Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
62201 komentujących
1109 czytających
Konkurs
Magister PAFERE - konkurs na najlepszą pracę magisterską z ekonomii
Do końca roku przedłużony został termin nadsyłania prac do IV edycji konkursu Magister PAFERE, organizowanego przez Polsko-Amerykańską Fundację Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (PAFERE). Konkurs skierowany jest do absolwentów uczelni, którzy napisali
Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 30-09-2009 23:39:00

    Trochę jeszcze o p.Polańskim

    bo dzień przed tekstem zamieszczonym na blogu napisałem w "Dzienniku Polskim" inny:

    Upadek moralny Konfederacji

    Jeśli prawo Republiki Bambuko przewiduje, że za kradzież kozy złodzieja należy zjeść, a ów złodziej ucieknie do Polski i Republika Bambuko zażąda wydania zbiega – to przecież go nie wydamy? Nieprawda-ż?

    Dokładnie to samo jest z pieniędzmi. Niezapłacenie podatku w USA nie jest przestępstwem w Meksyku ani w Szwajcarii. Dlatego prawo Konfederacji kategorycznie zabraniało wydawania tych pieniędzy – wszystko jedno, czy dotyczyło to nieprawdopodobnie żarłocznego fiskusa niemieckiego lub amerykańskiego – czy np. fiskusa Niemiec hitlerowskich (znacznie łagodniejszego, niż obecne – tak nawiasem).

    I oto sprzedawczycy – ci sami, co chcą wciągnąć Szwajcarię do UE – postanowili, że Szwajcaria ma podawać dwunastu krajom – w tym USA – informacje o niesfornych podatnikach!!! Łamią słynną szwajcarską tajemnicę bankową.

    Jedyna nadzieja, że L*d helwecki w referendum zabroni tym faszystowskim kolaborantom zdradzić tych, którzy zaufali Szwajcarom.

    Tym, ktorzxy czują niedosyt, polecam wywiad ze mną - tu:

    http://www.prokapitalizm.pl/%E2%80%9Estrategia-gospodarcza-polski%E2%80%9D-to-pojecie-wytrych-sluzace-darmozjadom.html

     

     

  • 29-09-2009 23:53:00

    Sukces Ludzi Virtualu

     

    Podczas gdy większość krajów – w tym np. Polska za śp.Władysława Gomułki i śp.Edwarda Gierka - wkładała masę pieniędzy w industrializację – czyli na budowę jakichś hut, kopalń itp. - ludzie zdolni (zwłaszcza: Żydzi)  wyczuli, gdzie leży przyszłość społeczeństwa post-industrialnego – i wzięli się za opanowywanie prasy, agencyj reklamowych , filmu i telewizji. Bo po co budować hutę – skoro mając prasę, TV itp. można przekonać wszystkich – nie tylko w swoim kraju – że ma się najlepsze hutnictwo na świecie?

    Ludzie sobie takiej hucpy nie potrafili wyobrazić. Nie potrafili – bo dawniej byłoby to niemożliwe. By było to możliwe potrzebne są co najmniej trzy czynniki:

    1) Nadmiar. Obecnie nie mamy braków – tylko nadmiar wszystkiego. Jest więc dość obojętne, czy ma się jedna hutę, czy pięć. W Bangladeszu jest to zapewne nadal istotne – w Europie już nie. W razie czego stal się kupi – za virtualne pieniądze – od sąsiada, który ma za dużo hut, oczywiście: w pełni z'automatyzowanych. Przypomnijmy tu sobie, że śp.Karol Marx twierdził, że socjalizm zostanie zbudowany najpierw w bogatych krajach Zachodu!

    2) Przekonywujące media – czyli TV. Dobry PRowiec potrafi w TV przekonująco pokazać jedna hutę jako pięć, a nawet siedem. Ludzie muszą przy tym żyć bardziej w Virtualu, niż w Realu. I tak już jest: dziś przeciętny obywatel (wliczając w to emerytów) spędza więcej czasu przed telewizorem lub komputerem, niż w pracy.

    3) D***kracja. W normalnym kraju Monarcha sprawdzał, czy Go nie oszukują, czy rzeczywiście ma pięć hut. W d***kracji urządza się na ten temat głosowanie – i ważne jest tylko to, w co więcej ludzi wierzy. Jak większość wierzy, że hut jest pięć – to znaczy, że jest pięć.

    Przykładowo: jeszcze 20 lat propagandy o „polskich obozach koncentracyjnych” - i większość ludzi na świecie będzie przekonana, że to Polacy te obozy stworzyli. Kiedy już będzie przekonana, wyprodukuje się filmy z Polakami, jak twórcami i oprawcami w tych obozach. Oczywiście, będą i zaprzeczenia, i protesty, i konkurencyjne filmy – ale będą odrzucane przez Rynek, jako sprzeczne z wierzeniami Większości. Większość nie lubi, jak jej pokazywać coś, co jest sprzeczne z tym, w co wierzy...

    Już niedaleko (50 lat?) do stanu, jaki przewidział nasz największy pisarz, śp.Stanisław Lem: ludzie naszej cywilizacji mający zaspokojone wszelkie potrzeby fizyczne (oczywiście żreć będą jakąś optymalnie produkowaną przez automaty breję - ale wydawać im się będzie, że to np. chateaubriand z profitriolkami) siedzący nieruchomo przed urządzeniami stwarzającymi pełnię ułudy, że oto właśnie polują na Saharze, zdobywają Kosmos, kochają się z piękniejszą, niż jakakolwiek rzeczywista, aktorką...

    I tak aż do śmierci.

    Bo i rzeczywiście: jaki byłby sens wyjścia do realu? Tylko ludzie wierzący w potrzebę zbawienia duszy mogą się oprzeć pokusie spędzenia życia w takim raju. Ale i dla nich powstaną virtualne Kościoły obiecujące virtualne Zbawienie.

    Jest to optymistyczny wariant śmierci cywilizacji. Bardziej realne jest, że po dziesięciu latach takiej sielanki przyjdą barbarzyńcy i zrobią kęsim-kęsim...

    =====

    Przypominam o ważnej sprawie: przekonywania Polaków w Irlandii, by sami głosowali i namawiali Irlandczyków do głosowania "NIE"

  • 28-09-2009 23:56:00

    Za Wolność Naszą I Irlandii

    Ruszamy do boju!

    Oto podane przez Państwa (gorąco dziękuję!) fora w Irlandii:


    http://zielonairlandia.pl/

    http://www.nadajemy.ie/

    http://www.gazeta.ie/forum/

    http://www.mycork.org/

    http://www.wyspiarze.eu/

    http://www.tpi.poznan.pl/forum/index.php

    http://polishdoctors.ie/forum/

    http://www.polskilimerick.com.pl/

    http://www.polskidublin.com/forum

    http://myireland.pl/

    http://www.naszairlandia.fora.pl/

    http://www.ipolish.ie/

    http://www.isi.fora.pl/

    http://www.mojairlandia.pl/

    http://www.naszairlandia.fora.pl/

    http://dublinek.net/?

    http://www.dublin24.net


    I teraz prośba:

    proszę tam wchodzić – i czynnie zabierać głos. Niech każde z Państwa wejdzie na 10 z nich! Albo na wszystkie...

    Poniżej podaje garść argumentów, które proszę własnymi słowami tam zamieszczać. Proszę pamiętać, że Polacy z tych fora mają przekonywać Irlandczyków!!!

    1) Czy dobrze Wam obecnie w Irlandii? To pamiętajcie: „Lepsze jest wrogiem dobrego!”.

    2) W rzeczywistości w ogóle nie jest to „lepsze”. Ludzie, starający się za wszelka cenę zbudować „Unie Europejską”, na razie przekupują (np. dotacjami dla rolnictwa – dawanymi z drukowanych, pustych pieniędzy). Gdy klamka zapadnie, i po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego powstanie państwo o nazwie Unia Europejska przestana przekupywać; Prezenty daje się narzeczonej – a nie żonie!

    3) „Unia Europejska” jest przez Oś Berlin-Paryż traktowana jako środek do walki ze Stanami Zjednoczonymi. P.Jakób (Jacques) Delors, szef jeszcze EWG, wyraźnie powiedział: „Naszym celem strategicznym jest wypowiedzenie wojny gospodarczej Stanom Zjednoczonym”. Macie na tę wojnę ochotę?

    4) Po ratyfikacji Traktatu znajdziecie się w jednym państwie z Polską. Niestety: również z Niemcami i Francją. I te dwa państwa, o kulejącej gospodarce, będą swoje metody „gospodarcze” narzucały i Irlandii, i Polsce. Nie minie rok, a w Irlandii będzie tak, jak w Niemczech.

    5) Przypomnijcie sobie, kiedy Irlandia, która tak wspaniale się rozwijała, została w tym rozwoju zahamowana. Było to 1-I-2002 – kiedy wprowadziła €uro i pod naciskiem Berlina i Paryża podniosła CIT z 10% na 12,5%. Wtedy Irlandia mogła się temu naciskowi oprzeć (i szkoda, że tego nie zrobiła). Po Anschlußie będzie musiała podnosić podatki tak, jak jej każe Bruksela.

    6) Polska również, niestety. Glosując „NIE” lub namawiając na to Irlandczyków ratujecie również Polskę przed wyzyskiem przez potwornie rozdętą unijną biurokrację.

    7) Bruksela obiecała, że Irlandia będzie miała więcej swobody, niż inne kraje. jednak po powstaniu państwa p/n Unia Europejska te wyjątki zostaną najdalej po pół roku zniesione!! Decydować będzie wtedy większość (60%) - ale przecież pozostałe państwa nie zniosą tego, że Irlandia ma większe prawa, niż inni!!! To oszustwo, przekupstwo - obietnica bez pokrycia.

    8) Jesteśmy we Wspólnocie Europejskiej. Dzięki temu możemy jeździć gdzie chcemy – i pracować, gdzie chcemy. Ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego NIC więcej nam nie da!!! Chyba nie dacie się nabrać na argument, że to dzięki ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego możecie pracować w Irlandii???!!!?

    Natomiast pamiętajcie: ratyfikacja grozi tym, co powyżej.

    Jutro podam linki do irlandzkich plakatów i ulotek.

