Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64093 komentujących
29047 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

14-03-2010 23:49:00

Dyktatura Ciemniaków. Nie widzieliście cenzora w akcji? Poczytajcie{Bluszczokrzewa} Uzupełniłem!

w ongiś uczciwej Wikipedii:

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Dyskusja_wikipedysty:83.17.78.18&diff=cur

Korwin-Mikke i sprawiedliwość [edytuj

Witaj. Ponownie cofnąłem Twoją edycję sprawiedliwości. Korwin-Mikke jest przede publicystą i politykiem, a nie teoretykiem sprawiedliwości. Jego wypowiedź jest zwykłym sofizmatem, wykorzystującym błąd we wnioskowaniu i brak rozróżnienia na pojęcia ogólne i szczegółowe. Dla porównania podstaw pod jego rozumowanie takie zwroty jak: dobro osobiste (albo pojęcie niepotrzebne, albo to nie-dobro), prawo karne, miłość rodzicielska, szybki bieg.

Pozdrawiam Bluszczokrzew 16:10, 2 gru 2009 (CET)


Nie wiem, do kogo jest skierowana ta wypowiedź. Ja kiedyś poprawiłem jedno z haseł Wikipedii („Sprawiedliwość społeczna”) wedle mego  znanego rozumowania:

Otóż, logicznie rzecz biorąc, istnieją dwie – i tylko dwie – możliwości:

1) "sprawiedliwość społeczna" jest tym samym, co „sprawiedliwość”

2) "sprawiedliwość społeczna" jest czymś innym, niż zwykła „sprawiedliwość”.

Jeśli jest tym samym – to po co mówić i pisać "sprawiedliwość społeczna" ? Mówiąc "sprawiedliwość społeczna" marnujemy czas, pisząc "sprawiedliwość społeczna" marnujemy papier: o ile sosen więcej trzeba było wyrąbać na pulpę by wytworzyć papier potrzebny do napisania miliardy razy "sprawiedliwość społeczna" !?

Jeśli zaś "sprawiedliwość społeczna" jest czymś innym, niż zwykła „sprawiedliwość” - to w języku polskim „Coś innego, niż sprawiedliwość” nazywa się „Niesprawiedliwość”.

Weźmy konkretny przykład. Sędzia wydaje wyrok na przestępcę i mówi: „Sprawiedliwości musi stać się zadość, dlatego wymierzam karę 7 lat więzienia”. Stłoczona na sali publiczność przytakuje: „Tak, to jest sprawiedliwy wyrok”.

Wyobraźmy sobie teraz, że ten sam (lub inny) sędzia ma wydać wyrok w oparciu o zasady „sprawiedliwości społecznej”. Mówi: „Sprawiedliwość społeczna wymaga, by wymierzyć tu karę X lat więzienia”.

Właśnie: jeżeli w każdej sprawie sędzia wydałby taki sam wyrok, jak sędzia orzekający na podstawie zasad zwykłej sprawiedliwości – to mielibyśmy do czynienia tylko z marnowaniem czasu i papieru na zbędne słowo „społeczna”. Jeśli jednak sędzia orzeknie 2 lat (albo 15 lat) więzienia, to jeśli tamten wyrok uznaliśmy za sprawiedliwy, to ten musi być niesprawiedliwy.

Prawda jest drugi człon alternatywy: wiemy z doświadczenia, że „sprawiedliwość społeczna” to coś zgoła innego niż zwykła sprawiedliwość.

A więc jest to niesprawiedliwość.

(wg tomu „IUSTITIA SPRAWIEDLIWOŚĆ” wyd. „Gdański Areopag”, Gdańsk 2009)

widocznie {Bluszczokrzew} mój dopisek prawem Kaduka cofnął, ktoś rozsądny przywrócił, a {Bluszczokrzew} ponownie to wykastrował!

Ten zadufek nie pojmuje, że mówimy o zupełnie innych kategoriach. Jeśli tego nie widzi, to niech spróbuje przeprowadzić to samo rozumowanie z proponowanymi przez się pojęciami: „dobro osobiste”, „prawo karne”, „miłość rodzicielska”, „szybki bieg” - a przekona się, że wyjdzie nonsens. A wyjdzie dlatego, że w tych pojęciach przydawka oznacza wyróżnienie jednego z rodzajów (dobra, prawa itd.) - podczas gdy „sprawiedliwość” z natury żadnych „rodzajów” nie wyróżnia.

Innymi słowy: są rozmaite „dobra”, rozmaite „biegi”, rozmaite rodzaje „miłości” - i sofizmat nie działa, bo po prostu "prawo karne" to coś innego, niz "prawo". Natomiast „sprawiedliwość”, z definicji, powinna być jedna. Stąd ów sofizmat w tym przypadku działa.

