Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63977 komentujących
29205 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 26-09-2017 10:07:00

    „Zachód-2017”

    Zachód-2017”

    Od kilku miesięcy Polacy byli straszeni przez polsko-języcznych publicystów manewrami, które Federacja Rosyjska do spółki z Republiką Białoruską urządziły na terenie Białorusi i zachodnich połaci Rosji. Dowiadywaliśmy się od „polskich” polityków, że tak naprawdę nie są to żadne manewry – tylko koncentracja wojsk, które mają na nas napaść. Jeśli nie na nas (bo, jak wiadomo, nasza armia jest potężna i zwycięska, więc się nas mogą bać...) – ale na Estonię i Łotwę to już na pewno. Na Bałtyk zresztą wpłynęła rosyjska flota, która będzie chciała zakotwiczyć naprzeciwko Westerplatte. Albo w Tallinie.

    Potem głos zabierali generałowie, straszący nas z marsem na czole. Tych to przynajmniej rozumiem: straszyli – w nadziei na to, że dostaną dodatkowe środki na swoje ulubione zabawki. Tym niemniej robiło to wrażenie. Ostrzeżeń przed ruskimi agresorami było znacznie więcej, niż w 1939 roku ostrzeżeń przed Hitlerem & His Boys.

    Do tego doszli żurnaliści. Jak wiadomo dziennikarz żyje z wierszówki – a ta zależy od sprzedaży gazety. Im więcej sensacji – tym lepiej. Podczas wakacji można było straszyć potworem z Loch Ness i UFO – ale kanikuła za nami i ruskie manewry spadły dziennikarzom jak z nieba. Wszystkie wypowiedzi polsko-języcznych publicystów, polityków i generałów były wyolbrzymiane – i można by odnieść wrażenie, że czołgi Armii Czerwonej już podjeżdżają pod Radzymin.

    Trzeba przyznać, że wśród publicystów panowała zdrowa różnorodność poglądów. Jedni twierdzili, że Rosji chodzi tylko o to, by zająć Białoruś. Drudzy – że chodzi o to, by wpędzić w kompleksy JE Aleksandra Łukaszenkę pokazując mu siłę armii rosyjskiej. Jeszcze inni, że o zajęcie Estonii i Łotwy. Jeszcze inni – że chodzi o obejście Ukrainy od północy i zadanie jej śmiertelnego ciosu od strony Wołynia. Ale zdecydowana większość twierdziła, że celem jest Polska, Nasza Ojczyzna.

    To samo zresztą mówiono Ukraińcom: „Zahrożona jest nasza Baćkiwszczyna!” (i twierdzono, że w manewrach uczestniczy...240.000 żołnierzy!). W ogóle twierdzono, że jest ich więcej, niż podają Ruscy (12.000), a Łotysze i Estończycy błagali Waszyngton o interwencję i przysłanie chociaż dwóch armii dla odstraszenia wroga....

    W rzeczywistości, jak napisałem wtedy na Twitterze, w 1944 roku przez Białoruś uderzyło 1.660.000 krasno-armiejców. Tymczasem w manewrach „Zachód-2017” wzięło udział... 9000 sołdatów rosyjskich i 3000 białoruskich. Źródła zachodnie twierdziły, że jest ich więcej, a te liczby są po to, bo od 13.000 trzeba by zezwolić na nadzór obserwatorów z NATO. To prawda – tyle, że takie zaproszenie NATO otrzymało!

    Rosyjscy wojskowi rżeli więc do rozpuku wydrwiwając histerię panującą na wschodniej flance NATO, gdzie w założeniu potężne oddziały polsko-litewsko-estońsko-łotewskie miały bronić Europy przed Strasznym Putinem.

    A teraz najlepsza rzecz.

    Przy tej całej histerii ceny soli, cukru, nafty, zapałek i innych potrzebnych podczas wojny artykułów ani drgnęły. Nikt nie rzucał się na sklepy, by robić zapasy towarów. Polacy – tak na ogół skłonni do paniki, kompletnie olali „polskich” polityków i polsko-języcznych publicystów.

