Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63948 komentujących
61902 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 30-08-2016 16:45:00

    Każdy podatek jest przerzucalny

    To dla uzasadnienia tezy, że KAŻDY PODATEK JEST PRZERZUCALNY.

    Przypuśćmy, że rolnik produkuje zboże kosztem 50 gr. i sprzedaje je za 100 groszy młynarzowi. Ma 50 groszy zysku.

    Młynarz miele zboże i sprzedaje za 150 groszy piekarzowi. Ma 50 groszy zysku.

    Piekarz wypieka z tej mąki chleb i sprzedaje za 200 groszy handlarzow. Ma 50 groszy zysku.

    Państwo nakłada na chleb 50 groszy podatku. Ma z tego 50 groszy.

    Handlarz przewozi chleb za 250 gr do sklepu i sprzedaje za 300 groszy klientowi. Ma 50 groszy zysku.

    Klient utrzymuje za te 300 groszy rolnika, młynarza, piekarza, handlowca i państwo.

    Przypuśćmy teraz, że klienci się zbuntują, zrobią demonstracje pod Sejmem i uchwalą większością glosów (rolników jest w Polsce znaczna mniejszość), że klientow zwolni się z tego podatku. Natomiast, by zapchać dziurę budżetową, nałoży się podatek (50 groszy) na rolników – bo, jak wiadomo, chłop śpi, a w polu samo mu rośnie... Niech płaci.

    Co się stanie?

    Państwo nałoży na rolnika 50 groszy podatku.

    Rolnik zapłaci, policzy swoje koszty (50gr + 50gr) , wyprodukuje zboże, i sprzeda je za 150 groszy młynarzowi. Zarobi na tym 50 groszy.

    Młynarz zmiele zboże i sprzeda mąkę za 200 groszy piekarzowi. Zarobi na tym 50 groszy.

    Piekarz wypiecze z niej chleb i sprzeda za 250 groszy handlarzowi. Zarobi na tym 50 groszy.

    Handlarz przywiezie chleb za 250 zł do sklepu i sprzeda je za 300 groszy klientowi. Zarobi na tym 50 groszy.

    Klient utrzymuje za te 300 groszy rolnika, młynarza, piekarza, handlowca i państwo.

    Jak łatwo zauważyć NIC się nie zmieniło. Poza tym, kto zaniosł podatek do Izby Skarbowej.

    Na wskutek kolejnych protestów Związku Rolników, Związku Zawodowego Młynarzy, Związku Zawodowego Piekarzy, Związku Zawodowego Handlowców itp. państwo może nakładać ten podatek na kogo chce i dzielić między jak chce. Zmienią się ceny towarów – ale wszyscy zarobią tyle samo, a całość podatku i tak zapłaci Szary Zjadacz Chleba. Niestety: nie istnieje Związek Zawodowy Zjadaczy Chleba...

    Teraz inne pytanie – bo ludzie już zaczęli rozumieć, że gdy na producenta nałożyć podatek, to on go automatycznie doliczy do ceny (nawet jeśli nie umie liczyć, zacznie go doliczać automatycznie na zasadzie: „Nie wiem, co się dzieje, ale muszę podnieść cenę, bo już nie mam z czego żyć...”) ale nie rozumieją, że gdy się podatek obniży, to producent odejmie go od ceny.

    Otóż jeśli produkuję np. krzesło, to liczę swoje koszty:

    10 zł surowce

    10 zł robocizna

    10 zł utrzymanie lokalu

    20 zł podatek

    10 zł zysk

    ====

    60 zł cena

    Dlaczego sprzedaję to krzesło za 60 zł a nie za 65 zł? Przecież dla klienta to wzrost ceny tylko o 8% - a dla mnie wzrost zysku o 50%!!!!

    TYLKO dlatego, że istnieje łajdak-konkurent, który wciska handlowcom podobne krzesła za 61 złotych...

    Otóż jeżeli by państwo zmniejszyło podatek do 10 zł, to ja będę mógł sprzedawać krzesła po 50 zł - ale też i będę MUSIAŁ sprzedawać krzesła po 50 zł!

    Z tych samych powodów: dlatego, że ten łajdak-konkurent będzie swoje krzesla oferował po 51 zł.

    QED

     

     

     

  • 29-08-2016 02:47:00

    Z FBI znów znikają dokumenty...

    Z dokumentacji śmierci śp.Wincentego Fostera zniknęły wszystkie papiery dotyczące p.Hilarii Clintonowej!! Tak naprawdę wygląda na to, że facet, choć okoliczności były podejrzane, istotnie popełnił samobójstwo. Miał powody: p.Clintonowa przy ludziach zrobiła Mu awanturę, że nie popiera bezwzględnie Jej i p.Wilusia, musiał więc wybierać pomiędzy lojalnością dla długoletnich znajomych, a poszanowaniem prawa (bo interesy pp.Clintonów były, oczywiście, lewe). No i tropy do jtych machinacyji (wziął był ze sobą całą teczkę dokumentow) – zniknęły!

    http://www.dailymail.co.uk/news/article-3753013/Missing-FBI-files-linking-Hillary-Clinton-suicide-White-House-counsel-Vince-Foster-vanished-National-Archives.html

    To pp.Fosterowie; przyjaźń z Clintonami jeszcze kwitnie...

    A tutaj pp.Clintonowie z córką na pogrzebie p.Fostera. Kto zna p.Clintona, to widzi, że się śmieje. Nie pamiętacie Państwo słynnej sceny, gdy na pogrzebie p.Ronalda Browna p.Clinton szedł roześmiany – a gdy zobaczył kamerę zaczął wycierać nieistniejące łzy z oczu? Nie – to przypominam:

    https://www.youtube.com/watch?v=lf8TOGrq8Bo

    https://www.youtube.com/watch?v=lf8TOGrq8Bo

    Oskarżanie pp.Clintonów o śmierć p.Browna to chyba mocna przesada – zginął był w katastrofie Air Force 2 (choć pamiętam, że kursowały wtedy różne podejrzenia...) ale liczba ludzi z otoczenia pp.Clintonów, którzy w podejrzanych okolicznościach rozstawali się z tym światem w okresie gdy p.Wiluś walczył o prezydenturę i z impeachmentem – jest naprawdę imponująca:

    https://www.youtube.com/watch?v=TJEmBxtFreY

    A teraz, gdy o prezydenturę walczy p.Hilaria, znów zginęło pięć osób

    https://www.youtube.com/watch?v=yZMiptxm_R8 

    – i ktoś chciał wejść nocą przez okno do ambasady Ekwadoru w Londynie, gdzie schronił się p.Julian Assange

    https://www.rt.com/news/356697-man-climbs-ecuadorian-embassy-assange/

    – który nieopatrznie powiedział, że Jego WikiLeaks ujawnią dokumenty pokazujące machinacje pp.Clintonów.

    https://www.youtube.com/watch?v=xh9R_dbYVAs

    W USA panuje d***kracja daleko posunięta – gdzie tam nam do nich!

     

  • 25-08-2016 02:10:00

    Konieczność efronterii

    Nie wszyscy chyba zwrócili uwagę na to, co powiedziałem na spotkaniu miłośników Wolności w Koszalinie: https://www.youtube.com/watch?v=A5NMDLWejic

    Powiedziałem zaś, że celem moim nie jest wygranie wyborów – wygrywanie wyborów jest tylko środkiem do celu, jakim jest przeoranie umysłów skażonych lewicowością.

    Oczywiście, że można jakimś oszustwem przekonać większość kobiet by na nas zagłosowały. I co z tego? Za chwilę nów przegramy – jak przegrała śp. lady Małgorzata Thatcherowa, na przykład.

    Sukces – to przekonać kobiety, że nie jest w ich interesie, by miały czynne prawo wyborcze. O dziwo: kobiety są to w stanie zrozumieć („Nie będziesz glosować – ale Twoje sąsiadki-idiotki tez nie!!). O wiele gorzej z upartymi osłami płci męskiej – bo przecież osłom płci męskiej też trzeba poodbierać prawo głosu. Dopóki bowiem będzie istniała d***kracja, to nie da się przeprowadzić żadnej trwałej zmiany.