Kim jest {Bluszczokrzew}? Czytamy?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedysta:Bluszczokrzew

Po początkowych wpisach testowych zacząłem się zajmować tym, na czym się znam trochę lepiej, czyli obszarem pomiędzy socjologią, filozofią, naukami politycznymi i prawem. Jestem raczej inkluzjonistą, słabo interesującym się wikiwyścigiem. Znacznie bardziej martwi mnie nasza "płytkość" (choć ostatnio udało nam się wzrosnąć z 8 do 10, to i tak jesteśmy na szarym końcu). Staram się grać zespołowo i uczestniczyć w różnych akcjach.

Oczywiście, że w Wikipedii ma prawo wypowiadać się dowolny wariat, maniak albo idiota. Jak to jednak się dzieje, że jacyś niedouczeni, a pewni siebie, g**niarze uzyskali prawo cenzurowania innych?

Odpowiedź jest prosta: bo im bardzo zależy, bo nikt normalny ich by nie czytał. Więc tacy przemądrzalcy cenzorują innych! I KTOŚ im na to pozwala, KTOŚ ich upoważnił.

Za Stalina działacze Związku Akademickiej Młodzieży Polskiej cenzurowali swoich profesorów. Czuje się dokładnie tak samo, jakbym zetknął z jednym z tych zapaleńców w czerwonym krawacie.

Tu już nawet nie chodzi o Prawo O'Sullivana („Każda instytucja, nie zaplanowana i z'organizowana starannie jako prawicowa, z biegiem czasu staje się lewicowa”. To ponad-ideowe. Tu mamy do czynienia z typową Dyktaturą Ciemniaków. Ciemniaków dyplomowanych.

Jest to niebezpieczne zjawisko. Wikipedia była pomyślana jako otwarta: wpisy tworzyli dowolni ludzie - a następni starali się ich poprawiać. Założeniem twórcy Wikipedii było, że statystycznie częściej hasło będzie poprawiane, niż psute.

Jeśli pozwala się jakiejś grupie uzyskać nad tym kontrolę, to Wikipedia staje się odbiciem przesądów tej grupy – a nie Wiedzy Ogólnej Społeczeństwa.

27 odbywa się zjazd Wikipedystów. Proponowałbym, by się tam nad tym zastanowić.

Podejrzewam jednak, że tam zbiorą się właśnie głównie tacy niedouczeni maniacy i niezaspokojeni cenzorzy, jak {Bluszczokrzew}.

=====

Przepraszam - bylemw nocy pewien, że to wstawiłem...

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 15-03-2010 00:16:58 | odpowiedz
    już po tym tekście widać, że to takie pseudointelektualne bydle używające wydukanych, skomplikowanych zwrotów, ale nie potrafiące myśleć samodzielnie - szkoda, że przeczytałem ten tekst, bo mi zaraz ciary ze złości chodzą po całym człowieku jak takie coś widzę - dać małpie brzytwę, KTO W OGÓLE POZWALA NA JAKIEŚ COFANIE CZYICHŚ WYPOWIEDZI W POWSZECHNIE DOSTĘPNEJ ENCYKLOPEDII I TO NA PODSTAWIE WIDZIMISIĘ??? ale mnie to wk...a! mordę bym obił
    • jak ja Pana rozumiem.. ;]
      Pamietam, jak jeszcze z 5 lat temu ogladalem duzo tv i mnie cholera brala co 3 sekundy. Po prostu jakis jestem "chory na sprawiedliwosc" i mnie bierze jak ktos w zywe oczy kituje i jeszcze sie usmiecha przy tym.
      A pozniej znalazlem artykuly i ksiazki Ziemkiewicza i troche mi przeszlo... Bo okazalo sie, ze to nie tylko ja jestem "chory" ;]
    • 15-03-2010 14:58:47 | odpowiedz
      Inteligencję Bluszczokrzewa widać już po przykładach, którymi uzasadnia swoje poglądy. Zapomniał tylko o najlepszym: "masło maślane". I pomyśleć, że gdy "byłem jeszcze w głębokim ogólniaku" obniżono mi ocenę na jednym z wypracowań za określenie typu "szybki bieg"...
  • 15-03-2010 06:01:28 | odpowiedz
    Czy chodzi tu o wywody z Onetu na temat przymiotów sprawiedliwości w stylu - Czy istnieje mądra sprawiedliwość? Jeśli "mądra sprawiedliwość" jest czymś innym, niż zwykła "sprawiedliwość" - to zwykła sprawiedliwość nazywa się po polsku głupotą.
  • 15-03-2010 07:54:29 | odpowiedz
    Niedługo w całym Internecie będzie taka cenzura jak na Wiki i niestety Pan Janusz jest mało zaangażowany w walkę z tą przyszłą cenzurą.
  • 15-03-2010 08:47:23 | odpowiedz
    Panie Januszu a co Pan na to: http://1616.salon24.pl/155948,megaprzekret
    Może Pan to jakoś "rozdmucha" bo ci złodzieje robią co chcą a społeczeństwo jak pijane...
    • 15-03-2010 10:53:26 | odpowiedz
      ja nie jestem do końca przekonany, ze jest to prawdziwa afera... będąc od dziecięcia geografią zainteresowany, pamiętam, że od dawna wiadomo, iż Polska leży na przeogromnych zlożach gazu (z tego, co pamietam, w zasaDZIE LEŻĄ ONE POD CAŁYM NASZYM TERYtorium), tylko że są to złoża 1) rozdrobnione, 2) trudno eksploatowalne (złoża łupkowe...)

