Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63796 komentujących
38759 czytających
Konkurs
Magister PAFERE
PAFERE zaprasza do udziału w VI edycji konkursu Magister PAFERE
Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 31-07-2012 06:09:00

    Dobrzy ludzie podesłali coś o Grodzkiem...

    Czytałam niedawno wstrząsająco szczegółowy opis operacji zmiany płci. Odcinanie penisa i jąder, formowanie z nich waginy. Niepewność, czy się uda. Ból, lęk przed okaleczeniem…
    Anna Grodzka:
     To wszystko prawda, lecz potem… Budzisz się z narkozy i ogarnia cię euforia. Całe życie myślałam, że muszę to zrobić. I zrobiłam. Byłam zmęczona, obolała, ale mój smutek i strach gdzieś się ulotniły. W szafce nocnej obok łóżka miałam szminkę i lakier. Pomalowałam usta. Spojrzałam w lusterko. Boże… Ja naprawdę jestem już kobietą. Mogę żyć w zgodzie ze sobą. Efekt operacji spełnił moje oczekiwania. Ale nie chcę mówić o szczegółach. Miałyśmy rozmawiać o uczuciach, a nie o odcinaniu penisa.

    http://polki.pl/viva_artykul,10026582.html

     Tam Grodzkie nie zaprzecza – ale ucieka od tematu. A teraz tu – po roku - o tym, no...:

    Był dla mnie kłopotem. Nienawiść to za duże słowo. Dwadzieścia lat temu, kiedy domagałam się lekarskiej diagnozy, wszyscy naciągaliśmy rzeczywistość do teorii. By uzyskać akceptację lekarską o zmianie płci, trzeba było nienawidzić p****a. Są tacy ludzie, którzy nawet obcięli go sobie. Ale są i osoby, które nie czują nienawiści do swoich genitaliów. Ich operacyjna zmiana dotyczy tylko zewnętrzności. Dla większości transseksualistów najważniejsza jest zmiana społeczna, czyli relacji swoich z otoczeniem. Bo czują się, jakby byli podwójni. Niedopasowani. I ja też tak się czułam.

    http://polki.pl/zycie_gwiazd_znaniilubiani_artykul,10026582,3.html

    Moim zdaniem wynika z tego,  że miałem rację. Grodzkie jednak niczego sobie nie obcięło, nie było żadnej operacji zmiany płci. Służby specjalne przeprowadziły po prostu kombinację operacyjną „Hermafrodyt”, nagrały filmik jak p.Krzysztof Bęgowski wjeżdża na wózku na salę operacyjną, a wyjeżdża już jako „Anna Grodzka” - po to, by wprowadzić swojego człowieka na nową pozycję w życiu politycznym.

    Zapewne bezpieka znalazła kogoś mającego istotnie skłonności do transwestytyzmu (czy jak się tam ta choroba psychiczna nazywa), wstrzyknięto trochę estrogenów – i już. Grodzkie jest zadowolone paradując w damskich szatkach, robi karierę polityczną, której jako mężczyzna by nie zrobiło, służby mają jeszcze jednego znanego polityka jako agenta.

    To jest najprawdopodobniejsze wyjaśnienie tej sytuacji. 

     

     =====

    A teraz zamieszczam Apel kol.Sekretarz KNP:

     

    Drodzy Sympatycy!          

       Zmieniamy siedzibę partii na lokal bardziej reprezentacyjny w centrum Warszawy.

    Będzie możliwość powieszenia naszego banneru na balkonie pierwszego piętra w samym sercu miasta, co wspaniale będzie promowało naszą partię.

    Potrzebne są pieniądze na zaadoptowanie lokalu, zakup mebli i innych sprzętów – nie wspominając już o opłacaniu czynszu.

    Zwracamy się do Państwa z gorącą prośbą o dokonywanie wpłat na konto partii, abyśmy jak najszybciej mogli zacząć z niego korzystać.

    Dane do przelewu:

    WBK S.A. 05 1090 1199 0000 0001 1889 8442

    Kongres Nowej Prawicy (chwilowy adres: Podskarbińska 11A)

          Z góry dziękuję,

                                    Joanna Biegała 

    =====

    UWAGA: 31 lipca p.Mitt Romney odwiedza Warszawę; jest to świetna okazja, by pokazać mediom polskim i amerykańskim, że Polacy popierają Republikanów, ale zwłaszcza p.Rona Paula.

    Manifestacja poparcia odbędzie się od 11:30 przed budynkiem biblioteki UW, kto chętny może też zapisać się i wejść potem do biblioteki na spotkanie z p.Romneyem.

  • 29-07-2012 14:48:00

    Dziś niedziela, więc

     jak zwykle już zapraszam na wieczorną audycję na stronę NPTV.pl o godz. 20.00, a jutro też o 20.00 na videoczat czat.NPTV.pl.

  • 28-07-2012 23:52:00

    Jestem nad Zalewem Sulejowskim

    na  KontestCamp ( KC4), czyli zlocie wolnościowców związanych lub sympatyzujących z Radio Kontestacja. Wpis później...

  • 27-07-2012 23:47:00

    Zagrać rolę prywaciarza

    Na stronie „Najwyższego CZAS!”u mogą Państwo znaleźć ciekawy artykuł p.Stanisława Malty p/t: Prywatne teatry mają się coraz lepiej! Sztuka biznesu?”:

    http://nczas.com/wazne/teatr-tak-ale-prywatny/

    pokazujący, że prywatne teatry wygrywają w konkurencji z ciężko dotowanymi reżymowymi.

    To powinno być oczywiste: skoro dotowane filmy polskie przegrywają z niedotowanymi amerykańskimi – to dlaczego z teatrami miałoby być odwrotnie?

    Chcę jednak zwrócić uwagę na ciekawy wątek:

    Kiedy ostatnio dziennikarze zapytali Michała Żebrowskiego, jak to jest być szefem prywatnego teatru, ten wypalił z grubej rury: – W teatrze państwowym dyrektor siedzi na ciepłej posadce za pańskie i moje pieniądze. U nas jest tak, że jeśli popełnimy błąd, a niestety takie się zdarzają, musimy wyciągnąć własne, ciężko zarobione pieniądze i za to zapłacić. To szalona różnica. Jeżeli przyjdzie pan do „Teatru VI piętro” i nie spodoba się panu spektakl, ma pan świadomość, że pan do tego nie dopłaca. Jan Englert (ten od słynnego „rikitikitak”), dyrektor Teatru Narodowego, odpowiedział, że jeśli Żebrowski jest takim zwolennikiem komercji, to powinien oddać dyplom państwowej uczelni, w której studiował za darmo”.

    Proszę zwrócić uwagę, że p.Englert nie odpowiada na zarzut tylko zgłasza zupełnie absurdalny postulat. Absurd nie jest widoczny dla istoty zwanej Człowiekiem Sowieckim, bo Homo Sovieticus po prostu przywykł do pewnych rzeczy – i już. Dlatego nie domaga się, by hotele były za darmo – ale szosa prowadząca do hotelu, choć jej budowa była znacznie droższa, powinna być za darmo.

    Absurd uzmysłowimy sobie rozpatrując taki przykład:

    „Znalazłem bryłę złota. Za to założyłem teatr. Komercyjny. I – jeśli jestem zwolennikiem komercji – to powinienem oddać tę bryłkę złota!”?

    Nie – bo co to ma do rzeczy?!?

    Zrobienie dyplomu też nie ma.

    Co ważniejsze p.Jan Englert to Homo Sovieticus do szpiku kości. Nie zauważa, że p.Żebrowski może oddać ten dyplom. Przecież w normalnym kraju by być aktorem, reżyserem czy właścicielem teatru nie jest potrzebny żaden dyplom!

    A teraz parę słów z osobistego doświadczenia.

    Parę lat temu poszedłem do dyrektora znanego reżymowego teatru – z propozycją, by wystawił sztukę, która – moim zdaniem – miałaby wielkie powodzenie. Zwróciłem się właśnie do niego – bo 40 lat temu ten właśnie teatr tę sztukę wystawił.

    Dyrektor powiedział: „Tak, ja sam chciałem ją wystawić...”

    „No, to dlaczego Pan jej nie wystawia?!!??”

    „Bo nie mam w zespole aktora, który udźwignąłby główną rolę!”

    Wracamy do tekstu p.Malty:

    w teatrze Palladium na etacie pracują trzy osoby, a aktorzy oraz główni autorzy – na przykład kompozytor muzyki Krzesimir Dębski, autor choreografii Augustyn Egurrola, producenci, m.in. Piotr Pręgowski – choć są wielkim postaciami w swoim fachu, zostali jedynie wynajęci do przedsięwzięcia, a nie pracują na etacie. Dla porównania: w publicznym Teatrze Współczesnym w Warszawie (6,7 mln zł dotacji rocznie) na stałe zatrudnionych jest 41 aktorów, ale dyrekcja, administracja i dział techniczny to ponad 60 osób, w tym czterech strażaków, ośmiu maszynistów, pięciu portierów, cztery garderobiane, dwie perukarki, kierowca, bufetowa i goniec (swoją drogą ciekawe, gdzie on goni w epoce kurierów)”.

    Otóż gdyby ten dyrektor nie miał iluś-tam aktorów na etacie, to do tej rewelacyjnej sztuki dobrałby sobie obsadę. A tak musi dobierać sztuki pod aktorów, którzy należą do zespołu!!!

    Cóż: liczy się dobro ludzi pracy, czyli aktorów, dyrektorów i innych takich. Dobro widza i dobro właściciela teatru jest znacznie mniej ważne.

    Zanim powiemy: „Trzeba dbać o dobro ludzi pracy!” - ugryźmy się w język!

    =====

    Przypominam dn.27-29 lipca w ośrodku Victoria w Sulejowie (http://osirvictoria.oit.pl/),  odbywa się czwarty KontestCamp (dalej: KC4), czyli zlot wolnościowców związanych lub sympatyzujących z Radio Kontestacja -  gdzie jutro 28 lipca będę miał prelekcję nt. Szanse Polski po rozpadzie UE  - ok. godz.16.30-17.00

  • 26-07-2012 23:23:00

    Na razie zaproszenie

    W dn.27-29 lipca w ośrodku Victoria w Sulejowie (http://osirvictoria.oit.pl/),  odbędzie się czwarty KontestCamp (dalej: KC4), czyli zlot wolnościowców związanych lub sympatyzujących z Radio Kontestacja -  gdzie w sobotę 28 lipca będę miał prelekcję nt. Szanse Polski po rozpadzie UE  - ok. godz.16.30-17.00

  • 26-07-2012 23:16:00

    Co do tytułów

     Tytuł "Jego Ekscelencja" stosowany jest nie tylko do prezydentów. W Polsce stosuję go również do biskupów - a także ministrów - w przekonaniu, że jak się złodzieja nazywa "ekscelencją", to po jakimś czasie MOŻE zacznie się zachowywać jak ekscelencja. Uzywam też w stosunku do premierów i ministrów innych państw, którzy są z wizytą oficjalną w Polsce.

    Tytuł "Wielce Dostojny" przysługuje senatorom, a "Wielce Czcigodny" - posłom. Uwaga uczyniono w stosunku do ekscelencyj stosuje się i tutaj.  

    Śp.Rudyard Kipling podkreślał nieustannie, że tytuły są rzeczą niesłychanie ważną. To utrzymuje poziom dyskusji na jakimś poziomie. Nie wypada wtedy jakoś rzucać mięchem - nieprawda-ż? 

    Do czego to doprowadziło zaniechanie uzywania normalnej tytulatury...

     

     

    =====

    PS. A we wczorajszym wpisie dałem obszerny cytat, tytulatura nie była moja. Natomiast pokićkała mi się gramatyka z tymi Kimami...

    Już  chyba jest poprawnie. 

  • 25-07-2012 23:55:00

    Nie rozumiem, o co chodzi?

