Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63984 komentujących
49169 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 30-07-2016 20:46:00

    Teoria bluzgu

    Portal wPolityce.pl był tak miły i zamieścił bardzo uczciwe streszczenie moich poglądów – wyłożonych na konferencji prasowej w sprawie szczytu NATO. Tytuł był taki: „Korwin-Mikke straszy III wojną światową: – Kto napuszcza Amerykanów na Rosję, przykłada palec do wojny nuklearnej”. Cóż, niektórzy gorzej niż straszą. Np. p. Paweł Kowal już we wrześniu 2014 roku powiedział był w Telewizji Republika: „Dziś mamy wojnę. Nie powinniśmy mówić Polakom, że ta wojna może będzie, bo ona już jest”. Dobrze – wróćmy do mojej wypowiedzi:
    „– Jeżeli pani Clintonowa wygra wybory, III wojna światowa jest bardzo prawdopodobna – przestrzega prezes partii KORWiN, eurodeputowany Janusz Korwin-Mikke.
    Polityk odniósł się do odbywającego się w Warszawie szczytu NATO. Na swój – przewrotny – sposób:
    – Blisko 20 lat temu byłem zdecydowanym zwolennikiem wstąpienia Polski do NATO – mówił. – NATO, które wtedy miało być paktem obronnym, z wolna przekształciło się w pakt agresywny (...) i zagraża pokojowi na świecie. Trzeba to powiedzieć jasno. To, co się robi w tej chwili, są to nieustanne prowokacje w celu wywołania wojny światowej. Są to kręgi związane z panią Clintonową. Jeżeli pani Clintonowa wygra wybory, III wojna światowa jest bardzo prawdopodobna.
    Jak dowodził, dowodem na agresywną politykę sojuszu jest obecność amerykańskich okrętów na Bałtyku i Morzu Czarnym. – Turcja, członek NATO, zestrzeliła samolot rosyjski, który brał udział w operacji przeciwko kalifatowi. Mamy nieustanny atak przeciwko Rosji. W Redzikowie buduje się stację wykrywającą rakiety, kłamiąc bezczelnie, że jest to przeciwko Iranowi (...). Taka sama stacja ma powstać na Łotwie, co zachwieje równowagę nuklearną
    – wyliczał eurodeputowany. Polityk wygłosił też swoją teorię równowagi gwarantującej światowy pokój:
    – Pokój jest utrzymywany na świecie od lat, dlatego że istnieje równowaga strachu. Gdyby Amerykanie zaatakowali nuklearnie Rosję, Rosja wystrzeliłaby rakiety rosyjskie i zniszczyłaby spory kawałek Stanów Zjednoczonych. A ponieważ Stany się tego boją, to nie atakują Rosji. I odwrotnie. Jeżeli jednak stacjom w Redzikowie i na Łotwie uda się odpowiednio wcześnie wykryć start odwetowych rakiet rosyjskich, to amerykańskie przeciwrakiety zdołają je zniszczyć, zanim dosięgną terytorium Stanów Zjednoczonych. W związku z tym Ameryka będzie mogła zniszczyć Rosję bez ryzyka, że Rosjanie zniszczą USA.
    Dlatego te bazy zachwiewają równowagę światową. Pan Putin bardzo słusznie się boi i uważa, że coś trzeba z tym zrobić. Rosjanie się panicznie boją w tej chwili. (...)
    Proszę zwrócić uwagę, że Rosjanie nie mają żadnych baz dookoła Stanów Zjednoczonych, w Kanadzie czy Meksyku.
    (o agresji Rosji wobec Ukrainy eurodeputowany taktownie nie wspomniał). Stwierdził natomiast obrazowo:
    – Przestraszony pies zapędzony do kąta potrafi czasami ugryźć”.
    Otóż to, co portal wPolityce.pl nazywa „moją teorią równowagi gwarantującej światowy pokój”, jest to po prostu e-le-men-tarz polityki, który za „komuny” znał i rozumiał każdy licealista!!!
    Jedziemy dalej.
    „Od geopolitycznej teorii Korwin-Mikke płynnie przeszedł do krytyki polityki rządu:
    – Nie chcę III wojny światowej, dlatego ostrzegam przed polityką, w której obecny rząd PiS-u, wysługując się Amerykanom – jak to ładnie określił minister Radosław Sikorski – będzie pomagał w doprowadzeniu do III wojny światowej. Ogromna część Amerykanów wojny nie chce, ale są tam kręgi, które chcą Amerykę w tę wojnę wciągnąć. Ta polska propaganda antyrosyjska znakomicie pomaga tym kręgom w Ameryce namówić innych Amerykanów do wojny.
    Zdaniem polityka: – Polska jest osamotniona w Grupie Wyszehradzkiej. Wszystkie państwa Wyszehradu mają w stosunku do Rosji politykę neutralną. Natomiast Polska jako jedyna ma politykę pryncypialnie, zupełnie bezsensownie antyrosyjską. Sankcje szkodą obydwu stronom.
    Polityka ta jest absolutnie błędna (...). Chodzi o groźbę wybuchu III wojny światowej i zdajmy sobie z tego sprawę, że ten, kto napuszcza Amerykanów na Rosję, przykłada palec do wojny nuklearnej – podsumował Korwin-Mikke”.
    Co mnie zaszokowało – i spowodowało, że na str. III umieściłem w ramce uwagę o analfabetach – to to, że w komentarzach na portalu pojawiły się pod tym tekstem praktycznie same bluzgi. „Agent Putina” to określenie najłagodniejsze. Może co dziesiąty komentarz był w miarę przychylny – co zresztą skutkowało atakami na takiego komentatora.
    Tak nawiasem: twierdzenie, że Rosjanie panikują, i nazwanie Rosjan psem, który zapędzony do kąta może ugryźć, na pewno nie jest dobrze odbierane w Rosji. Chyba powinienem raczej powiedzieć o niedźwiedziu...
    Co jednak jest znamienne: żadna (powtarzam: żadna!) napaść na mnie nie była niczym podparta. Nikt nie zakwestionował żadnego mojego argumentu. Same obelgi i insynuacje. Ale jeszcze bardziej szokujące jest co innego.
    Otóż p. Sławomir Dębski, szef PISM-u, zamieścił na tymże portalu wypowiedź w duchu jak najbardziej prorządowym i proamerykańskim.
    I jaki efekt? Pod tą wypowiedzią pojawiły się komentarze w 80% krytyczne – tak jakby pisali je moi zwolennicy. I dość kulturalne. Podaję trzy kolejne:
    „Czy to nie szkoda zawracać sobie tyłka facetami wydalającymi takie teorie, które w konfrontacji z faktami: atakami na Irak, Libię są kopią PRL-owskiej propagandy?”;
    „Najpierw był majdan spon-sorosowany, a potem Rosja odebrała to, co wcześniej podarowała Ukrainie. Już Polacy nie kupują kitu antysąsiedzkiego. Polskę oddaliście w niewolę wielonarodową”;
    „Co za bełkoty. wPolityce, umieszczając takie wypociny, zbliża się do poziomu GW. Polacy, na szczęście, nie taki głupi naród, zaczynają łapać się w sytuacji”.
    Hmmmm... Może po prostu ludzie rozsądni nie rzucają pereł przed wieprze – i nie zamieszczają komentarzy popierających kogokolwiek. Piszą je tylko ludzie pełni nienawiści do każdego, kto kwestionuje ich przekonania (tu: że Rosja to agresor, który grozi zajęciem Warszawy, Berlina i Paryża, a tam – przeciwnie).
    A może te komentarze zamieszczają już tylko płatne trolle – tu opłacane przez PiS, a tam przez Ambasadę Federacji Rosyjskiej?
  • 29-07-2016 12:21:00

    Poprawki do dwóch komentarzy - p.Leszczyńskiego i {Pamperskiego}

    Zajmuję się tymi dwoma komentarzami, bo powielone są w nich absolutnie fałszywe stereotypy:

    P.Marcin Leszczyński pyta: „A czy nie było tak, że wszystko szlo do Matuszki Rossyji? Inne kraje po wojnie dostały rekompensaty a my nie?