      podobnie jet z ropą naftową!!!
      • 15-03-2010 12:25:40 | odpowiedz
        Trzeba po prostu nawiercić się głęboko, głęboko i wtedy ta cała ropa spłynie tam głęboko i bedzie dobrze?
        • 15-03-2010 16:45:05 | odpowiedz
          Obawiam się że to nie jest takie proste jak głębokie wiercenie. Amerykanie twierdzą że mają technologię która przez wprowadzenie radioaktywnych prętów do głębokich warstw łupków jest je w stanie chęściow roztopić i dopiero to spowoduje spłynięcie ropy, gazu.
  • 15-03-2010 12:39:26 | odpowiedz
    Z innej beki czyli upadek cywilizacji europejskiej od d..y strony.

    Oglądałem sobie właśnie TVNdzieńDobryBardzo. Występowali bohaterowie tańca z gwiazdami oraz w późniejszym materiale - Chylińska.

    Rozumiem, że program ma formułę "my pytamy, wy odpowiadacie" (przy okazji szacun dla prowadzących, Welmanowej i Prokopa, jako jedyni się nadają do tej roboty).
    Rozumiem też, że jak się ma 10 minut na temat, 4 godziny na program i 365 dni w roku, to trzeba lać wodę. Ale...

    1) Taniec z gwiazdami - pytanie było mniej więcej takie: "dlaczego pierwsza para, co odpadła, to odpadła???"
    No i jeden z jurorów (ten łysawszy) tłumaczy się - bo to, bo tamto, a dlaczego, a po co...

    2) Chylińska - pytanie: no zmieniłaś styl, a dlaczego, a czy nie bałaś się, a co fani powiedzą...

    Moje wnioski są następujące z dzisiejszego programu (i nie tylko):

    Do cholery! Odpadli, bo taka jest formuła wyścigu. Ostatni odpadają! Do cholery, miała ochotę zmienić styl, zmieniła. Z niczego nie musi się tłumaczyć!!!

    Nasza cywilizacja, nasze społeczeństwo ewoluowało w stronę "PRZEPRASZAM, ŻE ŻYJĘ...". Na zasadzie - "was jest czterech, nas 60 tysięcy, ale przepraszamy, bo możemy was urazić swoją obecnością, jest nam przykro. Albo: "a, pierdnęliśmy, przepraszamy, przyjdźcie do nas, poderżnijcie nam gardła, jest nam przykro, że żyjemy..."

    Kiedyś Biali podbijali świat. Dobrze, czy źle, ale rządziliśmy światem. Pomijając wkład Arabów w nauki ścisłe czy Chińczyków, to Biali "odkryli" Ziemię. To Biali polecieli w kosmos. Ale to się skończyło.

    Teraz przepraszamy wszystkich za to, że jesteśmy.
    I ze wszystkiego musimy się tłumaczyć...
    Żenujące...

    • 15-03-2010 19:44:25 | odpowiedz
      Ale jednego nie można tefałenowi odmówić - są mistrzami autopromocji, każdy start nowego serialu/programu/sezonu jest poprzedzony masowym lizaniem się nawzajem po jajach i tyłkach, taki polsat w życiu nie będzie miał takiego marketingu.

      (Mi tam to co leci w telewizorni zwisa bo i tak nie oglądam)
  • 15-03-2010 13:09:30 | odpowiedz
    Rozumiem, że chodzi o "sprawiedliwość społeczną" (nie chce mi się śledzić historii edycji..)
    Bluszczokrzewowi chodzi pewnie o to, że "sprawiedliwość społeczna" jest pewnym podzbiorem sprawiedliwości jako takiej, tak jak np. prawo karne jest podzbiorem prawa w ogóle. Biały człowiek jest podzbiorem Człowieka itd. No ale wystarczy zajrzeć do słownika języka polskiego, gdzie stoi, że spr. społ. to (znaczenie 2): «przyznanie każdej jednostce należnych jej praw wynikających z zasad demokracji». W moim pojęciu zasady demokracji są sprzeczne ze zwykłą sprawiedliwością, co zostało wielokrotnie wykazane. Więc jednak spr. społ jest niesprawiedliwością.