    =====

    (Przepraszam: dziś wyjątkowo ten sam wpis, co na blogu na ONET.pl)

  • 27-09-2009 23:44:00

    Powazna i pilna sprawa

    Za tydzień głosowanie w sprawie Anschlußu Irlandii do WE. Wprawdzie RFN i RF zapowiadały, że jak któryś kraj nie zechce utworzyć UE, to utworzy się ją bez niego – ale sytuacja wewnętrzna i Niemiec i Francji powoduje, że państwa te mocno by się nad tym zastanowiły.

    Sytuacja w Irlandii jest taka, że „NIE” zapewne wygra. Ale tylko „zapewne”. Ja chcę w tym dopomódz.

    Jutro i na blogu na ONET.pl i tu wstawię konkretne teksty, które można propagować na polsko-języcznych forach irlandzkich. Także galerię zdjęć pokazujących prawdziwą sytuację na irlandzkich ulicach. No, i inne instrukcje.

    ¡NO PASARAN!

    To tyle przy niedzieli... Do zobaczenia!

  • 26-09-2009 23:52:00

    Te wspaniałe pracownice socjalne!

    Proszę Państwa: doszło do tego, że życie stało sie tak proste, że nie muszę niczego komentować. {pgburek} donosi nam mianowicie (DZIĘKUJĘ!):

    Panie Januszu, zupełnie nie na temat, ale nie moge się powstrzymać od rana, przeglądając materiały dotyczące afery w agencji ACORN w USA. Jest to jednoznaczny dowód na to, że wszelkie socjalistyczne programy to zwykłe brednie.

    http://tiny.pl/hqd1k (tylko po angielsku)

    ACORN to organizacja poważnie subsydiowana przez rząd federalny, zajmuje się między innymi rejestracją osób ubiegających się o dotowane mieszkania komunalne.
    Do jednej z placówek
    ACORN przychodzi prostytutka (z ukrytą kamerą) i prosi o przydzielenie lokalu na dom publiczny (!!!). Pracownicy socjalni troją się w iście polskim stylu jak tu z jej biznesu zrobić legalną działalność a także zminimalizować jej dochód do opodatkowania. Pikanterii dodaje fakt, że owa prostytutka ma zamiar ściągnąć do pracy w swoim burdeliku nielegalne i nieletne imigrantki - dzielne pracownice socjalne i na to znajdą sposób ...
    Oto w jaki sposób wykorzystywane są pieniądze ciężko pracujących Amerykanów.
    Aha ... Obama do niedawna chwalił się wszędzie, że "przez całe swe dorosłe życie współpracował z
    ACORN"

    PS. Ze wstawieniem wpisu na ONET.pl kiepsko. Nadal coś nawala. Ode mnie wpisywać się nie daje...

  • 25-09-2009 23:53:00

    Proste rozwiązania – czyli: o wyższości Manhattanu nad Gdynią

    Gdy siadałem do pisania, miałem w głowie cały tekst. Gdy napisałem tytuł (skąd wniosek: wpisywać tytuł na końcu!) opadły mnie wątpliwości.

    Bo co to znaczy: „proste”?

    Idea tekstu była taka. Gdy pojawia się jakiś problem, to Monarcha lub L*d (w zależności od ustroju) chętnie biorą się za jego rozwiązanie. Z monarchami kłopot jest mniejszy, bo na ogół są uczeni w szkole dla monarchów (czyli przez guwernerów...), że Monarcha nie powinien się wtrącać w niepoważne sprawy – a ponadto Monarcha jest zazwyczaj leniwy. L*d też by dał sobie spokój – ale, niestety, w praktyce decyzje podejmuje nie L*d (jakby tego chcieli d***kraci-idealisci; wyjątkiem są: Najjaśniejsza Republika Św. Marina i Konfederacja Helwecka) lecz Jego przedstawiciele: politycy i urzędnicy.

    Już w republice jest więc źle – ale w d***kracji ci urzędnicy są wybieralni; więc ze skóry wyłażą, by udowodnić, że są potrzebni. W tym celu nie tylko rozwiązują problemy, ale i wmawiają w L*d, że są wręcz niezbędni do ich rozwiązywania – a jak problemów brakuje, to je wymyślają. No, i rozwiązania mają coraz bardziej kosztowne - bo chcą przekonać ludzi, że to oni właśnie są Najlepszymi Rozwiązywaczami Problemów.

    Jak powiedzial bodaj p.Henryk Hazlitt: „Najpewniejszym sposobem zniewolenia ludzi jest przekonanie ich, że ich prywatne problemy są problemami społecznymi”. A te, wiadomo: wymagają do rozwiązania polityków, urzędników i... pieniędzy podatnika. W normalnym państwie kilka konkurencyjnych firm produkuje szczepionkę na „świńską grypę” - i kto chce, ten się szczepi. W dzisiejszym gosudarstwie polityk podejmuje decyzję o szczepieniu, ktoś miliony szczepionek kupuje, ktoś decyduje, kogo szczepić, a kogo nie...

    Po jakimś czasie ludzie zaczynają wierzyć, że jedynym sposobem rozwiązania problemu jest ingerencja polityków (na szczeblu formalnie ustawodawczym) i urzędników – egzekutorów. Spory zaczynają dotyczyć wyłącznie kwestii: „Jak rozwiązać problem?” a nie: „Czy w ogóle go rozwiązywać?”

    I ludzie chcą prostych decyzyj: „Zaszczepić wszystkich” - na przykład. Gdy więc pojawia się człowiek i zamiast prostej decyzji proponuje, by w ogóle nie wolno było jej podejmować, a sprawę te powierzyć ludziom – to wszyscy patrzą nań jak na wariata.

    Nawet całkiem rozsądni ludzie powiadają, że przecież np. taką Gdynię „musiało” wybudować państwo. Nawet nie wyobrażają sobie, że mógłby to zrobić prywaciarz. A przecież Zamość założył jeden Zamoyski – a Manhattan, też wybudowany od początku i całkowicie przez prywaciarzy, jest od Gdyni (pomijając mocno wątpliwą sensowność jej budowy!!!) trochę większy. I swoim istnieniem dowodzi, że można.

    I teraz pytanie teoretyczne. Czy rozwiązanie: „Zaszczepić na świńską grypę wszystkie dzieci do 14.go roku życia” jest prostsze od: „Zostawić ten problem rodzicom?” Każąc milionom ludzi podejmować heroiczne decyzje?

    Z punktu widzenia państwa jednak: TAK!

    A zresztą: to kwestia definicji „prostoty”...

     

  • 24-09-2009 23:51:00

    Media znów judzą

    Wirtualna Polska” dała „informację” zatytułowaną:

    PiS: zakazano używania słowa "ludobójstwo"

    w rzeczywistości każdy, kto zajrzy tu:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,PiS-zakazano-uzywania-slowa-ludobojstwo-,wid,11524250,wiadomosc.html

    stwierdzi, że PiS wypowiedział się w sposób dość umiarkowany. Wcale nie twierdzi, że komuś czegoś „zakazano” - natomiast cała materia jest cokolwiek jałowa. Co opisałem tekstem:

     

    Słowa, słowa, słowa...

    W poezji rzecz to najważniejsza - ale w życiu liczą się czyny, a nie słowa. Ja np. używam zwrotu "Polska okupowana przez III Rzeczpospolitą" (tak, jak "okupowana przez III Rzeszę" lub "Irak okupowany przez USA") - na co niektórzy się oburzają i piszą, że III RP dobrotliwie włada Polską...

    Ale czy od tej różnicy słów podatki wzrosną lub spadną? Czy dokuczliwość zarządzeń urzędników zmaleje - lub wzrośnie?

    Teraz trwa spór o to, czy zbrodnia w Katyniu to było "ludobójstwo"? A co za różnica, jak to się nazwie? Czy zastrzelonym będzie od tego lżej? Czy ból ich rodzin w 1943 roku się zmniejszy?

    Dajmy spokój całkowicie jałowym sporom, mającym odciągnąć uwagę ludzi od nieznanego w dziejach ucisku i bezprawia, w jakim dziś żyjemy. Bo i tu je widać. Bo przecież nie ma winy, jeśli nie ma paragrafu. Paragrafy nie działają wstecz. W czasach, gdy bolszewicy, hitlerowcy i staliniści dokonywali masowych mordów, paragrafu o "ludobójstwie" nie było...

    ...więc o czym mówimy?

     

    Natomiast między nami musimy sobie powiedzieć jasno: wprowadzenie pojęcia „ludobójstwa” - i później karanie na podstawie tego paragrafu za zbrodnie popelnione PRZED jego wprowadzeniem – podważyło cały ład prawny w Europie. Proces Norymberski – a nie Hitler – zniszczył fundament Prawa. Dalej już się posypało...

  • 23-09-2009 23:49:00

    Wraca Nowe, wraca...

    Za tzw. „komuny” reżym pozwalał na otwieranie prywatnych warsztatów rzemieślniczych – acz było to mocno kłopotliwe. Zezwolenia, łapówki, kontrole (najpierw po to, by firmę, albo i właściciela zamknąć – w miarę degeneracji komunizmu już tylko po to, by wyłudzić łapówki...) - gehenna.

    jeśli jednak ktoś przez to przebrnął, to żył jak pączek w maśle – nie zapominając o dzieleniu się z bliźnimi – tymi na urzędniczych stołkach... A było tak dlatego, że Władzuchna dbała o „racjonalną alokację środków produkcji - i jeśli w danej okolicy „popyt na usługi szewskie był zaspokojony” (zdaniem Władzy...) to nie wydawała zgody na otwarcie konkurencyjnego warsztatu...

    Dzięki temu lokalny monopolista miał nadmiar pieniędzy, którymi dzielił się z Przedstawicielami Władzy. I wszyscy (poza klientami, oczywiście...) byli zadowoleni.

    I oto ta szlachetna zasada wraca. Oto czytam w rzeszowskich „Nowinach”, że z PUPy można wydoić i 17.000 zł na otwarcie własnej firmy można – ale:

    Do wniosku należy też dołączyć biznesplan, w którym opiszemy, w jaki sposób chcemy działać. Jeśli uważamy, że nasze usługi będą konkurencyjne w porównaniu z tymi, które oferują inne firmy w tym regionie, musimy podać konkretne nazwy tych firm. Ponadto powinny się tam znaleźć dane odnośnie cen usług czy bazy naszych klientów (...)

    Cudowne – nie? Pozornie jest to tylko prowadzenie dziecka za rączkę, by się nie wywróciło – ale jest w tym i ukryte żądło. Dzięki temu urzędnik z Powiatowego Urzędu Pracy może przekazać istniejącym firmom informacje o zagrożeniu, a nawet bazy klientów konkurenta!!!