    Oczywiście, że Większości się nie przekona. Jednak wynik 15%÷25% jest możliwy. I to zupełnie wystarczy, by we momencie kryzysu, do którego PiS prowadzi nas w tempie przyśpieszonym – objąć władze z pomocą policji i wojska, które są z natury prawicowe.

    Dlatego swoimi wypowiedziami staram się ludzi prowokować: mądrzy to zrozumieją i się przyłącza. Głupi machną ręka: „Znów te same brednie” - ale idiotami nie ma się co przejmować. Trzeba doprowadzić do polaryzacji: oświecona mniejszość – ciemny, bo ogłupiony przez telewizję, motłoch.

    Jak działa Lewica? Dawniej, zgodnie z receptą piekłoszczyka Karola Marxa, obejmowała władzę w oparciu o „rewolucyjną klasę robotniczą”. Na nieszczęście dla Lewicy robotnicy chcą się bogacić, a nie buntować. Neo-marxiści tworzą więc, jak to zauważył 30 lat temu Stanisław Michalkiewicz - „zastępczy proletariat” - składający się z grup niezadowolonych z obecnego porządku: z „zielonych”, z feministek, inwalidów – i, przede wszystkim: „intelektuariatu” - czyli młodych ludzi, przetrzymywanych na uczelniach i karmionych całkowicie bezużyteczną „wiedzą”, przekonanych, że praca jako kapitalista lub robotnik hańbi; tylko życie z dotacji (jeśli trzeba, to na posadzie pansywowej, na której nie trzeba nic robić...) jest życiem „godnym”.Neo-marxiści tworzą więc, jak to zauważył 30 lat temu Stanisław Michalkiewicz - „zastępczy proletariat” - składający się z grup niezadowolonych z obecnego porządku: z „zielonych”, z feministek, inwalidów – i, przede wszystkim: „intelektuariatu” - czyli młodych ludzi, przetrzymywanych na uczelniach i karmionych całkowicie bezużyteczną „wiedzą”, przekonanych, że praca jako kapitalista lub robotnik hańbi; tylko życie z dotacji (jeśli trzeba, to na posadzie państwowej, na której nie trzeba nic robić...)- jest życiem „godnym”.

    Dokładnie to samo myślała szlachta francuska przed 1789 rokiem. Śp.Aleksy de Tocqueville w swej genialnej książeczce: „Dawny ustrój i rewolucja” wspomina, że tacy młodzi geniusze pisali do króla memoriały, wskazujące na problemy, które „trzeba rozwiązać”... a w tym celu konieczny jest urząd państwowy z pomysłodawcą na czele...

    I całe pokolenie (1789-1814) zajął powrót do normalności – też nie do końca...

    Być może koniecznym warunkiem były wojny napoleońskie – na których co większe warcholstwo po prostu wyginęło. A my jesteśmy ludźmi chcącymi pracować. Konkretnie. Jako kapitalista – jako robotnik: jak komu pasuje. Ale robić COŚ – a nie przeszkadzać innym.

    Tymczasem język jest tworzony przez tych łowców posad – mających masę czasu i kupę pymyslowości. To oni narzucają wartości – a my musimy tym wartościom się przeciwstawić. Jak będziemy mówić: „Ten Korwin-Mikke to tak sobie żartuje z tą likwidacją d***kracji – tak naprawdę, to my chcemy, by każdy sobie mógł głosować...” - to już klops! Uznaliśmy ICH system wartości – i nie zdołamy zmienić systemu!

    Idąc na czołowe zderzenie z Wiekszością możemy przegrać. Ale nie czyniąc tego – musimy przegrać.

    I pozostaje czekac na powrot monarchii... t.j. sułtanatu...

    PS."efronteria" to nie "bezczelność" ani "buta" - tylko "otwarte stawienie czoła", bezkompromisowe przeciwstawienie się

  • 24-08-2016 17:43:00

    Citius Altius Fortius ?

    Problem z zawodami dla niepełnosprawnych polega na tym, że cel sportu jest sprzeczny z kryterium dopuszczenia do nich. Czyli w zawodach juniorów najlepiej wypada ten, kto już prawie nie jest juniorem, w zawodach seniorów ten, co dopiero od godziny jest seniorem, w zawodach kobiet zawodniczka, która najmniej przypomina kobietę (nie ma tego, gdy kobiety startują w dyscyplinie, gdzie są lepsze od mężczyzn – czyli powinno się im organizować zawody w gimnastyce artystycznej, a nie w pchaniu kulą!), w boksie w wadze piórkowej ten, kto trzyma tę wagę głodząc się dwa dni przed ważeniem, a wśród inwalidów ten, kto jest najmniej inwalidą. 

    I wszędzie są liczne próby oszustwa.

    Jest to, oczywiście, sprzeczne z ideą olimpijską - prosze przeczytać: https://pl.wikipedia.org/wiki/Citius-Altius-Fortius To tak, jakby organizować wybory Miss Polski Dziewczyn Brzydkich

    Problem w zawodach dla inwalidów , które po raz pierwszy w czasach nowożytnych wprowadził Adolf Hitler (ale jako formę satysfakcji dla okaleczonych żołnierzy) polega dodatkowo na tym, że istnieje wiele rodzajów i stopni inwalidztwa. Póki drużyny jednonogich graja towarzysko o kulach w piłkę – nie ma problemu; gdy wchodzą w grę MEDALE i KLASYFIKACJA PAŃSTW wkładających w to duże pieniądze – zamienia się to w parodię. Proszę zobaczyć, w ilu kategoriach przyznaje się np. medale w biegu na 100 metrów:

    (to drobny fragmencik przepisów: https://www.paralympic.org/sites/default/files/document/160523070735592_Rio%2BQG_23_May_2016.pdf )

     

     

    By zakwalifikować się do Para-Igrzysk w kategorii np. T44 trzeba więc przebiec 100 metrów szybciej, niż 12,50” - ale nie szybciej niż 11.75”, bo wtedy zakwalifikują do T38 albo T47 – cholera wie...

    Ludzie to wreszcie zobaczyli - i nie chcą tego oglądać: http://www.pb.pl/4621772,76774,paraolimpiada-w-tarapatach

    W ogóle bym się tym, oczywiście, nie zajmował – gdyby nie to, że jest to fragment ogólnego planu niszczenia naszej cywilizacji, poprzez podsuwanie jako wzorców: słabości, miękkości, kalectwa czy głupoty.

    I dlatego trzeba również to, niestety, piętnować i wyśmiewać!

  • 24-08-2016 11:37:00

    Jeszcze o sportach dla niepełnosprawnych

    P.Artur Królica napisał: „Sądząc po reakcji mojej żony - Korwin naprawdę dowalił do pieca ;) Konkurencje kobiece jako paraolimpiada! "Dlatego tak naprawdę liczą się nie medale juniorów, kobiet, seniorów czy inwalidów – na tej para-olimpiadzie zdobędziemy pewno ze 60 złotych - lecz medale pełnosprawnych mężczyzn. Bo to mężczyźni będą w razie czego walczyć na froncie. I tu katastrofa: po raz pierwszy od 60 lat polscy mężczyźni nie zdobyli na tej Olimpiadzie ani jednego złotego medalu!"

    Odpowiadam: Ludzie nie znoszą prawdy. Dlaczego oglądamy mecze pp.Đokovićia czy Murraya, a nie pp.Monteiry czy Lacki (koniec I setki ATP)? Bo chcemy oglądać najlepszych. Otóż p.Lacko może dać p.Williams czy p.Radwańskiej 30:0 for w każdym gemie i 4:0 for w secie. I dlatego sport kobiecy jest oglądany z przymrużeniem oka. W dużej mierze dla walorów estetycznych. Dlatego mamy w pamięci tenisistki, gimnastyczki artystyczne itp. - a młociarki i pchaczki kul nie figurują w świadomości społecznej. I kobiety świetnie o tym wiedzą - o tym, że podziwiamy w nich wdzięk i urodę, a nie siłę czy inteligencję – tylko nie chcą publicznie się do tego przyznawać, bo boją się ataków feministek. 