    Po prostu wiedzą dokładnie, że tzw. „politycy” to durnie, potrzebni tylko po to, by groźbą zagłosowania na konkurencję wymusić np. 500+ - a polsko-języczni publicyści to sprzedajna swołocz, pisząca na polecenie to, co im każą…

    A teraz zdradzę Państwu tajemnicę po co naprawdę potrzebne były manewry „Zachód-2017”? Potrzebne były po to, by znany rosyjski agent, Janusz Korwin-Mikke, mógł wydrwić jakże słuszne obawy Polaków przed ruskimi wojskami, by mógł wyśmiać przenikliwych publicystów dowodzących, że Rosja chce nas z tej okazji połknąć, na przystawkę zjadając Łotwę i Estonię, a jako pierwsze danie: Litwę. By Korwin-Mikke mógł kpić z dziesiątków publicystów ślepo wierzących w reżymową propagandę – a także setek publicystów doskonale wiedzących, że to bzdura – ale inkasujących wierszówkę za pisanie artykułów straszących Polaków rosyjskim niedźwiedziem brunatnym w parze z białą białoruską niedźwiedzicą.

    I jak następnym razem Kreml ogłosi manewry, to Polacy to zlekceważą – i wtedy Ruskie nam pokażą, gdzie raki zimują!

    Ot, co!

  • 19-09-2017 00:11:00

    Sodommien u. Gomorrheinland

    Z okazji ważnych wyborów w Niemczech zaczynamy dostrzegać co się stało z tymi, niegdyś poważnymi, krajami. Obserwacja dyskusyj między tzw. politologami prowadzi do przerażających wniosków. Tu będę opierał się na materiale przedstawionym w polskiej wersji „Deutsche Welle”

    http://www.dw.com/pl/niemiecki-politolog-afd-jest-parti%C4%85-skrajnie-prawicow%C4%85/a-40534409?maca=pol-rss-pol-pol-3288-xml-mrss – ale teksty niemieckie są jeszcze gorsze.

    Otóż dzięki „DW” dowiadujemy się, że p.prof. Hajo Funke, „ekspert m.in. w dziedzinie badań nad prawicowym ekstremizmem”, zdemaskował AfD („Alternative für Deutschland” = „Alternatywa dla Niemiec”) jako partię „skrajnie prawicową” która „długo prezentowała się jako ugrupowanie umiarkowane. W ostatnich tygodniach pokazała jednak prawdziwe oblicze”.

    Tu chwila zastanowienia się. Słowo „prawica” kojarzy się jednoznacznie pozytywnie: „człowiek prawy”, „poprawnie”, „prawidłowo” – a „lewica” z czymś jednoznacznie obrzydliwym: „lewusy”, „robić na lewo”, „lewizna” itd. Dlaczego by więc partia prawicowa miała maskować się jako centrowa – przecież w centrum jest tam partyj od cholery? A po drugie: jeśli maskowała się jako centrowa, to dlaczego miałaby zdejmować maskę tuż przed wyborami, jeśli bycie prawicowym jest niekorzystne? Ten politolog po prostu nie umie myśleć logicznie.

    Co takiego strasznego robią liderzy AfD? Oto p.Aleksander Gaulandstwierdził niedawno, że pochodzącą z Turcji niemiecką minister d/s integracji powinno się wyrzucić na śmietnik w Anatolii” Szczerze pisząc: patrząc na to, co Niemcy robią z tą „integracją”, pomysł p.Gaulanda wydaje się umiarkowany. Zresztą, nikt przecież nie traktuje tego inaczej, jak przenośni?

    Na tym nie koniec grzechów p.Gaulanda. Cytuję: „Innym razem przekonywał, że Niemcy mogą być dumni z dokonań Wehrmachtu”. A dlaczego nie mieliby być dumni? Pokonali Polskę i Francję w parę tygodni, mało co nie zdobyli Moskwy, w czym przeszkodził tylko wyjątkowo wczesny i silny mróz. Mają absolutne prawo być z Wehrmachtu dumni.

    Jedziemy dalej: „Także czołowa kandydatka AfD w wyborach Alice Weidel nie przebiera w słowach, które obnażają jej poglądy. Podejrzewa się, że to właśnie Weidel jest autorką ujawnionych niedawno emaili, w których mowa jest o »zalaniu Niemiec przez ludność obcą kulturowo«.” Ale to przecież absolutna prawda: Niemcy zalewane przez ludność obcą kulturowo!!

    Ale teraz najlepsze: „Weidel zaprzecza jednak, że to jej słowa”!! Czyli osoba, która wypowiedziała banalnie prawdziwe zdanie, uważa, że musi się tego wypierać!!! To tak, jakbym ja zaczął nagle twierdzić, że nie jest prawdą, że średnia inteligencja kobiet jest niższa od średniej u mężczyzn...