    I to jest rys drapieżnego kapitalizmu...

    Po czym, oczywiście, można - jak to w socjalizmie - nie zapewnic tego dofinansowania. I kto udowodni, że to było w interesie zaprzyjaźnionej, juz działającej, firmy?

  • 22-09-2009 23:50:00

    Bezpieczeństwo w kopalniach

    Jak Państwo może zauważyli, reżymowe media, gdy wypadek nastąpi na np. prywatnych kolejach brytyjskich, nieustannie podkreślają, że to dlatego, że są prywatne – więc w pogoni za zyskiem nie przykłada się wagi do bezpieczeństwa. Gdy obecnie wypadek nastąpił w reżymowej kopalni, to nikt jakoś nie podkreśla, że to dlatego, że państwowa (a więc niczyja) i nikt na tej katastrofie nie straci kilku milionów... Gdyby był ktoś taki (dawniej nazywało się go „właścicielem”...) to by bardzo się starał, by do wypadku nie doszło, bo dla niego to, czy zarobi milion, czy straci siedem milionów jest BARDZO WAŻNE. Dla pracującego setkami miliardów państwa (udającego nieudolnie „właściciela”): jakby mniej...

    Bardzo proszę o podkreślanie tego na wszystkich możliwych forach.

    Nieoceniony p.P.J.O.wykopał z Sieci ciekawy list podpisany {~przodowy/strzałowy}:

    http://wiadomosci.onet.pl/forum.html#forum:MSwxNSwxMSw2MDc1NTgwOSwxNjIwNTI0OTIsNzI2ODUxOSwwLGZvcnVtMDAxLmpz

    Coś się święci! Za bardzo nam tym wypadkiem świecą w oczy; szykuje się przekręt.

    To dla przypomnienia. Długopis sprowadzony przez kopalnię kosztował cztery lata temu 11zł (!! W kiosku przykopalnianym 3zł). Drewniana skrzynia zbita z prostych desek, do przechowywania materiału wybuchowego na dole - 5000 (pięć tysięcy) zł, gdyby wystrugał ją podhalański artysta ludowy z jednego pnia, byłaby tańsza! Lufa na zapalniki - prosty kawałek ebonitowej rury z dnem i zamknięciem - w której strzałowy przenosi zapalniki: 1000 (tysiąc) zł!

    To ceny sprzed czterech lat: same bzdury A ile płaci kopalnia za silniki, maszyny itd? Kosmos!!!

    I teraz pytanie; właścicielem kopalń jest Państwo Polskie; kto odpowiada za taki stan rzeczy?! Górnik?! To, że węgiel jest taki drogi, to wina górnika?! Toż to dodatkowy podatek ściągany nie tylko ze ŚLĄSKA, ale z całej POLSKI!!!

    Robol – fakt: ciemny, co widać na forum; ale wypowiadają się głównie robole, nie górnicy. Górników niewielu, bo większość z tych co tu szczekają, to ludzie pracujący na kopalni, ale nie mający zielonego pojęcia o temacie. Tu 1/4 dołowców orze na całą bandę lebrów i darmozjadów, którzy teraz mają najwięcej do powiedzenia i znają jedno hasło: CZUJNIK. I choćbyś tłumaczył, że mogło być całkiem inaczej, ten od CZUJNIKA wie swoje.

    Jest wiele zawodów których nie chciałbym wykonywać. Zawód górnika nie jest ostatnim kawałkiem chleba - to robota dająca satysfakcję, bezpieczeństwo socjalne i wcale nie bardziej niebezpieczna od innych - WIERSZYKI TEGO NIE ZMIENIĄ

     

    Otóż to właśnie. A kierowców ginie dziennie więcej, niż górników rocznie. Co ciekawe: więcej górników ginie w domu od porażenia prądem, upadku z drabiny lub z nadużycia alkoholu – niż na grubie.

  • 21-09-2009 23:42:00

    Dziś wpisu nie będzie

    Nie - nie dlatego, że Pan Prezydent ogłosił kolejną żałobę narodową". Po prostu: nie dam rady.

    Przepraszam...

  • 20-09-2009 23:46:00

    Lenin wiecznie żywy - Bastiat chwilowo martwy

    Byłem dziś (i wczoraj) na sympozjum poświęconym życiu i twórczości Klaudiusza Fryderyka (używał drugiego imienia) Bastiata. Co mnie na nim uderzyło, to dość bezradne stwierdzenie faktu, ze Jego twórczość jest dziś zupełnie zapomniana.

    Cóż: PAFERE coś robi, by zapomniana nie została. I my tez powinniśmy się do tego dołożyć.

    Pięknie jest, że PAFERE wydała „Dzieła Zebrane”. O wiele ważniejsze jednak, by powstała seria broszur, które dotrą do uczniów szkół średnich – a nawet gimnazjów. Uczestnicy konferencji podpisali nawet apel, by Minister Edukacji i Minister Kultury te dzieła wpisały na listę lektur nad'obowiązkowych.

    Moim zdaniem: ważniejsze jest puszczanie tego jako dzieł zakazanych. To przyciągnie najcenniejszych odbiorców: nonkonformistów.

    =====

    UWAGA: O/Mazowiecki i Oddział Stołeczny UPR zapraszają 22-IX-2009 r o godzinie 12.30 na Plac na Rozdrożu.
    Sprzeciwiamy się polityce komunikacyjnej władz miasta, polegającej na korkowaniu Warszawy przy pomocy bus-pasów i odkładaniu niezbędnych inwestycji drogowych.
    Uważamy, że władze miasta promując komunikację publiczną  powinny same dać przykład. Dość hipokryzji! 
    Wzywamy urzędników miejskich, z panią prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltzową na czele, do rezygnacji z poruszania się służbowym samochodami i korzystania wyłącznie z komunikacji publicznej. Przedstawimy projekt obywatelski  uchwały w tej sprawie.
  • 19-09-2009 23:45:00

    Powrót na Tarczy

    Ci, którzy twierdzili, że Tarcza będzie namiastką i gwarancją sojuszu z USA biegają teraz z podkulonymi ogonami. Takie są skutki uprawiania kłamliwej polityki. 

    Oczywiście: trudno tu mieć pretensje do obecnej koalicji rządzącej Polską. Oni tylko ten stan oddziedziczyli – i może nie dość energicznie parli do finalizacji projektu podczas kadencji p.Jerzego W. Busha j-ra.

    Ja, osobiście, wolałbym zamiast Tarczy podpisanie formalnego paktu dwustronnego z USA – i to przed wysłaniem wojsk do Azji (tak nawiasem: ostatnio generał z AON przyznał publicznie, że NATO wcale nie z'obowiązywało III RP do pomagania w Afganistanie ani w Iraku!!). Tarcza mogłaby być pieczęcią pod tym układem. Układ – w odróżnieniu od Tarczy – nic nie kosztuje, więc może Kongres by to klepnął.

    Teraz nie ma już o czym gadać. Zostaliśmy sami między Niemcami, a Rosją...

    =====

    PS. Dziękuję za zwolnienie mnie z obowiazku pisania w weekendy. W zamian zwalniam Pan z obowiązku jazdy w pasach!

  • 18-09-2009 23:47:00

    NEP- i różni sekretarze

    Poziom komentarzy do wczorajszego wpisu był b. wysoki. Kilka spraw chciałbym jednak wyjaśnić.

    {Antykomunista} napisał:

    A dlaczego-ż to Lenin był gorszy od Stalina? O ile wiem, gros ofiar lat 1917-1920 stanowili polegli na różnych frontach wojny domowej - w której prawie równoważnych zbrodni dokonywali i Biali i Czerwoni. Sam Lenin na pewno nie może być odpowiedzialny za zgony spowodowane polityką komunizmu wojennego i rekwizycji żywności - w maju 1918 roku, kiedy wprowadzano ten system, Lenin był zwolennikiem czegoś na kształt NEPu (nazywał to "kapitalizmem państwowym"), a jedynie wewnętrzna opozycja, powstała na skutek podpisania pokoju brzeskiego, zmusiła go do ulegnięcia "lewicy" w partii.

    Przy całym zbrodniczym charakterze ideologii komunistycznej, Leninowi trzeba przyznać jedno - nie był debilem, w przeciwieństwie do Stalina. Nie rozstrzeliwał najlepszych wojskowych tylko dlatego, że byli "społecznie" niepewni, nie przeprowadzał czystek jak w latach 37-38, a także w ramach NEPu wprowadził pewną liberalizację systemu sowieckiego.

    Skąd {Antykomunista} wziął dane, że „gros ofiar lat 1917-1920 stanowili polegli na różnych frontach wojny domowej”? Na ogół na wojnie ginie mało żołnierzy - a cywilów wtedy jeszcze nie mordowano na masową skalę. Największe straty to nawet nie osławiona CzeKa pod dowództwem „Żelaznego Feliksa” - lecz mordy i rzezie w wyniku realizacji leninowskiego hasła „Grabì zagrabliènnoje!” - co dało efekt jak słynnej „rabacji galicyjskiej” - tylko na o wiele, wiele większą skalę. W dokumentach są dosłownie setki listów Lenina wzywających do intensyfikacji terroru – co dało ten efekt, że zamordowani przestali być przeciwnikami – a dla morderców stał się legendarnym bohaterem.

    {Antykomunista} najprawdopodobniej przeczytał w Wikipedii artykuł „NEP” - niegramatycznie napisany przez jakiegoś nieudolnego czciciela Lenina i zawierający liczne nonsensy (np. „Rozpoczęcie wprowadzania nowej polityki gospodarczej w przemyśle rozpoczęto uchwałą XII Zjazdu RKP(b), odbytego w kwietniu 1923 roku (…) Na początku zniesiono gławki (główne zarządy przedsiębiorstw państwowych), będące filarem komunizmu wojennego, a przedsiębiorstwa łączono w trusty.(...) Do końca 1922 roku około 90% wszystkich przedsiębiorstw zostało połączone w 421 trustów).

    Wbrew temu tekstowi Lenin „komunizm wojenny” jak najbardziej popierał (liczne przemówienia!) i dopiero kompletna jego katastrofa skłoniła Go do próby powrotu do bardziej normalnej gospodarki. W maju 1922 doznał wylewu – i właściwie potem już tylko powtarzał slogany, więc trudno powiedzieć, jaki był Jego stosunek do rozwoju – i obalenia – NEPu.