    Ale to tak abstrahując od rozumowania Pana Janusza - znanego tutaj chyba każdemu, które jest - samo w sobie - odrobinę naciągane, no ale gdyby miało nabrać mocy dowodowej, straciłoby urok i zwięzłość bon motu...
    • tl;dr
    • 15-03-2010 14:24:00 | odpowiedz
      A no właśnie

      Proponuję jednak zobaczyć co zostało wywalone.

      "Podobne stanowisko zajmuje [[Janusz Korwin-Mikke]] twierdzący, że są dwie możliwości: (1) "sprawiedliwość społeczna" to to samo, co zwykła "sprawiedliwość" (więc dodawanie przydawki "społeczna" to marnowanie czasu i papieru; albo (2) "sprawiedliwość społeczna" to coś innego, niż zwykła "sprawiedliwość" - a coś innego niż "sprawiedliwość" nazywa się "niesprawiedliwość".

      W artykule na temat sprawiedliwości jest sekcja na temat sprawiedliwości społecznej i tam stoi jak byk co to jest sprawiedliwość społeczna. To, że to jest niesprawiedliwość to jedna sprawa. Nie widzę problemu, żeby uzupełnić artykuł o przystępne wyjaśnienie dla tych, którzy tego nie widzą, w jak sposób i dlaczego sprawiedliwość społeczna jest niesprawiedliwością. Pójście na łatwiznę i przytoczenie z lenistwa wypowiedzi Pana Janusza, w której rozumowanie jest grubo naciągane, to nie jest metoda tworzenia encyklopedii.

      Nie wszystko co nie jest sprawiedliwością jest niesprawiedliwością. "Proces technologiczny rur bez szwu, na gorąco" nie jest sprawiedliwością, ale nie jest też niesprawiedliwością. Ja rozumiem, że określenie "sprawiedliwość społeczna" zawiera w sobie słowo "sprawiedliwość" i przez to nie kojarzy się tak jak być może powinno. Wypowiedź Pana Janusza to dobry sposób na zwrócenie na to uwagi ludziom myślącym i z poczuciem humoru. Do encyklopedii potrzeba czegoś innego.
      • 15-03-2010 15:28:08 | odpowiedz
        Nie no, zgadzam się. Zaznaczyłem, że rozumowanie Pana Janusza ma wartość raczej dowcipu, sentencji. Trzeba się zgodzić z Bluszczem, że to jest sofizmat, choć z dobrą konkluzją.
      • 16-03-2010 06:47:57 | odpowiedz
        Użyłeś pięknego zdania. Jest "zbiór" i "nie-zbiór" czyli wszystko co poza nim. Proces technologiczny niewątpliwie sprawiedliwością nie jest, ale w związku z tym jest nie-sprawiedliwością (należy do zbioru wszystkich rzeczy które sprawiedliwością nie są).
        Tak więc Twój argument jest zgrabny choć nie-logiczny.
        • 16-03-2010 12:02:07 | odpowiedz
          Nie no, kolego, nie ma takiej ogólnej semantyki. Na tej zasadzie: hojność jest czymś innym niż uczciwość, nieprawdaż? Więc hojność jest nieuczciwością.

          Nawet w matematyce nie ma tak dobrze. Z faktu, że funkcja nie jest parzysta nie wynika, że jest nieparzysta. Przechodząc na rzeczowniki: Nieparzystość (funkcji) NIE OZNACZA braku parzystości (czy, pisząc po Twojemu: nie-parzystości, myślnik robi różnicę...)

