Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63947 komentujących
59221 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 18-10-2017 18:15:00

    Jak się nie leczyć?

    Pytania o leczenie ludzi wymagają jasnej i prostej odpowiedzi. Oto ona:
    1) Jak słusznie zauwqażył śp.Stefan Kisielewski: "Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko
    pokonuje się problemy... nie znane w żadnym innym ustroju!". Takich pytań nie należy stawiać! W
    momencie, gdy ktoś zada pytanie: „Jak należy optymalnie zaopatrzyć ludznośc w guziki?” i powoła
    odpowiednie Ministerstwo Guzików – można być pewnym, że za pół roku zaczną być problemy z
    guzikami – bo urzednicy nie nadążą z „optymalnym nadziałem guzikow” i nie opracuja
    odpowiednich algorytmów. Przyczyna zła jest to, że się tym „problemem” zajęlismy. Przedtem
    lekarze leczyli bez ministerstw, nikomu do głowy nie przychodziło, by to „regulować” – więc było
    OK.
    2) Każdy z nas kiedyś umrze. Jednak w zasadzie każdego człowieka można leczyc (w sensie
    „przedłużać jego życie”) kosztem odpowiedniej sumy pieniedzy. Jednak nie możemy mieć na Ziemi
    10 miliardów ludzi w łózkach na maszynach „płuco-serce” itp. Nie tylko dlatego, że nie ma na to
    pieniędzy.
    3) W takim razie powstaje pytanie: kiedy człowiek ma umrzeć. Socjaliści, których idolem jest
    dr.Mengele mówiący: „Ten do gazu – a ten niech jeszcze pożyje”, mówia, że powinny o tym
    decydować konsylia lekarskie, gremia spoleczne, jakieś głosowania... A my mowimy, że może zyc
    tak dlugo, jak długo on sam lub ktoś za to będzie płacił. Np. p.Walt Disney zamrozil się, placi za
    utrzymywanie Jego ciala w stanie anabiozy – i, kto wie, może zostanie wybudzony gdy medycyna
    już znajdzie lekarstwo na trawiaco Go chorobę? A może skończa się Jego pieniądze? Kto wie?
    4) I to samo dotyczy chorob innych, nie tylko smiertelnych. Każdy powinien płacic za wlasne
    leczenie – i tyle. Może się składac na to rodzina, znajomii, sąsiedzi, mogą pojawić się ogłoszenia:
    „Zbieramy na leczenie Janusza Korwin-Mikkego”. Natomiast obecnie zyjemy w komuniźmie:
    każdy placi za wszystkich.
    5) System ten powoduje, że kazdy ciągnie z niego ile może. Powiedzmy, że boli mnie kolano. Ide
    do lekarza. Ten powiada: „Cóz: Pańskie kolano ma 75 lat, ma prawo boleć...”. A ja na to: „A dygie
    ma też 75 lat – i nie boli...”. Na tp lekarz: „Cóz: jest jedna szansa na 150.000, że jesty plugawczka
    purgoniasty...”Ja na to: „A jak to sprawdzić?” Lekarz: zrobic tomografie. Za 5000 zł.” Ja na to:
    „Jedna nsz ansa na 150.000? Panie – to większa jest szansa, że wysdzsddłszy od Pana wpadne pod
    samochód. Do widzenia, dziekuję”. Jesli jednak zyjemy w komuniźmie i za ten tomograf placi
    kolektyw, to ja mowię: „To zrób Pan to badanied – i na wszelki wypadek drugie, bo pierwze może
    nie wykryć...”. A jeśli ten tomograf ma znajomy tego lekarza, to ten zarządzi trzykrotne badanie...
    6) Jesli to nie ja sam decyduje, czy kupuje te usluge lekarską, to ZAWSZE będą dwa rodzaje
    błędów: (1) nacigacze będą naci agać system (2) System będzie odmawial leczenia niektorym
    ludziom... I to jest NIEUSUWALNE.
    7) Dlatego właśnie komunizm w tej dziedzinie należy (jak w każdej!!) zlikwidować. Obecny system
    jest jedna wielka patologią.
    8) W normalnym systemie poczatkujący lekarz będzie brał za wizyte 10 zl (30 pacjentow dziennie x
    25 dni = 7500 zl bez proszenia (tfu!) „słu,żby zdrowia” o łaskę, Po roku 20 zl itd. – a wysokiej
    klasy specjalista będzie bral 500 zł. Ile razy w życiu musimy zasięgnąc porady najwy zszej klasy
    sprcjalisty? Dwa? Trzy?
    9) A jeśli ktos jest tchórz i nie umie liczyc – to niech si e prywatnie ubezpieczy. To kosztuje taniej,
    niż 290 zl, ktotre placimy co miesiąc na (tfu!) „slużbę zdrowia”
    10) Obecnie biedni są najbardziej poszkodowani: bogaty zaplaci te 290 zl i w razie czego pójdzie
    prywatnie – a biednego na to już nie stać
    11) Biedni są bici podwojnie. Bogaci zyja znacznie dłużej od biednycha koszt leczenia ludzi
    sxtarych jest ZNACZNIE wi ekszy, niż mlodych. Ten komunizm dziala na plecach biednych.
    12) A w ogóle to i stnieja cztery rodzaje „Bialej Śmierci”: cukier, sól, kokaina i (tfu!) „służba
    zdrowia”. ..
  • 18-10-2017 11:26:00

