Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63948 komentujących
62756 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 31-08-2010 23:54:00

    Nowe, lepsze, powybierane, 21 POSTULATÓW

    21 Postulatów – w ONET.pl

     P,Piotr Kozanecki opisał we WIADOMOŚCIACH ONET.pl

    http://wiadomosci.onet.pl/2215897,11,legalne_narkotyki_i_kara_smierci__czyli_21_postulatow_na_xxi_wiek,item.html

    zupełnie nowe-lepsze 21 postulatów – zebranych w serwisie „Dziennikarstwo Obywatelskie”.

    http://wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/

    są tam różne ich zestawy – będę omawiał te wybrane przez p.Kozaneckiego. Oto one:

    1. Zmniejszyć liczbę posłów (najlepiej o połowę). Ten postulat padał zdecydowanie najczęściej. Nie reforma służby zdrowia, emerytur, in vitro, aborcja albo upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej. Władza widocznie tak nas sama sobą zmęczyła i znudziła, że chcemy jej maksymalnego ograniczenia. Nie tylko chcielibyśmy ograniczenia liczby posłów, ale także likwidacji Senatu i wprowadzenia okręgów jednomandatowych. I choć rządząca aktualnie partia miała te punkty w swoim programie wyborczym, to trudno się spodziewać, że którakolwiek władza zgodziłaby się na tak szeroką likwidację potencjalnych miejsc pracy dla swoich ludzi.

    Ad 1 - Dlaczego tylko o połowę? W czasach, gdy Rzplita Obojga Narodów zagarnęła Ziemię Smoleńską posłów było 120. I wystarczy. USA mają 100 Senatorów – uważam, że po dwóch z województwa (plus byli Prezydenci) – by starczyło. Plus kilka-kilkanaście osób w Radzie Stanu.


    2. Wprowadzić karę śmierci. Ten postulat pojawiał się niemal równie często jak poprzedni. W skomplikowanym świecie mamy tendencję do szukania prostych rozwiązań i kara śmierci jest jednym z przykładów takiego właśnie nieskomplikowanego remedium na problem zabójstw. Swoje robią tu też media, dzięki którym o morderstwach, pedofilii, kradzieżach i strzelaninach dowiadujemy się znacznie częściej niż 10-20 lat temu. Oprócz kary śmierci padła także propozycja wprowadzenia wykorzystywanej dziś w niektórych krajach islamskich chłosty jako kary za mniejsze przestępstwa, a także przymusowe ciężkie roboty dla więźniów.

    Ad 2 – OK

      3. Obniżyć podatki. Tu też kierujemy się dosyć prostą logiką. Mniej pieniędzy oddawanych państwu to w końcu teoretycznie więcej pieniędzy w naszych kieszeniach. Niektórzy internauci postulowali wprowadzenie podatku liniowego albo stałego dla wszystkich - "osobistego". Łagodniejsi proponowali na przykład prorodzinne ulgi dla rodziców mających co najmniej dwójkę dzieci.

    Ad 3 – Nie – trzeba skończyć z redystrybucyjną funkcja podatków! Podatkować należy możliwości – a nie karać tych, co je wykorzystują! A więc: ryczałtowy osobisty, podatki od nieruchomości – a precz z VAT, CIT i PIT!

    4. Zlikwidować przywileje socjalne. Ten postulat wypływa niemalże automatycznie z poprzedniego. Ciekawe, że w rocznicę powstania związku, który między innymi o przywileje socjalne walczył, większość piszących do nas osób chciałoby ich ograniczenia. Choć z drugiej strony pojawiły się także propozycje wprowadzenia kredytów preferencyjnych na mieszkania dla młodych małżeństw oraz dla absolwentów uczelni, którzy chcieliby rozpocząć działalność gospodarczą. Niektórzy wymieniali także potrzebę ustawowego podniesienia płacy minimalnej i zasiłku dla bezrobotnych.

    Ad 4 – Jasne – likwidujemy, i już!

    5. Zakazać zadłużania państwa. Rząd chce częściowo wyjść na przeciw temu żądaniu, choć mówi jedynie o ustawowym określeniu poziomu, powyżej którego zadłużyć się już nie będzie można. Całkowita likwidacja zadłużenia jest raczej niemożliwa. Zresztą, najbardziej zadłużone kraje na świecie to w większości te najlepiej rozwinięte.

    Ad 5 – Zakazać dalszego zadłużania – i w miarę szybko oddłużać...

    6. Zreformować system emerytalny. Tu trzeba wyodrębnić kilka, czasami wykluczających się postulatów. Generalnie, niezbyt podobają nam się Otwarte Fundusze Emerytalne i chcielibyśmy co najmniej zniesienia przymusu odkładania w nich pieniędzy na przyszłą emeryturę. Na ZUS też chcielibyśmy płacić mniej, a rolnikom odebrać wreszcie przywilej korzystania ze znacznie tańszego KRUS. Niespecjalnie interesuje nas natomiast wiek emerytalny kobiet. Tylko kilku internautów nieśmiało proponowało możliwość przejścia na emeryturę od 55 roku życia albo pracę do 65 lat.

    Ad 6 - „Chcielibyśmy co najmniej zniesienia przymusu” - ładne zdanie...

     

    7. Sprywatyzować służbę zdrowia. "Prywatyzacja". Słowo-symbol ostatniego 20-lecia. Anioł i diabeł polskiej transformacji, nieodłącznie w parze z jej twórcą Leszkiem Balcerowiczem. Biorąc pod uwagę polityczny los Balcerowicza, niedawny przecież jeszcze sukces wyborczy jego najbardziej zagorzałego krytyka oraz wciąż wysokie poparcie dla sceptycznego wobec prywatyzacji PiS-u, można wysnuć wniosek, że albo ją kochamy, albo nienawidzimy. W nadesłanych do nas artykułach przeważa to pierwsze podejście. Może więc strach rządzących nawet przed używaniem słowa "prywatyzacja" w stosunku do służby zdrowia jest przesadzony?

    Ad 7 – Jasne!


    8. Sprywatyzować szkolnictwo i wszystkie państwowe przedsiębiorstwa. Jak prywatyzować, to na całego. Nie tylko służbę zdrowia, ale też uczelnie, a może i edukację niższego szczebla. No i wszystkie "rodowe srebra", czyli państwowe firmy, także te "strategiczne". W łagodniejszej wersji można ewentualnie niektóre z nich przekazać samorządom.

    Ad 8 – Jasne!


    9. Zmniejszyć opłaty za autostrady. Na przykład przez wprowadzenie całorocznych winiet nie droższych niż 100 złotych. Niestety, płatne autostrady w Polsce nie należą do państwa, ale do prywatnych przedsiębiorstw. Jednorazowa winieta na wszystkie autostrady to chyba utopia. Zapewne zmniejszenie opłat, niestety, też. Chyba, że kierowcy zastrajkują, a wtedy, jak się okazało 30 lat temu, wszystko jest możliwe.

    Ad 9 – Niejasne... Sytuacja ulegnie uzdrowieniu, gdy wszystkie drogi będą płatne i sprywatyzowane. Wtedy zaniknie różnica między chorobliwie drogimi autostradami – i „bezpłatnymi” zwykłymi. Jest to – na razie, z powodów technicznych – postulat nierealny. Ale dlaczego młodzież nie odważa się go wysunąć? Przecież tak za 20 lat będzie!

    10. Zalegalizować narkotyki i hazard. Co ciekawe, ten postulat nie wypływa z hipisowskich ideałów tolerancji i "poszerzania świadomości", a raczej z liberalno-konserwatywnego podejścia do świata, które zakłada, że człowiek jest istotą wolną i rozumną i może z samym sobą robić, co chce dopóty, dopóki nie czyni krzywdy innym. Chcesz się zaćpać na śmierć albo zbankrutować w kasynie? Proszę bardzo, co nas to obchodzi - zdają się tłumaczyć pomysłodawcy.

    Ad 10 – Jasne!


    11. Wprowadzić powszechne wybory prokuratora generalnego i władz mediów publicznych. W obliczu trwających od dwudziestu lat politycznych targów wokół TVP i Polskiego Radia, taka propozycja naprawdę byłaby warta rozpatrzenia. W przypadku prokuratora generalnego sprawa wydaje się przesądzona. Od tego roku niezależna od władzy Krajowa Rada Sądownictwa wskazuje dwóch kandydatów, a ostatecznego wyboru dokonuje prezydent.

    Ad 11 – Co do mediów publicznych: należy je sprywatyzować – i po problemie. Wyboru Prokuratora Generalnego bym nie powierzał L**owi – bo skąd On, ten L*d, ma mieć pojęcie o zaletach prokuratorów? Natomiast prokuratorzy rejonowi – tak, mogą być wybierani, bo są znani na miejscu; prokuratorzy wojewódzcy – przez sejmiki wojewódzkie. Na przykład.

    12. Wprowadzić obowiązek oszczędzania. Takie rozwiązanie funkcjonuje - jak napisał jeden z internautów - np. w Singapurze, gdzie kilkanaście procent miesięcznych dochodów należy przeznaczyć na oszczędności lub własną edukację albo rozwój własnego biznesu. - Najbogatsze społeczności to nie te, które widać, że mają, nie te, które opływają w mercedesy i porszaki, ale te, które przez wieki uczyły się oszczędzania i gospodarowania - uzasadniał internauta o pseudonimie naunachte. Interesująca, choć niepopularna propozycja.

    Ad 12 – Jakiś absurd! Ale to chyba lepsze od przymusu emerytalnego...

    13. Wycofać polskich żołnierzy z misji zagranicznych. Powinni interweniować tylko w obronie własnego kraju. Ale przecież właśnie obroną naszego kraju były uzasadniane interwencje w Iraku (tam już naszych żołnierzy nie ma) czy Afganistanie.

    Ad 13 - Poborowi winni walczyć tylko w obronie kraju; ale dlaczego zawodowcy? Zawodowcy idą do woja bo lubią wojaczkę – i dlaczego zabraniać im postrzelać sobie w Sudanie, Iraku czy Zimbabwe? Gdzie mają trenować zabijanie Niemców, Rosjan czy innych sąsiadów?

    14. Zlikwidować kościelną komisję majątkową, religię w szkołach i zagwarantować świecki charakter państwa. W kraju, w którym wiarę katolicką deklaruje około 90 procent mieszkańców, a prawie połowa regularnie chodzi do kościoła, to zaskakujący postulat. Ale widać prowadzone od kilkunastu lat bez żadnej kontroli działania komisji majątkowej (zajmującej się zwrotem kościelnego mienia zagrabionego przez komunistów), a także ścisłe powiązanie instytucji władzy z kościelnymi hierarchami mogą denerwować także samych wierzących.

    Ad 14 - Tej Komisji Majątkowej to ja bym się dobrze przyjrzał... Religia istotnie nie powinna być wykładana w szkołach - ale gdyby szkoły były prywatne, problem by zniknął. Tak: państwo powinno być oddzielone od Kościoła - ale postulat „świeckiego charakteru państwa” idzie dalej – i jest szkodliwy. Ludzie potrzebują sacrum; jeśli przestają wierzyć w Boga, to zaczynają wierzyć w Globalne Ocieplenie, w socjalizm czy inne bzdury...


    15. Wprowadzić obowiązkowe badania psychologiczne dla ludzi, którzy chcą startować w wyborach. Dla rządzących bardzo ryzykowne, bo mogłoby się okazać, że nie wszyscy mogą się ubiegać o reelekcję. Potrzebne byłoby bardzo długie vacatio legis. Co najmniej 20 lat.

    Ad 15 – Proponuję najpierw przebadać wyborców! A poważnie: ten postulat to: „Cała władza w ręce psychologów”! Szaleństwo!


    16. Znacznie zwiększyć nakłady na ekologiczne technologie. Ten postulat pojawił się tylko raz, ale jego autor bardzo przekonująco zapewniał, że na tym polu bardzo dobre osiągnięcia mają polscy naukowcy, więc ich wsparcie pomogłyby nie tylko środowisku, ale także naszej gospodarce.

    Ad 16 – Ciekawe, czemu akurat ten szkodliwy postulat p.Kozanecki wymienił – choć pojawił się on tylko raz?


    17. Zapewnić miejsce w przedszkolu dla każdego dziecka i większe "becikowe". To postulat, który idzie w kontrze do liberalnych postulatów obniżenia podatków. Bo z czegoś trzeba by te przedszkola i becikowe sfinansować. Becikowe w wysokości 1000 złotych faktycznie nie jest niczym więcej niż niewielkim zastrzykiem gotówki, który może wystarczyć na zakup wózka i ewentualnie fotelika samochodowego, a i to tylko, jeśli bierzemy pod uwagę nie najwyższą półkę tych produktów. Ale już miejsce w przedszkolu i żłobku, jeśli nie dla wszystkich, to przynajmniej dla zdecydowanej większości dzieci, stanowi systemowe rozwiązanie, które może realnie wpłynąć na wzrost ilości urodzeń. A jeśli chodzi o uczęszczanie dzieci do żłobków, to mamy jeden z najgorszych wyników w Europie. Jest co poprawiać.

    Ad 17 – To jest oczywiście sprzeczne z poprzednimi postulatami


    18. Wprowadzić kary finansowe za błędne decyzje urzędników. To tak naprawdę echo pierwszego postulatu. Razem z pomysłem radykalnego zmniejszenia liczby urzędników (niektórzy proponowali zostawić jedynie 10 procent obecnego stanu) wpisuje się w bardzo głęboko zakorzenioną w naszej historii nieufność do władzy.

    Ad 18 - Tak – to byłby szczęśliwy powrót do sytuacji sprzed rewolucji francuskiej.


    19. Pozostawić w miastach istniejące tam ogródki działkowe. Ten postulat tylko na pozór wydaje się być absurdalny. W całej Polsce z ogródków działkowych korzysta nawet milion rodzin. Zajmują od 2,5 nawet do 4,5 procent powierzchni wielkich polskich miast i nierzadko są położone w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach. Niejeden deweloper pewnie już w myślach stawiał na tych działkach apartamentowce i galerie handlowe. Zrzeszeni w Polskim Związku Działkowców jednak trzymają się mocno i nie wydaje się, żeby zagrożony był sam byt 5 tysięcy kompleksów działkowych. Co innego monopol na zarządzanie tymi kompleksami. Choć właścicielami gruntów pod ogródkami są gminy, to PZD ma je w wieczystym użytkowaniu i rocznie ściąga od działkowiczów 44 miliony złotych. W zeszłym roku PiS i PO planowały zmianę przepisów tak, aby działkowicze mogli wykupić swoje grunty i uniezależnić się od PZD.

    Ad 19 - To nie absurd – tylko coś spoza konwencji. Równie dobrze mógłby tu się znaleźć punkt o kolejkach wąskotorowych...


    20. Wprowadzić cła zaporowe na niektóre chińskie towary. Autorowi pomysłu chodzi o te rzeczy, które z powodzeniem produkujemy w UE, ale tutaj jest to droższe niż w Chinach. Powstrzymanie zalewu "chińszczyzny" miałoby, owszem, podnieść ceny niektórych produktów, ale jednocześnie pozytywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy i zmniejszyć bezrobocie. To jedyny postulat wykraczający poza terytorium Polski i nawiązujący do naszego członkostwa w UE.

    Ad 20 – To też całkowicie sprzeczne z pierwszymi postulatami


    21. Zlikwidować związki zawodowe, bo "hamują gospodarkę". Ostatni postulat w kontekście przypadającej właśnie 30. rocznicy powstania NSZZ "Solidarność" brzmi smutno. Ale od dawna wiadomo, że rewolucja pożera swoje dzieci.

    Ad 21 – Znów coś głęboko sensownego.

    Reasumując: w porównaniu do 21 Postulatów SOLIDARNOŚCI” jest to znaczny postęp (co zresztą nie było trudne...). Oczywiście: świadczy to nie o PT Autorach postulatów – lecz o tym, kto je powybierał...

    Ale zestaw ciekawy...