    To jeszcze nie wszystko. DW pyta: „Nieco bardziej umiarkowane skrzydło w AfD reprezentowane jest przez Joerga Meuthena czy Alice Weidel. Weidel żyje w związku lesbijskim. Jako ekonomistka próbuje zmobilizować wykształconych wyborców. Zaprzecza, że ujawnione w mediach emaile o wyraźnym rasistowskim wydźwięku są jej autorstwa.

    Prof.HF: „Ona po prostu taka jest. Znamy jej posty na Facebooku, (…) kiedy wyliczała, że niemiecki odbiorca pomocy socjalnej musiałby zebrać na ulicy 1512 butelek, aby dostać to, co miesięcznie otrzymuje uchodźca. Trudno o większy cynizm i agresję”. Czyli: w Niemczech lepiej być lesbijką, niż osobą, która mówi banalne prawdy. I dlaczego proste wyliczenie liczby butelek miałoby być przykładem „niesłychanego” cynizmu i agresji??!?

    A teraz uwaga: praworządne niegdyś Niemcy zmieniają regulamin Bundestagu: „Nie wiek, ale staż parlamentarny mają decydować o tym, kto zostanie marszałkiem-seniorem niemieckiego parlamentu. W ten sposób obecny przewodniczący Bundestagu chce zapobiec przejęciu tej funkcji przez polityka AfD”. Pomijając kwestie oczywistej bezprawności takich działań (Bundestag obecnie nie obraduje, więc nie może legalnie zmienić regulaminu!) – co by się takiego strasznego stało, gdyby pierwsze obrady Bundestagu otworzył polityk AfD? Bo to przecież funkcja wyłącznie honorowa?

    Jak nisko upadły Niemcy w wyniku okupacji przez Unię Europejską!

    PS. Na podstawie ostatnich sondaży można sądzić, że AfD przebije 15%, a SPD zejdzie poniżej 20%

  • 12-09-2017 18:52:00

    Gnębić biednych podatkami!

    Ludzi głupich jest, jak wiadomo, znacznie więcej, niż mądrych. I ludzie głupi są na ogół biedni. I odwrotnie: jak widzimy biedaka, to podejrzewamy, że jest głupi. To nie musi być prawda: może jest pijakiem, narkomanem lub nałogowym hazardzistą? Może akurat miał pecha? Śp.Andrzej Carnegie, zanim dorobił się wielu miliardów (sto lat temu to było naprawdę COŚ!) siedem razy bankrutował. I tak powinno wyglądać życie: raz się wygrywa – raz się przegrywa; nie ma ryzyka – nie ma zabawy!

    Kiedy Izaak Zuckermann zbankrutował, to nie płakał, lecz wziął się za sprzedaż serków topionych, by odłożyć kapitał na kolejny business – pod Bankiem Rolnym, na Piotrkowskiej. Podchodzi do niego przyjaciel: „Jak Ci leci, Icek?” – „Dziękuję, znakomicie...” (dobry businessman nigdy nie narzeka!) „To pożycz 100 złotych!” – „Niestety, nie mogę...” – „Dlaczego?” – „Mam wiążącą umowę z Bankiem Rolnym: ja nie udzielam pożyczek – a on nie sprzedaje serków...”

    Jednak statystycznie obowiązuje zasada: „Czemuś biedny? Boś głupi! Skąd wiem, żeś głupi? Boś biedny!” No i ci biedacy stanowią większość – a więc w d***kracji rządzą.

    W normalnym kraju obowiązuje podatek pogłówny: każdy płaci po 400 złotych miesięcznie. Biedacy, oczywiście, narzekają: „Dlaczego ja mam płacić tyle samo, co ten bogacz?” I mając Większość pomału zniżają podatki od biednych – a podwyższają od bogatych...

    I co się dzieje?

    Nic!!

    Dawniej biedak zarabiał 1000 zł, z czego płacił te 400. Z chwilą zniesienia pogłównego i przyjęcia zasady, że od małych dochodów nie płaci się nic – wszyscy pracodawcy, jak jeden mąż, pomału obniżyli zarobki biedaków do 600. Przecież przedtem pracował za 600 na rękę – to teraz też będzie.

    I odwrotnie: bogacz kiedyś zarabiał 10.000 – a teraz, płaci 50% podatku dochodowego... i zarabia 20.000. Przecież może pracownikom płacić tylko 600 zamiast tysiąca...

    Tak więc po tej Wielkiej Reformie nie zmieniło się NIC!

    W sferze realnej.