    Złodzieje, złodziejami pozabierali co się dało, bo inaczej się nie dało dojść do czegokolwiek - a ludzie chcieli żyć, budować się i planować przyszłość. Teraz każdy by też rozkradł państwo jeszcze raz gdyby taka okazja nadarzyla się raz jeszcze w takich okolicznościach.

    Za młody jestem żeby pamiętać, ale jeśli po cement, kiełbasę, pustaki i wspomniany papier do d**y się stało [w kolejkach] gdy Niemcy pakowali komputery do samochodów, to chyba o czymś świadczy.

    Cały wysiłek szedł jak w d**ę psu, tyrali nami Rosjanie, teraz Unia.

    Ze smutkiem przyznaję, że jedyne dobre, co w Unii jest, to to, że na święta mogę rodzinę na dowód odwiedzić."

    {Maciej Baltazary Pamperski}: Coś w tym jest; nawet patrząc jak z niedalekiej Białorusi - ile „Lexusów” i „Audi” wyjeżdża; widać, źle tam nie żyją mimo wodza i braku Unii, a władzy prorosyjskiej

    Wyjaśniam po kolei:

    1) W rzeczywistości było akurat dokładnie odwrotnie. Matuszka Rosja, tak samo jak Niemcy w Unii Europejskiej, dokładała zarówno do innych republik ZSRS, jak i do swoich protektoratów. By siedzieli cicho. Zaś głupim Rosjanom, którzy na to wszystko harowali, sowieci wmawiali, że dzięki temu mają ho-ho: Imperium! Wielu Rosjan do dziś wspomina to z dumą i nostalgią... A przecież Rosja – co każdy 20 lat temu widział – była najbiedniejszym z krajów post-sowieckich!!! Tyle, że - podobnie jak Unia Europejska - sowieci wymagali za to stosowania w tych krajach idiotycznego systemu polityczno-społeczno-gospodarczego. Tak, że per saldo wszyscy na tym wyszli źle. Tak samo jak źle wychodzą na Unii Niemcy. Aż przykro patrzeć w jakim stanie jest obecnie ten piękny, potężny i bogaty ongiś kraj. Chociaż dla Polski to może i dobrze...

    2) Jasne: „państwowe” to niczyje – i każdy kradnie. Jeden ukradnie papier toaletowy – drugi 10 milionów. Dlatego ludzie o mentalności złodzieja – np. politycy, urzędnicy i działacze związków zawodowych – chcą by jak najwięcej było „państwowe”. Państwową kopalnię można rozkradać – a prywatnej się nie daje. Dlatego prywatne kopalnie dają zyski – do państwowych się dokłada. I dlatego dyrektorzy kopalń, związki zawodowe i szeregowi górnicy chcą by kopalnie były państwowe. I dlatego nie wolno na to pozwolić.

    3) Zależy, którzy Niemcy. Ci z NRD też stali po papier toaletowy w kolejkach i jeździli „Trabantami”.

    4) Nie: „tyrają nami” socjaliści: najpierw sowieci, obecnie federaści.

    5) Nie: to dzięki Układowi z Schengen. Inna sprawa, że federaści budują wspólne scentralizowane państwo – a sowieci szanowali odrębność państw – a raczej: poszczególne partie komunistyczne zazdrośnie strzegły swej suwerenności. Nawet wspólnej waluty nie udało się sowietom wprowadzić.

    6) Nie: parędziesiąt tysięcy „Audi” i „Lexusów” nie świadczy jeszcze rozwoju kraju.

    7) Nie: Białoruś rozwija się w miarę przyzwoicie nie „mimo” lecz DLATEGO, że ma Wodza, a nie jakąś d***krację – i dlatego, że NIE jest w Unii. Polska PO rozpadzie RWPG, a PRZED wejściem do Wspólnoty Europejskiej, rozwijała się w tempie prawie 8%. Białoruś ma 3% (i tak lepiej, niż średnia UE...) dlatego, że Wódz zanadto wierzy w socjalizm.

    8) "Pro-rosyjska” jest na Białej Rusi bodaj większość ludności – natomiast władza jest akurat anty-rosyjska i rozpaczliwie walczy o zachowanie suwerenności; nie dlatego, że Wódz jest białoruskim patriotą, lecz dlatego, że chce być Numerem 1. W Federacji Rosyjskiej byłby (w najlepszym wypadku...) Numerem 2. I JE Aleksandra Łukaszenkę należy w tym popierać - a nie wpychać w objęcia Matuszki WszechRusi!

    Ufff – to chyba wszystko. Sporo, jak na dwa komentarze – nieprawda-ż?

    Przy okazji: co ja doradzam Białym Rusinom: 

  • 28-07-2016 10:36:00

    Zapraszamy naszych Czytelników do naszej księgarni http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Dziś nowe pozycje: najnowsza książka Janusza Korwin-Mikke – Europa według Korwina, w której w kilkudziesięciu felietonach przedstawia on swoje poglądy nt. Unii Europejskiej i nie tylko. Do nabycia w komplecie wraz z innymi książkami JKM lub z autografem Autora,

    Eric von Kuehnelt-Leddin – Wolność czy równość. Jedna z najnowszych pozycji FijorrPublishing ze wstępem Janusza Korwin-Mikke

    Fryderyka Bastiata – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolności nad zniewoleniem,

    Douga R. Casey'a – Inwestowanie w trudnych czasach – książka napisana specjalnie dla Uczelni Asbiro oraz wydawnictwa Fijorr Publishing.

    Także tylko u nas najnowsza książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej i zakulisowych rozmowach ministra Józefa Becka ze Stalinem pt. Skierujmy agresję Hitlera na Francję i Anglię!

    A także:

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę – to najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    Dwie nowe pozycje Hansa Hermana Hoppego: – Ekonomia i etyka własności prywatnej, studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Krótka historia człowieka i Demokracja, czyli bóg, który zawiódł.

    George'a GilderaBogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur DmochowskiAfera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'SouzaWybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark SkousenLogika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Clive Ponting – Armageddon, czyli niepoprawna politycznie historia II wojny światowej

    Dodatkowo w komplecie z autografem oraz przy zamówieniach powyżej 150 zł. otrzymają Państwo mój nowy, mało znany, zbiór felietonów drukowanych lokalnych pismach samorządowych pt. „Wielkopolska w Wielkiej Europie”.

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

    BIC Swift przy wpłatach zza granicy BREXPLPWMUL

    zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres

    [email protected]


     


     

  • 27-07-2016 09:32:00

    Ludzie rozumują dziwnie

    Terroryści robią zamach na lotnisko w Zaventem (pod Brukselą). Natychmiast zostają podjęte skrajne środki ostrożności, czekanie na odlot wydłuża się 10-krotnie, zaangażowanych jest 500 żołnierzy, drugie tyle policjantów – i zapewne jakieś inne policje tajne, widne i dwupłciowe.