     

     

  • 30-08-2010 23:44:00

    Tym razem polecam cudzy tekst - z komentarzem

    W "Dzienniku - Gazecie Prawnej" ukazał się tekst p.Krzysztofa Rybińskiego p/t:

                                             Strategia gołodupców

    Po raz pierwszy w historii Polski powstał dokument pod nazwą wieloletni plan finansowy państwa, WPFP. Ma wiele stron, więc łatwo przegapić ważne sprawy. A jedna jest bardzo ważna i dotyczy każdego z nas.

    Rząd planuje w WPFP, że w latach 2010 – 2013 sprzeda majątek o wartości 55 mld zł. Można się domyślić, patrząc na spółki, których to dotyczy (energetyka, finanse), że w większości zostaną one sprzedane inwestorom zagranicznym. OFE prawdopodobnie niewiele kupią lub nie kupią nic, jeżeli im minister Fedak z ministrem Rostowskim zabiorą pieniądze, żeby zasypać rosnącą dziurę w ZUS. W tym czasie dług publiczny wzrośnie z 670 mld złotych do ponad 920 mld złotych. Zatem zostaniemy jak gołodupcy, bez żadnych aktywów (kupi zagranica), z olbrzymimi długami (długi będą nasze, polskie). Liczba urzędników administracji publicznej zbliży się do 500 tysięcy (w 1990 roku było 159 tysięcy), a na skutek działania reguły wydatkowej Rostowskiego udział wydatków sztywnych w budżecie sięgnie 90 procent, bo już teraz sięga 75 procent. Więc jakiekolwiek oszczędności bez zmiany ustaw, a być może nawet konstytucji (prawa nabyte), będą niemożliwe.

    W mediach dyskutujemy o „ważnych” sprawach, o krzyżu, o tablicy. A takim drobiazgiem jak opisany powyżej nikt się nie zajmuje. Powtórzę, bo warto. W dobrze rządzonym kraju, jak sprzedaje się majątek, to jednocześnie kraj się oddłuża, czyli zmniejsza zadłużenie. A w Polsce sprzedamy majątek i dług zwiększamy.

    Były różne afery: alkoholowa, FOZZ, paliwowa, hazardowa. Ale tam chodziło o jakieś kilkaset milionów złotych, no, może miliard. Teraz chodzi o to, że kraj zostanie bez aktywów, z olbrzymimi długami, które w ciągu czterech lat przyrosną o 350 miliardów złotych. Poprzednie afery kończyły się niewielkim uderzeniem w przeciętnego podatnika. Ale opisywana przez mnie „afera” w cudzysłowie, bo nikt przecież prawa nie łamie, może kosztować Polaków setki miliardów złotych. A na koniec, jak już nikt nie będzie chciał kupować naszych obligacji, to wtedy znacjonalizują OFE jak w Argentynie i każą kupować obligacje rządu.

    To, że obecne pokolenie 40-latków i młodszych będzie miało głodowe emerytury, to już wiemy, bo to wynika z demografii i zbyt wczesnego wieku emerytalnego. Ale to, że zostaniemy jak gołodupce, bez aktywów, za to z wielkimi długami, tośmy się dowiedzieli z oficjalnych dokumentów rządu dopiero niedawno. To nowa jakość i jest zdumiewające, że ten temat w ogóle nie przebił się do mediów. Debata w Sejmie na temat WPFP odbyła się, gdy posłowie jeszcze nie widzieli tego planu, bo plan wtedy był „w licznych poprawkach redakcyjnych”, więc debata skupiła się na podwyżce VAT o 5 mld złotych.

    Już niżej stoczyć się nie da. Sejm debatuje nad planem widmem, rząd obiecuje Polakom, że wszystko sprzeda i potwornie się zadłuży, a premier protestujących ekonomistów nazywa wariatami i tłumaczy, że jego interesuje tu i teraz, a nie to, co będzie za 10 czy 20 lat.

    Na tym właśnie polega problem. Mąż stanu ma wizję przyszłości i stara się zainspirować tą wizją naród. Naród pod takim przywództwem dokonuje rzeczy wielkich. Mały polityk, kunktator kombinuje, jak by tu przetrwać do następnych wyborów. Wszystkim obiecuje, że im coś załatwi. Według raportu Instytutu Jagiellońskiego dostępnego na moim blogu premier Tusk złożył w expose 194 obietnice. W tym obietnicę obniżenia deficytu budżetowego i obniżenia podatków. Jak jest, każdy widzi.

    Polska ciągle czeka na męża stanu.

    Problem polega na tym, że mąż stanu ma wizję. Wizję Polski za lat 5, 10, 20... Nastomiast wybory wygrywają politycy-d***kraci obiecujący L**owi coś jeszcze w tym roku.

    Dlatego w d***kracji mąż stanu wyborów nie wygra.

    Ale żeby choć zdobył ze 20% głosów... 

    By w momencie kryzysu mieć dobry przyczółek.

  • 29-08-2010 23:53:00

    Tramwaje i kije. Nie - nie skorzystam z sugestii,.

    by przejść na wpisy poranne. Oczywiście, każdy może przecież zamiast wieczorem, czytać to rano - ale mnie się lepiej pisze w nocy. - a rano bym odkładał wpis z powodu pilniejszych zajęć... NIE! Dziękuję.

             Tramwaje i kije

    Ponieważ niewątpliwie w dyskusjach na temat tramwajów będą mnie ostro atakować, z przyjemnością choćby dla treningu podejmuję dyskusje na tym forum. Proszę tylko nie powtarzać zbitych już argumentów!

    Na początek: {Graven}, motorniczy w zielonym mieście Szczecin. Rzecz w tym, że Szczecin ma powierzchnię prawie dwa razy większą od Warszawy, a ludności cztery razy mniej. Nic dziwnego, że w Szczecinie mogą sobie istnieć i torowiska i szosy. I gdy to napisałem, uświadomiłem sobie, że byłem w Szczecinie na pewno kilkadziesiąt razy – i nie mogę sobie przypomnieć żadnego tramwaju! Z czego wynika, że nigdy żadnego zatoru tramwaj mi nie zrobił.

    W Warszawie jest zupełnie inaczej...

    {Graven} pisze dalej już ogólnie: „Co do szybkości - na terenie zabudowanym obowiązuje prędkość 50 (oraz 60 po 23) - tramwaj może rozwinąć prędkość nawet do 80, a przyśpieszenie od 0 do 40 jest większe niż w przeciętnym samochodzie” Otóż przeciętny samochód bez kłopotów jedzie 120 km/h – a to, że idiotyczne przepisy tego zakazują, to zupełnie inna sprawa. Jak inny idiota wprowadzi zakaz jazdy tramwajem szybciej, niż 20 km/h – to sytuacja się odwróci... ale nie mówimy o możliwościach prawnych – bo te łatwo zmienić - tylko o możliwościach technicznych.

    Teraz sprawa zasadnicza – dotycząca również autobusów:

    Mówi Pan, że podczas postoju tramwaju na przystanku mija go setka samochodów... czy Pan rzeczywiście jechał tramwajem? Śmiem w to wątpić - prawie każdy przystanek znajduje się przed skrzyżowaniem z sygnalizacją świetlną na której stoi również ta setka samochodów!, a wymiana pasażerów odbywa się w czasie oczekiwania na zielone światło”.

    Otóż to jest błąd. Problem świateł nie odgrywa (niemal) żadnej roli. Oczywiście często tramwaj zajeżdża, pasażerowie wsiadają i wysiadają, akurat wtedy robi się zielone – i tramwaj właściwie nie stracił czasu. Jednak równie często tramwaj zajeżdża, pasażerowie wsiadają i wysiadają... i akurat wtedy robi się czerwone i tramwaj traci dwa razy tyle czasu...

    To „niemal” bierze się stąd, że właśnie w tym drugim przypadku część pasażerów, która normalnie musiałaby czekać na następny tramwaj, teraz korzysta i jedzie jeszcze tym. Ale na czas jazdy tramwaju to nie wpływa. Powoduje natomiast, że tramwaje zbijają się w stada.

    Przy okazji: dla samochodów można na sporej części tras zrobić ”zielona falę”; dla tramwajów nie można - bo nie wiadomo, jak długo pasażerowie będą wsiadać i wysiadać.A jeśli mowa o przepisach, to jakiś bałwan wymyślił przepis, że jeśli tramwaj zatrzyma się na przystanku, i jest akurat zielone, to na tym zielonym nie wolno mu już przejechać!!!

    Ostatni argument: „Tramwaj nie wydziela spalin” jest (z punktu widzenia ekologa!) niesłuszny. Gdzieś na Śląsku stoi elektrownia, dymią bure kominy – i tam produkowana jest energia dla tego tramwaju. I duża jej część jest tracona na przesyle do Szczecina – więc zanieczyszczenie jest w sumie większe. Oczywiście: może to być energia z elektrowni wodnej – tylko proszę pamiętać, jak ekologowie protestowali przeciwko jej budowie!!

    {cerber} ma dwa komentarze. W pierwszym twierdzi, że tramwaje się likwiduje „tylko w Polsce, gdzie mamy tak krótkowzrocznych ludzi. Na Zachodzie tramwaj przeżywa swój renesans, widać to np. z ilości planowanych linii pre-metra i nowych modeli tramwajów, które standardem dawno prześcignęły pociągi”. O, tak: na Zachodzie wyrzucają pieniądze w błoto nie tylko w ten sposób... Ten argument więc pomijam.

    Natomiast w drugim komentarzu {cerber} wali prosto z mostu (co bardzo lubię!): „Pan Mikke myśli, że w urbanistyce siedzą same komuchy i że wprowadzili tramwaj na ulice z powodów ideologicznych...” [Nie myli się: tak właśnie myślę! To znaczy: inżynierowie ruchu zapewne tak nie myślą (choć podejrzewam, że na politechnikach wbijają im w głowę dogmat „o wyższości transportu zbiorowego”; czy ktoś może mi posłużyć podręcznikiem z takiego wydziału?] - jednak decyzje o budowie linii tramwajowej bądź poszerzeniu szosy podejmują politycy! I ci z pewnością kierują się ideologią; wiem, bo brałem udział w co najmniej kilku takich dyskusjach!

    Dalej {cerber} robi podobny błąd, jak {Graven}: „Jak już mówiłem, zawiezienie dziecka do szkoły kosztuje samochód rodzica 4 kursy - dom-szkoła- szkoła-praca- i na odwrót z powrotem. Tymczasem dziecko jadące samo szybkim tramwajem (bo inaczej się nie przesiądzie, to jasne [tego nie rozumiem – JKM]) kosi 2 kursy z tego. Zresztą dobrze, jeśli jest tylko jedno dziecko do odwiezienia i jak żona ma do sklepu blisko”. Otóż jest dokładnie odwrotnie: suma odcinków: D-Pr + D-Szk1 + D-Szk2 jest prawie zawsze większa, niż odcinków linii łamanej: D-Szk1-Szk2-Pr. Tak więc z punktu widzenia komunikacji miejskiej lepiej, by ojciec te dzieci po drodze porozwoził. Z punktu widzenia ojca to, że dzieci same jadą do szkoły jest niewątpliwie dużą wygodą - ale dlaczego ma to być tramwaj, a nie autobus?!? Szkoły na ogół nie są zlokalizowane przy liniach tramwajowych...

    Dalej {cerber} pisze pojednawczo: „Lepiej pomyśleć nad budową premetra na newralgicznych trasach, to byłoby rozwiązanie salomonowe, ale skąd na to wziąć pieniądze?” Nie wiem, co to jest „premetro”? W normalnych krajach metro poza śródmieściem po prostu jeździ po ziemi; w Warszawie mamy jedną linię metro – i podróżni wysiadają przy Hali Marymonckiej, skąd rozjeżdżają się w różne strony autobusami – a w jedną, na północ, jada tramwajem, który tam akurat nikomu nie zawadza. Czy to jest to „premetro”?

    Sprawdziłem. Wikipedia podaje: „Premetro – rodzaj szybkiego tramwaju, kursującego po bezkolizyjnych trasach (lub bezkolizyjnych odcinkach tras), przystosowanych do późniejszego włączenia w sieć metro. Budowle inżynierskie (tunele, wiadukty) są dopasowane zarówno do skrajni metro jak i tramwaju. Premetro jest w założeniu rozwiązaniem pośrednim i tymczasowym, najczęściej jednak rozbudowa do pełnego metro nigdy nie następuje. Wyższe koszty inwestycyjne nie zwracają się, dlatego od lat 70. XX w. planuje się raczej albo pełne metro, albo szybki tramwaj tunelowy bez możliwości konwersji

    Mało zachęcające...

    {cerber} żąda wreszcie bym „odpowiedział wreszcie na KLUCZOWĄ KWESTIĘ skąd weźmie HORRENDALNE pieniądze na przebudowę traktów tramwajowych na drogi. Z szacunków wynika, że przebudowa 100km tras tramwajowych to koszt co najmniej dwóch obwodnic wokół Warszawy”.

    To ja mam najpierw pytanie sprawdzające:

    Czy {cerber} słyszał o tym, jak – co ostatnio wykryła Policja - przy budowie autostrad kradziono tłuczeń?

    Skoro kradli – to znaczy, że opłacało się to sprzedawać...

    Otóż, widzi Pan, szyny, podkłady, wagony (a także słupy i druty) oraz tłuczeń sprzeda się frajerom chcącym mieć u siebie nowoczesny i postępowy tramwaj – najbardziej podobno zgłupiały na tym punkcie żabojady; proszę przeczytać ten artykuł p.Aleksandra Pińskiego:

    http://www.wprost.pl/ar/139193/Choroba-tramwajowa/?I=1344 ) – i na tym, dobrze przecież już ubitym, gruncie położymy asfalt... Nikt mi nie wytłumaczy, że koszt takiej operacji jest wyższy, niż 1/50 kosztu budowy obwodnicy... Nie trzeba nic burzyć, nikogo wywłaszczać...

    Tak już poza tematem: budowa obwodnicy zwiększa, a nie zmniejsza ruch w mieście. Średnica jest krótsza, niż półkole! Budowa obwodnic jest tylko smutną koniecznością - jeśli nie da się wybudować dostatecznie szerokich dróg przez miasto!

    Na zakończenie – coś zabawnego; {Martinus} pisze: „Mam powalającą wiadomość podaną dzisiaj przez TV Bydgoszcz: grupa bab otrzymała dotację z unii na zakup... UWAGA!!! - ACHTUNG!!! - kijków do tzw. nordicwalkingu (na marginesie: żeby zwykły spacer nazwać tak debilnie to trzeba mieć zryty dekiel); te durne spasione babska dostały pieniądze na zakup 50 par kijów!!!!!!

    Chyba czas obrać drogę na Kijów - ja już mam dość tego poje...ego kraju.

    Pan się przejmuje dopłacaniem do biletów tramwajowych - a tu wychodzi na to, że właśnie MY PODATNICY dopłaciliśmy jakimś szantrapom do ich spacerków po lesie... Tego to by nawet Pietrzak nie wymyślił :-)

    Nie przejmujemy się: te dotacje przyznały te same – jak Pan to elegancko określił: „poj**y” - które przyznają subwencje na budowę linii tramwajowych zamiast szos. I akurat te głupie parę kijków Panu przeszkadza?

    Spoko! Śmiejmy się! Kto wie, czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie? - jak powiedział proroczo przed rewolucją francuską śp.Piotr-Augustyn Caron de Beaumarchais

     

    PS. Jak pokazał sondaż podany w TVN, potrzeba mi tylko dodatkowych 4% urwanych kandydatowi PiS by przejść do II tury walki o prezydenturę m.W-wy

    PS: Sprostowanie w sprawie tramwajów w USA: w Atlancie tramwaje już też nie jeżdżą. I to od dawna.

     

  • 28-08-2010 23:47:00

    Naprawdę: ręce opadają! (Wpis uzupełniony o 1.54!!)

    Połowa - co tam, połowa: większość argumentów PT Komentatorów za utrzymaniem tramwajów brzmiała: "Bo tramwaj jest szybszy". 