          Na koniec - nie wiem, na ile formalnie operujesz pojęciem "zbiór", ale wygląda na to, że jesteś formalista. Skoro tak, to powinieneś wiedzieć, że jeżeli X jest zbiorem (jakimkolwiek) to NIE ISTNIEJE zbiór Y do, którego należy wszystko, co nie należy do X. Proponuję przejrzeć jakiś dobry podręcznik podstaw teorii mnogości i w podobnych formalno-akademickich wywodach przerzucić się pojęcie: klasa.
  • 15-03-2010 15:16:43 | odpowiedz
    Siedzą w pociągu ważni Unici,
    Grubi, nadęci, lekko podpici,
    Wiozą do Polski ustaw czterdzieści,
    Każda w wagonie ledwo się mieści,
    Pierwsza zawiera setki koncesji,
    Pewną przyczynę rychłej recesji,
    Druga przynosi drogą benzynę,
    Kolejną naszych nieszczęść przyczynę,
    Trzecia wprowadza nowe podatki,
    Podnosi VATy, akcyzy, składki,
    By "ludzie pracy" pieniądze mieli,
    W kieszeniach swoich przedstawicieli,
    Czwarta rozwala polskie mleczarnie,
    Wszak smrodu i brudu to wylęgarnie,
    Piąta morderców od kary zwalnia,
    W więzieniach będzie miła sypialnia,
    Szósta pomnoży nam urzędników,
    W siódmej są wzory nowych pomników,
    W ósmej feminizm i parytety,
    Wybierz cymbałów - byle kobiety,
    W dziewiątej instrukcja indoktrynacji,
    Za hojną kasę z Eurodotacji,
    Aktorzy, panienki i dziennikarze,
    Wyklepią wszystko, co im się każe,
    Za szkolnej dziatwie,
    Przyniesie chlubę,
    Udział w błękitnym Eurojugent,
    Miłość do Unii w wierszu, w piosence,
    Wszystko co robisz, nawet w łazience -
    Robisz dla Unii, pamiętaj o tym,
    Inaczej szybko wpadniesz w kłopoty,
    Nie skończysz studiów,
    Wylecisz z pracy,
    Eurogestapo zrobi cię na "cacy",
    W dziesiątej i dalej,
    Czytać się nie chce,
    Można z pociągu wyskoczyć jeszcze...
  • 15-03-2010 16:41:17 | odpowiedz
    Trudno to nazwać cenzurą. To zjawisko jest w wikipedii czymś znanym i jest określane wojną edycyjną. Wikipedia jako organizacja nie rozstrzyga sporów pomiędzy osobami które edytują hasła. Cała idea wikipedii polega na tym że narzędzie do jej tworzenia jest przekazywane absolutnie wszystkim no i oczywiście zdarzają się sytuacje konfliktowe jak w tym przypadku. Proponuję podjąć rzeczową dyskusję z wikipedystą i przekonać go do swoich racji...
  • 15-03-2010 19:30:44 | odpowiedz
    Uprzejmie donoszę z innej beczki:
    Jeszcze śniegi nie stopniały, a już CO2 skacze:
    http://tinyurl.com/globcio-bis

    Ile za to zapłacimy?
  • 15-03-2010 22:18:41 | odpowiedz
    Piłat uważał że Jezus jest niewinny ale kazał Go stracić w imię "sprawiedliwości społecznej" i "woli ludu"
  • 15-03-2010 22:28:19 | odpowiedz
    Wikipedia jest też pokazem świetności d***kracji. Wyobraźcie sobie jak wyglądały by Wiki-ustawy.

    Wikipedia opiera sie na tej samej fałszywej przesłance: "Im większa liczba, tym słuszniejsza racja".

    Maże o tym, by pozamykać sovjalistów i demokratów w państwo Demokracjowo i Społecznosrawiedliściowo. Sami by się zniszczyli. Argumentami byłby oczywiście opowiednia: za mało d***kraji, za mało socjalizmu.
    • 16-03-2010 06:26:14 | odpowiedz
      >Wikipedia jest też pokazem świetności d***kracji. Wyobraźcie sobie jak wyglądały by Wiki-ustawy.

      Wikipedia opiera sie na tej samej fałszywej przesłance: "Im większa liczba, tym słuszniejsza racja".
      <
      Dokładnie TAK !!!
      To jest sprytna idea "rozpierniczania" wszelkich ustalonych, naruralnych Praw, Prawd i Zasad... Niosaca multum pozytecznych tresci jest idealnym narzedziem indoktrynacji socjalistyczno-demokratycznej dla "ludu". To tak w ww. sktócie
  • 15-03-2010 22:42:49 | odpowiedz
    Panie Januszu, błędnego słowa Pan użył. Jeśli sprawiedliwością społeczną nazywam wypiek mojej receptury to jest to coś innego niż sprawiedliwość, ale bez sensu będzie nazywanie tego wypieku niesprawiedliwością :)

    Niesprawiedliwością jest tylko przeciwieństwo sprawiedliwości.
    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że oni tak nazywają niesprawiedliwość, ale ludziom się wmawia, że jest to jedna z odmian sprawiedliwości i wytłumaczenie jakiego Pan użył do większości ludzi nie trafia po prostu. Próbowałem użyć takiej retoryki, nie wszyscy ogarniają :(
  • 15-03-2010 22:47:22 | odpowiedz
    Nad Wiki wielu takich zarozumialców siedzi co to myślą, że wszystkie rozumy pozjadali. Przygotowując moją pracę magisterską szukałem pewnych informacji w dziedzinie kryptografii i zajrzałem na Wiki w poszukiwaniu jakiś wstępnych informacji. To co tam przeczytałem wydało mi się jakąś głupotą, więc szukałem gdzie indziej. W końcu znalazłem w sieci pdf poważnej książki na ten temat wydanej po angielsku. Postanowiłem wrócić na Wiki i w dyskusji do artykułu opisałem jak hasło powinno być zmienione, aby było zgodne z prawdą, podając źródła w książce. Musze zaznaczyć, że była to kwestia czysto matematyczna. Autor artykułu stwierdził oczywiście, że moje poprawki nic nie wnoszą, a jego wersja jest w pełni poprawna...
  • Oryginalny wpis JKM wyglądał tak:

    W wyrażeniu występuje błąd logiczny, ponieważ jeżeli ''sprawiedliwość społeczna'' to to samo co sprawiedliwość to po co pisać ''społeczna''. Czyli ''sprawiedliwość społeczna'' jest więc czym innym niż sprawiedliwość, a więc niesprawiedliwością, a więc zaprzecza pierwszemu członowi wyrażenia.