    O zagnieżdżonej w WOLNOŚCI agenturze

    Wszystko chyba wyjaśnione. Mieliśmy w Partii agenturę. Wszystkie poczynania p.Roberta Anackiego i p.Przemysława Piasty były od wielu miesięcy zaplanowane – na zniszczenie WOLNOŚCI i przejęcie jej majątku przez Republikanów/Gowinowców. Nie chcę nikogo zanudzać – szczegóły tu: Ogólnie: działanie JE Jarosława Gowina to nie rekonstrukcja „Polski RAZEM”, to nie próba ograniczenia działań PiSu – tylko podjęta na zlecenie WCzc.Jarosława Kaczyńskiego próba zniszczenia jedynej prawicowej, wolno-rynkowej konkurencji.

    Mamy dowody na to, że O/Kaliski nie rozwijał się nie dlatego, że p.Piasta był mało energiczny – lecz dlatego, że po prostu nie przyjmował nowych Członków, zatajał zgłoszenia i wręcz mówił kandydatom, że nie ma sensu wstępować do WOLNOŚCI. Natomiast działalność p.Anackiego sprowadzała się do paraliżowania działań Prezydium (nieustanna zgoda i jej wycofywanie w/s objęcia funkcji szefa kampanii, nieustanne domaganie się pieniędzy na wspólne projekty z Republikanami – wraz z jednoczesnym szerzeniem propagandy, że „WOLNOŚĆ nic nie robi”). To wszystko było zaplanowane od bardzo dawna – nawet propozycja pracy dla naszej Koleżanki od PRu. Przyjęła ją, bo ciekawa i dobrze płatna - w ministerstwie p.Gowina. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na pożegnanie dostała od p.Anackiego dziwny SMS „Do zobaczenia niebawem”.

    Jego sens zrozumieliśmy dopiero teraz... 

    Uczciwych Republikanów i Gowinowców informuję więc, w czym biorą udział. 

     

     

     

     

     

     

     

  • 15-10-2017 13:10:00

    Znowu o poligamii?

    P.Janusz Baczyński spytał: "Co pan na poligamię u muzułmanów?

    Poligamia rozsadza społeczenstwo, bo kobiet jest mniej więcej tyle samo co mężczyzn. Jeśli jeden mężczyzna ma cztery żony to trzech mężczyzn nie ma żon i temperament ich nosi, gwałcą, a przy tym często mordują aby ofiara nie doniosła. Wielu aby nie myśleć o kobietach zajmuje się studiowaniem Koranu i modlitwami co czyni ich fanatykami tej z gruntu bandyckiej religii.
    W każdym demokratycznym państwie islam jako że jest sprzeczny z równością ludzi, równouprawnieniem, tolerancją, wolnością jednostki, pokojem, musi być zakazany jak komunizm i nazizm". 