     Agencje donoszą (a ta wiadomość z mojego portalu)  że:

     JE Franciszek Hollande, lewicowy prezydent Francji, złamał protokół dyplomatyczny, zapraszając na schody Pałacu Elizejskiego p.Edwarda Milibanda, szefa brytyjskiej Partii Pracy.

    Lewicowi politycy spotkali się w Paryżu na zaproszenie prezydenta Francji. P.Hollande nie ukrywa swoich sympatii do szefa Partii Pracy, zwłaszcza po tym, jak został potraktowany przez premiera brytyjskiego rządu, p.Dawida Camerona, który chłodno przyjął zwycięstwo socjalisty we francuskich wyborach prezydenckich.

    Zaproszenie na schody szefa opozycyjnej partii było złamaniem francuskiego protokołu dyplomatycznego, ponieważ zaszczyt ten jest zarezerwowany jedynie dla szefów państw.

    Przecież śp. Dzong-Il Kim robił (i JE Dzong-Un Kim zapewne robi...) to samo: zapraszał szefów partyj komunistycznych i traktował ich jak głowy państw.

    Czy naprawdę ktoś myślał,  że JE Franciszek Hollande czymś się od Niego różni?

  • 24-07-2012 23:29:00

    Dobra, choć przesadzona wiadomość:

     W Mongolii wzrost gospodarczy 17%. Jak zrobią więcej reform wolnorynkowych - dojdą do 25%. Przy dzisiejszej technice jest to całkiem mozliwe...

    http://www.prawy.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1527:korwinisci-wygrywaja-wybory-w-mongolii&catid=35:aktualnoci 

    A dziś miałem w Gdańsku konferencję, na której zaządałem wykreślenia związku zawodowego rolników (który, pod nazwą "PSL", udaje partię polityczną...) z rejestru partyj  Istnieja poglądy polityczne: liberalizm, konserwatywny liberalizm, socjalizm, komunizm, konserwatyzm itp. "bycie rolnikiem" nie jest poglądem politycznym. 

    Właśnie dlatego Pe wchodzić w koalicje z KAZDYM. Im zalezy na swoich klientach. Tylko.

    Nawet to pokazano:

    http://www.tvp.pl/gdansk/informacja/panorama/wideo/24072012/8082432 (8'47")

    Ciekawe, co napisze jutrzejsza prasa? 

  • 23-07-2012 10:15:00

    Jest już nagranie z "Radio dla Ciebie"

    http://www.youtube.com/watch?v=vx54zXZcS3c

  • 22-07-2012 17:40:00

    Uwagi o cieciu

    Na FORUM tego portalu znalazłem dziwną uwagę. Na podobne listy już kilka razy odpowiadałem – ale to dość charakterystyczna wątpliwość. Więc odpowiem raz jeszcze.

    {tibuktu} napisał tak:

    Panowie, wasze umiłowanie do krańcowego liberalizmu bierze się z mylnego przeświadczenia, że gdyby on rzeczywiście istniał, wy bylibyście po stronie pracodawcy a nie pracobiorcy.

    Otóż pragnę was wyprowadzić z tego błędu tym oto argumentem:

    Wasz ukochany liberalizm zwiększył by wam konkurencje, i wcale nie wykluczone ze to wy byście musieli stanąć przed wyborem : dać się wyzyskać bo nie mam co do gara włożyć. To wy byście słyszeli zdanie: Nie podoba się to zmień zawód / przeprowadź się gdzie indziej.

    Teraz jest jak jest, socjalizm można osłabić ale co by tu mówić konkurencja jest mniejsza, większości ludzi się nie chce i wolą normalne życie, a że można normalnie w miarę żyć - przynajmniej w krajach zachodnich, korzystając z dobrodziejstw umiarkowanego socjalu - tak więc nie macie konkurencji.

    Korwin Mikke też obłudnie myśli, że to on by był na salonach jakby był liberalizm. Otóż takich jak on było by wtedy wielu, bardzo wielu, i natychmiast rozpłynął by się w masie liberałów.

    Może musiał by zostać cieciem ? Ciekawy jakby się to podobało przechodniom - cieć w muszce...


    Otóż nie potrzeba żadnych „argumentów”: w każdym kraju jest znacznie więcej osób najemnych, niż przedsiębiorców. To banał. I, oczywiście, wielka część liberałów byłaby również pracownikami najemnymi.

    Być może ja też. Znałem dużego przedsiębiorcę we Francji, który (naprawdę!) marzył, by mu firmę znacjonalizowano: byłby dyrektorem, nie musiałby decydować o niektórych sprawach, nie bałby się, że zbankrutuje – bo wtedy dostałby inna posadę... Skąd przekonanie {tibuktu}, że byt przedsiębiorcy jest lepszy od bytu pracownika?!? Jeśli ktoś lubi ryzyko – że w ciągu tygodnia zostanie bankrutem - to idzie na przedsiębiorcę. Ale nie każdy lubi...

    Ponadto pracodawca musi czasem wywalić sympatycznego człowieka mającego pięcioro dzieci na utrzymaniu z roboty – bo źle pracuje. Nie każdy to potrafi. Niektórzy po czymś takim zamęczają się przez kilka tygodni, mają wyrzuty sumienia...

    ...a pracodawca musi to zrobić – jeśli nie chce, by wszyscy jego pracownicy stracili pracę, bo od sam zbankrutował.

    {tibuktu} powie, że on by takiego nie wyrzucił. To znaczy, że nie nadaje się na pracodawcę. Niech nawet nie próbuje, bo zbankrutuje.

    Co do wyzysku. W kapitaliźmie każdy każdego stara się wyzyskać – dzięki czemu wszyscy są optymalnie wykorzystani.

    Mam do {tibuktu} pytanie: to dlaczego robotnicy z całego świata w XIX wieku uciekali do Ameryki? Bo chcieli być wyzyskiwani. I przy okazji dużo zarabiać.

    Znałem faceta który pracował za 2000. Powiedziałem mu, że może pracować u mnie: zarobi 3000 – z tym, że ja na jego pracy zarobię (jak dobrze pójdzie) 5000. Odmówił. Powiedział, że nie pozwoli się wyzyskiwać.

    Być może gdyby była to poważna, realna propozycja – to by przyjął. Ale robił wrażenie, że jest zdeterminowany „nie dać się wyzyskać”. Ciekawe, co by o tym powiedziała jego żona?

    E, pewno taka sama idiotka. Powiedziałaby: „Pewnie! Nie można dać się wyzyskać! Zresztą – nie wiadomo, czy ten prywaciarz nie zbankrutuje...”

    I to jest prawda. W kapitaliźmie nigdy nie wiadomo, czy pracodawca nie zbankrutuje...

    Tak: w USA ludzie często zmieniają zawód i przeprowadzają się. Rocznie 25 milionów Amerykanów zmienia stan, w którym mieszka. A pewno ze trzy razy tyle rocznie zmienia miejsce zamieszkania w obrębie swojego stanu. Tak powinno być. Człowiek pracy musi być mobilny. Latem trzeba sprzedawać piłki na Helu – zimą ciupagi w Zakopanem...

    A jak ludzie nie chcą jeździć pociągami, to nie strajkuje się żądając zwiększenia dotacji do kolei, tylko przekwalifikowuje się na kierowcę autobusu!

    Każdy zawód musi być obsadzony. W USA też są ludzie żyjący ze śmietników. Tyle, że aby zostać śmieciarzem w Nowym Jorku dwadzieścia lat temu trzeba było zapłacić 15.000 dolarów. Nie wiem, jak teraz – być może cena spadła, bo w miarę postępów w budowie socjalizmu śmietniki są zapewne gorzej zaopatrzone... Ale w kapitaliźmie śmieciarz – to zawód godny szacunku.

    Gdy był pierwszy kryzys paliwowy, to doktorzy filozofii rzucali uniwerek i po dwutygodniowym kursie szli na spawaczy rurociągów na Alaskę. Bo tam dobrze płacili (na wolnym rynku jeśli na towarze A zarabia się więcej, niż na B – to znaczy, że społeczeństwo bardziej potrzebuje A, niż B). W tym momencie Amerykanie bardziej potrzebowali ropy, niż filozofii. Nie czuli się więc zdeklasowani – czuli się społecznikami. W kapitaliźmie nie pogardza się „robolami” - jak w socjalistycznej Europie.

    Cieć to też zawód – ta pogarda, jaka dla cieciów ma {tibuktu}...

    A znam człowieka, intelektualistę wysokiej klasy, który w USA 30 lat pracował jako cieć. Z wyboru. Bo płacono mu w naturze (pokrywano mieszkanie, telefony, światło) a w gotówce tak mało, że nie płacił od tego podatku. A on sobie przysiągł, że nie zapłaci centa podatku – by te pieniądze nie trafiły do jakiegoś nieroba-Murzyna!

    Mam dla tego człowieka ogromny szacunek. Ale żona Go po 20 latach rzuciła...

    Wreszcie: jest prawdą, że większości ludzi się nie chce. Ale nie mają prawa przeszkadzać tym, którym się chce. To ci, którym się chce, są solą narodu, to oni powinni mieć (swoje, uczciwie zarobione) pieniądze, mieć najwięcej kobiet i mieć z nimi wiele dzieci – by tych, którym się chce, było w następnym pokoleniu jak najwięcej.

    A w d***kracji ci, którym się nie chce, większością głosów krępuja ręce tym, którym się chce; a jeśli ci mimo to zarabiają spore pieniądze – to im je pod przymusem odbierają!

    Na zakończenie: jestem z upodobania uczonym, nie politykiem. Polityką zajmuję się tylko dlatego, by polepszyć życie ludziom w Polsce. Włożyłem w to masę czasu, wysiłku – i dołożyłem do tego dużo pieniędzy.

    Więc gdy zwycięży konserwatywny liberalizm z upodobaniem zajmę się socjo-cybernetyką i teorią podejmowania decyzyj...

     

  • 21-07-2012 17:42:00

    Obszerniej i ostrzej o "ubeckich" emeryturach. I nowy sondaż.

     P.Jan Piński napisał pod moim adresem masę nie całkiem zasłużonych pochwał – a spotkało się to na Jego blogu:

    http://janpinski.nowyekran.pl/post/68883,korwin-mikke-wybitnym-filozofem

    ze wściekłym atakiem. A to dlatego, że za słuszny uznał mój postulat, by nie odbierać emerytur b.ubekom, esbekom itp.

    To raz jeszcze potwierdza, że PiSmeni (bo to to środowisko atakowało) to po prostu neo-komuniści. Gdy w 1945 komuniści objęli byli (z łaski sowieckiej...) władzę w Polsce, też chcieli karać sędziów, prokuratorów i urzędników II RP – za to, że ci, zgodnie z ówczesnym prawem, wsadzali do więzień komunistów.

    Otóż każdy konserwatysta wie, że jeśli państwo przejmuje terytorium innego państwa – to przejmuje również wszelkie z'obowiązania. Jeśli II RP przejęła terytoria trzech Imperiów zaborczych, to przejęła również np. odpowiednią część długów tych państw. I, oczywiście inne z'obowiązania – ale i wierzytelności.

    Zwracam uwagę, że praktycznie wszyscy oficerowie walczący w 1920 roku po stronie Polski z Sowietami to byli oficerowie armij zaborczych. Nie lubianych pewno bardziej, niż LWP było nielubiane przez Właścicieli III Rzeczypospolitej.

    Trzeba szanować prawa danego państwa. Gdyby dziś III RP podbiła Bambukoland, a tamtejsze prawo dopuszczało ludożerstwo, to nie miałaby prawa karać dotychczasowych ludożerców!! Obowiązuje prawo z danego czasu i danego terenu – a nowe, narzucone Bambukańczykom prawo, ewentualnie zakazujące ludożerstwa, nie może działać wstecz!!!