    Niestety: element estetyki przy sporcie inwalidów działa odwrotnie...

    Ciężko przy tym zrozumieć, dlaczego nie ma inwalidów przy stolikach brydża, szachów, go czy warcabów? Przecież ja w młodości grałem w brydża, w szachy i warcaby – ale cztery razy więcej czasu spędzałem na boiskach i kortach. Gdybym miał kłopoty z np. nogami, to bym był nie mistrzem krajowym (w brydżu) czy I kategorią (w szachach) – tylko arcymistrzem w tych dyscyplinach.

    Dlaczego inwalidów nie ma w tych sportach??

    Pierwsze brutalne wyjaśnienie jest takie, że mistrzami brydża zostają ci ludzie, którzy nie skaczą na główkę do płytkiej wody, rzadziej z głupoty wpadają pod samochody, i lepiej je prowadzą. Tym niemniej bardzo wielu ludzi zostaje inwalidami bez własnej winy lub po prostu z urodzenia. Dlaczego ich nie ma na podiach sportów umysłowych? Bo są od początku rozpieszczani przez rodziny i ustrój, bo dostają rozmaite zasiłki – i mają wpajane poczucie krzywdy, że im „się należy” więc im się po prostu nie chce ciężko pracować.

    Bo ja, gdy za „komuny” żyłem z brydża, to zajmowałem się tym 12 godzin na dobę: ćwiczyłem teorię, układałem systemy, trenowałem z partnerami licytację, opanowywałem na pamięć tabele szans.... Choć też miałem poczucie krzywdy, że jestem niepełnosprawny, bo nigdy nie zdołam przeskoczyć tych głupich dwóch metrów wzwyż...

    Na zakończenie: z pewnym przerażeniem stwierdziłem, że nie tylko w pierwszej setce ATP, ale i wśród dwustu najlepszych tenisistów świata http://www.atpworldtour.com/en/rankings/singles nie ma ani jednego Polaka!! Tenis to król sportów: łączy walory fizyczne z umysłowymi – i ten brak jest zastanawiający.

    I proszę się nie pocieszać tym, że nie ma w tym rankingu również żadnego Afro-afrykanina.

  • 23-08-2016 08:50:00

    Płeć na medal

    Niedługo zapewne zacznie się tzw. „para-olimpiada”. I, oczywiście, wszystkie telewizje, które wieszały na mnie psy, NIE będą tej para-olimpiady pokazywać  (podobno TVP będzie transmitować kilka dyscyplin - po 23.30...). I słusznie.

    Przypominam, że istnieją rozmaite rodzaje niepełnosprawności. Są zawody dla juniorów, dla old-boyów, czyli „seniorów”, dla inwalidów, dla kobiet... Oczywiste, że kobiety czy juniorzy są niepełnosprawni – bo gdyby byli pełno-sprawni, to by startowali na normalnej olimpiadzie. Gdyby junior albo kobieta miał np. pchać kulę o ciężarze „męskim” - to by od razu było widać różnicę. W tenisie mężczyźni oferują kobietom „tej samej” formalnej klasy fory: 2:0 w (5) setach 4:0 w każdym secie i 40:0 w każdym gemie – i wygrywają...

    Dlatego tak naprawdę liczą się nie medale juniorów, kobiet, seniorów czy inwalidów – na tej para-olimpiadzie zdobędziemy pewno ze 60 złotych - lecz medale pełnosprawnych mężczyzn. Bo to mężczyźni będą w razie czego walczyć na froncie. I tu katastrofa: po raz pierwszy od 60 lat polscy mężczyźni nie zdobyli na tej Olimpiadzie ani jednego złotego  medalu!

    http://wmeritum.pl/io-2016-polska-pierwszy-60-bez-zlotego-medalu-wsrod-mezczyzn/152643

    Niestety: na tych zawodach poza medalami dają jeszcze spore pieniądze – i dlatego normalni ludzie udają inwalidów, juniorów, seniorów i.... kobiety. Czasem na chama – a czasem z powodów „obiektywnych” Już nasza złota przedwojenna medalistka śp.Stanisława Walasiewiczówna, była obojnaczką – i ogrywała prawdziwe kobiety, jak chciała. Więc co zrobić z takimi „kobietami”, jak Ona? Ona przynajmniej wyszła za mąż – ale z tym czymś zwącym się Caster Semenya, które się ożeniło?

    wmeritum.pl/biegaczka-ktora-pokonala-joanne-jozwik-zone-foto/152524

    Dzisiaj „specjaliści od gender” odkryli już 34 rozmaite „płci” - więc trzeba by zrobić nie dwie, a 34 kategorie. Cóż: w boksie jest chyba 12 kategoryj wagowych, w samochodach też są klasy w zależności od pojemności silnika...

    Cóż: będzie można rozdawać dużo więcej pozłacanych medali.

  • 20-08-2016 23:18:00

    Obyczaje w Czeczenii

    JE Ramzan Kadyrow oparł odrodzenie Czeczenii na religii. Na początek wywalił z kraju wahabitów i innych radykałów, którzy mocno przyczynili się do utraty przez Iczkerię suwerenności nad Czeczenią. Następnie wspomógł działanie miejscowych imamów i zaczął odbudowywać tępione za komuny meczety. Trzeba przyznać, że osiągnął sukces: agencja „Sputnik” twierdzi, że w marszu na rzecz obrony wartości religijnych maszerowało w Groznym ponad milion ludzi.! „Sputnik” zapewne nieźle przesadza (pewno za agencją czeczeńską...): cała Czeczenia to 1.200.000 ludzi, z prawosławnymi, ateistami, starcami i dziećmi łącznie – a w marszu 4/5 to byli mężczyźni – ale manifestacja (na moje oko ok.100.000 ludzi) imponująca:

    http://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2015_01_19/Manifestacja-na-rzecz-poparcia-wartosci-islamskich-w-Czeczenii-1617/

    Trzeba tu dodać, że uważnie przyglądałem się, kto w Czeczenii modli się w meczetach. W Polsce są to zazwyczaj starsze babcie – tu  dobrze zbudowani, energiczni 30-latkowie. Kobiet niewiele (w islamie kobieta nie ma duszy, więc nie musi się modlić – ale część to czyni). To pokazuje, dlaczego islam musi wygrać z chrześcijaństwem.

    Połowa sukcesu należy do p.Medni Kadyrowej. Zajęła się kobietami, W sposób właściwy: ogłosiła, że patriotyzmem jest noszenie strojów narodowych. Założyła w tym celu specjalny dom mody – i odniosła sukces! Dziś młode kobiety chcą wyglądać jak kobiety – starsze podobno chciałyby wrócić do mody z czasów sowieckich, ale im głupio wyglądać inaczej, niż młode i ładne. A nieładne nogi dobrze się maskuje pod długą suknią...

    I nie trzeba się pięć razy dziennie czesać!

    Doszło do tego, że dom mody czeczeńskiej „Firdaws” zaczął podbijać świat arabski:

    http://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2012_03_27/69683856/

    http://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2012_03_27/69774750/

    Korzystam ze źródeł rosyjskich, bo Polaków Czeczenia interesuje tylko wtedy, gdy poświęcają życie 50.000 Czeczenów żeby zabić 20.000 Rosjan. Mamy pretensje do Anglików, że cynicznie nas wykorzystywali podczas wojny? A co robiła ogromna większość Polaków zachęcając Czeczenów do beznadziejnej wojny z Rosjanami?

  • 19-08-2016 01:15:00

    Mieć miedź – za ile miliardów?