    Odpowiedzialem krótko na FaceBooku: Otóż tu się Pan myli! Poniżej piramida demograficzna w normalnym (t/j rozwijającym się, a nie wymierającym) świecie:

    Ponieważ w normalnym kraju mąż jest starszy od żony (np. reguła angielska: "Właściwy wiek żony to połowa wieku męża plus siedem lat" na jednego mężczyznę wypada znacznie więcej kobiet. U muzułmanów ok. 10% mężczyzn ma po kilka żon - reszty na to nie stać - i to się zgadza.

    Na tej stronie: https://ndie.pl/feministka-w-szwecji-poligamia-dla-muzulmanow-powinna-zostac-zalegalizowana/   wydziwia się, że feministka domaga sie prawa do poligynii (a nie poliandrii). Oczywiście ta feministka ma rację (z punktu widzenie kobiet - ja NIE podzielam poglądów feministek!!). Poligynia jest korzystna dla kobiet - nie dla mężczyzn, którzy jako rozpłodowcy muszą utrzymywać więcej kobiet i dzieci. Jeśli uznamy, że ok. 1/3 mężczyzn jest wybitnie pożądana przez kobiety, to dzieki poligynii znacznie więcej kobiet może mieć dostęp do dobrych mężów - i dać dzieci "lepszym" mężczyznom. 

    Przypominam, że nie jestem zwolennikiem ani d***kracji, ani równouprawnienia mężczyzn. Życie pokaże, czy nasz, europejski model (monogamia + kochanki na boku) czy muzulmański (jawna poligynia) jest lepszy. Jedno jest pewne: nigdzie na świecie nie istnieje poliandria - co dowodzi, że to na pewno jest model nieżyciowy...

  • 12-10-2017 17:12:00

    Kto ma rządzić w Polsce w przyszłości?

    Jak to możliwe, że RyanAir odnosi sukcesy w branży, która traci nieprzerwanie pieniądze?

    Cóż, mamy na to prosty sposób. Jedną z największych sił "RyanAir" jest to, że nikt kto pracuje w naszych liniach nie pracował wcześniej w innych.

    (ze słynnego wywiadu z p.Michałem O’Leary, naczelnym dyrektorem „RyanAir”: goo.gl/oqeBZX )

     

    Ten cytat wpadł mi ponownie w oko gdy pisałem ten tekst. Chciałem w nim wyjaśnić, dlaczego na naszych listach wyborczych nie ma ludzi, którzy są znani i sprawdzeni jako politycy, urzędnicy lub wielcy businessmeni w obecnym ustroju.

    Otóż nie ma ich – i (z małymi wyjątkami, być może) – nie powinno ich być. Tacy ludzie są nam równie potrzebni jak stangret dyliżansu w roli kierowcy F1. Ci ludzie po prostu mają NAWYKI wyniesione z obecnego systemu – nawyki, które UNIEMOŻLIWIAJĄ pracę w normalnym ustroju. Oczywiście NIEKTÓRZY stangreci nadają się do F1 – ale RZADZIEJ, niż przeciętny Polak XXI wieku.

    Jak mówił śp.Cyryl N. Parkinson gdy mamy naprawiać jakąś niezdolną do rozwoju instytucję, zacząć należy od wywalenia starego personelu – najlepiej z pełnymi entuzjazmu listami polecającymi do konkurencyjnych firm. Budynek najlepiej zburzyć – a jeśli to zbyt kosztowne, to wyrzucić dywany i meble, odkazić i przemalować na kolor dokładnie przeciwny, niż był.