    To jest E-LE-MEN-TARZ – proszę neo-komunistów.

    Generalna Gubernia wypłacała emerytury wyrobione za sanacji, PRL wypłacała emerytury zasłużone w II RP i GG (tak!), RFN wypłaca emerytury oficerom SS...

    P,Piński słusznie w jednej swojej odpowiedzi odparł, że czym innym jest ukaranie przez sąd zbrodniarza, który torturował ludzi (prawo PRL tego nie przewidywało!!) -  a czym innym ustawowe odebranie emerytur jakiejś grupie. To obrabowanie „ubeków” było po prostu balonem próbnym: ONI przed podniesieniem wieku emerytalnego chcieli się z'orientować, czy ludzie szanują Zasadę Praw Nabytych. Skoro okazało się, że „obywatele” mają zasady w tyłku, najspokojniej okradli parę milionów ludzi z praw nabytych...

    ...i mieli rację! Nie wzbudziło to zbyt silnych protestów.

    Trzeba też pamiętać, że tego zbrodniarza można wprawdzie powiesić – ale do chwili, kiedy przestanie oddychać, należy mu wypłacać emeryturę!

    W odróżnieniu od neo-komuchów z PiSu, uważających, jak cała reszta Lewicy, że emerytura to jest po prostu świadczenie, które państwo może wypłacić wcześniej lub później, podnieść lub obniżyć – zarówno liberałowie, jak i konserwatyści (z odmiennym uzasadnieniem!), uważają te pieniądze za własność prywatną, która jest święta. Owszem: mordercę się wiesza – ale nie odbiera się mu jego własności, która przechodzi na potomków.

    Ponieważ nawet Romuald Szeremietiew stanął nie po stronie Prawa i Sprawiedliwości – lecz po stronie„sprawiedliwości społecznej” ("jak coś uważam za szkodliwe nspołecznie, to mam prawo karać zgodnie z moim poczuciem sprawiedliwości") - postaram się to uzasadnić.

    Powiedzmy, że stalinowski oprawca Morel pracował za 3000 złotych – a za to miał obiecaną emeryturę 5000 zł. Natomiast inny stalinowski oprawca, Norel, jeszcze gorszy, powiedział swym szefom tak: „Chcę zarabiać 5000 – a za to całkowicie rezygnuję z emerytury”.

    No i Morel katował za 3000, a Norel za 5000 – i swoje pensje przejadali i przepijali...

    ...po czym przychodzi III RP i odbiera Morelowi emeryturę.

    Ale by się Norel śmiał i cieszył – nieprawda-ż, Romku? 

    Zwłaszcza, gdyby za te 2000 kupował sobie był złoto...

    I ostatnia uwaga: stawianie moralności przed Prawem oznacza nieustanną  wojnę - ponieważ różni ludzie mają różne poczucie moralne. Natomiast Prawo to Prawo: jest (złe - czy dobre...): jedno.

    =====

    PS. Komunistyczne zapędy niektórych PiSmenów najostrzej skomentował {towarzysz}:

     

    Ja nie jestem mlodzieżą, a kocham JKM - i tym bardziej go kocham gdy czytam takie bzdury, pseudo wywody naukowe, komentator sie znalazł

    (...) a jako kibic i fan JKM krzyczę: RAZ SIERPEM, RAZ MŁOTEM, PiS-OWSKĄ HOŁOTĘ

    Do was nic nie trafia; musicie mieć bat nad sobą - i pana co wami rządzi.

     

    =====
    Nowy (z 21-VII) sondaż „prezydencki”:

    http://wybory.xaa.pl/sondaz-prezydencki-wyboryxaapl-0721.html



    Przyrosło mi 1,2%. Jak widać: „Grodzkie” nie zaszkodziło.

    Uwagę zwraca, że p.Zbigniew Ziobro (CEP, SP) zbliżył się do WCzc.Jarosława Kaczyńskiego (PiS, Warszawa) – a obydwaj razem maja prawie tyle, co JE Bronisław Komorowski.

    To „Wielka Trójka”. W „Małej Trójce” jestem tym razem ostatni, bo wstawiono (słusznie) p.Włodzimierza Cimoszewicza, a nie p.Leszka Millera, którego ostatnio wyraźnie wyprzedzałem.  

  • 20-07-2012 14:25:00

    Sondaże...

    Ja tam w sondaże nie wierzę. Natomiast jeśli w badaniach robionych tą samą metodą przez te same sondażownie następuje zmiana, to ta zmiana o czymś świadczy.

    Najczęściej o tym, że jakaś służba specjalna zmieniła nastawienie, albo po prostu miała fantazję. Czasem o przypadku. A czasem o zmianie rzeczywistej.

    Przypominam, że w trzech ostatnich sondażach „na prezydenta” miałem 5%, 5,1% i 4,9% - a KNP w „parlamentarnych” ok.3%. Z przyjemnością zauważam, że i KNP przyrasta:

    http://wybory.xaa.pl/images/s_0718_wyboryxaapl.png  3,1%

    http://wybory.xaa.pl/images/s_0719_ibopppsp.png 3,6%

    http://wybory.xaa.pl/images/s_0719_eurovote.png 5%

    Byle tylko media gdzieś nie podały, że podoba mi się „Anna Grodzka”!    

  • 19-07-2012 23:51:00

    Raport Polaczka, taśmy Serafina, Raport FOR...

     {Aleksander} donosi:

    http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-jerzego-polaczka/32516-ujawniam-pelna-wersje-ocenzurowanego-i-jednego-z-najbardziej-skrywanych-przez-rzad-donalda-tuska-dokumentow-planu-finansowego-krajowego-funduszu-drogowego

     

    A ja tu zajmuję się czytaniem przerażającego raportu FOR o stanie zatrudnienia w sektorze publicznym. Jest gorzej, niż myślałem.

    http://www.for.org.pl/pl/a/2248,Analiza-142012-Ile-osob-zatrudnia-panstwo-polskie

    Proszę otworzyć sobie analizę - i zajrzeć po "Oświata"...

    Ile to głupot ludzie władzy potrafią narobić, jak da im się do ręki – cudze – pieniądze...

     Oczy odpadają od czytania.

    Czekam na tę jesień z utęsknieniem.

     

     

    =====

    PS.  W dn.27-29 lipca w ośrodku Victoria w Sulejowie (http://osirvictoria.oit.pl/),  odbędzie się czwarty KontestCamp (dalej: KC4), czyli zlot wolnościowców związanych lub sympatyzujących z Radio Kontestacja -  gdzie prawdopodobnie w sobotę 28 lipca będę miał prelekcję dla jego uczestników; serdecznie zapraszam - ale nie gwarantuję, czy jeszcze są miejsca..

     

  • 18-07-2012 13:28:00

    Pytanie niewiernego Janusza:

    Skarge do Rady Etyki Mediów złożyłem - ciekawe, czy odpowiedzą mi: "Ze skończonymi bydlętami nie korespondujemy"? 

    A teraz mam frapujące pytanie: skąd właściwie wiemy,  że "Grodzkie" w ogóle ptrzeszło operację zmiany płci - a nie po prostu przebrało się w damskie szatki wstrzyknąwszy sobie trochę estrogenów? Bo jeśli prawdą jest, co napisano na niepoprawnych.pl, to może to być kolejna ubecka operacja "Hermafrodyta"...

    Nie, żebym tam chciał wkładać rękę - ale chciałbym mieć jakiś dowód...

    =====

    PS. Dla BytomianW najbliższy czwartek 19.07.2012 o godzinie 17:00, przy ulicy Zabrzańskiej 30 w Bytomiu (Restauracja Paula) odbędzie się spotkanie sympatyków oraz członków Kongresu Nowej Prawicy.


    Plan spotkania obejmował będzie:

    - prognozy dotyczące najbliższych wyborów
    - przedstawienie planów związanych z wyborami
    - dyskusję na temat sposobu uzdrowienia miasta Bytomia

    kontakt:
    Paweł Janowski
    509 625 669
    Członek Rady Głównej Kongresu Nowej Prawicy
    Rzecznik prasowy Regionu Śląsko-Dąbrowskiego KNP
     
    UWAGA: po napisaniu litery "ż" dzieją się dziwne rzeczy - dziś fragment  "e to być po prostu ubecka" przeskoczył na koniec - czego nie zauważyłem. Wyszło zabawnie, że KNP e to być po prostu ubecka! 

     

  • 17-07-2012 14:38:00

    Trzęsę się z oburzenia

    Zadzwoniły do mnie „FAKTYTVN – że chcą wypowiedź w/s „Grodzkiego”. Specjalnie tarabanili się z Gdańska na Hel . Usadowiłem ich w przytulnej knajpie „Kapitan Morgan” - i po upewnieniu się, że chodzi o jakieś 20-30 sekund nagrania, odpowiadałem na pytania jakieś półtorej minuty. Gdy p.Reporterka nabrała tchu, by (licząc, że się rozgadałem) zacząć zadawać odstręczające pytania – grzecznie, ale stanowczo, odmówiłem.

    Pani próbowała mnie przekonać. W końcu zrezygnowała – i powiedziała, że jeszcze zrobimy „przebitki” (takie nieme obrazki, wstawiane w momencie przerywania nagrania). Zgodziłem się. A tu okazało się, że ta Pani podsuwa mi mikrofon i dalej zadaje pytania – a operator nagrywa głos!

    A to wszystko – na szczęście – nagrywają ludzie na ulicy (dziś co piąty turysta ma kamerę...).

    Oczywiście na żadne pytanie nie odpowiedziałem, ochrzaniłem tę Panią jak św.Michał diabła, zagroziłem donosem do Rady Etyki Mediów, poskarżyłem się Szefowi...

    ...a piszę to po to, by mniej doświadczonych działaczy Prawicy uczulić na metody stosowane przez telewizje – z  TVN  na czele.

    A – i merytorycznie. Powiedziałem, że gdy siedziałem w 1964 pod celą, w sąsiedniej celi więzień też obciął sobie (i rzucił w twarz wchodzącemu strażnikowi, który... zemdlał) – ale to nie jest powód by wybrać go do Sejmu.

    A gdy ta Pani mówiła, że przecież L*d wybrał Grodzkie do Sejmu – odpowiedziałem, że Kaligula mianował konia nawet senatorem. Takie rzeczy zdarzają się w upadających cywilizacjach...

    ...ciekawe, czy to puszczą?

  • 16-07-2012 22:37:00

    Uzupełnione. Jest mała chryja - związana z moim wpisem na Nowym Ekranie:

    http://jkm.nowyekran.pl/post/68531,krzyz-i-grodzkie

    i trzy nastepne

    Ja tam coś dopiszę - a na razie prośba:

    http://www.wykop.pl/link/1205357/korwin-mikke-szokuje-w-sieci-anna-grodzka-poplakalam-sie/

    o postawienie plusa we właściwym miejscu..

    I dopisuję; proszę sobie przeczytać łaskawie to:

    http://niepoprawni.pl/blog/6398/anna-grodzka-czyli-krzysztof-begowski

    Trochę szokująca lektura...

