Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63796 komentujących
37120 czytających
Konkurs
Magister PAFERE
PAFERE zaprasza do udziału w VI edycji konkursu Magister PAFERE
Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

    09-11-2016 03:13:00

    Clinton czy Trump?

    Nie ukrywam, że na wynik wyborów w USA czekam z zapartym tchem - i siedzę w nocy przy komputerze... Jeśli wygra p.Hilaria Clintonowa – to robię solidny zapas konserw, świec, soli, cukru, a nawet wody. Co prawda Pani Prezydentka zapewne poczeka z wojną aż będą gotowe stacje szybkiego ostrzegania w Redzikowie i na Łotwie – a także na solidny pretekst (jakaś napaść na amerykańską radiostację?) – ale nie wiadomo, czy w takim przypadku JE Włodzimierz Putin nie spróbowałby jakiegoś desperackiego ataku wyprzedzającego?

    Nie, nie – ta gadanina, że od wojny atomowej zaniknie życie na Ziemi, to strachy na Lachy; nawet trochę Rosjan zapewne ocaleje... Ale też życie będzie bardzo ciężkie.

    Nie tylko z uwagi na promieniowanie radioaktywne. Głównie dlatego, że w przypadku zwycięstwa tryumfująca amerykańska Lewica zaprowadziłaby swój wymarzony Nowy Porządek Świata – czyli komunizm, przy którym stalinizm wydawałby się oazą Wolności. Oczywiście – to pierwsza sprawa – każdy zostałby zachipowany. Oczywiście: dla naszego dobra: łatwo wtedy znaleźć człowieka, gdy się zgubi...

    Co ciekawe: około 30% ludzi gotowe jest się na to zgodzić – nie zdając sobie sprawy, że w tym momencie przestalibyśmy już być ludźmi! Zmienilibyśmy się w hodowlane stado. Ale dla sporej części ludzi nie ma to znaczenia: jeśli będzie co jeść i pić, będzie dostęp do kobiet, a także swoboda poruszania się – to  o co chodzi? „Wełna-bawełna, byle była kicha pełna!

    I będzie pełna.

    Swoboda poruszania też będzie pełna. Tyle, że nie warto będzie nigdzie jeździć – bo wszędzie będzie tak samo...

    Na szczęście historia poucza, że nie wszystkie spiski się udają. I wcale nie jest pewne, że p.Hilaria te wybory wygra.

    Bo w USA w wyborach nie decyduje to, na kogo zagłosowało więcej ludzi – tylko to, na kogo zagłosowało najwięcej najludniejszych stanów.

    A to nie jest to samo.

    Wybory w USA są pośrednie. Ludzie wybierają elektorów – i dopiero elektorzy wybierają prezydenta. System ten jest bardzo dobry – niestety: w d***kracji się zdegenerował. Ideowo to powinno być tak, że każdy wybiera na elektora kogoś, kto zna się na polityce – a potem oni wybierają prezydenta. I tak by było – gdyby nie to, że elektorów wybiera się tuż przed wyborami, gdy już wiadomo, kto kandyduje. W wyniku tego ludzie, chcąc zapewnić sobie (złudne...) poczucie, że decydują, zaczęli głosować na tych elektorów, którzy z góry zapowiedzieli, na kogo oddadzą głosy. Formalnie nie są do tego z'obowiązani – ale w praktyce tylko wyjątkowe okoliczności (wyjdą nowe fakty o kandydacie?) mogą spowodować, że elektor nie zrobi tego, do czego się z'obowiązał (kilka stanów przewiduje zresztą za to karę – na ogół ok. $1000). To się raz na kilka wyborów zdarza – ale nigdy nie zdecydowało to o wyniku wyborów.

    W tych wyborach jeden elektor republikański powiedział, że nie zagłosuje na p.Donalda Trumpa. Zrobiła się taka awantura, że zrezygnował z kandydowania na elektora. Teraz zapowiada to elektor Demokratów; ciekawe, kto na niego zagłosuje...

    Problem z liczbą głosów bierze się stąd, że, poza Nebraską  i Maine, we wszystkich stanach głosy wszystkich elektorów bierze zwycięzca w danym stanie! Liczba głosów zależy od liczby ludności stanu. I można sobie wyobrazić, że w stanach zapewniających większość w Kolegium Elektorskim, p.Trump zdobędzie 51% głosów – a w pozostałych p.Clintonowa zdobędzie 90%! I choć w sumie p.Clintonowa miałaby 68%, a p.Trump 32% – to On wygrałby wybory.

    Gdyby, oczywiście, Jego elektorzy nie ugięli się pod histerycznym naciskiem Demokratów: „Zmieńcie decyzję, uszanujcie Wolę Większości!”

    Tak skrajnie nie będzie – ale kilka razy prezydentami zostawali ci, co nie zdobyli większości. W tych wyborach decyduje tak naprawdę wynik w 15 stanach. Gdzie p.Trumpowi idzie ostatnio dobrze.

    Gdy to piszę jeszcze nic nie wiadomo - na razie idę spać! . Ale Państwo już wiecie!

    Janusz Korwin-Mikke

    http://korwin-mikke.pl

  • 05-11-2016 03:42:00

    Notatka prasowa w/s procesu o krzesło

    To notatka Biura Prasowego WOLNOŚCI
     
    Kraków, 03.11.2016 r.
     

     „Ostatnia rozprawa Marka Majchra ws. „zamachu” krzesłem na b. Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego oraz komentarze po rozprawie

    Notatka po konferencji Konrada Berkowicza, wiceprezesa Wolności oraz oskarżonego Marka Majchra.

     

    W dniu 8 marca 2015 roku, podczas wiecu wyborczego Bronisława Komorowskiego, zatrzymany został Marek Majcher. Majcher zatrzymany został pod zarzutem próby czynnej napaści na prezydenta RP oraz jego znieważenie. Po niemal dwóch latach proces w tej sprawie się kończy – dzisiaj, 4 listopada odbyła się ostatnia rozprawa.

    Postawiony zarzut jest absurdalny z kilku powodów. Przede wszystkim należy zadać sobie pytanie, dlaczego tylko i wyłącznie Markowi został postawiony taki zarzut, skoro przed nim krzesło to unosiło kilkanaście innych osób. Dlaczego ja, który również przed państwem uniosłem krzesło, nie zostałem zatrzymany za próbę zamachu na grupę dziennikarzy? Oraz pytanie trzecie – dlaczego takiego zarzutu nie otrzymało ponad dwadzieścia osób, które na wiec przyszło z kijami, na których powiewały flagi i banery wyborcze? - rozpoczął Konrad Berkowicz, wiceprezes Wolności. - Jest tak dlatego, że nie jest to sprawa karna, tylko sprawa polityczna. Wielu komentatorów tamtych wyborów stwierdziło, że właśnie tego typu happeningi i kontrwece przyczyniły się do porażki Bronisława Komorowskiego w drugiej turze wyborów. Dzisiejsza rozprawa jest ogromnie istotna, ponieważ jeżeli dzisiaj sąd zadecyduje o skazaniu Marka Majchra, będziemy mieli prawdopodobnie pierwszego więźnia politycznego.

    - Mamy nadzieje, że sąd nie skaże Marka, jeżeli jednak tak by się stało, to pragniemy przypomnieć, że zebraliśmy kilka tysięcy podpisów pod petycja do obecnego prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie oskarżonego - powiedział Konrad Berkowicz.

    - (...) Sprawa jest moim zdaniem absurdalna i śmieszna, gdyby nie fakt, że polskie sądy i prokuratura nie przeszły właściwie żadnej dekomunizacji, o czym świadczyć mogą wyroki w zupełnie absurdalnych sprawach. Nie spodziewam się żadnej sprawiedliwości w murach tego budynku - mówił Marek Majcher. - Czekam i zastanawiam się, czy wyrok, który zapadnie, potwierdzi teorię, że dzisiaj w dalszym ciągu policja, prokuratora i sądy są używane do nękania opozycjonistów niewygodnych dla władzy, czy jednak sąd przyzna mi rację - że od początku byłem niewinny, a postawiony mi zarzut jest absurdem.

    Na koniec Marek Majcher odpowiadając na pytania opowiedział o całym zdarzeniu, przypominając jednocześnie absurdalne wątki oskarżenia, na które zwracał uwagę przed sądem.:

    Tamtego dnia ja oraz duża grupa osób przyszliśmy w celu odbycia happeningu, który miał w swoim programie m.in. pokazanie krzesła i przypomnienie wpadki Bronisława Komorowskiego podczas wizyty w Japonii. Tak jak wspomniał Konrad Berkowcz – krzesło podnosiłem nie tylko ja, ale i kilkanaście innych osób, w tym część obecnych nawet w dniu dzisiejszym na tej konferencji. Wszystko rozpoczęło się na co najmniej dwie godziny przed przyjazdem pana prezydenta, byli tam obecni również "tajniacy", których od razu rozpoznaliśmy, bo "tajniacy" tak jak i w czasach PRL są tak niewidoczni, że każdy ich rozpoznaje. Byli również funkcjonariusze BOR-u, było również wiele stacji telewizyjnych i wszyscy widzieli, że mamy to krzesło i przeprowadzamy happening. To sprawia, że akt oskarżenia jest jeszcze bardziej absurdalny, bo tym krzesłem, którym miałbym go dokonać, według nich machałem przez dwie godziny, dając do zrozumienia „słuchajcie, dwie godziny jestem z krzesłem i zaraz użyje go do zamachu na prezydenta”. To jest argumentacja tak śmieszna i absurdalna, że aż szkoda to po prostu komentować - mówił oskarżony. – Kolejną ważną kwestią są te rzekome wulgaryzmy i znieważenia, których nikt obok mnie nie słyszał, a słyszeli je funkcjonariusze oddaleni o 10 metrów ode mnie lub dalej, którzy zeznali tak zgodnie, że czytając ich zeznania można zauważyć nawet tę samą składnię oraz kropki i przecinki stawiane w tych samych miejscach. Mówiąc o genialnym słuchu owych funkcjonariuszy, nie można zapomnieć o ich równie sokolim wzroku, który pozwolił im dojrzeć w tłumie mężczyznę z krzesłem z czarnymi włosami, mimo tego, iż tamtego dnia miałem na sobie czapkę, co potwierdzają wszystkie nagrania i zdjęcia.

     

     

    Komentarz Majchra i Berkowicza po zakończonej rozprawie.


     

    Szanowni państwo, właśnie dowiedzieliśmy się, że prokurator za chęć zamachu na prezydenta RP domaga się kary niespełna pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Moim zdaniem to taka „kropka nad i” groteskowości tego oskarżenia, bo albo stwierdzamy, że był to zamach i domagamy jak najsurowszej kary, albo uznajemy że to nie był zamach i oddalamy takie zarzuty, bo wnoszenie o tak niski wyrok jest po prostu potwierdzeniem absurdalnego stanowiska prokuratury od początku tej sprawy.

    Mówił Marek Majcher, oskrażony


     

    - Właśnie zakończyła się rozprawa i okazuje się, że prokuratura, choć nie wprost, ale przyznaje się do błędu, jakim była interwencja wobec Marka. Usłyszeliśmy, że prokurator za zarzut próby czynnej napaści na prezydenta RP oraz jego znieważenie wnosi o ukaranie oskarżonego karą pozbawienia wolności na 5 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata – większą karę dostają czasem pijani rowerzyści. Jasne więc jest, że albo prokurator rzeczywiście uważa, że doszło do próby zamachu na Prezydenta i domaga się wysokiego wyroku, albo stwierdza, że nie był to zamach, ale prosi o niski wymiar kary tylko po to, aby funkcjonariusze, którzy interweniowali nie mieli kłopotów oraz żeby nie trzeba było wypłacać odszkodowania.

    Mówił Konrad Berkowicz, wiceprezes Wolności

  • 01-11-2016 21:19:00

    Wyjaśnienia w/s Apelu do Amerykanów

    (Proszę link tego Apelu, poprzedzony wstepem w stylu: 

     the most popular Polish blogger had written very important remarks on Hillary Clinton: 

    https://www.facebook.com/jkmenglish/posts/644726602375531
    Video is here: 

    https://www.youtube.com/watch?v=LIqU0lDhpUY

    zamieszczać na amerykańskich stronach! 

    Zamieściło ten Apel o2.pl, a skomentował go tam  30 paź, o 15:39 {analityk}

    To są 3 pseudologiczne argumenty.

    Po pierwsze z tego,że Iran, Chiny i Rosja staną się razem wzięte silniejsze od USA nie wynika ani w sensie logicznym ani tym bardziej racjonalnym wniosek, że będą chciały z tego powodu zaatakować USA.

    Po drugie poparcie kręgów proizraelskich dla Clinton nijak się ma do wybuchu wojny. Izrael sam sobie jest na tyle silny, że jest w stanie samodzielnie walczyć z Iranem. Dodatkowo to przecież za sprawą USA zniesiono sankcje Iranowi. Ich stosunki są poprawne.

    Po trzecie - argument o braku spłacenia zobowiązań w razie wojny jest totalnie absurdalny - wybuchnie wojna bo USA nie będzie spłacać długów w czasie wojny.... masakra w myśleniu logicznym.

    Abstrahując od tego, że to jedynie przypuszczenia. Jednym słowem Pan Korwin vel Wolność podaje Amerykanom swoje pseudoracjonalne argumenty, żeby tylko przekonać ich o wyższości Trumpa. Tymczasem rzeczywistym powodem tych wypowiedzi jest poparcie Pana Korwina dla Pana Trumpa. Obaj mają ze sobą wiele wspólnego...

    Ta "analiza" jest mało logiczna - a, co ważniejsze, wskazuje, że Autor nie zrozumiał moich argumentów! 

    1. Ja nie napisałem, że Chiny, Iran czy Rosja będa chciały zaatakować USA!!! Napisałem tylko, że USA utracą hegemonię - do czego niektórzy Amerykanie nie chcą dopuścić. Tak nawiasem: media przekonały większość Polaków, że JE Włodzimierz Putin chce wywołać wojnę. Teraz - gdy USA maja ogromna przewagę! To co dopiero wtedy, gdy USA te przewagę stracą? 

    2.  Izrael nie może walczyć z Iranem, bo nie tylko nie sąsiadują, ale nawet nie mają wspólnych sąsiadów!! Wojna moglaby być tylko rakietowo-atomowa, a w niej kraj 80 razy (!) mniejszy nie ma szans. Jeśli Iran będzie miał broń jądrową. Natomiast sankcje zniósł JE Barak Hussein Obama, ktory jest muzułmaninem - a p.Hilaria Rodham Clintonowa jest popierana przez kręgi żydowskie; stąd taka wojna na noże w 2008 roku, w prawyborach u Demokratów. 

    3. Nie napisałem, że p.Clintonowa zrobi wojne po to, by podczas wojny nie spłacać długow!! Napisalem tylko, że po wojnie nikt nie będzie pytał kto odpowiada za przedwojenne długi. Czy ktokolwiek zgłaszał O TO pretensje do Adolfa Hitlera i Jego narodowych socjalistów?!?

    Co do konkluzji: oczywiście, że robię to po to, by przekonac Amerykanów o wyższości p.Donalda Trumpa. Nie tyle Go popieram, co zwalczam p.Clintonową. Czy mam z Nim wiele wspólnego? Bo ja wiem...  Gdyby tak ze 30% Trump Tower... Bez długów, oczywiście! 