    Polski nie da się zburzyć – natomiast można ją przemalować. Wszystko to, co w PRL i III RP nazywano dobrym – będzie się nazywało złym – i odwrotnie (np. będziemy dbać o polskiego konsumenta, a nie o polskich producentów; będziemy cieszyć się z wysokiego importu, a nie z wywożenia wszystkiego za granicę za pół ceny). Nikogo, kto działał w instytucjach PRL lub III RP lub miał z nimi układy nie chcemy widzieć – bo mogą to być najzacniejsi ludzie, ale mają wyrobione szkodliwe NAWYKI – np. będą chcieli „tworzyć miejsca pracy” zamiast sprzyjać ich likwidacji. Jeśli będą chcieli dawać nam dobre rady – będziemy do nich strzelać; argumentami, oczywiście. Krzywda im się nie stanie: pozakładają firmy lub będą w nich pracować i będą zarabiać średnio znacznie więcej, niż poprzednio – i po pięciu latach, być może, będą z nich ludzie. Nauczą się żyć w świecie, gdzie na bramie widnieje wielki napis: „LASCIATE OGNI SPERANZA – VOI, CH' ENTRATE”. Wejdą w świat, gdzie nie poświęca się ani sekundy na myślenie o otrzymaniu dotacji lub zalatwieniu ulgi podatkowej – bo takich możliwości po prostu nie będzie. Po kilku latach się nauczą, że myślenie o czymś takim to strata czasu – a „czas to pieniądz”.

    Oczywiście jeśli ktoś będzie działał w kierunku przywrócenia poprzedniego systemu – będziemy działać zdecydowanie i brutalnie. NIE MA WOLNOŚCI DLA WROGÓW WOLNOŚCI.

    Odtrutka będzie musiała być zdecydowana. Na przykład zlikwidujemy szkoły ko-edukacyjne. Tak – po sześciu latach, gdy ludzie przywykną do normalności, będzie można uczyć dzieci jak się chce (to znaczy: wybór nauczania będzie otwarty od razu i szkoły zostaną sprywatyzowane natychmiast!). Ale najpierw musimy pozbyć się miazmatów Starego. Kto będzie np. bredził o równouprawnianiu kobiet – za burtę i wiosłem w łeb! To samo z miłośnikami „praw pracowniczych” i związków zawodowych. Powtarzam: „Wszystko to, co w PRL i III RP nazywano dobrym, będzie się nazywało złym – i odwrotnie”. Wracamy do normalności: eksperyment socjalistyczny z lat 1914-2017 uważamy za całkowicie nieudany,

    Ktoś powie: a skąd weźmiemy kompetentnych urzędników dla nowego Państwa Polskiego? O, to najmniejszy problem. Potrzebujemy sześciu ministerstw liczących po kilku-kilkunastu pracowników. Obsadę jakoś się skompletuje. We władzach wykonawczych widzimy zresztą ludzi mających 23-25 lat. Premier: najwyżej 35. Oczywiście sędziowie i ustawodawcy muszą być ludźmi doświadczonymi – cytuję siebie: „Rządzić światem mają starsi, mądrzy, biali mężczyźni” - ale we władzach wykonawczych: tylko młodzi, o mózgach nie obciążonych bagażem Starego.

    I Polska wystrzeli jak "RyanAir" - wzlatujący wśród dziesiątków dotowanych reżymowych linij lotniczych.

    PS. Na zakończenie ważna uwaga: dlaczego tych zmian nie można wprowadzać powoli, stopniowo? Ludzie by to łatwiej znieśli?

    Otóż: NIE DA SIĘ! Po wprowadzeniu np. 10% zmian okaże się, że te 10% nie pasuje do reszty – i trzeba jednak dopasować się do Starego. W latach 1988-89 nie zrobiono zmian radykalnych – i przez 25 lat wracamy do Starego. Coraz szybciej. Obecnie jesteśmy gdzieś w czasach Gomułki – w 1962 roku, powiedzmy. Niedługo pod wodzą PiSu wrócimy do Bieruta...

  • 04-10-2017 22:02:00

    W hołdzie Hiszpanii i Katalonii

    Od razu piszę: nie jestem entuzjastą sprawy niepodległości Katalonii. I nie chodzi tylko o to, że na ulicach pojawiają się flagi, na których Gwiazda zamiast Białej jest Czerwona – a czasem nawet pojawiają się czerwone flagi z Sierpem-i-Młotem. To jest powszechna zaraza...

    Dlaczego partie w krajach „walczących o niepodległość” są z reguły lewicowe?