    Trzeba przyznać, że jest to bardzo logiczne!
  • 15-03-2010 23:38:56 | odpowiedz
    Jako prześwietny encyklopedysta, o sławie niegasnącej tu i za oceanem, tak bym to ponazywał wstępnie. Paradoxalnie Messer JKM i uczony vikipedistta obaj mogą mieć rację, przy czym vikipedistta nieświadomie, przypadkiem.
    Oczywiście sprawiedliwość społeczna istnieje, tak jak może istnieć sprawiedliwość dziejowa, sprawiedliwość jako krwawa zemsta, sprawiedliwość religijna itd., a wszystko to są po prostu różne systemy wartości i sankcji tylko oparte o metodę wymierzania sprawiedliwości. Sprawiedliwość to jest chyba uniwersalna koncepcja, a dalsze jej określenie precyzuje z czym mamy do czynienia. Tak więc mamy sprawiedliwość jako taką albo sankcję prawną potocznie nazywaną sprawiedliwością w sądzie, mamy sankcję społeczną potocznie nazywaną sprawiedliwością społeczną itd. najbardziej przemyślany i doskonały z tych wszystkich systemów i najbardziej zbliżony do sprawiedliwości jest wymiar sprawiedliwości na podstawie, który ma cel być jej obrazem materialnym.
    Ów Vikipedistta więc otwartzie przyznai, że Meeser JKM i inni jemu podobni mogą mu i jego społeczieństwu najwyżiej skoczitź. No i ma rację... Ale przy tym zdai sje nje uwzględniatź, że co będzje jak oni skoczą???
  • 15-03-2010 23:55:31 | odpowiedz
    A mnie się nawet podoba ta definicja sprawiedliwości społecznej. To znaczy podoba mi się definiens, bo w definiendum, nie wiem dlaczego użyty jest przymiotnik "społeczna". Jeśli mówimy o tym, co człowiekowi słusznie się należy za pracę, to odpowiedź jest tylko jedna - umówiona zapłata. Koniec. Kropka. A co się należy za zasługi? Umówione lub określone prawnie przywileje. Koniec kropka. Jeżeli ktoś miał życzenie tak zdefiniować sprawiedliwość społeczną, to niech sobie ona będzie, jest nieszkodliwa, aczkolwiek nie niesie żadnych korzyści.
  • 16-03-2010 00:08:57 | odpowiedz
    1) Zupełnie zraża mnie do Pana ta arogancja i agresja wobec innych ludzi, nawet tych, którzy się mylą. Co innego personalne wycieczki do innych polityków, co innego do zwykłych ludzi, którzy po swojemu piszą w internecie. Co więcej, takie wypowiedzi są wodą na młyn dla piętnowanego przez Pana na onetowym blogu bydła - z przerażeniem przeczytałem jeden z komentarzy, w którym autor chciał temu wikipedyście.. "obić ryj".

    2) Jeśli tak Panu przeszkadza Wikipedia, to dlaczego nie założy Pan Korwinopedii? Przecież nikt Panu nie broni. Wikipedia nie jest instytucją publiczną.

    3) Omawiana przez Pana kwestia zawsze mnie zastanawiała, tj. od zawsze zastanawiałem się, czy rzeczywiście się Pan z tą sprawiedliwością nie myli. Cieszę się, że wreszcie zostało to szerzej omówione. Rzeczywiście, sprawiedliwość może być tylko jedna, ale czy nie jest ujmowana na wiele sposobów? Przecież jest sprawiedliwość chrześcijańska (sprawiedliwość wdg. chrześcijan), czy sprawiedliwość prawa talionu (kodeks Hammurabiego). Więc może jest też sprawiedliwość społeczna (sprawiedliwość lewaków)?
  • 16-03-2010 00:44:12 | odpowiedz
    Panie Januszu, a dla mnie wyjaśnienie p.Bluszczokrzewa jest mimo wszystko zasadne. Chodzi o to, że "Sprawiedliwość", a "Sprawiedliwość społeczna" to dwa różne pojęcia. I teraz nie można negować istnienia S.P. tylko dlatego, że jest on negacją S.