    Tymczasem inne lotniska są pilnowane znacznie gorzej – choć, na zdrowy rozum, żaden terrorysta nie będzie się pchał tam, gdzie już zamachu dokonano i spowodowano sporo zniszczeń...

    Oczywiście: nikt nie mógł przewidzieć, że następnym celem będzie Nicea. Możliwy jest wybór paru tysięcy lokalizacji – i wszystkiego nie da się upilnować. Stąd wniosek prosty: nie ma sensu pilnować stu obiektów, skoro terroryści mają do dyspozycji parę tysięcy innych.

    Trzeba po prostu pogodzić się z tym, że życie jest niebezpieczne. Szansa, że zginiemy w zamachu jest jakieś tysiąc razy mniejsza od szansy, że wpadniemy pod samochód i tak zakończymy pobyt na tym padole. Tak więc pojawienie się terroryzmu zwiększyło nasze zagrożenie raptem o jedną tysięczną....

    W ogóle nie ma o czym mówić i czym się przejmować. Trzeba „tylko”, gdy do zamachu przyznał się „kalifat”, posłać tam dwie setki samolotów i 50.000 żołnierzy – i wyrezać tę zarazę...

    Ba! Amerykanie nie pozwalają. Nie pozwalają rozwalić „kalifatu” – bo „kalifat” atakuje również JE Baszszara al-Assada, który jest klientem JE Włodzimierza W.Putina.

    No, i „kalifat” trwa. Nazywano go ISIL, potem ISIS, teras IS – ale jest to zgraja zwyrodniałych morderców! I tyle.

    Jestem przekonany, że ten zamachowiec, to w ogóle nie miał nic wspólnego z „kalifatem”. Po prostu „kalifat” przyznał się do kolejnej zbrodni – bo zależy mu, by ludzie się go bali.

    I właśnie tego życzenia morderców spełniać nie należy. Te 85 trupów należy potraktować dokładnie tak samo, jak 6 x 15 trupów ginących codziennie we Francji. Czyli: wzruszyć ramionami.

    Na te 6 x 15 trupów reagujemy wydatkami na poprawienie bezpieczeństwa – a na te 85: hurtowym wysłaniem rzeczonych 50.000 żołnierzy.

    I nie ma co liczyć, ile to kosztuje. Trzeba to zrobić – bo następnym razem zabiją nam 200 ludzi.

    A teraz dlaczego Mahomet Lahouaiej Bouhlel, nie będąc szkolonym terrorystą „kalifatu”, dokonał tego, czego dokonał?

    A dlaczego Herostrates spalił świątynię Diany w Efezie – choć wiedział, że go za to rozszarpią końmi? Dla sławy!!

    Jeśli zamiast wzruszyć ramionami i robić swoje, tygodniami roztrząsamy sprawę tego zamachu – to jest to ogromna pokusa, by zostać KIMŚ! Mahomet Lahpuaiej Bouhlel był nikim, był wyobcowanym Tunezyjczykiem, którego żona chce porzucić. A w ten sposób zapewnił sobie SŁAWĘ!

    Jak zdarzy się taki zamach, należy wszystkich dziennikarzy natychmiast wsadzić do aresztu, miejsce zamachu otoczyć prowizorycznym płotem – i udawać, że nic się nie stało. Nie należy robić tego, na czym tym szaleńcom zależy: zapewniać im rozgłosu. Pochować drania pod cmentarnym płotem, w nieznanym miejscu, bez wyrytego nazwiska. Wierzących islamistów wrzucać do chlewu ze świniami. I odechce im się szybko.

    Ale żyjemy w d***kracji. L*d chce krwawych obrazów w telewizji. Rozpacz matki, która straciła syna... O, to te dziennikarskie hieny natychmiast pokazują.

    A Abu Bakr al-Baghdadi (naprawdę urodził się w Samarze, a nie w Bagdadzie...) ogląda to w telewizji i zaciera ręce. Giaury sami kopią sobie grób.

    Przed zamachem w Nicei nie wprowadzono w Polsce stanu podwyższonego ryzyka? Nie wprowadzono (i słusznie) choć po świecie krążyło pewno ze 300 terrorystów. Wprowadzono po zamachu w Nicei – gdy liczba terrorystów zmniejszyła się do 299...

    Nielogiczne... Chyba, że przyjmiemy, że po każdym zamachu, świetnie opisanym w mediach, rośnie liczba chętnych na zostanie Bohaterem...

  • 22-07-2016 02:20:00

    Kilka słów prawdy - przyjętych w PE tym razem z uwagą:

    Po raz pierwszy w PE nie było oburzenia, gdy powiedziałem o konieczności przywrócenia kary śmierci – i kilka słów prawdy o popieraniu Turcji. Na sali nie było, na szczęście, polskich tłumaczy.  Tu tekst po polsku:

    Dziekuję, p.Przewodniczący, Szanowni Państwo!

    Przede wszystkim chce przypomnieć, że w 1991 roku w Algerii islamiści wygrali wybory, stworzyli legalny rząd – i w styczniu 1992 roku junta zrobiła coup d'état, i zwycięski przewrót został poparty przez EWG i USA. Więc bądźcie ostrożni z twierdzeniem, że zamach stanu jest niedopuszczalną formą przejęcia władzy.

    Po drugie: przywrócenie kary śmierci jest absolutnie niezbędne – i nastąpi w większości krajów europejskich; jeśli nie, to Europa zostanie podbita przez muzułmanów – i to ONI przywrócą karę śmierci. Przy okazji: nie rozumiem dlaczego powiedziala Pani przy tym o „putinizacji” Turcji; przecież p.Putin karę śmierci w Rosji, o ile wiem, zlikwidował?!?

    Ale, co najważniejsze: karę śmierci trzeba przywrócić – ale ani kara śmierci, ani żadne prawo, nie może działać wstecz! Nie może dotyczyć czynów popelnionych uprzednio. Więc jeśli by do tego doszło, Turcja wyleci z szeregu państw przestrzegających prawa – i wszystkie negocjacje z Turcją powinny zostać zerwane.

    Przy okazji: nie mogę zrozumieć, ćzemu p.Merkel i p.Schulz popierali p.Erdoğana, co dodało Mu śmiałości do czynienia tego, co robi On teraz. I sądzę, że nie powinniśmy wydawać żadnego oświadczenia w/s Turcji – ponieważ w tej sytuacji powinniśmy być skrajnie ostrożni. I proszę pamiętać: w 1932 roku wielu polityków popierało Adolfa Hitlera – i to też dodało Mu śmiałosci by czynić to, co czynił. Więc: bądźcie ostrożni!

    Dziękuje bardzo. 

  • 21-07-2016 22:42:00

    Powtórka z rozrywki

    Rząd PiS wprowadził Program 500+ twierdząc, że robi to z dwóch powodów: (1) by pomóc rodzinom borykającym się z kłopotami finansowymi z powodu posiadania dzieci (2) by zwiększyć liczbę dzieci – bo rodzi się ich „za mało”.

    Zwolennicy nakłaniania ludzi szmalem, by płodzili dzieci – najwyraźniej nie wiedzą, co robią.

    Chcę powiedzieć przy tym jasno, że nie dotyczy to tylko PiS-u – i dotyczy to nie tylko Polski.

    Parę lat temu p.Donald Tusk, w roli premiera, oświadczył: „Chcemy, by Polacy nie bali się mieć dzieci”.

