze, które nasz szpital rocznie wydaje na ogrzewanie możnaby...." itp.
      - oczywiście zwroty typu: "kupa idiotów", "banda złodziei", "hitlerowcy, faszyści" itp. powinny zniknąc na zawsze z naszego przekazu zewnetrznego - chcby były zgodne z prawdą...
      - chodzi o to, w oczach wyborców ruch konserwatywno - liberalny nie ograniczał się do osoby W. Czc. JKM, by przedstawiał się jako gupa młodych, dynamicznych osób stawiajacych sobie konkretne cele i wiedzących jak je osiągnąc. Tymczasem W. Czc. P. JKM będzie sobie spokojnie planował strategie, które my będziemy realizowali, niekoniecznie marnując czas na wypowiedzi w mediach na każdy temat, poczynając od ustroju państwa i stanu armii a kończąc na pedofilii, in - vitro i roli kobiet w wychowaniu dzieci....
  • 22-08-2010 21:45:39 | odpowiedz
    A ja pozwolę sobie odnieśc się do tego fragmentu:
    "4. Istotne zmiany w sposobie kształcenia prawników, wprowadzenie odpowiedzialności sędziów za błędne wyroki (przy zachowaniu ich niezawisłości), np. rotacja sędziów - jak we Francji, wybieralność sędziów i prokuratorów - jak w USA (...)"
    I zwracam się w tej chwili z apelem do wszystkich ludzi, którzy bardzo chętnie widzieli by reformowanie wymiaru sprawiedliwości. Owszem, to jest potrzebne... Ale na pewno nie w takiej formie jak wyżej zaproponowana. Odpowiedzialność sędziów za błędne wyroki? Czym jest błędny wyrok pytam? Według jednego wyrok jest błędy, wedle drugiego właściwy. Takie pojęcie de facto nie istnieje bo Sad ZAWSZE opiera się na jakichś przesłankach. Od weryfikowania wyroków są wyższe instancje i tak dalej. Wprowadzenie jakieś idiotycznej odpowiedzialności za "błędne" wyroki sprawi tylko, że sędziów po prostu nie będzie. Reforma musi usprawnić system, a nie go rewolucjonizować bo rewolucja jest w tym względzie zwyczajnie nie potrzebna. Najpierw trzeba system uzdrowić i zobaczyć jak się sprawdza w dobrych warunkach, a potem myśleć o wielkich zmianach (o ile będą potrzebne). Poza tym takie głupie rozwiązanie to właśnie koniec jakiegokolwiek niezawisłego wyrokowania w tym kraju.
  • 22-08-2010 22:53:23 | odpowiedz
    1. T. Dalecki nie jest Sekretarzem Generalnym UPR. Nie jest już nawet członkiem UPR. Jest jedynie członkiem Pana-Żółtkowego kółka wzajemnej adoracji - doskonale Pan o tym wie, Autorze.
    2. WiP od jesieni nie będzie istniał - zostanie skreślony z listy partii politycznych za niezłożenie w ustawowym terminie sprawozdania finansowego - doskonale Pan o tym wie, Autorze.
    3. Czy p. A. Orzechowska nadal jest Pańską współpracowniczką w dogorywającym WiP-ie?
    4. Odszedł Pan z UPR - niech się, więc Pan od nas odczepi definitywnie.
  • 22-08-2010 22:56:31 | odpowiedz
    Przy okazji:
    Start pod szyldem JKM już przerabiano jako PJKM. Efekt? jak zwykle....

    JKM powinien zdać sobie sprawę, że jest zdecydowanie zbyt zadufany w czar swego PR-u.
    • 23-08-2010 01:13:53 | odpowiedz
      Efekt jak zwykle, bo i tak JKM osiągnął wówczas 1,43%. Teraz gdy JKM zdobył 2,48%, nie widzę innego wyjścia niż start pod nazwiskiem JKM.
      • 23-08-2010 03:25:41 | odpowiedz
        Niezupełnie masz rację. 1,57 proc. jako cały komitet. Jednakże, sam JKM jak i jego rodzina znacznie wyprzedzili innych kandydatów, a nawet liderów listy jeśli nie startowali z pierwszego miejsca:

        Janusz Korwin-Mikke (Warszawa I, lider) - 2,54 proc.
        Kacper Korwin-Mikke (Wrocław, lider) - 2,04 proc.
        Korynna Korwin-Mikke (Gliwice, 11. miejsce) - 0,84 proc. (lider, Andrzej Pilipiuk - 0,39 proc.)
        Krzysztof Korwin-Mikke (Piotrków Tryb., 7. miejsce) - 0,77 proc. (więcej od lidera listy)
        Konrad Korwin-Mikke (Rzeszów, 19. miejsce) - 0,52 proc. (więcej od lidera listy)
        Anna Korwin-Mikke (Płock, 12. miejsce) - 0,50 (więcej od lidera listy)
        Zuzanna Korwin-Mikke (Krosno, 15. miejsce) - 0,34 proc. (lider 0,35 proc.)

        Plus kilka innych nazwisk:

        Karpiński (Poznań) - 1,04 proc.
        Żółtek (Kraków) - 0,93 proc.
        Jaszczura (Sosnowiec) - 0,88 proc.
        Wolniewicz (Warszawa II) - 0,86 proc.
        Popiela (Tarnów) - 0,72 proc.
        Witczak (Piła) - 0,07 proc.

        Start pod nazwiskiem JKM jest dobry. O ile kandydaci mają to samo nazwisko :) bo to nie kwestia szyldu, ale ludzi tworzących listy... a tych nie dość, że mało mamy, to jeszcze startując pod szyldem JKM wlasciwie odcinamy się od Prawicy RP (która to w kilkunastu gminach i powiatach przekroczyła 5 proc. - dzięki własnie niektórym kandydatom, zwłaszcza powiat kolbuszowski - ponad 25 proc.).

        Cos czuję jednak, że do sejmiku beda dwie listy prawicy: WiP (czy jak ona tam się bedzie zwać po 7 X) i Prawicy RP. W ostatecznym rachunku z sejmiku nic nie wyjdzie (5 proc. nie wystarczy).

  • 22-08-2010 23:52:50 | odpowiedz
    A ja bym na pana miejscu jednak - oczywiście jeśli chodzi o wybory parlamentarne - uderzył w szersze porozumienie: część LPR, Artur Zawisza, PRP (chodź wątpię czy na to pójdą).
  • 24-08-2010 18:57:31 | odpowiedz
    Przepraszam, zupełnie nie na temat, ale na tej stronie leci reklama, która jest w sumie niestosowna... Otóż Polak, który wyjechał do UK, powinien się tam zachowywać jak Polak na emigracji, czyli jako Polak uczyć się języka angielskiego, żeby wrócić kiedyś do ojczyzny mądrzejszym, a nie robić prawo jazdy brytyjskie po polsku... To naturalnie z pożytkiem dla wszystkich, żeby kapitalizm się rozwijał, ale lepiej by było, gdyby to robił w kierunku rozwijania innych, a nie ich uwsteczniania...