    Pańskie wywód to klasyczna sofistyka analogicznie jak w przykładzie podanym w wikipedii:

    <i>Sofista i młodzieniec:

    - Powiedz mi – zwraca się sofista do jakiegoś młodego amatora dyskusji – czy jakaś rzecz może jednocześnie posiadać jakąś własność i nie posiadać jej?

    - Oczywiście, że nie – odpowiada zagadnięty.

    - No to zobaczymy. A miód jest słodki?

    - Jest.

    - A żółty też jest?

    - Tak, miód jest słodki i żółty. Więc cóż z tego?

    - Zaraz, zaraz, mój chłopcze, nie niecierpliw się. Powiadasz więc, że miód jest słodki i żółty jednocześnie. A żółty to słodki, czy nie?

    - Jak to? Żółty to żółty, a nie słodki!

    - Więc żółty, powiadasz, nie słodki?

    - Oczywiście!

    - Posłuchaj, powiedziałeś o miodzie, że jest słodki i żółty. Ale skoro zgodziłeś się, że żółty znaczy nie słodki, to tak jakbyś powiedział, że miód jest słodki i nie słodki. A przecież z całym przekonaniem twierdziłeś na wstępie naszej rozmowy, że żadna rzecz nie może jednocześnie posiadać i nie posiadać tej samej własności.
    Młodzieniec odszedł zawstydzony, a sofista tryumfował. Bynajmniej nie wynika z tego, że trzeba przyjąć istnienie rzeczy posiadających własności sprzeczne. Młodzieniec nie zauważył zmiany znaczeń, jakiej dokonał sofista. Żółty nie znaczy słodki – dokładniej rzecz biorąc, barwa żółta nie jest smakiem słodkim. Barwa żółta i smak słodki to dwie własności tego samego przedmiotu, co nie ma nic wspólnego z tezą, że żadna rzecz nie może posiadać sprzecznych własności. W miejsce „żółty” należało użyć „barwa żółta”, a w miejsce „słodki” – „smak słodki” i sztuczka sofisty nie powiodłaby się.</i>

    a zatem sprawiedliwość to pojęcie określające czy coś jest sprawiedliwe (uznane za dobre) z danym systemem etycznym czy nie

    a "sprawiedliwość społeczna" - oznacza jaki jest poziom dostępności poszczególnych obywateli, czy też grup społecznych do dóbr materialnych.

    Zatem to drugie pojęcie dotyczy dostępu do dóbr, rozwarstwienia społeczeństwa itp, a nie wartościowania czy coś jest dobre czy złe a zatem sprawiedliwe.

    Oczywiście jest tu pewien element wartościujący bo S.P. zakłada, że mamy pewne normy, które ustalają co komu się słusznie należy za jego pracę.

    Proszę zobaczyć, że w wikipedii są dalej podane różne kryteria (normy) określające jak sprawiedliwość społeczna ma być realizowana: każdemu to samo, każdemu według jego zasług, każdemu według jego dzieł, każdemu według potrzeb, każdemu według pozycji.

    Ww. kryteria determinują czy dostęp do dóbr w danym społeczeństwie powinniśmy uznać za zgodny z nimi lub nie.
    W skrócie mówimy, że mamy <i> sprawiedliwy dostęp do dóbr materialnych </i> - co jest trochę mylące bo słowo "sprawiedliwy" oznacza tutaj "zgodny z wybranym kryterium zasad sprawiedliwości społecznej, czyli sprawiedliwy społecznie".

    A teraz możemy się zastanowić czy ww. kryteria S.P. są sprawiedliwe z punktu widzenia zwykłej sprawiedliwości (Z.S.). Chyba zgodzi się Pan ze mną, że kryterium każdemu równo czyli komuna (chociaż marksiści mogą powiedzieć, że komuna to każdemu wg. potrzeb) nie jest Z.S. Natomiast kryterium każdemu wg. jego dzieł (czyli wolny rynek) już jest.

    Ostatnia sprawa to czy dążenie to większej sprawiedliwości społecznej:
    1) można osiągnąć podejmując działania, które są niesprawiedliwe w świetle Z.S,
    2) czy nie uzyskamy jakiś efektów negatywnych (np. zakładam, że obecnie społeczeństwo Zimbabwe jest dużo bardziej egalitarne niż w czasach premiera Smitha, niemniej poziom życia nawet tylko samej czarnej społeczności jest tragiczny w porównaniu z poziomem życia za czasów Republiki Rodezji. Niemniej można powiedzieć, że mieszkańcy Zimbabwe (poza prezydentem Mugabe i jego ekipą) w dużo równiejszy sposób dzielą swoje bogactwo, a raczej biedę.
    • 16-03-2010 01:06:55 | odpowiedz
      Tyle tylko, że pojęcie "sprawiedliwość społeczna" jest w Wikipedii zawarte w opisie pojęcia "sprawiedliwość" co sugeruje, że sprawiedliwość społeczna jest częścią sprawiedliwości jako takiej.
      • 16-03-2010 01:13:24 | odpowiedz
        Słuszna uwaga. Powinno być zatem odrębne hasło. W końcu pod hasłem "świnka" (gat. ryb) nie ma kategorii "świnka morska".
    • 16-03-2010 15:42:10 | odpowiedz
      A Słońce jest czasem żółte, a nie jest słodkie.