    Przyczyna jest oczywista. Gdy na przykład moja partia, WOLNOŚĆ, walczy o niepodległość Polski (przypominam: PRL była mniej podległa Moskwie, niż III RP – Brukseli!!) to po zwycięstwie może oznajmić swoim Członkom i Sympatykom, i wszystkim o tę niepodległość ofiarnie walczącym: „Kochani! Zdobyliśmy niepodległość, mamy pełny wolny rynek, cieszmy się i bogaćmy!”. Natomiast partia socjalistyczna może im obiecać posady w tysiącach państwowych przedsiębiorstw, setki tysięcy posad urzędników rozdzielających dobra, może też pewnym grupom społecznym obiecać (i często nawet, niestety, naprawdę dać!) jakieś przywileje.

    Nie jest przypadkiem, że o niepodległość Polski walczył socjalista Piłsudski. I nie jest też przypadkiem, że w polskiej polityce istniały tylko dwie „orientacje”: rosyjska i austriacka. Nie było pruskiej!!

    Dlaczego? Dlatego, że Austria i Rosja były krajami potwornie zbiurokratyzowanymi – i wystarczyło wyrzucić urzędników obcych i mianować swoich. Natomiast w zaborze pruskim podatki były najmniejsze i biurokracja minimalna. Ponadto panowała w nim praworządność (słynny Michał Drzymała NIE został wraz ze swoim wozem wyrzucony ze swojej ziemi – choć jawnie kpił z zarządzeń... ale formalnie w granicach Prawa!) I właśnie dlatego zabór pruski był najlepiej rozwiniętym, najbogatszym... ale w modelu nie do zniesienia dla polskiego biurokraty pragnącego posad, na których mógłby się szarogęsić i pomiatać ludźmi.

    I to samo jest w całym świecie. O niepodległość Kurdystanu też od lat walczy Komunistyczna Partia Kurdystanu...

    Skoro tak – to może przyjąć, że niech sobie nawet jakiś czas porządzi Lewica – ale niepodległość kraju jest ważniejsza?

    No, właśnie: jeśli w jakimś kraju ucisk jest nieznośny, to często nawet prawicowi chrześcijanie chwytają za broń – jak Cristeros w Meksyku. Jednak w Katalonii niczego takiego nie widać! Nikt Katalończyków nie morduje, nie wsadza do więzień, nie obciąża jakiś szczególnymi podatkami, nikt nie przeszkadza FC Barcelona wygrywać z Królewskimi z Madrytu... Nikt nie wstrzymuje im paszportów zagranicznych, nikt nie zabrania im mówić po katalońsku, mają zresztą sporą autonomię...

    Jedynym argumentem jest to, że Katalonia ma większy dochód, niż średnia Hiszpanii – i w ramach „janosikowego” część oddawana jest na biedniejsze regiony. Jednak to samo jest w Polsce. Trzeba to, OCZYWIŚCIE, zlikwidować zanim np. Warszawa albo Wielkopolska zażąda secesji, a przynajmniej autonomii – ale nie jest to powód do oderwania się. Wystarczy zlikwidować socjalizm...

    ...tyle, że to właśnie dzięki głosom Katalończyków Lewica wygrywa w Hiszpanii!!

    Drugim powodem secesji może być duma narodowa. Katalonia 600 lat temu była mocarstwem większym od Królestwa Kastylii i Leon. Na skalę europejską – bo zamiast zdobywać Amerykę Łacińską i kawałki Afryki opanowała ćwierć Morza Śródziemnego, z Sycylią i południem Włoch i kawałkiem Francji włącznie. No, ale takich krajów jest wiele...

    Najciekawsze, że np. Anglia produkuje znacznie więcej, niż biedna Szkocja – ale Anglia nie chce odrywać się od Zjednoczonego Królestwa!! Natomiast Padania (bogate północne Włochy) chciały się oderwać od tych złodziei z Rzymu i mafiosów z Neapolu – ale to się im to nie udało (i jakoś im przeszło).

    Być może dzisiaj by wygrali. Bo państwa dzisiejsze są raczej teoretyczne. Po prostu nie potrafią (no, nie potrafią!) rozstrzelać lub skrócić o głowę ludzi, których czekałby taki los 200 lat temu...

    Dlatego, podejrzewam, zdeterminowanym Katalończykom secesja jednak się uda.

    Z utęsknieniem czekają na to Republiki: Doniecka i Ługańska...