  • 29-10-2016 21:48:00

    Apel do Amerykanów by nie głosowali na p.Hilarię Clintonową:

    https://www.youtube.com/watch?v=LIqU0lDhpUYSome Republicans say Mrs Hillary Clinton is mad. Is she really?

    For more than a year, I have stubbornly repeated: Mrs.Clinton means the 3rd World War. Do I think she is mad?
    No. She is very rational.
    Mrs.Clinton is tacitly endorsed in the current elections by so-called neo-conservatives.  Neo-cons are ex-leftist, mostly Jewish, intellectuals who got wise with age and have gradually over time turned right wing.  But in these elections they have been supporting Mrs.Clinton.
    They see that the United States are the first military power in the world. But their power is diminishing. 
    America has spent a lot of money to build themselves up as a military power – but now as a result has a huge debt and is now unable to spend as much as China, Iran and Russia. In five years this bloc has the potential to become even stronger than the United States.
    So, if America wants to preserve its dominating position it must eliminate its potential enemies – NOW!
    It is perverse intellectual reasoning: thinking right, without conservative morality.
    And there is second reason for war: Iran. Destroying Iran; the country that can be perceived to be a menace for Israel. This is highly important for some pro-Israeli circles supporting Mrs.Clinton.
    And of course there are producers of armament. And some generals, who want a real war, to finally do something they have been training to do for years. They are convinced, that the war will be short – and easily won. Atomic war – of course.
    But, there is the fifth, very important, reason for war.
    The socialist politics of the last American administrations resulted not only in huge debt, but it was also an economic and moral catastrophe. The Great Crisis is unavoidable. Then there may even be an outburst of rage and searching for culprits to follow.
    Another socialist, Adolf Hitler, was also borrowing and spending gigantic sums on armaments and on social policies. Germany’s debt became insurmountable. But Hitler had found a solution: WAR! 
    If it was not for the war, he would have been obliged to announce the Third Reich bankrupt on January the 1st 1940! But during the war one does not have to pay debts. And after the war the losses are so high, that nobody even asks for pre-war debts. The war becomes the only culprit. And Hitler was right: he was accused for everything – but not for the hopeless indebting of Germany!! Even when he lost.
    But after the war had been WON nobody would ask for any pre-war debt.
    So this immoral woman and her supporters have very definite reasons to wage a war. 
    I do not want an atomic war. I do not admire Mr.Donald Trump – but now I repeat my ABC: Anybody But Clinton!

     

    Polski mi gdzieś zginął! A moze pisalem po angielsku - nie pamiętam...

     

  • 29-10-2016 01:48:00

    Nie chceta CETA?

    Nie potrafię zrozumieć, co ludziom przeszkadza, że będą mogli w Warszawie kupić taniej syrop klonowy – a Polak w Toronto będzie mógł taniej kupić polska szynkę? Oczywiście: nie tylko syrop i nie tylko Polak w Toronto. A firmy handlujące też na tym zarobią – i bardzo dobrze.

    Ja mam do twórców CETA ogromną pretensję – że tę umowę nieco pokancerowali rozmaitymi wyjątkami. To trochę tak, jakbym miał dostać na Gwiazdkę samochód – ale zamiast nówki-sztuki dostał wóz porysowany i z oderwanym błotnikiem. Ale, cóż: dają – to biorę. Jak głosiła przedwojenna szmoncesowa piosenka:

    „Chociaż w gruncie rzeczy wole

    Garbo Gretę, Negri Polę

    Ale biore o te pore

    Nawet to, co Malcia da...”

    http://staremelodie.pl/piosenka/1269/Jak_sie_nie_ma_co_sie_lubi_-_to_sie_lubi_co_sie_ma

    Przeczytałem zamieszczone przeze mnie przed sześcioma godzinami na FaceBooku ogłoszonko "protestantów" z Kanady: ich zdaniem CETA to prawdziwa tragedia, zagrozi nawet kanadyjskiej... d***kracji!! Lewica wszędzie robi furorę na straszeniu ludzi! Zdumiewające, że ci sami ludzie, którzy twierdzą, że państwowe sądownictwo jest głęboko skorumpowane, protestują przeciwko arbitrażowi!!

    Szczerze pisząc te wszystkie wady i zalety CETA są mało istotne, bo wejścia CETA w życie (o ile wejdzie!!) nikt nie zauważy. Rynek kanadyjski jest dla nas mało istotny – i odwrotnie. Ale zawsze lepiej zarobić mało – niż nic.

    Trochę gorzej jest z TTIPem – znacznie bardziej naszpikowanym wyjątkami (bo firm amerykańskich więcej...). Jednak TTIP najprawdopodobniej nie wejdzie w życie, bo... obydwoje kandydatów na prezydenta USA zadeklarowało, że go nie podpiszą!! Obronią Amerykę przed tanimi towarami z Europy!

    Może nałożą cło na herbatę?

    To wszystko pokazuje, jaką siłą wyborczą są zastraszeni ludzie. Nawet na moim blogu ludzie piszą, że pójdą głosować na p.Pawła Kukiza, który dziękował – komu? Socjalistom, walońskim socjalistom...

    Straszna rzecz, ta d***kracja...

    Byłem przeciwko Traktatowi Akcesyjnemu (do Wspólnoty Europejskiej) – ale nie dlatego, że zły jest wolny rynek – tylko dlatego, że poddawał ten rynek kontroli brukselskiej biurokracji!! A słyszałem głosy, że rolnictwo polskie od tego całkowicie zbankrutuje... Nie zbankrutowało, rozwija się, biorąc pod uwagę unojne obciążenia -  całkiem nieźle. Kol.Artur Jabłonski (był na konferencji prasowej n/t CETA) prywatnie powiedział, że widział na Cyprze (!!) masę polskich jogurtów. Nie widzę w Polsce wyrobów cypryjskich (i pewnie szkoda...) - ale co za różnica? Rynek wszystko wyrówna.

    Skąd pochodzi protestant chcący chronić Polskę przed zalewem syropu z klonu? Ze Śląska? To może postawić granicę celną, by ochronić Śląsk przed tanim węglem z lubelskiej „Bogdanki”?  Albo przed brunatnym z Bełchatowa? 

  • 21-10-2016 17:24:00

    Mój tekst o wartościach w "Rzeczypospolitej"

    Dzisiejsza "Rzepa" zamiesciła tekst - bardzo skrotowo wyjasniajacy, że żyjemy w ustroju niewolniczym. Kto widział moje typowe wystapienie - ten wie wszystko. Bez zmian - poza poprawkami redakcyjnymi. Zamieszczam tekst zdjęty ze strony "Rzepy":

    http://www.rp.pl/Publicystyka/310199896-Korwin-Mikke-Wartosci-antyeuropejskie.html?#ap-3

    , mój tekst oryginalny (na niebiesko)

    - a na zakończenie tekst, jaki powinien być, gdybym go na siłę nie streszczał...

    --------------------------------------------------------------------------------------------

    Janusz Korwin-Mikke

    Wartości antyeuropejskie

    Kandydat na prezydenta Francji Alain Juppé oznajmił, że do Unii Europejskiej będą mogły należeć wyłącznie państwa, które swoim „obywatelom” narzucają „wartości europejskie”. A zatem parę słów o tych wartościach.

    W Europie istotnie obowiązywał wspólny zespół wartości, odziedziczony jeszcze z Babilonu i Egiptu, stosowany przez Żydów, Rzymian, Greków, zmodyfikowany istotnie przez chrześcijaństwo. Była to wspaniała cywilizacja. Najlepsza, bo to ona opanowała cały świat. Jakieś 150 lat temu pojawili się „postępowcy”, czyli ludzie chcący cofnąć nas do czasów prymitywnych. I po sześciu raptem pokoleniach udało im się – wartości europejskie zastąpili innymi.

    Oto zestaw. Zasada najważniejsza – podstawa suwerenności człowieka – „VOLENTI NON FIT INIURIA” („Chcącemu nie dzieje się krzywda”) została zastąpiona przez ideę państwa opiekuńczego, które „dla mojego dobra” może zakazać mi pływania, palenia, a nakazać zapinanie pasów i ubezpieczenie się w ZUS. A to oznacza powrót do niewolnictwa – tylko w niewolnictwie pan może decydować za swoją własność.

    W miejsce zasady: „Morderca musi zostać zabity” zniesiono karę śmierci. Oznacza to cofnięcie się do czasów sprzed Hammurabiego. Tylko prymitywne plemiona nie znają kary śmierci. Na próżno wielki myśliciel, Joseph de Maistre, ostrzegał: Znieście karę śmierci, a przekonacie się, że rozpadnie się cały porządek społeczny. No i właśnie się przekonujemy.

    Zasada: „Kto nie chce pracować, niech nie je” została zastąpiona przez zasiłki dla bezrobotnych i kartki żywnościowe. Bajka o koniku polnym i mrówce została usunięta ze szkół. Skutek: powszechna demoralizacja i zalew Europy przez tych, co też by chcieli nic nie robić, a jeść.

    Zasada, że rodzina ma głowę, podejmującą decyzje została zastąpiona zasadą „dialogu”. Stąd nieustanne kłótnie i demoralizacja dzieci w rodzinie.

    Zasada, że kobieta ma przywileje, została zastąpiona zasadą, że ma równe prawa – czyli... musi harować. Wskutek tego rozwaliło się życie rodzinne i dzieci straciły dom. Bo dom to jest dziupla, do której samiec wprowadza samiczkę. Nie ma kobiety, nie ma domu. Jest skorupa.

    Zasada, że dzieci należą do rodziny została zastąpiona przez zasadę, że dzieci należą do pana. To pan decyduje, czy je zaszczepić i na co; to pan decyduje, czy i w jakim wieku posłać do jakiej szkoły. W niewolnictwie jest to słuszne, bo dziecko, gdy podrośnie, będzie pracowało na pana, a nie na utrzymanie rodziców. Pan, oczywiście, może też zabrać dziecko jednej rodzinie i przekazać je drugiej lub oddać do pańskiej placówki wychowawczej.

    Zasada dysedukacji została zastąpiona przez zasadę koedukacji. Oznacza to cofnięcie się o jakieś 4000 lat. Poziom szkół żeńskich i męskich jest znacznie wyższy od poziomu szkół koedukacyjnych, ale pan chce, by jego niewolnicy byli głupi i ciemni. Jeśli nie pomaga koedukacja, pan wprowadza do klas dzieci upośledzone umysłowo i zasada „z kim przestajesz, takim się stajesz”, pomalutku robi swoje.

    Zasada: „Chłopiec ma być agresywny”; ma się bić w obronie honoru, prawdy, wiary, ojczyzny, w obronie kobiet i dzieci została wyrugowana. Już w żłobkach chłopców się psychicznie owałasza. Pan boi się buntu niewolników, to oczywiste. Panowie przy tym nie bali się ataku z zewnątrz, bo zawarli umowę o niezmienianiu siłą granic w Europie...

    Zasada, że o polityce decydują mężczyźni została zastąpiona przez uprzywilejowanie kobiet, wciąganie ich na siłę do polityki. To oczywiste: kobiety będą głosowały za państwem opiekuńczym... I są mniej skłonne zbuntować się przeciwko panu.

    Zasada, że homoseksualiści żyją sobie spokojnie („Don't ask, don't tell” - i w ogóle tolerancji dla nieszkodliwych zboczeń) została zastąpiona przez natrętne narzucanie homoseksualizmu jako „normalności”.

    Zasada: „Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!” została zastąpiona przez zasadę polegania na panu. Ludzie wolni nie mieli emerytur, sami troszczyli się o zabezpieczenie swojej starości. Niewolnik – robić tego nie musi: w ustroju niewolniczym pan ma obowiązek zapewnić niewolnikowi utrzymanie do końca dni jego.

    Zasada: „Kto nie ryzykuje, ten nie je” została zastąpiona przez zasadę „Przezorny zawsze ubezpieczony”. Tymczasem cały postęp pochodzi z ryzyka! Dla mężczyzn ryzyko jest czymś normalnym: ostatecznie nie boimy się wskoczyć na motor i gnać po szosie, choć nikt nam za to nie płaci.

    Zasada: „Mężczyzna powinien ryzykować życiem w obronie kobiet, dzieci i wartości, w które wierzy” została zastąpiona przez zasadę: „Życie ludzkie jest najwyższą wartością”. W konsekwencji np. szef Związku Zawodowego Żołnierzy Królestwa Danii na konferencji prasowej oświadczył, że na wypadek wojny pierwszym obowiązkiem żołnierza jest... wywiesić białą flagę! I nawet z wojska nie można go było wyrzucić, bo to działacz związkowy!

    Zasada wiary w Boga, została zastąpiona przez forsowany przez Unię ateizm.

    Zasada hierarchii i autorytetu, gdzie decydował jeden człowiek – na ogół: monarcha – została zastąpiona przez demokrację. W efekcie rządzi większość, a głupich jest znacznie więcej, niż mądrych. Poziom życia politycznego spada dramatycznie, co widać np. po debatach kandydatów w amerykańskich wyborach Clinton-Trump. W praktyce jednak wszystko dzieje się tak, jak przewidział Arystoteles: „Demokracja to rządy osłów, prowadzonych przez hieny”. Paradoksalnie państwo działa w miarę sprawnie, gdy zawłaszczy je jakiś rozsądny KGB-ista, jak Władimir Putin...

    W sumie: właściwie wszystkie wartości europejskie zostały zastąpione przez„wartości” socjalistyczne. To, co propaguje Unia, to antycywilizacja. Jeśli wartości europejskie były najlepsze, to „wartości unijne”, jako odwrotne, są najgorsze.

    Więc proszę się nie dziwić, gdy obecnie to nas kolonizują Arabowie, Berberowie, Chińczycy, Druzowie... ...Zulusi. 

    ---------------------------------------------------------

    Teraz wersja oryginalna: 

     

    Wartości anty-europejskie

    P.Alan Juppé oznajmił, że do Unii Europejskiej będą mogły należeć wyłącznie państwa, które swoim „obywatelom” narzucają „wartości europejskie”. Więc parę słów o tych wartościach.

    W Europie istotnie obowiązywał pewien wspólny zespół wartości, odziedziczony jeszcze z Babilonu i Egiptu, przez Żydów, Rzymian, Greków, zmodyfikowany istotnie przez chrześcijaństwo. Była to wspaniała cywilizacja. Najlepsza na świecie – bo to ona opanowała cały świat.

    Gdzieś 150 lat temu pojawili się „postępowcy” - czyli ludzie chcący cofnąć (Cofnąć? Historia kołem się toczy...) nas do czasów prymitywu. Po sześciu raptem pokoleniach udało im się: wartości europejskie zastąpili dokładnie odwrotnymi. Oto zestaw:

    Zasada Najważniejsza, podstawa suwerenności człowieka„VOLENTI NON FIT INIURIA” („Chcącemu nie dzieje się krzywda”) została zastąpiona zasadą Państwa Opiekuńczego – które „dla mojego dobra” może mi zakazać pływania, palenia, nakazać zapinanie pasów i ubezpieczenie się w ZUSie. To oznacza niewolnictwo: tylko w niewolnictwie Pan może decydować za swoją własność.

    Zasada „Morderca musi zostać zabity” została zastąpiona zniesieniem kary śmierci. Oznacza to cofnięcie się do czasów sprzed Hammurabiego. Tylko prymitywne plemiona nie znają kary śmierci. Na próżno wielki myśliciel, śp.Karol de Maistre, ostrzegał: „Znieście karę śmierci – a przekonacie się, że rozpadnie się cały porządek społeczny”. No, to przekonujemy się.