    Natomiast w sferze werbalnej biedacy czują się strasznie. Przedtem zarabiali 1000, a przedsiębiorca 10.000: dziesięć razy więcej. Teraz bogacz zarabia nominalnie trzydzieści razy więcej!

    „Krzywda” jest coraz większa.

    To jeszcze można by wytrzymać. Ważna jest inna sprawa.

    W d***kracji rządzący są równie głupi, jak ich wyborcy. Przedtem od każdego brali po 400 zł – więc o każdego „obywatela” dbali tak samo. Teraz od biedaka nie biorą nic – a od bogacza 10.000.

    Więc zaczynają biedakami pomiatać, a szanować tylko bogatych!! Bo to od nich pochodzą pieniądze.

    Jest to, oczywiście, złudzenie – ale tak im się wydaje.

    Jeśli więc jakiś idiota chce, by biedni nie płacili podatków, a bogacze płacili wysokie podatki – to powinien wiedzieć, że za chwilę biedni zostaną popychadłami, a rządzić będą bogacze.

    To właśnie dlatego tacy miliarderzy jak p.Warren Buffet i p.Wiluś Gates popierają wysokie podatki! Bo przy wysokich podatkach rząd jest od nich uzależniony. Oni pieniądze mają, na pieniadzach im mało zależy: chcą mieć wpływ na władzę!

    A pieniądze na te podatki i tak pochodzą z pracy tych biedaków – którzy w dodatku teraz czują się poniżeni, że tak mało zarabiają.

    Takie są skutki socjalizmu. Nieuniknione skutki – dodajmy.

    Dlatego, jeśli ktoś chce zrobić biednym naprawdę dobrze, to powinien pod groźba karabinów wprowadzić ryczałtowy podatek osobisty – i zmuszać biedaków do płacenia.

    I natychmiast zarobki biedaków zaczną rosnąć – a zarobki bogaczów maleć. Oczywiście: tylko na papierze. Ale to jednak co innego powiedzieć dziewczynie: „Zarabiam 10.000” – a co innego powiedzieć: „Zarabiam 100.000 – tylko ten przebrzydły rząd zabiera mi z tego 90%”....

    Prawda, że to ładniej brzmi?

    Więc jak: chcemy żyć w ustroju, gdzie wszystko się ładnie nazywa, biedacy nic nie płacą, bogacze płacą dużo, ale mają z czego – czy w ustroju, gdzie wszyscy są przez fiskusa goleni po równo? Po te 400 złociszy...

  • 03-09-2017 14:20:00

    Równe prawa - czy przywileje

    Kobiety powinny mieć przywileje, a nie "równe prawa". Równouprawnienie jest dla kobiet szkodliwe - tu zabawny (dla nas) ale tragiczny dla zainteresowanej przykład.

    P.Ginewra Krystyna Fichter, nauczycielka z Florydy, uwiodła trzech swoich uczniów. Oczywiście babę należało wywalić ze szkoły i zapewne zażądać odszkodowania (bo szkoła traci renomę!) - ale p.Fichter trafiła pod sąd i otrzymała... 22 lata więzienia!!! Dlaczego? Dlatego, że sędzia czuł się związany zasadą równouprawnienia. Prokuratorka, p.Ashley Krieger, powiedziała: "Powinna otrzymać taką samą karę jak mężczyzna, który uwiódłby trzy siedemnastoletnie dziewczyny. Gdyby w takiej sytuacji znalazł się mężczyzna byłby pogrzebany. Dlatego (podkreślam to słowo: DLATEGO - JKM) żądam dla niej 25 lat więzienia w stanie Floryda".

    Tymczasem nie ma tu żadnego porównania. Nie ma symetrii. Uwiedzenie dziewczyny powoduje skutki często nieodwracalne - zwłaszcza, jeśli była dziewicą. Skutki te, oczywiście, nie muszą być tragiczne - ale mogą. A jeszcze może zdarzyć się ciąża. Dlatego prawo chroni kobiety. Natomiast ci chłopcy nie odnieśli żadnej szkody. Zdobyli pewne doświadczenie seksualne, czegoś się nauczyli - na czym skorzystają ich przyszłe żony. Mężczyźnie przygodny romans nie wyrządza żadnych szkód. Dlatego nie ma najmniejszego powodu, by ich chronić tak samo! Ciekawe, co by było, gdyby zamiast p.Fichter uwiódł ich jakiś homoś albo (tfu!) "gej"? Zakład, ze nie zostałby skazany!