    Była to bezczelność zatykająca dech w piersiach. Ten były liberał – obecnie przebija Hitlera i Stalina. Tak: nawet za Hitlera i Stalina człowiekowi nie groziło więzienie za danie klapsa własnemu dziecku!!!

    A ten przepis wprowadził właśnie p.Tusk!

    To jak ludzie mają się nie bać mieć dzieci???!?

    Za Stalina człowiek się bał, że dziecię doniesie, iż tata nie kocha Ojca Narodów. Teraz wystarczy, że doniesie, że mama sprała go pasem, albo, że ojciec molestował je seksualnie. Po czym można zostać zapakowanym do ciupy i spędzić tam np. rok, zanim pociecha dojdzie do wniosku, że bez taty w domu nie ma pieniędzy – i odwoła fałszywe zeznania!

    A i wtedy mogą nie uwierzyć!

    Do więzienia można pójść za niezaszczepienie dziecka, za nieposłanie go do szkoły, za niedostateczną opiekę, za wygłodzenie dzieciaka, za jego spasienie…

    I to wszystko dzieje się w całej Europie. Dziwne, że pod okupacją tych „liberałów” ludzie w ogóle jeszcze mają dzieci!

    Zamiast myśleć, jak spowodować, by ludzie chcieli mieć dzieci, warto więc zastanowić się, co zostało zrobione, by ludzie ich mieć nie chcieli.

    Tylko ... wtedy trzeba pomyśleć. Amerykanie mówią, że jeśli już człowiek nie ma żadnego, ale to żadnego – wyjścia... to wtedy jest skłonny chwilę pomyśleć.

    Przypominam więc banalna prawdę, że jeszcze ważniejszą przyczyną niepłodzenia dzieci jest zanik potrzeby opieki na starość. Państwo gwarantuje emeryturę, państwo zapewnia dom starców – to po cholerę mieć dzieci? Tylko koszt i kłopot.

    A teraz popatrzmy jakie są skutki niepłodzenia dzieci.

    Nie o to chodzi, że rodzi się ich mało. Chodzi o to, że zmieniamy środowisko.

    Zwolennikom „środowiska naturalnego” przypominam, że naturalnym środowiskiem, w który rośnie mały Homo Sapiens jest rodzina, w której jest dużo dzieci. Zmusza to każde dziecko do rywalizowania – ale uczy też wzajemnej pomocy. Duża rodzina uczy po prostu życia.

    Natomiast jedynak to na ogół – nie zawsze – człowiek zdefektowany. W USA nie biorą takich do lotnictwa – bo jedynak boi się ryzykować, nie umie się bić.

    Społeczeństwo jedynaków jest okaleczone.

    Normalna piramida demograficzna stoi na szerokiej podstawie: w każdym następnym roczniku jest więcej ludzi. To umożliwia normalne małżeństwa, w których mężczyzna jest trochę starszy od kobiety. Jeśli zamiast piramidy mamy słup – tworzą się małżeństwa rówieśnicze, które po kilku-kilkunastu latach się rozpadają. Mężczyźni są po prostu o wiele dłużej sprawni seksualnie i mogą mieć dzieci.

    Jednak próba naprawiania tego przez premie finansowe – to skandal. Był już program 1000 zł za dziecko. Efekt był taki, że w normalnych rodzinach rodziło się mniej dzieci – a za to więcej w rodzinach, w których potrzebowano na gwałt pieniędzy na wódkę – albo i na denaturat.

    Klęska tego programu niczego, jak widać, ludzi nie nauczyła.

    No cóż: będą rodziły się dzieci w rodzinach, które spłodzą je za gwarantowane 500 zł, a po zakupie półlitrówki będą się brać za płodzenie następnego dostarczyciela 500 zł.

    Tylko kto będzie potem płacił zasiłki na debilków spłodzonych w pijanym widzie?

    Miejmy nadzieję, że ten program nie zadziała... Ale marne: Polak za 500 zł nie tylko dziecko zrobi...

    Janusz Korwin-Mikke

  • 14-07-2016 23:46:00

    Wielkimi skokami w politykę

    P.Cezary Kaźmierczak ma piękną kartę z czasów PRLu - i jest szefem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. ZPiP jest oczywiście apolityczny, choć niedźwiedź w logo wskazywałby na sympatie pro-rosyjskie. Z uwagą więc czytałem Jego wypowiedź n/t powstania Stowarzyszenia „Endecja”.

    P.Kaźmierczak najpierw długo krytykował politykę romantyczną – i podpisuję się pod każdym Jego słowem. Po czym „Endecję”... zaatakował.

    Oświadczył, że „Endecja” wraca do polityki romantycznej właśnie – wbrew eNDeckim tradycjom i publicystyce jej frontmana, p.Rafała A.Ziemkiewicza.

    P.Kaźmierczak jednak nie podał ani jednego cytatu, uzasadniającego taką ocenę. Straciłem więc godzinę surfując po Sieci i szukając jakichś wypowiedzi w/w ntt. - nie znalazłem. Czemu się nie dziwię, bo rozmawiając z PT Założycielami „Endecji” dowiadywałem się niezmiennie, że ma to być kontynuatorka klasycznej, „starej” eNDecji, liberalnej gospodarczo, konserwatywnej społecznie – a politycznie stanowczo i programowo anty-romantycznej i raczej pro-rosyjskiej, a zdecydowanie anty-niemieckiej – i dlatego zakładałem, że będziemy z taką eNDecją współpracować.

    Nie mogąc więc nic znaleźć, wróciłem do tekstu p.Kaźmierczaka – szukając, co On rozumie przez właściwą, pozytywistyczną politykę dla Polski.

    Otóż pisze On tak:

    „Po 1989 roku, obojętnie kto rządził, polska polityka zagraniczna była stała i realistyczna. Akcenty jedynie były różne. Nawet niewiele rozumiejący z tego politycy PSL tego nie kwestionowali. Opierała i opiera się z grubsza na:

    1. Trzymamy z silniejszym: Niemcy/ USA/ Unia Europejska.

    2. Nie możemy dopuścić przejęcia przez Rosję Ukrainy (w zasadzie uniemożliwia nam to obronę), a w przypadku sprzyjającej koniunktury, próbujemy ją wciągnąć do NATO, żeby ewentualna konfrontacja Wschód/ Zachód – jakkolwiek brutalnie to zabrzmi – odbyła się nad Dnieprem, a nie nad Wisłą.

    Teraz jest to kwestionowane i chyba po raz pierwszy przez tak znaczące osoby. (…) Tak czy inaczej – romantycy wracają. To, że pod flagą endecką – no, to już poczucie humoru Pana Boga. To, że Rafał Ziemkiewicz, głosi idee, które radykalnie potępiał i zwalczał w „Jakie piękne samobójstwo”, to już złośliwość losu.

    Dyskusję zacznę od końca. Istotnie: dla III RP niesłychanie ważne jest utrzymanie niepodległej Ukrainy. Nie zgadzam się jednak z tezą, że przejęcie Ukrainy przez Kreml „Uniemożliwia nam obronę”.

    Po pierwsze: w ogóle nie wiadomo, czy musielibyśmy się bronić? W XX-leciu międzywojennym to II RP zaatakowała w 1920 Federację Rosyjską (i Ukraińską Republikę Socjalistyczną) – nb.: szkoda, że tak późno, gdy Judenicz, Kołczak, Wrangel i Denikin już byli pokonani... W 1939 roku Stalin proponował sojusz anty-niemiecki – co II RP odrzuciła, bo żądał (z punktu widzenia militarnego jak najbardziej słusznie) prawa wejścia Armii Czerwonej do Polski. A po 1945 Stalin nie wcielił Polski do ZSRS – choć, gdyby chciał, to by to mógł zrobić. Nie widzę powodu by JE Włodzimierz Putin, który jest rozważnym imperialistą, miał chcieć wcielać do Federacji 38 milionów buntowniczych, nie lubiących Rosji, Polaków?!?