    To ja wycofuję hasło: "Precz z tramwajem-zawalidrogą". Lansować będę pozytywne hasło: "Mini-helikopter dla każdego!".

    Jak miasto dopłaca do tramwajów, to czemu nie ma dopłacać do helikopterów?

     

    PS. Ja osobiście nie lubię autobusów, zdecydowanie wolę tramwaj. Ale jeszcze bardziej wolę helikopter. Nie jestem jednak tak bezczelny, by kazać innym dopłacać lub tłoczyć się w korkach - tylko dlatego, że ja wolę tramwaj!

    Za komuny – jeszcze i za Gomułki – istniał sklepy „za żółtymi firankami”, w których członkowie PZPR mogli kupować towary niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Proszę mi podać różnicę miedzy partyjniakiem mającym przywilej kupowania bez kolejki - a facetem, który jedzie bus-pasem lub mknie tramwajem po wydzielonym torowisku – z uśmiechem wyższości mijając zwykłych ludzi tłoczących się w korkach!

    W dodatku: to ci z samochodów płacą gigantyczne podatki – z których dopłaca się do tych ludzi w tramwajach!!!

    Na argumenty: „Przecież można się przesiąść do tramwaju” odpowiadam: „Przecież można się było zapisać do PZPR!”.

    Na zakończenie pozwolę sobie polecic Państwu artykuł p.Aleksandra Pińskiego we WPROST24

    http://www.wprost.pl/ar/139193/Choroba-tramwajowa/?I=1344

    oraz zacytować ostatni felieton Jana Pietrzaka w "Dzienniku Polskim": 

                   Partia Wkurzonych Kierowców

    Gdybym miał trochę mniej lat, założyłbym Partię Wyzyskiwanych Kierowców. Osławiony wyzysk klasy robotniczej przez paskudnych burżujów, o którym pisał kiedyś Marks, to jest mały pikuś przy wyzysku, jakiemu poddani są wyrobnicy pracujący za pomocą czterech kółek, jak ja. A kto jest tu i teraz tym bezwzględnym burżujem, krwiopijcą, wyzyskiwaczem? Państwo nasze ulubione.

    Każda pompa na stacji benzynowej to codzienne źródło świeżego grosza dla milionowej armii urzędników. To jest pompa ssąco-tłocząca. Zasysa z naszej kieszeni i tłoczy Wincentemu Rostowskiemu do kabzy. A jemu zawsze mało. Z tego właśnie powodu władza robi wszystko, byśmy jeździli jak najwolniej. Wtedy więcej spalamy i częściej pompujemy. Stąd gigantyczne korki na rondach, zatkane miasta, rozbebeszone roboty drogowe, setki tysięcy znaków ograniczających prędkość, nakazów, zakazów, ciągłych linii, patroli, kontrolerów, łapaczy, radarów... itd. Perfidne utrudnienia powodują, że zużywamy dwukrotnie więcej benzyny, niż moglibyśmy zużywać, jeżdżąc bez przeszkód.

    W Warszawie cwaniaki posunęli się do tego, że wprowadzili totalny limit prędkości 50 km/godz. To jakaś aberracja. Jest przecież kilka tras, po których wszyscy, podkreślam: wszyscy jeżdżą dużo szybciej. Bo nie są idiotami. Bo przesiedli się z furmanek i spieszy im się do pracy, do domu, do kabaretu! Bo żyją w XXI wieku i nie lubią się wlec jak smród po gaciach. Są łatwym żerem dla urzędowych łapaczy z epoki wozaka. To, że buraki zarządzają warszawskimi ulicami, widać wyraźnie po milionach kołków, pachołków, palików wbijanych coraz gęściej w najbardziej absurdalnych miejscach. Jeszcze przed trzema laty pachołki wbijano co 2 metry, teraz już wbijają co pół metra. Poza estetyczną potrzebą wiochy, chodzi o to, by kierowcy godzinami szukali parkingu, zużywając produkty Orlenu. Idzie również o to, by znajomej firmie partyjnego kolegi zapewnić stałą produkcję. Sprawił sobie chłop maszynę do trzaskania pachołków i nie spocznie, dopóki nie zakołkuje całej stolicy. Pewnie ze 100 milionów rocznie wyciąga od miasta? Ile z tego przeznaczy na fundusz wyborczy - nigdy się nie dowiemy...

    Specyficzna forma złodziejstwa to fotoradary. Nie da się już przejechać z miasta do innego miasta bez fotki. Za każdą fotkę lecą mandaty i punkty. To jest totalne zdzierstwo. Najpierw stawiają bezsensowne ograniczenie, a następnie fotoradar. Doszło do tego, że gminy i policja zawierają spółki z prywatnymi firmami i dzielą się szmalem wyduszonym z biedaków. Jaki procent zysku, jaki producent przeznaczy na fundusz wyborczy wójta - nigdy się nie dowiemy... Ale branża jest bardzo dochodowa.

    Szczególnie przykre jest to, że okradanie kierowców przez państwo i zakolegowane firmy toczy się pod pozorem troski o bezpieczeństwo na drogach. Jest to fałszywa troska za nasze prawdziwe pieniądze, niestety...


     

     

     

     

     

     

  • 27-08-2010 23:53:00

    Jeszcze o tych cholernych tramwajach. Proszę o kolportowanie tego w Sieci

    Odnoszę wrażenie, że na dźwięk słowa „tramwaj” niektórym zatykają się uszy

    Otóż:

    1) Tramwaj nie jest niczym diabolicznym – ani też niczym anielskim. To zwykła maszyna.

    2) Jeśli tramwaj nikomu nie przeszkadza – to niech jeździ, jak najbardziej. Np. w Warszawie ludzie mogą wysiąść z ostatniego przystanku metro (przy Hali Marymonckiej), przesiąść się w tramwaj – i jechać na Młociny czy dalej. Nawet jeśli budowa torowiska była nieopłacalna (a nie wiem, czy była!) to skoro już jest, to jego eksploatacja znakomicie może być opłacalna!

    3) Tam, gdzie tramwaj zajmuje miejsce innym pojazdom, trzeba go zlikwidować – a tam, gdzie przeszkadza wybitnie (koło „Norblina”) zlikwidować natychmiast. Jak ktoś twierdzi, że „ma prawo”jeździć tramwajem, choć to nieopłacalne – to dlaczego z tych samych powodów nie żąda przelotów helikopterem?

    4) Argument, że „tramwaj jest najszybszym środkiem komunikacji w zatłoczonym mieście” jest absurdem; jest najszybszy, bo wydzielono mu osobne torowisko. Jak wydzielę osobny pas dla omnibusów, to wszyscy przesiada się na omnibusy – bo będą najszybsze. NB. w ostatnim n-rze tygodnika „NIE” p.Robert Jaruga już to pół żartem – pół serio proponuje: bo to takie ekologiczne.

    5) NB. po dalszym wzroście akcyzy na benzynę omnibusy mogą stać się opłacalne! NB. jedna z DOKP serio rozważa puszczenie na tory... parowozów!

    6) Tramwaj zabiera w godzinach szczytu 100 pasażerów, a samochód średnio dwie. Jednak przez czas, gdy stoi na przystanku, przejedzie obok 100 samochodów. Na następnym przystanku: kolejne 100... Gdy pracowałem w Instytucie Transportu Samochodowego w Warszawie w 1968 roku, to widziałem wyniki badań w Londynie: samochody osobowe są znacznie wydajniejsze w przewozie pasażerów.

    7) Ponadto samochód wozi od drzwi do drzwi – podczas gdy jeżdżąc autobusami trzeba się przesiadać, dochodzić piechotą...

    8) Co, oczywiście, nie wyklucza wożenia pasażerów autobusami, które mają nad tramwajami tę przewagę, że między nie można wpuścić z pięćdziesiąt samochodów. Autobus zjeżdża na wycięty z chodnika przystanek – a samochody jadą sobie dalej. Z pierwszeństwem wjazdu na pas dla autobusu, który uprzejmie zrobił im uprzednio wolną drogę.

    9) Nawet, jeśli nie ma wcięć na przystanek, jest to opłacalne: te pięćdziesiąt samochodów nie robi tłoku na pozostałym/ch pasie/ach.

    10) Dlaczego miałyby to być autobusy miejskie??? Jak jest popyt – to natychmiast pojawią się firmy gotowe go zaspokajać. Co więcej: firmy prywatne nie będą woziły pięciu pasażerów 70-osobowym busem: pojawią się mini-busy, mikro-busy, taksówki „dzielone”... Dlaczego człowiek nie może założyć firmy, która by w dzień świadczyła mikrobusami usługi firmom – a wieczorami woziła pasażerów po liniach nocnych na peryferie, gdzie jazda autobusu jest z absolutną pewnością marnotrawstwem??!!?

    11) I będzie o klienta bić się kilka firm – jak to jest na trasie Warszawa – Otwock, która czasem jeżdżę; nie będzie zależny od monopolisty – który może np. zastrajkować...

    12) Nie rozumiem tylko jak ludzie, którzy pamiętają stołówki i „restauracje” za „komuny” - i mogą to porównać z dzisiejszymi – mogą chcieć mieć miejski czy reżymowy transport!

    Uwaga: jest jeden-jedyny argument przeciwko samochodom: parkingi!! Te 500 samochodów, które były sprawniejsze od autobusu, musi gdzieś zaparkować! Podziemne parkingi są kosztowne, a na naziemne zabraknie miejsca. Cóż: ceny za parkingi muszą być rynkowe (co oznacza, ze wszystkie miejsca będą mniej-więcej, z małą rezerwą, zajęte)... a pozostali ludzie, których nie stać, będą jeździli autobusami. Ale wyniknie to z ich kalkulacji – a nie z decyzji urzędniczej.

    Jeszcze jakieś wątpliwości?


     

  • 27-08-2010 11:28:00

    Podobno link do strony PIKNIKU nie działa? Daję jeszcze raz:

     
    W dniach 10-12 września br. w Zawadach k/Kłobucka odbędzie się ogólnopolski piknik, na który zapraszają prawicowi weterani walki z niewolnictwem, biurokracją i głupotą. Nie zabraknie tam Janusza Korwin-Mikke, Stanisława Michalkiewicza, Grzegorza Brauna oraz innych znakomitych prelegentów których lista jest wciąż otwarta. Szczegóły

    http://www.paradise2010.hintech.eu/paradise2010/


    Zapraszamy!

    UWAGA: w tę niedzielę w Warszawie o 13.00
    mini-manifestacja połączona ze złożeniem wieńca pod Kolumną Zygmunta III Wazy - w związku z 400 rocznicą zdobycia Moskwy i uznaniem syna Zygmunta, Władysława I, Cesarzem Rosji.

     

  • 26-08-2010 15:24:00

    Zapraszam na PIKNIK ! I kilka słów o komunikacji w W-wie i w Krakowie

    najpierw jednak: dziś o 18.tej w Warszawie przed Pałacem Namiestnikowskim demonstracja p-ko podwyżkom VAT. Organizują: Radio KONTESTACJA i KoLiber. Będę. Zapraszam!  

                                 Teraz: PIKNIK !

     

    W dniach 10-12 września br. w Zawadach k/Kłobucka odbędzie się ogólnopolski piknik, na który zapraszają prawicowi weterani walki z niewolnictwem, biurokracją i głupotą. Nie zabraknie tam Janusza Korwin-Mikke, Stanisława Michalkiewicza, Grzegorza Brauna oraz innych znakomitych prelegentów których lista jest wciąż otwarta. Szczegóły http://www.paradise2010.hintech.eu/paradise2010/  Zapraszamy!

     

    =====

                                                             Komunikacja w Warszawie - i w Krakowie

    Ku mojemu zdumieniu komentarze Państwa dotyczyły głównie komunikacji w Krakowie. Oczywiście: każde miasto ma swoje problemy - ale w większości są one podobne. 

    Najważniejsza uwaga: proszę sobie jeszcze raz przeczytać słynny esej śp.Fryderyka Bastiata p/t: "Co widać i czego nie widać". Otóż Państwo widzicie tramwaj, który jeździ – a nie widzicie tego, co by powstało, gdyby pieniędzy na ten tramwaj nie wyłożono – i gdyby pas ruchu zajęty przez ten tramwaj służył innym celom.

    Gdybyście jeździli autobusami, i ktoś chciał Wam je zlikwidować, by zbudować tory tramwajowe - bronilibyście autobusów! I stukalibyście się w głowy: "Co za idiota"!

    Prosze sobie wyobrazic, że zamiast torowiska tego tramwaju jest wydzielony pas na autobusy przegubowe - o tej samej pojemności i szybkosci, jak tramwaj. Sytuacja się nie zmienia. 

    A teraz wprowadzamy przepis, że między dwoma takimi autobusami ma prawo jechać jedna taksówka. (w przypadku tramwaju jest to niemozliwe - bo torowisko);  komunikacja sie poprawiła - nieprawda-ż? Niewiele - ale jednak...

    I teraz proszę to rozumowanie powtarzać rekurencyjnie. Tak długo, aż na "buspasie" będzie równie ciasno, jak na pasach pozostałych.

    Na koniec - krótko pisząc: z Warszawy do Józefowa jeździło się Wałem Miedzeszyńskim: szosą dwukierunkową. Dramat – półtorej godziny na 20 kilometrów. Dobudowano w obie strony po jednym pasie: mamy dwupasmówkę w każdą stronę; jest w godzinach szczytu lekki tłok – ale daje się jechać.

    Proszę teraz powiedzieć kierowcom, że jeden z pasów w każdą stronę zabiera się na „bus pas”!!!

    ZABIJĄ!

     

     

  • 25-08-2010 12:46:00

    Janusz Korwin-Mikke na prezydenta Warszawy! Czwartek, 18.00 - PROTEST!

    Przypominam: Stowarzyszenie KOLIBER zaprasza na 18.t.ą pod Pałac Namiestnikowski

    na Krakowskim Przedmieściu - na protest przeciwko podwyżce VAT

    Dzisiaj o godz. 13.00 na konferencji prasowej Janusz Korwin-Mikke ogłosił, że będzie kandydował na prezydenta Warszawy w tegorocznych wyborach samorządowych!!!

    Tu bardzo stronnicza relacja z konferencji prasowej:

    http://www.tvnwarszawa.pl/2,2368235,1,1,0,0,wideo.html

    A tu wywiad w studio:

    http://www.tvnwarszawa.pl/2,2368236,1,1,0,0,wideo.html

     

                                      Oświadczenie Kandydata:

     

    Zgłosiłem swoją kandydaturę nie dlatego, że mnie namawiano – lecz dlatego, że sam się do tego przekonałem.

    Przede wszystkim: jeśli start naszej Partii czy Ruchu (przypominam: nie wiemy jeszcze nie tylko, czym będzie formacja, w ramach której startujemy – ale nawet jak się będzie nazywała!) ma opierać się o moje nazwisko i pozycję w wyborach prezydenckich – to byłoby nonsensem tego nie zrobić

    A po drugie: już raz to zrobiłem – a sytuacja w Warszawie rozwija się w odwrotnym kierunku, niż byśmy chcieli.

    1) P.Hanna Gronkiewicz-Waltzowa podniosła kilkudziesięciokrotnie opłaty za użytkowanie wieczyste gruntów. To potężne uderzenie finansowe. P.HGW skorzystała z tego, że ustawa pozwala podnieść te opłaty do 1% (!!) wartości gruntu (czyli w ciągu 100 lat Miasto chce zabrać całą wartość nieruchomości!) - i podniosła do wysokości maksymalnej. Obiecuję obniżyć to o połowę – na większą obniżkę musiałbym mieć zgodę Rady Miasta W-wy...

    2) Przy okazji zafundowała nam 1500 dodatkowych posad urzędniczych w Warszawie!!!

    3) W dalszym ciągu nie są oddawane nieruchomości bezprawnie odebrane ludziom tzw. Dekretem Bieruta. Co zabawne: Miasto dopłaca do tych nieruchomości – ale pozwala to na utrzymanie aparatu urzędniczego nimi administrującego. Będę chciał pozbyć się tego balastu jak najszybciej.