    Zasada: „Kto nie chce pracować, niech też i nie je” została zastąpiona zasiłkami dla bezrobotnych i kartkami żywnościowymi. Bajka o koniku polnym i mrówce została usunięta ze szkół. Skutek: powszechna demoralizacja – i zalew Europy przez tych, co też by chcieli nic nie robić, a jeść.

    Zasada, że rodzina ma głowę, podejmującą decyzje – została zastąpiona zasadą „dialogu”. Od czego nieustanne kłótnie i demoralizacja dzieci w rodzinie.

    Zasada, że kobieta ma przywileje, została zastąpiona zasadą, że ma równe prawa – czyli... musi harować. Od czego rozwaliło się życie rodzinne i dzieci straciły dom. Bo dom – to jest dziupla, do której samiec wprowadza samiczkę. Nie ma kobiety – nie ma domu. Jest skorupa.

    Zasada, że dzieci należą do rodziny została zastąpiona zasadą, że dzieci należą do Pana. To Pan decyduje, czy je zaszczepić i na co, to Pan decyduje, czy i w jakim wieku posłać do jakiej szkoły. W niewolnictwie jest to słuszne, bo dziecko, gdy podrośnie, będzie pracowało na Pana, a nie na utrzymanie rodziców. Pan, oczywiście, może też zabrać dziecko jednej rodzinie i przekazać drugiej lub oddać do Pańskiej placówki wychowawczej.

    Zasada dysedukacji została zastąpiona zasadą koedukacji. Oznacza to cofnięcie się o jakieś 4000 lat. Poziom szkół żeńskich i męskich jest znacznie wyższy, od poziomu szkół koedukacyjnych – ale Pan chce, by jego niewolnicy byli głupi i ciemni. Jeśli nie pomaga koedukacja – Pan wprowadza do klas dzieci upośledzone umysłowo – i zasada „Z kim przestajesz, takim się stajesz” pomalutku robi swoje.

    Zasada: „Chłopiec ma być agresywny”; ma się bić w obronie Honoru, Prawdy, Wiary, Ojczyzny, w obronie kobiet i dzieci została zastąpiona odwrotną. Już w żłobkach chłopców się psychicznie owałasza. Pan boi się buntu niewolników – to oczywiste. Panowie przy tym nie bali się ataku z zewnątrz, bo zawarli umowę o niezmienianiu siłą granic w Europie...

    Zasada, że o polityce decydują mężczyźni została zastąpiona uprzywilejowaniem kobiet, wciąganiem ich na siłę do polityki. To oczywiste: kobiety będą głosowały za państwem opiekuńczym... I są mniej skłonne zbuntować się przeciwko Panu.

    Zasada, że homosie żyją sobie spokojnie („Don't ask – don't tell” - i w ogóle tolerancji dla nieszkodliwych zboczeń) została zastąpiona natrętnym narzucaniem homoseksualizmu jako „normalności”!!

    Zasada: „Jak sobie pościelesz – tak się wyśpisz!” została zastąpiona zasadą polegania na Panu. Ludzie wolni nie mieli emerytur: sami troszczyli się o zabezpieczenie swojej starości. Niewolnik nie musi: w ustroju niewolniczym Pan ma obowiązek zapewnić niewolnikowi utrzymanie do końca dni jego.

    Zasada: „Kto nie ryzykuje – ten nie je” została zastąpiona zasadą „Przezorny zawsze ubezpieczony”. Tymczasem cały postęp pochodzi z ryzyka!! Dla mężczyzn ryzyko jest czymś normalnym: ostatecznie nie boimy się wskoczyć na motor i gnać po szosie, choć nikt nam za to nie płaci.

    Zasada: „Mężczyzna powinien ryzykować życiem w obronie kobiet, dzieci i wartości, w które wierzy” została zastąpiona zasadą: „Życie ludzkie jest najwyższą wartością”. W konsekwencji np. szef ZZ Żołnierzy Królestwa Danii na konferencji prasowej oświadczył, że na wypadek wojny pierwszym obowiązkiem żołnierza jest... wywiesić białą flagę!! I nawet z wojska nie można go było wyrzucić – działacz związkowy!!

    Zasada wiary w Boga - została zastąpiona forsowanym przez Unię ateizmem.

    Zasada hierarchii i autorytetu, gdzie decydował jeden człowiek – na ogół: monarcha – została zastąpiona przez demokrację. W efekcie rządzi Większość – a głupich jest znacznie więcej, niż mądrych. Poziom życia politycznego spada dramatycznie, co widać np. po debatach Clintonowa-Trump. W praktyce jednak wszystko dzieje się tak, jak przewidział Arystoteles: „Demokracja – to rządy osłów, prowadzonych przez hieny”. Paradoksalnie państwo działa w miarę sprawnie, gdy zawłaszczy je jakiś rozsądny KGBista, jak JE Włodzimierz Putin...

    W sumie: właściwie WSZYSTKIE wartości europejskie zostały zastąpione ODWROTNYMI, „wartościami” socjalistycznymi. To, co propaguje Unia, to anty-cywilizacja. Jeśli wartości europejskie były najlepsze, to „wartości unijne”, jako dokładnie odwrotne, są najgorsze.

    Więc proszę się nie dziwić, gdy obecnie to nas kolonizują Arabowie, Berberowie, Chińczycy, Druzowie... ...Zulusi.

    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    A teraz wersja rozwinięta, poprawiona i uzupelniona; proszę ją właśnie upowszechniać: 

    Motto: 

    "Najgorszym rodzajem niewolnictwa jest sytuacja, w której niewolnicy nie zdają sobie sprawy, że są niewolnikami"

    Stefan Kisielewski 

    Wartości anty-europejskie

    P.Alan Juppé oznajmił, że do Unii Europejskiej będą mogły należeć wyłącznie państwa, które swoim „obywatelom” narzucają „wartości europejskie”. Więc parę słów o tych wartościach.

    W Europie istotnie obowiązywał pewien wspólny zespół wartości, odziedziczony jeszcze z Babilonu i Egiptu, przyjęty przez Żydów, Rzymian, Greków, zmodyfikowany istotnie przez chrześcijaństwo. Była to wspaniała cywilizacja. Najlepsza na świecie. Skąd to wiemy?  Bo to ona opanowała cały świat.

    Gdzieś 150 lat temu pojawili się „postępowcy” - czyli ludzie chcący cofnąć (Cofnąć? Historia kołem się toczy...) nas do czasów prymitywu. Po sześciu raptem pokoleniach udało im się: wartości europejskie zastąpili dokładnie odwrotnymi.

    Oto ich zestaw:

    Zasada Najważniejsza, podstawa suwerenności człowieka: "VOLENTI NON FIT INIURIA” („Chcącemu nie dzieje się krzywda”) została zastąpiona zasadą Państwa Opiekuńczego – które „dla mojego dobra” może mi zakazać pływania, palenia, nakazać zapinanie pasów i ubezpieczenie się w ZUSie. To oznacza niewolnictwo: tylko w niewolnictwie Pan może decydować za swoją własność.

    Zasada „Morderca musi zostać zabity” została zastąpiona zniesieniem kary śmierci. Oznacza to cofnięcie się do czasów sprzed Hammurabiego. Tylko prymitywne plemiona nie znają kary śmierci. Na próżno wielki myśliciel, śp.Karol de Maistre, ostrzegał: „Znieście karę śmierci – a przekonacie się, że rozpadnie się cały porządek społeczny”. No, to przekonujemy się.

    Zasada: „Kto nie chce pracować, niech też i nie je” została zastąpiona zasiłkami dla bezrobotnych i kartkami żywnościowymi. Bajka o koniku polnym i mrówce została usunięta ze szkół. Skutek: powszechna demoralizacja – i zalew Europy przez tych, co też by chcieli nic nie robić, a jeść.

    Zasada, że rodzina ma głowę, podejmującą decyzje – została zastąpiona zasadą „dialogu”. Od czego nieustanne kłótnie i demoralizacja dzieci w rodzinie.

    Zasada, że kobieta ma przywileje, została zastąpiona zasadą, że ma równe prawa – czyli... musi harować. Od czego rozwaliło się życie rodzinne i dzieci straciły dom. Bo dom – to jest dziupla, do której samiec wprowadza samiczkę. Nie ma kobiety – nie ma domu. Jest skorupa.

    Zasada, że dzieci należą do rodziny została zastąpiona zasadą, że dzieci należą do Pana. To Pan decyduje, czy je zaszczepić i na co, to Pan decyduje, czy i w jakim wieku posłać do jakiej szkoły. W niewolnictwie jest to słuszne, bo dziecko, gdy podrośnie, będzie pracowało na Pana, a nie na utrzymanie rodziców. Pan, oczywiście, może też zabrać dziecko jednej rodzinie i przekazać drugiej lub oddać do Pańskiej placówki wychowawczej.

    Zasada dysedukacji została zastąpiona zasadą koedukacji. Oznacza to cofnięcie się o jakieś 4000 lat. Poziom szkół żeńskich i męskich jest znacznie wyższy, od poziomu szkół koedukacyjnych – ale Pan chce, by jego niewolnicy byli głupi i ciemni. Jeśli nie pomaga koedukacja – Pan wprowadza do klas dzieci upośledzone umysłowo – i zasada „Z kim przestajesz, takim się stajesz” pomalutku robi swoje.

    Zasada: „Chłopiec ma być agresywny”; ma się bić w obronie Honoru, Prawdy, Wiary, Ojczyzny, w obronie kobiet i dzieci została zastąpiona odwrotną: męską agresję trzeba tępić! . Już w żłobkach chłopców się psychicznie owałasza. Dlaczego? Pan boi się buntu niewolników – to oczywiste. Dawniej Panowie musieli mieć niewolników bitnych - by ich bronili przed atakiem z zewnątrz. Obecnie nie muszą, bo zawarli umowę o niezmienianiu siłą granic w Europie...

    Zasada, że ludzie wolni mają broń i ćwiczą się w jej użyciu została zastapiona zakazem jej posiadania. Prawo do posiadania broni to najważniejsza różnica między statusem niewolnika, a człowieka wolnego. Cóż: Panowie boja się (jakże uzasadnionego!) buntu niewolników... 

    Zasada, że o polityce decydują mężczyźni została zastąpiona uprzywilejowaniem kobiet, wciąganiem ich na siłę do polityki. To oczywiste: kobiety będą głosowały za państwem opiekuńczym... I są mniej skłonne zbuntować się przeciwko Panu.

    Zasada, że homosie żyją sobie spokojnie („Don't ask – don't tell” - i w ogóle tolerancji dla nieszkodliwych zboczeń) została zastąpiona natrętnym narzucaniem homoseksualizmu jako „normalności”!!

    Zasada: „Jak sobie pościelesz – tak się wyśpisz!” została zastąpiona zasadą polegania na Panu. Ludzie wolni nie mieli emerytur: sami troszczyli się o zabezpieczenie swojej starości. Niewolnik nie musi: w ustroju niewolniczym Pan ma obowiązek zapewnić niewolnikowi utrzymanie do końca dni jego.

    Zasada: „Kto nie ryzykuje – ten nie je” została zastąpiona zasadą „Przezorny zawsze ubezpieczony”. Tymczasem cały postęp pochodzi z ryzyka!! Dla mężczyzn ryzyko jest czymś normalnym: ostatecznie nie boimy się wskoczyć na motor i gnać po szosie, choć nikt nam za to nie płaci.

    Zasada: „Mężczyzna powinien ryzykować życiem w obronie kobiet, dzieci i wartości, w które wierzy” została zastąpiona zasadą: „Życie ludzkie jest najwyższą wartością”. W konsekwencji np. szef Związku Zawodowego Żołnierzy Zawodowych Królestwa Danii na konferencji prasowej oświadczył, że na wypadek wojny pierwszym obowiązkiem żołnierza jest... wywiesić białą flagę!! I nawet z wojska nie można go było wyrzucić – działacz związkowy!! Zresztą miał rację: jedynym sposobem uniknięcia straty bezcennego życia ludzkiego jest natychmiastowe poddanie się. 

    Zasada wiary w Boga - została zastąpiona forsowanym przez Unię ateizmem.

    Zasada hierarchii i autorytetu, gdzie decydował jeden człowiek – na ogół: monarcha – została zastąpiona przez demokrację. W efekcie rządzi Większość – a głupich jest znacznie więcej, niż mądrych. Poziom życia politycznego spada dramatycznie, co widać np. po debatach Clintonowa-Trump. W praktyce jednak wszystko dzieje się tak, jak przewidział Arystoteles, czy któryś z Jego epigonów: „Demokracja – to rządy osłów, prowadzonych przez hieny”. Paradoksalnie państwo działa w miarę sprawnie, gdy zawłaszczy je jakiś rozsądny KGBista, jak JE Włodzimierz Putin...

    W sumie: właściwie WSZYSTKIE wartości europejskie zostały zastąpione ODWROTNYMI, „wartościami” socjalistycznymi. To, co propaguje Unia, to anty-cywilizacja. A jeśli wartości europejskie były najlepsze, to „wartości unijne”, jako dokładnie odwrotne, są najgorsze.

    Więc proszę się nie dziwić, gdy obecnie to NAS kolonizują Arabowie, Berberowie, Chińczycy, Druzowie... ...Watutsi, Xhosa, Yoruba i Zulusi.

  • 21-10-2016 12:21:00

    Znów mamy coś nowego w księgarni - zapraszamy!

     http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Proponujemy: najnowszą książkę Janusza Korwin-Mikke – Europa według Korwina, w której w kilkudziesięciu felietonach przedstawia on swoje poglądy nt. Unii Europejskiej i nie tylko. Do nabycia w komplecie wraz z innymi książkami JKM lub z autografem Autora. Poza tym proponujemy Państwu nowe pozycje:

    Theodore Darlymple – Na dnie. Niepoprawna politycznie charakterystyka współczesnej biedy

    Donald J. Trump. Prezydent. Biznesmen – książka bardzo na czasie, jeżeli chcemy wiedzieć co się dzieje przed wyborami prezydenckimi w Ameryce i jak ocenia swoje szanse kandydat na najwyższy urząd w tym kraju.

    Grzegorz Kucharczyk – „Christianitas od rozwoju do kryzysu” i „Christianitas między Niemcami a Rosją” - dwa zbiory tekstów znakomitego historyka a rozwoju cywilizacji chrześcijańskiej

    Lawrence W. Reed – 52 mity o kapitalizmie

    Robert Gwiazdowski – Równość i (nie)sprawiedliwość. Dlaczego Piketty nie lubi bogatych?

    Tom G. Palmer – Czy wojny są nieuchronne? Czyli pokój, miłość i wolność – zbiór esejów pokazujących dlaczego pokój i sprawiedliwe podatki są najważniejsze dla rozwoju społeczeństw.

    Eric von Kuehnelt-Leddin – Wolność czy równość. Jedna z najnowszych pozycji FijorrPublishing ze wstępem Janusza Korwin-Mikke

    Fryderyka Bastiata – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolności nad zniewoleniem,

    Douga R. Casey'a – Inwestowanie w trudnych czasach – książka napisana specjalnie dla Uczelni Asbiro oraz wydawnictwa Fijorr Publishing.

    Także tylko u nas najnowsza książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej i zakulisowych rozmowach ministra Józefa Becka ze Stalinem pt. Skierujmy agresję Hitlera na Francję i Anglię!