    Po drugie: jeśli „uniemożliwiałoby to obronę” - to w takim razie nie ma co wciągać Ukrainy do NATO, bo jej jeszcze bliższe sąsiedztwo z Rosją tym bardziej uniemożliwiłoby jej obronę...

    Po trzecie: zwracam tu jeszcze uwagę, że po dwóch latach konfliktu w Donbasie liczba Ukraińców nie kochających Rosji wzrosła z 19% do oszołamiających 25%... W interesie Polski leży, by ta liczba wzrosła do np. 90% - więc przeciąganie się konfliktu w Donbasie jest nam na rękę. Powtarzam: Ukraińcy nie muszą nas lubić. Niech nas nienawidzą – byleby nienawidzili również Rosjan.

    Wracamy do punktu (1). Jest to pomieszanie z poplątaniem.

    Po pierwsze: co to jest: „Niemcy/USA/EU”?? Siedem lat temu państwa Osi (Berlin-Paryż – plus Belgia i Luksemburg) były niemal w stanie wojny z USA. Obecnie po Brexicie idea stworzenia anty-amerykańskich sił UE (co wtedy storpedował Londyn) powraca. Na razie jednak UE to militarnie Okrągłe ZerO – bo nie ma ani jednego żołnierza. Natomiast wiara w zamorski sojusz z USA to właśnie romantyzm. Realizm nakazuje wybrać między sojuszem z Niemcami, stworzeniem Międzymorza (na bazie Wyszehradu) lub sojuszem z Rosją.

    Po drugie: polityka pozytywistyczna nakazuje trzymać nie z „silniejszym” - lecz z takim, w sojuszu z którym jest się silniejszym od najsilniejszego. I Polska powinna starać się rozerwać Oś – i tworzyć z Francją (nie pod rządami JE Franciszka Holland'a, oczywiście...) i Rosją sojusz przeciwko Niemcom i ich klientce, Ukrainie.

    Reasumując: można odnieść wrażenie, że p.Kaźmierczak zapuszcza się w regiony polityki zagranicznej nie całkiem obiektywnie: jest włączony w zaprzęg obecnego reżymu. Co, być może, wyjaśniałoby też Jego poparcie dla obrabowania OFE i nieoczekiwaną obronę SKOKów...

     

     

  • 12-07-2016 01:40:00

    Ceny leków

    Na moim portalu w dziale INFO pojawiła się wiadomość oparta na tekście „Gazety Wyborczej”:

    Poprawiła się dostępność leków w naszych aptekach, ale nadal kwitnie proceder nielegalnego wywozu ich za granice kraju - pisze "Gazeta Wyborcza".

    Komputerowy system do kontroli, których leków brakuje i gdzie, będzie wdrożony rok później niż planowano. Pełny obraz sytuacji mieliśmy mieć już od 1 stycznia 2017 r.

    - Obecnie trwają prace legislacyjne mające na celu przesunięcie tego terminu na 1 stycznia 2018 r. - poinformowała p. Milena Kruszewska, rzeczniczka resortu zdrowia i wyjaśniła, że termin zostanie przesunięty m.in. ze względu na prośby przedsiębiorców i konieczność dostosowania się do wymogów systemowych.

    Choć problemy z dostępnością leków są dużo mniejsze, to ciągle nielegalnie wyciekają one z naszego kraju - podkreśla gazeta. W porównaniu z Europą Zachodnią są tanie. Popyt jest zwłaszcza na leki nasercowe, przeciwzakrzepowe i przeciwastmatyczne. Preparat przeciwzakrzepowy kosztuje u nas ok. 100 zł, a za granicą pięć razy tyle.

    ( http://korwin-mikke.pl/polska/zobacz/leki_ciagle_wyciekaja_z_kraju/132222 )

    Otóż, przede wszystkim, jest to nieprawda. Czasem kupuję leki w Brukseli albo Sztrasburgu – i ceny są wyższe co najwyżej o 20% - bo podatki od aptek są w stolicach Zachodu wyższe.

    A teraz przyjrzyjmy się komentarzom:

    Stach: Artykuł żywcem z „Trybuny Ludu” - będą ścigać wrednych spekulantów i prywaciarzy, którzy okradają lud pracujący handlując towarami, na który gdzie indziej jest popyt?!!!? Niech Kaczor i spółka ogłoszą oficjalnie powrót PRL - swego ukochanego państwa - i przestaną z siebie robić durniów!!!

    panMarek: "Poprawiła się dostępność leków w naszych aptekach, ale nadal kwitnie proceder nielegalnego wywozu ich za granice kraju" - zdanie jak z okresu Gierka np. z A.D. 1975. Zamiast budować fabryki farmaceutyczne i sprzedawać, ile się da "za granicę", to te matoły stworzą program do śledzenia "niedociągnięć". Co za, q***a, j****e matoły tu rządzą?

    Krakus: Ale czy tu nie chodzi o eksport leków kupionych już na podstawionego pacjenta z tzw. refundacją?

    Jeśli tak, to z ekonomicznego punktu widzenia chyba niczym się to nie różni od subsydiowanego eksportu węgla, ale tego ostatniego jakoś nie nazywają "procederem"...

    {Krakus} ma rację. Jeśli odejmiemy 20% i podzielimy przez trzy – to może wyjść właśnie pięciokrotna różnica.

    Jedyny rozsądny wniosek: oddać ludziom pieniądze używane do dopłat do lekarstw – i zlikwidować socjalizm. Czyli leki powinny być pełnopłatne.

    I wtedy okaże się, że zaczniemy z leków korzystać rozważnie.

    Jeszcze rok temu w Wenezueli benzyna kosztowała 20 groszy za litr. Tak: u nas jest trzy razy za droga (co powoduje potworne straty gospodarcze) – a tam była pięć razy za tania. Efekt: benzyna była rozlewana na ulicę, jeżdżono bez sensu (ale tanio – co tam!). Po podwyżce ludzie zaczęli trochę oszczędzać.

    Popatrzmy na swoje domowe apteczki: ile w nich nie z'użytych leków – nieprawda-ż?

    Gdybym zamiast zarabiać 100 zł zarabiał 200 – ale też za lek zamiast 100 zł musiał zapłacić 200 zł (w rzeczywistości byśmy na tym zyskali, bo odpadłby koszt kontroli systemu subsydiów!) – to bym się domagał, by apteki sprzedawały pigułki na sztuki. Dowodem, że lekarstwa są za tanie jest to, że są sprzedawane po np. 20 sztuk – a nie po 7 (choć lekarz może uważać, że siedem pigułek wystarczy!).

    Mówię, oczywiście, o cenie względnej. Bo tak naprawdę lekarstwa są u nas za drogie – w porównaniu z krajami normalnymi typu RPA, Dubaj czy Brazylia. Tyle, że kupujemy je w większości za 30% wartości – i dlatego godzimy się, że firma sprzedaje je po 20 sztuk, choć potrzebujemy np. 11.tu.

    I uwaga o tym, że wywóz subsydiowanych lekarstw niczym nie różni się od eksportu subsydiowanego węgla – jest celna. Brawo!