    4) Nienawiść do kierowców bije wszelkie rekordy. Obiecuję, że pierwszą rzeczą, jaką zrobię jako prezydent m.st.Warszawy będzie wywalenie z roboty faceta od organizacji ruchu miejskiego – i skierowanie jego sprawy do prokuratury – za jawny sabotaż. A nawet za sprowadzanie niebezpieczeństwa utraty życia przez kierowców – przez likwidowanie rozbiegówek przy wjeździe na trasy szybkiego ruchu.

    5) Natychmiast sprywatyzuję – z licytacji – ZTM i MPT! Oraz podobne firmy. Miasto nie będzie prowadzić działalności gospodarczej.

    6) Będę – podobnie jak w tym miasteczku w Kalifornii, Maywood - starał się zastąpić urzędników miejskich firmami zewnętrznymi. Nie wszystko się da – przepisy ogólnokrajowe narzucają pewne rozwiązania.

    7) Warszawa musi stać się miastem nowoczesnym. Tramwaje-zawalidrogi muszą zniknąć z ulic miasta – z wyjątkiem tras, gdzie ich torowiska nie tamują ruchu. W USA tramwaje są tylko w San Francisco (zabytek na sznurku), Nowym Orleanie i Atlancie.... Autobus ma tę przewagę nad tramwajem, że po jego „torowisku” mogą jeździć inne pojazdy, że w każdej chwili może ominąć zator, zjechać do zajezdni nie blokując trasy itd.

    To tyle obietnic na początek...

    Nie oczekuję specjalnie groźnej konkurencji ze strony PT Kandydatów PiS czy SLD – jaki program mogą przedstawić? Liczę, że głosami głównie kierowców i ich rodzin, z wynikiem ok.15% przejdę do II rundy... a potem się zobaczy, czy ONI zawsze muszą wygrywać!?!!

     

    Podobno link do rozmowy w Radio WNET był mylący. Poprawny jest tu:
    http://www.radiownet.pl/radio/wpis/8411/

  • 24-08-2010 23:54:00

    "SOLIDARNOŚĆ" – i Unia Europejska

    Unia Europejska jest czymś zupełnie innym, niż poczciwa EWG, a nawet względnie znośna Wspólnota Europejska – ale o tym już pisałem wiele razy. Mniej może jest znane, że czym innym była "SOLIDARNOŚĆ w roku 1980 – a czym innym ta z 1988.

    Otóż SOLIDARNOŚĆ z 1980 roku to ukryty pod nazwa związku zawodowego potężny ruch społeczny. Inspirowany przez bezpiekę (która chciała już obalić rządy śp.Edwarda Gierka) – najwyraźniej jednak wyrwał się spod kontroli, co zmusiło Władzuchnę do ogłoszenia stanu wojennego. Były w nim różne nurty: od chadeków po trockistów. Władzuchna zarejestrowała SOLIDARNOŚĆi jako związek zawodowy – wiedząc świetnie, że taka formacja zawsze będzie socjalizm umacniać, a nie likwidować.

    Z uwagi na to, że była lewicowa (choć większość jej Członków sadziła, że to ruch prawicowy!!!) SOLIDARNOŚĆ nie cieszyła się moją sympatią. Za to jak u siebie w domu czuły się tam lewackie organizacje z Zachodu – włącznie z „Czerwonymi Brygadami” (sic!!) które na ul. Mokotowskiej w Warszawie jawnie prowadziły szkolenia.

    Ta SOLIDARNOŚĆ , licząca ok. 9 mln Członków, została przez reżym rozwiązana w 1983 roku. Gdy jednak po 1984 roku Władzuchna zdecydowała się na głębszy manewr, została ponownie zarejestrowana – ale tym razem praktycznie całe jej kierownictwo (podobnie zresztą, jak kierownictwo OPZZ) stanowili agenci bezpieki, tórzy do spółki z agentami z SD i ZSL dokonali znanego wszystkim legalnego przejęcia władzy od zdezorientowanych reformatorów z PZPR, z pp.Mieczysławem F.Rakowskim i Mieczysławem Wilczkiem. Zdaje się, że niektórzy do dziś nie wiedzą, co się właściwie wtedy stało.

    Majstersztyk p.gen.Czesława Kiszczaka. Chapeaux bas!

    I tylko pytanie: dlaczego ja miałbym świętować rocznicę powstania jednej czy drugiej SOLIDARNOŚĆi !?!?

    Dla ułatwienia odpowiedzi na to pytanie – słynne 21 Postulatów; przeczytajcie je Państwo uważnie – nie pęknijcie przy tym ze śmiechu:


    1. Zalegalizowanie niezależnych od partii i pracodawców związków zawodowych.

    2. Zagwarantowanie prawa do strajku.

    3. Przestrzeganie zagwarantowanej w Konstytucji PRL wolności słowa, druku i publikacji.

    4. Przywrócenie do poprzednich praw ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976 i studentów wydalonych z uczelni za przekonania, zniesienie represji za przekonania.

    5. Podanie w środkach masowego przekazu informacji o utworzeniu MKS oraz opublikowanie jego żądań.

    6. Podjęcie realnych działań wyprowadzających kraj z kryzysu.

    7. Wypłacenie strajkującym zarobków za strajk, jak za urlop wypoczynkowy, z funduszu Centralnej Rady Związków Zawodowych (CRZZ).

    8. Podniesienie zasadniczej płacy o 2 tys. zł.

    9. Zagwarantowanie wzrostu płac równolegle do wzrostu cen.

    10. Realizowanie pełnego zaopatrzenia rynku. Eksport wyłącznie nadwyżek.

    11. Zniesienie cen komercyjnych oraz sprzedaży za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym.

    12. Wprowadzenie zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej oraz zniesienie przywilejów Milicji Obywatelskiej, Służby Bezpieczeństwa i aparatu partyjnego.

    13. Wprowadzenie bonów żywnościowych na mięso.

    14. Obniżenie wieku emerytalnego - dla kobiet do 50 lat, dla mężczyzn do 55, lub zapewnienie emerytur po przepracowaniu w PRL 30 lat dla kobiet i 35 dla mężczyzn.

    15. Zrównanie rent i emerytur starego portfela.

    16. Poprawienie warunków pracy służby zdrowia.

    17. Zapewnienie odpowiedniej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach.

    18. Wprowadzenie płatnych urlopów macierzyńskich przez 3 lata.

    19. Skrócenie czasu oczekiwania na mieszkania.

    20. Podniesienie diety z 40 do 100 złotych i dodatku za rozłąkę.

    21. Wprowadzenie wszystkich sobót wolnych od pracy.


    A co łączy UE i S ? Ano to, że SOLIDARNOŚĆ chciała te 21 stert głupot umieścić w Kosmosie jako „świadectwo tryumfu d***kracji” – a UE nawet to rzeczywiście zrobiła, wysyłając w Kosmos, do czytania przez UFOludki... egzemplarz Konstytucji UE – tej odrzuconej następnie przez WE!!!

    21 Postulatów” ma jednak nad b. „Konstytucją UE” zasadniczą przewagę: jest ich mniej!

     

     

  • 23-08-2010 23:53:00

    Czy Unia Europejska jest państwem? Już w Sieci jest wywiad w Radio WNET

    Na ten temat trwała przed dwoma dniami dyskusja. Bo i sytuacja jest cokolwiek kuriozalna: Unia Europejska od 9-XII-2009 jest państwem de iure - jednak jak ognia unika stwierdzenia tego jasno!

    Przyczyna jest oczywista: poszczególne państewka UE mają jeszcze własne siły zbrojne - więc dopóki nie wyrwie się im tych zębów, należy unikać przypominania, że właśnie utraciły niepodległość. W tej chwili nie mamy legalnych metod odrzucania ustaw z Brukseli; możemy jednak postawić wojska w stan pogotowia i powiedziec IM, że mamy ICH w nosie.

    Chyba nie zaatakują... Strasznie cenią życie każdego żołnierza.

    Czy Unia zdoła stworzyć państwo de facto?

    ŚP.Bronisław Geremek., pseudo-mason wysokiego - bardzo wysokiego - szczebla powiedział mi kiedyś: "Niech się Pan tak bardzo nie martwi - bo my umiemy zdobyc władzę, ale nigdy nie umiemy jej utrzymać". Jest duża szansa, że miał rację - i wskazują na to liczne objawy. 

    Jesli natomiast UE umocni się i stanie się państwem de facto, to jestem absolutnie przekonany, że tak jak Hitler zamordował Röhma, jednego z b-ci Strasserów (drugi zdążył zwiać do Szwajcarii...) i rozwiązał socjalistyczną SA, jak Piłsudski po zdobyciu władzy posłał do Diabła PPS i KPP, jak Stalin wymordował bolszewików - tak i w UE ktoś odsunie od władzy tych kretynów i złodziei od GLOBCia, zakazu żarówek, popierania (tfu!) "gejów" itd. - i zaprowadzi przyzwoitą dyktaturę.

    ===== Wywiad w Radio WNET

    już jest tu: http://www.radiownet.pl/radio/wpis/8411/

     PS.  Zapewne czytaliście Państwo ten wpis:

    Taki Ruch już tworzy struktury wyborcze, oparte, oczywiście, o WiP i UPR - ale nie tylko:

    http://korwin-mikke.pl/blog/wpis/ida_wybory_czy_prawica_winna_sie_jednoczyc_/636

    http://www.korwin-mikke.com i ma adres e-mail: [email protected]

    Ponadto:

    Radio wolnościowe Kontestacja.com oraz stowarzyszenie KoLiber organizują protest przeciwko zapowiadanym podwyżkom stawki podatku VAT z 3%, 7% i 22% na 5%, 8% i 23%. Rada WiP postanowiła dziś to poprzeć. Pojawię się tam osobiście.
    We czwartek (26 sierpnia) o godzinie 18:00 spotykamy się przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie.Dane tu:

    http://korespondent.pl/index.php?x=artykul_r1&id=8277

  • 22-08-2010 23:44:00

    Obrzezanie, herosi, dr Kulczyk... Przy niedzieli zajmuję się komentarzami komentatorów.

    Przede wszystkim: {Luganis} orzekł: „No i po takim tekście Jan Kulczyk będzie miał straszne opory, żeby coś wpłacić na portal czy WiP. Moim zdaniem szkoda, bo z tego co zdążyłem zauważyć, człowiek nawet całkiem rozsądnie wypowiadał się na tematy gospodarcze. Ja osobiście do Kulczyka nic nie mam. To urzędasy powinni stworzyć takie prawo i później tego pilnować, żeby nie było łamane. Prawdziwy przedsiębiorca nie powinien nic innego widzieć tylko czubek własnego nosa.”. Ale p.dr Kulczyk NIE jest przedsiębiorcą – a przynajmniej: nie jest to jego zasadnicza praca! Ja Go zresztą znam – i nie przyłączam się do ataków np. tygodnika „NIE” ( http://www.nie.com.pl/art4104.htm ) - acz radzę bacznie się temu przyjrzeć. Znam i lubię p.Henryka Kulczyka, ojca p.JK. A w ogóle w tym tekście przecież bronię p.dra Kulczyka – dowodząc, że działał na rzecz Pol... no, może lepiej: III Rzeczypospolitej.

    Gdyby tak działał w wolnej Polsce, to bym Go wsadził do kryminału. Ale w wolnej Polsce tak by nie mógł działać, choćby nawet chciał – bo służby specjalne byłyby doskonale opłacane – za to nie wolno by się im dotykać do niczego, co pachnie zarobkiem.

    {Luganis} ma rację: „Przedsiębiorca powinien myśleć tylko o interesach” – a oficer wywiadu ma zajmować się tylko szpiegowaniem!

    {Martinus} spytał:

    Czemu na Onetcie pisze Pan, że „gierojów niet”? Przecież ten chłop skoczył do tej wody - czyli gieroje są, ino się ich tępi.

    A może on dostał mandat za to, że wlazł bezprawnie na tamę - ostatecznie właściciel tamy (jak mniemam państwo) może zakazać skakania z niej do wody - bo jakby się jakiś bęcwał utopił to koszt wyciągania trupa jest spory. Tzn. w naszym cudnym ustroju jest spory, bo normalnie to moim zdanie za pracę nurków i strażaków powinna zapłacić rodzina topielca - jakby nie zapłaciła to by się trupa nie oddało... :-) - taki zastaw...

    (a jakby jeszcze bęcwał skoczył nie z tej strony co trza i wkręcił w turbinkę...)

    Ja w każdym razie bym na swojej tamie pozwolił skakać kasując przy tym bilety za taką możliwość i za oglądanie tych dziwów."

    Tak właśnie robią w La Quebrada, w Meksyku. Niektórych skoczków opłaca Red Bull...

    Co do meritum: tak: chodzi o to, że w wyniku tępienia herosi mogą machnąć na Polskę ręką. Gdy kierowca rajdowy pouczany jest przez policjanta, który bałby się pojechać 150 km/h – to naprawdę może mieć dość! W książce śp.Alicji Z. Rosenbaum (ps.”Ayn Rand”) „Atlas Shrugged” tacy ludzie schowali się gdzieś w wąwozach Gór Skalistych – i dopiero, gdy Stany Zjednoczone zaczęły się walić wyszli (pod sztandarem, na którym widniał banknot dolarowy – z pokryciem w złocie, oczywiście!) i zaczęli przywracać normalny ustrój.

    Jednak {Malopolanin} dodał jeszcze: "To nawet większe gieroje u nas - nie dość, że ryzykują kalectwo, to mandat na dodatek" – i tu mnie dopadł! Istotnie: „Co cię nie zabije – to cię wzmocni”. Może więc to nawet i hartuje herosów?

    { klapson} przypomina tu historię p.Filipa Petita, który pospacerował sobie po linie rozpiętej między (rozwalonymi już 11-IX) wieżami World Trade Center:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Philippe_Petit

    Ponieważ Amerykanie mają więcej uznania dla indywidualistów, najpierw wprawdzie Go skuto kajdankami – ale potem wszystkie zarzuty zostały wycofane... tylko skazano Go na wykonanie „pracy społecznej” na rzecz dzieci: przespacerowanie się po linie nad Żółwim Jeziorkiem w nowojorskim Central Parku!! A zarząd WTC przestał domagać się odszkodowania, bo po tym wyczynie lokale w Twin Towers, przedtem trudno wynajmowalne, poszły jak woda!

    {klapson} pisze: „Człowiek ma u mnie szacun. Nie pytam go, po co to zrobił, czy się nie bał, czy wiedział, że coś może mu się stać, czy wiedział, że może spaść? Zrobił rzecz zdumiewającą, jaką nikt nigdy nie zrobił.

    Socjaliści bardzo lubią słowo: „Jakby” A jakby Ci się miało coś stać to się ubezpiecz, obowiązkowo. A jakbyś się zabił? Zapłać mandat, żebyś więcej razy tego nie robił”.

    {Martinus} miał jeszcze „pytanko: jeśli by jakiś kraj arabski zaproponował Panu koronę pod warunkiem zmiany wiary na islamską to czy Pan by na to poszedł?” Zanim zdążyłem odwołać się do przykładu śp.Henryka IV Burbona (króla Nawarry - i Francji, po realizacji decyzji: „Paryż wart jest mszy”) { SiaraSiarzewski} spytał: „A co ważniejsze: Bóg czy korona?”. {Martinus}spytał: „Czy Rijad wart jest szahady :-)” („Szachada” to wyznanie wiary: „Nie ma bóstwa oprócz Boga, a Mahomet jest Jego Prorokiem”), na co {Malopolanin} zadał pytanie praktyczne: „Ciekawe, czy kazaliby się obrzezać”. Dobre pytanie - sprawdziłem: otóż obrzezanie formalnie NIE jest konieczne, ale LEPIEJ to zrobić.

    Jakoś mnie to nie pociąga.

    Wreszcie { utofmatrix} proponuje: „Panie Januszu może Pan się przyłączy ;)

    http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,8272800,Tworza_Bank_Pamieci_o_demokracji.html ?