    Sądząc na podstawie Jego pism teoretycznych Lenin był raczej „inteligentny inaczej” - choć podobno przemawiał błyskotliwie. Natomiast trudno nazwać „debilem” człowieka, który wygrał walkę o władzę wśród bolszewików, a następnie tychże bolszewików bezlitośnie i sprawnie wymordował. Po czym w latach 1944-53 prowadził dyplomatyczna grę jak równy z równym z potężnymi Stanami Zjednoczonymi – i raczej ją wygrał.

    Wreszcie sprawa najważniejsza. „Wielka czystka” - to było właśnie pozbycie się bolszewików i ich stronników. Miała ona w wojsku dość ciekawe konsekwencje.

    Otóż problemem każdego wojska w czasie pokoju są awanse. Młodzi zdolni oficerowie nie mogą awansować, bo wyższe stołki są już obsadzone – a trudno wyrzucić bez powodu zasłużonego, w jeszcze młodego, oficera. Czystka zastąpiła straty wojenne – umożliwiając awans wielu zdolnym dowódcom.

    Nie należy zwalać klęsk sowieckich w1941 roku na czystkę (co robią pro-bolszewiccy historycy). W 1920 roku nie było czystki – a Armia Czerwona uległa Wojsku Polskiemu, które dopiero się tworzyło. Wehrmacht był znacznie silniejszy, a zaskoczenie 22 czerwca 1941 pozwoliło zniszczyć sowieckie lotnictwo i okrążyć potężne (11.500 czołgów!!) siły pancerne, po odcięciu ich od zaopatrzenia.
    {wrona211} napisała: „Stalin = zły; Lenin = gorszy; Putin = najgorszy (...)” Nie: Lenin zły, Stalin lepszy, Chruszczow jeszcze lepszy, Breżniew jeszcze lepszy, Andropow jeszcze lepszy, Gorbaczow jeszcze lepszy, Jelcyn jeszcze lepszy, Putin jeszcze lepszy... Dlaczego są coraz lepsi? Bo tam nie ma d***kracji. W wyniku tego obecnie rozpiętość bogactwa w Rosji jest większa, niż w Stanach Zjednoczonych!

  • 17-09-2009 17:33:00

    70 lat temu...

    70 lat temu Sowieci wkroczyli do Polski. Polacy, jak to w d***kracji, mają pretensje o to – zamiast mieć pretensje o podpisanie Paktu Mołotow-Ribbentrop. Przecież to drugie zdarzenie jest tylko konsekwencją pierwszego. To tak samo, jakby mieć pretensje do kierowcy, że wyrżnął w dno wąwozu – zamiast o to, że wyleciał z drogi na wirażu...

    Dla mnie groźniejszym wrogiem był Stalin (już nie wspominając o Leninie!), niż Hitler. Ze swego punktu widzenia powinienem nawet być więc wdzięczny Stalinowi – za to, że pierwotne postanowienia Paktu Mołotow-Ribbentrop zmieniono, i - zamiast granicy na linii Wisły - ZSRS zajął całą Litwę, rdzenne ziemie polskie pozostawiając III Rzeszy. Jeśli nie liczyć mojej Matki, która zginęła drugiego dnia powstania, reszta mojej rodziny przeżyła. Okupacji sowieckiej najprawdopodobniej by nie przeżyła – i to w całości – a jeśli, to w okolicach Kołymy.

    A ja najprawdopodobniej bym się nie urodził...

    Oto dowód na to, że okupacja sowiecka była gorsza: pod okupacją hitlerowską wychodziło pełno prasy podziemnej. Istniały liczne organizacje podziemne, samokształceniowe – a nawet zbrojne: AK, AL, BCh, NSZ i inne. A pod okupacją stalinowską? Praktycznie nic – bo kto tylko zaczynał oddychać był natychmiast w najlepszym przypadku wywożony. Rozmaici "Kurierzy z Warszawy" kursowali między Generalna Gubernia, a Anglią... Proszę podać mi przykład jakiegokolwiek człowieka, który by jako emisariusz przejechał z terenów okupowanych przez Sowiety do Anglii - i wrócił!!!

    Czegoś takiego nie było...

    Dlatego zdecydowanie sprzeciwiam się zrównywaniu (nie: „porównywaniu”; porównywać, oczywiście, można i należy) Hitlera ze Stalinem. Stalinizm był znacznie, znacznie gorszy od hitleryzmu.

    Tym niemniej wkroczenie Armii Czerwonej - będące tragedią dla Polaków, większości Ukraińców, Białorusinów, a nawet części Żydów – z punktu widzenia sowieckiego było głęboko uzasadnione. Dość wyobrazić sobie, że 22 czerwca 1941 Wehrmacht atakuje z pozycji o 400 km bliższych Moskwie! Ponadto były to ziemie położone na wschód od linii Curzona, gdzie ludność narodowo polska stanowiła mniejszość – więc (jeśli ktoś uważa, że podstawą państwowości powinien być naród - ja nie!), musi uznać zabór tych terenów za usprawiedliwiony.

    Był to odwet za 1920 rok. Niemcy i Francja też na zmianę odbijały i traciły Alzację i Lotaryngię – i nikt z tego powodu nie robił dramatu. Problemem jest więc nie to, że Kresy zostały utracone przez II Rzeczpospolitą – lecz to, że trafiły we władanie takiego okupanta!

    Ale pamiętajmy też, że ziemie rosyjskie (i wschodnio-ukraińskie, i kazachskie, i gruzińskie, i inne...) były we władaniu tego okupanta o wiele dłużej. I, że Sowieci spowodowali na nich o wiele większe spustoszenie!

  • 16-09-2009 23:20:00

    Kto rządzi opinią?

    Jak Państwo wiecie, Różyczka Szwakówna wróciła do domu – i to jest dobra wiadomość. Zła wiadomość: do tego, by dziecko było przy rodzicach, potrzebna jest dziś w Polsce zgoda sądu. W normalnym kraju rodzice żyją w błogiej pewności, że nikt i nic nie może im ich dziecka zabrać. W dzisiejszym, nieludzkim,świecie, to nie są ich dzieci – to są ICH dzieci... I to ONI decydują, co z nimi robić.

    Najgorsze, że ludziom się to podoba. Ministerstwo Sprawiedliwości robiło badania „opinii publicznej”. Wynika z nich, że coraz więcej ludzi chce, by „złym” rodzicom dzieci odbierać. A ponieważ żyjemy w kraju d***kratycznym, to MS uważa, że trzeba to uwzględniać. A przy okazji MS uzurpuje sobie kawałek Władzy. Nad cudzymi dziećmi.

    Ja mam głos opinii publicznej głęboko w nosie. Gdyby uwzględniać „głos opinii” to wszyscy chodzilibyśmy w kajdankach!

    Nie zapominajmy przy tym, że „opinię” urabiają bezpieczniackie media – zwłaszcza telewizje. Pokazują nieustannie ojców-pedofilów i wyrodne matki. Więc niektórzy ludzie ludzie starają się zachowywać jak „normalni” - to znaczy: tak, jak widzieli w telewizji.

    Bo widać wszyscy tak robią...

    A inni znów dają się podpuścić – i przerażeni „walczą z wszechogarniającym złem”. Właśnie w Lancashire zamordowano 26-letniego Alana Streeta, bo wzięto go za pedofila.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,Zabili-26-latka-bo-mysleli-ze-jest-pedofilem,wid,11496757,wiadomosc.html?ticaid=18c08

    Gdyby było to w Polsce, krzyknąłbym: „TVN – to twoje dzieło!”

    Nie dajmy się zwariować! Ogromna większość ludzi w Polsce, to uczciwi (co nie oznacza, że ”państwowego” sobie nie przywłaszczą...). Ogromna większość tego, co pokazują media to czysta nienormalność.

    I warto się zastanowić nad tym wpływem.

     

     

     

     

     

  • 15-09-2009 23:27:00

    Jeszcze o zjednoczeniu Niemiec

    Jak wiadomo na ogół jest tak, że "Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić - aż wreszcie pojawia się jakiś głupek, który nie wie, że tego się zrobić nie da... i on to robi”. Taka refleksja naszła mnie gdy czytałem na stronie

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Anglia-i-Francja-bojkotowaly-zjednoczenie-Niemiec,wid,11479608,wiadomosc_prasa.html

    o tym, że zarówno lady Małgorzata Thatcherowa, jak i Franciszek Mitterand, prezydent RF nie chcieli zjednoczenia Niemiec. Z tą różnicą, że Mitterand „wiedział”, że powstrzymać Anschlussu się nie da – a p.Thatcherowa nie wiedziała.

    Przypominam, że wiele razy już pisałem, że baronessa Thatcherowa dwa razy mi mówiła, że gdyby Polacy o to poprosili, to by zjednoczenie zavetowała. Bo tę sprawę nie załatwiała Rada Europy (ciało bez żadnego znaczenia, poza „moralnym”) lecz Konferencja Czterech Mocarstw okupacyjnych – a każde miało prawo veto (np. ZSRS sprzeciwił się zwolnieniu śp.Rudolfa Hessa – i Hess do końca życia siedział w Spandau.

    Niestety Polacy, najbardziej przecież zainteresowani w tym, by Niemcy się nie zjednoczyły, prosili p.Thatcherową, by glosowała za zjednoczeniem Niemiec – i Ona w końcu, jak to kobieta, uległa.

    Ciekawostka: gdym wysłał tekst na ten temat do rzekomo „prawicującej” gazety, ta odmówiła druku z uzasadnieniem, że jest to porywająca hipoteza, ale zbyt ekstrawagancka dla naszej gazety.

    Państwa to zdziwi: jeśli patrzeć na gazety codzienne, to o wiele łatwiej było mi coś wydrukować za „komuny” - niż teraz. Auto-cenzura dzisiejszych redaktorów jest groźniejsza, niż cenzura komunistyczna!!!

    I jeszcze jedna uwaga: Foreign Office, podobnie jak „nasze” MSZ, było za zjednoczeniem. Co raz jeszcze dowodzi, że wszyscy chyba pracownicy spraw zagranicznych w Europie to jakiś „Wielki Wschód” - a ten już wtedy postanowił, że Europa ma się zjednoczyć pod francusko-niemiecką hegemonią. Co wyjaśnia też, że „Wielki Wschód” porzucił Mitteranda i zaczął popierać p.Jakóba Chiraka. Takiego samego „prawicowca, jak JE Mikołaj Sarközy de Nagy Bocsa...

     

     

  • 14-09-2009 23:46:00

    Parszywe parę setek (tysięcy?)