  • 09-07-2016 01:12:00

    Jeszcze raz o Osetii w 2008 roku

    W sprawie wojny w Osetii Płd w 2008 roku proponuje przeczytać dość obiektywny tekst w Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_w_Osetii_Po%C5%82udniowej_2008

    - leniwym cytuję najważniejszy fragment:

     

    7 sierpnia

    Prezydent Gruzji p.Michał Saakashvili wystąpił z orędziem, w którym ogłasza jednostronne zawieszenie broni. Oświadczył, że zwrócił się do Rosji z propozycją gwarancji autonomii osetyjskiej przez Rosję w ramach Gruzji. W tym samym czasie siły zbrojne Gruzji koncentrują się wokół Osetii Południowej, często zaczynając ostrzał wsi osetyjskich i miasta Cchinwali w ramach operacji pod kryptonimem "Czyste Pole". W odpowiedzi siły osetyńskie ostrzeliwują pozycje gruzińskie. W popołudniowych starciach poległo 2 gruzińskich wojskowych. Późnym wieczorem władze Gruzji powiadomiły, że rozpoczynają operację w celu „przywrócenia konstytucyjnego porządku” w Osetii Południowej. Co zrobili zaledwie po dwóch godzinach po ogłoszeniu przez prezydenta Gruzji zawieszenia broni. Siły gruzińskie przejęły tego dnia kontrolę nad pięcioma wsiami w okolicy Cchinwali. Szef unijnej dyplomacji p.Ksawery Solana zaapelował w rozmowie z Saakashvilim o powrót do pokojowych negocjacji z Osetią.

    Jak później podał „Spiegel”, 7 sierpnia niedaleko granicy z Osetią Południową koło Gori, Gruzja zgromadziła 12 tysięcy żołnierzy i 75 czołgów.

    Misja OBWE w Cchinwali w czwartek późnym wieczorem 7 sierpnia znalazła się pod ostrzałem artyleryjskim. Z danych Międzynarodowego Sztabu Wojskowego NATO wynika ponadto, że już rankiem 7 sierpnia Gruzini przerzucili na granicę z Osetią Południową 12 tysięcy żołnierzy. W Gori znajdowało się 75 czołgów i wozów opancerzonych, co stanowi jedną trzecią wyposażenia gruzińskiej armii. W nocy z 7 na 8 sierpnia rozpoczął się ostrzał Cchinwali. Gruzini użyli wyrzutni rakietowych, zrzucili bomby kasetowe, a także strzelali z armat kalibru 152 mm.

    8 sierpnia

    Od północy rozpoczął się atak rakietowy wojsk gruzińskich na separatystyczny obszar Osetii. Przed godziną 4.00 nad ranem padły pierwsze ofiary cywilne – w wyniku ostrzału zginęło 15 osób. Nad ranem premier Gruzji Lado Gurgenidze zapowiedział, że Gruzja będzie kontynuować operację wojskową w separatystycznej Osetii Południowej aż do ustanowienia „trwałego pokoju”. Siły gruzińskie przejęły kontrolę nad kolejnymi wsiami na pograniczu i wkroczyły do Cchiwali. O godzinie 9 rano w wyniku gruzińskiego ostrzału zginęli pierwsi żołnierze rosyjskiego batalionu sił pokojowych WNP stacjonującego w Osetii. Niedługo potem rosyjskie media podały, że na pomoc Osetii Południowej wyruszają ochotnicy z rosyjskiej Osetii Północnej oraz z Abchazji. Rosyjskie siły pokojowe stacjonujące na terenie konfliktu gruzińsko-osetyjskiego od 1992 zostały postawione w stan gotowości. Rosyjskie media poinformowały, że Gruzini ostrzeliwują rosyjskie siły pokojowe”.

    Napisałem, że tekst w Wiki jest "dość obiektywny". O czym więc Wikipedia nie informuje?

    Nie informuje, na przykład, że bunt Osetyńczyków i Abchazów rozpoczął się, gdy śp.Zwiad Gamsakhurdia, pierwszy prezydent Gruzji (skrzyżowanie p.Macierewicza z p.Winnickim) oznajmił, że zlikwiduje wszelkie narodowości nie-gruzińskie. Tylko Adżaria się wtedy nie zbuntowała - bo Adżarowie to Gruzini, tylko muzułmanie...

    A teraz cytuję za Wikipedią: "XXIX Letnie Igrzyska Olimpijskie (oficjalnie: Igrzyska XXIX Olimpiady) w 2008 rozgrywały się w Pekinie, stolicy Chin, od 8 do 24 sierpnia (niektóre mecze piłki nożnej odbyły się 6 i 7 sierpnia, czyli przed oficjalnym otwarciem)". Otóż Wikipedia nie ma obowiązku podawać, że chytry Gruzin, p.Michał Saakashvili, agent amerykański zresztą (obecnie przerzucony na odcinek ukraiński), wybrał tę datę na atak na Osetię (choć tradycja olimpijska zabrania prowadzenie działań wojennych podczas Igrzysk) licząc na to, że p.Włodzimierz Putin, będąc w Pekinie, nie zdoła podjąć przeciwdziałań.

    O tym Wikipedia informować nie musiała - choć dobrze by było, bo nie każdy kojarzy daty. Natomiast o tym powinna:

    Siły zbrojne w Gruzji były szykowane do tego konfliktu i uzbrajane od dawna. Działo się to za pośrednictwem Izraela. Ministrem "Obrony" Gruzji był wtedy p.Dawid Kezerashvili, obywatel Izraela - i połowę obsady tego ministerstwa stanowili Izraelczycy. NB. Ma to bezpośredni związek z aferą prywatyzacji Stoczni Szczecińskiej i rakietami "Grom" (!! - naprawdę!). Odbywało się to za pieniądze z USA.

    Polska wersja Wiki (https://pl.wikipedia.org/wiki/Dawit_Kezeraszwili ) nie informuje (co czyni angielska: https://en.wikipedia.org/wiki/Davit_Kezerashvili ), że Gruzini protestowali przewko nominacji p.Kezerashviliego - z uwagi na to, że mając raptem stopień kaprala nie ma On pojecia o wojsku. Po wyrzuceniu z ministerstwa za przegraną wojnę p.Kezerashvili spotkał się dodatkowo z oskarżeniami o korupcję i malwersacje. Był nawet z tego powodu aresztowany we Francji - jednak Francja odmówiła wydania Go Gruzji - słusznie zapewne podejrzewając, że oskarżenia są motywowane politycznie. Zreszta w'obec operowania przez p.Kezerashviliego tajnymi amerykańskimi funduszami tylko CIA moglaby sprawdzic, czy pieniądze te On sobie przywlaszczył - czy wydał na niejawne operacje.

    Wikipedia podaje też informację o nieslawnej "mistyfikacji granicznej". Otóż śp.Lech Kaczyński wybrał się wtedy z demonstracyjną wizytą do Tbilisi. Tchórzliwy pilot odmówił wykonania polecenia prezydenta i nie polecial do Tbilisi, obawiając sie ostrzału. Prezydent dotarł do Tbilisi w nocy - i, uwaga: bezpośrednio z lotniska został przez Gruzinów zapakowany do samochodu - i kolumna wyruszyła... na granicę z Osetią!! Tam rozległo się kilka serii z broni automatycznej, padły jakies okrzyki po rosyjsku - i obydwaj prezydenci ogłosili, że "Rosjanie ostrzelali samochód polskiego prezydenta".

