Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64040 komentujących
28819 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

01-08-2013 03:02:00

Dowódców – pod sąd wojenny!

Wracam do Warszawy – i zapewne powitają mnie syreny upamiętniające dzień wybuchu anty-warszawskiego powstania.

Znów przez dwa miesiące ludzie chcący zniszczyć polską substancję duchową będą wychwalać kolejną klęskę. Trochę niemieckich i rosyjskich agentów – i tłum durnych „patriotów”, mniemających, że opiewając klęski służą Narodowi. A przecież każdy trener wie, że zawodnikowi przed walką trzeba przypominać o zwycięstwach, a nie o klęskach! A już na pewno nie można klęsk chwalić...

Jest to znane zjawisko psychologiczne: „racjonalizacja”. Gdy człowiek uczyni największe głupstwo – to potrafi tak długo łamać sobie głowę, aż wykoncypuje, że właściwie to miał rację. To bardzo ludzkie. Zastanawiam się zresztą, czy sam tego czasem nie czynię...

Tymczasem Polacy potrzebują opiewania zwycięstw – a nie klęsk. A „Fałszywa historia jest matką fałszywej polityki”. Zobaczmy prawdziwość tego twierdzenia:

Najpierw chwalono tego narwańca, co wywołał bunt podchorążych – i w konsekwencji powstanie „listopadowe”. Podchorążowie wymordowali wszystkich mądrych ludzi, którzy twierdzili, że to szaleństwo – i to powstanie przerodziło się w regularną wojnę polsko-rosyjską. W innej koniunkturze politycznej: nie bez szans...

Sęk w tym, że akurat nie było koniunktury.

Konsekwencją było – kompletnie idiotyczne – powstanie „styczniowe”.

Nawet ten kretynizm był wychwalany w „patriotycznej” propagandzie. Za rządów sanacji była to oficjalna doktryna, wbijana dzieciom pod przymusem do głów w reżymowych szkołach. Efektem było powstanie „warszawskie”. 200.000 trupów, zniszczone miasto, kłopot dla sojuszników – i pełen tryumf Sowietów.

Bojownikom należy się cześć i chwała. Chcieli walczyć – choć prawie nie mieli broni. Ale dowódcy kazali walczyć – to walczyli. Cześć i chwała bohaterom.

Natomiast dowódców, którzy na wezwanie Radio „Moskwa” podjęli decyzję o podjęciu walk należało – co postulował np. śp.gen.Władysław Anders – postawić pod sąd wojenny. I zdegradować na szeregowców.

I jeszcze sprawdzić, którzy to dwaj wśród nich byli sowieckimi agentami. Chociaż... teraz już Rosjanie pewnie nie pozwolą zajrzeć do akt NKWD...

Często prostym ludziom brakuje słów, by wyrazić swój podziw dla walczących. Ale ludziom myślącym politycznie nie może zabraknąć słów potępienia dla sprawców tej tragedii.

Hańba i przekleństwo na głowy dowództwa! 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 01-08-2013 16:28:44 | odpowiedz
    Tak, powstanie styczniowe było totalną katastrofą. Jednak była to walka partyzancka. Ludzie sami chcieli walczyć. Początkowo odnosili nawet sukcesy. Ktoś tą siłę w końcu zagospodarował, zorganizował. Samo powstanie nie było złe - było naturalne. Zgadzam się z Panem, że złe było dowództwo. Podejrzewam, że znacznie większe sukcesy byłyby gdyby Ci ludzie działali niezależnie w partyzantce.

    Natomiast mam do Pana inną sprawę - gospodarczą: czy mógłby Pan kiedyś (niekoniecznie teraz) napisać coś mądrego o tzw. "Efekcie zewnętrznym", który jest faktycznym problemem przy funkcjonowaniu całkowicie wolnego rynku i - co za tym idzie - usprawiedliwieniem dla ingerencji Państwa:
    http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/11/17/efekty-zewnetrzne/
    Wiadomo, że Państwo musi ustalić pewne reguły, w innym przypadku wyniszczenie środowiska byłoby olbrzymie, jednak jak postawić granicę, tak by nikt jej później nie zaczął przesuwać dalej i dalej. Instytucje Państwa mają bowiem zadziwiającą skłonność do rozszerzania regulacji nad wszystkim.