    Dwa lata temu reżymowy KGHM postanowił kupić kopalnię na pustyni Atacama w Chile.

    http://www.polskieradio.pl/42/3167/Artykul/1246519,Kopalnia-KGHM-w-Chile-otwarta-Najwieksza-polska-inwestycja-zagraniczna-kosztowala-4-mld-dolarow

    Jako dogmatyczny anty-etatysta z góry zakładałem, że znów do tego dołożymy – tym bardziej, że miało to być robione razem z japońskim Sumitomo – a, jak wiadomo: „Mówiły jaskółki, że niedobre są spółki”. W takiej spółce łatwiej się podejmuje zbyt ryzykowne decyzje – bo każdy liczy na partnera... Mój Ojciec zawsze też mawiał: „W PRLu nie możemy mieć kopalni złota – bo nas nie stać na dokładanie do każdego kilograma...

    Jednak szefostwo KGHM, które na pewno z tej okazji zaczęło pobierać jakieś dodatki do pensyj i premii, tryskało optymizmem – i dumą: „To największa polska inwestycja zagraniczna – 4 miliardy dolarów”. P. Herbert Wirth powoływał się na śp.Ignacego Domeykę...

    Amerykańska rada „Jak wyjechać z Teksasu z milionem dolarów?” brzmi: „Rozpocząć interes z miliardem”. Tu rozpoczęto z czterema miliardami. Czekałem więc z niepokojem – tym bardziej, że opinie z sektora poza-reżymowego wzywały do ostrożności. Np. p.Grażyna Piotrowska-Oliwa, wiceprezydentka Pracodawców RP, powiedziała, że „cieszy się, że mamy takie inwestycje, ale nie zawsze kończą się one sukcesem finansowym - przykład zakupu rafinerii w Możejkach przez PKN Orlen” - i zaczęła zastanawiać się, jak będzie tym razem: „Chciałabym zobaczyć, jaka będzie efektywność tej inwestycji w dłuższym okresie. Niewiele się o tym mówi, że koszt inwestycji wzrósł o 50% w porównaniu do zakładanego budżetu dwa lata temu. Nie mówimy o 100 mln dolarów, tylko o 1,5 mld dolarów w samej inwestycji. Ceny miedzi na świecie nie sprzyjają

    P.prof.Adam Czerniak z SGH i Centrum Analitycznego „Polityka Insight” też ostrzegł, że „Najpierw trzeba zbadać rynek, a dopiero potem inwestować”. .Ale co to obchodzi kierownictwo KGHM? Proszę zrozumieć: prywaciarz mający zainwestować 2 miliardy mocno się zastanawia, bo w razie czego może stracić, powiedzmy, miliard. A co straci p.Wirth jeśli KGHM straci miliard? Co najwyżej posadę... ale kumple znajdą Mu inną! A na razie gra (za nasze pieniądze) rolę Największego Inwestora Zagranicznego III RP.

    Natomiast p.Maciej Grelowski z Business Centre Club oświadczył, że „Nasza dyplomacja gospodarcza musi robić zdecydowanie więcej aby pomóc naszym przedsiębiorcom zaistnieć za granicą.” Również „Wzmocnienie roli gwarancji finansowych dla polskich przedsiębiorców działających zagranicą jest ważnym elementem wsparcia systemowego dla firm

    Otóż temu zdecydowanie się sprzeciwiam!!! Dobry inwestor podejmuje dobre decyzje – zgadza się? No, to jeśli dobry inwestor uzyska „wzmocnienie”, to podejmie decyzje zbyt ryzykowną – taką, której NIE podjąłby bez tego „wzmocnienia”. Wszelka ingerencja osób postronnych w decyzje gospodarcze MUSI więc być szkodliwa. To prosta logika.

    Mimo tych ostrzeżeń KGHM rozpędzało się. Pod koniec roku zaczęło już myśleć o II fazie inwestycji: http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1248552,KGHM-mysli-juz-o-II-fazie-inwestycji-w-kopalni-miedzi-Sierra-Gorda-w-Chile

    Warto tego posłuchać. To jak w PRLu za Bieruta: największe maszyny, największa budowa, tysiące ton stali... To pragnienie, by (za nasze pieniądze) zrobić coś GIGANTYCZNEGO, o czym będzie można potem wnukom opowiadać.

    Jak się ryzykuje cudze pieniądze...

    No, i stało się.

    Dowiedzieliśmy się, że „Po roku działania kopalni ceny surowców - szczególnie miedzi, ale też srebra - na światowych rynkach zaczęły spadać. To mocno uderzyło w miedziowy kombinat. Doszło nawet do tego, że odnotował stratę netto, po raz pierwszy od 2002 r.”.

    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/wyniki-kghm-sierra-gorda,188,0,2140604.html

    Jak to? Przecież – patrz wyżej – zaczęły spadać już w momencie rozpoczęcia inwestycji! Zupełnie jak z drogowcami, których co roku zaskakuje „nieoczekiwany atak zimy”...

    V-szef KGHM wyjaśnia, że „Trwa renegocjacja umów i kontraktów".  Dziennikarze dowiadują się jednak, że „To nie wszystko. Zarząd przyznaj też, że nie jest pewien, jak długo ta kopalnia będzie funkcjonować. Analizy trwają.

    W czym jest problem? Produkcja miedzi w koncentracie w Sierra Gorda wyniosła przez pierwsze pół roku około 48 tysięcy ton. To daleko od celów, jakie zakładał koncern angażując się w projekt. Jak wyjaśnia wiceprezes KGHM d/s rozwoju, p.Mirosław Biliński, to wina prac na tzw. złożu przejściowym. „Takie złoże charakteryzuje dużo wyższe utlenienie i duża zawartość żelaza lub pirytu. Trzeba ten piryt i to żelazo wytrącać Problem w tym, że nie do końca jeszcze wiadomo jak to zrobić, by było jak najszybciej i jak najtaniej”.

    Czyżby geolodzy tego nie zbadali? Pewno Polacy liczyli na Japończyków – i odwrotnie...

    Ale przecież to nic nowego! Proszę przeczytać – to było w 2011 roku:

    http://wyborcza.biz/Gieldy/1,122116,10771284,Megainwestycja_KGHM_w_Kanadzie___analiza.html

    "Polski holding miedziowy kupuje kanadyjską firmę wydobywczą Quadra FNX za 9,44 mld zł. To największa transakcja w powojennej Polsce. P,prezes Wirth tryskał optymizmem: „Kanada ze swoimi złożami to dobre miejsce na inwestycje, bo to kraj bezpieczny pod względem politycznym i o stabilnym systemie podatkowym”. Złoża, o których mówi prezes KGHM znajdują się w Victorii w Kanadzie, w Malmbjerg na Grenlandii oraz w Robinson i Carlota w USA. KGHM po przejęciu Quadra FNX zwiększy w 2012 r. produkcję o 25%., a docelowo o prawie 50%”.

    Ale już w 2015 czytamy: http://www.pb.pl/4295386,31956,kghm-zamyka-kopalnie-w-kanadzie :

    "Związkizawodowe donoszą, że KGHM International zamyka kopalnię McCreedy West Mine od początku października(...). Spółka tłumaczy to niskimi cenami na rynkach surowców”.

    Ale przecież już w 2009 roku czytamy, że KGHM utopił w Kongo co najmniej 100 mln dolarów::

    http://www.newsweek.pl/rss-wykop/kongo--studnia-bez-dna-dla-kghm,43154,1,1.html

    Decyzję o likwidacji spółki działającej od dekady w środkowoafrykańskim kraju podjęło 17 grudnia zgromadzenie wspólników. Fiasko inwestycji było związane z tym, że po wydobyciu kongijskiej rudy okazało się, iż KGHM nie dysponuje technologią jej przerobu

    Pytam: czy – zanim KGHM się rozpędzi i zainwestuje np. 40 miliardów w Grenlandię – ktoś wreszcie podejmie decyzję by to-to sprywatyzować?