    Jest to mistyfikacja tak jawna, że nikt przy zdrowych zmyslach na świecie (pomijam więc zwolenników PiSu w Polsce...) w to nie wierzy - i Wikipedia powinna zamieścić uwagę, że "w powszechnym przekonaniu była to mistyfikacja zmontowana przez Gruzinów". Jest pytanie, że Lech Kaczyński uczestniczył w niej świadomie. Oficerowie BOR zostali zreszta za zgodę na to po cichu skarceni (bo przecież p.Saakashvili mógł wpaść na jeszcze lepszy pomysł: jakby polski prezydent zginął „zastrzelony przez Rosjan” - to by był gwóźdź propagandowy!!) W wolnej Polsce BORowcy zostaną zwolnieni w tym zakresie z przysięgi - i opowiedzą, jak to było...

    Interesujące wreszcie, że Wikipedia jako "Ciekawostkę" podaje: "18 grudnia 1878 roku w Gori na południu Osetii Południowej urodził się Józef Stalin". Nie podaje za to znacznie ciekawszej informacji: w Gori (będącym poza terytorium Republiki Osetii Płd) stał ogromny pomnik Józefa Djougashviliego (ps."Stalin"), ktory Rosjanie, którzy z rozpędu doszli aż do Gori (świadomie lub nie) przed wycofaniem się zniszczyli. W 2010 zostal formalnie zdemontowany... a w 2012 Rada m.Gori postanowiła pomnik tego gruzińskiego bohatera narodowego - postawić na miejsce! 

    P.Zwiad Gamsakhurdia:

     

     

     

     

     

     

  • 07-07-2016 09:02:00

    Kto jest komunistą? Świat się zmienia!!

    P.Herman Hans Weinberg napisał w komentarzu na FaceBooku: "Za największe zagrożenie dla, i tak już naruszonego, pokoju uważam Rosję w sojuszu z Chinami. Są to dwa państwa komunistyczne i nie ma co do tego najmniejszej wątpliwości. A to, że Chiny poluzowały gospodarkę i pozwoliły ludziom się bogacić, to inna sprawa. Bat nad ludźmi pozostał i kiedy trzeba, władza go używa.

    USA święte nie jest, ale dokąd spieprzali nasi rodacy i nie tylko przez dziesięciolecia w poszukiwaniu wolności? Bo na wschód to się oni nie kierowali ;) Uważa Pan, że komunizm jest najgorszą zarazą, z czym się zgadzam, a jednocześnie uważa Pan, że Rosja stanowi mniejsze zagrożenie. W stanach, mimo lewactwa w dużych miastach, komunizmu nie ma, a w krajach, którymi się Pan tak zachwyca, jest i ma się dobrze.

    Jako wyborca KORWiN, na przyszłość proszę mniej rusofilizmu, bo rzygać się chce."

    Jak mówił Konfucjusz, "Naprawę państwa należy zacząć od naprawy pojęć". Jeśli Pan uważa Rosję, w której rej wodzą "Nowi Ruscy" za kraj komunistyczny, a JE Włodzimierza Putina za lewicowca - to coś tu nie jest w porządku. Komuniści by im wszystko poodbierali i "wyrównali". 

    P.HHW nie bierze pod uwage, że świat się zmienia

    Skoro p.Weinberg bez „najmniejszych wątpliwości” uznaje ChRL i FR za państwa komunistyczne – to najwyraźniej używa jakiejś innej definicji komunizmu, niż powszechnie przyjęta. Być może chodzi Mu o to, że nie są to państwa d***kratyczne. Nie są, oczywiście – ale 99% państw w historii nie były d***kracjami! Np. Prusy za Fryderyka Wielkiego też nie były państwem d***kratycznym – a na pewno nie były komunistyczne. Więc proszę o definicję państwa „komunistycznego w sensie HHW”.

    Poza sprawą komunizmu p.HHW porusza dwie inne sprawy: „zagrożenie dla pokoju” i „rusofilii”. Wszystkie trzy są od siebie niezależne.

    „Rusofil” to człowiek kochający Rosję. Rusofilowi nie przeszkadza, że Rosja jest „zagrożeniem dla pokoju” - przeciwnie: jest wtedy dumny, że jego ukochany kraj jest silny i inni się go boję. I nie przeszkadza mu, że jest to kraj komunistyczny – przeciwnie, zaczyna lubić komunizm. Więc zapewniam p.HHW, że rusofilem w najmniejszym stopniu nie jestem. Natomiast nie mam alergii na Rosjan, lubię rosyjskie romanse i w stosunkach z FR kieruje się zimnym wyrachowaniem, a nie wyssaną z mlekiem matki niechęcią do „ruskich”.

    Pomijając definicję „komunizmu” (skoro nie ustaliliśmy, co to oznacza) zatrzymajmy się na „socjaliźmie”. Otóż z absolutną pewnością USA są krajem znacznie bardziej socjalistycznym, niż ChRL czy FR (choć mniej, niż UE). Wystarczy policzyć wypłacane zasiłki socjalne. I niech Pan zajrzy na poprzedni wpis na tym portalu! Już w 1952 roku na poziomie popularnym (a nie w gabinetach przenikliwych myślicieli) widziano, że USA idą w kierunku komunizmu – i nastąpić to może bez jednego wystrzału!

    I właśnie nastąpiło. OK: „socjalizmu”.

    I wreszcie „zagrożenie dla pokoju”. To, że FR przyjęła Autonomiczna Republikę Krymu nie było żadnym zagrożeniem dla pokoju. Podobnie nie byłoby nim np. przejęcie przez Albanię Kosowa. Przy przyjęciu Krymu nie było nawet żadnych lokalnych walk – po prostu wojsko ukraińskie bez wystrzału (pardon: przez pomyłkę zginął jeden Ukrainiec i jeden Rosjanin...) przeszło pod trójkolorowy sztandar – lub ewakuowało się. Zagrożeniem dla pokoju jest niewątpliwie wspieranie separatystów z DRL i ŁRL – ale czy Polacy nie wspierali powstańców śląskich w 1920? Czy Francuzi nie wspierali (sam bym wspierał!) powstańców w Biafrze? Czy Amerykanie nie wspierają tzw. „Demokratycznej Armii Syrii” walczącej z JE Baszszarem al-Asadem (co jest już zagrożeniem dla pokoju światowego, bo narusza interesy Moskwy; nawet gdyby FR wcieliła DRL i ŁRL – to nie naruszałoby to interesów USA!)? Czy nie wspierali rebeliantów w Libii i dziesiątkach innych krajów?

    Natomiast Moskwa przywróciła pokój w Osetii Południowej, gdy Gruzja (bezczelnie wykorzystując otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Pekinie!) napadła na ten kraik (i do dziś stacjonują tam Siły Pokojowe ONZ – składające się z Rosjan – pilnujące niepodległości Osetii). Natomiast wrzaski Estonii, Łotwy i Litwy (i już zupełnie absurdalne: Polski) o „rosyjskim zagrożeniu” są całkowicie wyssane z palca. Konkretnie: z amerykańskiego palca. P.Radosław Sikorski powiedziałby pewnie, z jakiego.

    Natomiast te wrzaski mogą naprawdę wywołać rosyjskie zagrożenie!!  

  • 06-07-2016 10:52:00

    Sprawy oczywiste?

    Piszę tu od lat o sprawach, wydaje mi się, oczywistych. A tu nic. Jak kulą w płot.

