Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63924 komentujących
24196 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 31-01-2011 23:58:00

    Jeszcze tęsknimy za PRL-em?

    W miarę, jak złe wspomnienia o PRLu – ostatecznie obiektywnie wcale nie takim najgorszym państwie – się zacierają, a kolejne rządy federastów są coraz głupsze – wraca nostalgia za PRLem. Zwłaszcza wśród młodzieży, która go nie pamięta.

    Jaka jest tego przyczyna?

    Przyczyną jest to, że człowiek nie ma obiektywnej miary wartości. Człowiek może się tylko porównywać.

    Jednooki jest człowiekiem upośledzonym. Jeśli jednak w Królestwie Ślepców 65% stanowią jednoocy, taki jednooki nie wiedział, że istnieją ludzie mający całą parę oczu - to czują się oni niewątpliwie jak arystokracja!!

    Idźmy dalej: powiedzmy, że w wyniku postępów nauki w Królestwie udało się wszystkim ślepcom przywrócić wzrok; niestety: metoda ta nie mogła zostać zastosowana do ludzi jednookich. Przyznacie Państwo, że jest to ogromny postęp. Jednak 65% populacji poczuje się w tym momencie pariasami!! W państwie wzrośnie dobrobyt - ale co z tego, gdy dziewczyny przestaną lgnąć do jednookich...

    ...i 65% populacji po paru latach powie, że w Królestwie Ślepców to było ale dobrze!!

    W PRL - co prawda dopiero za śp.Edwarda Gierka - większość ludności teoretycznie stać było na kupienie „Fiata 126p.” - a na „Fiata 125p.” to można było podrywać panienki garściami. No, i co z tego, że jeżdżę dziś „TOYOTĄ”  - obiektywnie znacznie lepszą od tego "Malucha" -  skoro dziewczyny wolą wsiadać do „Mercedesów”, „Opli” i „Fordów”!??

    Na każdej niemal dyskusji o PRL słyszę, jak to w PRL „każde dziecko mogło pojechać nad morze”. Nie pomagają żadne tłumaczenia, że „Nie ma już dzikich plaż”, że nad morzem jest co najmniej trzy razy tyle dzieci (i dorosłych) co za PRL - a jeszcze dwa razy tyle wyjeżdża na rozmaite Cypry, Majorki na wybrzeża tureckie (nawet taniej!). Wtedy rzeczywiście każdy (jak doczekał się w kolejce w Dziale Kadr - często po 10 latach) mógł się na takie wczasy załapać, a teraz niektórych nie stać. I podejrzewają, że nie będzie ich nigdy stać.

    Można pójść dalej i zadać pytanie wręcz szokujące:

    Czy człowiek jest szczęśliwszy jedząc co dzień świeżutką bułkę z szynką - czy też jedząc na co dzień zatęchły chleb z czarnym salcesonem - a szyneczkę raz w tygodniu, w niedziele?”!

    Nie wiem, jaka jest na to pytanie odpowiedź, bo - wierzcie mi Państwo na słowo - nie istnieje obiektywny sposób, by to „naukowo” zmierzyć.

    Poza jednym, zupełnie nienaukowym:

    Patrzeć, czy ludzie uciekają z krajów, gdzie na co dzień je się „czarny” do krajów, gdzie je się na co dzień szynkę - czy odwrotnie?

    Zauważmy jednak, że działa to tylko przez pewien czas. Król w XV wieku, marznący w swoim pałacu i jedzący niezbyt świeże (nie było lodówek!!) pożywienie, przeniesiony w XXI wiek początkowo byłby zachwycony różnorodnością smacznej strawy, ciepłą odzieżą, kaloryferami itd. Po jakimś czasie jednak poczułby się nieszczęśliwy: zacząłby boleśnie odczuwać, że nie jest królem...

    Z dokładnie tych samych powodów Polacy uciekający z PRL na Zachód najpierw byli wniebowzięci - a po jakimś czasie, gdy zapomnieli o rzeczywistości PRL, zaczęli czuć się tymi gorszymi i często glosować na tym Zachodzie na socjalistów, komunistów i innych Czerwonych Proroków Zła Wcielonego!!!

    No, więc teraz właśnie uciekliśmy z PRL - i zapomnieliśmy, jak to tam naprawdę było...

    A - i proszę pamiętać: byliśmy o 20 lat młodsi!


     

     

  • 30-01-2011 23:39:00

    Spiszą Spisz?

    ŚP.Melchior Wańkowicz mawiał, że zna wielu zacnych Czechów: nazywają się Žlábek, Dvořák, Široký, Havlík; i zna też wielu zacnych Słowaków: Čarnogurský, Chalupecký, Janovský ... Oraz kilku Czechosłowaków. Nazywają się Goldberg, Zilberštejn, Rozencwajg...

    Piszę to, bo federaści planują przeprowadzić w Unii Europejskiej spis powszechny. Każdy przeciwnik Wolności zaczyna od spisu – bo miliony urzędników musi wiedzieć, ile czego w państwie jest, by wydawać kolejne tysiące „mądrych inaczej” dekretów.

    W państwie, w którym panuje wolność, król nie musi wiedzieć, ilu ma poddanych: po co mu ta informacja? Przecież król nie wydaje ludowi – jak w Chinach czasów piekłoszczyka Zé-Dōnga Máo – codziennych racji ryżu?! Prowincje płacą królowi ustalony podatek, a król – jak potrzebuje armii czy policji – to ogłasza zaciąg i żołnierzom płaci. Żołnierzom jest przy tym wszystko jedno, czy bronią kraju, w którym mieszka 30 czy 50 milionów ludzi. Nie jest im do tego potrzebna informacja, jaka jest powierzchnia tego kraju – acz w XXI wieku trudno jest tego nie wiedzieć...

    ...szybki test: proszę odpowiedzieć na dwa pytania: „Jaka jest powierzchnia Polski” - i : „A właściwie do czego by mi ta informacja miała być potrzebna?”

    Oczywiście: każdy władca mniej-więcej wie, ilu ma poddanych. Jeśli np. obowiązuje podatek pogłówny – to wie, ilu ma poddanych płci męskiej w wieku dojrzałym. Wie też, że w roku następnym liczba ta raczej lekko wzrośnie niż zmaleje – i nic więcej wiedzieć nie musi. Normalne państwo bowiem nie zajmuje się obuwaniem obywateli: wierzy, że szewcy zrobią to lepiej, niż urzędnicy.

    Więc król na urzędnikach oszczędza. Do zarządzania Polską potrzeba by ich było, w dobie komputerów – może 300?

    A nie 500.000!

    Tradycję spisów rozpoczął był rzymski cesarz August – bo właśnie budował socjalizm, czyli bezpłatne rozdawnictwo zboża w ramach akcji „Chleba i igrzysk”. Jak to się skończyło – gigantycznym rozrostem biurokracji, wzrostem podatków i upadkiem Imperium – wiemy.

    Przy okazji ludzie pytają, czy wolno będzie podać narodowość „Europejczyk”. I, oczywiście, wybuchnie przekomiczny spór o to, czy „istnieje” narodowość śląska, góralska czy orawska.

    Otóż w tym sporze nie chodzi o „istnienie” np. Górali czy Kaszubów. Chodzi o to, czy jakiś urzędnik NAZWIE Kujawiaków „narodowością” czy np. „grupą etniczną”.

    W normalnym państwie jeden etnograf nazywa ich „plemieniem”, inny „narodem” - i Kujawiaków interesuje to tak samo, jak Plutona interesuje, czy nazywamy go „planetą” czy nie – a żabę, czy jest „płazem”. Natomiast w państwie faszystowskim, jakim jest Unia Europejska – to OGROMNA różnica. Za tym idą jakieś przywileje, jakieś uprawnienia...

    … i, oczywiście, zaczynają się spory, a potem nawet bijatyki i rzezie.

    Ja chcę żyć w państwie NORMALNYM !

  • 29-01-2011 23:51:00

    To wracamy do KONKURSU

     {stokrotka} napisał:

    Ta dyscyplina rządzi się dokładnie takimi samymi zasadami jak kategoria, na którą Pan wpłynął. Drobna różnica polega na tym, że spośród 10 blogów uzyskujących najwięcej głosów nie Pani Stokrotka, czy inna Pani "Ja wam pokażę!", tylko Ci nieszczęśnicy co im się udało przeżyć mimo ciężkiej choroby lub innych życiowych traum, a więc laureaci poprzednich konkursów, zdecydują o wyborze. Skoro wpłynął Pan na kategorię polityczną, to nie ma najmniejszego powodu, żeby Pan unikał wpływania na kategorię główną, byłoby to "arcyboleśnie" nielogiczne”.

    Otóż nie: w poprzednich edycjach decydowała po prostu liczba oddanych głosów – a to zasadnicza różnica!

    Cóż: praktycznie wszyscy odpowiadający na moje pytanie (włącznie ze {stokrotką}) wypowiedzieli się za walką w III etapie Konkursu ONETu – przedstawiając rozsądne argumenty. No, to startujemy. Czasu jest już znowu mało...

    W takim razie uprzejmie proszę o wysłanie na nr 7122 SMSa o treści C00199. Jak wygrywać – to wysoko!

    Natomiast stwierdzam z całą stanowczością, że ONET zmienił w trakcie gry reguły. W poprzedniej wersji była informacja, że „inaczej niż w latach poprzednich” wybór bloga bloggerów nastąpi przez jury składające się z laureatów – ale nie „Blogów Bloggerów”, lecz wybranych przez jury. Obecnie...

    ...właśnie: obecnie jest to sformułowane tak:

    Głosowanie – wybór najlepszego Bloga Blogerów

    Równolegle z oceną blogów przez Kapitułę Konkursu trwać będzie głosowanie – wybór najlepszego Bloga Blogerów.

    Po 10 najlepszych blogów z każdej kategorii tematycznej, które otrzymały największą ilość głosów w II etapie Konkursu, przeszło do kolejnego etapu głosowania – wyboru Bloga Blogerów.

    Podobnie jak w poprzednim etapie Konkursu głosowanie odbywa się za pomocą SMSów (koszt pojedynczego głosu to 1, 23 zł – 1 zł + 23% VAT). Unikalny numer bloga nie zmienia się, a zasady oddawania głosów są analogiczne do tych, które obowiązywały na etapie głosowania - nominowania blogów. Głosy oddane w poprzednim etapie Konkursu zostały wyzerowane. Umożliwia to ponowne oddanie głosu przez osoby głosujące w II etapie Konkursu.

    Efektem III etapu Konkursu będzie wyłonienie najlepszego Bloga Blogerów.

    Analogicznie jak w poprzednim etapie, ilość głosów otrzymanych przez poszczególne blogi jest wyświetlana w serwisie http://blogroku.pl za pomocą (...)

    Ogłoszenie wyników

    Ogłoszenie wyników Konkursu nastąpi w etapach:

    ·         Nominowani – lista 30 nominowanych blogów w poszczególnych kategoriach tematycznych wyłonionych w wyniku decyzji Jury zostanie przedstawiona 1.02.2011 o godzinie 15:00 na stronach serwisu http://blogroku.pl

    ·         Zwycięzca – zdobywca tytułu Bloga Blogerów 2010 wyłonionego w wyniku decyzji Jury Bloga Blogerów, zostanie przedstawiony w dniu 14.02.2011, o godzinie 15:00 na stronach serwisu http://blogroku.pl

    Proszę zwrócić uwagę na wyróżnione zdanie. Wynikałoby z niego, że o tytule „Bloga Bloggerów” decyduje nie głosowanie, ale jednak jury!

    Zdanie to jest wszelako niepoprawne gramatycznie: mowa jest o „wyłonionym...tytule”!! Gdyby chodziło o zdobywcę, zdanie brzmiałoby: „Zdobywca (..) wyłoniony (…) zostanie przedstawiony...”

    Skąd ten błąd? W pospiechu przeredagowywano poprzednią wersję, gdzie o przyznaniu tego tytułu miało decydować Jury!

    Gdyby ktoś z Państwa dysponował zrzutem z ekranu poprzedniej wersji strony http://www.blogroku.pl/zasady.htmllub potrafił odzyskać poprzednią wersję (jak mówił śp.Zbigniew Herbert: „Spisane będą czyny i rozmowy”) - bo podobno nic w Sieci nie ginie – to byłbym wdzięczny!

    Co szkodziło ONETowi uczciwie napisać: „Przyznajemy, że ta zmiana była niefortunna i niezgodna z nazwa „Blog Bloggerów” - przeto wracamy do starej wersji”.

    Ale, być może, jest to oszustwo! Na stronie:

    http://www.blogroku.pl/0,2922,lista.html

    u dołu figuruje nadal „Jury Bloga Blogerów”. Z czego by wynikało, że głosowanie nie ma sensu, jest to tylko wyłudzanie pieniędzy – a tytuł „Bloga Bloggerów” przyznaje jednak jury!!

    Do tej pory to jest niewyjaśnione.

     

  • 28-01-2011 23:56:00

    Kto zapłaci za emerytury?

    {don_Carlos} napisał w sprawie poważnej:

    JKM napisał na swoim blogu - tutaj - że:

    "Wydatki na wojsko, policję i (szczątkową, jak chce program UPR) administrację: 35 mld zł. Liczba dorosłych mężczyzn plus kobiety pracujące poza domem (te osoby mają być objęte ryczałtowym podatkiem osobistym: 17 mln. Dzielimy: 2058 zł. Dzielimy przez 12 miesięcy: 170 zł.

    Jest to suma, którą od biedy da się nawet użebrać – bez większego uszczerbku dla budżetu żebraka.

    I tyle na ten temat."

    Nie wiem czy to błąd, niedomówienie czy kłamstwo. Oczywiście gdyby budżet wynosił 35 000 000 000 zł to byłoby prawdą. Ale jak wiemy tak nie może być. Bo według JKM powinno się spłacać zobowiązania poprzednich rządów. Jeśli dało się słowo to trzeba je dotrzymać. W związku z tym państwo po wprowadzeniu rządów UPR'u musiałoby nadal spłacać długi III RP, a konkretniej - emerytury i renty. Pofatygowałem się sprawdzić i okazało się że ZUS wypłaca rocznie świadczenia na 126 000 000 000 zł (dla okrągłości liczmy 125 000 000 000 zł):

    [www.zus.pl]

    W związku z tym budżet państwa po objęciu władzy przez UPR musiałby wynosić 160 000 000 000 zł. Co dzieląc przez 17 000 000 osób płacących podatek wynosiłoby ok. 9 400 zł rocznie czyli ok. 780 zł miesięcznie. Oczywiście Polska przestałaby kiedyś wypłacać emerytury, a konkretniej za jakieś 45 lat kiedy ostatni Polak przeszedłby na państwową emeryturę. Z racji tego że nie wpłacił prawie nic dostałby wpłacone świadczenia jednorazowo. Tworząc ciąg arytmetyczny w którym pierwszy rok rządów UPR jest pierwszym wyrażeniem w ciągu a 45 rok ostatnim łatwo obliczyć ze wzoru:

    an = a1 + (n - 1) * r

    0 = 125 000 000 000 + (45 - 1) * r

    0 = 125 000 000 000 + 44r

    44r = -125 000 000 000

    r = -2 840 000 000

    różnica wynosi 2 840 000 000 czyli co roku ilość pieniędzy w budżecie przeznaczonych na emerytury wynosiłaby właśnie o tyle mniej. Dzieląc tą kwotę na 17 000 000 osób wychodzi na to że pierwszego roku składka wynosiłaby te 780 zł miesięcznie, w drugim 766 zł miesięcznie, w trzecim 752 zł miesięcznie itd.