  • 18-08-2016 20:37:00

    To o Czeczenii - sprzed wyjazdu

    Nie wiem, czy pamiętacie Państwo, że jeszcze istnieje na świecie taki kraj, jak Czeczenia? A przecież 15 lat temu ten maleńki kraj był na ustach całego świata – bo ogłosił (nielegalnie, oczywiście) niepodległość jako „Republika Iczkerii” (po czeczeńsku: Noxçiyn Paçẋalq Noxçiyçö). Po długim wahaniu Kreml postanowił wtedy siłą przywrócić porządek – i rozpętała się okrutna wojna. A nawet dwie kolejne.

    Czeczeńcy to w ogóle bitny narodek. Mieszkają na Kaukazie, koło braci-Inguszów. Miłość między tymi narodami dobrze opisuje anegdota:

    Samolotem obok Kaukazu leci Polak, Rosjanin, Czeczeniec i Ingusz. Nagle samolot zaczyna tracić wysokość – i pilot grobowym głosem oznajmia, że jest to efekt przekleństwa Duchów Kaukazu. By je złamać, każdy musi wyrzucić na ofiarę Duchom to, co ma najcenniejszego. Polak sięga do kieszeni, gdzie ma złoty zegarek po pradziadku – i wyrzuca. Rosjanin wyrzuca oprawna w złoto i diamenty ikonę Matki Boskiej Suzdalskiej. A Czeczeniec  ze słowami „Bóg jest wielki!” (Allah akbar!) wyrzuca... Ingusza.

    Ingusze są o wiele spokojniejsi – a Czeczeni co chwila walczą z Rosjanami. To, co teraz terroryści muzułmańscy robią na Zachodzie to znacznie mniej, niż maleńkie piwo w porównaniu z rzeziami, jakie urządzali Czeczeńcy. Zresztą nie tylko Czeczeńcy: z innych krajów muzułmańskich nadciągały watahy terrorystów – jak teraz do Syrii. Wszystko pod hasłem skrajnego islamizmu. Który to terroryzm był w Polsce powszechnie... popierany!!

    Rosjanie zaczęli odpłacać pięknym  za nadobne – a przy okazji któregoś-tam szturmu całkowicie zniszczyli stolicę Czeczenii: Groznyj. W odwecie Czeczeńcy wybrali się na Moskwę (!!) – doszli jednak tylko do połowy drogi bo... skończyły się im pieniądze na przekupywanie policjantów i wojska!! Więc w Budionnowsku napadli na szpital, wzięli zakładników – i zażądali okupu, by mieć pieniądze na  kontynuowanie marszu!!!

    Wreszcie w Czeczenii zapanował krwawo okupiony pokój. Władzę, z poręki Moskwy, objął śp.Achmad Kadyrow – bynajmniej nie jakiś rusofil: w pierwszej wojnie bohatersko walczył po stronie Iczkerii przeciwko Rosjanom! Teraz jednak policzył siły  i uznał, że zwycięstwo jest niemożliwe. Rozwścieczeni „iczkerioci” podłożyli pod Jego siedzenie na stadionie bombę... i władzę objął Jego syn, JE Ramzan Kadyrow.  Okazał się być władcą nad podziw sprawnym. Zamiast walczyć z „iczkeriotami” – ofiarował im stanowiska w swoim rządzie. Wziął od Rosjan odszkodowanie za zniszczenia wojenne, zainkasował pieniądze za jakieś przepływy ropy – ale przede wszystkim wprowadził w Czeczenii wolny rynek. W efekcie Czeczenia zaczęła się szybko bogacić, a Szef Państwa jest ogólnie kochany i szanowany – tym bardziej, że jak Go ktoś nie szanuje, to spotykają go różne poważne nieprzyjemności, z drogą do Raju na skróty włącznie.

    Oczywiście w Czeczenii panuje szariat. Co jakiś czas rosyjska prokuratura nieśmiało przypomina, że jest to niezgodne z prawem Federacji – ale p.Kadyrow ma to gdzieś. Na myśl o kolejnej wojnie z Czeczeńcami – a p.Kadyrow tego nie wyklucza –  wszystkim na Kremlu cierpnie skóra, więc tolerują p.Kadyrowa, który jest w dodatku uważany za przyjaciela JE Włodzimierza Putina. P.Putin istotnie woli uchodzić za Jego przyjaciela – bo ma z Czeczenią spokój, a p.Kadyrow ma całe zastępy wytrenowanych i oddanych sobie assassynów. Więc jest On w Czeczenii pół-bogiem. 

    Miasto Groźny wygląda (przynajmniej na zdjęciach...) prawie jak jakieś Abu Dhabi czy inny Dubaj. Jednak ja nie do końca wierzę zdjęciom – i chyba wybiorę się, by na własne oczy obejrzeć, co w dziesięć lat może zrobić – z całkowicie zrujnowanego kraju – pracowity i zawzięty naród pod  dobrym przywództwem.

    Domy postawione. A ludzie?

    To trzeba usłyszeć na własne uszy..

  • 17-08-2016 06:53:00

    Św.Mamas - patron unikających płacenia podatków

    Co prawda Jezus Chrystus pytany o płacenie podatków pokazał, że na monecie jest wizerunek cesarza - i skonkludował: "Oddajcie, co cesarskiego, cesarzowi - a co boskiego, Bogu!" - ale gdy św.Mamasowi urząd podatkowy dokuczył do żywego, wybrał się tam z prośbą o obniżkę podatku. By wzruszyć urzędników wziął ze sobą niewinnego baranka, a dla wygody pojechal tam na lwie. Urzędnicy, wzruszeni widokiem baranka, podatek Mamasowi nie tylko obniżyli, ale nawet całkiem darowali - i to dożywotnio. 

    Właściwe podejscie do płacenia podatków jest w życiu bardzo ważne! 

    http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/sw-mamas-patron-osob-unikajacych-placenia-podatkow/fddgq3k

    http://www.whatson-northcyprus.com/interest/guzelyurt/mamas.htm

    Kult św.Mamasa popularny jest na Cyprze - tam właśnie przypłynęła trumna z ciałem Świetego - i tam też przybywają bogaci, nie chcący płacić podatkow, Rosjanie (i nie tylko). Niestety: pare lat temu rząd Cypru, za poradą Brukseli, obrabował wszystkich. W tym roku euro-faszyści będą chcieli powtórzyc to na skalę całej Unii. Dlatego klasztor św.Mamasa został przewidująco ulokowany na Północnym, nie podlegajacym bandytom z UE, Cyprze!! 

     

     

     

  • 16-08-2016 10:00:00

    Co się stanie gdy roztopią się lody Arktyki?

    Przyjmujemy założenie, że warunki są laboratoryjne: przykrywamy jakąś niewidzialną czapą obszar Arktyki pokryty lodami i podgrzewamy ten obszar  o powiedzmy 2º C - w wyniku czego topi się cała pokrywa lodu. Temperatura reszty globu nie zmienia się. Co się stanie z wodami Arktyki? 

    Wiadomo: nastapi gwaltowny wzrost gospodarczy, misie polarne powędrują do zoo lub na Antarktydę (jak się zanadto rozmnożą, to uruchomi się polowania...),  pojawią się nowe, liczebnie silne, gatunki ryb, statki będą swobodnie pływać z Kanady na Syberię i tak dalej. Same plusy. Pytanie jednak jest konkretne: 

    Co stanie się z poziomem wód na Ziemi: 

    A) Podniesie się?

    B) Pozostanie bez zmiany?

    C) Opadnie? 

    Prawidłowa odpowiedż poniżej. Proszę chwilę pomysleć, a potem zajrzeć niżej:

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    =>opoziom wód opadnie. 

    Zgodnie z Prawem Archimedesa rozpuszczenie się lodów nie spowoduje podniesienia się poziomu wód. Wydawałoby się więc, że prawidlowa jest odpowiedź (B). Jednak podniesienie się temperatury spowoduje, że część wód wyparuje. Poziom więc opadnie. 


     


     

     

     

     

  • 09-08-2016 03:02:00

    Jak nie zwariować?

    Powszechnie wiadomo, że lekarz psychiatra tym różni się od swojego pacjenta, że po 16-tej wychodzi ze szpitala do domu. „Z kim przestajesz – takim się stajesz” – i psychiatrom naprawdę grozi „zarażenie się” się przypadłościami chorych psychicznie.