    A także:

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę – to najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    Dwie nowe pozycje Hansa Hermana Hoppego: – Ekonomia i etyka własności prywatnej, studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Krótka historia człowieka i Demokracja, czyli bóg, który zawiódł.

    George'a GilderaBogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur DmochowskiAfera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'SouzaWybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark SkousenLogika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Clive Ponting – Armageddon, czyli niepoprawna politycznie historia II wojny światowej

    Dodatkowo w komplecie z autografem oraz przy zamówieniach powyżej 150 zł. otrzymają Państwo mój nowy, mało znany, zbiór felietonów drukowanych lokalnych pismach samorządowych pt. „Wielkopolska w Wielkiej Europie” lub

    Wizja parlamentu w nowej Konstytucji rzeczpospolitej Polskiej” - esej o źródłach władzy i wpływie ich na społeczeństwo.

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

    BIC Swift przy wpłatach zza granicy BREXPLPWMUL

    zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres

    [email protected]


     


     

  • 18-10-2016 14:01:00

    Jeszcze o CETA

    P.Robert Lechowski napisał:

     

    Szanowny Panie Prezesie - nie daję się wkręcać lewakom, przeczytałem nieco analiz, lewicowo - protekcjonistyczno - nacjonalistyczne argumenty odrzuciłem od razu, pozostały 4 wątpliwości:

    1. Nasi przedsiębiorcy są gnębieni kosztami pracy, ochroną pracowników (nawet najgorszych), przewlekłą i bardzo skomplikowaną biurokracją, kontrolami i praktyczną bezużytecznością wymiaru sprawiedliwości gdy pojawi się spór - bo wiadomo - czas. Jestem za wolnym handlem jak najbardziej - ale proszę mi powiedzieć, czy to jest właściwa kolejność, by najpierw dowalić tym w większości nieszczęśnikom, jakimi są polscy przedsiębiorcy, konkurencję zza oceanu, którą te wszystkie "zdobycze XX wieku" prześladują wielokroć mniej?

    JKM: Przede wszystkim: banalny argument, że nie mogą nas „zalać tańszymi towarami” (bo musielibyśmy za nie zapłacić – a jedynym źródłem jest eksport...) Pan zapewne zna. Jednak już na początku, gdy się te tańsze towary pokażą, rządy w Europie będą musiały polikwidować część tych „zdobyczy XX wieku”. I bardzo dobrze!

    2. Arbitraż. Studium przypadku hipotetycznego. Polska ogłasza kolejny przetarg na system informatyczny "e-biurokracja". Powiedzmy dla ZUS i KRUS. Kanadyjska firma widzi szansę na biznes. Wysyła tu swoich misiów, którzy robią dobry marketing, lobbują, by dobrze wypaść w przetargu na taki system. W międzyczasie wygrywacie wybory (ale pojechałem po bandzie) i likwidujecie ZUS, KRUS na rzecz tzw. emerytury obywatelskiej (i PSL wam pomaga przepchnąć pomysł - w końcu sami to forsowali - pamiętacie tam chłopy w Polskie Stronnictwo Ludowe?) Reforma jest bardzo pożądana, sensowna, cudowna. Ale system informatyczny niepotrzebny. Polska zostaje pozwana przez kanadyjską firmę przed arbitraż, bo zainwestowali środki w PR a co gorsze czas - mogli przecież skupić się na wpychaniu swojego systemu komu innemu - a tak nic nie zarobią ani tu, ani tam. Czy to nie będzie przypadkiem tak, że ta firma dostanie ciężką kasę od polskiego podatnika na mocy postanowień CETA?

    JKM: Jeśli wygrali przetarg i coś zainwestowali – to powinni dostać odszkodowanie. I od arbitrów dostaną – a od „sędziów” w polskich sądach – niekoniecznie... I to byłoby bardzo źle – nieprawda-ż? Natomiast jeśli nie wygrali przetargu, to nie dostana nic, bo w każdym przetargu z ostrożności procesowej dodaje się: „Zamawiający rezerwuje sobie prawo do unieważnienia przetargu w każdej chwili”.

    3. GMO żywiłem się przez blisko 2 lata i żyję w dość dobrym zdrowiu. Ale to za krótki czas, by faktycznie stwierdzić nieszkodliwość takiej żywności dla człowieka czy obojętność dla całych ekosystemów. Czy w związku z tym nie powinniśmy poczekać jeszcze kilkadziesiąt lat, by przekonać się naocznie, że jest wszystko OK (lub nie jest)? Elektrownia w Czarnobylu miała być tak bezpieczna, że mogłaby stać na Placu Czerwonym - nieśmiało przypominam. A po jej katastrofie wszystkie elektrownie atomowe miały być przygotowane na każdą okoliczność. I ponoć były - także ta w Fukushimie. Ostrożności nigdy za wiele.

    JKM: Na pewno wiele grup i sekt będzie się żywiło „naturalnie” - a ile jakiekolwiek naturalne rośliny jeszcze istnieją, bo przecież WSZYSTKIE rośliny uprawne od stuleci są GMO. A co do Fukushimy: dowolny średni tajfun powoduje większe straty, niż Fukushima (ostatnio na samym Haiti ponad 1000 trupów) – i co? Wyprowadzamy się ze strefy tajfunów? Życie to rzecz ryzykowna – i tak powinno być. Jak kto nie chce ryzykować, nie powinien się rodzić!

    4. Ochrona danych. W USA (nie wiem jak w Kanadzie) dane o zarobkach obywateli są dostępne - z tego, co wiem, firmy tymi danymi handlują, dlatego nikogo nie dziwi telefon od firmy Porsche, która oferuje nowe auto. Bo oni wiedzą, gdzie zadzwonić. Czy nie boi się Pan, że PO-PiSowo-Razemowo-SLD-owskie rządy zechcą od amerykańskich firm kupować takie dane o obywatelach, by ich do reszty obedrzeć ze skóry (a z pewnością amerykańskie firmy zaczną takie dane na nasz temat gromadzić - z czysto biznesowych pobudek)?

    JKM: Nie rozumiem? Dostaję dziennie ok. 10 telefonów z propozycjami rzeczy, których nie mam zamiaru kupić – co mi szkodzi dostać dwa telefony od ludzi, którzy starają się wstrzelić w mój gust? A przecież nie mam obowiązku kupować. Co więcej – mam zasadę, że praktycznie NIGDY nie kupuję czegoś, co jest reklamowane... A, że głupi kupi? Cóż: dla gospodarki jest korzystne, gdy pieniądze są w rękach mądrych, a nie w rękach głupich. Ten „głupi” będzie musiał zasuwać 11 godzin dziennie – ale będzie jeździł nowym „Mercedesem” - i zapewne będzie zadowolony (bo nawet przed sobą nie przyzna się, że strzelił głupotę...)

    Mam nadzieję, że lewacko nie było. Liczę na merytoryczne odniesienie się do powyższego. Uszanowanie.

    Mam nadzieję, że było rzeczowo. Uszanowanie!

  • 10-10-2016 20:51:00

    Putin, Wójcik i prawica

    P.Daniel Wójcik napisał - i warto o tym wspomnieć: „Putin (…) jest człowiekiem ukształtowanym przez służby, a dla nich poglądy nie mają znaczenia, znaczenie ma tylko skuteczność. Propaganda i kreacja wizerunku będzie tam taka, o ile będzie służyć Moskwie. Wczoraj byli socjalistami, dziś są kapitalistami. Konserwatyzm jest tam malowany, a nie realny, państwo jest własnością bezpieki, ot tyle i aż tyle. Rosja biała czy czerwona to zawsze państwo imperialne, a jak imperialne to zawsze musi zagrażać Polsce!”

    Tak jest! Ma Pan absolutną rację. JE Włodzimierz Putin jest człowiekiem ukształtowanym przez służby. Skoro jest „ukształtowany” - to znaczy, że jakieś poglądy ma. Natomiast „skuteczność” to skuteczne realizowanie swoich poglądów. Najpierw są wartości – a potem ich realizacja. Nie można skutecznie realizować – jeśli się nie wie, co się chce zrealizować.

    Jakie to poglądy? W służbach panuje zasada autorytetu i hierarchii, natomiast d***kracją się (jak-że słusznie!) pogardza. Jak zresztą wszystkimi lewicowymi wartościami. Wykropkowane słowa na początku tekstu p.Wójcika brzmiały: „Putin nie jest prawicowcem”. Jak właśnie pokazałem: jest. Być może tylko udaje - ale: co za różnica? I jak to sprawdzić? 

    Oczywiste, że propaganda ma służyć Moskwie – a komu miałaby służyć? Waszyngtonowi? Warszawie? Berlinowi? Brukseli??? No, i ma być skuteczna. Jeśli służby za bardziej skuteczny uznały konserwatyzm i kapitalizm – to chyba dobrze o nich świadczy? Czy konserwatyzm jest tam „malowany”? No, nie: pochody „miłości i równości” są tam zakazane, baby z gołymi cyckami włażące do cerkwi są aresztowane i skazywane (potem po cichu zwalniane...) a podatki wynoszą: PIT 13% , VAT 18%-10%-0% - a nie PIT 18%-32% i VAT 23% jak w Polsce, w innych autonomicznych republikach Związku Socjalistycznych Republik Europejskich - i w innych krajach budujących socjalizm.

    I, oczywiście, każde państwo powinno starać się być imperium – podobnie jak każdy czterolatek marzy by zostać Tarzanem. Ja też jestem imperialistą i marzę o Wielkiej Polsce. Ostatecznie Królestwo Polskie było wielkim imperium i Polacy nawet zdobyli Moskwę - urządzając tam, niestety, rzeź, która na kilka wieków wykopała przepaść między naszymi narodami. Przypominam, że świętem narodowym w Rosji jest rocznica oswobodzenia Moskwy spod jarzma polskich oprychów!

    Imperialiści – w odróżnieniu od socjalistów i nacjonalistów – są jednak ludźmi rozsądnymi i można z nimi rozmawiać. A czy Rosja zagraża Polsce? Gdyby połknęła Ukrainę albo Białą Ruś – to, oczywiście, tak! Dlatego musimy dbać o niepodległość Białorusi i Ukrainy. Jednak zarówno Donbas jak i (na pewno!) Krym – to nie nasza broszka.

    I byłoby dobrze, gdyby Federacja Rosyjska była własnością bezpieki. Oczywiście lepszy byłby car – ale z braku laku ktoś tym musi rządzić. Ktoś – a nie ciemny L*d - który, nota bene, Polakami (w najlepszym wypadku) pogardza. Niestety Rosja własnością bezpieki nie jest – i p.Putin, przy całej swej popularności i autorytecie, musi liczyć się z takimi ludźmi jak tow.Genady Ziuganow – i dziesiątkami milionów wyborców, wyhodowanych na sowieckiej propagandzie.  

  • 10-10-2016 16:35:00

    Zapraszamy naszych Czytelników do naszej księgarni

    http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl


     

    Proponujemy: najnowszą książkę Janusza Korwin-Mikke – Europa według Korwina, w której w kilkudziesięciu felietonach przedstawia on swoje poglądy nt. Unii Europejskiej i nie tylko. Do nabycia w komplecie wraz z innymi książkami JKM lub z autografem Autora. Poza tym proponujemy Państwu nowe pozycje:

    Donald J. Trump. Prezydent. Biznesmen – książka bardzo na czasie, jeżeli chcemy wiedzieć co się dzieje przed wyborami prezydenckimi w Ameryce i jak ocenia swoje szanse kandydat na najwyższy urząd w tym kraju.

    Grzegorz Kucharczyk – „Christianitas od rozwoju do kryzysu” i „Christianitas między Niemcami a Rosją” - dwa zbiory tekstów znakomitego historyka a rozwoju cywilizacji chrześcijańskiej

    Lawrence W. Reed – 52 mity o kapitalizmie

    Robert Gwiazdowski – Równość i (nie)sprawiedliwość. Dlaczego Piketty nie lubi bogatych?

    Tom G. Palmer – Czy wojny są nieuchronne? Czyli pokój, miłość i wolność – zbiór esejów pokazujących dlaczego pokój i sprawiedliwe podatki są najważniejsze dla rozwoju społeczeństw.

    Eric von Kuehnelt-Leddin – Wolność czy równość. Jedna z najnowszych pozycji FijorrPublishing ze wstępem Janusza Korwin-Mikke

    Fryderyka Bastiata – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolności nad zniewoleniem,

    Douga R. Casey'a – Inwestowanie w trudnych czasach – książka napisana specjalnie dla Uczelni Asbiro oraz wydawnictwa Fijorr Publishing.

    Także tylko u nas najnowsza książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej i zakulisowych rozmowach ministra Józefa Becka ze Stalinem pt. Skierujmy agresję Hitlera na Francję i Anglię!

    A także:

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę – to najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    Dwie nowe pozycje Hansa Hermana Hoppego: – Ekonomia i etyka własności prywatnej, studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Krótka historia człowieka i Demokracja, czyli bóg, który zawiódł.

    George'a GilderaBogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur DmochowskiAfera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'SouzaWybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark SkousenLogika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Clive Ponting – Armageddon, czyli niepoprawna politycznie historia II wojny światowej

     

    Dodatkowo w komplecie z autografem oraz przy zamówieniach powyżej 150 zł. otrzymają Państwo mój nowy, mało znany, zbiór felietonów drukowanych lokalnych pismach samorządowych pt. „Wielkopolska w Wielkiej Europie” lub "Wizja parlamentu w nowej Konstytucji rzeczpospolitej Polskiej" - esej o źródłach władzy i wpływie ich na społeczeństwo.  

     

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

    BIC Swift przy wpłatach zza granicy BREXPLPWMUL

    zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres

    [email protected]


     

  • 04-10-2016 16:02:00

    Trevuren

    Z biegiem lat człowiekowi spłaszcza się skala czasu. Jeszcze niedawno walczył człowiek o uznanie polityki śp.Ronalda Reagana – a tu rosną ludzie, którzy w ogóle nie wiedzą, kim był Reagan!

    Cóż: rządził, kiedy jeszcze nie było ich na świecie. Co dopiero ze sprawami mniej ważnymi?

    W 2003 roku p.Jerzy Bush Jr. uznał, że jego ojciec – też prezydent Stanów Zjednoczonych – popełnił błąd nie dobijając reżymu śp.Saddama Husseina. 92-letni dziś polityk miał rację: likwidacja reżymu Husseina nie tylko przyniosła śmierć 200.000 ludzi – ale likwidacja Iraku jako lokalnego mocarstwa spowodowała wzmocnienie głównego wroga Stanów Zjednoczonych i Izraela: Iranu. Cóż: młodzi często nie słuchają starszych – i robią głupstwa...

    Atak na Irak poprzedziły obrzydliwe pomówienia konstruowane przez CIA: a to, że Irak ma broń jądrową, a to, że Irak wytruł bronią chemiczną połowę Kurdów... Wszystko to okazało się nieprawdą – i potem CIA tłumaczyła, że „Hussein naprawdę ma broń ABC, ale przezornie zmagazynował ją na czarnym (!!) statku, krążącym po Oceanie Indyjskim. CIA wie, gdzie on jest, ale nie chce się doń zbliżać, by nie spowodować skażenia środowiska” (!!) Takie głupoty były z całą powagą podawane przez agencje.