    To jak to w końcu jest? Jeśli Pan to czyta, panie Januszu, to byłbym wdzięczny za jakieś wytłumaczenie sprawy czy sprostowanie.

    Właściewie nie powinienem odpowiadać, bo pisałem o tym wielokrotnie, napisałem nawet dwie książki na ten temat – i rację mają ludzie mówiący, że powinienem mieć bibliotekę FAQów – i tylko wstawiać odpowiedzi. To chyba będzie pierwszy wpis...

    Otóż ryczałtowy podatek osobisty NIE ma być jedynym podatkiem. Pozostają podatki od nieruchomości (w wysokości mniej-więcej takiej, jak obecny - tylko zupełnie inaczej rozłożony i pobierany!) oraz podatek emisyjny (o ile nie zdołamy wprowadzić waluty złotej).

    Oprócz tego państwo będzie miało dochody z „królewszczyzn” czy „żupnego” - czyli ze sprzedaży kopalin. Wszystkie kopaliny poniżej pewnej głębokości należeć mają do państwa – i będą sprzedawane. Słynne "łupki" też...

    Jednak głównym źródłem pieniędzy na spłacanie emerytów mają być dochody ze sprzedaży majątku państwowego - jest tego jeszcze BARDZO dużo. Szkoły, szpitale, koleje, przedsiębiorstwa państwowe (nie ziemia - bo ta pójść winna do wywłaszczonych właścicieli!). To ogromne kwoty. W 1988 wystarczyłoby 30% ich wartości. Teraz większość sprzedano, więc potrzebne będzie już WSZYSTKO.

    I wreszcie: wydatki na renty będą nieco mniejsze, bo część to renty bezczelnie wyłudzone... Ale to niewielka suma.

    To, w największym skrócie, tyle.

  • 27-01-2011 23:55:00

    Kilka uwag - i jedno pytanie do Państwa:

    (przepraszam: poniewaz napisałem, że opóźnienie będzie niewielkie, zamieściłem tekst bez korekty; bo miałem inne zajęcia; teraz jest OK)

    Na proteście pod Sejmem nie było 150 osób, ani nie było „5 razy tyle”. Było ok. 300 – co nie oznacza, że sprawozdawca warszawskiego portalu nie umiał liczyć. Być może policzył o godz. 16.10, kiedy rzeczywiście było ok.150 osób. 300 było dopiero o 16.20. Co widać na zdjęciach.

    Liczba nie ma tu większego znaczenia. Gdy zrobiliśmy Kongres Prawicy: pełna Sala Kongresowa, zadymy na zewnątrz (bo anarchosyndykaliści pruli ostro) – też tego nie pokazano. Natomiast gdy śp.Jacek Kuroń miał spotkanie w kobietami we Wrześni, to TVP pokazywała Jacka i kobiety – ale tylko od ramion do ud. Nie mogli więcej, bo były to biusty dwóch dziennikarek z Poznania – nikt więcej nie przyszedł – i podjechanie kamerą wyżej, pokazując twarze, by to pokazało.

    Możemy liczyć tylko na Sieć. Natomiast to, że nas ostatnio w ogóle nie pokazują, oznacza, że nasze notowania idą w górę. Gdyby były na poziomie 2%, to by kawalątko pokazali...

    Więc b.proszę o propagowanie tego w Sieci gdzie się da. Nad ranem na ONET.pl będą linki do wszystkich trzech części w HD (na razie jest I i II w HD)

    W sprawie „Listu Otwartego p.Wojtysiaka:

    Można spokojnie napisać, że JKM słusznie podważył błędne myślenie Pana Wojtysiaka...

    Win 2011-01-25 16:28:55

    Ja to jestem pod wrażeniem, że ten gościu podpisał się pod tym bełkotem własnym nazwiskiem.

    mikolow 2011-01-25 01:32:09

    Po cholerę Pan dyskutuje z jakimś burakiem, który dobrze wie, gdzie napisał nieprawdę i zrobił to celowo?

    MarcinSzewczyk 2011-01-25 01:41:49

    Moim zdaniem: NIE! P.Wojtysiak jest rozżalony, bo nie wszedł do „10”-tki – ale wylewa pretensje, a nie: świadomie pisze nieprawdę. Ten blog nie jest  zły zresztą – na początku go nawet popierałem, bo chodziło o wyeliminowania blogu poprzedniego.

    Natomiast ta bloggerka popierająca poczatkowo {magrat} do dziś nie rozumie, że tak jak Ona mogła popierać, tak i ja mogę popierać. Różnica jest ilościowa, a nie jakościowa.

    I to chyba tyle o tym Konkursie. Za rok będziemy już w Sejmie, a może i w Senacie – więc nie będzie czasu na takie zabawy... Ale dlaczego się teraz nie pobawić w robienie Lewicy psikusa? Więcej humoru!

    O!

    {Dimitroff } napisał:

    Dobra dobra, ale ale!

    Konkurs jeszcze trwa, mamy nadal wpływ na nagrodę blog blogerów, przyznawanej dla jednego ze WSZYSTKICH blogów zakwalifikowanych z KAŻÐEJ kategorii.

    http://www.blogroku.pl/nominacje.html

    I już dobrotliwie odpisałem na to, że się myli, bo w tym roku zmieniono zasady – gdy w panice wykasowałem ten fragment. {Dimitroff} ma rację! Bez słowa, w trakcie konkursu, uznano słuszność mojego (i chyba nie tylko mojego) protestu - i przywrócono stare zasady!!!

    To co: wziąć w tym udział?

     

  • 26-01-2011 23:58:00

    Czym jest „BIBUŁA”?

    Surfując po Sieci trafiłem na pismo „BIBUŁA”, bo tam było coś o mnie (...że warto sprawdzić, czy nie jestem jakimś agentem bezpieki mającym za zadanie rozbijać Prawicę; cóż: skoro Niemcy mogli zamknąc śp.Józefa Piłsudskiego, swojego agenta przecież, w Magdeburgu by wzmocnić Jego wiarygodność wśród Polaków – to czemu bezpieka nie może dla uwiarygodnienia mnie zawzięcie mnie zwalczać...?). Ale ja nie chcę o sobie, tylko o „BIBULE”.

    Jest to niewątpliwie pismo cenne – bo zamieszcza teksty, których nie zamieściłyby inne pisma z obawy przed oskarżeniem o np. anty-semityzm. Ja jestem jak najbardziej za wolnością słowa w tego typu mediach – a „wolność słowa” oznaczać musi również wolność dla anty-semitów, anty-germanów, anty-rutenów czy anty-polonusów...

    ..tyle, że nie wiem, czy „BIBUŁA” wydrukowałaby paszkwil na Polaków. Ale to sprawa jej redakcji.

    BIBUŁA” ,zamieszcza teksty bardzo cenne, na wysokim poziomie – np. p.Roberta GwiazdowskiegoCO2 na rynkach finansowych ( http://www.bibula.com/?p=31122 ), czy p.prof.Jacka Bartyz'la »„GazWyb” płacze nad niedolą narodowych socjalistów« ( http://www.bibula.com/?p=31103 ). naprawdę: gorąco polecam te teksty.

    Są tam jednak również teksty skandaliczne - jak p.Mirosława Orzechowskiego p/t: „Ujawnić teczkę Grossa!” ( http://www.bibula.com/?p=31006 ) Autor, nie podejmując w ogóle polemiki z twierdzeniami prof.Jana Tomasza Grossa, a najprawdopodobniej w ogóle jej nie przeczytawszy, domaga się, by IPN ujawnił Jego teczkę! Ujawnienie tej teczki może być ciekawe, albo nie – ale używanie „teczek” jako narzędzia polemiki politycznej jest właśnie skandalem. Pytam: czy twierdzenie JTG, że Polacy wykopywali z ziemi cenności, które mieli przy sobie pomordowani Żydzi, stanie się o iotę bardziej prawdziwe lub fałszywe, jeśli okaże się, że JTG był w PRLu niezłomnym opozycjonistą lub też, odwrotnie - kapusiem?!?

    Takie metody budzą nie tylko obrzydzenie – ale przede wszystkim powodują raptowne obniżanie poziomu dyskursu politycznego. Uwaga, że na polach Verdun do dziś grzebią ludzie żyjący ze sprzedawania wykopanych stamtąd pamiątek po ofiarach tej straszliwej bitwy - i jakoś nie słychać o oburzeniu na działalność tych „hien” - jest argumentem w dyskusji. Domaganie się ujawnienia „teczki” - nie!

    Powtarzam: można zamieścić tezę, że wszystkich Żydów należy spalić, a ich popiołami użyźnić piaski Sahary – trzeba to jednak jakoś uzasadnić – i to nie tym, ze „ja nie lubię Żydów”. Ani tym, że „ukrzyżowali Chrystusa” - bo my, chrześcijanie, znamy pojęcie przedawnienia. Ale nawet Żydzi trzymają się zasady: "Za winy ojców cierpieć będą dzieci aż do siódmego pokolenia włącznie” - zasię od Ukrzyżowania przeminęło tych pokoleń znacznie więcej.

    Te same uwagi dotyczą – pisanego wyraźnie po łebkach – artykułu p.prof.Iwona Cypriana Pogonowskiego: „Trockizm i neokonserwatyzm w USA” ( http://www.bibula.com/?p=31161 ). Też warto go przeczytać – tylko odniosłem wrażenie, że p.Pogonowski ma pretensje do neo-koni nie o to, że im trockistowska słoma z butów powyłaziła – lecz po prostu o to, że są Żydami!!

    Otóż po którymś kolejnym aresztowaniu siedziałem na Rakowieckiej z pewnym Żydem. I gdy rozmowa schodziła na temat dowolnego pisarza, muzyka czy polityka, to on pytał: „Czy to jest Żyd?” I jeśli to był Żyd, to był to wielki człowiek; a jeśli goj – to nie.

    Obawiam się, że niektórzy publicyści „BIBUŁY” rozumują dokładnie tak samo, tylko zamieniwszy strony...

    To nie jest dobre myślenie polityczne!

    =====

    PS. Wczoraj nie doczekalem powrotu Sieci - i poszedłem spać. Przepraszam. A co się stało? Nie wiem...

  • 26-01-2011 00:04:00

    UWAGA!

    Jedjnocześnie coś wystapiło na serwwerze, w mojej sieci domowej - i przez Blueconnect tez nie bardzo idzie. Z ONET pl w ogóle nie moge sie połączyć. Nier wie, czy to przaejdzie.

  • 24-01-2011 23:40:00

    Głos z Oślej Ławki

     

    Motto:

    „Pomnij, że sąd laika – gdy mówi o dziele -

    O dziele mówi mało; o laiku: wiele!”

     

    P.Patryk Wojtysiak ( 

    http://weszsie.salon24.pl/271046,list-otwarty-do-janusza-korwina-mikke )

    napisał do mnie list otwarty. List ten pokazuje, jak można kompletnie wszystko pomylić. Oto on:

     

                         List otwarty do Pana Korwina-Mikke


                                                Szanowny Panie!


    Chciałem Panu podziękować - ustawiając (po raz kolejny, jak się przekonałem) konkurs Blog Roku pokazał mi Pan w mikroskali, jak wyglądałoby państwo pod Pana rządami. Dziękuję, że obdarł mnie Pan ze złudzeń - nie jest Pan wolnym człowiekiem, którego idee mogą zmienić Polskę, tylko obdarzoną większym poczuciem humoru wersją Łukaszenki.

    Co Pana łączy z Łukaszenką?

    Łukaszenko, podobnie jak Pan, Janusz Korwin-Mikke, wprowadza swoich pseudokonkurentów do zawodów, po to, aby osłabić i de facto wyrugować prawdziwą opozycję. Jak można przeczytać na Pana blogu:

    "Udało się. Dzięki Państwa wysiłkowi p. Monika Olejnik dostanie od nas komplet zupełnie przyzwoitych blogów. Niech sobie wybiera...".

    Łukaszenko majstruje przy konstytucji, a Pan zmienia adres bloga, aby obejść regulamin onet.pl, który zakazuje wystawiania do konkursu blogów, które we wcześniejszych latach wygrywały poszczególne kategorie konkursu. A przecież wygrał Pan w 2007 roku kategorię "Polityka". Ludzie Łukaszenki pacyfikują z wściekłością opozycję przy pomocy pałek i paszkwili. Podobnie sfora Pana zwolenników na forach, blogach, wykopie itd. szczeka, kąsa, gryzie.

    Pana wyniku, czyli wprowadzenia 10 jedynie słusznych blogów do finału nie powstydziłby się ani Łukaszenko, ani słynny "Fryzjer". Ja ze swoim rysunkowym blogiem weszsie.pinger.pl zająłem miejsce 12 (jak się dowiedziałem po lekturze Pana bloga, właściwie 13, bo {magrat}ka, którą również Pan "promował" przy pomocy swojego ugrupowania politycznego, zrezygnowała z uczestnictwa w konkursie, w proteście przeciwko Pana metodom). I szczerze Panu zazdroszczę popularności oraz gratuluję.

    A co różni Janusza Korwina-Mikke od Aleksandra Łukaszenki?

    On gra w hokeja, a Pan w brydża. On wyszedł ze swojego kołchozu i wygrał wybory, rządzi krajem i wygrywa kolejne wybory przy pomocy pałek i paszkwili. A Pan kisi się w swoim micie, w swojej roli wioskowego głupka, ale ustawia Pan konkurs Blog Roku w kategorii "Polityka i Społeczeństwo". Za młody na sen, za stary na seks.


                                        
              Patryk Wojtysiak


    P.S. Czy myślał Pan o kupnie starej platformy wiertniczej, zebrania tam swoich fanów i urządzeniu prawdziwego państwa JKM?

    Otóż:

    1) Ja nie rządzę firmą ONET.pl – w związku z tym to, co robiłem z okazji tego konkursu, nie ma żadnego związku z tym, jak rządziłbym Polska. Pokazuję co najwyżej, co robiłbym w Polsce, gdybym miał taki autorytet, jaki mam w Sieci.