    Tworzą „Międzynarodowy Bank Pamięci o Demokracji”. I bardzo dobrze – niech to robią. Jak pisał śp.Czesław Milosz: „Spisane będą czyny i rozmowy”. Jak za kilka czy kilkanaście lat rozwścieczona złodziejstwami ludność będzie polowała na d***kratów, by ich powywieszać, to będziemy mieli gotowy bank danych..

     

  • 21-08-2010 23:51:00

    Idą wybory; czy Prawica winna się „jednoczyć”?

    W tej sprawie ukazały się co najmniej dwa poważne dwa artykuły. Pierwszy, zamieszczony w „Najwyższym CZAS!”-ie, wyszedł spod pióra p.dra Adama Wielomskiego:

    http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/6373

    Nawiązał do niego p.Tomasz Dalecki, GenSek UPR:

    http://www.uniapolitykirealnej.pl/wiadomoci/276-prawica-po-wyborach-prezydenckich-zjednoczeniowe-mity

    Będąc tym samym wywołany do tablicy, potwierdzam te wnioski.

    Czysta logika nakazuje, by – jeśli ktoś chce jako dźwignię wykorzystać moją pozycję w wyborach prezydenckich – oprzeć to na moim nazwisku. Oczywiście: można tego nie robić – ale to jest zupełnie inna koncepcja. Przedstawił ją np. p.dr Marek Ciesielczyk, samorządowiec z Tarnowa: ruch „przeciwko całemu systemowi politycznemu” - tylko poparty przez takich polityków jak ja, p.Marek Jurek lub inny dysydent.

    Wcale bym się od niej odżegnywał - tyle, że taki ruch nie zdoła na wybory samorządowe wykreować liderów – a po tych wyborach będą parlamentarne... i wtedy będzie musiał stworzyć konkretny program polityczny.

    P.Ciesielczyk przedstawił nawet jego zarys. Oto on:

    1. Drastyczne ograniczenie wydatków państwa - ograniczenie biurokracji, np.:
    likwidacja ok. powiatów - oszczędności ok. 1 mld zł rocznie - likwidacja większości jeśli nie wszystkich agencji rządowych i wielu ministerstw, likwidacja senatu, ograniczenie liczby posłów do 200 (100?)
    2. Faktyczne obniżenie i maksymalne uproszczenie podatków (o ile ? to do uzgodnienia - ich likwidacja nie jest możliwa), cały kompleks zmian w prawie dot. przedsiębiorczości - uzdrawiający system
    3. Wprowadzenie ordynacji większościowej (JOW)
    4. Istotne zmiany w sposobie kształcenia prawników, wprowadzenie odpowiedzialności sędziów za błędne wyroki (przy zachowaniu ich niezawisłości), np. rotacja sędziów - jak we Francji, wybieralność sędziów i prokuratorów - jak w USA, zniesienia przedawnienia za przestępstwa korupcyjne, wprowadzenie odpowiedzialności przed sądami powszechnymi dla prezydenta, premiera, ministrów (dziś trybunał stanu to fikcja), zniesienie immunitetu dla posłów
    5. Kalkulacja faktycznych zysków i strat wynikających z naszego członkostwa w UE. Jeśli matematycznie udowodnimy brak korzyści , złożenie wniosku o wystąpienie z UE.
    6. Wystąpienie na drogę sądową wobec RFN - żądanie odszkodowań za zniszczenia wojenne.
    7. Obniżenie rent i emerytur b. esbeków i działaczy PZPR (powyżej sekretarza powiatowego) do minimum socjalnego.

    Jest on, oczywiście, sprzeczny – w szczególności zabawne jest karanie sędziów „za błędne wyroki” przy zachowaniu ich niezależności – ale przecież nie chodzi o to, tylko o to: czy przyciągnie masy wyborców. Otóż twierdzę, że NIE.

    A w każdym razie: nie ma nic wspólnego z wyborami samorządowymi.

    Na razie mamy samorządowe – i nasi sympatycy mają tu dwa cele: jedni chcą dostać się do władz lokalnych, inni myślą o wyborach parlamentarnych. Te cele można, oczywiście, łatwo pogodzić – i to zrobimy.

    W sprawach pryncypialnych: rację ma p.dr Wielomski: trzeba podjąć rękawicę. I rację ma p.Dalecki: w takiej koncepcji „łączenie się” z mniej lub bardziej prawicowymi ruchami nie ma sensu. Trenowaliśmy juz nie tylko koalicje i starty z cudzych list - ale i rozmaite "Unie Prawicy Rzeczypospolitej" - z jednakowo smętnym wyn ikiem  Jeśli drobniejsze ugrupowania chcą z nami iść – to proszę bardzo! Listy są otwarte. UPR startowała z list PO i potem LPR – to teraz inni mogą wystartować z list – Platformy JKM – UPR – WiP – jeszcze nawet nie wiem, jaką nazwę przyjąć.

    Startujemy do województw. Startujemy do powiatów - chyba, ze danym powiecie czy mieście nasi ludzie chca iśc w jakiejś koalicji; wtedy  ją, oczywiście, po prostu popieramy. Jeśli będą chętni: możemy poprzeć naszych ludzi w gminach - lub użyczyć tej nazwy naszym sympatykom. 

    Tylko takie rozwiązanie zgodne jest z postulatami pp.Daleckiego i Wielomskiego.

    Proszę więc o grupowanie się w terenie na takiej bazie (mamy w bazie już pół tysiąca Koordynatorów tej akcji) – stosowne instrukcje zostaną niedługo podane.

     

  • 20-08-2010 23:44:00

    Kontr-rewolucja w Maywood

     

    Nasze państewko pod naciskiem stolicy, czyli Brukseli, nieustannie zwiększa liczbę urzędników. Ich pensje to też nie drobiazg – ale, co najgorsze, ci urzędnicy na każdym kroku przeszkadzają nam żyć i pracować.

     

    Tak czy owak: łże-liberałowie spod Czerwonej Gwiazdy, czyli POłykacze naszych POdatków – postanowili je właśnie podnieść, by tych urzędników opłacić.

     

    Popatrzmy teraz na to, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, w których od 90 lat rósł i krzepł socjalizm. Oto JE Barak Hussein Obama zwołuje, mimo wakacji, specjalną sesję Kongresu, by uchwalić $26 miliardów pomocy dla stanów, które załamują się pod kolejnymi socjalistycznymi programami: MedicAid, BlueCross, „znaczki żywnościowe” i zasiłki w gotówce dla nierobów, „samotnych matek”, mniej lub bardziej fałszywych „niepełnosprawnych”, strrraszliwie „uciskanych” mniejszości seksualnych i rasowych...

     

    Ustawa przeszła głosami Czerwonej Hołoty, czyli Demokratów. Przywódca Republikanów w Izbie Reprezentantów p.Jan Boehner oświadczył: "Jesteśmy niewypłacalni. Nie mamy pieniędzy na ratowanie stanów. Czas, żeby same wzięły się do roboty i nie oglądały na Waszyngton, żeby im pomógł" , a inny poseł, p.Stefek Buyer wołał: "Nie róbmy tego! Obudź się, Ameryko! I pamiętaj w listopadzie!" (bo już niedługo wybory...).

     

    Tyle z Waszyngtonu. A teraz przenosimy do kalifornijskiego miasteczka, które się obudziło: do Maywood.

     

    Jak donosi tygodnik „Najwyższy CZAS!” (pewno już wyprzedany...) 21-VI-2010 w Maywood (13 kilometrów od Los Angeles) zrobiono to, co powinien był zrobić półtorej roku temu JE Donald Tusk w Polsce: wyrzucono z pracy WSZYSTKICH urzędników miejskich.

     

    I przyjęto nowych?

     

    Nie!

     

    Zamiast miejskiej policji pojawili się wynajęci ochroniarze. O zieleń miejską dba wynajęta firma (nb. byli to... pracownicy z sąsiedniego Bell, co doprowadziło do skandalu w tym miasteczku!) - itd. I okazało się, że jest to nie tylko o połowę tańsze – ale i jakość usług nieporównanie wzrosła. Ochroniarze – wiedzący, że nie chroni ich autorytet munduru, a w razie czego zostaną wywaleni z roboty na zbity pysk – okazali się bardzo sprawni i jednocześnie mili dla mieszkańców.

     

    Jak pisze p.Olgierd Domino: „Jedno jest pewne – naśladowców Maywood już wkrótce znajdzie. Siedem amerykańskich miast już deklaruje wprowadzenie podobnych rygorystycznych cięć w celu zrównoważenia budżetów. A więc dni miejskich darmozjadów są policzone. Szkoda, że tylko w dalekiej Kalifornii…”.

     

    A w Europie Unia rozważa, jak po Węgrzech i Grecji „pomagać” Portugalii, Irlandii, Hiszpanii... Czyli dać tym państwom pieniądze, które rozkradną tamtejsi politycy i urzędnicy. W Polsce przepisy nie pozwalają na to, co zrobiono w Maywood – ale może by np. Wielkie Księstwo Luksemburg dało innym państewkom Unii przykład, że można żyć bez urzędników?

    Najwyższy czas!

     

  • 19-08-2010 23:38:00

    A, tak: bronię dra Jana Kulczyka!

    {malopolanin} napisał bowiem: "Zresztą, Kulczyk ma też za uszami podejrzaną prywatyzację TP SA, o czym wspominał nie raz Ziemkiewicz (choć nie wiadomo ile w tym prawdy, a ile fantastyki)". 

    Otóż sprawa prywatyzacji TP SA istotnie jest podejrzana - ale rola p.dra Kulczyka jest nieco inna, niż się niektórym wydaje. Wystarczy przeczytać protokół Komisji Śledczej - by się o tym przekonać. Sprawa jest jasna - i pisałem o niej bodaj dwa razy. 

    III RP potrzebowała na gwałt walut na spłatę jakichś długów - i p.Kulczyk dosłownie na dzień przed upływem terminu spłaty doprowadził do sprzedaży TP SA reżymowej "France Télécom". Jak wyjaśnił: „Za cenę wyższą od rynkowej”,

    Któryś Poseł, jak baran, spytał: "Po co do tego był p.Kulczyk?". P.Kulczyk odparł z udawaną powagą: "Bo ja jestem wiarygodny".

    Sprawa jest, powtarzam, oczywista. Reżym nie może płacić łapówek francuskim urzędnikom - p.Kulczyk może...

    Nie ma większych wątpliwości, że p.Kulczyk był wtedy agentem WSI (podobnie jak Jego Ojciec zresztą). Ale na tym przykładzie widzicie Państwo, że agenci nie tylko rozkradają Polskę: często bywają pożyteczni...

    Przynajmniej: w dzisiejszym rozumieniu słowa "pożyteczny".

    =====

    PS. Teza o tym, że Amerykanie chcieli mieć wolną rękę do wybijania Indian nie jest nowa - i nie jest moja. Z tym, że nikt nie może sprawdzić, DLACZEGO Amerykanie postanowili zrzucić jarzmo Korony Brytyjskiej – więc tak naprawdę to tylko publicystyka; bez wartości naukowej.

    (Tak: teza, że dokuczył im podatek od herbaty – też!). Żadne wyjaśnianie „dlaczego ktoś coś zrobił” nie ma wartości naukowej.

    Jak każda racjonalizacja.

    I druga uwaga: sądząc z liczby komentarzy, Państwa bardziej interesuje podatek dziś, niż koniec świata za 200 lat.

    To nawet, w pewnym sensie, krzepiące. Chodzicie po ziemi.

  • 18-08-2010 23:48:00

    Państwo Świata, NWO – a JE Omar al-Bashir

    W Sudanie panuje, niestety: d***kracja – co oznacza, że arabska większość morduje na potęgę nie-arabskich tzw.”obywateli”. Jest przy tym rzeczą zdumiewająca, że Amerykanie żądają... wprowadzenia w Sudanie d***kracji – a przy tym zapominają, jak w XVIII wieku Biała Większość wyzwoliła się spod panowania śp.Jerzego III – głównie po to, by swobodnie robić z Czerwonymi dokładnie to samo (albo i więcej...), co Arabowie robią teraz z Czarnymi.

    Bo dla króla Anglii, Szkocji (etc., etc. …) Indianie byli poddanymi, więc zabijać ich nie pozwalał. A w d***kracji...

    Więc JE al-Bashir z'organizował wybory i uzyskał ładny wynik: ponad 68%. A wiadomo, że w dojrzałej d***kracji mając większość 2/3 można z pozostałej 1/3 spokojnie zrobić mydło, kotlety mielone, ekologiczną karmę dla sepów pustynnych – lub po prostu zakopać w ziemi dla jej użyźnienia.

    Zapewniam, że jako władca Sudanu prowadziłbym zupełnie inną politykę – i pewien jestem, że to samo robiłby p.al-Bashir, gdyby był udzielnym i samodzierżawnym monarchą – a nie dyktatorem uzależnionym od poparcia (22-milionowej) większości, której dobrze było rzucić na pożarcie te 6 milionów południowych Nilotów (których mordowanie, z uwagi na ich ilość, stwarza pewne problemy militarne i ekonomiczne; Adolf Hitler był znacznie roztropniejszy: rzucił motłochowi na pożarcie Żydów, którzy stanowili tylko 0,8% ludności Niemiec okupowanych przez III Rzeszę).

    Co ciekawe: JE Omar al-Bashir gotów jest zgodzić się na niepodległość Sudanu Południowego, ktory wywalczył sobie już autonomię:

    (OTO JEGO FLAGA)

    natomiast zacięcie zwalcza (popierany przez sąsiedni Czad) separatyzm w d. sułtanacie Dar Fur. Ponieważ arabscy bojownicy zwani janjavidami dopuszczają się tam masakr, p.Ludwik Moreno-Ocampo, prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego z ramienia Argentyny, uzyskał w marcu 2009 r. nakaz aresztowania p.al-Bashira pod zarzutem zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w Darfurze. 21-VII-2010 nakaz taki został powtórnie wydany.

    Być może p.al-Bashir powinien zostać powieszony, a potem smażyć się w Piekle – ale je przeciwko temu protestuję.

    Protestuje – bo wierze w wolna konkurencje. Również państw. Państwa winny konkurować między sobą – co zapewnia ich poddanym wiele swobody – i pozwala na naturalną selekcję dobrych ustrojów.

    Nakaz aresztowania (i w ogóle samo istnienie MTK) to pierwszy krok do ustanowienia Rządu Światowego – co oznacza likwidację suwerenności państw! Państwo Światowe, pozbawione konkurencji, zacznie się wyradzać (najprawdopodobniej w kierunku zwiększającego się totalizmu) – i w konsekwencji nasza cywilizacja wymrze tak samo, jak przypuszczalnie wymierają cywilizacje na innych planetach.

    Tak samo jak do rozwoju i zdrowia saren jest konieczne, by ścigały je (i część zjadały) wilki – tak dla zdrowia ludzkości konieczne jest by tłukły się między sobą rozmaite państwa, rozmaite narody, rozmaite cywilizacje. Lepiej, by w takich wojnach wyginęła połowa ludzkości – niż gdyby powstało (kusząco obiecujące Wieczny Pokój) Państwo Światowe.

  • 17-08-2010 23:47:00

    Prywatyzacja wydawnictw i drukarń

    Wszyscy wiemy, ze mimo gadaniny o „dzikim kapitaliźmie” wprowadzonym rzekomo w 1889 roku, III RP nie sprywatyzowała telewizji, "RUCH"u, zakładów zbrojeniowych, szkół, szpitali, kolei, stoczni...

    Nie wszyscy wiedzą, że nie sprywatyzowała również... wydawnictw.

    Jako Poseł na Sejm w 1991 roku domagałem się prywatyzacji wszystkiego – a tego w pierwszej vkolejności. Odpowiadano mi, że w zasadzie mam racje, ale są wyższe konieczności.