    Co więc robią psychiatrzy, by ratować swoje zdrowie?  Uodporniają się, traktując wypowiedzi swych podopiecznych, jako coś wypreparowanego z rzeczywistości. Przebywając z małpami w środowisku naturalnym człowiek  (zwłaszcza małe dziecko!) może upodobnić się do małpy; gdy jednak małpa jest w klatce, nie odczuwamy jej zachowania jako coś, co należy do „naszego” świata. Jest to wtedy coś obcego.

    To samo dotyczy chorych psychicznie. Izoluje się ich nie dla ich dobra, ani w obawie o nasze życie – tylko po to, by ich zachowanie było obce, by się z nim nie oswoić.

    To samo dotyczy polityków w d***kracji. Wiadomo, że jest to grono degeneratów – najczęściej oszustów, którzy wygadują bzdury, by zyskać poklask – albo durniów, którzy naprawdę wierzą w to, co mówią. Np. większość komunistów wierzyła (i większość PiS-owców naprawdę wierzy!) że to wszystko dla dobra ludzi – a te posady z wysokimi pensjami to tylko produkcja uboczna... Tak przy okazji świadczenia Dobra.

    Otóż poza tym chorym środowiskiem, jakim w d***kracji są politycy – oraz szeroka masa tzw. „elektoratu”, który ani me, ani be, ani kuku-ryku (70% tzw. „obywateli” nie jest w stanie zrozumieć treści rozkładu jazdy autobusów na przystanku!!) – istnieje jeszcze te 25% ludzi normalnych, mimo wysiłków telewizji, szkół i uniwersytetów jeszcze umiejących myśleć. To oni mogą uratować Polskę. Pod warunkiem, że zachowają zdrowe zmysły.

    Przede wszystkim muszą (i robią to z ochotą!) izolować się od wyborczego motłochu. Tylko wyszkolony psychiatra może bez szkody przebywać z wariatami – innym może to zaszkodzić. Ja np. potrafię dyskutować z Przedstawicielami L**u – ale przeciętnym ludziom myślącym odradzam dyskusje z bęcwalstwem. Ich nie przekonają – a sami mogą się zarazić. „Z kim przestajesz...”

    I ludzie to robią. Wbrew d***kratom starają się swoje dzieci posyłać do „lepszych” szkół – i sami trzymać się w „lepszym” towarzystwie. To jest tendencja zdrowa.

    Niestety: politycy z reguły przywłaszczają sobie masę szmalu – i niektórzy uważają ich (z racji posiadanych pieniędzy) za „wyższą” kastę. Ale, uwaga: mimo to normalni ludzie myślący i od nich starają się izolować!!

    To bardzo zdrowy odruch.

    Najważniejszym elementem tej izolacji jest: nie rozumieć, co ONI mówią.

    Weźmy przykład. P.Piotr Naimski, człowiek wcale nie jakiś głupi albo zdegenerowany (ale jednak polityk-d***krata) powiedział ostatnio, wśród innych (nieraz słusznych!) tez: „należy zbudować elektrownię jądrową, jednak widzimy problem jej finansowania”. (http://biznesalert.pl/naimski-polska-energetyka-musi-isc-wlasna-sciezka-rozmowa/)

    Otóż normalny człowiek nie ma prawa tego „zrozumieć”. Nie można „zobaczyć” problemu, którego nie ma!! Jeśli elektrownia jądrowa jest opłacalna, czyli produkuje prąd taniej, niż obecna jego cena w Polsce – to nie ma żadnego „problemu finansowania”. Trzeba ogłosić, że pozwala się w Polsce budować takie elektrownie – i potem tylko cieszyć się, że cena spada (a więc polscy producenci uzyskają przewagę nad zagranicznymi).

    A jeśli prąd z elektrowni atomowej jest droższy – to po prostu nie należy jej budować.

    Nie trzeba tu NIC myśleć, nie trzeba o niczym decydować – nawet przekupywaniem przyszłych sąsiadów tej elektrowni zajmie się przecież przedsiębiorca! Trzeba tylko wysyłać do obozów pracy wycieczki protestujących no-nuków i Niedojrzałych Czerwonych czyli Zielonych. Co jest obowiązkiem państwa.

    Jeżeli tylko zaczniemy „widzieć problem”, jaki ma Piotr Naimski, jeśli wdamy się w Jego chore, maniackie rozważania – to grozi nam los psychiatry, który zacznie „rozumieć”, że jego pacjent „ma problem” z Marią-Antoniną; zacznie „widzieć” istniejących w jego wyobraźni kosmitów.

    Pacjent w gabinecie: „Panie doktorze – łażą po mnie takie małe zielone z Marsa – o!” – i zaczyna strzepywać je z garnituru...

    Lekarz: „Tylko nie na moje biurko! Nie na moje biurko!!!!”

    No właśnie. 

  • 09-08-2016 00:12:00

    Bluzgi pijanego i zaplutych karłów

    Jak wiadomo jestem wrogiem Sanacji. Jednak śp.tow."Ziuk" miał ogromne (i słuszne) pretensje o działania tego "zaplutego karła", tej polskiej małości:

    http://jpilsudski.org/przemowienia-odezwy-rozkazy/1101-przemowienie-jozefa-pilsudskiego-w-sali-malinowej-hotelu-bristol-3-lipca-1923-r 

    Mam te słowa w pamięci, gdy czytam pisane wymiocinami donosy niektórych PiSmenów; np. 

    http://niezalezna.pl/84182-kto-jest-odpowiedzialny-za-katastrofe-smolenska-obrzydliwa-insynuacja-kiezuna

    n/t "zawierającego obrzydliwe tezy wywiadu, jakiego Witold Kieżun udzielił portalowi wirtualnapolska.pl

     

    To fragment najbardziej oburzający. Odpowiadając na pytanie o Apel Smoleński Kieżun stwierdza:

     

    "Nie da się porównać przecież walki o życie, o ojczyznę z wypadkiem samolotu. Poza tym trzeba się zastanowić, kto jest odpowiedzialny za to. No niech pani się zastanowi. Kto najwyższy rangą odpowiada za katastrofę tupolewa? Za to, że jednym samolotem poleciał prezydent i całe dowództwo armii, plus czołówka polityków. W Stanach Zjednoczonych prezydent nie leci nawet ze swoim zastępcą. Kto jest najbardziej odpowiedzialny za to?"

    Dziennikarka docieka: "Niech profesor odpowie na to pytanie". I wtedy padają słowa, których Kieżun będzie się wstydził już zawsze:

    "Najbardziej odpowiedzialny jest Lech Kaczyński. Prezydent nie powinien wsiąść do samolotu, w którym jest czołówka polityczna i całe dowództwo wojsk

    Ale przecież p.prof.Kieżun (niezależnie od tego, że był TW SB...) ma rację: ryzyko powinno się minimalizować. Co w tej wypowiedzi jest "obrzydliwego"??!?

    Obrzydzenie budzi za to ten artykuł. Co ciekawe: nie podpisany... 

    AddThis Sharing Buttons
     
     
    A
  • 06-08-2016 10:16:00

    Jak, kiedy i po co powstawać?

    W Wielkopolsce ludzie myśleli zawsze trzeźwo i konkretnie. Ponadto: myślano w kategoriach prawa. Dlatego Powstanie Wielkopolskie zostało ogłoszone dopiero, gdy banda lewaków, demokratów i innych przestępców obaliła Króla Prus i Cesarza Niemiec. Jeśli Niemcom wolno wypowiedzieć posłuszeństwo Monarsze – to czemu nie Polakom?

    Jak pomyślano – tak zrobiono. I było to najbardziej udane powstanie w dziejach Polski. Co prawda hitlerowcy po zajęciu Wielkiej Polski w 1939 roku ścigali, sądzili i zabijali przywódców tego powstania – twierdząc, że powinni byli oni uzgodnić to legalnie z rewolucyjnymi władzami w Berlinie.