    Tymczasem Niemcy i Francja, mające w Iraku swoich agentów, wiedziały, że to bzdury – a poza tym robiły z reżymem Husseina rozmaite interesy. Francja sprzedała Mu nawet reaktor atomowy. Który zresztą rozwalił jednym nalotem Izrael (Irak nie mógł się na to poskarżyć, bo ... nie uznawał istnienia państwa Izrael!!!). Prowadziły więc wojnę propagandową z Waszyngtonem – na co Amerykanie odpowiadali ze wściekłością. Przestali przy tym kupować francuskie wina (i słusznie – kalifornijskie są lepsze!) a „francuskim frytkom” (french fries) zmienili nazwę na „frytki wolności” (freedom fries).

    A ze Szkopami groziła wręcz wojna!

    W tym klimacie cztery państwa Wspólnoty Europejskiej (Unia powstała dopiero w 2009 – gdy śp.Lech Kaczyński zdradził i podpisał Traktat Lizboński!): Belgia, Francja Luksemburg i Niemcy postanowiły wybudować w Trevuren (takie bogate miasteczka graniczące z Brukselą – jak Józefów k/Warszawy) siedzibę nowego Paktu wojskowego. Takiego NATO, do którego weszłyby państwa europejskie – bez USA i poza-europejskich członków NATO!

    To groziło naprawdę wybuchem wojny. Na szczęście agentura amerykańska (mają w Europie dobrze obsadzone ambasady...) pomysł ten zlikwidowała – wykorzystując pro-amerykańskie państwa: Zjednoczone Królestwo i Rzeczpospolitą Polska.

    I oto teraz te same cztery państwa (najbardziej pro-unijne jest najmniejsze: Wielkie Księstwo Luksemburg!!) chcą wrócić do tej idei. Walczy o to zawzięcie p.Gwidon Verheugen – wtedy premier Królestwa Belgii – obecnie CEP (Członek Euro-Parlamentu), jak i ja. Udający liberała – jak p.Włodzimierz Żyrynowski w Moskwie …

    Ci ludzie świadomie parli do Brexitu. Celowo na dwa miesiące przed referendum w UK zwiększyli fale uchodźców i zapowiedzieli, że dadzą wizy wszystkim Turkom – by wystraszyć Brytyjczyków. A ponieważ WCzc.Jaroslaw Kaczyński od kilku lat sam domaga się powołania silnej unijnej armii – to kto się sprzeciwi tym euro-jastrzębiom?

    A przecież gdyby taki np. tow.Marcin Schulz, szef Parlamentu Europejskiego, dostał do ręki takie narzędzie, jak nowoczesna armia (dodrukowaliby dużo pieniędzy i by ją uzbroili – spokojnie....) to na początek przyszedłby z bratnią pomocą narodowi węgierskiemu opanowanemu przez kontr-rewolucjonistów p.Wiktora Orbana – a potem – kto wie? Pokonanie reakcjonisty Putina? Rewanż na Ameryce, za te niemieckie kobiety masowo w 1945 roku gwałcone przez czarnoskórych żołdaków z USArmy?

    „Szczyt” Unii w Bratysławie (Brytyjczyków, choć formalnie nadal są w UE, nie zaproszono!) w zasadzie potwierdził te zamiary. Tyle, że ... bez żadnych konkretów. Najprawdopodobniej więc wszystko znów szczęśliwie rozlezie się po kościach.

    Oby!  

  • 28-09-2016 20:41:00

    Polak zarabia w Anglii - i...

    Zwolennicy Brytyjskiej Partii Narodowej oskarżają pracujących w Anglii Polaków, że ci zarabiają u nich pieniądze – a potem wywożą je do Polski, gdzie za te pieniądze budują sobie domy. I jest to prawda: pracują, zarabiają, wywożą i budują.

    Taki Polak wybuduje w Anglii dziesięć domów – i za zarobione pieniądze buduje sobie w Polsce jedenasty.

    Teraz wyobraźmy sobie, że ten Polak został w Polsce. Wybudował w Polsce dwadzieścia domów (z uwagi na podatki musiał się dwa razy bardziej naharować) – i wybudował sobie dom w Polsce.

    W Polsce słusznie biadolimy, że Polacy wyjeżdżają pracować za granicą. Winne są nasze podatki. Gdyby były tak niskie, że wystarczyłoby w Polsce wybudować osiem domów, by sobie zbudować dziewiąty – ten Polak niewątpliwie pozostałby w Polsce. Jednak jest, jak jest – Zjednoczonym Królestwem rządzą mniej pazerni idioci, niż Rzecząpospolitą. Więc wyjechał. I Wielka Brytania na tym zyskała, a nie straciła. To Polska poniosła stratę. Stratę, której nie widać – bo dom nie wybudowanego zobaczyć nie można.

    Gdyby ktoś nam pożyczył na takie domy – a potem, nie otrzymawszy pieniędzy, by je rozwalił buldożerem – o, to najgłupszy d***krata, a nawet socjalista, by dostrzegł tę stratę. Straty z powodu nie wybudowanych domów, nie narodzonych dzieci itp. - nie widać. I dlatego kretyńskie rządy w Polsce otrzymują się przy władzy.

    Wracamy do sytuacji. Dzięki temu, że ów Polak wyjechał do Anglii, Anglia zarobiła, a nie straciła. To Polska straciła.

    I odwrotnie. Gdyby ten Anglik, zamiast narzekać, przyjechał popracować do Polski, wybudował te 20 domów i wybudował sobie za to dom w Anglii – to Polska by na tym zyskała.

    Dokładnie to samo dotyczy wszystkich firm – np. sieci marketów.

    Ci ludzie przyjeżdżają do Polski, uczciwie pracują sprzedając nam towary taniej, niż potrafią to zrobić polskie sklepy. Dzięki temu Polacy żyją lepiej – bo jak kupią taniej, to kupią więcej, więc więcej ludzi będzie miało pracę - a oni na każdym takim tańszym towarze zarabiają (legenda głosi, że słynny gigant, „Wal-Mart” zarabia na każdym towarze równo jeden cent) – i te uczciwie zarobione pieniądze wywożą za granicę.

    Ale Polska na tym nic nie straciła! Oni wywożą nie nasze, tylko swoje pieniądze!

    Powiedzmy, że właściciele wielkiej sieci „Aurelio” są piromanami. Za wszystkie zarobione w Polsce pieniądze kupują – tu, na miejscu – przemycone z Wietnamu fajerwerki – i codziennie urządzają sobie taki pokaz.

    W efekcie nie wywożą z Polski ani złotówki. Czy jednak Polsce od tego stało się lepiej?!?

    Powtarzam tezę poprzedniego odcinka: pieniądze w Polsce mają zazwyczaj swojego właściciela. I jeśli Arbuzowski posiada milion dolarów i wywiezie je za granicę – to bogactwo innych Polaków: Burakowskiego, Cybulskiego, Dyniowskiego... ... Zielonoogórkowskiego nie zmalało od tego ani trochę.

    Oczywiście, że jeśli Arbuzowski ma ten milion w Polsce, to może za to wybudować dom. Ale przecież może postąpić jak ów Polak z Anglii: przywieźć je do Polski ponownie i ten dom wybudować. I wybuduje go tam, gdzie są lepsze warunki nie tylko podatki od nieruchomości, ale i np. klimat – całkowicie niezależnie od tego, czy pieniądze spoczywają w w banku w Londynie, czy w banku w Warszawie. Całkiem możliwe, że większość domów w Polsce buduje się za pieniądze trzymane w Anglii, a nie w Polsce. Bo każdy wie, że jeśli III Rzeczpospolita nie chce, by Arbuzowski wywiózł je za granicę – to trzeba się mieć na baczności! Na pewno planuje jakąś ustawę, która obrabuje Arbuzowskiego z jego pieniędzy.

    I wszystkich innych, przy okazji, też!

    Więc Arbuzowski – i nie tylko – woli trzymać pieniądze w Londynie.

    Ba! Arbuzowski może wywieźć ten milion z Polski, w Anglii je pomnożyć – i wybudować za kilka lat w Polsce dwa, albo i trzy domy.

    I powtarzam na zakończenie – bo trzeba to odmawiać, jak mantrę:

    Pieniądze Kowalskiego, „REAL”a, czy Rothschilda to nie są „nasze” pieniądze – a pieniądze Kowalskiego, „REAL”a, czy Rothschilda. Calkowicie niezależnie od tego, jak i gdzie zostały zarobione.

    Chyba, że w głębi duszy planujemy obrabowanie Kowalskiego z tych pieniędzy. Wtedy, rzeczywiście: łatwiej go obrabować, gdy pieniądze są w Polsce.  

  • 24-09-2016 00:14:00

    APEL Anty-Wojenny

    Niestety: wybuch wojny staje się coraz bardziej realny. Sądziliśmy, że wybuchnie dopiero po uruchomieniu amerykańskich stacyj wczesnego ostrzegania w Redzikowie i na Łotwie – ale mnożą się oznaki, że może to nastąpić znacznie wcześniej – i będzie to krótka wojna atomowa:

    1) Rząd RFN wezwał obywateli do zgromadzenia 10-dniowych zapasów żywności

    2) JE Barak Hussein Obama odmówił podpisania deklaracji, że USA jako pierwsze nie użyją broni jądrowej.

    3) Premier Słowacji oznajmił, że według Jego informacji wojna wybuchnie w ciągu miesiąca.

    4) Wojny na ogół rozpoczyna się po żniwach i wykopkach

    5) JE Antoni Macierewicz oznajmił, że w ciągu miesiąca przedstawi niezbite dowody, że katastrofę w Smoleńsku spowodowali Rosjanie. Ponieważ dowodów takich nie ma, oświadczenie takie wydał w celu podtrzymania anty-rosyjskiej histerii – a wojna musi wybuchnąć wcześniej.

    5) Chiny nieoczekiwanie ogłosiły sojusz wojskowy z Rosją i też szykują się do wojny.

    6) Trwają ruchy wojsk rosyjskich polegające na ich rozśrodkowaniu, by nie mogły być zniszczone jednym uderzeniem atomowym.

    7) Nasila się ostra agresywna propaganda.

    8) Rozpoczęły się już harce: Syria (ktoś, podejrzewam ludzi zwi,ązanych z p.Hilarią Clintonową, sabotuje porozumienie), Jemen

    Czy możemy coś w tej sprawie zrobić?

    Zapewne nie. Ale trzeba próbować – by mieć czyste sumienie, że zrobiliśmy, co się dało.

    W tym celu proponuję:

                                               Podpisać ten Apel:

     

    Wzywamy Rząd III Rzeczypospolitej do zaprzestania jakichkolwiek działań mogących prowadzić do wybuchu wojny –

    i ogłoszenia, że w przypadku jeśli ona wybuchnie – mimo, że nie został zaatakowany żaden kraj należący do NATO –

    Rzeczypospolita Polska zachowa neutralność.

     

    Formularz podpisówhttp://www.niechcemywojny.pl/

     

    Zamieścić ten Apel lub link do tej strony na możliwie wielkiej liczbie stron. Oczywiście na tych najpopularniejszych – ale proszę nie zapominać o stronach lokalnych gazet oraz stacyj radiowych i telewizyjnych – i wszystkich innych forach.

    Proszę przystąpić do tej akcji JUŻ! Przypominamy, że na kilka dni przed wybuchem I Wojny Światowej nikomu do głowy nie przychodziło, że niedługo wybuchnie i zniszczy cały ówczesny porządek świata!

     

                                                           Możliwe przyczyny wojny:

    1. Wszystkie państwa Europy i Ameryki są beznadziejnie zadłużone i ratują się dodrukiem pustego pieniądza. Podczas wojny długów się nie spłaca, a katastrofę gospodarczą zwali się na wojnę. Z dokładnie tych samych powodów Adolf Hitler musiał wypowiedzieć wojnę w 1939 roku: 1 stycznia 1940 musiałby ogłosić niewypłacalność III Rzeszy.

    2. Stany Zjednoczone mają obecnie potężną armię – ale z powodu zadłużenia nie mogą już utrzymywać takiej przewagi militarnej – a siły Chin, Iranu i Rosji wzrastają. To dla USA ostatnie lata, by zagwarantować sobie hegemonię w świecie.

    3. Stany Zjednoczone są niekwestionowanym ośrodkiem władzy. Stanami rządzi układ Demokraci-Republikanie, jeszcze bardziej utrwalony i skorumpowany, niż układ PO-PiS w Polsce. Dojście do władzy p.Donalda Trumpa oznacza, że uzyska On dostęp do tajnych informacyj mogących zrujnować ten układ. Możliwe, że niektóre kręgi w USA mogą uważać, że wojna światowa, której wybuch mógłby uniemożliwić wybór p.Trumpa, jest mniejszym złem.

    4. Niektóre wpływowe kręgi w USA (i nie tylko) mają nadzieję wprowadzić radykalne zmiany społeczne typu Nowy Porządek Świata.

    5. Przemysł zbrojeniowy liczy na nowe zamówienia

    6. Generałowie w USA i nie tylko marzą, by wreszcie zrobić to, do czego całe życie byli szkoleni.

    7. Izrael obawia się, że Iran niedługo będzie miał broń jądrową – a ma już rakiety mogące dosięgnąć terytorium Palestyny. Lobby izraelskie jest w USA silne i w przypadku zwycięstwa p.Hilarii Clintonowej stałoby się decydujące.

    8. Grupy rządzące niektórymi krajami mogą liczyć przy okazji na realizację swoich lokalnych celów – np. PiS (i inne ugrupowania!) na zniszczenie Rosji.

    Pretekstem do wojny może być sytuacja na Ukrainie, w Syrii lub Morzu Południowochińskim. Są  i inne ogniska: Palestyna, Kaszmir. 

     

    Linki do informacji o sygnałach ostrzegawczych – np. na portalu https://www.facebook.com/KORWiN.dominik.charasim/

     

    Niedługo zamieścimy ten apel w innych językach.

     

  • 23-09-2016 14:31:00

    Słowo ruskiego agenta do Pana Mecenasa

    P.Andrzej Turczyn na swojej stronie ( http://trybun.org.pl/2016/09/19/ruska-partia-w-polsce/ )nazwał KORWiN „ruską partią w Polsce” - powołując się na to, że „Na profilu jednego z wyznawców Korwina-Mikke pojawił się wpis dotyczący tego, że z wyrzutni rakiet budowanych w Redzikowie k/Słupska, będzie można wystrzeliwać rakiety przenoszące ładunki jądrowe. Baza w Redzikowie ma być elementem tarczy antyrakietowej, ale sen z powiek spędza Rosjanom to, że mogą być tam zainstalowane rakiety jądrowe. Wpis kończy się znamiennym podsumowaniem, właściwym dla partyjniaków z partii KORWiN...” (itd.).

    Otóż, panie Mecenasie: z uwagi na swój zawód powinien Pan wiedzieć, co to jest niedopuszczalne wnioskowanie – w szczególności nie mogę ani ja ani partia odpowiadać za teksty wszystkich naszych członków i zwolenników. Ludzie w zapale polemicznym rozszerzają czasem postulaty, nieco zniekształcają ich treść – jednak inkryminowany wpis (https://www.facebook.com/slawomirmentzen/posts/1149836601744208) nie czyni niczego więcej. Być może kol.dr.Sławomir Mentzen trochę bardziej boi się Rosji, niż ja. I tyle.

    To Pańskie wnioski są z gruntu nieuprawnione.