    Co do płci... cytuję Wikipedię:

     

    Kryteria podziału na płeć męską i żeńską[edytuj]

    Wyodrębnia się następujące kryteria płci[2]:

    1. płeć genetyczna -jest determinowana rodzajem chromosomów płciowych (u ludzi: mężczyźni kariotyp 46,XY; kobiety 46,XX; istnieją też kariotypy z zaburzoną konfiguracją chromosomów płciowych)
    2. płeć gonadalna -określana na podstawie gonad (samce: jądra, samice: jajniki, ale mogą być też formy niezróżnicowane lub obojnacze)
    3. płeć genitalna -określana na podstawie zewnętrznych narządów płciowych (mężczyźni – penis i moszna, kobiety – łechtaczka i wargi sromowe)
    4. płeć hormonalna - jest określana na podstawie względnej ilości wydzielanych hormonów płciowych (androgenyprzeważają u mężczyzn, a estrogeny u kobiet itp.)
    5. płeć gonadoforyczna -określana jest w zależności od pierwotnych dróg rozrodczych prowadzących do gonad (u płci męskiej z przewodów Wolffa wykształcają się nasieniowody, a u płci żeńskiej z przewodów Müllera wytwarzane są jajowody)
    6. płeć germinatywna (wytwarzanie gamet: komórek jajowych, plemników, bądź ich brak)[potrzebne źródło]
    7. płeć fenotypowa -zależna od drugorzędowych cech płciowych, np. owłosienie ciała, piersi, wygląd zewnętrzny
    8. płeć somatyczna (obraz antropometryczny stosunków cielesnych o inne wyznaczniki)
    9. płeć mózgu (różnice w budowie mózgu determinujące płeć psychiczną)[potrzebne źródło]
    10. płeć psychiczna -stałe i niezmienne wewnętrzne poczucie przynależności do jednej z płci. Wcześnie się wykształca i jest niezmienna.
    11. płeć seksualna (ze względu na pełnione role płciowe)
    12. płeć społeczna (metrykalna i związana z pełnieniem danej roli płciowej na płaszczyźnie społecznej)

     

    Tak więc wg. tej definicji Grodzkie nie jest kobietą również w sensie psychicznym - gdyż jako Krzysztof Bęgowski spłodziło dziecko, a więc czuło się mężczyzną.  Po prostu któregoś dnia p.Krzysztof uznał, że w dzisiejszym świecie konkurencja między mężczyznami jest za duża - a jako dziwadło ma szanse zrobić karierę.

    I nie pomylił się.  

  • 16-07-2012 12:31:00

    Rewelacyjny materiał PULSU BIZNESU

    Jakaś część bezpieki spróbowała zawalczyć z korupcją - i do PULSU BIZNESU trafił poniższy materiał. Zanim inne odlamy bezpieki każą go PB zdjąć - u nas może dłuzej się utrzyma. 

    Oryginał można odsłuchać - na razie - tu: 

    http://www.pb.pl/2636728,83827,przychodzi-lukasik-do-serafina-pelny-zapis-br

    A oto tekst:

     pb.pl, Tomasz Siemieniec, 2012-07-16

    Art. 1 prawa prasowego nakłada na prasę w demokratycznym państwie prawa podstawowe zadanie, jakim jest urzeczywistnianie prawa obywateli do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Zasada ta, obecna na co dzień w działaniach "Pulsu Biznesu", ujawniła swój szczególny wymiar i płynący z niej obowiązek, gdy w posiadaniu redakcji znalazł się publikowany dzisiaj materiał.

    Nie byliśmy inicjatorami powstania tego materiału, nie jest on efektem dziennikarstwa śledczego ani prowokacji dziennikarskiej. Nie dociekamy również przyczyn, dla których rozmowa ta została utrwalona. Dla redakcji treść tej rozmowy jest po prostu społecznie doniosłym faktem. Gdy zapoznaliśmy się z jej treścią, ujawniającą wypowiedzi dwóch osób zaufania publicznego, opisujących pozbawione kontroli społecznej mechanizmy zjawisk na styku polityki i biznesu, uznaliśmy, że upublicznienie tego materiału jest naszą powinnością.

    Nie oceniamy ani nie komentujemy treści tej rozmowy. Oczekujemy reakcji ze strony uprawnionych organów państwowych, które - jak ufamy - podejmą działania w celu wyjaśnienia opisywanych faktów. Ocenę pragniemy pozostawić czytelnikom, zapowiadając jednocześnie, że będziemy monitorować przebieg i jawność społecznej kontroli dotyczącej zjawisk opisywanych w opublikowanym dzisiaj materiale. Będziemy kontynuować ten temat, zadając pytania opisywanym osobom, i dążyć do pełnej transparentności w sprawie, która budzi uzasadniony najwyższy niepokój.

    Tomasz Siemieniec

    redaktor naczelny Pulsu Biznesu

    Patricia Deyna

    prezes Bonnier Business (Polska)

    Władysław Łukasik, były szef Agencji Rynku Rolnego, w rozmowie z Władysławem Serafinem, szefem kółek rolniczych.

    Występują m.in.:

    Marek Sawicki, minister rolnictwa

    Andrzej Śmietanko, dyrektor generalny Elewarru, wcześniej sprawował wiele ministerialnych funkcji oraz zasiadał we władzach agencji rolniczych

    Bronisław Tomaszewski, prezes Elewarru

    Anita Szczykutowicz, dyrektor departamentu promocji i komunikacji ministerstwa rolnictwa

    Artur Balazs, były prezes Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, poseł czterech kadencji, minister rolnictwa w rządzie Jerzego Buzka

    Andrzej Łuszczewski, pełniący obowiązki prezesa ARR, były wiceminister rolnictwa, wiceprezes Agencji Nieruchomości Rolnych

    Andrzej Zarajczyk, prezes i dyrektor generalny Pol-Mot Holding

    Marek Zagórski, prezes Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej, prezes Stronnictwa Konserwatywno-Liberalnego, były wiceminister rolnictwa

     

    WS- WŁADYSŁAW SERAFIN ur. w 1950 r. Od 1999 r. prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. W 2010 r. został wybrany na kolejną, piecioletnią kadencję. Wcześniej wielokrotnie zasiadał w Sejmie. Z ramienia PZPR w 1989 r. zdobył mandat poselski X kadencji Sejmu. W latach 1991?97 był posłem I i II kadencji z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego. W 2010 r. zdobył mandat radnego Sejmiku Województwa Śląskiego. Od lat zasiada też we władzach PSL, m.in. w Radzie Naczelnej. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Współwłaściciel telewizji TVR.

    WŁ- WŁADYSŁAW ŁUKASIK ur. w 1955 r. Były pracownik m.in. Urzędu Rady Ministrów, Ministerstwa Przekształceń Własnościowych, Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, ARiMR. W latach 2002-03 kierował Krajową Spółką Cukrową. W latach 2003-07 był dyrektorem w ministerstwie rolnictwa. W grudniu 2007 r. został wiceprezesem KRUS. W maju 2008 r. został szefem ARR. Wówczas trafił do rady nadzorczej spółki Elewarr. Pod koniec grudnia 2011 r. został odwołany z funkcji. Z wykształcenia jest doktorem nauk ekonomicznych.

    WS: Oj Boże, siadaj sobie tutaj...

    WŁ: Dziękuje ci, że znalazłeś chwilę czasu.

    WS: No.

    WŁ: Jestem zmęczony. Tak to się potoczyło niespodziewanie. Ja to w ukryciu robię, trzymam.

    WS: Tylko zrobię to... piloty położę.

    WŁ: Widzę, że ty tu masz zegar fajny i rzeźbę. Poczekaj, wziąłem ci jakąś butelkę, żebyś po prostu, przy okazji, wziąłem taką większą, żeby się szybko nie skończyła.

    WS: Ty samochodem jesteś dzisiaj?

    WŁ: Tak, tak, ja samochodem, to ja dzisiaj nie mogę. Zaskoczył mnie, to prawda.

    WS: Dlaczego, co się stało? Władek, bo k...a dla mnie to jest przeżycie.

    WŁ: Każdy mnie o to pyta. Nic się nie stało. Wszystkie rzeczy, co ja robiłem i z prezydencją idealnie wyszły, nad podziw dobrze. Ja nie chodziłem się chwalić, ale jak już ktoś pilnował, czy z Brukseli czy coś? Ja mam takie wszędzie pochwały i ze środków na promocję aż 18 proc. unijnego budżetu my bierzemy, bo tam nie ma kwoty krajowej. Czyli po prostu w każdym obszarze, czy w konferencji jednej, czy drugiej bezbłędnie. Nawet żeśmy dostali wyróżnienie, w tym zielonym sztandarze, jest to wypisane w tym świątecznym, różnego typu, za przyjazny urząd, za system zarządzania, za przyjazny...

    WS: Dobra, ale co kopnęło Marka, że cię jednego dnia hyc? Ta sprawa w Białymstoku?

     

     

    MAREK SAWICKI

    ur. 1958 r. Od 2007 r. minister rolnictwa w rządzie Donalda Tuska. Od 1993 r. poseł na Sejm, polityk PSL. Od 2008 r. wiceprezes Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL. W latach 1990-96 wójt gminy Repki. W latach 1996-97 wiceminister łączności w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. W 2006 r. obronił pracę doktorską poświęconą uprawie ziemniaka na Akademii Podlaskiej w Siedlcach.

     

    SPRAWA BIAŁYSTOK

    Prokuratura Okręgowa w 2009 r. skierowała do Sądu Rejonowego w Białymstoku (sygn. VII K 959/09) akt oskarżenia przeciwko dwóm byłym szefom ARR - Władysławowi Ł. i Bogdanowi Ludwikowi T. Obydwaj są oskarżeni o przekroczenie uprawnień. Prokuratura zarzuca im wydawanie w 2008 r. poleceń zatrudniania bądź zwalniania konkretnych osób Andrzejowi S., ówczesnemu szefowi białostockiego oddziału ARR. Miało to się odbywać wbrew ustawie o ARR i organizacji rynków rolnych. W sprawie zeznawał minister rolnictwa Marek Sawicki. Zaprzeczył on kilkakrotnie, aby naciskał na oskarżonych prezesów ARR w celu zatrudnienia w sgencji konkretnych osób. Chodziło m.in. o działacza PSL, który przed laty był uczniem Sawickiego w Sokołowie Podlaskim i mieszkał w sąsiedniej miejscowości. Minister przyznał tylko, że kilka razy rozmawiał z tą osobą o jej "planach i problemach" oraz poszukiwaniu pracy. Podkreślał jednak, że nie rozmawiał na temat jego zatrudnienia w ARR. Ów działacz zeznawał jednak, że rozmawiał na temat zatrudnienia z Markiem Sawickim, który miał go w tych staraniach popierać. - Nie przypominam sobie, abym z tą osobą rozmawiał na temat jej zatrudnienia w ARR czy w jakimś innym konkretnym miejscu - mówił przed sądem minister rolnictwa. Podczas ostatniej rozprawy na początku lipca nie stawił się świadek - szefowa kadr Agencji Rynku Rolnego. W tej sytuacji sąd przerwał proces i kolejną rozprawę wyznaczył na 24 sierpnia na godz. 9.00. Jeśli świadek się stawi, zaplanowane są też mowy końcowe.

    WŁ: W tajemnicy, w tajemnicy? Nie, słuchaj w Białymstoku to ja mu kryję, kurde dupę po prostu. Ja tam pół milimetra nie zawiniłem.

    WS: No to o co chodzi, że cię tam wymieniają Władysław Ł.?

    WŁ: To ja wiem, wymieniają, ale to wiesz, on dobrze wie, że ja tam pół milimetra tam nie zawiniłem i wszystko jest dobrze. Sądzę, że dwie rzeczy, aczkolwiek zrobił to w ukryciu, wielkim ukryciu robił, bo nikt nie wiedział, w tajemnicy: Śmietanko i Szczykutowicz.

     

    ANDRZEJ ŚMIETANKO

    ur. 1955 r. Dyrektor generalny Elewarru i członek rady nadzorczej jej spółki córki - TDM Arrtrans. Wcześniej prezes Elewarru. W przeszłości sprawował wiele ministerialnych funkcji oraz zasiadał we władzach agencji rolniczych. W latach 1993-95 minister rolnictwa w rządzie Waldemara Pawlaka. Potem pełnił funkcję wiceministra przekształceń własnościowych (1996) i wiceministra skarbu (1997). W 1998 r. trafił do kancelarii prezdenta Aleksandra Kwaśniewskiego, gdzie objął stanowisko podesekretarza stanu. Był też wiceprezesem ARR. W latach 2001-02 kierował ARiMR. W latach 2002-03 związany z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym (zasiadał we władzach kontrolowanych przez niego spółek).