    Przyjechał do Polski JE Jia-Ping Xi. I, oczywiście, wszyscy mówią: trzeba rozwija stosunki handlowe. Pewnie, że trzeba. Pieni,adze w Polsce zawsze robiło się na handlu ze Wschodem – a skoro Rosja, jak głupi, obłożyliśmy sankcjami – no, to trzeba z Chinami.

    Tylko „rozwijanie stosunków handlowych” nie polega na zapraszaniu prezydentów. Nie polega tez na podpisywaniu traktatów. Polega po prostu na tym, by nie przeszkadzać ludziom i przedsiębiorstwom, które te stosunki nawiązują!!

    Tymczasem u nas od razu wszelkim przedsięwzięciom będą rzucane pod nogi kłody. Przede wszystkim: cła na towary sprowadzane z Chin. Jak można „rozwijać stosunki handlowe” - a tych, co je rozwijają karać grzywna, zwana cłem.

    Poza tym: za PO i PSL warunkiem zawierania porozumień z Chińczykami (i z kimkolwiek...) było to, że w Polsce kontrahentem będzie firma jakiegoś kumpla. Za PiS jest odwrotnie: owszem, pozwolą na zawarcie kontraktu – byle ze strony polskiej nie była to firma powiązana z nikim z PO lub PSL. I, oczywiście, z nikim z SLD. Aha – a także z nikim, kto ma korzenie w PZPR.

    W Chinach rynek tez nie jest tak całkiem wolny – ale takich restrykcyj tam nie ma.

    Wróćmy do problemu ceł. Gdy Polska chroniła swój rynek cłami, to w Berlinie, Paryżu i Brukseli traktowano nas jak zapóźnionych w rozwoju – i słusznie. Jednak tera to Unia Europejska chroni swój rynek cłami!!

    Bo nas oszukiwali?

    Nie: Właściciele Unii Europejskiej też są zapóźnieni w rozwoju!!!

    Polska, na szczęście, nie należy do strefy €uro, ma własną walutę. Nie ma więc najmniejszego powodu obawiać się, że Chińczycy „zaleją nas tanimi towarami”. Jak zaleją – to dobrze! Lepiej, gdy Polacy mają towary tanie – niż gdy maja drogie.

    A teraz pytanie kluczowe: Chińczycy zaleli nas tanimi towarami, sprzedali nam ich za 100 miliardów złotych; co oni zrobią z tymi pieniędzmi?

    Jak to, co? Mogą z nimi zrobić tylko jedno: coś za nie w Polsce kupić....

    Tak więc eksport z Polski będzie dokładnie równy importowi!

    Dalej: jeśli sprzedajemy za granicę tonę węgla i kupujemy za nią samochód – to jest dobrze. Ale jeśli tanimi towarami zalewają nas Chińczycy i za tonę węgla dostajemy dwa samochody – to to jest dwa razy lepiej.

    Tak – czy nie?

    Producentom samochodowy w Polsce może się to nie podobać – ale gospodarka musi kierować się dobrem konsumenta – a nie dobrem producenta!!

    Ludzie maja do mnie na Facebooku inne podobne pytania:

    Łukasz Szymon Gamrowski pytał „Panie Januszu ,to pytanie dręczy mnie od dłuższego czasu ,dlaczego Rządy zamiast obniżać ,to ciągle zwiększają podatki ? Przecież to ma odwrotny efekt od "chyba" zamierzonego .A i mało tego ,bo gdy człowiek zarabia większe pieniądze to odciągają mu więcej z wypłaty ,paranoja totalna

    P. Aneta Kula !!br0ken!!

    1. Nie zależy im na naszym dobrobycie (albo na naszych godnych warunkach życia)

    2. Pozwalamy im na to

    3. Dzięki temu mają więcej pieniędzy

    P. Piotr Jasinski zauważa: „Wydaje mi się, że tym ludziom podniesienie podatku o 1% wydaje się być całkowicie neutralne dla gospodarki. Podobnie nic nie znaczące jest ich zdaniem obniżenie o 1%. Natomiast oni widzą te wielkie liczby jakie niosą za sobą te procenty w skali całego kraju dla budżetu. Oczywiście tylko hipotetyczne pieniądze, bo życie potem weryfikuje te pomysły w sposób negatywny.”

    No, nie – rozwiązanie zagadki jest inne: bo kierują nami ludzie niedokształceni. A ponieważ nie umieją myśleć, zaprzęgli do roboty komputery. Komputery programowali ekonomiści kształceni w czasach Marxa-Engelsa-Lenina-Stalina-Keynesa-Galbratha - więc zaprogramowali je tak, że jak podniesie się podatki o 5% to wpływy wzrosną o 5%. No, może o 4%.

    Tymczasem teorie Marxa-Engelsa-Lenina-Stalina-Keynesa-Galbratha są po prostu z gruntu fałszywe...

    I skutki są takie, jakie są.

  • 05-07-2016 19:24:00

    Prorocza piosenka amerykańska z 1952 roku:

    https://www.youtube.com/watch?v=gudJgbvBnmo 

    A tu jej tekst roboczy; kto go przełoży do spiewu? 

     

    Żyjemy w kraju, który jest najlepszym miejscem na Ziemi

    Ale niektóre typy nie doceniają kraju, który ich zrodził

    Ja słyszę że tam w Waszyngtonie maja niezłe zamieszanie

    Bo komuniści i szpiedzy robią nas w bambuko.

     

    Biura i ministerstwa pracuja dzień i noc

    Staraja się dociec, jak odkrylismy nasze tajemnice

    A Kongres wyznaczył, jak mówią: komisję

    By ustaliła kto jest Amerykaninem a kto podłym Czerwonym

     

    Wzywaja ich do Waszyngtonu by pogadali z Wujem Samem

    Lecz gdy się ich pyta, kim są – to zamykaja się jak ślimak

    Ja chciałbym żeby wzięli mnie i postawili jako świadka

    I darłbym się tak, że stary Stalin mógł mnie z oddali uslyszeć

     

    Refren:

    Nie jestem komunistą i powiem ci to wprost

    Wierzę, że człowiek powinien posiadać wlasny dom, samochód i krowę

    Lubie prywatną własność i chce być pozstawiony sam sobie

    Niech rzad robi swoje i pozwoli mi robic mój business.

     

    Dziś nasz rzad jest większy, niż był kiedykolwiek

    Im wi,ecej ludzi zatrudnia, by dlań pracowali, tym więcej musi płacić

    Myślałbyś, że n asi urzędnicy powinni być dumni, uczciwi

    Zamiast brac łapówki i kupowac żonom norki

     

    Podatki idą w górę i co do tego nie ma wątpliwości

    Ale mimo to nie potrafia brac ich tak szybko, jak szybko się wypłukują

    Nasz dług panstwo jest monstrualny i rośnie z każdym dniem

    I dzieci naszych dzieci, jeszcze nie narodzone, będą musiały go spłacać

     

    Nasz dolar był najsolidniejszym pieniądzem na świecie

    Ale teraz za dwa dolary nie kupisz tego, co kiedyś miales za jeden

    Jesli nie powstrzymamy inflacji i zatroszczymy się o to, co mamy

    To komunisci zwyciężą bez oddania jednego wystrzału.

     

    I to było prorocze!! Zwyciężyli...

    Przypominam, że w 1938 śp.płk.Ignacy Matuszewski, sam sanator, tłumaczył sanatorom, że jak się w Polsce będzie tak dalej rozwijać biurokracja, „to za 10 lat nie będziemy się niczym różnili od Sowietów”.

    Też wykrakał...