    Zacznę od zapewnienia Pana, że nie boję się sprowokowania Kremla – z tej prostej przyczyny, że Kreml sprowokować się nie da. A nie da się – bo Rosja, nawet z Chinami i Iranem, jest militarnie parokrotnie słabsza od Stanów Zjednoczonych i NATO – zaś „ruscy szachiści” (jak ich określa kol.Stanislaw Michalkiewicz) umieją świetnie liczyć. Proszę popatrzeć na budżety wojskowe

     

     

    Czy Pan uważa JE Włodzimierza W.Putina za szaleńca?

     

    Nie są szaleńcami również Amerykanie. Po prostu wiedzą, że mają przewagę – ale ich przewaga będzie maleć - bo są gospodarczo słabe: 

    Po prostu są potwornie zadłużeni, więc nie mogą tyle wydawać – i już wydają mniej:

     

    Jednakże Chiny zapowiedziały, że nie zostawią Rosji samej - bo nie chcą zostać same oko w oko z Amerykanami. Rosja nie zostawi również na pastwe losu Iranu. Te trzy państwa tworza olbrzymi plok kontynentalny:

    A naprzeciwko stoi potęga morska. Uzbrojona w rakiety. 

    Jeśli w Redzikowie będą w ogóle jakieś rakiety, mogą się ich bać Rosjanie w Królewcu – gdzie z kolei rozmieszczono rosyjskie rakiety balistyczne. To są jednak drobiazgi. Gdyby Pan zadał sobie trud i przeczytał – kilkakrotnie powtarzane – moje argumenty w/s Redzikowa, zauważyłby Pan, że pisze nie na temat. Co więcej – sam Pan cytuje jako argument: „Baza w Redzikowie ma być elementem tarczy antyrakietowej, ale sen z powiek spędza Rosjanom to, że mogą być tam zainstalowane rakiety jądrowe”. Nie wiem, skąd p.dr.Sławomir Mentzen i Pan wiecie, CO w Redzikowie spędza Rosjanom sen z oczu – ale na pewno nie przeczytał Pan tego, co ja na ten temat piszę!

    Otóż problemem Redzikowa (i drugiej takiej stacji, na Łotwie), jest właśnie to, że jest to element tarczy anty-rakietowej!!!

    Kilka rakiet z bombami A w porównaniu z 9000 nuklearnych pocisków USArmy to po prostu NIC. Problemem jest – formalnie obronna - „tarcza”. Jeśli USA zbudują system zapewniający zestrzelenie rosyjskich rakiet pędzących na Amerykę – to będą mogły bezkarnie zniszczyć Rosję wykorzystując, powiedzmy, 8000 ładunków nuklearnych z pieczołowicie budowanego latami arsenału!!!

    I tego się – moim zdaniem – boją na Kremlu.

    Ta groźba jest BARDZO realna. To znaczy: „groźba”... Dla człowieka nienawidzącego Rosji - to nie jest „groźba”. To świetlana perspektywa, to spełnienie wszystkich marzeń! Proszę sobie wyobrazić: osiem tysięcy bomb atomowych, wodorowych i neutronowych wybucha nad Rosją. Ginie 60% Rosjan, 20% wymaga opieki lekarskiej, całkowicie zniszczony przemysł, całkowicie zniszczone wszystkie miasta, Rosją zalewa fala Tadżyków, Uzbeków, Kazachów, Kirgizów, Turkmenów i innych muzułmanów biorących teraz odwet za lata poniżeń...

    Powiedzmy, że rakiety są tak celne, że żaden kraj sąsiedni nie zostaje uszkodzony. Promieniowanie... No, cóż: to nie tylko te 8000, ale jeszcze część z tych 11.000 głowic rosyjskich zestrzelonych nad Biegunem trochę promieniowania zapewni – ale to drobiazg: ze 20% noworodków (u nas – bo w Skandynawii, na Białej Rusi i Ukrainie znacznie więcej!) będzie miało problemy. I tyle.

    Ćwierć amerykańskich generałów uważa to za doprowadzenie wreszcie do końca trwającej od 200 lat rywalizacji o prymat na świecie. W rzeczywistości zresztą na Rosję poleci tylko połowa pocisków – reszta na sojuszników Rosji: Chiny i Iran. Co zabezpieczy Izrael i zapewni Stanom Zjednoczonym niekwestionowaną hegemonię w świecie.

    Antoni Macierewicz aż podskakuje z radości na taką wizję. Gotów jest dostarczyć Amerykanom dowolnego pretekstu – byle zniszczyli Rosjan.

    A Pan?

    Bo ja – nie! Nawet, gdyby to niszczenie poszło tak idealnie, jak opisałem. Ale zapewniam Pana, że nie pójdzie...

    I niech mnie Pan za to nazywa ruskim agentem!

  • 22-09-2016 23:47:00

    APEL Anty-Wojenny. UW: tekst zniknął - i nic nie można dopisać!!!

    Niestety: wybuch wojny staje się coraz bardziej realny. Sądziłem, że wybuchnie dopiero po uruchomieniu amerykańskich stacyj wczesnego ostrzeganie w Redzikowie i na Łotwie – ale mnożą się oznaki, że może to nastąpić znacznie wcześniej – i będzie to krótka wojna atomowa:

    1) Rząd RFN wezwał obywateli do zgromadzenia 10-dniowych zapasów żywności

    2) JE Barak Hussein Obama odmówił podpisania deklaracji, że USA jako pierwsze nie użyją broni jądrowej.

    3) Premier Słowacji oznajmił, że według Jego informacji wojna wybuchnie w ciągu miesiąca.

    4) Wojny na ogół rozpoczyna się po żniwach i wykopkach

    5) JE Antoni Macierewicz oznajmił, że w ciągu miesiąca przedstawi niezbite dowody, że katastrofę w Smoleńsku spowodowali Rosjanie. Ponieważ dowodów takich nie ma, oświadczenie takie wydał w celu podtrzymania anty-rosyjskiej histerii – a wojna musi wybuchnąć wcześniej.

    5) Chiny nieoczekiwanie ogłosiły sojusz wojskowy z Rosją i też szykują się do wojny.

    6) Trwają ruchy wojsk rosyjskich polegające na ich rozśrodkowaniu, by nie mogły być zniszczone jednym uderzeniem atomowym.

    7) Nasila się ostra agresywna propaganda.

    8) Rozpoczęły się już harce: Syria (ktoś, podejrzewam ludzi związanych z p.Hilarią Clintonową, sabotuje porozumienie), Jemen

    Czy możemy coś w tej sprawie zrobić?

    Zapewne nie. Ale trzeba próbować – by mieć czyste sumienie, że zrobiliśmy, co się dało.

    W tym celu proponuję:

    Podpisać ten Apel:

    Wzywamy Rząd III Rzeczypospolitej do zaprzestania jakichkolwiek działań mogących prowadzić do wybuchu wojny – i ogłoszenia, że w przypadku jeśli ona wybuchnie – mimo, że nie został zaatakowany żaden kraj należący do NATO – Rzeczypospolita Polska zachowa neutralność.

    Zamieścić ten Apel lub link do tej strony na możliwie wielkiej liczbie stron. Oczywiście na tych najpopularniejszych – ale proszę nie zapominać o stronach lokalnych gazet oraz stacyj radiowych i telewizyjnych – i wszystkich innych forach.

    Proszę przystąpić do tej akcji JUŻ! Przypominam, że na kilka dni przed wybuchem I Wojny Światowej nikomu do głowy nie przychodziło, że niedługo wybuchnie i zniszczy cały ówczesny porządek świata!

    Janusz Korwin-Mikke

    Konrad Berkowicz, wiceprezes partii KORWiN: Spotkałem się z prezesem Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, doktorem Piotrem Wilczyńskim, który jest wręcz przekonany co do tego, że do wojny dojdzie i to niedługo. Państwa są niebotycznie zadłużone, hegemonia Stanów Zjednoczonych słabnie, a Chiny i Rosja chciałyby o nią zawalczyć. USA chciałoby swoją pozycję obronić, więc woli to zrobić wcześniej, póki mają przewagę militarną.

     
    Czy ostatecznie dojdzie do wojny? Tego nie wiem, ale jedno jest pewne. Wielu Europejczyków, zwłaszcza ludzi z młodego pokolenia, żyje w przekonaniu, że wojna to relikt przeszłości. Jeśli występuje obecnie, to jako egzotyka w dalekich zakątkach świata. Egzotyka, nad którą możemy pokiwać zmartwioną głową, oglądając wiadomości przy rodzinnym obiedzie. I wojny światowej tez nikt nie przewidywał, niemal do ostatnich dni.
     
    My na całą sytuację na świecie wielkiego wpływu nie mamy, ale możemy w tej sytuacji zadbać o Polskę. Dlatego zachęcamy wszystkich do podpisywania petycji zamieszczonej na stornie www.niechcemywojny.pl.
     
    Konrad Berkowicz
     
     

    Przyczyny wojny:

    1. Wszystkie państwa Europy i Ameryki są beznadziejnie zadłużone i ratują się dodrukiem pustego pieniądza. Podczas wojny długów się nie spłaca, a katastrofę gospodarczą zwali się na wojnę. Z dokładnie tych samych powodów Adolf Hitler musiał wypowiedzieć wojnę w 1939 roku: 1 stycznia 1940 musiałby ogłosić niewypłacalność III Rzeszy.

    2. Stany Zjednoczone mają obecnie potężną armię – ale z powodu zadłużenia nie mogą już utrzymywać takiej przewagi militarnej – a siły Chin, Iranu i Rosji wzrastają. To dla USA ostatnie lata, by zagwarantować hegemonię w świecie.

    3. Stany Zjednoczone są niekwestionowanym ośrodkiem władzy. Stanami rządzi układ Demokraci-Republikanie, jeszcze bardziej utrwalony i skorumpowany, niż układ PO-PiS w Polsce. Dojście do władzy p.Donalda Trumpa oznacza, że uzyska On dostęp do tajnych informacyj mogących zrujnować ten układ. Możliwe, że niektóre kręgi w USA mogą uważać, że wojna światowa, której wybuch mógłby uniemożliwić wybór p.Trumpa, jest mniejszym złem.

    4. Niektóre wpływowe kręgi w USA (i nie tylko) mają nadzieję wprowadzić radykalne zmiany społeczne.

    5. Przemysł zbrojeniowy liczy na nowe zamówienia

    6. Generałowie w USA i nie tylko marzą, by wreszcie zrobić to, do czego cale życie byli szkoleni.

    7. Izrael obawia się, że Iran niedługo będzie miał broń jądrową – a ma już rakiety mogące dosięgnąć terytorium Palestyny. Lobby izraelskie jest w USA silne i w przypadku zwycięstwa p.Hilarii Clintonowej stałoby się decydujące.

    8. Grupy rządzące niektórymi krajami mogą liczyć przy okazji na realizację swoich lokalnych celów – np. PiS (i inne ugrupowania!) na zniszczenie Rosji.

    Pretekstem do wojny może być sytuacja na Ukrainie, w Syrii lub Morzu Południowochińskim.

    Linki do informacji o sygnałach ostrzegawczych – np. na portalu https://www.facebook.com/KORWiN.dominik.charasim/

    Niedługo zamieścimy ten apel w innych językach.

     

    Niedługo zamieścimy ten apel w innych językach.

  • 22-09-2016 12:15:00

    Po raz kolejny zapraszamy do naszej księgarni:

    ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Tym razem kilka nowości: 

    Proponujemy: najnowszą książkę Janusza Korwin-Mikke – Europa według Korwina, w której w kilkudziesięciu felietonach przedstawia on swoje poglądy nt. Unii Europejskiej i nie tylko. Do nabycia w komplecie wraz z innymi książkami JKM lub z autografem Autora. Poza tym proponujemy Państwu nowe pozycje:

    Lawrence W. Reed – 52 mity o kapitalizmie

    Robert Gwiazdowski – Równość i (nie)sprawiedliwość. Dlaczego Piketty nie lubi bogatych?

    Tom G. Palmer – Czy wojny są nieuchronne? Czyli pokój, miłość i wolność – zbiór esejów pokazujących dlaczego pokój i sprawiedliwe podatki są najważniejsze dla rozwoju społeczeństw.

    Eric von Kuehnelt-Leddin – Wolność czy równość. Jedna z najnowszych pozycji FijorrPublishing ze wstępem Janusza Korwin-Mikke

    Fryderyka Bastiata – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolności nad zniewoleniem,

    Douga R. Casey'a – Inwestowanie w trudnych czasach – książka napisana specjalnie dla Uczelni Asbiro oraz wydawnictwa Fijorr Publishing.

    Także tylko u nas najnowsza książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej i zakulisowych rozmowach ministra Józefa Becka ze Stalinem pt. Skierujmy agresję Hitlera na Francję i Anglię!

    A także:

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę – to najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    Dwie nowe pozycje Hansa Hermana Hoppego: – Ekonomia i etyka własności prywatnej, studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Krótka historia człowieka i Demokracja, czyli bóg, który zawiódł.

    George'a GilderaBogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur DmochowskiAfera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'SouzaWybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark SkousenLogika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Clive Ponting – Armageddon, czyli niepoprawna politycznie historia II wojny światowej

    Dodatkowo w komplecie z autografem oraz przy zamówieniach powyżej 150 zł. otrzymają Państwo mój nowy, mało znany, zbiór felietonów drukowanych lokalnych pismach samorządowych pt. „Wielkopolska w Wielkiej Europie”.

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

    BIC Swift przy wpłatach zza granicy BREXPLPWMUL

    zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres

    [email protected]


     

  • 17-09-2016 17:24:00

    Dylemat Więźnia - a zakaz handlu w niedzielę

    Dylemat Więźnia

    Piszę o tym po raz piąty. A muszę – bo dla niektórych zwolenników czystego Wolnego Rynku jest to szok – a Wikipedia tak to „wyjaśnia”, że nawet mnie trudno to zrozumieć...

    Dylemat Więźnia to sytuacja, w której wszyscy zainteresowani podejmują racjonalną, optymalną teoretycznie, decyzję – w wyniku czego osiągają wynik, którego... NIKT nie chce!

    Jest to wyjątkowa, jedna na 37 czy 39 (już nie pamiętam) możliwych, sytuacja – i tu właśnie dopuszczalna jest, często wskazana, czasem praktycznie konieczna – interwencja w działanie wolnego rynku. Zdarza się to równie często, jak potrzeba ingerencji chirurgicznej w zdrowym organiźmie – ale się zdarza

    Zaczynam od klasycznej sytuacji, najprostszej: przy dwóch decydentach. Arab i Belg dokonali najprawdopodobniej wspólnie przestępstwa w Rurytanii. Schwytano ich nieledwie na gorącym uczynku, z bronią w ręku (w Rurytanii jej posiadanie jest zakazane...) i nawet jest świadek. Jednak prawo Rurytanii wymaga do skazania dwóch świadków.

    Prokurator zamyka Araba i Belga w areszcie, w osobnych celach, bez możliwości komunikowania się. Po czym każdemu mówi to samo:

    Możesz się przyznać – albo nie przyznać; twoja wola. Jeśli obydwaj się przyznacie – otrzymacie po 5 lat za skruchę. Jeśli obydwaj się nie przyznacie – trudno, wlepimy wam po 3 lata za nielegalne posiadanie broni – i tyle. Natomiast jeżeli ty się przyznasz, a on się nie przyzna – to ty za wielką pomoc wyświadczoną wymiarowi sprawiedliwości dostaniesz rok – ale on dychę! I odwrotnie...