    2) Autora nie obchodzi, że ONET.PL bezczelnie zmienił reguły gry - czyli "manipulował przy konstytucji"! Nazywa po staremu „wyborem bloga bloggerów” nominowanie bloga – i to przez jury też nie wybrane przez bloggerów, tylko przez jurorów mianowanych uprzednio przez ONET.pl. Nie mam o to pretensji – nienawidzę d***kracji, więc popieram to, że ONET.pl ją zlikwidował – przeszkadza mi tylko, że będę podawany na równi z  tymi, którzy swojego wyboru nie zawdzięczają bloggerom. O nazwę mi chodzi. O ukrywanie tego przed światem. Natomiast p.Wojtysiak TEGO – czyli wyłączenia wpływu bloggerów na wybór „bloga bloggerów” nie nazywa manipulacją!!

    3) Start w tym konkursie – zwłaszcza, że po zmianie reguł nie mam w nim szans – nie był mi do niczego potrzebny. Interweniowałem – zresztą z dużym opóźnieniem, gdy mnie o to poproszono - tylko po to, by jakaś „Stokrotka” nie mogła na polecenie swoich mocodawców tryumfalnie ogłosić, że „bloggerzy popierają homogenizowanych lewicowców”. Co się udało.

    4) Ja nie „zmieniłem adresu” blogu! Mam jeden blog na ONET.pl., a mój drugi blog na moim własnym portalu istnieje od dwóch lat – i naprawdę nie zakładałem go – i nie pisałem na nim przez dwa lata – po to, by za dwa lata wystartować w konkursie ONET.PL!!!

    5) Wielu ludzi apelowało do głosowania na ten czy inny blog – to dlaczego mnie nie wolno? Nie jest moją winą, że mam autorytet dziesięciokrotnie większy, niż inni bloggerzy. Jestem skuteczny – a chyba dobrze jest być skutecznym?!? Ciekawostką jest, że pewna mało znana bloggerka poparła {magratkę} – a gdy ja Ją poparłem, co okazało się b. skuteczne, ogłosiła wszem w'obec, że to nieuczciwość (i zrobiła dziewczynie wodę z mózgu!)

    6) Ja „przydzielałem” blogi polecając je uwadze rożnym grupom internautów po to, by głosy się nie marnowały. Proszę zauważyć, jak sprawnie to zrobiłem: rozpiętość tych dziewięciu blogów jest bardzo mała – a ja manipulowałem NIE ZNAJĄC liczby głosów, które już na dane blogi padły. Opierałem się tylko na intuicji statystyka, która i tym razem mnie nie zawiodła. Chyba byłoby dobrze, by Polska rządził ktoś, kto ma dobre wyczucie procesów losowych??

    7) Mam duży szacunek do JE Aleksandra Łukaszenki – co nie oznacza, że podzielam Jego poglądy polityczne i gospodarcze. Jednak nic mi nie jest wiadomo, by p.Łukaszenka wzywał do głosowania na jednych kandydatów opozycji a na innych nie – więc porównanie Jego działalności z moją jest absolutnie bezpodstawne.

    8) W wyborach głosuje na mnie (jak na razie...) od 260.000 do 450.000 ludzi, więc – obawiam się – nie zmieściliby się na platformie wiertniczej; podpowiadam: Wielkie Księstwo Luksemburga jest właściwszym porównaniem. Myślę, że większość by chciała żyć w kraju tej wielkości, wykrojonym z Polski, i rządzonym przeze mnie.

    To tyle. Postarałem się odpowiedzieć na wszystkie Pańskie - zupełnie nieuzasadnione, jak widać – zarzuty.

     

                                                  Z poważaniem,

     

                                                                    Janusz Korwin-Mikke


     
    =====

    PS. W sprawie wczorajszego wpisu: przecież napisałem wyraźnie, że ja NIE piszę o Katastrofie - tylko o tym, jak działa system polityczny w Polsce - a pewien zacny Komentator ma do mnie pretensje, że ja znów o "Smoleńsku"!

  • 23-01-2011 23:30:00

    Ofiarą Katastrofy jest Prawda

    Jedną z cech cywilizacji europejskiej jest to, że wierzymy w Wartości. W imponderabilia – nie do zważenia. Potrafimy np. poświecić nasze pieniądze, zdrowie albo i życie – i potrafimy też zabić – w obronie Honoru, Prawdy, Sprawiedliwości. Czci kobiecej, Wolności, Świętego Prawa Własności... Człowiek mówiący, że „Życie ludzkie jest najważniejsze” nie jest Europejczykiem. W ogóle zresztą nie jest człowiekiem cywilizowanym – bo żadna cywilizacja wyznająca taką kretyńską zasadę nie mogłaby się ostać. Przychodzi gość, łapie pierwsze-lepsze dziecko (najlepiej!) – i domaga się, by sam prezydent teraz lizał mu buty – bo jak nie, to on to dziecko zabije.

    I co: mamy typowi ustąpić?

    Oczywiście, że NIE!

    JE Donald Tusk rozpętał dyskusję nad Katastrofą (ogłaszając 150 stron uwag do raportu MAK i twierdząc potem, że jest on „nie do przyjęcia”) tylko i wyłącznie po to, by ludzie przestali zajmować się długiem publicznym i katastrofą systemu emerytur... Sprawa jest oczywista – ale... kobieta z niczego potrafi zrobić kapelusz, sałatkę i awanturę – a to, co polityk w d***kracji potrafi zrobić z dobrej katastrofy...

    Nie piszę o Katastrofie – bo sprawa jest oczywista - lecz o władzy. We wpisie z 17-I wyśmiałem pomysł dyskutowania o tym w Sejmie – i w ogóle: by o tym dyskutowali politycy. Od tego są eksperci. Człowiek posłucha ekspertów, posłucha – i może wyrobić sobie własne zdanie. Nie każdy takie samo – ale czy wszyscy musimy mieć takie samo zdanie???!!? Wyrobimy sobie – bo eksperci mówią o Katastrofie.

    Nas interesuje Prawda. Cała nasza cywilizacja opiera się przyjęciu, że jakaś Prawda jest. Obiektywnie istnieje. Nie znamy jej, byc może - ale chcemy ja poznać.  Politycy – nie! Polityka interesuje jakie Raport MAK będzie miał skutki polityczne. Czy na tym skorzystają Rosjanie? Polacy? PiS? PO? UPR? WiP? PSL? Przyjaźń Polsko-Radzie... – o, pardon... Raport ma być taki, by wszyscy byli jakoś zadowoleni. On ma głosować za raportem, który jest, w sensie d***kratycznym „najlepszy” (czyli spodoba się możliwie największej liczbie ludzi) – a nie „najbardziej zbliżony do Prawdy”. Prawda o Katastrofie jest politykowi najzupełniej obojętna!! Prawda? „A cóż to jest – Prawda?” - pytał Chrystusa niejaki Piłat z Pontu...

    Na co pewien Komentator napisał do mnie, że eksperci to mogą być przekupieni – i on chce, by o „nasz interes” zadbali właśnie politycy!!! O „nasz interes” - nie o Prawdę!!

    Czyli: politycy powinni zadbać, by w Raporcie było, ze śp.gen.Andrzej Błasik miał tylko 0,2‰ we krwi – a może wytargować 0,15‰? Niech jeszcze dołożą, że kontroler na wieży też miał 0,1‰ - a my w zamian poprzemy ich działania przeciwko JE Aleksandrowi Łukaszence!

    Tfu!

    Mój interes polega na tym, by mówiono Prawdę! Królowie budowali Wielkie Imperia walcząc o Prawdę, o Honor itd. D***kraci walczą o utrzymanie swej nędznej władzy poświęcając Wartości dla pewnego świętego.

    Świętego nie znanego w żadnym kalendarzu.

    Dla św.Spokoju.

  • 23-01-2011 13:32:00

    Prawdziwe "becikowe" - czyli: PROTESTUJEMY!

    We wtorek 25 stycznia o godz. 16.00 pod Sejmem będziemy PROTESTOWAĆ przeciwko ograbianiu Polaków z ich własności i ciężko zarobionych pieniędzy. Zaprotestujemy przeciwko okradaniu młodego pokolenia z nadziei i marzeń.
    To będzie protest przeciwko narzucaniu coraz większego podatkowego jarzma, szczególnie na tych najbiedniejszych, których każda podwyżka podatków wpycha w coraz większą nędzę. To będzie też protest przeciwko rządom nieudaczników, za których nieudacznictwo już dziś płacą Polacy. Ale za to nieudacznictwo w rządzeniu zapłacą również następne pokolenia.
    20 tysięcy złotych długu - to jest prawdziwe becikowe! Tyle bowiem wynosi państwowy dług w przeliczeniu na jednego obywatela, także tego najmłodszego
    .
    Bardzo Państwa proszę o pojawienie się przed Sejmem - i przyciągnięcie jak największej liczby ludzi, którzy mają dość okupacji naszego kraju przez bezdusznych "polityków", nie dbających o przyszłość, tylko o dzień dzisiejszy - za szczególnym uwzględnieniem stanu ich kieszeni.
    Pokażmy, ze Internauci potrafią również oderwać się od klawiatury i monitora - i wyjść na ulicę. Ale najpierw - proszę ten apel umieścić, gdzie się da!
    Zwłaszcza na rozmaitych forach warszawskich!

    Takie protesty przewidujemy co miesiąc: 23.go (VAT to 23%...) lub 25.go, jeśli 23.ci wypadnie w świeto.

  • 22-01-2011 23:48:00

    Dr Frank i mgr Vincent

    W pierwszej połowie lat 40.tych na Wawelu urzędował dr Jan Frank – Generalny Gubernator. Był to lojalny urzędnik III Rzeszy – i jako taki został po wojnie przykładnie powieszony.

    Powiedzmy jednak, że dr Frank zacząłby trochę oszukiwać: w sprawozdaniach do Berlina zawyżać liczby dostarczonych surowców, wywiezionych dzieł sztuki oraz wymordowanych Żydów. I Henryk Himmler zwrócił Mu na to publicznie uwagę...

    ...tak, ja wiem, że to niemożliwe: w III Rzeszy przestrzegano elementarnych zasad i nie besztano publicznie podwładnych – jak to robią w Unii Europejskiej. Ale – powiedzmy, że tak by się stało...

    I teraz pojawiłby się problem: czy mamy popierać dra Franka, za to, że oszukiwał urzędy III Rzeszy?

    Myślę, że nikogo by to specjalnie nie obchodziło. Niech tam okupanci żrą się między sobą.

    Otóż gdy dziś ktoś w tryumfem mnie zawiadamia, że Bruksela zwróciła uwagę p.Janowi Vincentowi vel Jackowi Rostowskiemu, że manipuluje przy danych dostarczanych potulnie do Brukseli - i pyta, jak my się ma my do tego ustosunkować – to ja mam do tego „problemu” dokładnie taki sam stosunek.

    A może Bruksela odeśle p.mgr.Rostowskiego ponownie do pracy naukowej w socjalistycznej „London School of Economics” - i przyśle nam jakiegoś innego namiestnika od finansów – a może tylko pogrozi Mu paluszkiem: „Nie figluj, nie figluj – nie jesteś taki niezastąpiony!”...

    … a jaka to dla nas różnica?

  • 21-01-2011 23:49:00

    Nigeryjscy wydrwigrosze

     Każdy chyba internauta miał przyjemność zapoznać się z nigeryjską specjalnością, jaką są tamtejsi farmazoni. Rozsyłają spamy zawiadamiające, że oto człowiek może stać się właścicielem jakichś $100 mln (na ogół zresztą szafują sumami większymi) trzeba tylko przesłać na koszty jakieś $1000 i najlepiej pojawić się w Nigerii osobiście. Co czasem skutkuje oskubaniem do ostatniego centa – a czasem rozstaniem się z życiem.

    Jak możemy dowiedzieć się ze strony „WPROST”24 (proszę zwrócić uwagę na dyskretny inserat: "REKLAMA”!):

    http://tiny.pl/hcjgl

    "Polska jest graczem globalnym" - dyrektor Banku Światowego chwali nasz kraj

    Polska jest globalnym graczem i musi zacząć się tak zachowywać - pisze dla portalu EUobserver dyrektor zarządzająca w Banku Światowym M'Gozi Okonjo-Iweala, wychwalając wyniki gospodarcze Polski i stawiając ją za wzór krajom rozwijającym się.

    "Kiedy Polska obejmie prezydencję w Radzie Unii Europejskiej w tym roku, zajmie centralne miejsce na scenie. Będzie odpowiadać za zarządzanie najsilniejszego związku narodów. I będzie mieć okazję, by kształtować przyszłość milionów na świecie" - napisała M'Gozi Okonjo-Iweala w obszernym komentarzu o Polsce. Przypomina w nim, że rok temu, kiedy Europa wciąż była w recesji, dochód na osobę w Polsce wzrósł do ponad 12 196 dol. "Bez fanfar i rozgłosu Polska przystąpiła do grupy krajów zakwalifikowanych przez Bank Światowy, jako gospodarki wysokodochodowe" - pisze M'Gozi Okonjo-Iweala.

    Była minister finansów i spraw zagranicznych Nigerii dodaje, że Polska nie tylko była jedynym krajem UE, który uniknął recesji w 2009 r., ale też "zanotował najdłuższy okres nieprzerwanego wzrostu gospodarczego spośród byłych komunistycznych krajów Europy i Azji środkowej". Zdaniem Okonjo-Iweali 2011 będzie dla Polski już dwudziestym z rzędu rokiem "ekspansji gospodarczej". W tym czasie przeciętny dochód na poziomie ok. 2 tys. dol. w 1990 roku wzrósł do ok. 12,5 tys. dziś - podkreśla dyrektor zarządzająca w Banku Światowym.

    REKLAMA

    (i już po reklamie...):

    Dyrektor zastrzega jednocześnie, że wiele musi jednak jeszcze zostać w Polsce zrobione: deficyt finansów publicznych musi być ograniczony, stopa zatrudnienia podwyższona, a rynki pracy bardziej elastyczne.

    Czemu p.Dyrektorka Zarządzająca (to coś więcej, niż sprzątaczka!!!) tak nam kadzi? (Podkr.moje):

    Odpowiedź jest tu:

    http://tiny.pl/hcjg1

    Dyrektor Zarządzająca Banku Światowego, pani N'Gozi Okonjo-Iweala, odwiedza Polskę

    WARSZAWA, 12 stycznia 2011 roku — Bank Światowy ma zaszczyt poinformować, iż pani M'Gozi Okonjo-Iweala, Dyrektor Zarządzająca Banku Światowego, złoży w Polsce wizytę w czwartek, 13 stycznia b.r.