     

    ANITA SZCZYKUTOWICZ

    ur. 1977 r. Dyrektor departamentu promocji i komunikacji ministerstwa rolnictwa kierowanego przez Marka Sawickiego. Zasiada też w radzie nadzorczej TDM Arrtrans (spółki córki Elewarru) i Hodowli Ziemniaka Zamarte, należącej do Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin nadzorowanej przez resort rolnictwa.

    WS: A jednak Śmietanko. Tak myślałem.

    WŁ: Śmietanko, bo on po prostu co chwilę wymyślał jakieś pomysły.

    WS: A powiedz mi, skąd się bierze wpływ Andrzeja? Co to k...a jest?

    WŁ: No to jest...

    WS: - zagadka?

    WŁ: Może nie zagadka, ale po prostu? oni są tam zaprzyjaźnieni towarzysko, myślę, że biznesowo i w każdym innym obszarze. Także razem imprezują i w różny sposób to raz. On traktuje ten Elewarr jako swoją spółkę.

     

    ELEWARR

    Spółka istniejąca od 1992 r. należy do ARR. Zajmuje się handlem zbożem, zarządza elewatorami i magazynami zbożowymi o pojemności 644 tys. ton. Elewarr jest właścicielem m.in. TDM Arrtrans i Zamojskich Zakładów Zbożowych. Posiada też udziały w Elewatorze Sieradz i Elewatorze w Koronowie. Ze skonsolidowanego sprawozdania finansowego za 2010 r. wynika, że Elewarr zanotował blisko 203 mln zł przychodów, a zysk wyniósł 4 mln zł. W roku wcześniejszym przychody wyniosły ponad 235 mln zł, a zysk ponad 5,6 mln zł.

    WS: Ale on jest tam tylko wiceprezesem.

    WŁ: Bo im tak wygodniej.

    WS: A faktycznie on kręci tym mecenasem? Tak?

    WŁ: Mecenas to jest słup. Był taki artykuł, to ci mogę przynieść, a może go mam z sobą. Także mecenas to jest słup. Ja nie chciałem się na to zgodzić, wymusili to na mnie z ministrem, że on ustępuje z prezesa. Bo ja wolę, żeby on był prezesem, a nie słup. A w ten sposób to słup wszystko mu firmuje. A to, co Andrzejek lubi, za nic on sam nie odpowiada. Wiesz, on sobie może wnioskować? On zawnioskował o wynagrodzenie 50 tysięcy złotych miesięcznie. Ja mu tego nie mogłem podpisać, ale ten słup mu podpisał. Miesięcznie...

     

    BRONISŁAW TOMASZEWSKI

    ur. 1953 r. Prezes Elewarru i członek rady nadzorczej spółki córki - Zamojskich Zakładów Zbożowych, prawnik.

    WS: Ja p......ę ?

    WŁ: Jak ja się dowiedziałem to spowodowałem, że do 30 [tysięcy zł - red.] mu tam obniżył. Ale wiesz, ale wiesz, ale to było już wiesz... kontrola NIK-u. Wszystko wiesz kurde jest jakaś odpowiedzialność. Ale nie tylko to sobie wpisał. On sobie wpisał, na przykład, że nie 1 proc. udziału w zysku, tylko 3 proc. będzie miał. Albo teraz to on uważa, że 10 proc. powinien mieć. W ogóle, że te pieniądze - tam jest 90 milionów na koncie - że to w ogóle wszystko jest jego. I on to, powiedzmy, w sposób bardzo taki różny to eksploatuje. Ale ja już tam całkowicie na przeszkodzie nie stałem tego. Tylko po prostu, jak chciałem na przykład jesienią?

    WS: Pokaż?

    WŁ: O ten artykuł, że jest słup. Jak chcesz to sobie skopiuj.

    WS: Jest słupem? Skąd to, z "Farmera"?

    "FARMER"

    pismo dla rolników

    WŁ: Tak. Twoja branża. To jakiś czas temu było. Ale akurat mi się wzięło, to ci wziąłem. Ale skoro interesujesz się, to ci mówię. Natomiast?. (pukanie do drzwi).

    WS: Ale to jest o Maksymiuku, nie?

     

    JANUSZ MAKSYMIUK

    ur. 1947 r. Poseł trzech kadencji (I, II i V). W latach 2005-07 wiceszef klubu parlamentarnego Samoobrony.

    WŁ: Nie?

    WS: Mięso, mięso, słupy?

    WŁ: Co?

    WS: Mięso, słupy?

    WŁ: Jak mięso, słupy?

    WS: Byli nimi bezdomni z dworca kolejowego w Krakowie. Transakcję zrobiono w oparciu o nich. Mięso pozostało w kraju. To jest to?

    WŁ: Poczekaj, poczekaj? Elewarr, tak.

    WS: To oni mają to samo na łbie co Maksymiuk i Zdunowski?

     

    KAZIMIERZ ZDUNOWSKI

    były szef ekspertów Samoobrony

    WŁ: Masz, ale słup jest słupem.

    WS: Ale mięso pozostało w kraju. O to mi chodzi, nie?

    WŁ: Bo on pokazuje, że taki typ, taki typ sprawy. Tu jest, tu masz. Zrób sobie kopię jak chcesz.

    WS: No, zaraz zrobię. Aaa, rozumiem. Masz rację.

    WŁ: Chodziło o typ słupa. Wiesz, że słup tu był, tu słup jest. Oni to wymyślili jako słupa.

    WS: Aaa, nie chodzi o mięso, ale o słup. Bo to jest odniesienie do Maksymiuka i Zdunowskiego.

    WŁ: Tak, tak, tak jest.

    WS: To jest? Kto to pisał? Ten tłuścioch?

    WŁ: Chyba tak, nie wiem, nie wiem.

    WS: On by się odważył? No tak, on jest naczelnym teraz "Farmera". On wszystko wie. Jak on się nazywa?

    WŁ: Iwanicki. [Faktycznie Radosław Iwański - red.]

     

    RADOSŁAW IWAŃSKI

    redaktor naczelny "Farmera", były rzecznik prasowy ARiMR

    WS: No, Iwanicki, przecież twój rzecznik były.

    WŁ: Były, były. Tak zgadza się.

    WS: Czas płynie pogoda się zmienia. Dobra, a zobacz ten artykuł. Dostałem dzisiaj. Układ Balazsa. No, czytelny układ Balazsa, nie?

     

    ARTUR BALAZS

    ur. 1952. Były prezes Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego (SKL). Działacz opozycji antykoministycznej w PRL. Potem poseł czterech kadencji (X, I, III i IV) oraz senator III kadencji. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego był ministrem ds. warunków życia na wsi, a w gabinecie Jana Olszewskiego ministrem ds. kontaktów politycznych. Potem pełnił funkcję ministra rolnictwa w rządzie Jerzego Buzka. Doradzał m.in. Samoobronie.

    WŁ: Gdzieś słyszałem o tym artykule, tak. Powiem ci więcej zaraz. Jak będziesz kopiował, to możesz i ten skopiować. To ja ci powiem. Tu jest więcej. Mnie odsunęły te dwie osoby, ale Sawicki, one mają duży wpływ na Sawickiego. Ta Szczykutowicz też. Zaraz ci powiem więcej. I teraz pełni obowiązki, nie dali ... zastępcy Zwolakowi, co jest prawnikiem, co jest z ruchem ludowym związany, co jest z ZMW i uczciwy facet i ten tylko Łuszczewskiemu, co ma tylko średnie wykształcenie, co po prostu, ale to o to chodzi, co jest od Balazsa i z SKL-u. I on jest taki, jak tutaj piszą: MielniczukKabaciński?

     

    ANDRZEJ ŁUSZCZEWSKI

    ur. 1956 r. Aktualnie pełniący obowiązki prezesa ARR. Jest też członkiem rady nadzorczej TDM Arrtrans (spółki córki Elewarru). Od grudnia 2009 r. wiceprezes SKL. W latach 1997-2000 wiceminister rolnictwa. Doradzał też prezesowi ARiMR, a także był wiceprezesem Agencji Nieruchomości Rolnych. Posiada wykształcenie średnie - absolwent Technikum Ogrodniczego w Sochaczewie.

     

    MIROSŁAW MIELNICZUK

    ur. 1958 r. Działacz SKL, w latach 1995-98 burmistrz Wolina. Były prezes ARiMR. Przez rok (2006-07) pełnił funkcję wiceministra pracy.

     

    KABACIŃSKI

    prawdopodobnie chodzi o Jerzego Kabacińskiego, p.o. dyrektora Biura Koordynacji ARR

    WS: Ta cała banda?

    WŁ: To wszyscy ci teraz awansowali?

    WS: Wojtyła?

     

    WOJTYŁA

    nie udało nam się ustalić, o kogo chodzi

    WŁ: Ci rządzą, to tak...

    WS: Niwelowski, Szile, Zagórski, Poślednik, Krzysiek Oksiuta. Ludzie Balazsa.

     

    KRZYSZTOF OKSIUTA

    ur. 1961 r., Działacz SKL. Poseł dwóch kadencji (III i IV).

     

    NIWELOWSKI, SZILE, POŚLEDNIK

    ? pisownia fonetyczna, nie udało nam się ustalić o kogo chodzi

     

    MAREK ZAGÓRSKI

    ur. 1967 r. Prezes Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej, prezes Stronnictwa Konserwatywno-Liberalnego. Wcześniej poseł IV kadencji. Kierował też gabinetem politycznym ministra rolnictwa Artur Balazsa. W latach 2006-07 był wiceministrem rolnictwa.

    WŁ: Więc oni wszyscy traktują to jako swój folwark teraz. Czy tam Mielniczuk taki, to teraz gabinet mu szykują.

    WS: W ministerstwie?

    WŁ: Nie, u mnie w agencji [Agencji Rynku Rolnego - red.]

    WS: Za co?

    WŁ: No, Mielniczuk, bo to jest czołowy doradca Łuszczewskiego.

    WS: Ja p......ę?

    WŁ: Taki Wójciak Michał, nie wiem, czy wiesz który?

    WS: No wiem? Dariusz Rohde.

    WŁ: On taki dziadyga, partolił mi robotę. Rohde to przy KRUS-ie jak ja byłem w KRUS-ie to on partolił nieźle. Ale to na inną okazję. Taki Wójciak, co ja go musiałem odsunąć, bo tyle napartolił, to teraz awansował na dyrektora. Czyli on całą bandę, od razu pierwszego dnia? Chociaż formalnie według ustawy, to żebyś wiedział, to nie jest całkiem legalne p.o. [pełniącym obowiązki, chodzi o Łuszczewskiego - red.]. Dlatego, że w ustawie nie przewidziano czegoś takiego jak p.o. i premier właściwie powinien najpierw ogłosić konkurs, a potem dopiero zrobić, albo zmienić przepis. Ale tam pal sześć. Zrobili, jak zrobili. To będzie trwać dłużej, oni się nie będą śpieszyć z konkursem. Dlatego, że wygodnie jest dla Śmietanki, wygodnie jest dla tej całej bandy, tej grupy, żeby oni rządzili. On mnie to ostatniego dnia roku wręczył praktycznie. Ostatniego roboczego.

    KONKURS
    Od końca grudnia, gdy ze stanowiska został odwołany Władysław Łukasik, nie udało się jeszcze wyłonić prezesa ARR. W efekcie agencją od blisko siedmiu miesięcy jako pełniący obowiązki kieruje wiceprezes Andrzej Łuszczewski. Pierwszy konkurs na szefa ARR został nierozstrzygnięty. Od maja procedura trwa ponownie. Na początku lipca Marek Sawicki, minister rolnictwa, ujawnił, że najwięcej punktów w konkursie uzyskało dwóch kandydatów: Ryszard Smolarek (były prezes Zakładów Mięsnych Łmeat-Łuków) i Bogusław Nadolnik (wiceprezes ARiMR. Nominację na stanowisko nowemu szefowi ARR wręczy premier.