    Ciekawe, ale za p.Ginewrą ujęły się... rosyjskie feministki! Oczywiście według postępowców oznacza to, że w tej zacofanej Rosji nawet feministki są "szowinistkami seksualnymi"  (Tłumaczenie: "W Stanach babce za seks z 17-latkami dali 22 lata więzienia - u nas w Chimkach za to samo dali 3000 rubli grzywny")

    A proszę pamiętać, że Rosja jest MNIEJ tolerancyjna, niż Zachód! 3000 rubli = 300 zł. Chimki - miasto pod Moskwą, 200.000 ludzi, przemysł kosmiczny i zbrojeniowy.

    Widać: jacyś normalni ludzie...).

  • 02-09-2017 11:31:00

    Minęła rocznica napadu III Rzeszy na II Rzeczpospolitą. Wnioski na dziś.

    Klęska wrześniowa była to wynik świadomie błędnej polityki zagranicznej oraz nierealnej oceny polskiej siły bojowej przez wojskowych. Niektórzy politycy wiedzieli, że buńczuczne hasła: „Nie oddamy ani guzika” to tromtadracja. Śp.płk.Józef Beck schodząc z mównicy sejmowej, po wygłoszeniu 5-V-1939 słynnego przemówienia z frazą: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelka cenę. Jest jedna rzecz w życiu narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor" (otrzymał za nią od tłumu idiotów kochających pompatyczne frazesy, huczną owację), powiedział do grupki zwolenników: „Właśnie zgubiłem Polskę”.

    I tak się stało.

    Beck wygłasza swoje słynne przemówienie...

    Adolf Hitler powiedział słusznie: „Gdyby żył Piłsudski do tej wojny by nie doszło”. Trudno się temu dziwić: śp.Józef Piłsudski był agentem niemieckiego Sztabu Generalnego.

    Hitler pełni wartę honorową przy symbolicznej trumnie Piłsudskiego w ambasadzie II RP w Berlinie

     

    Hitler jednak niejednokrotnie wypowiadał się o Polakach pozytywnie – w odróżnieniu od opinii o Rosjanach czy Ukraińcach. Hitler zresztą często zmieniał zdanie, jednak mamy tu konkrety: Polsce proponował udział w Pakcie Anty-Kominternowskim (wraz z Japonią, Włochami, Węgrami, Mandżukuo, Hiszpanią, Bułgarią, Rumunią i Finlandią) – po zgodzie Warszawy na włączenie do Rzeszy Wolnego Miasta Gdańska i przeprowadzenie eksterytorialnej autostrady łączącej obie części Rzeszy; żądania te były usprawiedliwione (85% Gdańszczan chciało Anchlußu), zgłoszone niejawnie i ustnie w końcu 1938 roku i bez utraty honoru można je było przyjąć*. Natomiast zdecydowanie odrzucał myśl o utworzeniu jakichkolwiek organizmów państwowych i sprzymierzonych jednostek wojskowych rosyjskich i ukraińskich. Nie wiemy, czy wiedział o Holokauście – natomiast wiemy z całą pewnością, że do 1944 roku nie wiedział, że takie jednostki (ROA, RONA, SS Galizien) istnieją. Gdyby się na to zgodził, to bez większych trudności (Ukraińcy – a i większość Rosjan by ochoczo pomogła) podbiłby, wraz z Japonią, Polską, Węgrami i Rumunią, cały Związek Sowiecki. Urządzanie tam Lebensraumu zajęłoby Niemcom co najmniej 20 lat...

    ...a potem Hitler by umarł, nastąpiłaby odwilż i pieriestrojka...

    Z dumą stwierdzam, że 40 lat temu, po długich bojach z cenzurą, udało mi się zamieścić w „Tygodniku Demokratycznym” artykuł, w którym wywodziłem, że w 1942 (Hitler zapewne chciałby najpierw obezwładnić Francję – choć w'obec pacyfistycznego nastroju Francuzów nie byłoby to konieczne) Polska powinna wraz z Niemcami uderzyć na ZSRS. I tak na pewno zrobiłby Piłsudski. Jednak w obozie Sanacji zwyciężyła linia anty-piłsudszykowska, wierny uczeń Komendanta, trzykrotny premier, śp.płk.Walery Sławek, widząc nieuniknioną katastrofę, popełnił 2-IV-1939 samobójstwo. Zwyciężyła koncepcja Dwóch Wrogów (t/j hitlerowskich Niemiec i stalinowskich Sowietów) i oparcia się o sojusz z Francją i Wielką Brytanią.