    A niby kto miał wtedy wiedzieć, jakie władze były legalne?

    Przecież nielegalny był i cały rząd Piłsudskiego – a przecież był to agent niemieckiego Sztabu Generalnego! Tylko: kto to wtedy wiedział? Przecież 99% Polaków nie wie o tym do dziś. Choć sporo nawet i wie – tylko nie przyjmuje do wiadomości.

    Podobnie jak lewicowi Rosjanie nie przyjmują do wiadomości, że Włodzimierz Iljicz Uljanov (ps.„Lenin”) został – według słów śp.Winstona L.S.Churchilla – wraz z towarzyszami dostarczony do Rosji w zaplombowanym wagonie „jak zarazki dżumy”. Też przez niemiecki Sztab Generalny.

    Zaiste: intrygi polityczne udały się niemieckim sztabowcom znacznie lepiej, niż prowadzenie walk na froncie...

    Zupełnie czym innym było powstanie w Warszawie. Decyzja o jego rozpoczęciu była skrajnie nieodpowiedzialna – by nie powiedzieć: „zbrodnicza”. Bilans tego powstania jest znany: prawie 200.000 zabitych Bogu ducha winnych cywilów, dziesięć tysięcy zabitych powstańców, ok. tysiąca zabitych Niemców (plus sporo zabitych Rosjan, Ukraińców, Azerów, Tatarów i innych – z formacji pomocniczych).

    Zawsze można powiedzieć: jest wojna, na wojnie są cele ważniejsze, niż życie ludzkie...

    No, tak: pod warunkiem, że te cele zostaną osiągnięte – a przynajmniej: że była szansa je osiągnąć.

    Otóż – o czym się jakoś w ogóle nie mówi – powstanie w Warszawie nie osiągnęło ŻADNEGO sukcesu militarnego. Co więcej: Wehrmacht w zasadzie w ogóle z tym powstaniem nie walczył – posyłając do mordowania Polaków jednostki pomocnicze, RONA, ROA, „brygadę” Dirlewangera (czyli skazańców, którym obiecywano łaskę za dobrą walkę) – ograniczając się tylko...

    Właśnie: czym właściwie podczas tego powstania zajmował się Wehrmacht?

    Podczas tego powstania Wehrmacht zajęty był realizacją trzech celów:

    1) Zabezpieczeniem nieprzerwanego funkcjonowania lotniska. Co, jak wiadomo, wykonano w 100%. Powstańcy ani na moment nie zagrozili Okęciu.

    2) Zabezpieczeniem przepraw mostowych. Co się udało. Przez wszystkie mosty nieustannie płynęły transporty na Wschód – i na Zachód. Powstańcom nie udało się wysadzić w powietrze, ani nawet zagrozić jakiejkolwiek przeprawie mostowej!!!

    3) Zabezpieczeniem dzielnic zamieszkałych przez Niemców. Co też udało się w 100%.

    Całe to „powstanie” było absolutnym i totalnym fiasco. Osiągnęło natomiast pewien efekt polityczny:

    Ułatwiło to mianowicie Sowietom opanowanie Polski.

    Nie chodzi nawet o to, że zginęło 10.000 młodych ludzi, gotowych walczyć o Polskę. I nawet nie o to, że rozkonspirowano struktury najpotężniejszej Armii Podziemnej w okupowanej Europie. Chodzi o to, że w przekonaniu ludności „rząd londyński” objawił się jako kupa kretynów, gotowych bez sensu posyłać ludzi na śmierć, a miasta wydawać na zniszczenie. Jako ludzie, którzy twierdzili, że powstanie to jest skierowane przeciwko Sowietom – a jednocześnie wykonywali polecenia z Moskwy.

    Bo przecież Radio „Moskwa” wzywało do powstania!!!

    I tak na zakończenie: dla PiS-u II Rzeczpospolita i „rząd londyński”, to wzory do naśladowania...

    Janusz Korwin-Mikke

    Kto nie wierzy – może przeczytać o tym np. tu: http://www.stefczyk.info/publicystyka/historia/72-rocznica-rozpoczecia-rzezi-woli,17654406057#ixzz4GXHSs17p

    (...) Początkowy plan zakładał, że dokona tego Luftwaffe poprzez zmasowane bombardowania Warszawy, z której wcześniej ewakuowana miała być ludność niemiecka. Ostatecznie Hitler zdecydował, że pacyfikacji powstania dokonają siły lądowe przy wsparciu lotnictwa. Do realizacji tego zadania wyznaczony został gen.Eryk von dem Bach-Zelewski.

    Zbrodni na mieszkańcach Woli i Ochoty dokonywała nowo utworzona grupa uderzeniowa pod dowództwem SS Gruppenführera Henryka Reinefahrta. W jej skład wchodziły: pułk z brygady SS Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej (RONA) dowodzony przez SS Brigadeführera Bronisława Kamińskiego - ok. 2 tys. żołnierzy; pułk SS dowodzony przez SS-Standartenführera Oskara Dirlewangera (dwa bataliony, 3381 ludzi), 2. Azerbejdżański Batalion „Bergmann”, dwa bataliony 111. Pułku Azerbejdżańskiego i 3. Pułk Kozaków - razem ok. 2,8 tys. ludzi; 608. Pułk Ochrony z Wrocławia płk.Willy’ego Schmidta - ok. 600 ludzi. (...)

    Gdy człowiek zrobi potężne głupstwo, zazwyczaj stara się to „zracjonalizować” – tłumacząc sobie i innym, że jednak było to potrzebne, znajdując najbardziej nawet nonsensowne „uzasadnienia”. Jest to, zapewne, konieczne dla zdrowia psychicznego – bo ciężko jest żyć w przekonaniu, że jest się winnym śmierci setek tysięcy ludzi. Jednak ci, co nie podejmowali decyzji o wybuchu tego powstania, powinni myśleć trzeźwo!!

    I jeszcze jedno: sanacyjne władze II RP jeszcze przed tym powstaniem miały u ludności solidną krechę – za bezsensowną klęskę wrześniową. Piłsudczycy wierzyli w siłę armii (którą przedtem doprowadzili do zapaści) i obietnice Aliantów (płk.Józef Beck nie wierzył – po wypowiedzeniu słynnej mowy, za którą otrzymał ogromne owacje, zszedł z trybuny i oznajmił najbliższym: „Właśnie zgubiłem Polskę!”). Należało po prostu - jak Słowacy, Węgrzy i Rumuni, których elity umiały myśleć politycznie -  pójść z Niemcami przeciwko Sowietom!

    A po klęsce tego powstania tylko nienawiść do Sowietów powodowała, że o II RP w ogóle myślano jako o podmiocie politycznym. 

  • 03-08-2016 06:54:00

    Męczeństwo ks.Jakóba Hamela czyli: szczęście terrorysty

    Dzieki ss.szarytkom znamy przebieg tej zbrodni: 

    Zamachowcy wtargnęli do kościoła tuż przed zakończeniem Eucharystii. (...) byli bardzo nerwowi, wykrzykiwali slogany po arabsku, po francusku zaś powiedzieli, że „chrześcijanie nie popierają Arabów”. (...)zamachowcy z całą starannością (…) poderżnęli gardło kapłanowi. Sprawdzali przy tym, czy wszystko dobrze się nagrywa. Potem ugodzili też drugiego mężczyznę. Kobietom zaś oświadczyli, że są ich zakładnikami. Ręce mieli splamione krwią. Jeden z nich groził pistoletem.

    Po dokonanym mordzie, zamachowcy się uspokoili, a nawet zrobili się mili. „Jeden z nich uśmiechnął się do mnie na chwilę. Nie był to uśmiech triumfu, ale bardzo miły, kogoś, kto jest szczęśliwy” – wspomina s. Huguette. Islamiści pozwolili kobietom usiąść i rozmawiali z nimi o religii, zapytali, czy znają Koran. Jedna z nich odpowiedziała twierdząco i dodała, że wielkie wrażenie zrobiły na niej fragmenty Koranu o pokoju. Zamachowcy oświadczyli, że i oni chcą pokoju i że zamachy będą się powtarzać, dopóki bomby będą spadały na Syrię.