    W dzisiejszej dyskusji n/t pensjonariuszów domów poprawczych (będzie w UPR.TV i WOLNA.TV; można główne moje tezy znaleźć w ostatnim wpisie na ONET.PL) p.Dyrektor poprawczaka w Falenicy powiedział, że na niektórych młodocianych nawet mocna chłosta nie podziała; można im nawet pistolet do głowy przyłożyć...

    Nie miałem czasu na ripostę (w ogóle p.Redaktor dał ponad dwa razy więcej czasu p.Dyrektorowi) ale wewnętrznie chwyciłem się za głowę.

    Dobry Boże! To mamy w Polsce takich wspaniałych facetów?

    I co z nimi robimy? Trzymamy ich w kryminale!!?!!!

    W normalnym kraju tacy sprawiający kłopot twardziele lądują w wojsku. Jak w filmie „Parszywa Dwunastka”. Są na ogół wspaniałymi żołnierzami – pod warunkiem, że im dowódca nie podpadnie (bo wtedy mogą JEGO zlikwidować...). Trzeba oczywiście wysłać ich do jakiegoś Sudanu, by bronili tamtejszych chrześcijan masowo mordowanych przez muzułmanów (JE Bogdan Klich odmówił wysłania tam żołnierzy, bo „...sytuacja tam jest niestabilna i może dojść do walk” - albo jakoś podobnie; słowo daję!). Tam by się sprawdzili. Kto by nawalił, zostałby rozstrzelany (albo uciekł do nieprzyjaciela – w każdym razie: byłby z głowy)., kto byłby nieudolny – zostałby zastrzelony; a z reszty zostaliby wspaniali żołnierze.

    A my tych ludzi trzymamy w poprawczaku i „resocjalizujemy”., Co polega na tym, że chce się ich złamać. By byli mniej twardzi.

    Okropność! Niszczenie narodu... Ot, co!

     

  • 13-09-2009 23:30:00

    Co ciekawego we „WPROST”?

    Czytałem sobie ja „WPROST” - a w nim artykuł o p.Beniaminie Bernankem, szefie Fedu. Obok wielkiego portretu p.Bernankego (na s.XXXIX) Jego wypowiedź:

    Rozumiem, dlaczego Amerykanie są źli, że tyle pieniędzy daliśmy AIG – firmie, która popełniła tyle fundamentalnych błędów. Ale gdybyśmy nic nie zrobili, jej upadek zniszczyłby cały system finansowy USA”.

    Ja tej wypowiedzi nie rozumiem.

    Zakładam, ze system finansowy USA jest głęboko wadliwy – skoro do ratowania go trzeba wydawać biliony dolarów. Jeśli tak, to upadek tego systemu jest chyba czymś dobrym, a nie czymś złym?

    Pismo Święte mówi tu wyraźnie: „Jeśli twoja ręka uschła – odrąb ja!”. I to właśnie należy zrobić z systemem finansowym USA – od Fedu poczynając.

    Tylko czy szef Fedu może proponować odrąbanie Fedu?

    Na s.XXXI przeczytałem zaś ciekawy tekst o „Odnawialnych źródłach energii”. Zupełnie jednak bezkrytyczny. W szczególności zafrapowało mnie zdanie:

    Rozmachem imponuje także stworzony w lipcu 2009r.pod auspicjami Klubu Rzymskiego projekt Desertec”...

    Dobry Boże!

    To ten „Klub Rzymski” - grono utytułowanych baranów, która ogłosiło w latach 60.tych kupę katastroficznych przepowiedni „ekologicznych”, z których żadna się nie sprawdziła – jeszcze istnieje? Ktoś tych bałwanów traktuje serio i daje im ciężkie miliardy na kolejne projekty?

    Mam do Państwa prośbę: może ktoś znajdzie w Sieci I i II „Raport Klubu Rzymskiego”. Mam to w domu, ale skannowanie z tej jakości druku jest trudne. A mam ochotę co celniejsze kawałki z tamtych wypocin zamieścić w Sieci.

    Ku przestrodze.

     

  • 12-09-2009 23:53:00

    Dziś sobota, więc trochę lżej

    - można sie pośmiać. Napisałem coś o... jenocie. O martwym jenocie; p/t "Kupa wariatów":

    Policji w Poddębicach (Łódzkie) udało się już ustalić autorów zamieszczonego w internecie kilkudziesięciosekundowego filmiku pt. "Egzekucja Poddębice". Treść: młody człowiek ciągnie na sznurku, prawdopodobnie martwego, jenota - a następnie zawiesza go na moście.

    Film podobno "poruszył mieszkańców miasta". Autorom ponoć grożą za to dwa lata mamra...

    ...za co?????

    Czyżby nie wolno było ciągnąć na sznurku martwego jenota? Albo powiesić go na moście? Czyżby ustawa o zakazie znieważenia ciała ludzkiego rozciągała się i na jenoty?

    Proszę Państwa! Ja urodziłem się i wychowałem w komuniźmie - a potem w socjaliźmie "siermiężnym", "otwartym", w stanie wojennym itd. Ale ludzie byli wtedy normalni!

    Obecna tzw. elita - z federastami z Brukseli na pierwszym miejscu - to po prostu wariaci. A wariactwo jest, niestety, zaraźliwe. I przykład idzie z góry.

    Jak walczyć z epidemią? Tak jak ONI walczyli z BSE... Tę chorą "elitę" trzeba po prostu wytłuc kijami. Zanim zarazi resztę ludzi.

    Własnie: przyklad śmieszny - ale charakterystyczny.

    Pokazujący, że tzw. "L*d prosty", zamiast byc ostoją zdrowego rozsądku, też już został zarażony wariactwem.

    Miejmy nadzieję, że nie cały. W przeciwnym radzie ludzie rozsądni, po dojściu do władzy, musieliby serio zastosować sie do rady śp.Bertolda Brechta: "Jeśli Władzy nie podoba się naród, to niech Władza wybierze sobie jakiś inny naród!"...

     

     

  • 11-09-2009 23:49:00

    Odebrano dzieci – rodzinie zastępczej.

    Moja znajoma otrzymała kiedyś od swej francuskiej przyjaciółki piękną sukę – sznaucerkę-olbrzymkę. Ponieważ nie miała jak jej wychować, oddała ją mnie.

    Niestety: pies będący już w trzecich rekach nie potrafił przywiązać się do domu. Uciekał, wałęsał się po okolicy – w końcu ktoś go sobie przywłaszczył.

    Prasę obiegła wiadomość np. tu:

    http://wiadomosci.onet.pl/2039951,12,stracili_dziecko_za_nazistowskie_poglady,item.html

    że dzieci, powierzone rodzinie zastępczej, zabrano od tej rodziny, gdyż rodzina ta uprawia kult Adolfa Hitlera i w ogóle narodowych socjalistów.

    Jak wiadomo: w Europie wszyscy są równi, ale niektórzy są mniej równi. Szczerze pisząc: narodowi socjaliści spod znaku Leona Degrell'a czy Adolfa Hitlera nie budzą moich sympatyj. Poza tym: jeśli ktoś – państwo czy organizacja „Kind en Gezin” - powierza komuś dziecko, to ma prawo to dziecko zabrać.

    Należy jednak brać pod uwagę dobro dziecka. To, czy dziecko wychowane będzie w ideologii faszystowskiej, narodowo-socjalistycznej czy nawet komunistycznej – jest znacznie mniej ważne, niż to, czy będzie normalnym człowiekiem. Miliony ludzi wychowywały się w rodzinach bolszewickich, stalinowskich, faszystowskich, hitlerowskich, konserwatywnych czy liberalnych – a potem niekoniecznie zostawały bolszewikami, stalinowcami, faszystami, hitlerowcami, konserwatystami czy liberałami! Bardzo często w rodzinach ideowych komunistów wyrastali porządni ludzie. Natomiast zniszczenie aparatu uczuciowego u dzieci może spowodować, że wyrosną z nich dewianci.

    Te dzieci trafią do trzeciej z kolei rodziny. W dodatku– proszę „postępowych liberałów” z Brukseli – może się tak zdarzyć, że ta rodzina faszystowska będzie przez nie we wspomnieniach gloryfikowana...

    … i w ramach buntu zostaną oni prawdziwie oddanymi narodowymi socjalistami; nie „ciepłymi” - bo wyniosły to z domu – lecz „gorącymi” (bo będzie to pochodzić z ich własnych odczuć).

    Interesujące jest w tej sprawie jedno: zdjęcia portretów narodowych socjalistów i faszystów, flag itp. wykonano – jak donoszą media - „ukrytą kamerą”; czyżby ta rodzina była szpiegowana?

    A zabawne jest co innego: „Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa rasizmu, ksenofobii i negacjonizmu złożył Belgijski Ośrodek Równości Szans i Walki z Rasizmem”. „Równość szans” w euro-mowie ma, jak wiemy, szczególne znaczenie...

    PS. Byłem przekonany, że to wstawiłem ok. 4.tej nad ranem. Musiałem być nieco zmęczony...

  • 10-09-2009 16:36:00

    Czy p.prof.Jan Miodek był „informatorem” SB?

    Stary dowcip lustracyjny głosił: „Idzie Kubuś Puchatek przez Zaczarowany Las i mruczy do siebie: „Że Kłapouchy kapował – to rozumiem: osioł; że Prosiaczek – to jasne: zwykła świnia; że Sowa donosiła – to podejrzewałem: przemondżała intelektualistka... Ale żeby miodek?...

    Piszę to, bo Sąd Najwyższy uznał właśnie, że znany reżyser, p.Grzegorz Braun, ma przeprosić p.prof.Jana Miodka za nazwanie Go „informatorem” SB.

    P.Braunowi nie szło przy tym o to, że p.Miodek był informatorem SB; szło Mu o to, że p.Profesor wystąpił w roli Autorytetu, pryncypialnie potępiającego lustrację – nie wspominając przy tym, że jest tą sprawą osobiście zainteresowany. Gdy p.Miodek zaczął od stwierdzenia, że „Sam zrobiłem głupstwo, podpisałem zgodę, że będę Tajnym Współpracownikiem – ale starannie nie informowałem o niczym istotnym, a w końcu odmówiłem dalszej współpracy – na co dowodem jest, że po rozmowie z SB odmówiono mi paszportu” - a potem zaczął potępiać lustrację – to wszystko byłoby w porządku. Tymczasem p.Profesor lustrację potępił...