    Pani M'Gozi Okonjo-Iweala przyjeżdża do Polski na zaproszenie profesora Marka Belki, Prezesa Narodowego Banku Polskiego. Motywem przewodnim jej pobytu jest omówienie udanej transformacji, jaką przeszła Polska stając się krajem o wysokich dochodach, oraz zyskującej na znaczeniu roli Polski jako donora, a także możliwości, jakie pojawiają się wraz z nadchodzącą prezydencją Polski w Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o dzielenie się polskim sukcesem i doświadczeniem, zarówno z innymi krajami w regionie, jak również z mniej rozwiniętymi krajami na świecie.

    Podczas wizyty w Polsce pani M'Gozi Okonjo-Iweala spotka się z Radosławem Sikorskim, Ministrem Spraw Zagranicznych, Waldemarem Pawlakiem, Wicepremierem i Ministrem Gospodarki, oraz Janem Rostowskim, Ministrem Finansów. Będzie również uczestniczyć w seminarium zatytułowanym: “Sukcesy polskiej transformacji gospodarczej – jak się nimi podzielić z innymi? Perspektywy pomocy rozwojowej z Polski” zorganizowanym przez Narodowy Bank Polski.

    Pani M'Gozi Okonjo-Iweala oraz pan Andrzej Raczko, członek zarządu Narodowego Banku Polskiego wezmą udział w konferencji prasowej, która odbędzie się w dniu 13 stycznia o godz. 15:45 w siedzibie Narodowego Banku Polskiego.


    Kontakt:
    W Banku Światowym:

    Warszawa: Anna Kowalczyk, +48 605 282 998,
    [email protected]
    Waszyngton: Kristyn Schrader, +1-202-458-2736,
    [email protected]

    W Narodowym Banku Polskim:

    Magdalena Węsierska-Wieczorek, tel.: (22) 585-4354, cell.: 695 419 342, [email protected]

    Po prostu p.Okonjo-Iweala przyjechała po prośbie!

    Jesteśmy teraz tak bogaci, że powinniśmy się podzielić...

    (NB. proszę zauważyć, że wszystkie osoby obsługujące p.Okonjo-Iwealę są płci żeńskiej!!)

    To nie jest jakaś wycieczka osobista. Ja absolutnie nie porównuję p.Okonjo-Iweali z naciągaczami z Nigerii. To akurat jest osoba, nie tylko jak na nigeryjskie standardy, bardzo uczciwa i znana z walki z korupcją (dlatego wyrzucili Ją z Nigerii na to nic nie znaczące stanowisko w BŚw.!). A, że taka przypadła Jej rola – no, cóż...

  • 20-01-2011 14:23:00

    Po konkursie.

    Oceniając na zimno: nic więcej w tym KONKURSIE zrobić chyba nie było można - oczywiście: gdy wziąłem się za to za późno. Gdyby mi ktoś przypomniał, zaczelibyśmy o te trzy dni wcześniej i nie "zmarnowałyby się" głosy na kapryśną {magratkę} - to mozna było mieć 10 blogów jednolitych ideowo. Może za rok...

    A tak w ogóle proszę to potraktować jako fajną zabawę. Za 123 grosze.

    Gdzie można mieć tak tanio tyle radości?

    Poniższe napisalem na chybcika po konkursie. Zgrabiałymi palcami (w pociągu nie ma ogrzewania)

    Udało się. Dzięki Państwa wysiłkowi p.Monika Olejnik dostanie od nas komplet zupełnie przyzwoitych blogów. Niech sobie wybiera, Z tym, że ja kategorycznie domagam się od ONET.pl, by zmienił nazwę nagrody. To nie będzie "Blog bloggerów" - tylko "Blog jurorów". W dodatku nie są to jurorzy nominowani przez bloggerów, tylko przez innych jurorów nominowanych przez ONET!!
    Ja, oczywiście, witam to z radością, bo nienawidzę d***kracji. Natomiast nazywajmy rzeczy po imieniu - i nie oszukujmy.
    Otrzymałem we swoim czasie - za inny, za ten właśnie, blog – nagrodę, która nazywa się "Nagroda bloggerów" - protestuję przeciwko temu, by nagroda przyznawana na innej zasadzie nosiła tę samą nazwę. Ktoś w przyszłości pomyśli, że byłem faworytem ONET.pl albo i - nie daj Bóg - jakiejś Stokrotki.
    Co mogłoby mnie skompromitować.
    Mało co, a wszystko skończyłoby się blamażem: bloggerka, której adres widnieje pod obrazkiem, zaczęła robić fochy i...wycofała się z konkursu (proszę przejrzeć Jej dwa ostatnie wpisy). Gdyby nie to, że przezornie nie podjąłem walki z wszystkimi blogami, a nawet niektóre neutralne popieraliśmy – p.Olejnik niechybnie wybrałaby blog, który obecnie jest na miejscu XI. I w świat poszłaby informacja, że wśród bloggerów największą sympatią cieszą się poglądy LGBTNZ (Lesbian-Gay-Bisex-Transgender-Necrophile-Zoophile)...

    No, ale wszystko skończyło się dobrze.

    Raz jeszcze dziękuję w imieniu Słusznej Sprawy. Mój list do {magrat}ki poniżej!

    =====

     

     

                    Droga Pani!

    Wycofując się z KONKURSU blogów ONETu udowodniła Pani, że jest typową kobietą – co to „i chce – i boi się”. Trudno – nie można działać wbrew swej naturze. Tylko potem proszę się nie dziwić, że kobiety nie są chętnie wybierane na jakiekolwiek stanowiska.

    Niech Pani sobie wyobrazi, że jest Pani premierką rządu Poronii walczącej z Rurytanią. I oto w Rurytanii wszczynają się jakieś zamieszki – i jej rząd kapituluje. A Pani wycofuje wojska Poronii oświadczając, że zwycięstwo byłoby nieuczciwe...

    W tym konkursie startowali ludzie, którzy prosili o poparcie – i rozmaici ludzie je im udzielali. Na setkach blogów było na pewno: „Poprzyj ciekawy blog Iksińskiego”. Mysli Panie, że rozmaite „środowiska LGBT” nie popierały? Z tym, że akurat w Sieci ja jestem bardziej popularny i cieszę się nieco większym autorytetem, niż inni – więc moje poparcie okazało się bardziej efektywne. Co w tym złego?

    To boli tym bardziej, że sto razy dziennie obserwujemy, jak jedna lewicowa świnia mówi o drugiej lewicowej świni per „Wielki Autorytet Moralny”, forują się wzajemnie po telewizjach, gazetach, książkach... A gdy ja robię coś – na znacznie mniejszą skalę – to osoba forowana twierdzi, że to... „nieuczciwe”!!!

    Proszę Pani! Praktycznie każdy pisarz zdobył sławę i pieniądze dlatego, że jakiś inny pisarz powiedział o jego książkach, że są dobre. I co? Ten pisarz ma wycofać swoje książki z księgarń, bo to „nieuczciwe”? Bo inny też pisze – a nikt go, przez przypadek, nie czyta???

    Ja poparłem Pani blog, schowany gdzieś na 63 bodaj miejscu – bo mi go kol.Bart podsunął – i uznałem, że jest dobry. Ludzie, którzy na Panią głosowali, zagłosowali, bo jest dobry (albo dlatego, że uwierzyli mi, że jest on dobry). 123 grosze to niedużo – ale doliczając czas i wysiłek związany z wysłaniem SMSa – to jest coś. Pieniądze się nie zmarnują – pójdą na niepełnosprawne dzieci – ale zmarnowany wysiłek powoduje rozczarowanie.

    Mało brakowało, a zmarnowałaby Pani CAŁY wysiłek kilku tysięcy ludzi – bo chodziło o to, by uniemożliwić p.Monice Olejnik wybranie jako „najlepszy” bloga pewnego homogenizowanego lewicowca. Na szczęście byłem przezorny i zadbałem, by był on na miejscu XII – więc po Pani decyzji jest XI i do finału nie wejdzie,

    Pani zgłosiła blog do konkursu – po to, by został zauważony i by poznać ciekawych bloggerów. No, więc został zauważony - i poznała Pani ciekawych bloggerów. Poznałaby Pani osobiście bardzo wielu – na Gali Laureatów. I Pani ma pretensje do mnie i całego świata?!?

    Cóż: nie jest wykluczone, że dzięki tej Pani decyzji Pani blog zostanie jeszcze bardziej dostrzeżony – może nawet otrzyma jakąś spec-nagrodę „Fair Play”? Kto to wie? Ciekawe, co Pani wtedy zrobi....

    No, nic... W moim długim życiu miewałem do czynienia z setkami wahających się Hamletówien w spódnicach, nie raz mnie kobiety rozczarowały (mężczyźni zresztą też...).

                      Powodzenia w blogowaniu!

                                              Janusz Korwin-Mikke

  • 19-01-2011 17:00:00

    KONKURS BLOGÓW – Ostatnia prosta!! :

    {praktykant} Mateusz napisał:: "Moi Mili! Pan Janusz niejednokrotnie wyrażał pogląd dotyczący wydawania pieniędzy na grę w Toto-Lotka. A tutaj mamy wydawać pieniądze na wysłanie SMS-a, aby kogoś blog uzyskał poparcie?"

    Panie Mateuszu! W Toto-Lotku Panu obiecują pieniądze - ja tu niczego nie obiecuję. Robimy to po to, by w KONKURSIE nie wygrała Lewica.

    Ale, oczywiście, nikt nie ma obowiazku do tego ręki (i stu dwudziestu trzech groszy) dokładać.

     

    Staszek z Halinowa, {SzH} napisał:

    Panie Januszu, czym Panu zawinił blog C00129? :)

    ...a zauważył Pan, że awansował na II miejsce? Nie ma Pan pojęcia, ilu w Polsce jest ludzi o nazwiskach zaczynających się na „X”...

    {jimiwa} zaniepokoił się: „wysłałem SMS. W odpowiedzi dostałem:
    Oddał Pan głos na blog : bear coś tam....
    To chyba jakiś kant!
    ” ?

    Nie. Najprawdopodobniej zagłosował Pan na blog „Starego Niedźwiedzia”.

     

    KONKURS BLOGÓW – Ostatnia prosta!! :

     

    Drodzy Państwo: nie jest idealnie, ale jest bardzo dobrze. A jutro być może będzie idealnie. Prawie cała Lewica już wyeliminowana:

    http://www.blogroku.pl/kategoria.html?catId=52

    Ale teraz – proszę o efektowny rzut na taśmę. Mamy czas tylko do południa!!!

    Trzeba, przypominam, wysłać SMS za 123 grosze (na wakacje dla dzieci niepełnosprawnych).
    By p.Monika Olejnik nie mogła tryumfalnie jako „wybór bloggerów” ogłosić blogu jakiegoś homogenicznego socjalisty - Państwo o nazwiskach zaczynających się na daną literę proszeni są o jak najszybsze oddanie głosu - przez wysłanie na nr 7122 SMSu o treści (po C zera, nie O; bez spacyj; można poprzeć SMSami kilka blogów!):

     

    Nazwisko na:                    Treść SMSu:

    X..............................C00129

    A B C......................C00138

    Ć D.........................C00186

    E F G H I J............C00089

    K L.........................C00205

    Ł M N O ...............C00053

    Ó P Q R................C00101 

     S Ś T....................C00211

    U V W Z Ż Ź.......C00015

     
    Jak najszybciej – ale do południa: koniecznie! 

    =====

    PS. Stoczyłem długą walkę z edytorem tekstu - i chyba przegrałem...

  • 18-01-2011 21:42:00

    O niemożności skonstruowania rozsądnej d***kracji - c.d. I o KONKURSIE.

    C.d. wczorajszego tekstu o niemożności d***kracji - na końcu. Po północy będzie modyfikacja wskazówek co do głosowania:

    KONKURS BLOGÓW:

    Drodzy Państwo: jest już lepiej ! Zajęliśmy dobre podstawy wyjściowe do walki z Lewicą:

    http://www.blogroku.pl/kategoria.html?catId=52

    Ale teraz trzeba się solidnie wziąć do roboty, bo zostało tylko półtorej doby!

    Panująca w Konkursie drętwota powoduje, że możemy zablokować co idiotyczniejsze blogi – kosztem SMSa za 1 zł 23 grosze (na wakacje dla dzieci niepełnosprawnych).
    Jak się weźmiemy do SMSowania, to się uda. .

    Ja, oczywiście, chcę być pierwszy – ale ja sobie poradzę. Już prowadzę, na mnie proszę nie głosować. Natomiast po to, by wyeliminować Lewicę - by p.Monika Olejnik nie mogła tryumfalnie jako „wybór bloggerów” ogłosić blogu jakiegoś homogenicznego socjalisty - Państwo o nazwiskach zaczynających się na daną literę proszeni są o jak najszybsze oddanie głosu - przez wysłanie na nr 7122 SMSu o treści (po C zera, nie O; bez spacyj).

    Można głosować na kilka blogów:

    A B C Ć....................C00205

    D E F........................C00197

    G H I J ….................C00015

    K X..........................C00101

    L Ł M.......................C00089

    N O Ó P …...............C00129

    Q R S........................C00138

    Ś T U….....................C00053

    V W Z Ż Ź …............C00186

    Jak najszybsze – bo już wprowadziłem pewne korekty – ale na pewno trzeba będzie wprowadzić dalsze! Szczerze pisząc: jeszcze w nocy sądziłem, że się nie uda. Zobaczywszy wyniki z dzisiejszego południa –natchnąłem się OGROMNYM optymizmem!

    Lody ruszyły – Panowie Przysięgli!(z czego to cytat?).

    Po północy przypuszczalnie wprowadzę kolejne korekty!! Proszę tu zajrzeć ponownie...


    A teraz - ciąg dalszy:

     

     

    Jeszcze o technicznej niemożliwości d***kracji

     

     

    Wczoraj napisałem:

    Jeszcze ciekawiej jest, jeśli przyjmuje się zasadę, że głosujemy na trzy hipotezy łącznie; ta, która uzyska najmniej głosów odpada – i głosujemy dwie pozostałe. W takich wyborach często jednej z partii opłaca się głosować... przeciwko własnym przekonaniom – byle ugrobić najgroźniejszą konkurentkę swojej ustawy.

     

    Niestety: inne partie też o tym wiedzą! I wiedząc o tym też mogą głosować przeciwko sobie. Teoretycznie istnieją układy, przy których żadnej partii nie opłaca się głosować za swoim projektem

     

     

    Jednak to samo może nastąpić i wtedy, gdy głosowanie przeprowadza się metodą wstępnych eliminacji – bo jest ona przy trzech hipotezach tym samym, co metoda eliminacji. Zobaczmy to na tym przykładzie:

    Teraz przeprowadzamy głosowanie. Jeśli w fotelu marszałka zasiadałby wtedy WCzc.Marek Kuchciński z PiSu to niewątpliwie poddałby wstępnie pod głosowanie najpierw hipotezy (B) i (C). Wygrałaby, oczywiście, wysoko, 350:110 (B). I teraz odbędzie się decydujące głosowanie, pomiędzy (A) i zwyciężczynią „eliminacji”, czyli (B). Jak łatwo zauważyć PO je przegra 247:203 – i Sejm uroczyście oświadczy, że niezbitą prawdą jest, że był to zamach.