    Dziś okazuje się że wszystkie reżymowe wydawnictwa są w zasadzie bankrutami. III RP mogła je sprzedać za dobre pieniądze. A dziś? Kto kupi takie „Olsztyńskie Zakłady Graficzne”, które mają roczny zysk... 74.000 zł przy 202 zatrudnionych osobach? Część jest na minusie. Wszystkie mają wydajność na zatrudnionego trzy razy niższą, niż firmy prywatne.

    A pracownicy, zamiast oszczędności, domagaja się nowych inwestycyj; i, oczywiście, utrzymania pełnego zatrudnienia!!

     

  • 16-08-2010 23:36:00

    Emerytury trzeba płacić! NB.: o 20.30 jestem w TVP INFO

    Zaczne od wyjaśnienia: ja emerytury nie pobieram... By nie było, ze ja interesownie... 

    A teraz - do rzeczy!

    Otóż „państwo” - to, jak mawiał śp.Karol Marx: „aparat ucisku”. Konkretnie: machina do wyciągania od podatników pieniędzy. Jedne państwa używają ich w słusznych celach, inne: w niesłusznych - a jeszcze inne (co dziś jest modne) opanowane są przez kliki, które po prostu chcą te pieniądze mieć, rozkradać i żyć na koszt podatnika, zaś żadne „cele” w ogóle ich nie interesują.

    Jeśli kupuję firmę – to kupuję ją razem z jej aktywami i pasywami. Jeśli chcemy przejąć obecne państwo – to też musimy przejąć je z dobrodziejstwem inwentarza.

    Nawet jeśli państwo zostaje pokonane zbrojnie, to jego zadłużenie przechodzi na te państwa, które przejęły jego ziemie. Np. Austria, Prusy i Rosja wzięły na siebie zadłużenie I Rzeczypospolitej, a II RP odpowiednie części zadłużenia zaborców!

    Z'obowiązania w'obec emerytów są częścią tego zadłużenia.

    Więc tak czy owak emerytom trzeba ich emerytury wypłacać. Nie tylko do wysokości majątku państwowego ({raflik} sugeruje: "oddać emerytom pieniądze z prywatyzacji, ewentualnie poszukać jeszcze gdzieś indziej, a jak zabraknie to już trudno"). Nie mozna powiedzieć: "trudno".  Oddziedziczymy przecież po III RP (jeśli kiedyś wygramy) nie tylko majątek – ale i firmę, i... aparat zdolny do ściągania podatków. Oraz gotową policję i wojsko.

    Obyśmy tylko wytrwali w postanowieniu, by ten aparat ucisku redukować – a wojska używać w celach obronnych i imperialnych.

    =====

    PS. We wtorek 17 sierpnia, o godz. 21.30 chat  n/t wojska i służb specjalnych (http://czat.korwin-mikke.pl )

    o 20.30 będą mogli Państwo zobaczyć mnie w TVP-INFO - w dyskusji n/t reżymowej pomocy powodzianom. 
    W związku z tym zapowiedziany chat przesuwam na 21.30 

  • 15-08-2010 23:43:00

    Łapówka (?) polityczna

    Międzynarodowy Fundusz Walutowy wziął się za pomaganie Ukrainie. Konkretnie: proponuje pożyczkę ($15,2 mld) pod dwoma warunkami: podniesienia odbiorcom ceny gazu - i podwyższenia wieku emerytalnego.

    Otóż, po pierwsze: to nie darowizna, tylko pożyczka. Pożyczka – to zwykły interes. Dlaczego "Rząd" Republiki Ukrainy nie pożycza - by uniknąć szantażu - forsy od banków? Bo banki nie są widać tak głupie, by pożyczać cokolwiek RU. W takim razie MFW w rzeczywistości szasta pieniędzmi podatników Państw-Członków MFW - dla celów politycznych. 

    Dla jakich celów?

    Podniesienie cen gazu jest być możne potrzebne - choć tak naprawdę nikt nie wie, jaka jest "rynkowa cena gazu" - bo tu nie ma wolnego rynku: cena powstaje w przetargach międzyrządowych. Powiedzmy jednak, że MFW jakoś ją szacuje - i jego zdaniem Ukraińcy płacą za mało, przez co np. przemysł ukraiński ma fory w stosunku do innych.

    To drugie natomiast jest wezwaniem do popełnienia przestępstwa - jakim byłoby nie płacenie emerytur tym, którym się one należą w myśl zawartej np. 40 lat temu umowy...

    Trzeba starannie odróżniać te dwa warunki!

  • 14-08-2010 22:02:00

    Jeszcze o ubezpieczeniu adwokackim

    Tak – „adwokaci z urzędu” funkcjonują – i to, jak funkcjonują na tym drobnym skrawku, przy prywatnej konkurencji (adwokat mający 99 płatnych prywatnie spraw choćby z przyzwyczajenia może potraktować poważnie tę setną sprawę „z urzędu”) jest dowodem na tezę, by takiego ubezpieczenia nie wprowadzać.

    Gdyby coś takiego zostało wprowadzone, ja i wielu innych pieniaczy natychmiast byśmy się ubezpieczyli – i prowadziłbym wielokrotnie więcej różnorakich spraw – na koszt innych ubezpieczonych. Dokładnie tak samo jak dziś połowę czasu lekarzom zajmują babcie przychodzące sobie pokwękać – bo „za darmo”.

    Być może chodzi o ubezpieczenie od spraw kryminalnych przeciwko ubezpieczonemu? W takim razie ludzie, którzy od wszelkiej działalności choćby trochę podejrzanej trzymają się z daleka składaliby się na kryminalistów.

    Tak czy owak – kompletny nonsens.

  • 13-08-2010 23:55:00

    Brak mi słów!!! Może to tylko skutek upałów?

    P.prof. dr hab Irena Lipowicz znana mi jest jako osoba słabowita na umyśle; brakowi umiejętności samodzielnego myślenia towarzyszą przerażające wręcz luki w wykształceniu. Krótko pisząc: ma w głowie sieczkę na poziomie „Gazety Wyborczej - i to w znacznie gorszym wydaniu. W „GW” trafiają się często zupełnie przyzwoite analizy.

    Dlatego protestowałem przeciwko mianowaniu p.Profesoressy Rzeczniczką Praw Obywatelskich – ale, pocieszałem się: co Ona takiego złego na tym stanowisku może zrobić? Nie podejmie się jakiejś interwencji? Nic wielkiego - przecież rpo w ogóle nie powinno być... Podejmie się niepotrzebnej interwencji? To Jej sąd utrze nosa. Trudno – dopust Boży.

    Tymczasem ta białogłowa zaskoczyła chyba wszystkich: w wywiadzie dla "Gazety Prawnej" oświadczyła, że Jej „marzeniem jest wprowadzenie niedrogiego, niemal powszechnego ubezpieczenia prawniczego” - podkreślając, że „Taki system dobrze się sprawdza w Austrii, gdzie była przez jakiś czas ambasadorem”. Dodała z troską, że „takie ubezpieczenie musiałoby być na tyle konkurencyjne, aby mógł skorzystać z niego każdy obywatel”.

    Jezus-Maria: Ona to jeszcze wprowadzi!

    My tu walczymy o likwidację ubezpieczeń medycznych – a ta niewiasta chce spowodować, by w kancelariach potworzyły się kolejki, i adwokaci zaczęli traktować klientów tak, jak przychodnie pacjentów!

    Brak mi słów!!!

     

     

  • 13-08-2010 01:38:00

    Spotkanie w Kamieniu trwało 4 godziny (!!)

    - i jeszcze coś sie stało z blogiem na ONET.pl: nie mogę  tam wejść! A Państwo?

    - więc tylko szybko słów parę  o skutkach wzrostu VAT:

    Tych naiwnych, którzy wierzą "Rządowi", że podwyżka VAT właściwie nie spowoduje podwyżek cen, pragnę poinformować, że w Rumunii tamtejsza Władzuchna VAT-cik też troszeczkę podniosła. Tak nawiasem: na żądanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego - który w zamian obiecał "pomoc" w wysokości €20 mld - by Rumunia mogła "wyjść z najgorszej recesji od 20 lat".

    Proszę odnotować, że to PO Anschlu ßie Rumunii do UE - a nie PRZED - pojawiła się ta najgorsza recesja. Natomiast np. Chińska Republika Ludowa, które do Unii Eurpopejskiej nie weszła - jakoś się w tej recesji trzyma. Tempo wzrostu spadło jej w prawdzie z 10% na 8,5% - ale żadne państewko UE takiego tempa nie notuje...

    Wracając do skutków podwyżki VAT: w lipcu inflacja w Rumunii osiągnęła 7,1 proc. w skali roku, co oznacza najszybszy wzrost cen w tym kraju od 2 lat.

    To, oczywiście, dopiero początek...


  • 11-08-2010 23:50:00

    Jak to wyglądało naprawdę...

    My przy rydwanie

    Wakacje to marny czas do zajmowania się polityką zagraniczną – podobnie zresztą jak piąta nad ranem to podła godzina na wstawanie. Właśnie dlatego wojskowi zaczynają ataki o piątej rano – a Hitler przygotował atak na Polskę na koniec sierpnia. Oczywiście – by było już po żniwach. Rolnikom nie wolno przeszkadzać w ich zbożnym trudzie...

    U nas wakacje – a w niemieckim „Związku Wypędzonych” wrze. Konkretnie: toczy się walka o tezę, że to Polacy wyrzucili Niemców z Ziem Utraconych – dla nas „Odzyskanych”.

    To akurat nie jest prawdą. Niemców od siebie, na mocy tzw. „Dekretów Beneša”, wyrzucili Czesi. Z Polską było inaczej. Ponieważ ziemie za Bugiem zagarnęli Sowieci, Józef Stalin wymógł na Aliantach przyznanie Polsce ziem po Świnoujście, Szczecin, Słubice i Zgorzelec – i była to robota Aliantów.

    Żadne polskie państwo nie ponosi za to odpowiedzialności. Rząd „londyński” był bezradny – a „lubelski” był tylko marionetką w rękach sowieckich. Podobnie zresztą, jak rządy Ukraińskiej (i Białoruskiej, i Litewskiej) Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, które przejęły ziemie II Rzeczypospolitej.

    Józef Wissarionowicz Djugashvili był chytrym Gruzinem – i wiedział, że jeśli Polsce „załatwi” te ziemie (a walczył o to uparcie!) to przywiąże Polskę do sowieckiego rydwanu. I rzeczywiście: Jugosławia zerwała z Sowietami, Chiny zerwały z Sowietami, Rumunia zerwała z Sowietami, nawet maleńka Albania odebrała Sowietom bazę we Vlora (Vlorë), aresztowała ich łodzie podwodne i wymyślała Moskwie na czym świat stoi – a buntowniczy na ogół i nie znoszący Rosjan Polacy zwiększali, owszem, swoje swobody – ale lojalnie popierali politykę sowiecką....

    Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Każdy polski polityk wiedział, że jeśli zaczniemy prowadzić politykę antysowiecką, to Moskwa może natychmiast wybrać sojusz z RFN, oddać jej NRD i Ziemie Zachodnie (na których stacjonowały przecież silne sowieckie wojska; w NRD stacjonowały BARDZO SILNE sowieckie wojska) – a jeszcze i przejąć Zasanie, prawosławne rejony Podlasia oraz Mazury. I mieć spokój z buforowym „Księstwem Warszawskim”

    Więc musieliśmy siedzieć cicho. Ale co my jesteśmy winni?

    Oczywiście: był jeszcze drugi powód. Józef Broz (ps.”Tito”), Mikołaj Ceauşescu, czy Enver Hodża byli dyktatorami – więc względnie łatwo pozbyli się sowieckiej agentury. Natomiast Czechosłowacja, Polska i po części Węgry były krajami nawykłymi, niestety, do d***kracji, więc pozbycie się dobrze uplasowanych sowieckich agentów było praktycznie niemożliwe. Każdy „pierwszy sekretarz” bal się – i słusznie – że jak zacznie spiskować przeciwko Moskwie, to jego właśni zastępcy (a tak naprawdę agenci Kremla) go w ten czy inny sposób usuną. A przecież nie wiedział, kto tym agentem jest...

    Wiedział też, że władza komunistów trzyma się w Polsce tylko na sowieckim straszaku. Wszyscy PZPRowcy robili do Polaków oko: „Wicie-rozumicie, my byśmy chcieli dobrze – ale musimy tak robić, a jeśli nas spróbujecie obalić, to przyjdzie tow.Iwan i będzie jeszcze gorzej”. To działało znakomicie, ludzie rozumieli – a PZPRacy rozumieli, że jeśli chcą utrzymać się na stołkach, to też nie mają wyboru.

    Dopiero p.gen.Wojciech Jaruzelski po pronunciamento 13 grudnia 1981 umocnił się w roli dyktatora – i od 1984 roku mógł już prowadzić samodzielną politykę. Ale też, oczywiście, nie mógł być do końca przekonany, czy ktoś z najbliższego otoczenia nie usunie Go ze świata żywych...

    Tak – posiadanie władzy w obrębie wpływów sowieckich nie było lekkim brzemieniem. Przekonywali się o tym na przykład kolejni władcy Afganistanu – po nieopatrznym obaleniu króla...

    Stąd nauka: chcesz być suwerenny – nawet nie myśl o wprowadzeniu d***kracji; bo nigdy nie będziesz wiedział choćby tego, ilu Senatorów i Posłów wybranych przez L*d to w rzeczywistości agenci obcych mocarstw.

    Przed rozbiorami: większość...

    Tylko Króla - o ile jest, oczywiście, dziedziczny - nie da się przekupić. A i to nie na pewno - exemplum: Tuvalu

    =====

    PS. WikiLeaks to NIE jest "kaczka dziennikarska" - co usiłują sugerować albo naiwni, albo agenci rządu USA. To b. poważna inicjatywa, a dokumenty są, jak najbardziej, autentyczne. I właśnie dlatego, że są to surowe dokumenty, by znaleźć sensację trzeba się przez nie uważnie przekopywać - bo większość tych raportów jest banalna.

     

  • 10-08-2010 23:52:00

    Mimo wakacji – sprawa poważna

    Jak mi doniósł {Dobry_Polon}: „ostatnio miał miejsce wyciek 91 tysięcy tajnych dokumentów dot. wojny w Afganistanie. (...) Przy okazji daję link do dokumentów; jeżeli ma Pan czas na przeczytanie setek tysięcy stron to odsyłam do miłej lektury - po angielsku oczywiście"

    http://wardiary.wikileaks.org/

    http://wikileaks.org/wiki/Afghan_War_Diary,_2004-2010

    Nie mam, oczywiście, czasu – ale przejrzałem kilka: to naprawdę ważne dokumenty. {Dobry_Polon} twierdzi też, że „dzięki tym dokumentom polscy szeregowcy zostaną uniewinnieni [za sprawę Nangar Khel – JKM] . Z tego samego powodu co ja i Pan twierdziliśmy: wykonywali rozkazy. Ba! Nawet ponoć była to specjalna akcja wymierzona przeciwko naszym żołnierzom; jeśli to prawda, to powinni zostać awansowani oraz dostać odznaczenia”.

    Zalecam uważną lekturę!

    =====

    PS. Ludzie PiS nadal uczestniczą w "aferze Krzyża", której celem jest "medialne przykrycie" podwyżki podatkow i "afery hazardowej"". Albo szefostwo PiS zgłupialo - albo...idzie na rękę PO.

  • 09-08-2010 23:52:00

    UE vs RP

    Jak Państwo zapewne zauważyliście Unia Europejska pozwoliła III Rzeczypospolitej pokryć powodzianom straty z funduszów publicznych.

    Czyli (a) nawet na to trzeba mieć pozwoleństwo z metropolii (b) akurat w niesłusznej, ale „społecznie nośnej” sprawie.

    I sprawa druga. P.Janusz Lewandowski, CEP, uświadomił nam, że UE chce wprowadzić podatki płacone bezpośrednio do skarbca UE „by zmniejszyć transfer pieniędzy z budżetów państw narodowych”.