    Oto tabela. Wartości są ujemne (bo to lata więzienia) i ich użyteczność jest taka sama. Dla Belga na czerwono, dla Araba na niebiesko.

     

                    B   \.   A

    Przyznać się

    Nie przyznać

    Przyznać się

    [ -5, -5 ]

    [ -1, -10 ]

    Nie przyznać

    [ -10, -1 ]

    [ -3, -3 ]

     

    Popatrzmy na sytuację z punktu widzenia Belga:

     

     

         B       \           A

    Przyzna się

    Nie przyzna się

    Przyznać się

    -5

    -1

    Nie przyznać

    -10

    -3

     

    Są dwie możliwości: Arab się przyzna – albo nie. Jeśli się przyzna (pierwsza kolumna) to lepiej się przyznać: piątka zamiast dychy; jeśli się nie przyzna (druga kolumna) też lepiej się przyznać: rok zamiast trzech. Arab rozumuje tak samo. Obydwaj się więc przyznają... i dostają po pięć lat - zamiast po 3, gdyby się nie przyznali!!!

    W takiej sytuacji Ustawodawca może (nie musi!) ingerować. Czy wolny rynek może to naprawić: niekiedy tak!! Tu np. zawodowcy mają etykę nakazującą iść w zaparte – i koniec. Niestety społeczeństwo nie jest równie zwarte i przemyślne, jak środowisko zawodowych kryminalistów.

    Przykłady występowania Dylematu Więźnia:

    1) Kradzież. Dla każdego jest korzystne, by mógł kraść. Jeśli jednak wszyscy będą kradli, to połowę czasu trzeba by poświęcać na zabezpieczanie się przed kradzieżami. Dlatego zarówno naród reaguje na to przez moralny zakaz kradzieży, jak i państwo przez prawny jej zakaz. Nie jest wykluczone, że gdyby państwa się tym nie zajmowały, naród sam dałby sobie radę z tym dylematem – jednak zazwyczaj Ustawodawcy nie chcą czekać, aż wytworzy się dostatecznie silny zakaz moralny i wspomagają go ustawowo.

    2) Związki zawodowe. Dla każdej grupy pracowników korzystne jest, by mogła strajkami czy innym naciskiem wywalczyć sobie większe płace, niż wynikają z sytuacji na rynku. Jeśli jednak wszyscy to zrobią, to stracą więcej, niż zyskali – bo ceny wszystkich towarów wzrosną odpowiednio, a czas i wysiłek poświęcony na strajki są stratą – no, i jeszcze Rząd od zwiększonych zarobków doliczy sobie podatek. Dlatego musi obowiązywać zakaz zakładania związków zawodowych (również: związków pracodawców!!) oraz zakaz strajków i skoordynowanych lock-outów. I w XIX wieku obowiązywał.

    Dlaczego ustawodawcy z niego zrezygnowali (choć nie zrezygnowali z zakazu kradzieży?) To proste: bo od wywalczonych podwyżek pobierają dodatkowy podatek!

    3) Zakaz pracy małych dzieci. Nie ma konieczności ingerencji państwa – jednak zwolennicy wolności gospodarczej (w tym i ja, choć uważam ten zakaz za zbędny) nie są gotowi akurat o tę wolność bić się do upadłego...

    4) Sprawa wolnych niedziel. Na FB napisałem:

    Senatorowie i Posłowie decydujący w/s handlu w niedzielę narażają się połowie wyborców. Ale nie przyjdzie im do głowy myśl, by pozwolić podejmować te decyzje samorządom!!! To ONI chcą rządzić - a plebs ma słuchać.

    To samorządy powinny o tym decydować. Wtedy w różnych miastach byłoby różnie - i mielibyśmy porównanie. Ale nie: ONI zawsze: Ein Reich, ein Volk, ein Parlament!!”

    Otóż tu może występować ten sam dylemat: wszyscy handlowcy i producenci mogliby chcieć nie pracować w niedzielę – ale też każdy wie, że jeśli on nie otworzy sklepu, a konkurent to zrobi – to straci tych klientów – i to nie tylko w tym dniu, bo klient nabierze nawyku iść do innego sklepu. Dlatego zgrzytając zębami firmę otwierają.

    Ten dylemat rozwiązywany jest na poziomie moralnym, dzięki zasadzie: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił!” (występującej przecież powszechnie, nie tylko w świecie chrześcijańskim!) Jednak chęć zysku bywa silniejsza, niż ta zasada – i dlatego Ustawodawca może (ale nie musi!!) zaingerować zakazem.

    Wydaje się, że rozwiązaniem, które pozwoli narodowi wytworzyć właściwe postawy, jest pozwolenie, by decydowały o tym samorządy. Dowiadując się, co się dzieje u sąsiada, możemy ocenić skutki takiego zakazu. Podobnie zresztą jest w Europie, gdzie rządzą różne zasady, i w bratnich krajach o niemal identycznej etyce: Hiszpania-Portugalia; Rosja-Ukraina; Irlandia-Irlandia Płn; Norwegia-Szwecja - obowiązują różne zasady. Jednak dowiadywanie się o tym, co się dzieje za granicą jest trudne z uwagi na barierę językową (kto z Polaków wie, co się dzieje na Morawach czy na Litwie?) - dlatego dobrze jest to spuścić o szczebel lub dwa niżej, zgodnie z Zasadą Pomocniczości.

    I wreszcie: do diabła, jeśli nawet o tym nie mogą decydować samorządy – to po co one w ogóle są??!?  

    Mapa Europy: gdzie handel w niedzielę jest zakazany: 

  • 17-09-2016 15:28:00

    To zdjęcie usunąłem z mego wpisu na FaceBooku

    ...gdzie wyśmiewalem Władzę pragnącą wszystko ujednolicać ustawami, na zasadzie:

     

     

    E i n  R  e i c  h ,   e i n    V o l k ,    e i n   P  a  r  l  a  m  e  n  t  

     

  • 17-09-2016 12:41:00

    Jak fałszować wizerunek statystyczny: [Uzupełnione]

    78% dziennikarzy w USA to (według nich samych) lewacy; obiektywnie to pewno 90%. Podobnie z intelektualistami. Dlaczego? Bo prości ludzie mają mózgi krócej  mecerowane  w rozmaitych szkolach i uczelniach. W związku z tym wyłażą ze skory, by zafałszowac sondaże wyborcze. Oto przyklad:

    To najpopularniejszy z "solidnych" portali. Jeszcze 17-IX w południe widać to zestawienie. P.Clintonowa prowadzi rzekomo o 1,5%  Komunistyczna "Washington Post" i telewizja "ABC News" dają Jej nawet 8% przewagi.

    Teraz patrzymy uważniej. Upadek p.Clintonowej, który obnażył kłamstewka o Jej stanie zdrowia, zdarzył się 11-IX . Tymczasem ŚREDNIA (pierwszy wiersz) uwzględnia badania przerowadzane w dniach 26-VIII - 15-IX - przy czym badania prowadzone w dniach 11-14  dają p.Trumowi 1% przewagi - ale w dniach 9-15 aż 6%. 

    Świadczy to o przelomie opinii w dniach 14/15, kiedy to p.C;intonowa przyznala, że wcale nie pojechala do siostrzenicy odpocząć - tylko musiała się położyć na zapalenie płuc. Choroba wywołałaby raczej falę sympatii - natomiast fatalny efekt wywołało kolejne kłamstwo. 

    Od trzech miesięcy twierdzę, że p.Trump spokojnie te wybory wygra. Trzeba przyznać, że p.Clintonowa mocno Mu to ułatwia. 

    PS z 18-IX 22.40 - Nastepne badanie z 16-IX na b. dużej próbce: Trump +7  RCP bohatersko podaje "średnią" - Clinton +0,9 ...

  • 12-09-2016 13:12:00

    Rozbiór p.prof. dr hab.Magdaleny Środowej

    Przeczytałem właśnie wywody p.prof.dr hab.Magdaleny Środowej broniącej polit-poprawności -

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20604149,trumpomowa-bronie-poprawnosci-politycznej.html

    i ręce mi opadły. Przywykłem już do chamskich i debilnych komentarzy w Sieci – zwłaszcza ze strony miłośników neo-komuchów z PiSu, bluzgających, gdy ktoś tę lewacką partię zaczepi - na które jedyną właściwą reakcją jest: „...i po cholerę tych ludzi na siłę uczono czytać i pisać!”. Przywykłem też do kretynizmów postępowców, jak np. wypowiedź p.prof. Moniki Płatkowej (http://www.wykop.pl/link/1925788/kuriozalna-wypowiedz-profesor-moniki-platek-podczas-uniwersyteckiej-debaty/ najgłupsza wypowiedź zaczyna się od 18 minuty – a najlepszy jej fragment po 21'08” ), które można skwitować: „A jakie gimnazjum dało tej idiotce dyplom?”. Tu jednak (na wypadek, gdyby p.prof.dr hab.Magdaleny Środowa chciała ten kompromitujący tekst usunąć, zamieszczam go na końcu) mamy do czynienia z wykręcaniem kota ogonem – wykonanym znakomitą polszczyzną, przy użyciu pozornie nienagannego aparatu naukowego.

    Cóż: śp.dr Józef Mengele też był lekarzem i stosował nienagannie naukowe metody.

    Przejdźmy do konkretów. P.prof.dr hab.Magdalena Środowa atakuje mówienie prostym, zrozumiałym językiem – nie bardzo wiadomo dlaczego utożsamiając go z językiem p.Donalda Trumpa – broniąc, jak już wspomniałem, języka politycznej poprawności. Wychodzi od całkiem słusznej i prawdziwej obserwacji, że kultura jest nienaturalna, że kultura nakłada ograniczenia na swobodę wypowiedzi. Z czego – Jej zdaniem – wynika, że ograniczenia nakładane przez fanatyków polit-poprawności są właśnie kulturą!

    Jest to typowy błąd logiczny. Ograniczenia polit-poprawiaczy są zupełnie inne, niż te nakładane przez naszą kulturę.

    Ja nie wypowiadam się jako fanatyk mówienia co się chce i gdzie się chce. Skłonny jestem nawet zgodzić się na cenzurę obyczajową w mediach masowych. Jestem też zdecydowanym przeciwnikiem obrażania jakichkolwiek ludzi. Powtarzam: nie wolno obrażać ani urażać żadnego CZŁOWIEKA.

    Natomiast polit-poprawność to zasady zupelnie innej kultury, kultury polegającej na kolektywiźmie, na przeniesieniu ograniczeń w stosunku do jednostki (by jej nie urazić) na grupę.

    Otóż przedmiotem kultury jest jednostka – nie „grupa”. Żadne „grupy” nie istnieją – w tym sensie, że nie mają wspólnego interesu, wspólnej reprezentacji, wspólnej osobowości prawnej. „Grupy” - wbrew kolektywistom - nie można obrazić! Obrazić można istotę, która ma uczucia. Żadna „grupa” uczuć mieć nie może.

    Weźmy przykład. Za wypowiedź w Unio-Parlamencie „Młodzież to Murzyni Europy” otrzymałem karę (€3000) – za urażenie uczuć... no właśnie: czyich? Murzynów? Młodzieży? To nie zostało wyjaśnione. Gdybym p.Smitha nazwał „Murzynem” to być może mógłby się obrazić – choć nie wiem o co (Murzyni w USA mówią do siebie „You Nigga”, „Murzynek Bambo w Afryce mieszka” i w ogóle) – ale w tym wypadku czymś obrażona została jakaś, bliżej nieokreślona, „grupa”.

    Polit-poprawność blokuje wolność nauki. 30 lat temu ówczesny prezes Fundacji Forda, pytany czy dałby pieniądze na badania, z których mogłoby wyniknąć, że Murzyni mają średnio niższą inteligencję od Białasów, odpowiedział zdecydowanie: „Nie!”. Co ciekawe: fundator, czyli śp.Henryk Ford, był rasistą i antysemitą.

    To samo dotyczy kobiet. Wybitny (choć lewicujący!) ekonomista, p.prof.Wawrzyniec Summers, musiał w 2006 zrezygnować z funkcji rektora Uniwersytetu Harvarda, za wygłoszenie banalnej uwagi, że niższa reprezentacja kobiet na najwyższych piętrach nauki nie wynika z seksualnej dyskryminacji, tylko z mniejszych zdolności kobiet*. Tymczasem jest banalną i potwierdzoną w badaniach prawdą, że średnia inteligencja kobiet jest niższa (w różnych narodach: o 3 ÷ 9 pkt IQ) od inteligencji mężczyzn – ale przecież to stwierdzenie nie obraża żadnej kobiety!! To, czy Kowalska jest mniej lub bardziej inteligentna od Wiśniewskiego zupełnie nie zależy od jakiejś średniej!! Jaś może być np. blondynem i mańkutem – i jego zdolności w skoku wzwyż są niezależne od tego, że (gdyby tak było) blondyni skaczą średnio 160 cm, a mańkuci średnio 125 cm !!!

    Co więcej: Jeśli mańkuci skaczą wzwyż średnio 125 cm, a praworęczni 160 - zaś Jaś skacze 180 – to właśnie jako mańkut jest z tego tym bardziej dumny!! I tak samo inteligentna kobieta tym bardziej powinna być dumna, że jej inteligencja to 125 pkt IQ - im niższa jest średnia inteligencja kobiet w jej narodzie!

    Jeśli to rozumowanie jest za trudne dla jakiejś kobiety – no, to już trudno... Chociaż może pomoże jeszcze jeden przykład: jeśli człowiekowi z biednej rodziny trudniej jest się wzbogacić, to multi-milioner powie, że wywodzi się z biedoty – właśnie z dumą! Gdyby wszyscy multi-milionerzy wywodzili się z nizin – o żadnej dumie z ego powodu nie byłoby mowy.

    W każdym razie: twierdzenie „Średnia inteligencja kobiet jest niższa, niż mężczyzn” – nie obraża żadnej kobiety. Nie obraża też „grupy kobiet” bo żadna taka „grupa” nie istnieje.

    Zwolennicy polit-poprawności wierzą, że zamiast naprawiać świat, wystarczy zastosować jakieś zaklęcie. Ot: zabronimy mówić, że Murzyni mają niższą inteligencję – i od razu Murzyni staną się bardziej inteligentni! Ot: nazwiemy Cyganów „Romami” - i już dyskryminacja Cyganów zniknie.

    Ta ostatnia próba jest przykładem wyjątkowo spektakularnej klęski polit-poprawniaków. Słowo „Cygan” kojarzyło się z osobnikiem umiejącym fantastycznie grać na skrzypcach – a jeśli jakiś Cygan nie miał do tego talentu, to umiał reperować garnki, produkować patelnie, bielić kotły i kraść konie – a Cyganki powiewały kolorowymi spódnicami, wróżyły z kar, żebrały i kradły. Plusy przeważały. Śpiewamy: „Jada wozy kolorowe taborami/ Ech, Cyganie: tak bym chciała jechać z Wami...” „Cyganem chciałbym być, Cygankę chciałbym mieć...”, „Poszła dziewczyna/Zapytać pana/ Czy jej pozwoli/ Wyjść za Cygana” - nawet słowo „ocyganić” ma odcień dobroduszny w porównaniu z „oszukać” czy „oszwabić”. Natomiast narzucone słowo „Rom” kojarzy się wyłącznie z brudnym, niechlujnym osobnikiem nie umiejącym niczego poza wyciąganiem łapska po zasiłki socjalne i wraz z „Romkami” produkującego w tym celu chmarę (też brudnych) dzieci. W wozach cygańskich było czysto – w mieszkaniach romskich panuje brud i smród (tak: u „królów” jest inaczej – ale „królowie” są „cygańscy”, a nie „romscy”!!).