    ...a po jakimś czasie okazało się, że sam był TW. I o to zatajenie p.Braunowi chodziło.

    Sądy wykazały tu – moim zdaniem – sporą stronniczość. Bo formalnie rzecz biorąc p.Miodek był TW – choć Sąd Najwyższy już chyba 15 lat temu orzekł, że "Nie ten jest kucharzem, kto został przyjęty na etat kucharza – lecz ten, który na tym etacie ugotował choć jedno jajko...” Można by się też czepiać, że p.Braun nazwał Go nie „TW” lecz „informatorem”...

    ...gdyby nie to, że p.Miodek na rozprawie dobrowolnie zeznał, że parę razy przekazywał oficerom SB informacje!!!

    Ja nie zajmuję się obroną p.Miodka – ale, jeśli te fakty są prawdziwe, to patrzę nań z sympatią: popełnił głupstwo, starał się to zminimalizować – a w końcu się wyplątał. Rozumiem też, że nie chciał chodzić z piętnem „kapusia” - więc zwrócił się do sądu. Jednak jako sędzia zwróciłbym publicznie uwagę na te okoliczności – wszelako sprawę przeciwko p.Braunowi bym oddalił, bo powiedział On po prostu prawdę.

    Czytam (na http://wiadomosci.onet.pl/2040652,11,item.html )

    Sądy nakazały mu przeprosiny profesora w Radiu Wrocław, ogólnopolskiej i dolnośląskiej "Gazecie Wyborczej" oraz w "Dzienniku", "Fakcie", "Polsce", TVP, TVN i Polsacie, które o sprawie informowały”. Na szczęście SN rozsądnie ograniczył to do PR Wrocław (gdzie te słowa padły) i – nie wiadomo dlaczego - „Gazety Wyborczej”. P.Braun oświadczył, że sam dobrowolnie takich ogłoszeń nie zamieści, bo by to była nieprawda.

    I doskonale Go rozumiem.

    Jednak w sprawie jest jeszcze drugie dno. Napisałem: „jeśli te fakty są prawdziwe” - nie bez kozery. Otóż akta p.prof.Miodka w większości zniknęły. Pracownik SB pokwitował ich odbiór w grudniu 1989 roku (!!) - i tej koperty i jej zawartości nie ma.

    To zrozumiałe: oficerowie prowadzący TW poczuwali się do swoistej lojalności w stosunku do TW, którym przecież obiecywali dochowanie sekretu. Wniosek p.Brauna o wszczęcie dochodzenia przeciwko temu – znanemu z imienia i nazwiska – SB-kowi Prokuratura umorzyła (przedawnienie)...

    ...ale to powoduje, że w prawdziwość wyjaśnień p.Profesora można powątpiewać.

    Na zakończenie: wiele osób mówi: a po co się babrać w te sprawy sprzed lat? W sprawie p.prof.Miodka – zapewne, i gdyby w mateczniku siedział, a nie ryczał przeciwko lustracji, to nikt by tego na jaw nie wyciągał. Natomiast bardzo wielkich nieraz afer gospodarczych nie można zrozumieć, jeśli się nie wie, o takich właśnie bezpieczniackich powiązaniach...

    Być może powinna o tym wiedzieć tylko prokuratura? Być może by to wystarczyło. Ja, gdybym wiedział, czym to się skończy, nie zgłosiłbym w 1991 roku Uchwały Lustracyjnej. Trzeba jednak być konsekwentnym: skoro otworzyłem puszkę Pandory, to nie można dopuścić, by połowa paskudztw latała swobodnie, a połowa była utajniona...

    Bo dopiero to robi straszną atmosferę!

  • 09-09-2009 23:52:00

    Czym się różni PiS od PO – czyli: po co działają politycy?

    Właśnie: po co? Czytam tu:

    http://wiadomosci.wp.pl/query,grad,szukaj.html?ticaid=18b82&_ticrsn=5

    wypowiedź WCzc.Joachima Brudzińskiego (PiS): „Donald Tusk nie wzrusza mnie, bo kłamie. Tusk i minister Grad okłamali cztery tysiące stoczniowców, którzy czekali aż stocznie ruszą i podejmą pracę. Ekipa na potrzeby kampanii wyborczej jest w stanie łgać jak nikt jeszcze tego nie robił

    • i w tym, samym miejscu:

    Komorowski chwali Tuska za pozostawienie Grada. Marszałek sejmu pozytywnie ocenił decyzję premiera o niezdymisjonowaniu ministra skarbu. Zdaniem Bronisława Komorowskiego, pozostawienie na stanowisku Aleksandra Grada zwiększa szansę na rozwiązanie problemów polskich stoczniowców.

    - i widzę, że wszyscy politycy (ci z SLD i PSL też) za najważniejszą sprawę uznają rozwiązanie problemu 4000 stoczniowców!!

    Bo też te partie niczym się od siebie nie różnią.

    My się różnimy. Np. ja mam w nosie problem 4000 stoczniowców. W ogóle mam w nosie „problem bezrobocia” - twierdzę, że gdyby przestać wypłacać zasiłki dla bezrobotnych, a o tyle samo obniżyć podatki, to bezrobocie zniknęłoby, jak ręką odjął. Ale nawet przyjmując, że zasiłki „trzeba” wypłacać, to warto zauważyć, że bezrobocie wynosi „10% siły roboczej” - a więc ok.1,6 mln ludzi. Jeden procent od tego to 16.000 ludzi. Dlatego zajmowałbym się tym, by bezrobocie zmalało o 1% (co doprawdy dziecinnie łatwo można osiągnąć) – a nie akurat „problemem 4000 stoczniowców”!

    Tyle, że „troska o 4000 stoczniowców” to szansa na 4000 głosów (plus głosy rodziny!) - natomiast jeśli poprzez minimalne zmniejszenie podatków liczba bezrobotnych spadnie o 1%, to nikt z tych 16.000 ludzi, którzy znaleźli prace (ani z ich rodzin...), nie zauważy, że to wskutek tych działań polityków.

    Celem polityka nie moze więć być skuteczność – lecz popularność. Ot, co!

    Ciekawe wydaje się porównanie dwóch postaci: p.Sylwestra Rypińskiego i p.Aleksandra Grada. P.Grad, jak pamiętamy, wykazał się dość skrajna niekompetencją: zapewniał, że nabywca dwóch, całkiem sporych, stoczni jest „wiarygodny” - podczas gdy żadnego „nabywcy w ogóle nie było! Najpierw „wiarygodnym nabywca” miała być spółka złożona z kilku emerytowanych agentów Mossadu – a gdy zrobiła się chryja, p.Minister zaczął twierdzić, że nabywca jest... katarski fundusz inwestycyjny. Kiedy ten zaprzeczył, niezrażony p.Minister nadal twierdził, że nabywca – już bez wskazywania kogokolwiek – jest „wiarygodny”, a pieniądze na pewno wpłyną.

    Dla mnie jest oczywiste, że p.Grad działał na rzecz jakiejś służby specjalnej. Co tłumaczy też, dlaczego jest On obecnie „niezbędny”. Gdyby bowiem założyć, że p.Grad działał uczciwie, to trzeba by przyjąć, że jest to kompletny idiota.

    I oto ów człowiek – nie wiemy: kombinator czy idiota – jest niezastąpiony na stanowisku Ministra Skarbu. JE Donald Tusk, który najpierw zapowiedział, że zwolni Go z posady, jeśli do 1-IX br. nie wpłyną pieniądze za stocznie – przeprosił wszystkich za to, że zmienił zdanie i Go nie zwalnia.

    Widać: służby specjalne na Nim to wymogły. Bo przecież nikt nie uwierzy, że akurat p.Grad jest człowiekiem niezastąpionym – nikt z v-ministrów nie jest w stanie prowadzić prywatyzacji itp.

    Zupełnie inaczej jest w przypadku p.Sylwestra Rypińskiego, byłego już prezesa ZUSu. Jak się okazuje można Go zwolnic z dnia na dzień, choć nie postawiono Mu nawet konkretnych zarzutów (mówi się, że przyjął warte parę tysięcy złotych prezenty – ale to nie są oficjalne zarzuty prokuratury!) - i każde z Jego zastępców bez problemu poradzi sobie z kierowaniem ZUSem.

    Bardzo ciekawe...

    =====

    PS. Wyszło 5 h opóźnienia. Sorry. NB. polscy seniorzy wygrali.

  • 08-09-2009 23:53:00

    Dziwna sprzeczność? Czy konsekwencja?

    To, co napisałem (i zamieściłem poniżej) dotyczy głównie mediów typu TVN - szerzących dobrze ukrytą, a przeto niebezpieczną, propagandę.

    Tekstowi dałem tytuł:

    Histerii ciąg dalszy!

    Tak zwane postępowe media z jednej strony szerzą pornografię - a z drugiej tępią wszystko, co - ich zdaniem - zahacza o kazirodztwo i pedofilię. Trzeba przyznać, że odniosły sukces. ICH celem jest zniszczenie więzów rodzinnych - które mają zastąpić więzy między dwoma homosiami lub mężczyzną i prostytutką.

    Gdy parę lat temu pisałem, że dziś człowiek boi się wziąć na kolana 12-letnią siostrzenicę - to uważano, że przesadzam. Dziś chyba jest to oczywiste? W słynnej skądinąd z rozwiązłości miejscowości Fortaleza (Ceará) włoski turysta pocałował na basenie w usta swoją 8-letnią córkę - w obecności żony, dodaję na wszelki wypadek. Ktoś natychmiast doniósł na policję, która faceta aresztowała - i trzyma, mimo protestów rodziny. Wytłumaczenie Brazylijczykowi, że we Włoszech w usta całują się nie tylko mafiosi, że wzajemne poklepywanie się przez mężczyzn po twarzy to norma - okazało się niemożliwe.

    Niestety: i u nas IM się udaje.

    Nie dajmy się zwariować!

    Tu nie o to chodzi, że dotknęło to człowieka z innej kultury. To może dotknąć - i dotyka - Polaków w Polsce.

    Patrzcie Państwo uważnie na teksty - i na obrazy w telewizjach. A w "Najwyższym CZAS!"-ie była na ten (i zbliżone tematy..) prowadzona "Różowa Księga".

    Warto by ją wydać.

     

  • 07-09-2009 23:51:00

    Doprawdy, nie rozumiem...