    P.Tomasz Tomczykiewicz, lider PO, ale dobrze wyszkolony UPRowiec, na pewno by do tego nie dopuścił! W pierwszym głosowaniu, między (B) i (C), poleciłby połowie Posłów PO, np. tylorgu, ile dzieci miał Ojciec Wirgiliusz, zagłosować na (C)!!! Tak: na hipotezę, że cała wina leży po stronie Polaków!!!

    Efekt: wygrałaby (C) 233:227 – i w „finale” (C) wygrałaby z (A)...

    Wygrałaby – gdyby nie JE Waldemar Pawlak, który (przewidując to) Posłom PSL kazałby w pierwszym głosowaniu zagłosować wbrew swoim przekonaniom na (B)! Po to, by (B) przegrała z (A).

    Oczywiście  WCzc.Jarosław Kaczyński, przewidując to mógłby...

    … np. polecić p.v-marszałkowi by poddał to pod głosowanie w innej kolejności – i potem postąpić jak p.Tomczykiewicz. Jednakże...

    To są naprawdę pasjonujące rozgrywki. Ale co mają wspólnego z jakąkolwiek Wolą Większości? Nie wspominając już o Prawdzie?

    Oczywiście przy odrzucaniu ostatniej hipotezy przy wielu alternatywach rozgrywka jest znacznie bardziej pasjonująca. Ciekawe że zdarzyła się wiele razy w rzeczywistości – raz ze słynnym tragicznym zakończeniem.

    Tak było przy wyborze śp.Gabryela Narutowicza na I Prezydenta II RP. Zgłosiła Go maleńka partia – taka Unia Wolności – tyle, że z mniejszą liczbą Żydów. Nie był nawet jej członkiem – ale zgodził się kandydować. Raczej dla demonstracji. Tymczasem w pierwszym głosowaniu był przedostatni (przed kandydatem jakiejś mniejszości), która poparła Go w II głosowaniu – dzięki temu przeskoczył kolejnego kandydata. I tak dalej – kula śniegowa się toczyła. W efekcie w przedostatnim głosowani zostali już tylko: śp.Maurycy hr.Zamoyski, kandydat potężnej wtedy eNDecji, śp.Wincenty Witos z „Piasta”, i na trzecim miejscu Gabryel Narutowicz popierany przez dziwaczną zbieraninę: postępowych Żydów, ortodoksyjnych żydów, nienawidzących Żydów Ukraińców, socjalistów, białoruskiej „Hromady”, komunistów i nie pamiętam już, kogo jeszcze.

    Wtedy eNDecy, podejrzewając słusznie, że w ostatnim głosowaniu ta zbieranina masowo zagłosuje przeciwko Zamoyskiemu, przerzucili część głosów na Narutowicza – licząc, że Witos nie będzie miał wyboru: w finale na pewno każe głosować na (raczej wielkoobszarowego...) rolnika Zamoyskiego niż na kandydata lewicowej hołoty. Witos odpadł – ale w ramach rewanżu kazał swoim chłopom zagłosować w ostatniej rundzie jednak przeciwko Zamoyskiemu!!!

    Prezydentem został Narutowicz – zacny człowiek, ale którego praktycznie nikt nie chciał widzieć prezydentem!! Sam nie chciał, bo nie uważał się za polityka – ale jako zwolennik systemu parlamentarnego postanowił uszanować Świętość Procedury. Jak to się skończyło – wiemy.

    Powtarzam: nie jest możliwe, z powodów czysto matematycznych, skonstruowanie systemu wybierania wolnego od setek podobnych paradoksów. D***kracja sprzeczna jest nie tylko z Naturą, ale i z Logiką.

    To jak podejmować decyzje?

    Normalnie. Bierze się jednego faceta (wódz, król, dyktator, tyran), facet zwołuje radę, rada radzi – a po naradzie Szef podejmuje decyzję.

     

    Sam.

     

     

    Kierując się nie liczbą wskazówek – tylko ich rozsądnością.

    Tak to jakoś działało przez 7000 lat...

  • 17-01-2011 23:54:00

    Jak Sejm mogłby głosować nad sprawą "Smoleńska".

    Wczoraj na blogu na onet.pl napisałem, że w porządnej d***kracji właściwe postępowanie pilotów ustala się przez głosowanie w Parlamentach – a może nawet i w referendach. Z czym jednak wiąże się pewien „drobny” problem.

    Otóż najpierw trzeba ustalić, jak będzie się głosować!

    Załóżmy, że posłowie PiS (146 sztuk) głęboko wierzą, że prawdziwa jest hipoteza:

    (A) To Ruskie dokonały zamachu na naszego Ukochanego Prezydenta

    ewentualnie mogą uwierzyć w:

    (B) To nieumyślna wina Ruskich – tandetny sprzęt, pijani kontrolerzy, a i sam „Tupolew” to marna maszyna.

    - a w (C) - w winę Polaków, przedstawicieli Narodu Wybranego – nie!

    Posłowie PO (203 sztuki) sądzą, że to wina tego, że Ruskie nie należą do Unii Europejskiej – i dlatego mają tandetny sprzęt, pijanych kontrolerów – jednym słowem: wierzą w (B). mogą ewentualnie uwierzyć w:

    (C): Ruskie som niewinowate, Polacy polecieli, jak chcieli – to i mają.

    W (A) nie wierzą absolutnie.

    Natomiast reszta Sejmu (110 sztuk) nie wierzy w przypadki. Sądzą, że winni są Polacy (czyli C) jeśli nie, to winni są Ruscy (A). Żadne tam nieumyślne działania nie wchodza w rachubę.

    Teraz przeprowadzamy głosowanie. Jeśli w fotelu marszałka zasiadałby wtedy WCzc.Marek Kuchciński z PiSu to niewątpliwie poddałby wstępnie pod głosowanie najpierw hipotezy (B) i (C). Wygrałaby, oczywiście, wysoko, 350:110 (B). I teraz odbędzie się decydujące głosowanie, pomiędzy (A) i zwyciężczynią „eliminacji”, czyli (B). Jak łatwo zauważyć PO je przegra 247:203 – i Sejm uroczyście oświadczy, że niezbitą prawdą jest, że był to zamach.

    Jeśli obrady prowadziłby najgłówniejszy marszałek, NCzc.Stefan Niesiołowski, (PO) - to poddałby pod glosowanie najpierw hipotezy (A) i (C). Wygrałaby, oczywiście, wysoko, (C) 313:147. I w decydującym głosowaniu pomiędzy (B) i zwyciężczynią „eliminacji”, czyli (C), jak łatwo zauważyć, wygrałaby jeszcze wyżej (350:110) (B) - i PO będzie tryumfować bo Sejm uroczyście oświadczy, że wina jest Ruskich – ale nieumyślna.

    Jeśli zaś w fotelu marszałka zasiadłby WCzc.Jerzy Wenderlich (SLD) to najpierw głosowano by hipotezy (B) i (A). Wygrałaby, oczywiście, (A) - 257:203. I w decydującym głosowaniu pomiędzy (C) i zwyciężczynią „eliminacji”, czyli (A) wygrałaby (C) – i SLD by tryumfowało: to wina tego, że obalono w Polsce socjalizm! Źle wyszkoleni w kapitaliźmie piloci...

    Jak widzimy wynik wyborów zależał tylko od tego, w jakiej kolejności głosowałoby się poszczególne hipotezy – żaden Poseł nie zmienił zdania, wszyscy głosowali karnie po liniach partyjnych.

    W co najmniej jednym przypadku taka sytuacja miała miejsce podczas mego półtorarocznego pobytu w Sejmie!

    Jeszcze ciekawiej jest, jeśli przyjmuje się zasadę, że głosujemy na trzy hipotezy łącznie; ta, która uzyska najmniej głosów odpada – i głosujemy dwie pozostałe. W takich wyborach często jednej z partii opłaca się głosować... przeciwko własnym przekonaniom – byle ugrobić najgroźniejszą konkurentkę swojej ustawy.

    Niestety: inne partie też o tym wiedzą! I wiedząc o tym też mogą głosować przeciwko sobie. Teoretycznie istnieją układy, przy których żadnej partii nie opłaca się głosować za swoim projektem.

    Była to najprostsza sytuacja: tylko trzy „partie” - i trzy hipotezy. Jeśli liczba hipotez rośnie – rośnie również komplikacja.

    Wniosek z tego jest prosty: wynik głosowania jest czysto losowy. Równie dobrze można by rzucić kostką – i wynik podać jako efekt rozważań Sejmu!!

    Oczywiście jeszcze lepiej jest w ogóle tego nie głosować – i w pokorze przyjąć werdykt ekspertów – lub Wolę Monarchy.

    Ale to jest takie nied***kratyczne.

    Ogólniej: d***kracja nie tylko jest nonsensem – ale jest w ogóle technicznie nie do przeprowadzenia. Już śp.Hugon Steinhaus pokazywał w 1946 dowód, ze żaden system głosowania nie jest wolny od prostego paradoksu: partia może zwiększyć liczbę głosów... i stracić na tym mandat! W 10 lat później prof.Kenneth Józef Arrow, laureat Nobla z ekonomii 1972, udowodnił, że w ogóle nie jest możliwy żaden system d***kratycznego, sensownego wyboru.

    Ale w d***kracjach tego na studiach politologicznych zdaje się nie uczą?

  • 16-01-2011 15:10:00

    Uwaga: KONKURS! Pilne! Oraz konkurs BLOGÓW!

    Wpis o Smoleńsku jest na moim blogu na portalu ONET.pl - a ja mam dla Państwa zamówienie.

    Potrzebny jest clip z następującym przesłaniem:


    Leci samolot o nazwie "III Rzeczpospolita POLSKA", za sterami JE Bronisław Komorowski, załoga: JE Donald Tusk, JE Waldemar Pawlak, WCzc Grzegorz Napieralski, WCzc. Jarosław Kaczyński; jacyś pasażerowie, być może... 

    Na tablicy przyrządów miga zegar długu publicznego, co jakiś czas kabinę zalewa czerwone światło i głos "PULL UP!" "PULL UP"

    U dołu może być, jak kto  chce, jakaś wyspa z napisem "Druga Irlandia", gdzie samolot ma lądować... Proszę puścić wodze fantazji...

    Technika wykonania: dowolna. Koniec konkursu za 2 tygodnie - 30 stycznia br.

     Prace prosimy przesyłać na adres [email protected]

     

                             I, Drodzy Państwo !Jednak - KONKURS BLOGÓW na ONET.pl

    W tym roku drętwota w konkursie blogów, bośmy się za niego nie wzięli. A Lewica się wzięła! Jednak właśnie ta drętwota powoduje, że możemy zablokować co idiotyczniejsze blogi – kosztem SMSa za 1 zł 23 grosze (na cele charytatywne).
    Mamy jeszcze kilka dni – i jak się weźmiemy, to pójdzie.

    Ja chcę być pierwszy – ale ja sobie poradzę. Natomiast po to, by wyeliminować Lewicę, Państwo o nazwiskach zaczynających się na daną literę proszeni są o jak najszybsze oddanie głosu - przez wysłanie na nr 7122 SMSu o treści (po C zera, nie O; bez spacyj):

    A B C …..................C00205

    Ć D E F.....................C00197

    G H I J ….................C00015

    K …..........................C00101

    L Ł M........................C00089

    N O Ó …...................C00211

    P Q R …....................C00138

    S Ś T …....................C00053

    U V W Z Ż Ź ….........C00186

     

  • 15-01-2011 17:56:00

    Odbył się Konwentykl UPR i zebranie Komitetu Założycielskiego UPR-WiP

    Konwentykl UPR wyraził zgodę na przynależność do UPR-WiP jej Członków-Założycieli, będących Członkami UPR - oraz zalecił członkom UPR "aktywne uczestnictwo w tworzeniu struktur nowej partii integrującej środowiska UPR, WiP i Ruchu Wyborców JKM". Nadal nie wiemy, jak się ta partia będzie nazywać. Sąd Rejestrowy pracuje powoli i dostojnie.

                                                      

    I, Drodzy Państwo !Jednak - KONKURS BLOGÓW na ONET.pl

    W tym roku drętwota w konkursie blogów, bośmy się za niego nie wzięli. A Lewica się wzięła! Jednak właśnie ta drętwota powoduje, że możemy zablokować co idiotyczniejsze blogi – kosztem SMSa za 1 zł 23 grosze (na cele charytatywne).
    Mamy jeszcze kilka dni – i jak się weźmiemy, to pójdzie.

    Ja chcę być pierwszy – ale ja sobie poradzę. Natomiast po to, by wyeliminować Lewicę, Państwo o nazwiskach zaczynających się na daną literę proszeni są o jak najszybsze oddanie głosu - przez wysłanie na nr 7122 SMSu o treści (po C zera, nie O; bez spacyj):

    A B C …..................C00205

    Ć D E F.....................C00197

    G H I J ….................C00015

    K …..........................C00101

    L Ł M........................C00089

    N O Ó …...................C00211

    P Q R …....................C00138

    S Ś T …....................C00053

    U V W Z Ż Ź ….........C00186

  • 14-01-2011 23:54:00

    Nowa, Śmieszniejsza, Prawica

     

    P.Dawid Cameron (uważany, z braku laku, za „prawicowca”) też wziął się za oszczędności na emeryturach. Kierowany przezeń Rząd JKM ogłosił, że „pracodawcy nie będą mogli przymusowo odsyłać swoich pracowników na emerytury po 65. roku życia”.

    Powód jest oczywisty: Rząd ma nadzieję, że część poddanych Królowej, skończywszy 65 lat, będzie chciała nadal pracować – i Kanclerz Skarbu zaoszczędzi na wypłacaniu im emerytur...

    Rozwiązanie to jest zupełnie bezsensowne.

    Po pierwsze: będą powstawały sytuacje, w których staruszkowi będą się trzęsły ręce – ale dzielnie będzie chciał nadal pracować (z ambicji – lub dlatego, że płaca jest wyższa, niż emerytura). I pracodawca będzie musiał trzymać go na tej posadzie. Np. burdelmama nie będzie mogła zwalniać pracownic – powiem do śmichu.

    Tylko pracodawcom nie jest do śmichu

    Po drugie: postawieni przed taką perspektywą pracodawcy zaczną zwalniać ludzi przed okresem ochronnym – choć praca tego 60-letniego człowieka jest nadal bardzo opłacalna – dla obydwu stron.