      A co ciekawe, czerwone robi sie, gdy jest już "na Zachodzie", jak w tym znanym dowcipie o Jaruzelskim...
  • 16-03-2010 12:29:39 | odpowiedz
    Mądrość obiegowa: nie ma sprawiedliwości na tym świecie. I coś w tym jest. Jeżeli w każdej sprawie istnieje tylko jeden wyrok sprawiedliwy - powiedzmy: czas pozbawienia wolności. To szansa, że sędzia wstrzeli się dokładnie w ten czas jest praktycznie zerowa.
  • 16-03-2010 15:38:33 | odpowiedz
    Z bólem serca i ucha usłyszałem ostatnio, jak podczas mszy proboszcz, poczciwy skądinąd człowiek, zaintonował coś w stylu "módlmy się o sprawiedliwość społeczną..."

    Nie przyłączyłem się.
    Nie wstałem i ostentacyjnie nie wyszedłem.
    I tak nie powiązałby tych dwóch faktów.

    Od dość dawna wskazuję na fakt, że czerwoni zawładnęli językiem. Rozkradli nie tylko pieniądze, ale i pojęcia. Szkoleni przez Szatana na kursach marksizmu-leninizmu żonglują pojęciami, by wywołać ferment i zamęt w umysłach prostaczków. A mówi Pismo - niech wasza mowa będzie "tak-tak, nie-nie", a wszystko inne od złego pochodzi.

    Błogosławieni, którzy łakną sprawiedliwości. Nie "sprawiedliwości społecznej", bo do nich należy Królestwo Boże. Nie d***kracja ludowa, nie komunizm socjalistyczny, nie rządy Lu*u. Królestwo.

    I tu możnaby w sumie zakończyć.
  • 16-03-2010 15:45:11 | odpowiedz
    PYTANIE

    Mam pytanie Panie Januszu, przy okazji.
    Bo już kilka razy się Pan powołuje na ten cytat o planowaniu organizacji i jej ewolucji.

    Czy ja mogę prosić o szersze wyjaśnienia - jak powinna być zorganizowana organizacja (masło maślane) z gruntu prawicowa?

    O ile to nie jest jakaś tajemnica...
    (w razie, gdyby czerwoni podsłuchiwali, czy cuś)
  • 16-03-2010 22:22:51 | odpowiedz
    Założyć nową Wolną Wikipedię! A tak poważnie to obecny artykuł dot. sprawiedliwości społecznej na Wikipedii i tak sprowadza jej definicję do absurdu, tak więc szkoda nerwów.
  • 20-03-2010 01:07:31 | odpowiedz
    Ja myślę, że Bluszczokrzew, ma poprostu rację.
    Wywody pana Korwina-Mikke są czystym sofizmatem.
    Po pierwsze nie jest tak, że istnieje jeden rodzaj sprawiedliwości. Coś co jest zgodne ze sprawiedliwością talmudyczną może być sprzeczne ze sprawiedliwością chrześcijańską. Jest coś takiego jak sprawiedliwość ludzka i sprawiedliwość boska (przypowieści o robotnikach w winnicy i o synu marnotrawnym).
    Dalej, Wywód jeżeli sprawiedliwość społeczna nie jest zwykła sprawiedliwością, to jest niesprawiedliwością.
    Jeżeli miłość rodzicielska nie jest zwykła miłością, to jest nienawicią. (czysty sofizmat)
    Jeżeli zaś miłość rodzicielska jest tym samym co miłość zykla, to po co pisać miłość rodzicielska. Zamiast zdania "miłość rodzicielska sprawie, że rodzice dają swoim dziecią zabawki" można napisać "miłość sprawia, że rodzice dają swoim dziecią zabawki" Niewątpliwie tak, ale nic strasznego sie niedzieje jeżeli niektórzy używają zwrotu "miłość rodzicielska", a niektórzy używają zwrotu "sprawiedliwość społeczna", histeryzowania pana Korwina ile to się drzew marnuje, na używanie niepotrzebnego zwrotu nie jest akurat sofizmatem tylko bardzo tanią demagogią.
    A ile się drzew marnuje na pisanie Korwin-Mikke a niewystarczyłoby tylko Korwin lub Mikke, większość Polaków obywa się tylko z jednoczłonowym nazwiskiem i jakoś żyją (to jest oczywiście żart, żeby ktoś nie pomyślał, że ja używam naprawde tak prymitywnych argumentów jak pan Korwin).
    Pozdrawiam