    Pewnie – to było oczywiste od początku. Państwo nie chce być zależne od tego, jak podatki ściągają jego prowincje... W USA tedz początkowo rząd federalny miał tylko procent od przychodów stanów; a teraz?

  • 08-08-2010 22:49:00

    Katastrofa w Gibraltarze. Popływałem sobie w morzu (w Bałtyku w Międzywodziu), wróciłem -

    - i efekt tego jest taki, że po raz pierwszy chyba w historii wpis będzie na temat... komentarzy do wpisu.

    Chodzi o to, że z tajemniczych powodów kilkoro z Państwa oparło się, by przekonać mnie, że śp.gen.Władysław Sikorski nie zginął był w katastrofie, tylko w starannie zaplanowanym zamachu.

    Otóż: nie przekonacie mnie Państwo.

    Nie przekonacie – z tej prostej przyczyny, że ja bardzo lubię spiskowe teorie – ale nie lubię bezsensownych teoryj spiskowych.

    Przede wszystkim: niezbyt jasno widzę, kto miałby interes w pozbywaniu się Generała. Po drugie dlatego, że nie zabija się sojuszników – choćby z tej przyczyny, że zawsze jest szansa, że taki spisek wyjdzie na jaw – a reperkusje tego byłyby dla spiskowców straszne.

    Ale po trzecie i najważniejsze: tylko kompletny idiota urządzałby mordowanie całej ekipy, podrzucanie ciał, aranżowanie (na oczach przecież całej obsady twierdzy Gibraltar!) katastrofy – kiedy do usunięcia Generała wystarczyłby jeden snajper.

    I tyle. Dopowiem jednak jeszcze kilka słów.

    Otóż co do każdej katastrofy istnieją wątpliwości – i powstają teorie spiskowe. W przypadku gibraltarskiej teorie te uzyskały rozgłos za sprawą niejakiego Rolfa Hochhutha - niemieckiego dramatopisarza – a tak naprawdę, jak można przeczytać tu:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Rolf_Hochhuth

    jednego z wielu sowieckich „agentów wpływu”, prowadzonego – jak ujawnił p.gen.Jan Michał Pacepa z „Securitate” - „przez wieloletniego pracownika radzieckich służb specjalnych, gen.Jana Iwanowicza Agajanca, specjalizującego się m.in. w dezinformacji”.

    Trudno się dziwić Sowietom, że sfabrykowali historyjkę mającą zepsuć stosunki polsko-brytyjskie. Dlaczego jednak do dziś mamy tę fałszywkę propagować?

    Czyżby obecni rosyjscy agents d'influence postanowili kontynuować tę gierkę? Ostatecznie: co im szkodzi? Koszt żaden – a wielu Polaków da się nabrać...

    A – i jeszcze jedno: śp.kpt.Edward M.Prchal - ocalały, jako jedyny, z tamtej katastrofy pilot „Liberatora” - wytoczył p.Hochhuthowi (za sztukę "Żołnierze" sugerującą spisek) proces o oszczerstwo – i wygrał taką sumę pieniędzy, że do końca życia żył dostatnio w Kalifornii. Zresztą: gdyby istotnie był wykonawcą spisku, to na pewno zginąłby tragicznie w jakimś "wypadku" nie później, niż w miesiąc po tamtej katastrofie...

    =====

    PS. Tym, którzy nadal chcą zajmować się katastrofą nad Smoleńskiem, podaję link

    http://clouds.web-album.org/photo/300335,mapy-smolensk-lotnisko

    do zestawu 35 slajdów pokazujących rozmaite szczegóły terenu i położenia „Tupolewa”. M.in. widać jak wygląda ten osławiony jar przed lotniskiem – a także, iż to lotnisko to jeden pas startowy. Profesjonalne - choć powiększenie nie takie, jak byśmy pewno chcieli.

  • 07-08-2010 23:51:00

    „Ożywianie gospodarki” - UWAGA: poprawna wersja!

    Jak wygląda gospodarka nadzorowana przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – to wiemy. Instytucje te pełne są urzędasów, którzy w ogóle nie wiedzą, co to jest „gospodarka”. Patrzą za to na rozmaite „wskaźniki ekonomiczne”.

    Przypomina to graczy giełdowych, którzy zamiast zastanawiać się, co robi jaka spółka, analizują rozmaite „krzywe”, „punkty” i inne sztuczne wskaźniki.

    Oczywiście jeszcze gorzej wygląda gospodarka prowadzona przez socjalistów woluntarystycznie. Stąd katastrofa, jaka spotkała Węgry. W 2008 roku UE i MFW pożyczyły węgierskim socjalistom 20 mld €uro – by uratować ich przed bankructwem, Nie omieszkały przy tym postawić warunku... nie, nie tego by oddano szmal, lecz by jakieś-tam wskaźniki osiągnęły jakiś-tam poziom!

    http://forsal.pl/artykuly/441591,wegry_chca_ozywic_gospodarke_bez_pomocy_ue_i_mfw.html

    Tymczasem Czerwoni przerżnęli szczęśliwie wybory i władzę objął rząd p.Wiktora Orbána. I oto p.Michał Varga, szef Kancelarii premiera, oświadczył, że rząd nie ma najmniejszego zamiaru honorować tego z'obowiązania – a „Węgry będą same podejmowały decyzje, dążąc do "odzyskania suwerenności gospodarczej", i same doprowadzą do ożywienia gospodarki”. W wywiadzie dla węgierskiej stacji telewizyjnej HírTV powiedział: "Chcemy odzyskać naszą suwerenność gospodarczą i sami podejmować decyzje. Pragniemy aby społeczeństwo zrozumiało, że wzrost gospodarczy zależy od decyzji naszego rządu, a nie od różnego rodzaju kredytów zaciąganych zagranicą".

    Ta ostatnia fraza jest jak najbardziej prawdziwa – i warto, by ci, którzy wracali z Brukseli tryumfalnie oznajmiając, że „wyrwali dodatkowy miliard” dobrze to zapamiętali.

    Jednak p.Orbán powiedział, że woli zrezygnować z ostatnich transzy tej pożyczki, byle nie spełniać warunku o obniżeniu deficytu budżetowego. Wygląda więc na to, że p.Orbán wcale nie zamierza radykalnie zreformować gospodarki – tylko pójdzie starą, wypróbowaną przez socjalistów ścieżką: dodrukuje trochę pieniędzy, zamówi to i owo – i „ożywi gospodarkę”.

    Za trzy lata trzeba ich będzie znów ratować.

    =====

    Przepraszam: w wyniku pomyłki została w nocy zamieszczona wersja przed poprawkami. Miejsca poprawione zostaly zaznaczone kolorem.

     

  • 06-08-2010 23:24:00

    Walka o „Walkę o Krzyż”

    Dziwna rzecz się stała. W numerze „Rzeczypospolitej” z 5-VIII-2010 ukazał się felieton p.Pawła Lisickiego, w którym Naczelny Redaktor tego dziennika pisze m.in.: „Zastanawiam się jednak, czy najważniejszym rezultatem walki o krzyż nie będzie otworzenie w Polsce drogi dla zapateryzmu. Czy obrazki z Krakowskiego Przedmieścia nie przyczynią się do wzrostu siły radykalnej, antychrześcijańskiej lewicy, której głównym postulatem stanie się walka z Kościołem i publiczną obecnością religii. I czy, paradoksalnie, winowajcami nie będą w pierwszej mierze Jarosław Kaczyński, który udzielił wsparcia protestującym, a z drugiej Bronisław Komorowski, który odpowiada za nieprzemyślaną i nieskuteczną organizację przenosin”.

    Jest to zupełnie normalne, dialektyczne rozumowanie. Dokładnie takie samo, jak moje, gdy tłumaczyłem (bezskutecznie, jak wnoszę...) głosującym na JE Bronisława Komorowskiego, iż przyczyniają się do zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych. Albo gdy tłumaczę, że otwarcie teraz sprawy legalności aborcji przez p.Marka Jurka najprawdopodobniej doprowadziłoby do zmiany ustawy w kierunku zapateryzmu właśnie.

    Tymczasem Prezes PiS walnął z grubej rury: „Dla mnie najbardziej interesujące w tej sprawie jest pytanie, dlaczego pan Lisicki tego rodzaju bzdury, i to bzdury wierutne, odrażające, pisze. Sądzę, że wynika to z niesłychanie groźnego zjawiska, jakim jest hiperoportunizm, który opanował dzisiaj pewną część ludzi pióra”; po czym najwyraźniej... obraził się na sympatyzującą przecież z PiSem aż do przesady „Rzeczpospolitą” - i zamiast wysłać do niej jakieś wyjaśnienie czy cokolwiek – odpowiedział p.Lisickiemu w formie wywiadu zamieszczonego na portalu PiS!!

    http://www.pis.org.pl.

    Dla tej sprawy najważniejsze jest pierwsze zdanie WCzc.Jarosława Kaczyńskiego: „Różnych rzeczy się spodziewałem, tylko nie tego, że ktoś uzna, że to ja jestem przede wszystkim odpowiedzialny za to niebezpieczeństwo, które wywołał swoimi działaniami pan Komorowski, że ktoś o to mnie oskarży. Mogę tylko jeszcze dodać, że to ja przestrzegałem przed możliwymi konsekwencjami usunięcia krzyża, kiedy ta sprawa stanęła”. Jarosław Kaczyński wychodzi na prostolinijnego polityka – któremu np. nie przychodzi do głowy, że mord na ks.Jerzym Popiełuszce przyczynił się do skonsolidowania opozycji – i „twardogłowym” w obozie ówczesnej Władzy bardzo, bardzo zaszkodził. Podobnie: usuniecie siłą Krzyża sprzed Pałacu Namiestnikowskiego byłoby znakomitym prezentem dla ludzi walczących o klerykalizację Polski!! Gdyby więc JE Bronisław Komorowski polecił to zrobić, byłby za tę klerykalizację odpowiedzialny!

    JK mówi to wprost: „Rzeczywiście. Na tej zasadzie można by powiedzieć, że ci, którzy demonstrowali w grudniu 1981 roku przeciwko stanowi wojennemu, byli winni jego wprowadzenia”. Chodzi oczywiście nie o „demonstrowanie przeciwko stanowi wojennemu”, (którego jeszcze nie było) tylko o wypowiedzi na posiedzeniu KK „SOLIDARNOŚCI” o „targaniu po szczękach” czy „nakryciu PZPRii czapkami”.

    I jest OCZYWISTE, że ci, co takie groźby miotali SĄ po części odpowiedzialni za wprowadzenie stanu wojennego!!!

    Tyle o meritum. W związku z tym wywiadem odnotujmy jeszcze manipulacje TVN24, która w streszczeniu tego wywiadu daje śródtytuł: „Nawet za komuny tego nie było” - podczas gdy w rzeczywistości JK powiedział o możliwości usunięcia Krzyża siłą: „... to będzie rzeczywiście zupełnie nowa jakość w polskim życiu publicznym, nawet za czasów komunistycznych nieczęsto spotykana”.

    Bo za „komuny” się to zdarzało. Pamiętam w „Trybunie” przekomiczne relacje o tym, jak władza przekonywała chłop[ów, że z uwagi na przesunięcie drogi trzeba trochę przesunąć krzyż czy kapliczkę... Wypadki usuwanie ich siłą też były – ale na pewno nie więcej, niż pięćdziesiąt – co przy liczbie krzyży w Polsce daje jakiś ułamek promille.

    JK powiedział też o JE Bronisławie Komorowskim (co wzburzyło Lewicę i POpaprańców) iż „w dużej mierze został on wybrany prezydentem przez nieporozumienie, bo jestem przekonany, że bardzo wiele osób, które na niego głosowały zapateryzmu w Polsce nie chce.Oburzenie jest niesłuszne: jest to banalna prawda. Gdyby jednak prezydentem został wybrany JK, też byłoby to nieporozumienie, bo wiele osób naŃ głosujących na pewno nie chciało wielu rzeczy z Jego programu...

    I tu bardzo pozytywna wypowiedź J.K.: „Teza pana Lisickiego, że dla nas krzyż oznacza nie wypadek, a - mówiąc wprost - zamach, jest bzdurna. Jej przyjęcie musiałoby oznaczać, że krzyż na każdym grobie mówi nam, iż nie mamy do czynienia z naturalną śmiercią, tylko z morderstwem. Tu pan Lisicki bardzo się zaplątał”.

    Po czym dodał: „My nie rozstrzygamy tego, jakie były przyczyny smoleńskiej katastrofy. Ale też żadną miarą nie mamy zamiaru z góry wykluczać, że nie doszło do zamachu. Takie wykluczanie jest niczym innym, jak tylko skrajnym tchórzostwem””.

    Oczywiście, że z góry niczego nie można wykluczyć. Dlaczego jednak takie wykluczenie nie jest objawem pewnego ograniczenia umysłowego, tylko „skrajnym tchórzostwem”?

    A jak nazwać tych, którzy z góry wiedzą, że to NIE był wypadek?

  • 05-08-2010 23:52:00

    Ponawiam apel - bo czasu już coraz mniej, a zadanie ogromne

    Szanowni Państwo!

    Układ polityczny rządzący Polską coraz bardziej się zasklepia. Podczas minionych wyborów tylko jeden kandydat spoza władającej naszym krajem „Bandy Czworga” uzyskał znaczące poparcie – sięgające 417 tys. głosów. Chcemy, by ten elektorat był zaczątkiem prawicowego ruchu, który realnie odmieni nasz kraj i uwolni go od obecnych okupantów.

    Ruch ten, z uwagi na fakt, że wybory w listopadzie będą samorządowe, powinien być możliwie najbardziej szeroki i poza UPR i WiP zawierać wszystkie prawicowe organizacje będące w opozycji do rządzącego krajem reżimu. Powinien posiadać także co najmniej kilkuosobowe struktury we wszystkich 379 powiatach oraz w jak największej liczbie gmin.

    W związku z tym zachęcamy wszystkich wyborców, którzy podczas ostatnich wyborów odrzucili „mniejsze zło” do tworzenia powiatowych komitetów wyborców JKM, zwłaszcza w miejscach gdzie żadna z istniejących partii opozycyjnych realnie nie funkcjonuje.

    Jeśli uda się pokryć kraj siecią powiatowych struktur start polskiego ruchu wolnościowego w wyborach samorządowym może zakończyć się sukcesem i być wstępem do zwycięskich wyborów parlamentarnych, które odbędę się już za kilkanaście miesięcy.

    Chętnych w uczestniczeniu w tym ogólnopolskim Ruchu zapraszam na stronę http://korwin.tv/

    gdzie trzeba tylko wypełnić formularz. Można również pobrać informacje bezpośrednio ze strony: http://partiawip.pl/ i zgłosić się na adres: [email protected]

    Jeśli ktoś z Państwa zdecyduje się na tworzenie takiego komitetu, bądź już taki komitet ma zorganizowany i chciałby połączyć się z szerszą strukturą prosimy o kontakt z koordynatorami struktur powiatowych (ich maile i telefony znajdą Państwo poniżej), którzy mają za zadanie zindeksować poszczególne zgłoszenia oraz poinformować w jaki sposób należy szykować się do wyborów. Gwarantujemy, że żaden z maili nie zostanie bez odpowiedzi:

    Jerzy Kenig - [email protected]

    Waldemar Rajca - [email protected]

    Biorąc pod uwagę tych, co rozumieją sytuację – ale nie zagłosowali na mnie w ostatnich wyborach „Bo Pan i tak nie ma szans” - jest nas Legion. Liczę więc na ponad półtora miliona głosów – głosów tych, którzy mają dość korupcji i głupoty – i rozumieją, że to nie przypadek, nie wina ludzi – lecz wina ustroju, w którym żyjemy.

    Ustroju, który stworzyły służby specjalne – ale który można zmienić.

                        I MY GO ZMIENIMY!

    =====

    PS. Przepraszam: wczoraj było posiedzenie RG WiP - a potem zniknęło mi pole... Jestem nad morzem.