    Całość tu: http://gosc.pl/doc/3351714.Szarytki-ujawniaja-szczegoly-ataku-we-Francji

    Miejmy nadzieję, że nagranie z tego mordu nie pojawi się w telewizjach ani w Sieci! Dość reklamowania morderców i zachęcania kolejnych kandydatów do ponurej sławy.

    UWAGA: Jeden z terrorystów korzystał nawet z pomocy punktu charytatywnego, w którym pracuje jedna z sióstr. Polska prokuratura próbowalaby zapewne – jak to zwykle robi - te punkty oskarżyć o „pomoc w popełnieniu przestepstwa”  

  • 02-08-2016 23:23:00

    Długi cień góry długów

    Według oficjalnych danych, zadłużenie III Rzeczypospolitej – nie mówię o zadłużeniu samorządów, zadłużeniu w stosunku do emerytów i zadłużeniu rozmaitych agencyj rządowych (to też ukryte źródło brania nielegalnych pożyczek!) – przekroczyło 880 miliardów złotych. Co jest istotne: jest obecnie większe niż przed megarabunkiem pieniędzy z OFE.
    Może na wszelki wypadek zacznę od wyjaśnienia, jak działa ten mechanizm rabunku. Otóż w krajach komunistycznych nie tylko wprowadza się głęboko niemoralne ubezpieczanie emerytalne...
    Tu wyjaśnienie. Ubezpieczenia emerytalne niszczą u podstaw poczucie odpowiedzialności za własne życie. Jest to jedna z głównych różnic między człowiekiem wolnym a niewolnikiem: człowiek wolny sam musi troszczyć się o swoją przyszłość, o swoją starość – podczas gdy niewolnik jest pewien, że Pan będzie go do końca życia utrzymywał! Bardzo wygodnie jest być niewolnikiem – i podejrzewam, że ze szkół dawno już usunięto bajkę śp. Adama Mickiewicza kończącą się słowami: „Lepszy na wolności kąsek lada jaki/ Niźli w niewoli przysmaki”. Jak to powiedział śp. Stefan Kisielewski: „Najgorszym rodzajem niewoli jest ta, w której ludzie nie zdają sobie sprawy, że są niewolnikami”. Więc właśnie: mało kto zdaje sobie z tego sprawę.
    Ale też te ubezpieczenia są obowiązkowe, a pieniądze ze składek znikają i emerytury zależą tylko od tego, ile państwo raczy emerytom dać. Znika związek między składką a wysokością emerytury. Niewolnik liczy, że Pan się wzbogaci i będzie dlań łaskawy – i nawet może brać udział w glosowaniu nad podziałem dochodów Pana!
    Stworzenie OFE było próbą stopniowego wychodzenia z systemu niewolnictwa. Co prawda przy okazji trochę ludzi się nakradło – ale idea była słuszna. Ludzie powinni być ubezpieczeni – i wiedzieć, że jeśli wpłacą tyle a tyle, to otrzymają taką a taką emeryturę.
    Niektórzy ludzie wybrali status niewolnika stojącego przy ogromnej kadzi z napisem „ZUS” (z nadzieją, że państwo zawsze w porę do niej dosypie) – a inni wybrali status Wolnych Ludzi.
    Wolność jest jednak obarczona ryzykiem. A, jak wiadomo, „nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd – jeśli zabraknie mu pieniędzy”. I zabrakło – więc „rząd” PO-PSL ukradł emerytom połowę zgromadzonych przez nich w OFE (i trochę uszczuplonych przez złodziejskie lub nieudolne PTE...) pieniędzy.
    Odbyło się to w prosty sposób: PTE musiały większą część składek „inwestować w obligacje rządowe”. Krotko pisząc: rządy pożyczały sobie te pieniądze – a w zamian wystawiały kwity zwane „obligacjami” (czyli „zobowiązaniem do zapłaty”). Gdy zadłużenie reżymu niebezpiecznie zbliżyło się do progu postawionego w konstytucji – rząd po prostu ogłosił, że nie czuje się zobowiązany do płacenia tych pieniędzy. Te obligacje „umorzył” – nie pytając oczywiście wierzycieli (czyli poszczególnych PTE) o zdanie!!
    To dokładnie tak, jakbym pożyczył od swojego niewolnika pieniądze – i któregoś dnia oznajmił: „Nie jestem ci nic winien”. Nazwano to grzecznie „umorzeniem obligacyj”.
    Nadzorcy funduszów niewolników – czyli PTE – które latami pasożytowały na tych pieniądzach, nie pozwały III Rzeczypospolitej do żadnego Trybunału. Dlaczego?
    Bo pozostawiono im zarządzanie drugą połowa pieniędzy OFE! Jeszcze było na czym się paść.
    I oto teraz rząd PiS przymierza się do ukradzenia drugiej połowy tych pieniędzy. Tym razem może być gorzej – bo całkowicie obrabowane PTE mogą nie popuścić. W dodatku międzynarodowe trybunały, wściekłe na sposób, w jaki PiS traktuje prawo i sędziów, mogą dać „Rządowi” nauczkę. Podejrzewam, że w tej chwili „Rząd” kazał ABW i innych służbom tajnym i widnym zbierać materiały obciążające poszczególne PTE – by w razie czego móc im powiedzieć: „Jak się na nas poskarżycie, znajdziecie się przed obliczem prokuratora”.
    To takie moje przypuszczenia – ale, przypominam, moje przewidywania odnośnie tego, że śp. Lech Kaczyński, wbrew zapowiedzi, nie opublikuje Aneksu do Raportu ws. WSI, by szantażować postacie w tym Raporcie występujące, sprawdziły się co do joty. Niestety, na tym polega „polityka” w kraju d***kratycznym.
    W kraju normalnym Monarcha przestępców wedle swej woli może zapakować do wieży czy innego więzienia – więc nie musi uciekać się do przekupywania wyborców, szantażowania przeciwników politycznych itd. W d***kracji tego zrobić się nie daje – więc rządy uciekają się do przekupstwa i szantażu.
    Epokę tę otworzył śp. Otton von Bismarck – wyjaśniając: „Nie należy patrzeć, jak sporządza się kiełbasę ani jak robi się politykę”. No i rzeczywiście.
    Jeśli jednak nie będziemy na to patrzeć – będą nam do tej kiełbasy wciskać rozmaite g***a. Dlatego ktoś musi się poświęcić, zatkać nos – i patrzeć IM na łapki.
    W ten sposób jednak przyzwyczajamy się do tego systemu, oswajamy się z nim i pakowanie g***a do kiełbasy uważamy za rzecz normalną; liczymy tylko, że liczni, a kosztowni urzędnicy będą pilnowali wyrobów kiełbasianych – nie dając się przekupić przez ich producentów. Ta nadzieja jest najczęściej złudna. A jeśli mają nie dać się przekupić, to trzeba ich dobrze opłacać, trzeba ich wielu nająć – no i surowo karać.
    Czy nie lepiej wprowadzić ustrój zamordystyczny, w którym tych urzędników by nie było, Władca traktowałby wszystkich z pełnym zaufaniem – ale gdyby ktoś tego zaufania nadużył i jakiś konsument kiełbasy zgłosił się ze skargą, to kara byłaby bardzo surowa.
    Wynajmowanie urzędników kontrolujących producentów jest jednak nie tylko kosztowne. Jest demoralizujące. Jest produkowaniem potencjalnych przestępców.
    Właśnie dlatego jestem zwolennikiem Monarchii Absolutnej, Oświeconej ideami Adama Smitha, Fryderyka von Hay’ka i innych konserwatywnych liberałów.
    A te d***kracje im wcześniej Diabli wezmą (wraz z całą Unia Europejską) – tym lepiej! ?

    Wolność jest jednak obarczona ryzykiem. A, jak wiadomo, „nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd – jeśli zabraknie mu pieniędzy”.