    A po trzecie: co na to sądy i Izba Lordów? Od kiedy to rządowi wolno zmieniać – z mocą wsteczną, w dodatku – zapisy ustawowe i warunki umów między dwiema fizycznymi osobami?

    Pod płaszczykiem „prawicowości” nadal w Zjednoczonym Królestwie rozwija się komuna...

     

     

  • 13-01-2011 23:58:00

    Dwa drobiazgi n/t programu w TVP:

     W sprawie pierwszej - samoobsługa:

    {samotnik} pyta o coś, co dwa razy wyjaśniałem: „Nie rozumiem czemu pan Janusz czepia się Lichockiej, skoro sam mówi że TVP nie jest od wolności słowa”.

    Na co { Mdebowski} z brakiem zrozumienia: „Bo "prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie".

    Na co { antares} złośliwie: „"Dębowe Mocne" Panu szumi?”- dodając: „A dlaczego miałbyś obdarzać czcią i szacunkiem pracownicę burdelu?

    Na co { Freman} trzeźwo: „Dlaczego się czepiasz Pracownic Burdelu ? Skoro uczciwie i dobrze wykonują swoją pracę to im się szacunek oczywiście należy

    i wreszcie sprawe wyjaśniają: { MarcinSzewczyk}: „Bo w ustawie jest zapisane, że podczas kampanii należy wpuszczać wszystkich. A JKM chce, żeby zmienili ustawę i tam wpisali "JKMa nie wpuszczamy" albo go zaczęli wpuszczać a nie za przeproszeniem lecieli w *****a ...

    ..i { Freman}: „Nie rozumiesz bo nie rozumiesz tego co czytasz. Janusz Korwin Mikke protestuje przeciw ŁAMANIU PRAWA. Na program miał być dopuszczony nie w wyniku "wolności słowa", lecz w wyniku ZASAD, wg których odbywał się program.

    Protestuje też przeciw temu by w piórka obrońców wolności słowa stroili się Ci, którzy tę wolność łamali.

    Natomiast obiecał nie protestować, gdy TV ogłosi że NIE BĘDZIE w niej wolności słowa

    Zobaczymy czy słowa dotrzyma

    Zobaczymy... A teraz druga sprawa: {Przemek_R} ma dobrą radę: „Panie Januszu. Obejrzałem materiał sprzed programu Forum i muszę powiedzieć tylko tyle - zabrakło Panu tak niezbędnej w demokracji bezczelności. Był Pan tam strasznie ugrzeczniony. Powinien się Pan władować na chama do studia, rozsiąść na krześle i powiedzieć, że nie wyjdzie. A niech sobie wzywają policję.

    Odpowiadam: po pierwsze - nie zauważył Pan na filmie dwóch krzepkich strażników. A po drugie -  ja WSZEDŁEM na salę! Tylko wtedy wyłączono program FORUM i puszczono "z puszki" inny, jakiś film. Nie zauważył Pan, że na jednym z odcinków p.Lichocka siedzi przy innym stoliku? Dopiero gdy wyszedłem, przekonany, że program odwołany, FORUM wróciło. Już nie awanturowałem się, bo p.mec.Roman Giertych obiecał mnie tam odpowiednio reklamować - co i robił.

     

  • 13-01-2011 04:27:00

    Obrońcy wolności słowa!!

    Zajrzawszy na stronę:

    http://www.solidarni2010.pl/n,52,8,relacja-na-zywo-z-konferencji-nt-wolnosci-slowa-w-polsce.html

    znaleźlibyście Państwo relację na żywo z konferencji n/t wolności słowa w Polsce – z'organizowanej głównie przez PiSwomenki i PiSmenów. Można się z niej dowiedzieć, że

    13.05 Jako pierwszy głos zabrał Rafał Ziemkiewicz. Wystąpił w obronie Joanny Lichockiej, której Janusz Korwin-Mikke wypomniał wcześniej sytuację niewpuszczenia go do studia przed jednym z programów”.

    Autor relacji zapomniał jednak (co się cenzorom w PRLu nie zdarzało...), że w tej „relacji na żywo” jakoś to moje wystąpienie pominął: na samym bowiem początku (gdzieś-tak o 12.49) oskarżyłem właśnie p. Lichocką o to, że stała w pierwszym szeregu walki z wolnością słowa. Poszła więc polemika z wystąpieniem, którego nie było.

    Chcę tu przy okazji oświadczyć, że jestem zaszokowany: jak można tę zakłamaną babę (proszę popatrzeć na Jej twarz* gdy na polecenie Szefa bezczelnie okłamywała telewidzów) jeszcze usprawiedliwiać? Żałuję, że nie zostałem, by to usłyszeć!

    Tu uwaga: ja raz jeszcze przypominam, że NIE jestem za wolnością słowa w telewizji: telewizja jest po to, by urabiać umysły pospólstwa, a nie po to, by szerzyć „wolne słowo”. Jak można mówić o „wolności słowa” gdy 70% telewidzów nie rozumie nawet treści dzienników?!? Natomiast portale internetowe: tak, tu ludzie powinni mówić prawdę – a nie ją cenzurować; jak to uczynił p.Karol Wojteczek.

    Przy okazji wszedłem na zakładkę poświęconą katastrofie w Smoleńsku

    http://www.solidarni2010.pl/news.php?readmore=55#c31

    i zauważyłem, że np. p.Ewa Stankiewicz (której filmu rok temu broniłem) głęboko wierzy, że np. ciało śp.gen.Andrzeja Błasika było w wyniku katastrofy (i, zapewne, wybuchu bomby!) tak zniekształcone, że z'identyfikowano je dopiero po badaniach DNA – a mimo to kilkoro pasażerów przeżyło – tylko po to, by błagać przybyłe natychmiast plutony egzekucyjne: „nie zabijajcie nas”.

    Ci ludzie są po prostu CHORZY. I to ciężko.

    Ciekawi mnie też: czy (skoro padają pytania sensowne, typu: »Żaden z dziennikarzy nie zapyta o fałszywe naprowadzanie samolotu; mówiąc: „Na kursie i na ścieżce” wieża kierowała samolot w las, a nie na pas lądowania«) „komisja Macierewicza” wydelegowała kogoś do Moskwy na konferencję prasową MAK – by zadał tam takie właśnie pytanie?

    (Mogę się założyć, że nie. Bo "komisji" wcale nie chodzi o dowiedzenie się czegokolwiek - tylko o to, by móc wrzeszczeć: "To Ruskie z Tuskiem zamordowali naszego Prezydenta!").

    A o tym, dlaczego w TV nie tylko nie powinno się dbać o prawdę, ale w ogóle nie można mówić prawdy – jutro. Teraz idę spać.

    =====

    * Ilekroć patrzę na miny i zachowanie p.Lichockiej (linki podałem wczoraj) podczas tej afery w TVP, nieodmiennie przypomina mi się Krzykacz w tym fragmencie „Zwierzęcego Folwarku”:

    »W tej samej chwili zachowanie Squealera uległo nagłej zmianie. Umilkł na chwilę i nim znów zaczął mówić, jego małe oczka rzucały czas jakiś podejrzliwe spojrzenia na prawo i lewo.

    Doszło do jego wiadomości, kontynuował, iż gdy zabierano Boxera, zaczęła krążyć głupia i złośliwa pogłoska. Niektóre zwierzęta zauważyły, iż wóz nosił napis „Ubój koni”, i wyciągnęły z tego pochopny wniosek, że Boxer jedzie do końskiej jatki. Wprost trudno uwierzyć, ironizował Squealer, że panikarze mogą być aż tak nierozsądni. Przecież nikt chyba nie wątpi w ukochanego Przywódcę, towarzysza Napoleona? - z oburzeniem pytał Squealer, trzepocąc ogonkiem i kiwając się z boku na bok

    Nikt nie wątpi, że zasady „FORUM” zostały akurat wtedy zmienione – a potem przywrócone. Nikt, absolutnie.

     

  • 12-01-2011 16:01:00

    Walka o wolność słowa!

    Dzisiaj tj. 12 stycznia br.  w warszawskim Domu Dziennikarza trwa debata n/t wolności słowa. W prezydium siedzi niejaka Joanna Lichocka – wyjątkowo zasłużona, jako pachołek reżymu, w niedopuszczaniu do głosu opozycji – nawet w kampanii wyborczej, gdzie TVP miała obowiązek pokazywać stanowiska partyj politycznych. W dodatku w programie „FORUM”, w który partie delegują swoich przedstawicieli.

    Tu możecie Państwo zobaczyć, jak p.Lichocka bezczelnie łże – a przedstawicielka TVP nie dopuszcza mnie do studio – choć p.Piotr Farfał, członek zarządu TVP (i późniejszy jej Prezes) tłumaczy jej, że Zarząd wyraźnie ustalił, że ta formuła nadal obowiązuje:

    http://www.youtube.com/watch?v=VoZLRzWD7SQ&NR=1

    Każdy prezenter ma w uszach słuchawki, z których otrzymuje wiadomości i polecenia od reżysera i wydawcy programu. Tu zwolenniczka „wolności słowa” otrzymuje polecenie: „Zmień temat

    http://www.youtube.com/watch?v=7-abGUMRzdg&feature=related

    I tu widzimy jak starannie i posłusznie je realizuje:

    http://www.youtube.com/watch?v=7cFUN2cVv_I&NR=1

    Tu możemy podziwiać Jej konsekwencję:

    http://www.youtube.com/watch?v=qYgEV7qpnHg&NR=1

    A tu, jak bezczelnie kłamie o przyczynach tej sytuacji:

    http://www.youtube.com/watch?v=LPjGokZ35qg&NR=1

    Przypominam: program „FORUM” został wtedy zdjęty, przez dwie minuty leciał jakiś program typu "Wyspy szczęśliwe” - i potem, po tym jak inni d***kratyczni politycy zgodzili się wystąpić beze mnie, przerwano go i puszczono jednak „FORUM.

    P.Lichocka, służka reżymu, walczy obecnie o „wolność słowa w TVP”. To tak, jakby walczyć z komunizmem pod przewodnictwem śp.Wiery Kostrzewy.

    Powodzenia!

    Ja się nie upominam o „wolność słowa” w telewizji. Ja się upominam o państwo prawa – czyli o przestrzeganie reguł gry. Jak Sejm uchwali prawo, że wypowiedzi antypaństwowe nie będą dopuszczane na ekrany – to ja to zrozumiem. Sprawa będzie jasna.

    A tak – to protestuję. Ciekawe, czy mój protest wygłoszony dziś na sali pełnej bojowników o wolność słowa - zostanie gdziekolwiek pokazany...

    Uprzejmie proszę o rozpowszechnianie linku do tego materiału po Sieci. Zwłaszcza na portalach TVP – oraz PiSowskich.


  • 11-01-2011 23:45:00

    To drobne pytanie

    Zadał je ktoś z Komentatorów (chapeau bas...). Troszkę je rozbuduję.

    Przed drugą turą kampanii prezydenckiej powiedziałem, że jeśli ktoś koniecznie chce głosować, a nie wie na kogo - to z dwojga złego lepiej na WCzc.Jarosława Kaczyńskiego. Bo lepiej, by Prezydentura, Egzekutywa i Legislatura - nie były w tych samych rękach.

    Odsądzano mnie za to od czci i wiary.

    A pytanie brzmi: czy - biorąc pod uwagę poczynania PO: podwyżki podatków, atak na OFE i inne anty-liberalne zberezeństwa; biorąc też pod uwagę to, że jedyny przypadek, w którym Pan Prezydent przeciwstawił się "Rzadowi", to ustawa o zmniejszeniu zatrudnienia w administracji (gdzie "Rząd" akurat miał merytorycznie rację!) -

    nie można po cichu przyznać, ze miałem trochę racji?

    A może nawet i całkiem?

  • 10-01-2011 23:53:00

    Dwie strony medalu

    Na jednej i tej samej stronie ( http://finanse/wp.pl/ ) znalazłem następujące informacje: „Mieliśmy być Zieloną Wyspą, będziemy drugimi Węgrami!

    http://finanse.wp.pl/kat,102634,title,Prysnal-mit-zielonej-wyspy,wid,13016457,wiadomosc.htm oraz: Armia urzędników będzie jeszcze większa

    http://finanse.wp.pl/kat,104132,title,Armia-urzednikow-bedzie-jeszcze-wieksza,wid,13016465,wiadomosc.html

    Otóż: nie będziemy chyba „drugimi Węgrami” - tylko raczej: „drugą Argentyną”. Tyle, że w takiej samej sytuacji jest większość krajów UE.

    Przypomnijmy casus Irlandii: był to kraj znacznie biedniejszy od Wielkiej Brytanii. Wprowadził reformy wolnorynkowe – i w 10 lat dogonił i przegonił bogatą sąsiadkę. Po czym (1-I-2002) pod naciskiem Berlina i Paryża (którym Warszawa nie uległa!!) wprowadził €uro i podniósł CIT (z 10% na 12,5%) – po czym... stanął.

    Następnie wprowadził „Kartę Praw Podstawowych” - no, i jest w takiej sytuacji, w jakiej jest.

    Nam los Irlandii nie grozi, bo NIE podpisaliśmy KPP. Przypominam jednak, że wśród oficjeli Unii panuje przekonanie, że KPP narzuci się Brytyjczykom i Polakom drogą... sądową: jak pracownik odwoła się do trybunału europejskiego – ten będzie orzekał zgodnie z „obowiązującą w Unii” KPP. A wyrok sądu będzie musiał być respektowany w każdym państewku Unii...
    Zobaczymy, jak to będzie. Ale módlmy się, by nie zostać „Drugą Irlandią”

    Ani, tym bardziej, „Drugą Argentyną” - gdzie emeryci (bo o fundusze emerytalne tu chodzi) umierali z głodu.

    Tak czy owak: reżym nie ma pieniędzy... a zatrudnia nowych urzędników. Nie ma w tym nic dziwnego: Prawo Parkinsona jest nieubłagane: roczny przyrost urzędników musi wynosić 4,84%. I koniec.

    Po dojściu do władzy śp.Władysław Gomułka (ps. „tow.Wiesław”) zaczął walczyć z biurokracją. Zwolnił masę urzędniczek (zwalniano wyłącznie niemal urzędniczki – słusznie uważając, że zawsze ktoś je weźmie na utrzymanie) – i po kilku latach... wszystko wróciło do normy.

    Bohater śp.Eliasza Ehrenburga, słynny Lejzorek Rojtszwanc, mawiał sentencjonalnie: „Przyjmują – znaczy: będą zwalniać; zwalniają – znaczy: będą przyjmować”. Bo bilans musi wyjść na zero. A raczej: na +4,84%.

    Pięknie jest obserwować, jak „konieczność toruje sobie drogę przez przypadki”. Kto to powiedział – kochani marxiści?