    Dziwna sprawa: pole tutaj to albo 2-5 kresek EDGE, albo 0 UMTS, albo 1 kreska HSDPA.. Na ogół, niestety, zero. 100 metrów dalej bywa stabilne

  • 03-08-2010 19:56:00

    Dzisiejszy czat przełożony!

    Dzisiejszy czat przełożony na jutro(środa) na godz. 11.00.

    Przepraszamy i zapraszamy na jutro.

    Pozdrawiam

    Admin

  • 03-08-2010 18:31:00

    Kogo wolno ekstrahować? I trochę o b. (już niedługo...) Belgii

    {Neosofista) odkrył, że Europejski Nakaz Aresztowania łamie przepisy "Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wraz z jej 7 Protokołami dodatkowzmi (niektóre z państw, typu Macedonia np., ratyfikowały nawet Protokoły nr 12 i 13 - my poprzestaliśmy na 7). Tamże, istnieje taki zapis:

    Art. nr 3 ust. 1 Protokołu nr 4 do Konwencji:
    - Zakaz wydalania obywateli
    Nikt nie może być wydalony z terytorium Państwa, którego jest obywatelem, ani indywidualnie, ani w ramach wydalenia zbiorowego,"

    Ja rozumiem, że nie wolno - ale skoro trzeba, bo L*d czy ktokolwiek tak chce - to wolno. I już.

    Proste?

    Przeczytałem w Wiadomościach portalu, że co trzeźwiejsi Belgowie wzywają Walonów, by się opamiętali i nie rozwalali Królestwa - bo kto ich będzie utrzymywał, gdy Flamandow zabraknie?

    To prawda: jest skandalem, że w ramach sopcjalistycznego wyrównywania szans Flandria dopłaca do Walonii. I chyba ma dość!

    Przy okazji uwaga: Flamandowie - to Holendrzy, tyle, że katolicy (co łączy ich z Walonami), a nie protestanci. I żyją na poziomie Holendrów.

    Co dowodzi, że to nie katolicyzm jest przyczyną biedy. I nawet nie narodowość.

    Po prostu Walonowie są dotowani - i dlatego są biedni. Flamandowie muszą do nich dopłacać, więc muszą byc bardziej energiczni - i to procentuje.

    To uwaga do tych, co opierają rozwój Polski na dotacjach z UE!

    A Belgia? Im  prędzej Król Belgów, JKM Albert II Coburg, podzieli Królestwo między dzieci (Flandria dla Filipa,  księcia Brabancji, Walonia i frncuskojęzyczna część prowincji Luksemburg - dla Astrydy, księżnej Modeny,  resztę Lu,ksemburga zwrócić W.Księciu Luksemburga, Brukselę -  ustanowioną jako osobne księstwo i stolica UE - dla Wawrzyńca (z Ojcem, jako Księciem-Regentem) - a gminy niemieckojęzyczne stosownie do woli mieszkańców - tym lepiej.

    Belgia i tak musi się rozpaść. .



    .

  • 02-08-2010 21:04:00

    Dwugłos o przestępstwach poza granicami kraju - z moim obszernym komentarzem

    {Martinus} pisze tak:

    Teoretycznie gdyby dany kraj przyjął prawo, że własnego obywatela można ścigać za przestępstwo popełnione poza jego granicami to miałoby to ręce i nogi - chociaż byłoby to głupie prawo - ale w tej sprawie to zdanie mówi wszystko:
    "His lawyer argued that the sex tourism law was unconstitutional because the offences are alleged to have occurred outside Canada. But Justice Austin Cullen of B.C. Supreme Court said a nation has a sovereign interest in preventing the sexual exploitation of children, regardless of where it occurs." [Jego prawnik podnosił, że prawo o turystyce seksualnej jest sprzeczne z konstytucją ponieważ rzekome przestępstwo miało miejsce poza Kanadą. Jednakże sędzia August Cullen z SN Kolumbii Brytyjskiej oświadczył, że naród ma interes suwerena w zapobieganiu seksualnego wykorzystywania dzieci – niezależnie od tego, gdzie ono występuje – tłum. JKM] czyli: nieważne zasady prawa tylko interes nation'a.
    Tendencja bardzo niebezpieczna, bo jeśli pojadę do Holandii i wejdę tam w posiadanie marihuany, którą następnie sprzedam legalnie komuś to może się okazać, że po powrocie do domu zapukają do mych drzwi jacyś smutni panowie...
    Kompletny prawny absurd.

    Nie do końca. {meldunek} zauważa:

    Ciekawa teoria. Czy z tego wynika, że przekazując na terytorium innego państwa, jako, powiedzmy, pracownik wywiadu, konfidencjonalne informacje organom innego państwa, wcale nie popełniam żadnego przestępstwa?

    Wiadomo, że za wielożeństwo nie będzie karany np. poddany krola Sauda, mimo że przyjechał do Polski i mimo że jedną z jego żon jest Polka. Niemniej jednak w przypadku gdyby w miejscu mieszkańca Arabii był obywatel RP, to nawet gdyby udowodnił fakt zawarcia małżeństwa nie w Polsce, tylko w Arabii, to i tak trafiłby za kratki.

    Więc nie za bardzo rozumiem patos tego wpisu, przecież nie chodzi w sprawie tego Kanadyjczyka o prawo cywilne, tylko o prawo karne.

    Nie całkiem. Otóż obywatel polski, w klasycznym rozumieniu Prawa, nie popełniał przestępstwa jeśli zawarł poligamiczny związek za granicą; mógł natomiast stanąć przed sądem, gdyby sprowadził co najmniej dwie żony do Polski – czyli praktykował poligamię na terytorium okupowanym przez jakieś państwo „polskie” (II RP, PRL, III RP....)

    Proszę zauważyć, że jest to stypulacja nonsensowna: człowiek mający sześc utrzymanek, żyjący z nimi w stałym związku i mający ósemkę nieślubnych dzieci nie podlega karze – natomiast człowiek, który zawarł z trzema kobietami związek (np. w Fundamentalnym Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich - czyli „mormońskim niereformowanym”) i wychowujący z nimi bogobojnie szóstkę dzieci pakowany bywa do więzienia! Karana jest więc nie „poligamia” tylko „zalegalizowanie poligamii”!!

    Pytanie, na które nie znam odpowiedzi, brzmi: czy zgodnie z prawem „polskim” dzieci tego drugiego są „ślubne”, czy „nieślubne”? Co nie ma większego znaczenia, bo prawa dzieci nieślubnych są w Polsce praktycznie identyczne.

    Dziś, niestety, pojawia się agresja prawna. Z powodu, który wymienił {meldunek} („Czy z tego wynika, że przekazując na terytorium innego państwa, jako, powiedzmy, pracownik wywiadu, konfidencjonalne informacje organom innego państwa, wcale nie popełniam żadnego przestępstwa?” - i właściwie tylko z tego powodu!) wprowadzono do Kodeksu Karnego PRL odpowiedni artykuł. W III RP przyjęto początkowo klasyczną wersję prawa: :

    Art. 5. Ustawę karną polską stosuje się do sprawcy, który popełnił czyn zabroniony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak również na polskim statku wodnym lub powietrznym, chyba że umowa międzynarodowa, której Rzeczpospolita Polska jest stroną, stanowi inaczej.

    Jednak na wskutek protestu służb specjalnych dodano całkowicie z nia sprzeczne art.art.109-114:

    Art. 109. Ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego, który popełnił przestępstwo za granicą.

    Art. 110. § 1. Ustawę karną polską stosuje się do cudzoziemca, który popełnił za granicą przestępstwo skierowane przeciwko interesom Rzeczypospolitej Polskiej, obywatela polskiego, polskiej osoby prawnej lub polskiej jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej.

    § 2. Ustawę karną polską stosuje się w razie popełnienia przez cudzoziemca za granicą przestępstwa innego niż wymienione w § 1, jeżeli przestępstwo jest w ustawie karnej polskiej zagrożone karą przekraczającą 2 lata pozbawienia wolności, a sprawca przebywa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i nie postanowiono go wydać.

    Art. 111. § 1. Warunkiem odpowiedzialności za czyn popełniony za granicą jest uznanie takiego czynu za przestępstwo również przez ustawę obowiązującą w miejscu jego popełnienia.

    § 2. Jeżeli zachodzą różnice między ustawą polską a ustawą obowiązującą w miejscu popełnienia czynu, stosując ustawę polską, sąd może uwzględnić te różnice na korzyść sprawcy.

    § 3. Warunek przewidziany w § 1 nie ma zastosowania do polskiego funkcjonariusza publicznego, który pełniąc służbę za granicą popełnił tam przestępstwo w związku z wykonywaniem swoich funkcji, ani do osoby, która popełniła przestępstwo w miejscu nie podlegającym żadnej władzy państwowej.

    Art. 112. Niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia przestępstwa, ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca w razie popełnienia:

    1) przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu wewnętrznemu lub zewnętrznemu Rzeczypospolitej Polskiej,

    2) przestępstwa przeciwko polskim urzędom lub funkcjonariuszom publicznym,

    3) przestępstwa przeciwko istotnym polskim interesom gospodarczym,

    4) przestępstwa fałszywych zeznań złożonych wobec urzędu polskiego.

    Art. 113. Niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia przestępstwa, ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca, którego nie postanowiono wydać, w razie popełnienia przez niego za granicą przestępstwa, do którego ścigania Rzeczpospolita Polska jest zobowiązana na mocy umów międzynarodowych.

    Art. 114. § 1. Orzeczenie zapadłe za granicą nie stanowi przeszkody do postępowania karnego o to samo przestępstwo przed sądem polskim.

    § 2. Sąd zalicza na poczet orzeczonej kary okres rzeczywistego pozbawienia wolności za granicą oraz wykonywaną tam karę, uwzględniając różnice zachodzące między tymi karami.

    § 3. Przepisu § 1 nie stosuje się, jeżeli wyrok skazujący zapadły za granicą został przyjęty do wykonania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak również wtedy, gdy orzeczenie zapadłe za granicą dotyczy przestępstwa, w związku z którym nastąpiło przekazanie ścigania lub wydanie sprawcy z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

    § 4. Jeżeli nastąpiło przejęcie obywatela polskiego, skazanego prawomocnie przez sąd obcego państwa, do wykonania wyroku na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, sąd określa według polskiego prawa kwalifikację prawną czynu oraz podlegającą wykonaniu karę lub inny środek przewidziany w tej ustawie; podstawę określenia kary lub środka podlegającego wykonaniu stanowi wyrok wydany przez sąd państwa obcego, kara grożąca za taki czyn w polskim prawie, okres rzeczywistego pozbawienia wolności za granicą oraz wykonana tam kara lub inny środek, z uwzględnieniem różnic na korzyść skazanego.


    Trudno (pozornie...) byłoby orzec, że zawarcie związku poligamicznego w Kuwejcie uznać (Art.110) za „ przestępstwo skierowane przeciwko interesom Rzeczypospolitej Polskiej” - tak więc trzeba przyjąć interpretację podaną przeze mnie powyżej.

    Proszę zwrócić uwagę na Art.114. § 1. . Celem tego paragrafu (naruszającego zasadę „non bis idem” - ale takie są skutki naruszenia zasady terytorialności Prawa...) jest zapobieżenie sytuacji, w której np. agent SKW sprzedaje we Francji tajemnicę państwową – po czym... „łapie go” tam policja, sąd RF skazuje go na dwa dni aresztu.... i wtedy w Polsce byłby już bezkarny, bo za to samo przestępstwo nie mógłby być sądzony po raz drugi!

    Również polski sex-turysta z Kolumbii nie mógłby być sądzony w Polsce (ani – do czasu zmiany Art.55 Konstytucji - wydany Kolumbii). Teoretycznie. W praktyce, obawiam się, sądy „polskie” pod wpływem nacisków z Brukseli postąpiłyby jak francuskie naciągając pojęcie „przestępstwa skierowanego przeciwko interesom Rzeczypospolitej Polskiej”. Tyle, że wtedy – jak słusznie obawia się {Martinus} – wszystko już może być karalne.

    Co więcej: od formalnego utworzenia UE każdy „obywatel” UE może być ścigany za czyn uważany za przestępstwo popełnione w dowolnym kraju UE!!!

    Na zakończenie: {Martinus} zapewne nie zauważył, że – jak wynika z tekstu - (cała Kanada – czy tylko Kolumbia Bryt.?) ma w swoim KK artykuł jawnie grożący karami za robienie za granicą tego, co tam jest legalne, a w Kanadzie nie jest (ciekawe, że tylko w dziedzinie płci – co dowodzi, że wbrew twierdzeniem Lewicy to nie Prawica czy Kościół Rzymsko-katolicki mają fioła na punkcie płci – tylko właśnie „Oświeceni”!!!). Obrońca p.Kennetha Klassena podnosił tylko, że ten artykuł jest sprzeczny z Konstytucją Kolumbii Brytyjskiej. Pragmatyczny sąd oświadczył jednak, że ponieważ taka jest Wola L**u, to sprzeczności z Konstytucją nie ma...

    Znamy to i z Polski. 20 lat temu skierowaliśmy do SN wniosek o uznanie za sprzeczny z zagwarantowaną w Konstytucji zasada proporcjonalności wyborów – próg 5%. Otrzymaliśmy odpowiedź, że „wprawdzie występuje tu sprzeczność logiczna, ale biorąc pod uwagę zwyczaje europejskie należy orzec, że sprzeczności nie ma

    Oto dowód dominacji d***kracji nad nomokracja. Dziwne, że w wykonaniu sądu – który powinien przestrzegać Prawa...

    Ech...


  • 01-08-2010 17:20:00

    To, wbrew pozorom, nie o pedofilii...

    Ludzie pragnący zaprowadzić na naszej planecie globalny terror posiłkują się zawsze argumentami o „korzyści społecznej”. Łamiemy prawa rodziców? Ale to dla dobra krzywdzonych dzieci. Zawsze bierze się jakiś konkretny przykład – by zniszczyć jakaś Zasadę.

    Oto przykład – opisany przeze mnie w „Dzienniku Polskim


                                     Totalitaryzm globalny czyli b***el.

    Po Amerykanach i Francuzach agresję prawną jęli uprawiać Kanadyjczycy. Oto niejaki Kenneth Klassen został przez sąd w Kolumbii Brytyjskiej skazany na 11 lat więzienia za wykorzystywanie 8-letnich dziewczynek.

    Czyn zaiste obrzydliwy – ale jeszcze okropniejszy jest ten wyrok!!!

    Rzecz w tym, że p.Klassen robił to Kambodży i Kolumbii – a nie w Kanadzie!

    Gdyby sąd w Kambodży skazał p.Klassena na śmierć połączoną z torturami – nie pisnąłbym słówkiem (jeśli ich kodeks to przewiduje!). Natomiast nie może być tak, że sąd ocenia czyny popełnione w Poronii na podstawie praw Rurytanii!!

    W naszej cywilizacji obowiązywała zasada, że właściwy jest sąd i prawo miejsca popełnienia przestępstwa. W przeciwnym razie grozi mi, że sąd z Sacramento zechce aresztować mnie za przespanie się z 17-letnią Kalifornijką bawiącą akurat w Warszawie - a sąd z Miami za śpiewanie w Międzywodziu w kostiumie kąpielowym.

    Bo na Florydzie jest to zakazane!


    Otóż mogę się założyć, że zdecydowana większość tzw. L**u powie: „Gdyby temu łajdakowi miało to ujść płazem – bo, przyjmijmy, w Kambodży i Kolumbii jest to bezkarne - to lepiej już złamać wszystkie Zasady prawne!”. I d***kratycznie likwiduje się Zasadę, chroniącą nas przed terrorem państwowym.

    Przy czym bardzo niewielu ludzi robi to po to, by zniszczyć naszą cywilizację; zdecydowana większość robi to z powodów moralnych! Chcą szerzyć Dobro! Ha! „Strzeż mnie, Boże, od przyjaciół – przed wrogami obronię się sam!

    Nie wiem, czy Architektom Nowego Porządku Świata uda się zaprowadzić totalitaryzm w skali globu – ale b***el prawny udało im się wprowadzić już teraz!