    Piszę o tym, bo obecny rząd realizuje tę samą obłędną politykę, w oparciu o historyczne resentymenty. Co do Rosji słuszną ocenę wyraził niedawno p.Sergiusz Ławrow, minister SZ FR: „Zauważam w Polsce obsesję na punkcie wytworzenia w społeczeństwie atmosfery całkowitej nietolerancji wobec wszystkiego, co ma związek z Rosją (…) Istnieją w Polsce ludzie, którzy starają się zwalić winę za wszystkie polskie nieszczęścia na Moskwę. W Polsce daje się odczuć realne pranie mózgów społeczeństwa w duchu, który jest jednoznacznie antyrosyjski". Co do Niemiec linię wyznaczył jeszcze śp.Lech Kaczyński, a jej (jak na razie?) zwieńczeniem jest absurdalne żądanie odszkodowania za II Wojnę Światową, jednoznacznie przez RFN odrzucone. W porównaniu z 1939 rokiem sytuacja różni się tym, że między Rosją a nami jest (wroga nam!) Litwa, Białoruś (którą III RP też podgryza – PiS mniej niż PO!!) i (wroga nam) Ukraina, z którą konflikt wybuchnie lada chwila – natomiast III RP zadarła jeszcze z Francją (!!) i nie ma żadnych gwarancyj brytyjskich.

    Obecnie widać wyraźnie zwrot Moskwy (zrażonej wiarołomnością JE Donalda Trumpa) w kierunku sojuszu z Brukselą. Ciekawe, czy w takiej sytuacji Amerykanie będą chcieli bronić nas i Ukrainy?

    W odróżnieniu od płk.Sławka nie dramatyzuję – ale absolutnie w to nie wierzę.

    • * (za Wikipedią):

    • 24 października 1938 minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop, w rozmowie z ambasadorem RP w Berlinie Józefem Lipskim, które odbyło się w Berchtesgaden wysunął następujące propozycje (do końca marca 1939 pozostawały one tajne[37]):

    • przyłączenia do Niemiec Wolnego Miasta Gdańska,

    • przeprowadzenia eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej przez polskie Pomorze (tzw. „polski korytarz”),

    • przystąpienia Polski do paktu antykominternowskiego – czyli jawnego zadeklarowania się Polski jako politycznego partnera III Rzeszy a strategicznego przeciwnika ZSRS.

    W zamian III Rzesza proponowała:

    • przeprowadzenie przez terytorium Gdańska podobnej eksterytorialnej autostrady lub drogi oraz linii kolejowej oraz wolny port,

    • gwarancję zbytu polskich towarów na terenie Gdańska,

    • wzajemne uznanie granicy polsko-niemieckiej (lub uznanie terytoriów obu krajów),

    • przedłużenie układu o nieagresji o kolejne 25 lat,

    • niemiecką zgodę na zmiany terytorialne na korzyść Polski na wschodzie i wspólną granicę polsko-węgierską,

    • współpracę w kwestii emigracji Żydów z Polski [hitlerowcy omawiali już z Komitetem Żydowskim osiedlenie Żydów w Palestynie; Hitler nigdy nie wspominał o fizycznej eksterminacji Żydów – jest naprawdę b. prawdopodobne, że Holokaust to była to nadgorliwość Henryka Himmlera - JKM] oraz w sprawach kolonialnych,

    • wzajemne konsultowanie wszystkich decyzji dotyczących polityki zagranicznej.

      Te propozycje były nie tylko do przyjęcia, ale b. korzystne. Należało na fali entuzjazmu z powodu Anschlußu Zaolzia oświadczyć, że II RP zgłasza chęć przystapienia do Paktu Anty-Kominternowskiego (Pakt ten był obronny – gwarantował co najmniej neutralność uczestników gdyby Sowiety napadły na jednego z nich!), wyrazić zgodę na Anschluß W.M.Gdańska do III Rzeszy (i tak nie był nasz, a władze WMG zionęły nienawiscią do Polski – z powodu budowy Gdynii!) i oświadczyć, że Polska wymogła na III Rzeszy, by pod autostradą i linią kolejową, łączącymi niesprawiedliwie rozdzielone części III Rzeszy (swoboda poruszania się między tymi częściami Niemiec była zagrarantowana w Traktacie Wersalskim!), była odpowiednia liczba przepustów pozwalajacych swobodnie przemieszczać się ludności i jechać z Polski nad morze. I tyle.

    Polska zwiedziona obietnicami Wielkiej Brytanii te warunki odrzuciła.