    ..Rosjan i Niemców. Na miejscu Rosjan nieustannie bym przypominał, że to Rosja była największą ofiarą komunizmu (by ująć jednym słowem bolszewizm i stalinizm), że "ludzie sowieccy" wymordowali 40-60 milionów Rosjan - i to elitę: arystokrację, uczonych, burżuazję, "kułaków" (czyli najlepszych rolników)...

    A ci nic, tylko podpinają się pod sowieckie "sukcesy"!!! I są z nich dumni! Masochiści - czy co?

    Austriacy sprytnie przedstawiają się jako "ofiary hitleryzmu" - choć Hitler był Austriakiem i wśród Austriaków procent hitlerowców nie był mniejszy niż w Niemczech. Natomiast RFN nie tylko uważa się za kontynuatorkę III Rzeszy, ale do dziś utrzymuje (i poszerza!) podstawowe hitlerowskie "zdobycze socjalne" i narodowo-socjalistyczne ustawodawstwo.

    Np. ustawę (z 1938 roku) o przymusie szkolnym...

    ...że co? Że w Polsce działa prawie taka sama ustawa?

    A czy ja gdzieś powiedziałem lub napisałem, że okupująca Polskę III Rzeczpospolita nie jest państwem faszystowskim?!?

    (Ja to dziś opublikowałem w "Dzienniku Polskim" - i z przerażeniem stweirdziłem, że mocno przesadziłem: liczba 40-60 milionów dotyczy ofiar z terenów opanowanych przez Zwiazek Sowiecki - a więc nie tylko Rosjan, ale i Ukraińców (np. ofiary "wielkiego głodu") basmaczów i innych. Takze Polaków. Przepraszam...)

  • 06-09-2009 23:55:00

    Rosyjskie media się demokratyzują

    W Rosji tradycyjnie środki masowego przekazu traktowane były poważnie. Jeśli wygadywały bzdury lub kłamały – to na zlecenie rządu. A na co dzień przywiązywały wagę do swoich słów.

    Te czasy należą już do przyszłości. Zaraza d***kracji przeżera podstawy wieży w Ostankinie. Zaczynają bredzić, jak – nie przymierzając – w Marylandzie. Schodzą na psy.

    TV Rossija oświadczyła ostatnio, że jeśli jej dokumentalny film "Sekrety tajnych protokołów" wywołał taką polemikę, to znaczy, że okazał się dobry. Hmmm... Gdyby pokazać „dokument” ukazujący Lenina baraszkującego z Inessą Armandową, Nadzieją Krupską i Eleanorą Roosevelt – to wywołałby jeszcze wieksza polemikę; czy byłby „dobry”?

    A tak w ogóle to wystarczy, że ktoś w Pernambuco napisze, że np. język polski przypomina p***dzenie świni – a od razu Władze III Rzeczypospolitej skierują do Pernambuco solenny protest. TV Rossija miała doprawdy łatwe zadanie. Nie ma co się szczycić tym, że "posłowie na Sejm zażądali ostrych reakcji od MSZ i rządu, a do dyskusji wciągnięty został nawet premier Donald Tusk". Może lepiej zauważyć, że JE Donald Tusk jak najsłuszniej odmówił wdawania się w polemiki z tą telewizją.

    Merytorycznie: jest prawdą, że II RP liczyła, że „w wypadku wojny z pomocą nazistów uzyska terytoria sowieckiej Ukrainy” - ale jest też prawdą, że starała się, by do tej wojny nie doszło i odmówiła wspólnego z III Rzeszą marszu na Moskwę. Czego ja osobiście bardzo żałuję.

    Pani prof.Natalia Narocznicka z prezydenckiej „Komisji d/s przeciwdziałania próbom fałszowania historii na szkodę Rosji” powiedziała:

    Myślę, że poważni polscy politycy, znający politykę władz swojego kraju w latach 1938-39, rozumieją, że jeśli dojdzie do wymiany poważnych ciosów - czego chcielibyśmy uniknąć - to można wyciągnąć takie dokumenty, które nie upiększą twarzy współczesnej polskiej polityki” - i warto z tego zdania wyciągnąć pewne wnioski. A są one takie:

    - „Komisja” nazywa się słusznie komisją „przeciwdziałania próbom fałszowania historii na szkodę Rosji”. Natomiast nie ma przeciwdziałać fałszowaniu historii tak w ogóle – zwłaszcza fałszowaniu na korzyść Rosji.

    - Widać to stąd, że dysponuje ona jakimiś dokumentami (najprawdopodobniej: tymi samymi, które opublikował p.prof.Ryszard Świętek – o agenturalnej działalnosci tow.”Ziuka” - a może np. p.Tadeusza Mazowieckiego i innych ikon III RP - i ich nie publikuje, co oczywiście jest fałszowaniem historii.

    - Nie publikuje, bo wie, że Polska odpowiedziałaby publikowaniem dokumentów o agenturalnej działalności tow.”Lenina” i innych bolszewików i komunistów – a może i tow.Michała Gorbaczowa?

    - z czego znów wynika potwierdzenie tezy, ze historia, którejś uczy się w szkołach, ma bardzo mało wspólnego z rzeczywistością. Podobnie jak film "Sekrety tajnych protokołów" zresztą.

  • 05-09-2009 23:53:00

    Przy sobocie - o oświecających nas Oświeconych od oświetlenia.

    WOLNA.TV pokazuje dyskusję n/t kolejnego postępu liberalizacji, czyli zakazu używania żarówek – na razie „setek”. Co tam zostało powiedziane, to Państwo mogą zobaczyć i usłyszeć – ale tu chcę coś dopowiedzieć.

    Zacznę od przytoczenia (z drobnymi uzupełnieniami) mego tekstu z „Dziennika Polskiego”:

    Faszyści kontynuują natarcie!

    Od 1 września neo-faszyści z Brukseli, zwani uprzejmie "federastami", zakazali nam korzystania z... żarówek.

    Jest to o tyle dziwne, że i w Polsce, i w zdecydowanej większości krajów Wspólnoty Europejskiej, energia elektryczna jest obłożona ogromnym podatkiem akcyzowym - natomiast produkcja świetlówek (tak nawiasem: bardzo szkodliwych dla środowiska!) obłożona podatkiem znacznie niższym. Ponieważ jednak świetlówki są w eksploatacji (jeśli policzyć różnicę ceny) droższe od żarówek, to my zapłacimy więcej, a ONI dostaną do budżetów, które potem okradają – mniej!! Czyli: ONI działają tu na niekorzyść swojej kasy!

    Pierwsze wyjaśnienie: federaści chcą ściągnąć z rynku jak najwięcej dodrukowanych w ramach "walki z Kryziem" - pieniędzy. Drugie wyjaśnienie: towarzysze euro-komisarze to kupa wariatów.

    Osobiście skłaniam się ku temu drugiemu. D***kracja powoduje, że do władzy dorywają się ludzie głupi, głupsi i jeszcze głupsi.

    Strach pomyśleć, kto będzie rządził Europą za kilka lat...

     

    P.dr Andrzej Kassenberg w swej wypowiedzi był uprzejmy przyznać, że świetlówki włączane i wyłączane żyją krócej od żarówek – ale włączane: kilkakroć dłużej.... Jakieś siedem lat temu wziąłem to byłem za dobrą monetę, przyjąłem okres trwałości świetlówki na 5 lat, wyliczyłem, że jest to opłacalna inwestycja – i zacząłem kupować takie „energo-oszczędne” (mam w domu 130 punktów świetlnych!). Z pierwszych 10 zakupionych żadna nie przetrwała 6 miesięcy, na ogół siadały po trzech, a jedna – jak dziś pamiętam: za 38 złotych – działała dwa dni.

    Przestałem to-to kupować. A na ich reklamę patrzę tak samo jak na reklamę cudownych proszków do prania.

    Tyle, że tu te kłamstwa szerzy aparat państwa.

    A, jeszcze jedno: dwa lata temu wymieniałem w piwnicy żarówkę: zwykłą żarówkę, która siedziała w oprawce ponad 20 lat. I świeciła.

    Jeśli ktoś nie wierzy w podane przeze mnie fakty – to niech potraktuje Polaków jako przedmiot eksperymentu. Polacy, jak wiadomo, oszczędzają na wszystkim. Posuwają się do tego, że ryzykują więzieniem, by ukraść prąd. Jeżdżą na zdartych oponach, ryzykując życiem – byle oszczędzić. A jak kobiety z uboższych rodzin oszczędzają na jedzeniu!

    Proszę więc sobie zadać pytanie: akurat w tej jednej dziedzinie Polacy nie chcą oszczędzać kupując świetlówki. Są dwie możliwości: (1) ogromna większość Polaków akurat w tym jednym punkcie zgłupiała i nie chce ; (2) te „oszczędności” - to lipa.

    Wierzę w to drugie – i podsumowuję to krótko: jeśli te świetlówki naprawdę byłyby tańsze – nie byłby potrzebny przymus.

    Pragnę też zwrócić uwagę, że mam prawo w swoim mieszkaniu założyć żarówki niebieskie – a nie np. czerwone; mam? Mam!  Bo akurat lubię taki kolor. A może ja lubię światło żarówki – a nie lubię światła świetlówek?

    I jeszcze jeden ważny argument: świetlówki migają. Miganie świetlówek może spowodować, że dojrzą nas kosmici z gwiazdozbioru Aldebarana. Przylecą - i zniszczą Ziemię „zielonymi promieniami”...

    Nieprawdopodobne? Zapewne. Ale jest to jednak znacznie bardziej prawdopodobne od tego, że w wyniku ocieplenia i zwiększenia ilości dwutlenku węgla – zaleje nas ocean.

    Bo Aldebarańczycy być może istnieją - natomiast to drugie jest (jak to już wykazałem rok temu na blogu) zupełnie nie-moż-li-we.

  • 04-09-2009 23:50:00

    Czyżby przełom w walce o powrót do normalności?

    Ja bacznie obserwuję to, co się dzieje. Z tym, że mnie mało interesuje to, co powiedział p.Włodzimierz Putin, lub to za ile kupiono to-i-owo: mnie interesują rzeczy naprawdę ważne. A dla wydania opinii o stanie twierdzy nie jest ważna informacja, ile zgromadzono w niej wojska – lecz informacja o – maleńkim, być może – pęknięciu u podstawy muru...

    To są rzeczy, na które zwraca uwagę fachowiec oglądający budynek. Ale większość woli na ogół gadać o śmiałej linii architektonicznej...