    Tymczasem, jak pisałem na blogu, parlament nie powinien w ogóle wtrącać się w prerogatywy Władzy Wykonawczej.. Powinien zmniejszyć o te 10% ilość pieniędzy na administrację – i niech teraz „Rząd” się martwi.

    Może zza granicy, wzorem kibucników, przyjadą młodzi biurokraci by pracować za darmo? Dla ratowania Idei Biurokracji?

    A może „Rząd” część zwolni? A może UE dofinansuje?

    Ciąć szmal – a zwalnianie ludzi zostawić administracji!

  • 09-01-2011 23:52:00

    Ważny przyczynek do „walki z otyłością”.

    Na gnijącym Zachodzie - poza „walką z GLOBCIem” i kilkoma innymi wojnami - prowadzi się też „walkę z otyłością”. Przyjrzyjmy się jej opisowi w „The Sun” - cytowanemu w „Gazecie Wyborczej”:

    http://wyborcza.pl/1,75477,8913554,Kosztowna_waga_najgrubszego_Brytyjczyka.html#ixzz1AZwEO7Db

    przez p.Jacka Pawlickiego p/t: „Kosztowna waga najgrubszego Brytyjczyka

    Dla leniwych – streszczam. Otóż p.Paweł Mason, listonosz, 29 lat temu doznał był zawodu miłosnego – i z tej okazji zaczął się objadać bo „ nie był w stanie kontrolować napadów łakomstwa”. „Tyjąc na potęgę stał się za gruby, by roznosić listy, więc przeniesiono go do sortowni. Tam zaczął wykradać pieniądze z listów, by mieć za co kupować góry jedzenia. W 2000 r. z powodu tuszy przestał chodzić o własnych siłach. Przed operacją opiekowało się nim kilka pielęgniarek.”

    Doszedł do 444 kg. „nie ruszał się ze specjalnego, wzmocnionego łóżka w domu w Ipswich. To w nim oglądał non stop telewizję, grał w gry komputerowe i jadł - codziennie trzy ogromne zestawy obiadowe plus słodycze i przegryzki. W sumie jakieś 20 tys. kalorii dziennie” (normalny pracujący fizycznie mężczyzna potrzebuje ok. 4000 kcal).

    Zrobiono Mu operację pomniejszenia żołądka. „Od czasu operacji żołądka codziennie odwiedzają go dziś dwie pielęgniarki - myją, smarują kremem zapobiegającym odleżynom i wymieniają pieluchy, w których musi chodzić na stałe (…) zbił wagę do 234 kg. (…) zaczął nawet ćwiczyć w specjalnie skonstruowanym łóżku i wyjeżdżać w swym napędzanym elektrycznym silnikiem wózku inwalidzkim na spacery”.

    „Jego leczenie przez ostatnie 15 lat kosztowało brytyjskiego podatnika 1 mln funtów”.

    I teraz kilka oczywistych uwag.

    Gdyby nie „pomoc społeczna” p.Masona nie byłoby stać nie tylko na kosztowne operacje i opiekę pielęgniarek – ale nawet na żarcie sześciu obiadów dziennie. Gdyby tego złodzieja w dodatku wpakowano, nie ceckając się, do kryminału za okradanie listów – to na więziennym wikcie szybko by zeszedł do 90 kg.

    I nie byłoby żadnego problemu.

    To samo dotyczy całej cywilizacji zachodniej. Gdyby radykalnie – tak 15-krotnie – obniżyć podatki, to chorobliwie rozrosłe państwo schudło by do zdrowych, właściwych rozmiarów.

    I nie mielibyśmy z nim tylu kłopotów. Nie musielibyśmy walczyć z tym, że ONI nas wszędzie podsłuchują – bo po prostu ONI nie mieliby pieniędzy na „pluskwy” i monitorujące kamery. Oraz na rozmaitych „ubeków” – w liczbie ponad dwukrotnie przekraczającej już liczbę oficerów SB i WSI za PRL.

    Resztę uwag proszę sobie dopisać samemu.

  • 08-01-2011 23:42:00

    Nowa, Wspaniała UPR?

    Już chyba piętnaście lat temu napisałem – i powtarzałem to przy różnych okazjach – że UPR-owi czasem trafiali się sympatycy, którzy twierdzili, że UPR jest wspaniałą partią. Trzeba tylko zmienić program, statut, prezesa, flagę, godło i deklarację ideową – i wtedy to już na pewno UPR wygra każde wybory!

    Radziłem proponentom, by w takim razie założyli po prostu nową partię – i wygrali wybory. Czego im serdecznie życzyłem.

    Jakoś nikt się do tej rady nie zastosował. To znaczy: może ktoś się i zastosował – ale nigdy nie udało nam się usłyszeć, by jakaś taka partia przekroczyła choć 1‰ w wyborach.

    Piszę to – bo właśnie na stronie http://www.prokapitalizm.pl/unia-polityki-rynkowej.html objawił się kolejny (anonimowy zresztą) Geniusz proponujący dokładnie to samo. Nie proponował tylko zmiany prezesa - ale za to zmianę jeszcze bardziej fundamentalną: zmianę sposobu wybierania prezesa. W celu pogłębienia d***kracji wewnątrzpartyjnej.

    Oto jego postulaty, dla wygody tutaj:

    1.zmiana nazwy partii na Unia Polityki Rynkowej (nadal UPR)
    2.stworzenie nowego, optymistycznie kojarzącego się loga partii,
    3.stworzenie nowego programu ustrojowo-społeczno-gospodarczego,
    4.zachowując podejście wolnorynkowe złagodzenie stanowiska w pewnych sprawach gospodarczo-społecznych,
    5.przedyskutowanie i ujednolicenie poglądów głoszonych przez partię,
    6.stworzenie grupy, która będzie interpretowała ogólny program i przedstawiała opinię partii na dany szczegółowy problem,
    7.usuwanie z partii ludzi, którzy będą głosić poglądy sprzeczne z programem partii,
    8.wybranie ludzi, którzy mają predyspozycje i chęci do bycia w mediach. Należy wysłać ich na profesjonalne szkolenia medialne,
    9.usprawnienie biura prasowego i poprawa strony internetowej,
    10.nawiązanie kontaktów z organizacjami biznesowymi.


    Dwa ostatnie punkty wyglądają nawet sensownie...

    Zawiadamiam więc „Rozsądnego Rynkowca” ( [email protected] ), że żadna partia nie przetrwałaby w opozycji i bez pieniędzy 20 lat – z głęboką d***kracją wewnątrzpartyjną. Ze złym statutem. Nawet PZPR się od tego rozleciała. Nie przetrwałaby trzech ataków bezpieki - i nie dotrwałaby do czasów, gdy wahadło znów przesuwa się w prawo, ludzie coraz szybciej rozczarowują się do PiSu, PO, SLD i PSL – i po raz pierwszy (w ostatnich wyborach do sejmiku mazowieckiego), udało mi się w normalnych wyborach przebić 5%. O włos, co prawda – ale liczę, że te procesy będą się nasilać.

    Na wybory powinno być już nieźle.

    Tylko trzeba wziąć się do roboty,

    Zaczepił mnie przedwczoraj człowiek: „Panie, w Panu jedyna nadzieja! Zróbcie coś z tym wreszcie, bo wytrzymać nie można!”. A ja spytałem: „A może Pan by się włączył? Nas tu w sumie: UPR (obojga odłamów...) RW JKM i WiP, nie ma nawet dwóch tysięcy..."

    Zostawiłem go w głębokim zamyśleniu.

    Wybory – nawet, jeśli będą na jesieni – już niedługo. Od wczoraj zaczynamy tworzyć jednolitą siatkę na cały kraj. To gigantyczne zadanie. Potrzebujemy co najmniej 10.000 aktywnych, dobrze z'organizowanych osób!

    Ale wreszcie zaczynamy nie na dwa miesiące przed wyborami. Bo chyba jednak nie odbędą się 27 marca, jak zapewniał p.Janusz Palikot...

  • 07-01-2011 23:48:00

    Jak to jest naprawde z tym OFE, ZUS i KRUS?

     

    W „Dzienniku Polskim” i na blogu na ONET.pl zamieściłem taki tekst:

                                      

                                              Mega-rabunek

    P.prof.Leszek Balcerowicz przyłączył się do chóru ludzi ostro potępiających rabunek dokonany przez III RP na przyszłych emerytach. Nie wiem, czy dlatego, że ta reforma narusza interesy firm zarządzających OFE - czy dlatego, że narusza interesy emerytów.

     

    Prawda jest taka, że OFE od początku były nieporozumieniem. Takim samym zresztą, jak ZUS i KRUS. OFE nie za bardzo się sprawdziły – bo zły był sposób powołania firm nimi zarządzających. A ponadto OFE miały obowiązek kupować obligacje tego bandyckiego państwa...

     

    JE Donald Tusk przeprowadził próbę obrabowania tych, co mieli pobierać emerytury z OFE za 15 lat – na rzecz tych, którzy mają pobierać je z ZUS dziś – komentując to cynicznie: „ Generalnie nie należy poświęcać jednych ludzi dla innych ludzi”

    Co właśnie uczynił!

     

    Trybunał Konstytucyjny zapewne orzeknie nieważność tej ustawy. Tym niemniej ci, którzy za nią głosowali, mimo to powinni stanąć przed sądem.

    Próba rabunku też jest przecież czynem karalnym!

    Wyjaśnijmy sobie tu jednak, że tak naprawdę to wszystko jest prawna kazuistyka.

    Żyjemy w państwie totalitarnym. Budżet też jest totalny. Jeśli brakuje pieniędzy w ZUSie – to się po prostu dokłada z budżetu państwa – i robi się to od lat. Przedtem z budżetu ZUS zabierano do budżetu PRL...

    Jest więc zupełnie wszystko jedno, czy z ZUSu dopłacamy do KRUSu, czy z OFE do ZUSu – czy odwrotnie. Jest wszystko jedno, czy płacimy niższe podatki, a za to wyższą składkę emerytalna” (a potem „Rząd” będzie musiał mniej dopłacać z budżetu do ZUSu...) - czy odwrotnie.

    Wszyscy doskonale wiedzą, że teraz III RP zabrała z OFE – a w razie czego dopłaci do OFE... jeśli będzie miała z czego. Ale czy to nie wszystko jedno, czy nie dopłaci wtedy do ZUSu czy do OFE?

    Powody, dla których ONI obrabowali OFE, są dwa:

    1) Te składki, które miały leżeć na kontach OFE i procentować, by dać emerytury oszczędzającym w OFE – zostaną wykorzystane TERAZ. Potem forsy zabraknie - ale: "Po nas – choćby potop".

    2) ponieważ obecnie pieniądze w ZUS będą, nie trzeba będzie tyle dopłacać z budżetu – i będzie można przekonywać UE, że u nas deficyt nie przekracza jakiejś-tam, wymyślonej przez polityków, sztucznej granicy.

    Ale przecież nam jest wszystko jedno, czy wynosi on 2,9% PKB czy 3,1% PKB; czy zadłużenie wynosi 54,94% - czy 55,01%

    To tylko ONI nie zostaną, być może, za karę zaproszeni na jakieś obiadki w Brukseli lub polowania w Afryce...

  • 06-01-2011 23:51:00

    Po co ta kolej? Konkretnie - do Zakopanego?

    4 stycznia na ONET.pl po raz kolejny postulowałem likwidację kolei – na przykładzie linii do Zakopca. I będę uparcie ciągnął ten temat.

    200 lat temu ludzie byli bardzo przywiązani do koni – i pomysł zastąpienia pięknego omnibusu dyszącą i sapiącą lokomotywą budził niechęć, a nawet przerażenie. Gdyby przeprowadzono d***kratyczne głosowanie nad tym, czy zastąpić omnibusy pociągami uzyskano by 95% głosów na „NIE:”.

    Na szczęście kilku prywatnych przedsiębiorców, nie pytając o zgodę Większości, wybudowało linie kolejowe, zamówiło u śp.Jerzego Stephensona parowozy – i jakoś to ruszyło. A omnibusy? Nie minęło pół wieku, a „gdzieś znikły”.

    Tymczasem od wynalezienia samochodu minęło już ponad 100 lat – a koleje nadal istnieją!!! Co więcej: poszczególne rządy topią ogromne pieniądze w sztuczne podtrzymywanie tego zabytkowego środka transportu.

    Jak pisałem 4-I: zamiast czterech pociągów z Zakopanego do Warszawy przez Kraków, zatłoczonych przez klnących na czym świat stoi podróżnych, można było ich przewieźć 300 autobusami. Ludzie zamiast dopasowywać się do rozkładu jazdy mieliby autobus średnio co kwadrans przez całą dobę (oczywiście: prywatni przewoźnicy dopasowaliby się do konkretnych potrzeb) – ale to detal.

    Gdyby tor kolejowy do Zakopca przerobić na szosę (jeszcze odzyskując część pieniędzy - ze sprzedaży dobrego tłucznia, szyn i podkładów frajerom, którzy nadal budują koleje...), to te 300 autobusów jechałoby w średniej odległości 300 metrów od siebie – co oznacza, że między każdą parą zmieściłoby się 50 samochodów. Co daje 15.000 samochodów – plus drugie tyle, które drugim pasem wyprzedzałyby tamte!! A ponadto obecna „zakopianka” stałaby się jedno-kierunkowa – i zniknęłyby koszmarne zatory i korki.

    Dlaczego nikt tego – choć to oczywiste – nie robi? Dlaczego nikt nawet o tym nie odważa się dyskutować?!?

    Dlatego, że żyjemy w d***kracji. Polityk, który to zapowie, traci głosy tym 95% ludzi, którzy tak przywykli do kolei, że nie wyobrażają sobie życia bez niej. Całkiem jak ten Francuz, który biadolił, że Paryż umrze z z braku owsa dla koni – i niemożności wywożenia końskich kup. Nawet obliczył, kiedy to nastąpi: w 1960.

    Co gorsza: jest to d***kracja socjalistyczna – czy, jak kto chce, socjalizm d***kratyczny (za „komuny” była to Niesłychanie Ważna Różnica!!), co oznacza, że o wszystkim decydują Człowieki Pracy. Czyli, de facto: związki zawodowe. A związki zawodowe konduktorów, maszynistów, nastawniczych itd. - istnieją – natomiast Związek Zawodowy Kierowców Autobusów powstałby dopiero wtedy, gdyby założyło go tych 300 kierowców (którzy zastąpiliby czterech maszynistów i ośmiu konduktorów).

    I dlatego związki zawodowe są przeciw. Zawsze są przeciw. Przeciwko każdemu postępowi.

    Póki więc trwa d***kracja i socjalizm, będziemy tłoczyć się w dyliżans... pardon: wagonach – i dopłacać do tego w podatkach ten miliard rocznie...

    I tak w każdej dziedzinie...