    Po tej dygresji wracamy do tekstu. Oto kolejna manipulacja p.prof. dr hab.Magdaleny Środowej:

    Hejtujący internauci, politycy, ale też ludzie wykształceni okazują coraz większą pogardę dla językowych norm grzeczności, kultury osobistej i poprawności politycznej. Liczy się »autentyczność«, »prawda«, »nieowijanie w bawełnę«".

    Proszę zauważyć, że p.prof. dr hab.Magdalena Środowa stawia normy kultury w jednym szeregu ze szczególnymi wymogami politycznymi!! Widać to będzie wyraźnie, gdy dokonam podstawienia:

    Pisarze, politycy, ale też ludzie wykształceni okazują coraz większą pogardę dla językowych norm grzeczności, kultury osobistej i wymagań cenzury PRL. Liczy się »autentyczność«, »prawda«, »nieowijanie w bawełnę«"

    Tak właśnie dokładnie mógłby z oburzeniem powiedzieć śp.tow.Władyslaw Gomułka czy Jego spec od kultury, śp.tow.Zenon Kliszko. Np. o książkach śp.Marka Hłaski. P.prof. dr hab.Magdalena Środowa musi, jeśli to czyta, przyznać mi rację.

    Dalej jest już tylko gorzej. P.prof. dr hab.Magdalena Środowa z rozpędu uznaje za sprzeczne z grzecznością i poprawnością polityczną takie określenia jak: "bullterrier", "ciamciaramcia", "cieniasy", "dyplomatołki", "łże-elity" i "Mengele polskiej gospodarki"! Co w nich jest złego??!?

    No tak: to było o tym, co p.prof. dr hab.Magdalena Środowa napisała. A teraz o tym, czego nie napisała.

    Nie napisała o tym, że wszystkie te zjawiska, pozytywne i negatywne, są efektem d***kratyzacji. Lud wtargnął na salony – pani Profesoresso!

    Chcieliście d***kracji? No, to ją macie!

    ===

    *Różnica 4 pkt IQ jest bardzo niewielka i w przeciętnej populacji mało zauważalna. Zupełnie inaczej jest w grupach ekstremalnych. Rozrzut wszelkich cech (również inteligencji) jest wśród mężczyzn większy, niż wśród kobiet. Wśród mężczyzn jest więcej świętych – i więcej przestępców. Więcej idiotów – i więcej geniuszów. Dlatego wśród uczonych wysokich lotów kobiet prawie w ogóle nie ma. I nie byłoby ich nawet wtedy, gdyby średnia inteligencja obydwu płci była równa!

     

     

    Magdalena Środowa: „Trumpomowa. Bronię poprawności politycznej”

     

    Poprawność, czyli pokolenie pierdołów?”

    "Wszyscy potajemnie mają dość poprawności politycznej i generacji całowania się po tyłkach. Żyjemy w pokoleniu pierdołów" - powiedział ostatnio w wywiadzie Clint Eastwood i doprecyzował: "Pokolenie pierdołów to wszyscy, którzy mówią: nie możesz zrobić tego, nie możesz zrobić tamtego, nie wolno ci tego powiedzieć". Eastwood oświadczył, że będzie głosował na Donalda Trumpa, który nie jest "pierdołą". Trump mówi, jak jest (cytaty za "Wyborczą" z 5 sierpnia).

    Clint Eastwood: 'Wszyscy mają dość poprawności politycznej, a Trump mówi to, co myśli'

     

    Trumpomowa staje się zjawiskiem coraz bardziej popularnym, nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Hejtujący internauci, politycy, ale też ludzie wykształceni okazują coraz większą pogardę dla językowych norm grzeczności, kultury osobistej i poprawności politycznej. Liczy się "autentyczność", "prawda", "nieowijanie w bawełnę". W Polsce mamy więc prawdziwy wyścig w unieważnianiu norm dyskursywnej kultury osobistej i promowaniu "walczących słów". Nawet Kościół przymyka oczy na szerzących nienawiść księży. Wrogiem nie jest bowiem ani chamstwo, ani faszyzm, tylko poprawność polityczna, która - jak stwierdził ostatnio minister Błaszczak - niszczy Europę.

     

    Pierwsze: nie krzywdź

     

    Jako zbiór norm dotyczących używania języka poprawność polityczna pojawiła się w świecie akademickim w 1988 r. Na Uniwersytecie Michigan wprowadzono wtedy wewnętrzne regulacje zabraniające dyskryminacji; dotyczyły one przede wszystkim kwestii rasowych, pochodzenia etnicznego, wyznania, płci, orientacji seksualnej, stopnia sprawności fizycznej. Z czasem określenie "poprawność polityczna" zaczęło dotyczyć nie tylko języka akademickiego, ale również politycznego i potocznego. Jak pisał Umberto Eco, "jest czymś ludzkim i uczciwym wyeliminować z potocznego języka słowa, które zadają ból".

     

    Poprawność polityczna chroni przede wszystkim osoby należące do grup trwale dyskryminowanych, stereotypizowanych, pogardzanych, takich jak Cyganie, kalecy, Murzyni, "polaczkowie" - a według Eco - również śmieciarze czy sprzątaczki. Jej celem jest zastąpienie krzywdzących zwrotów czy stereotypów określeniami neutralnymi (Rom, niepełnosprawny itp.).

     

    Niech żyje spontaniczność!

     

    Jednak to nie zwolennicy poprawności politycznej wprowadzili ją do publicznego obiegu, lecz jej krytycy, głównie konserwatyści, według których poprawność polityczna jest sztuczna, zubaża język, niszczy tradycję, "naturalność i autentyczność", stanowi formę nowej cenzury, jest "policją myśli" oraz "skandaliczną deformacją języka codziennej komunikacji uniemożliwiającą językowi przekazanie rzeczywistości taką, jaka jest". Przeciwnicy poprawności politycznej to więc ci, którzy cenią spontaniczność, naturalność języka oraz "prawdę", która się w niej objawia.

     

    Pytanie tylko, kiedy nasz język był "naturalny" i czy przypadkiem cała kultura nie jest systematycznym odchodzeniem od spontaniczności i naturalności, jaka niewątpliwie towarzyszyła naszym niecywilizowanym przodkom.

     

    Grzeczność, głupcze, grzeczność

     

    Trudno powiedzieć, kiedy w naszej kulturze pojawiły się i upowszechniły normy grzeczności, w tym językowej. Niektórzy twierdzą, że już za czasów Homera, inni - że wraz z późnośredniowieczną kulturą dworską, jednak ich systematyczne opracowanie i wdrażanie odnotowano dopiero w XVI wieku, gdy wyrafinowane zasady dworskiej kurtuazji zostały zastąpione bardziej ogólnymi normami "ucywilizowania", "galanterii", "grzeczności" i "uprzejmości".

     

    Początkowo dotyczyły one spraw podstawowych. W wydanej w 1530 r. książce "De civilitate morum puerilium" ("O wytworności obyczajów chłopięcych") Erazm z Rotterdamu zajmuje się externum corporis decorum, czyli zewnętrzną ogładą; poucza, jak należy się zachowywać przy stole, w kościele, na spotkaniach towarzyskich, w sypialni, szczegółowo zajmuje się kwestią wydzielin, puszczania wiatrów, plwocin, bekania, mlaskania, a także posługiwania się łyżką, chusteczką do nosa oraz wymową. Jego książka miała około 200 wydań, została przetłumaczona na kilka języków, obowiązywała jako podręcznik szkolny dla chłopców, stała się też matrycą dla mnóstwa adaptacji i naśladownictw. U nas ukazał się "Dworzanin polski", w którym Łukasz Górnicki kreślił sylwetkę idealnego dworzanina, to znaczy osoby, która łączyła pochodzenie, wykształcenie i pozycję z ogładą towarzyską, pięknym językiem, powściągliwością i honorem. Wszystkie te prace miały na celu humanizowanie stosunków międzyludzkich poprzez modelowanie reakcji emocjonalnych, zwłaszcza zaś skłonności do spontanicznego reagowania, jak również do agresji i okrucieństwa. Także w mowie.

     

    W 1694 r. François de Callieres wydał książkę, która stanowić może XVII-wieczny podręcznik poprawności politycznej. Dotyczył on "dobrych manier w sposobie wyrażania się". Autor sformułował wiele szczegółowych zaleceń dotyczących tego, jak mówić, jakich używać zwrotów i wyrażeń, by być traktowanym jak "osoba z towarzystwa" (przykładowo: "ludzie z towarzystwa nie mówią o kimś, kto umarł, że jest nieboszczykiem (...), mówi się zmarły (...), nieboszczyk to określenie bardzo niestosowne"). We wszystkich zaleceniach chodziło o to, by człowiek kulturalny, a zarazem obywatel, odróżniał się od nieuka, chama, lokalnego barbarzyńcy czy człowieka prywatnego.

     

    Poprawność polityczna w tym kontekście to pewien etap w rozwoju grzecznościowych form języka. W niczym nie ogranicza on ani jego bogactwa, ani naszej wolności, bo trudno przecież zgodzić się z opinią, że jeśli ktoś kogoś piętnuje i obraża, to jest bardziej wolny niż ten, kto tego nie robi. Być może cham jest bardziej naturalny i spontaniczny, ale czy naprawdę chcielibyśmy żyć w społeczeństwie chamów?

     

    Można oczywiście postawić zarzut, że tak rozumiana poprawność jest pewną formą udawania, nieszczerości czy zgoła hipokryzji, ale przecież wszystkie zasady grzeczności i kultury osobistej są pewną formą udawania. Udawaniem formy.

     

    Koniec Wersalu i przetrącony Colargol

     

    Ani grzeczność, ani poprawność polityczna nie zubaża języka, przeciwnie, może rozwinąć semantyczną wyobraźnię jego użytkowników (Eco zaleca, by np. zamiast słowa "śmieciarz" używać określenia "operator ekologiczny"). Kultura osobista i poprawność nie powinny też ograniczać siły oddziaływania języka w polityce.

     

    Polityk może i powinien wykorzystywać wszystkie jego funkcje: perswazyjne, emotywne, normatywne, imperatywne, performatywne. Ale też powinien być świadom ich granic. Wyznaczają je prawo, przyzwoitość i kultura osobista, Erazmiańskie decorum. Tymczasem te granice zdają się gwałtownie zanikać.

     

    Kiedy w Polsce zaczęła się brutalizacja języka publicznego? "Koniec Wersalu" ogłosił, jak wiadomo, Andrzej Lepper, choć on i jego ludzie używali raczej języka dosadnego i prostackiego niż brutalnego. Posłanka Beger z Samoobrony mówiła o "kurwikach w oczach" i że "lubi seks jak koń owies" (2006), co przechwytywały głównie tabloidy, bawiąc i dziwiąc opinię publiczną. Ale gdy w tym samym roku Adam Michnik odwołał się do norm poprawności politycznej, krytykując Anitę Błochowiak za użycie słowa "pedały", pani poseł przeprosiła. "Nie powinnam" - powiedziała.

     

    Gdy trzy lata później Michał Kamiński (PiS) nazwał jakiegoś polityka "pokemonem" i "przetrąconym Colargolem", media uznały, że przekroczył normy dobrego smaku. Opinia publiczna była już oburzona. W październiku 2007 r. za "niebywałe chamstwo" uznał Jarosław Kaczyński mówienie przez Tuska o "braciach Kaczyńskich" zamiast o "prezydencie Lechu Kaczyńskim i jego bracie". Kaczyński wyjaśniał wtedy, że "bracia Kaczyńscy to zjawisko biologiczne, nie polityczne".

     

    W ciągu następnych lat pojawiało się coraz więcej "barwnych" określeń pomału przekraczających normy grzeczności i poprawności: "bulterier", "ciamciaramcia", "cieniasy", "dyplomatołki", "łże-elity", "Mengele polskiej gospodarki", "oszust ulegający lobby żydowskiemu" (dla przypomnienia: to Rydzyk o Lechu Kaczyńskim). Taki język po kilku latach już nie stanowił sensacji medialnej, był zbyt powszechny i pomału wchodził w naturalny obieg politycznego dyskursu. Coraz więcej polityków rozumiało, że dzięki "bezpośredniości" sformułowań, "spontaniczności", a często i braku poczuciu wstydu czy zwykłemu chamstwu, mogą się stać bardziej widoczni, mogą zbić polityczny kapitał.

     

    Politykom wtórowały media. Gdzieś pod koniec 2010 r. skończył się okres telewizyjnych debat, na które zapraszano intelektualistów i ekspertów. Zaczął się okres telewizyjnego show (każdy uczestnik ma kilka minut na spektakularne zaprezentowanie swojego stanowiska), a zamiast ekspertów pojawiali się "barwni" politycy. Im "barwniejsi", tym częściej.

     

    Puszka Pandory

     

    Puszka Pandory z trumpomową otwierała się najpierw pomału, były obawy (nadzieje?), że ze strony opinii publicznej pojawią się napomnienia, gwizdy, odrzucenie. Jeśli się pojawiały, to nie miały żadnego znaczenia. Puszka otwierała się więc szybciej i coraz więcej potworów z niej wychodziło.

     

    Nowy impuls (by nie powiedzieć: kopa) dał jej PiS. Już nie było "cieniasów", tylko "zdrajcy", nie było "katastrof", ale "zamachy", nie było "III RP", lecz "Polska w ruinie". Agresja werbalna, etykietowanie, stereotypizowanie, a przede wszystkim dyskredytacja językowa przeciwnika politycznego (każdego nie-PiS) - polegająca na odbieraniu autorytetu, podważaniu zaufania, wiarygodności, kompromitowaniu - zalały scenę publiczną. PiS stworzył alternatywną rzeczywistość, w której obrębie nie obowiązują żadne reguły, lub alternatywną poprawność polityczną, w której obrębie obowiązują wyłącznie reguły PiS-u.

     

    Triumf trumpomowy

     

    Polityczny sukces trumpomowy opiera się na przełamaniu trzech granic. Pierwsza to ta, która dzieliła sferę prywatną od publicznej. W domu, wśród przyjaciół czy kumpli można było powiedzieć wszystko to, czego nie można było mówić publicznie. Język publiczny podlegał bowiem określonym standardom. Nowość trumpomowy polega na tym, że unieważniła te standardy. Dziś wygrywa ten, kto mówi jak do kumpli, nie jak do obywateli i obywatelek.

     

    Druga granica to ta, która dzieliła elity, bardzo szeroko rozumiane, od ludzi prostych i nieokrzesanych. Dziś do miana elit pretendują szafarze prostactwa, ignorancji i prymitywizmu.

     

    Trzecia to ta, która kontrolowała ludzką emocjonalność, ambicjonalność, spontaniczność - poczuciem wstydu lub honoru. Dziś wstyd i honor należą do zbioru wartości zapomnianych lub wyszydzanych.

     

    Dziś można mówić wszystko. Każdy polityk może być hejterem. Każdy hejter politykiem. Kultura nie obowiązuje, grzeczność jest naiwnością przegranych, poprawność jest hamulcem skutecznej polityki narodowej i "wrogiem Europy". Trumpomowa celebruje dziś swój triumf.

<< poprzednie 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 następne >>

Strona 3 z 142 [postów: 20 z 2827]