    WS: Uniemożliwił ci nawet nagrodę roczną.

    WŁ: Ale to w ogóle pal sześć nagrodę roczną. Za pierwszy rok jakąś tam niewielką dostałem. Potem to nie. Teraz też ja nie będę go na wiesz? czy on? bo teraz wiesz odprawa jest taka, że to teraz on decyduje. On czy tam prezes. Dobra nie chcę, w cholerę? Zachował się jak cham. Ja bym mu w lipcu, bo w lipcu, ale w listopadzie podszedłem i mówię, że tam współpracownicy różnie mówią o przemeblowaniu, przewietrzeniu. Jak ma tutaj minister jakiś inny pomysł?

    WS: Do Marka tak mówiłeś?

    WŁ: Ja tak powiedziałem. Jego pracownicy tak pieprzyli?

    WS: Dobrze, ale byłeś z Markiem na "pan", czy per "ty"?

    WŁ: Ja byłem na "ty" byłem. Jak przy innych to mówiłem na "pan", a jak bezpośrednio to mówiłem na "ty". Mówiłem, że jak coś, to ja mogę złożyć rezygnację, bo ja jestem ambitny, ja chcę dobrze robić, ale nie chcę się upierać, że mam być. On mówi: nie słuchaj plotek, pracuj, jak coś, to będziemy rozmawiać. Na tej zasadzie to dobra, ja plotek nie słucham. Wychodziło mi wszystkie rzeczy... Między świętami zaproszenie, zaproszenie, przyjął ostatniego dnia praktycznie starego roku [2011 r. - red.], roboczego dnia, zaproszenie, że mam być u ministra. Ale Łuszczewski niby też ma, ale pytam, czy jedziemy razem. Nie, nie. On pojedzie wcześniej.

    WS: Wiedział?

    WŁ: Wiedział dużo wcześniej, bo przed świętami na przykład ja przygotowałem podział nagród rocznych i ja nie mam tajemnic, więc zastępcy coś, ja tutaj, jakaś pula niewielka, nie taka mała zaoszczędzona jest, że propozycje pracowników takie, dla dyrektorów, to tutaj bym skonsultował z wami. No to tu w zasadzie nie mają uwag, Łuszczewski, ale po świętach byśmy to zrobili. No dobra, jak nie ma w zasadzie do tego propozycji, ale byśmy to zrobili po świętach, to niech będzie. Po świętach to właściwie tego dnia, to nie, to jutro to zrobimy, a on wiedział to wszystko, nie. Jutro z rana? Nie, po południu. Ponieważ ja nie miałem takiego interesu, żeby to forsować, bo przecież sam mogłem to podpisać bez, nie potrzebuję tam tego. No, a w południe dał mi to odwołanie, no to on skorygował i wszystkich balazsowców wiesz, wsiuu, w górę od razu awanse. Tego samego dnia praktycznie przemeblowanie totalne. Wiceprezesi zmieniają się tam po kolei, dyrektorzy... Robią tam dla Kabacińskiego - to jest albo pijaczyna, albo chory, po prostu taki w ogóle nie istniejący, też ze średnim wykształceniem - gabinet dla niego. On będzie dyrektorem gabinetu. Mielniczuk, kolejny. To tam dyrektorzy, wiceprezesi mogą się przenieść dalej, bez sensu. Do mnie nie ma żadnych zarzutów. Nie może być. Jeśli byś usłyszał, proszę cię, jeśli byś gdzieś słyszał, że jest zarzut, daj szansę, żebym był odpowiedzialny ja.

    WS: Yhm? Włodek, zastanawiam się, co legło u podstaw w takim razie decyzji Marka? Czy tylko Sawicki... tylko ten?

    WŁ: Nie legła, to ja ci powiem. Nie legła, co więcej?

    WS: Rywalizacja o pieniądze?

    WŁ: Nie?

    WS: A powiedz mi, na ile tam idzie rola Sikory za te fundusze promocyjne?

    WŁ: Zaraz, zaraz lepiej powiem ci. Żeby było chociaż cień troski o rolnictwo, o funkcjonowanie to w całej Unii, to w skali Unii, to ja miałem? ja ci mogę pokazać? publicznie, jak mi dziękowali tutaj za konferencje dwieście osób na sali, wszystkie kraje, a oni wymieniają jako wzór prowadzonych dobrych działań. Imiennie, połowę dyrekcji z tej [niezrozumiałe] Ten dyrektor [niezrozumiałe] Borczak, co ma rynki rolne, płatności bezpośrednie, promocję to, kurde, czy taka od audytu, czy zastępca generalnego, Niemiec, bo ja jeździłem, byłem aktywny. Mnie zapraszali do tego, to ja naprawdę coś zrobiłem dla Polski. Ale pal sześć. Tak samo w kraju. Kurde, wszystkie audyty bym ci pokazał, wiesz, jakie ja mam audyty? Nie wyznacza się terminu na usunięcie nieprawidłowości, bo żadnych nieprawidłowości nie ma. Takie mam audyty, rozumiesz z tego, z no? z komisji. Natomiast co? latem pojawiają się takie sygnały. Najpierw w przypadku Elewarru, jak po ten ciągle cisną, chociaż miał duże wynagrodzenie, żeby zwiększyć. Ja nie bardzo chciałem i dobrze, bo by mnie ten NIK, czy coś innego, by mnie utopili. Tak to wszystkie decyzje dotyczące zarządu były przede mną. Albo po mnie, albo przede mną. Ja najwyżej nie zmieniłem, ale sam nie kombinowałem. On wymyślił, że on odejdzie z tego prezesa, bo tu go ustawa kominowa hamuje. Chociaż też ją tam całkiem nie przestrzegano w tym wypadku, bo on miał dziewięć średnich w sumie, dziewięć średnich plus udziały w zysku - uważał, że to jest mało - i nieograniczoną ilość kosztów, jakie sobie chcesz. Od Honolulu po wszystkie wyjazdy, cały świat, co chcesz. Nie wiadomo, co wszystko. Nieograniczona liczba. Jak coś, to refakturujesz jako usługi prawnicze, czy coś, bo tam są podpięte, wiesz, kilka firm, jeszcze jest Zamość podległe i te w Łodzi Atlas, czy dowolna ilość. Ale dobra, to tam ja taki upierdliwy nie byłem. Wymyślił, że on sobie wynagrodzenie praktycznie podwoi. I to było w tajemnicy przede mną. Więc jak ja usłyszałem, to dosyć szybko to wymusiłem jednak skorygowanie do i chyba tylko za grudzień poprzedniego roku.

    WS: Ile Tomaszewski ma? Jak on ma 50 [tys. zł - red.]?

    WŁ: Tomaszewski ma mniej. On ma 50 [tys. zł - red.]. Natomiast Tomaszewski ma mniej, bo ustawa kominowa. Po drugie?

    WS: Czyli zastępcy mogą mieć więcej niż szef? Bo nie mają? to zastępców komin nie obejmuje?

    WŁ: Tak, tak. On nie jest w zarządzie teraz, bo on się zrobił dyrektorem generalnym, czyli on nie ma limitu, czyli jemu teraz wynagrodzenie nie ja wyznaczam tylko Tomaszewski. A Tomaszewski wyznacza mu każde, jakie chce. Rozumiesz? Ale ci tylko dopowiem. No to był jeden, to jakoś przebolał, no jakoś zapomniał, ale nie był zadowolony, bo do końca procent z zysku sobie zmienił z 1 na 3. To potem wyszła sprawa, wymyślili latem, tego poprzedniego roku [2011 r. - red.] w Mołdawii spółkę. Będzie Mołdawię tworzył i tam trzy czy ileś milionów trzeba wytransferować.

    WS: Byłem na tym spotkaniu w Poznaniu z ministrem z Mołdawii.

    WŁ: To byłeś, ale nie było tej samej kwestii utworzenia spółki.

    WS: Tak była, wtedy byliśmy razem.

    WŁ: Tak, tak śliznęła się, albo ja byłem moment. Tam za dużo przy mnie nie było. On wymyślił tą spółkę, żeby tworzyć. Elewarr będzie tworzył. Ja mu tu, tu składasz koncepcję prywatyzacji Elewarru, tu kombinacje struktur? Na spółkę za granicą trzeba mieć jakieś przemyślane działania, jakieś dokumenty, co będziemy robić, jaki będzie zysk. Po co mam tworzyć spółkę? No bo będziemy zboże kupować. Kurde, kupno zboża za państwowe pieniądze spółka wyposażona po to, żeby zboże sprowadzać do kraju? Nie bardzo to pasuje. Zróbmy jakiś taki sensowniejszy?

    WS: I zrobił spółkę czy nie?

    WŁ: Czekaj. Spółka wymagała zgody walnego, czyli mojej zgody wtedy. I ja mówię wtedy, że ?

    WS: Bo ty byłeś walnym jako prezes agencji.

    WŁ: Tak, jednoosobowo do Elewarru. Więc ja mówię zgodę nie za bardzo na to. To trzeba byłoby mieć to dobrze przemyślane, uzasadnione. On wymyślił, skoro w takim razie ja się nie spieszę z tą zgodą, on nawet nie chciał jakiejś koncepcji tego działania. Zaraz ci powiem, dlaczego nie chciał dać. To on wymyślił, że będzie to robił Arrtrans w Łodzi, spółka wnuczka, czyli Arrtrans w Łodzi podległa jemu spółka, utworzy, przerzuci tam trzy miliony do tego, do Mołdawii i tam utworzy spółkę. No? wtedy zgoda walnego ode mnie nie jest potrzebna, ale tam się dopatrzył prawnik ode mnie, że jednak mimo wszystko, mimo wszystko jest potrzebna zgoda, w statucie by trzeba zmienić coś. No to zmiana statutu znowu by do mnie trafiła, a poza tym ja zamieniłem dwa zdania z Łuszczewskim, który jest w tej radzie, aż siedem osób jest, aż siedem osób jest w tej radzie?

     

    TDM Arrtrans

    spółka córka Elewarru z siedzibą w Łodzi

    WS: Elewarru?

    WŁ: Arrtransu w Łodzi.

    WS: Arrtransu. WŁ: Który ma zresztą tylko dwunastu pracowników.

    WS: Ile w tej radzie mają dietę?

    WŁ: Trzy tysiące albo i więcej, bo w tej chwili to nawet już nie wiem jeśli chodzi o Arrtrans. I po prostu wziął ten, wziął też w tajemnicy, ja się po tym dowiedziałem. Rada nadzorcza Elewarru, czyli Łuszczewski, Groszek i tam jeszcze Śmietanko, Szczykutowicz, o i tam jeszcze znajomi od niego są. Sąsiad do tej rady, on takich pobrał w tajemnicy pojechali do Mołdawii, tam była rada nadzorcza. Utworzyli przedstawicielstwo. No przedstawicielstwo mogli otworzyć. Pracownika zatrudnili tak jakiegoś tam. Natomiast, natomiast nie, samego kapitału nie wytransferowali. Ja zresztą rozmawiałem z tą prezes z Łodzi i mó

  • 16-07-2012 00:31:00

    Dobry Boże! Przecież to oczywiste! (c.d.. z wczoraj)

    Cytuję całą informację:

     

    INFO: Prezydent Indonezji oznajmił, że w najbliższym czasie nie nastąpi zmiana obowiązujących przepisów, które zabraniają uczestnictwa w wyborach żołnierzom i policjantom.

    JE Susilo Bambang Yudhoyono powiadomił o tym podczas ceremonii zakończenia nauki przez kadetów Akademii Wojskowej. Jego zdaniem dopiero gdy system polityczny będzie wystarczająco dojrzały, a demokracja ugruntowana, członkowie armii i funkcjonariusze policji powinni dostać możliwość głosowania.