  • 05-01-2011 23:39:00

    Zaproszenie

    Nie - nie bede nadal robil reklamy pewnej książce. Wyjasniam tylko niez'orientowanym, ze mendel - to 15, a gross - to tuzin tuzinów, czyli 144. Kopa to 60 - a komu dac kopa, to juz wszyscy wiemy.

    Cio do tego wystepu w filmie p.Anity Dymnej - jak mi Państwio to swoimi słowami opowiedzieliście, to sobie przypomniałem... Jak człowiek wystepuje w 30 filmach rocznie, to o takim drobiazgu moze zapomnieć - nieprawda-ż?

     

    =====

    PS. Ogłoszenie: Serdecznie zapraszam członków partii Wolność i Praworządność, Unii Polityki Realnej oraz wszystkich sympatyków Janusza Korwin-Mikkego na kolejne spotkanie organizacyjne Oddziału Warszawskiego UPR-WIP. W poniedziałek 10-go stycznia o godzinie 18.00 do Centrum Konferencyjnego "Jupiter" w Warszawie, ul.Towarowa 22, wejscie A, sala nr 6 (II piętro).

    Maciej Adamski

    Koordynator Oddziału Warszawskiego UPR-WIP ( [email protected] )

  • 04-01-2011 23:59:00

    Mendel prawdy, gross kłamstwa

    Jak zauważyłem, wielu Komentatorów zajęło się programem p.Tomasza Lisa – n/t nowej książki p.Tomasza Grossa. Nie widziałem go, bo rzadko oglądam telewizję, a już od programów p.Tomasza Lisa po prostu mnie odrzuca. Czuję zwykłe ludzkie obrzydzenie.

    Niektórzy z Państwa piszą, że może się zmienił. Możliwe. Większa jest radość w Niebie z jednego grzesznika nawróconego, niż z 99 sprawiedliwych...

    Ja jednak – nie znając programu – twierdzę, że była to po prostu reklama książki p.Grossa. A ponieważ p.Grossa uważam za notorycznego kłamcę, płatnego pachołka „Przedsiębiorstwa HOLOKAUST” - to nie mam zamiaru robić tej książce honoru – zastanawiając się, które twierdzenie jest kłamstwem, a które prawdą – podaną dla dodania kłamstwom większej wiarygodności.

    To, że Polacy przekopywali ziemię szukając kosztowności po zamordowanych Żydach jest oczywiście prawdą. Właśnie dziś pewna Pani powiedziała: „Słuchaj, przecież do dziś po pobojowisku pod Verdun, gdzie zginęło ok. miliona żołnierzy, chodzą ludzie, przekopują ziemię, znajdują stare odznaki, części broni – i tym handlują; czy ktoś nazywa ich hienami”?

    Natomiast liczby podawane przez p.Grossa są absolutnie niewiarygodne – i tyle.

    Na okładce „ANGORY” jest wielkie zdjęcie, przedstawiające grono wojskowych – oraz chłopów, którym najprawdopodobniej kazano wyrównywać czy przekopywać teren w poszukiwaniu kości. Z całą pewnością nie są to ludzie aresztowani za cokolwiek – to widać po ułożeniu grupy. Jeśli p.Gross ma takie dowody – no, to do widzenia.

    Proszę – jeśli ktoś zmarnował forsę i kupił tę książkę – podać mi kilka przykładów twierdzeń szkalujących Polaków – a spróbujemy p-ko p.Grossowi zastosować pozew zbiorowy!

  • 03-01-2011 23:54:00

    Jak chcemy być traktowani?

    Przezabawna wymiana zdań. Na poważnie.

    Rozpoczął ją {notaris} pisząc:

    Wg. JKM obecnie mamy czas pogardy dla człowieka. JKM wykłada na uczelniach, że kiedyś to panowało PRAWO i jeśli PRAWO mówiło, że za zabójstwo Pana należy ściąć 200 (NIEWINNYCH) niewolników to PRAWO się stosowało i niewolnicy szli pod topór. To było PRAWO - PAŃSTWO PRAWA - działało świetnie

    Obecnie mamy "prawo" - tfu - czyli: Czas pogardy dla człowieka

    Otóż obecnie biedny jest ten sam człowiek, który nie wie czy może zapalić w swoim samochodzie, czy nie może:

    raz mu zabraniają a raz pozwalają. Takie ZŁE prawa mamy

    Jawne upodlenie człowieka!

    Jednak za Hitlera i Stalina było lepiej!

    Wtóruje mu {MDebowski } „Bo niewolnik to wg JKM nie człowiek. Ważne są elyty, zapamiętaj sobie. A kto tego nie rozumie, ten lewak, socjalista i *tfu* demokrata” - i myli się. To nie ma NIC wspólnego ze statusem niewolnika. Prawom podlegali również ludzie wolni – i spotykali się z jego surowością częściej, niż niewolnicy, których właśnie nie traktowano w pełni, jak ludzi. Ten przypadek skazania na śmierć niewolników zdarzył się tylko RAZ w historii Rzymu. Większe znacznie było prawdopodobieństwo, że niewolnik zadławi się kawałkiem cielęciny, niż, że zostanie skazany na mocy takiego prawa.

    Ale to w ogóle nie jest na temat!!

    Dobrze odpowiedział {p4wel }:

    To tylko przykład, czym było kiedyś prawo. Przykład skrajny, żeby był wyraźny. Jeśli nie przestrzega się prawa, to do d**y takie prawo.

    Dura lex, sed lex. To po łacinie.

    A teraz nie liczy się prawo. Prawo jest płynne. Ot, premier może działać "na granicy prawa". Można prawo "falandyzować". Można prawo zmieniać co trochę. W ogóle, prawo w służbie... no właśnie, kogo?

    Teraz nie mamy rządów prawa, tylko rządy mniej lub bardziej łaskawych panów nad chłopami pańszczyźnianymi. Pan daje, pan zabiera. Czasem pogrozi. Wszystko dla dobra pańszczyźnianego :)

    Ile trzeba mieć pogardy do siebie, żeby chcieć być traktowanym przez władzę jak dureń i niewolnik?

    Otóż tu widzimy dwie sprzeczne zasady.

    Pierwsza: „Człowiek powinien być wolny – ale za jego błędy trzeba go surowo karać

    Druga: „Człowiek powinien być traktowany jak małe dziecko, jak ukochane stworzonko, jak niewolnik” - czyli: należy o niego dbać - i być pobłażliwym. Zwierzęcia nie skazujemy przecież na śmierć – nieprawda-ż? Owszem: zabijamy na pokarm – ale nie karzemy śmiercią za zły uczynek – bo to głupie, nierozumne bydle.

    I przeciwnicy kary śmierci tak właśnie traktują człowieka.

    Zapewne morderca (nie każdy!!) na szafocie by chciał, by potraktowano go jak głupie, nierozumne bydlę... i ułaskawiono. Ale czy należy spełniać życzenia morderców??

    {notaris} pisze dalej: „Dlatego JKM NIGDY nie wygra wyborów. Jego zdaniem takie przykłady są ciekawe, kolorowe, bo On nigdy nie postawi się w roli ścinanego niewolnika. Jemu się marzy dynastia Korwinów - najlepiej dziedziczna. Siebie w roli ofiary z głową na pieńku nigdy zaprojektuje. A moim zdaniem Tacy właśnie ludzie na szafocie mogą powiedzieć "Do dupy z takim prawem"

    I jeszcze może powiedz takiemu niewolnikowi - Żyłeś w świetnym czasie ... bo np w XXI wieku nie wiedziałbyś czy możesz zapalić fajkę czy nie. No i jeszcze musiałbyś w pasach jeździć ... no i tfu apteczkę i gaśnicę wozić. Że o trójkącie nie wspomnę. A podatki jakie wysokie są. No i ta okropna bezpłatna służba zdrowia.

    Ciekawe by było co by odpowiedział? :-D

    Równie dobrze mógłby spytać człowieka, który – przejechany bez własnej winy przez samochód – ma za pół godziny umrzeć: „I co: cieszysz się, że wynaleziono samochody?” . Liczba niewolników, których ścięto w Rzymie na mocy tego prawa, jest równa liczbie osób, które w dwa tygodnie zginęły na polskich drogach... NB. dynastia jest z definicji dziedziczna, a w wypowiedzi {notaris}a widze d***kratyczną nutkę: "Nigdy nie wygra wyborów" = "Nie ma racji"!!! .

    {notaris}owi celnie odpowiedział {kapsi}: „No to życzę oskarżenia o molestowanie od jakiejś panienki i udowadniania swojej niewinności. Jeśli się nie uda, to w więzieniu z pewnością pocieszy cię myśl, że kiedyś ścinano niewolników.

    I to jest to!

  • 02-01-2011 23:57:00

    Dwie glossy do komentarzy:

    {sqrtminus25} napisał:

    „(...) Zaś sam zwyczaj pisania imion w polskiej wersji uważam za bardzo dobry, kiedyś to było wręcz oczywiste.

    Np. dzisiaj na Onecie jest artykuł o Marii Skłodowskiej - Curie. Przytoczono tam fragmenty jej pamiętnika pisanego po polsku, gdzie o swoim mężu pisze Piotr. Zapewne jakby pisała po francusku, to było by Pierre. I to jest piękne!”

    Pewnie, że tak. Dlaczego jednak nie mogę pisać po polsku „chan Czyngiz” zamiast „Czyngiz Chan” - tego już {sqrtminus25} nie wyjaśnia – a szkoda! Bo może ma rację?

    Natomiast {Jezus} ironizuje:

    „O tak. Oskarżenie o gwałt niech do sądu składa zgwałcona kobieta, a o zabójstwo najlepiej osobiście denat. Problem nie leży w tym kto składa i w jakiej sytuacji, tylko w tym na ile efektywnie funkcjonuje system prawny/sądowniczy. Co mnie obchodzi czy pocałuję klamkę w sądzie czy w prokuraturze? Od tego będzie mi lepiej?

    System w Polsce jest chory, ale to nie są te populistycznie atrakcyjne elementy, na które Pan wskazuje palcem

    - i nie ma racji. Sąd jest (teoretycznie) od państwa niezależny – a prokurator jest urzędnikiem państwowym. I to, że reżym może nie dopuścić do procesu (choć sąd by zapewne przestępcę skazał) – lub przeciwnie: wszcząć proces, którego bym nie chciał – jest naruszeniem moich praw!

  • 01-01-2011 23:32:00

    Czasy pogardy dla człowieka

    Już XX wiek był – przynajmniej: od I wojny światowej – okresem pogardy dla człowieka. Jak mawiał śp.Włodzimierz Majakowski (w sensie pochwalnym!!!) : „Jednostka niczym – jednostka zerem”.

    I nadal żyjemy w czasach kolektywu – na ogół reprezentowanego przez reżymowych urzędników.

    Każdy znajdzie dziesiątki przykładów zwyczajowej lub instytucjonalnej pogardy dla jednostki – poczynając od np. nakazu ubezpieczenia się. Ale są takie dostrzegane rzadko, albo w ogóle niedostrzegane.

    Np. ktoś mnie okradnie...

    W normalnym kraju wnoszę przeciwko niemu oskarżenie o kradzież. Nie w kraju komunistycznym. W kraju komunistycznym mogę się co najwyżej poskarżyć prokuratorowi, który może złodzieja oskarżyć przed sądem – albo może od ścigania odstąpić, np. z uwagi na znikomą szkodliwość społeczną.

    To, że dla mnie ta szkodliwość nie jest znikoma – nikogo nie obchodzi. Ja nie mam tu nic do gadania.

    Jest rzeczą szokującą, że prywatnie, to można kogoś oskarżać tylko z pięciu paragrafów:

    * umyślne lekkie uszkodzenie ciała – art. 157 § 2 k.k.

    * nieumyślne lekkie uszkodzenie ciała – art. 157 § 3 k.k.

    * zniesławienie – art. 212 § 4 k.k.

    * zniewaga – art. 216 § 5 k.k.

    * naruszenie nietykalności cielesnej – art. 217 § 3 k.k.

    Cała reszta Kodeksu Karnego – to wyłączna domena reżymowej prokuratury!!!

    Ale to nie wszystko.

    Gdy Pan Prokurator chce kogoś oskarżyć o np. o tę kradzież – to dzwoni na Policję – i ta mu (jeśli potrafi) w try-migà dostarcza dane tego złodzieja. Jeśli natomiast ktoś mnie zniesławi – to JA muszę ustalić, jak on się nazywa (a może to pseudonim?). Co ważniejsze: gdzie mieszka (ba jak nie znam jego adresu, to nie mogę wnieść oskarżenia, bo trzeba je wnieść do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania zniesławcy – i sąd musi mu wysłać zawiadomienie o rozprawie – a jak mu wyśle nie mając adresu? Twierdzę, że w ponad połowie przypadków oskarżenie, mimo chęci zniesławionego czy lekko uszkodzonego – nie zostaje wniesione.

    Prywaciarz – to, jak za komuny, status człowieka II kategorii. Prywaciarz jest niczym, jest zerem. Dopiero Urzędnik – to jest ktoś!

    W normalnych krajach – np. arabskich – nawet morderstwo jest ścigane prywatnie; królewscy urzędnicy wkraczają tylko wtedy, gdy zamordowany nie miał rodziny lub w podobnych przypadkach.

    To działa również w drugą stronę.

    Jeśli zostałem okradziony, a złodziej mnie przeprosił, szkodę wynagrodził - to ja NIE mogę wycofać oskarżenia! Nie mam tu nic do gadania!!! Prokurator oskarża – i koniec.

    Pamiętam (był to bodaj finał rządów śp.Władysława Gomułki - ksywka w gangu: „tow.Wiesław”) gdy ówczesny reżym zaproponował, by nawet sprawy o gwałt toczyły się z poskarżenia publicznego. Konsekwencją tego jest, że pokrzywdzona, choćby nawet chciała wniosek wycofać i nawet wyszła za gwałciciela za mąż  (! - tak, to wcale częste przypadki!) - zrobić tego nie może. Pamiętam, jakie to wzbudziło oburzenie Polaków – a ponieważ w tej sprawie cenzura nie interweniowała, więc można się było przekonać, co ludzie o tym myślą. To była nawała protestów – zwłaszcza ze strony kobiet, które wskutek tego traciłyby wolność wyboru. Pomysł zarzucono. Dziś minęło pół wieku – i dopiero pisząc to dostrzegłem, że przy którejś kolejnej nowelizacji KK po cichu to wprowadzono – i nikogo to nie oburza!! Nawet „kobiece”organizacje siedzą cicho.

    Mimo, że nie ma cenzury...

    Za to „kobiety mają parytet”!

    Dzisiaj prawie nie ma już ludzi. Jest bezkształtna Masa. Motłoch – z którym ONI robią, co chcą.

    Kiedy uda się nam przywrócić prawa człowieka?