    Temat zacznę od historii. Przed kilku laty napisałem, bodaj do Dziennika Polskiego”, felietonik – którego nie potrafię odnaleźć w archiwum – w którym odnotowałem ciekawą obserwację. Otóż kiedyś gazety donosiły o wydarzeniach sprzed kilku miesięcy. Potem, jak komunikacja się usprawniła, sprzed kilku tygodni, potem nawet dni... Wreszcie weszła telekomunikacja – i wiadomości dostajemy po godzinie, a czasem i minucie po zajściu...

    Wydawałoby się, że to już koniec tego swoistego wyścigu zbrojeń. Otóż nie. Obserwuję z niejakim przerażeniem, że w gazetach coraz więcej miejsca zajmują nie wiadomości z przeszłości – lecz „wiadomości” o tym co zajdzie! Na konferencji w Pitigrillewie minister X przedstawi projekt... Słynna aktorka wyjdzie za mąż za... Grozi nam epidemia H1G2W3, W roku 2011 PKB Polski osiągnie poziom... I tak dalej. W wielu wydaniach „wiadomości” z przyszłości zajmują więcej miejsca, niż informacje o tym, co się wydarzyło!!!

    Tyle wstępu historycznego – przechodzimy do rzeczy.

    Jak Państwo zapewne zauważyliście, piszę zazwyczaj „Rząd” w cudzysłowie. Nie z braku szacunku czy chęci nagrywania się – lecz dlatego, że dzisiejsze „rządy” wcale nie są „rządami” - czyli władzą wykonawczą. Nie wiem, jak gdzie indziej (wiem, że w wielu krajach jest tak samo) ale w III RP „rząd” (który zresztą słusznie nie nazywa się „rządem” lecz „Radą Ministrów” - bo nie „rządzi” lecz „radzi” nad projektami ustaw!!) nie jest w ogóle władzą wykonawczą! Tę rolę pełnią podsekretarze stanu – natomiast „Rząd” to po prostu III Izba Parlamentu, mająca prawo projektowania ustaw (nad czym głosują – czego normalny rząd oczywiście nie robi, bo niby dlaczego Minister Kultury i Minister Sportu mieliby przegłosować Ministra Wojny w sprawie dotyczącej Ministerstwa Rolnictwa????).

    W normalnym kraju rząd jest władzą wykonawczą – czyli: ktoś-tam (Król? Rada Koronna? Parlament?) uchwala ustawy – a premier pilnuje, by ministrowie je wykonywali. Rząd w ogóle – poza momentami kryzysu – się nie zbiera!! Akty wykonawcze podpisuje premier, a kontr-asygnuje właściwy minister – co to obchodzi resztę ministrów? Mają wykonywać to, co im Ustawodawca, względnie Sąd, nakazał – i tyle...

    Otóż iskierką nadziei na powrót do normalności, jest postanowienie premiera „rządu” - a może już rządu - Republiki Bułgarii, p.Bojko Borysowa. Zabronił On mianowicie ministrom – jak wynika z informacji:

    http://wyborcza.pl/1,75477,6972076,Bulgarski_premier_uczy_ministrow_mowic.html

    używać czasu przyszłego!!!

    To jest naprawdę kontr-rewolucja!

    Oznacza, że ministrowie nie będą już mogli projektować ustaw (zajmie się tym parlament) tylko będą musieli je wykonywać – i raportować o ich wykonaniu! Mają mówić, co zrobili, co się stało, co się w ogóle dzieje. Od projektów są inni.

    Jak wiele razy pisałem: narciarz jest od zjeżdżania, a nie od projektowania ustawienia bramek na trasie slalomu! I p.Borysow najwyraźniej wciela tę oczywistą zasadę w życie.

    Co „Gazeta Wyborcza”, przyznająca, że „Nowy szef bułgarskiego rządu Bojko Borysow bije rekordy popularności” komentuje: „

    ...wpadł na kolejny szalony pomysł. - Moi ministrowie będą odtąd mówić tylko w trybie dokonanym - obwieścił w środę, kiedy informował o planach zamrożenia wzrostu emerytur, płacy minimalnej i świadczeń do połowy 2010 r. - Nie będą składać obietnic, będą raportować wyłącznie o tym, co zrobili, o spełnionych obietnicach z kampanii wyborczej”.

    „Powrót do normalności” nazywa się w dzisiejszych czasach „szalonym pomysłem”. Istotnie: w domu wariatów to człowiek zdrowy na umyśle uważany jest za nienormalnego.

    Mam nadzieją, że p.Borysowa szybko nie zagryzą...

     

     

  • 03-09-2009 23:49:00

    My home is my castle?

    W Wielkiej Brytanii, gdzie obowiązywała kiedyś zasada „My home is my castle” wsadzono do kryminału na rok p.24-letnią p.Emmę Griffinównę z Kilmarnock (Szkocja) za przechowywanie na swoim komputerze zdjęć „Setek gwałconych i maltretowanych dzieci” Oprócz tego miała na nim – o zgrozo – zdjęcia dzieci z sąsiedztwa.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,Setki-gwalconych-i-maltretowanych-dzieci-na-dysku-24-latki,wid,11454566,wiadomosc.html?ticaid=18aef

    Pierwsza uwaga: gdyby zdjęcia te zbierał mężczyzna, oberwałby co najmniej 5 lat kryminału. Ale nie to jest przedmiotem dyskusji.

    Panna Gryfinówna nie dokonała żądnego przestępstwa!! W moim domu mogę trzymać sobie nawet narzędzia katowskie – i to jest moja prywatna sprawa. Gdyby nawet – co nie zostało dowiedzione – panna Gryfinowna wymieniała się tymi zdjęciami z innymi sadystami-pedofilami – to też nie jest to przestępstwo.

    Przestępstwem byłoby, gdyby p.Gryfinowna te zdjęcia rozpowszechniała – czyli udostępniła w Sieci dla wszystkich (a, nie daj Boże, wciskała je na siłę, jak to robią niektóre strony z pornografią)

    Na domiar złego „Sędzia tłumaczył, że zasądzony wyrok ma na celu zarówno ukarać Griffin, ale również działać odstraszająco na innych pedofilów”. Jasne: użyto p.G jak wronę, która się zabija i wiesza na patyku.

    I wreszcie czwarta sprawa: gdy 40 lat temu zaczynała się dyskusja o pornografii, to zwolennicy jej swobodnego rozpowszechniania twierdzili, że oglądanie pornosów powoduje, że ludzie nie będą dokonywać takich aktów w rzeczywistości – zadowalając się obrazkami właśnie. Czy przypadkiem to, że p.Gryffinówna oglądała te obrazki ,nie było przyczyną tego, że nie napadła Ona na jakieś dziecko z sąsiedztwa, nie zaciągnęła go do piwnicy i nie torturowała?

    Nie wiem – powtarzam. Ale takiej możliwości nie odrzucam...

     

  • 02-09-2009 22:54:00

    Czy można się ubezpieczyć od WSZYSTKIEGO ?

    Krytykę jakiegoś pomysłu najlepiej się przeprowadza przez sprowadzenie go do absurdu. Jeśli ubezpieczenie na życie, OC, AC itd. - są dobre – to czemu nie ubezpieczyć się OD WSZYSTKIEGO?

    Można się ubezpieczyć od tego, czy potrawa w restauracji będzie niesmaczna, można się ubezpieczyć od tego, że zachoruję na osteoporozę... Od wszystkiego można się ubezpieczyć – ale mnie chodzi nie o to, że mogę się zabezpieczyć od każdej przypadłości – lecz o ubezpieczenie się OD WSZYSTKIEGO.

    Od tego, że za minutę siądzie prąd i nie będę w stanie zamieścić tego wpisu – również.

    Krótki namysł wystarczy by zrozumieć, że gdybym to robił, to codziennie musiałbym płacić wyższe składki, niż otrzymywałbym w odszkodowaniach. Oczywiście: miałbym i chwile tryumfu: gdybym np. złamał nogę... Ale nie co dzień człowiekowi takie szczęście się trafia.

    Powiedzmy jednak, że oddziedziczyłem spory majątek – i stać mnie, by co dzień do interesu z ubezpieczycielami dopłacać. Czy wtedy warto się ubezpieczyć?

    Ja uważam, że absolutnie NIE!

    Czy Państwo zdajecie sobie sprawę, co by to oznaczało? Oznaczałoby, że NIC nie warto robić! Jeśli mi się uda – płace składkę; jeśli mi się nie uda – to suma odszkodowania równoważny mi przykrość... Nikt by się już nie cieszył... ani nie martwił, oczywiście. Po złamaniu nogi zamiast płakać podliczałbym słusznie osiągnięty zysk...

    Chcielibyście Państwo żyć w takim świecie?

    Nie? No, to to te cząstkowe ubezpieczenia to kolejne kroki do tego Nowego, Wspaniałego Świata!

    A więc: nie należy ich robić!

  • 01-09-2009 23:41:00

    Ciekaw jestem...

    ...czy wielu Czytelników  "Dziennika Polskiego" połapało się, do czego piłem zamieszczając ten felietonik:

    Kanada na drodze postępu!

    Kosztem CAN$ 20.000.000 został poczyniony milowy krok w kierunku d***kracji. W parlamencie dominium Kanady został zainstalowany potężny komputer wyposażony w program "Demostenes", będący owocem pracy dziesiątków kanadyjskich i amerykańskich naukowców.

    W projekcie wziął też udział Polak, p. prof. Dawid Dummkerl. Powiedział on agencji KPW: "To naprawdę wielkie osiągnięcie. Dzięki "Demostenesowi" nawet największy idiota... przepraszam, chciałem powiedzieć: sprawny umysłowo inaczej - może przemawiać z parlamentarnej trybuny. "Demostenes" przekłada jego słowa - niezależnie od tego, jak byłyby niezrozumiałe - na poprawny język angielski albo francuski".

    Potrzeba stworzenia takiego programu była paląca, ponieważ sprawni umysłowo inaczej mają, zgodnie z regułami d***kracji, coraz większą reprezentację w Parlamencie - i jest niedobrze, że ich, słuszne, oczywiście, postulaty są niezrozumiałe, bądź wyśmiewane przez innych szowinistycznie nastawionych parlamentarzystów.

    Otóż, wbrew pozorom, nie do postępującej w d***kratycznych społeczeństwach głupoty - lecz do nadzwyczajnego ceckania się z "niepelnosprawnymi".

    Ale, ponieważ temat to drażliwy - i dotyczy polskiego Sejmu - to może i lepiej, ze niewielu się domyśli?