    Obecne prawo ma za zadanie zapobieżenie zbytniego uwikłania się w politykę przez służby mundurowe, między którymi cały czas istnieją napięcia i nieporozumienia, pochodzące z czasów rządów gen. Suharto.. 

    Jak widać prezydent Indonezji też nie zna tych zasad, tylko się mętnie tlumaczy. To efekt d***kratycznej tresury.

    A sprawa jest prosta. Jeśli wynajmuję kogoś do sprzątania, to ten ktoś nie ma prawa decydować o sprawach w mojej rodzinie! 

    Ludzie płacący podatki wynajmują żołnierzy i poilicjantów do określonych zadań. Są to służby mundurowe.

    Służby mają służyć - i tyle. 

    A ci co wynajmują są w d***kracji panami. Idiotyczne - ale na tym polega d***kracja. Nikt by się nie dziwił, że żołnierze nie mają nic do powiedzenia w monarchii - niepraweda-ż? Bo król im płaci...

    Więc proszę w miejsce "króla" podstawić "podatnika". 

    Nie można zaś jednocześnie być sługą i panem. 

    =====

    PS. Bardzo cenię ludzi, którzy nie płaca podatków temu faszystowskiemu państwu - ale oczywiście nie powinni oni mieć prawa glosu. Bo Sejm decyduje o wydawaniu pieniędzy z podatków!




     

     

  • 15-07-2012 23:54:00

    Jakieś dziwne pretensje

     Na moim portalu znalazłem informację,  że "indonezyjscy  żołnierze i policjanci JESZCZE nie zagłosują

    Paradne: a dlaczego mieliby mieć czynne prawo głosu? (bierne mogą, a nawet powinni).

    Nawet w d***kracji obowiązują pewne reguły. Podwładni nie mogą głosować na szefa. Tak więc żołnierze, policjanci, wszyscy urzędnicy państwowi - a także ludzie żyjący z zasiłków społecznych - oczywiście głosować nie mogą! 

    O podziale pieniędzy decydować mogą ci, co płacą podatki - a nie ci, co z nich żyją! 

    W przeciwnym razie nie jest to już  nawet d***kracja, tylko kompletny absurd. 

    W Europie wprowadzono go dopiero po I wojnie światowej. A jak w USA? Znawcy?

  • 14-07-2012 11:33:00

    Dwa wyjaśnienia - i dwie prośby:

     Nie - nie "idziemy z PJN". Natomiast i my, i PJN, mieliśmy niezależnie od siebie ideę walki o prawa polskich kierowców. Więc wspólnie popieramy PKP (Porozumienie Polskich Kierowców). 

    Co z tego dalej wyjdzie - zobaczymy. 

    A pogoda - marnie. Co prawda o 19.tej się przejaśniło - ale tego nie przewidziałem... Spotkań nie było

    I prośba Komentatorów o DUŻY WYKOP:

     

      Może by tak się towarzystwo zorganizowało i wykopało czym pędzej zanim przepadnie: 

     

  • 13-07-2012 22:10:00

    Inne "J"

     Na kwadrans przed terminem spotkania nad Juratą zawisły gęste chmury. Oceniłem, że deszczu z nich nie będzie, bo za zimno – i miałem rację.

    Spotkanie się odbyło. Frekwencja – prawie, jak w ubieglym roku.

    Bo w Juracie, do której przyjeżdżają rekiny i płotki pasące się na podatkach – kryzysu nie widać.

    Inaczej w Jastarni. Tłumek ludzi zdecydowanie potępiających obecny system. Bardzo udane spotkanie...

    Jutro lub pojutrze powinna być Kuźnica, Hel i Chałupy. Zobaczymy, jak z pogodą...

  • 12-07-2012 23:47:00

    W sprawie pobytu na Pomorzu

    Przede wszystkim wyjaśniam: wczoraj byłem poza polem - a za to pod burzami z piorunami, więc nie chciało mi się szukać pola. Powiedzmy,  że mam wakacje... Dalej leje, spotkania w Jastarni i Juracie zostały odwołane. 

    Co gorsza: osoby, ktore się zgłosiły,  zniechęciły się pogodą. Jakby ktoś przebywał na linii Jastarnia - Słupsk nad morzem i chciał pomóc w organizacji spotkań - proszę o zgłoszenia na [email protected] 

     

     

  • 10-07-2012 23:51:00

    Ja tylko zacytuję. To calkiem wymowne...

    Jak donosi "Gazeta Wyborcza", na wyjazdowym posiedzeniu klubu PO, JE Donald Tusk ostrzegł swoich posłów przed nadchodzącym kryzysem.

     - Premier Donald Tusk mówił o przyszłości, o tym, że przed nami cały czas trudne kroki, że czas reform nadszedł, nie odżegnujemy się od tego. Premier mówił też, że trzeba przygotować się na bardzo złą koniunkturę gospodarczą - ujawnił gazecie WCz. Andrzej Biernat, poseł PO.

    Szykujemy się na obalenie reżymu. Już tej jesieni.

    A komentatorom dziękuję za ciekawe linki..

  • 09-07-2012 23:51:00

    Zaraz to skomentuję - o, zapomniałem, że już to zrobiłem...

     

     

    Kika lat temu pisałem na blogu na ONET.PL o tym, że wyprawa na Marsa jest całkowicie realna - przy użyciu środków niepomiernie mniejszych, niż planuje to komunistyczna NASA. Powtórzyłem to dwa tygodnie temu – twierdząc, że „chałupniczymi” metodami  można polecieć na Marsa dosłownie za kilka miliardów złotych – za połowę sum, które ONI ukradli i zmarnowali przy okazji budowy stadionów w Polsce. 

    A gdyby Polak pierwszy stanął na Czerwonej (czy innej...) Planecie, efekt byłby znacznie większy, niż gdyby polska drużyna wyszła z grupy; większy nawet, niż gdyby zdobyła Mistrzostwo Europy.

    Dziś{Marc19} napisał:

    Dzisiaj o godz. 12:00 w wiadomościach na TVP 1 było o planach kolonizacji Marsa przez pewnego biznesmena w roku 2020.Podróż w jedną stronę...,(nie wiem, ilu ludzi, pewnie kilku) przedsięwzięcie całkowicie prywatne - szacunkowe koszty: 6 mld $

    Jak widać: to nie żadna fantazja. 

    Teraz bardzo przykra sprawa. {JFKowalski} napisał:

    O pieniądzach partii się nie wypowiadam bo nie mam wiedzy, jednak poruszony temat NIEPROFESJONALIZMU to sama prawda. Miało być spotkanie w Pruszczu Gd., na które udało mi się wstępnie zaprosić kilku znajomych aby "sobie posłuchali" w nadziei, że kilka osób się zarazi tematem. A teraz co my tu mamy? Pan Janusz na Helu... fajne miejsce i zazdroszczę ale po co było robić zamieszanie organizacyjne i wprowadzać w błąd co do spotkania? To tylko mały przykład ale pokazuje, że organizacja delikatnie mówiąc daje wiele do życzenia. Róbta tak dalej i znowu będzie 2-3%. Ja na KNP zagłosuję... ale czterech znajomych, którzy dziś mieli przyjść - pewnie nie ;]

    Otóż rzeczywiście nie jesteśmy profesjonalistami  - ale przypominam, że Arkę zbudowali amatorzy – a „Titanica”: fachowcy. Tu jednak nie jest problem „nieprofesjonalności” lecz po prostu niesolidności i lekceważenia ludzi. 

    Dziękuję za sygnał (ja sam, wbrew pozorom, często w ogóle nie wiem, dokąd mnie wiozą...), zwróciłem uwagę, komu trzeba. Natomiast wyciągam z tego wnioski na przyszłość: będę osobiście sprawdzał realizację harmonogramu. 

    Tu zawiniło nieporozumienie: zmiana planu nastąpiła w ostatniej chwili – i ludzie zajęci planowaniem zapomnieli mnie o zmianie poinformować.  

    Cóż: mogę tylko solennie przeprosić...

  • 08-07-2012 23:46:00

    Dwie refleksje

    Z portalu p wPolityce możecie się Państwo dowiedzieć, że w KNP trwa „ostry spór”.

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/31976-ostry-spor-w-partii-korwin-mikkego-dzialacz-sugeruje-malwersacje-i-nieudolnosc-korwin-w-odpowiedzi-stawia-ultimatum

    W rzeczywistości mamy do czynienia z wypowiedzią JEDNEGO człowieka, kol.Tomasza Godlewskiego – do której link której link podałem. Wszyscy się od tego steku bzdury odcięli.

    Życzę każdej partii, by miała tylko tego typu „problemy”.

    A teraz rzadka w moich uściech pochwała.

    Parę dni temu byłem na spotkaniu w Dzierżoniowie. Przed spotkaniem odbyła się konferencja prasowa...

    Proszę Państwa: miewałem konferencje w Londynie, w Mediolanie – nie licząc setek w Warszawie i innych polskich miastach. Chcę oświadczyc, że ci dziennikarze powinni pojechać na szkolenie do Dzierżoniowa.

    Czwórka dziennikarzy zadawała pytania szybko, konkretnie (wiedzieli o czym mowią, i z kim rozmawiają), znali i ramowy program partii, i jej historię. Pytania były czasem ostre, nawet niezbyt przyjemne – ale zawsze rzeczowe.

    Rekord trudny do pobicia.

    W poniedziałek jestem na Helu, znanym z brydżowego aforyzmu:

     

    Znajomość na Helu

    Nawiązał przyjemną:

    Zamiast leżeć bez wielu

    Teraz leży z jedną”...

    Spotkanie o 14.45 w Cafe BULWAR (Bulwar Nadmorski 1)

    We wtorek jestem w Tczewie i Starogardzie Gdańskim

     

  • 07-07-2012 23:50:00

    Pieniądze? Jakie pieniądze?

    Jak zwykle kilka osób przyczepiło się do tematu pieniędzy. Otóż, powtarzam: nie ma ZADNEGO problemu pieniędzy, nie ma  żadnego nawet PODEJRZENIA,  że mogłyby być malwersowane czy to w Małopolsce, czy gdziekolwiek indziej. Dlatego właśnie te insynuacje tak mnie poruszyły. Bo były CAŁKOWICIE wyssane z palca.

    Jasne było za to, że zaraz ktoś ten temat poruszy. 

    I dlatego nie można było tego tematu przemilczeć. 300 osób oglądało tę audycję - i gdyby to zostawić bez odpowiedzi, niewątpliwie poczułyby się z'obowiązane do "szerzenia ukrywanej przez władze KNP prawdy". 

    I tyle na ten temat. 

     

  • 06-07-2012 23:42:00

    Nie, nie – ja tego tak nie zostawię; zło trzeba

    wycinać w zarodku.

    Parę miesięcy temu w KNP objawił się kol.Tomasz Godlewski. Chciał zająć się partyjną telewizją – i zajął się. Najpierw współpracował z kol.Wojciechem Misiaszkiem przy FENIKS.TV – potem Koledzy się o coś pokłócili i p.Godlewski zabrał swoje szmatki i gałganki i wraz z kol.Marcinem Osadowskim uruchomili NPTV.

    Zdarza się.

    Kol.Osadowski jest człowiekiem, który włożył wiele wysiłku podczas wyborów – i potem. Obdarzałem Go pełnym zaufaniem.

    NPTV była technicznie nową generacją dla nas – szkoda, że ten potencjał nie był wykorzystywany w pełni. Ja się tym nie zajmowałem, bo nie mam czasu – i w ogóle nie lubię przekazu video.

    Obydwaj Koledzy przy tym projekcie ofiarnie pracowali. W poniedziałek kol.Osadowski zwrócił się do Zarządu z prośbą o dofinansowanie serwera itp. Chodziło o małe paręset złotych miesięcznie – i Zarząd z pewnością by te pieniądze wyasygnował, gdy nagle jeden z Członków Zarządu zwrócił uwagę na audycję p.Godlewskiego:

    http://www.youtube.com/watch?v=R8doKls9_iM&feature=relmfu

    Po wysłuchaniu paru końcowych zdań zjeżył nam się włos na głowie. Inne partie z pewnością stanęłyby na głowie, by taką audycję usunąć z Sieci. Ja nie: zaleciłem jej obejrzenie (choć, przyznaję, z uwagi na styl narracji jest to zadanie trudne). Niech ludzie sami zobaczą, ile brudu można wyssać z wielkiego palca.

    Padają tam (nie poparte NICZYM) oskarżenia (zwłaszcza Regionu Małopolskiego) o malwersacje jakichś bajońskich sum, o sabotowanie wysiłku Najlepszych Ludzi – w szczególności ekipy NPTV...

    Tego się nie da streścić.

    Zadzwoniłem do p.Godlewskiego i wyjaśniłem, że są to bzdury. Przyznał rację, wycofał relację ze strony NPTV – ale pozostawił na YT. Ku mojemu zdumieniu po niej pojawił się drugi monolog – kol.Osadowskiego. I znów to samo: że geniusza Korwin-Mikkego otaczają miernoty i złodzieje. Z kasy Partii znikają ot, tak (tu pstryknięcie) setki tysięcy złotych....

    I znów: proszę to sobie obejrzeć:

    http://www.youtube.com/watch?v=1dJqYtT0Qkc&feature=g-all-u

    (niestety ponad pół godziny namaszczonej gadki - znów bez jakichkolwiek dowodów czy choćby uprawdopodobnienia).  

    I znów: tego naprawdę ciężko wysłuchać. Ale też jest to pouczające. Tak nawiasem: jedynym zarzutem mającym jakikolwiek sens w tych obu tekstach – jest to, że v-Prezesi za rzadko jeżdżą w teren... A ja nie mam zdolności organizacyjnych; istotnie: nie mam. Reszta to czysty absurd: na koncie Partii rzadko bywa więcej, niż kilkanaście tysięcy złotych, jedyne pieniądze podjęte przez O/Krakowski to... 400 zł na pokrycie jakichś wydatków związanych z programami „Młodzież Kontra”... A pp.Stanisław Michalkiewicz, Rafał Zapadka i Rafał A. Ziemkiewicz z Partii nie mogli wystąpić, bo... nigdy w niej nie byli. I tak dalej. Dwa czy trzy sensowne postulaty podparte są masą po prostu bzdury. I jeśli ktoś przegapia terminy opłacenia miejsca na serwerze niech nie twiedzi, że to dlatego, że Zarząd nie dał $50. Istotnie: nie dał - bo nikt o to Zarzadu nie prosił...

     

    Nie można też twierdzić jednocześnie, że należy zatrudniać zawodowych urzędników - i jednocześnie oskarżać ludzi, że biorą z Partii pieniądze. Zwłaszcza, że nikt ich nie bierze - a projekt zatrudnienia jednego z Kolegów na etat przed wyborami upadł, gdyż pięciu ciężko pracujących Kolegów oświadczyło, że w takim razie oni się wycofują!

     

    Obydwaj ci Koledzy twierdzą, że starają się ujawnić i wyplenić w Partii Zło. Natomiast ja największe Zło widzę w kolportażu tego typu plotek i oszczerstw.

    Dlatego niniejszym wzywam obydwu Kolegów do wymienienia jakichkolwiek faktów usprawiedliwiających wygłoszone kalumnie. Do poniedziałku godz. 21.00. Lub odwołania tych bzdur i publicznych przeprosin.

    W przeciwnym przypadku sprawa trafi do Sądu Naczelnego.

    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jestem przekonany, że obydwaj ci Koledzy istotnie sądzą, że działają dla dobra Partii!! Równie dobrze można by twierdzić, że dla dobra Polski działa dziennikarz „ujawniający”, że Rosjanie dobijali wychodzących z wraku „Tupolewa” - pasażerów.

    Niestety: w partii obyczajowo konserwatywnej nie ma miejsca dla tego typu działalności...

     

    =====

    PS. Byłem w Chojnicach i w Bytowie - a wpis trochę później, bo cztery godziny byłem zajęty bzdurnymi rozróbkami na stronach KNP. 

     

  • 05-07-2012 13:04:00

    Coś o homosiach

     Na moim Facebooku

    http://www.facebook.com/janusz.korwin.mikke?sk=messages_inbox&action=read&tid=id.397465583643316

    {Zbok Manual} napisał:


    Związki "homosiów" jak to Pan określił nie są w Polsce legalne. Nie neguję Pana informacji, ale muszę się nie zgodzić. W Polsce osoby homoseksualne zazwyczaj są traktowane karygodnie, poniżająco i nietolerancyjnie, więc gdzie tu nowy ustrój i spokój dla Polaków ? Przecież kraj powinien dbać o swoich obywateli, tymczasem on ma ich za przeproszeniem gdzieś.

    Odszczeknąłem krótko:

    Są, jak sam Pan pisze, legalne. Natomiast to, jak Kowalski traktuje Wiśniewskiego nie jest kwestią prawa ani państwa. Gracze w klipę też są wyszydzani przez tenisistów...

    Ale wymaga to dalszego pociągnięcia tematu...

    Wyobraźmy sobie, że całkiem heteroseksualna para chodzi i wszystkim rozpowiada, że uprawia wyłącznie miłość oralną. Byłaby traktowana „ poniżająco i nietolerancyjnie” - a może nawet karygodnie.

    Problem z homosiami nie polega na tym, co robią ze sobą – lecz na tym, że łamią tabu: o sprawach intymnych nie rozmawia się publicznie, nie demonstruje się swoich postaw seksualnych! A tzw. (tfu!)”Geje” robią to niejako zawodowo.

    Więc z całą życzliwością ostrzegam: niedługo dojdzie do pogromów. Łamanie tabu nie uchodzi bezkarnie!  

  • 04-07-2012 23:47:00

    Co z tym tournée?

     Jak Państwo słusznie wydedukowali, plan tournée po Wybrzeżu od 1-VII został odłożony. Zamiast tego będę od 6-VII objeżdżał Pomorze Gdańskie. Więc może w sierpniu...

    Przyczyną są koszta. Objazd Wybrzeża całą ekipą jest zbyt kosztowny, jak na rok nie-wyborczy. Natomiast, gdyby ktoś przebywający w lipcu na Wybrzeżu Gdańskim (powiedzmy: od Słupska po Krynicę Morską) mógł i chciał nam pomóc – proszę o zgłaszanie się na [email protected].

    UWAGA: niedługo nastapią ZASADNICZE zmiany na blogach!  

  • 03-07-2012 23:38:00

    D***kracja w Hong-Kongu ??!!?

    Podczas gdy na kontynencie chińskim tryumfy święciła d***kratyczna d***kracja – czy jak kto woli po polsku: ludowe ludowładztwo (pod światłem przewodnictwem śp.Zé-Dōnga Máo i Jego Szanownej Małżonki, śp.Jiāng Qīng ) - Hong-Kong był bezlitośnie eksploatowaną kolonią brytyjską. Oczywiście bezwzględni kolonizatorzy żadnej-tam d***kracji nie tolerowali – w wyniku czego Hong-Kong był jednym z najbogatszych i najszybciej się rozwijających krajów świata.

    Niestety: kolonia na wyspie nie mogła żyć bez Nowych Terytoriów (i półwyspu Kowlung), a te były tylko wieczystą dzierżawą – która trwa, jak wiadomo, 99 lat. Więc Brytyjczycy, ku przerażeniu ludności, zmuszeni byli przekazać całą kolonię pod okupację ChRL. Na szczęście Wieki Przewodniczący dawno już leżał w mauzoleum, a Jego Czcigodna Małżonka, skazana na dożywocie, szczęśliwie powiesiła się w celi – więc szok nie był taki duży.

    Jednak-że ostatni gubernator kolonii, p.Krzysztof Patten, na odchodnym wyciął Chińczykom złośliwy kawał: obiecał wprowadzenie w Hong-Kongu d***kracji. W Pekinie chwycono się za głowy – bo Hong-Kong był potrzebny nie jako wieczne zarzewie buntu i d***kratycznych kłótni – lecz jako bogate i dobrze rządzone terytorium, które pociągnęłoby za sobą całe Chiny. Po podrapaniu się w te głowy wymyślono, że na razie będzie jednak nadal rządzić gubernator (tyle,  że mianowany przez Pekin, a nie przez Londyn) – a d***krację wprowadzi się stopniowo: wybór gubernatora w 2017, a wybór legislatury w 2020.

    Obecnie D***kraci Wszystkich Krajów podkreślają, że aż 4600 demonstrantów domagało się 1 lipca w Hong Kongu wprowadzenie d***kracji JUŻ! Na moje oko było ich raczej ok. 6000:

    http://www.wykop.pl/ramka/1190221/dziesiatki-tysiecy-hong-kongczykow-manifestujacych-za-wprowadzeniem-demokracji/

    Artykulik na ten temat z Al-Jazeery jest tu:

    http://www.aljazeera.com/news/asia-pacific/2010/01/20101110589989138.html

    Przyjemnie jednak zauważyć, że 7.055.000 Hongkongijczyków (o warunkach życia których świadczy, że żyją – po Japończykach - najdłużej na świecie) totalnie olało demonstrujących zwolenników Najgłupszego Ustroju. 

  • 02-07-2012 23:34:00

    Trwa posiedzenie Zarządu KNP. GLOBCIo w natarciu!

     Wpis opóźniony...

    Impresje z trwającego posiedzenia: nadeszło Globalne Ocieplenie i niektórym na mózg sie rzuca. Pokazano mi wypowiedź człowieka, ktory przecież ofiarnie działa rozbudowując NPTV - twierdzącego, ze Zarząd stara sie, by KNP nie przekroczyła 5%(!!!), bo znacznie więcej można ukraść, gdy partia ma 2,2%, niz gdy ma 5,1% !!!!!!!!!! (polecam słuchac od 22 minuty...)

  • 01-07-2012 08:31:00

    Video-Chatu dziś nie będzie. Wracam z Lądka-Zdroju

     do Józefowa przez Miedzychód...  

  • 01-07-2012 02:16:00

    Załamywanie rąk

     Szukałem w Sieci czego innego – ale znalazłem to:

    http://m.interia.pl/biznes/news-w-kolejce-po-kopalnie,aId,773363

    Najważniejszy fragment – tu:

    W kolejce po kopalnie (Poniedziałek, 24 lipca 2006, 08:37)

    To paradoks. Mimo że resort gospodarki nawet nie myśli o prywatyzacji górnictwa, o kopalnie pytają potencjalni inwestorzy.

    Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki, ujawnił "PB", że zgłaszają się do niego osoby i firmy zainteresowane przejęciem kopalń, a także eksploatacją złóż w nieczynnych zakładach.

    Oczekują, że wyrażę zgodę. Jednak to oznaczałoby, że na naszym rynku pojawi się nadpodaż węgla, dlatego moje stanowisko w tej sprawie jest negatywne - mówi wiceminister Poncyljusz.

    Jak wynika z tekstu, szefowie górnictwa chcą, by ceny węgla były wysokie. Gdy zaś będzie groziła konkurencja taniego węgla z RPA (!) czy Australii (!!) - to się przy pomocy ceł zamknie granicę.

    To, że szefowie górnictwa w swoim egoistycznym interesie chcą, by babcia spod Mławy płaciła za węgiel dwa razy drożej – to można zrozumieć. Natomiast nie można zrozumieć tego, że polityk postawiony na czele resortu zamiast dbać o 38 milionów Polaków dba o interes górników.