Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63924 komentujących
20735 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 30-06-2009 23:50:00

    Felicjan Gajdus?

    O sprawie kol. Felicjana Gajdusa będzie jutro w V-BLOGu - wspominam o niej na blogu na ONET.pl

    Chodzi o uznanie za niekonstytucyjny nakaz zapinania pasów w samochodach.

    Mam propozycję: może ci z Państwa, którzy 9-VII będą w Warszawie,  a znajdą czas o. 13.tej - wybrali sie w al.Szucha? Wstęp na posiedzenia TK jest wolny. 

    Skandal w Pradze

    Duża część parlamentarzystów Czech i Moraw zaczęła grozić JE Wacławowi Klausowi, że jeśli nie podpisze on szybko traktatu reformującego, to uznają go za "czasowo niezdolnego do pełnienia obowiązków prezydenta" - i wtedy przy podpisywaniu zastąpi go premier.

    W normalnym państwie takich parlamentarzystów uznałoby się za niezdolnych do pełnienia funkcji senatora czy posła. No, bo jakże: grozić prezydentowi, który wykonuje swój urząd w sposób, który uważa za najsłuszniejszy? Co więcej: grozić działaniem będącym jawną kpiną z konstytucji - która przez "czasową niemożność" rozumiała np. ciężka chorobę.

    P. Klaus wyrasta na bohatera całej Europy - a przynajmniej większości Europejczyków. Bo większość jest, jak wiadomo, zdecydowanie przeciwna temu traktatowi.

    Jeszcze męczennikiem zostanie?

    A teraz o prawdziwym męczeństwie. Sąd w Białymstoku oddalił wniosek Jakuba W. (który zamordował swą 15-letnią kochankę, gdyż ta nie chciała zabić ich wspólnego dziecka, które nosiła w łonie) – o zmniejszenie wyroku. Dobre i to...

    A może by Kościół Rzymsko-katolicki tę dziewczynę – Patrycję – naprawdę uznał za męczennicę? W końcu oddała życie nie chcąc zgodzić się na usunięcie ciąży...

  • 29-06-2009 23:54:00

    Czy JE Donald Tusk to dobry Hospodar?

    Ostatnio przestalem walić w w PO jak w bęben - bo nie robiła nic szczególnie złego. Wcale też - ku oburzeniu niektórych - nie wieszalem na ogół psów na JE Aleksandrze Łukaszence.

    Dziś nie wytrzymalem - i walnąłem z dwururki - tytułując to:

    Bat'ko w Radwanie

    Zawsze pisalem, że JE Aleksander Łukaszenka to znakomity polityk – jak na czasy d***kracji, oczywiście. Spokojnie manewrował między Federacją Rosyjską, Stanami Zjednoczonymi  i Wspólnotą Europejską – wychodząc z tych manewrów wzmocniony.

    Gdyby jeszcze – pisałem – p.Łukaszenka znał się nieco na gospodarce...

    Najwyraźniej JE Donald Tusk wziął moje pochwały serio – i zaczęł naśladować prezydenta Republiki Białoruskiej. Ale w czym???!!?

    Pojechał do Radwana (gm. Szczucin, woj. małopolskie) i tłumaczył miejscowym rolnikom, że ktoś bardzo głupio postawił stacje trafo na terenach zalewowych. No, i w wyniku powodzi szlag trafo trafił.

    Tylko – na litośc Boską: od takich orzeczeń nie jest premier „Rządu”!!! Od tego jest wlaściciel stacji, który powinien wylac projektanta na zbity pysk i wytoczyć mu proces o odszkodowanie za spowodowanie zniszczeń.

    JE Łukaszenka pouczał osobiście hokeistów, jak mają strzelać bramki – i traktorzystów, jak należy orać. Nie jestem pewien, czy akurat to jest najcenniejszy wkład p.Łukaszenki w teorię sprawowania władzy...

    Mieliśmy juz przykład śp.Piotra Jaroszewicza, ktory pokazywał ministrom i wojewodom jak motorniczowie mają hamować, by tramwaj tracil jak najmniej energii. A teraz w Jego ślady idzie p.Tusk...

    O zgrozo...

    Ale może własnie dlatego jest taki popularny? Prawie jak p.Łukaszenka...

    To "prawie" robi wielką różnicę...

     

     

  • 28-06-2009 23:50:00

    Drodzy Państwo!

    Dziś niedziela - zamiast wpisu: wynurzenie.

    Ja się tydzień temu ostro wziąłem za bezpośrednią dzialalność polityczną - ale ja nie mogę sam robić wszystkiego. Dlatego wielka prośba, umówmy się: ja jeszcze raz zamieszczę formularze do zbiórki podpisów w/s "Kioto" i kary śmierci - a Państwo zwiększycie wysilki, by szybko zebrać po te 100.00 na każdą sprawę. Bo w tym tempie potrwa to pół roku. 

    Jak Państwo chcecie, by coś się działo - to przyłóżcie ręki!

    Zgoda?

  • 27-06-2009 23:50:00

    Ubezpieczenie

    Rozwinęła się dziwna dyskusja n/t celowości przymusu ubezpieczenia OC.

    Dziwna - bo wszyscy przyjmują założenie, że ofiara wypadku POWINNA otrzymać odszkodowanie.

    No, dobrze - a jeśli komuś spadnie na głowę meteoryt? To kto ma płacić?

    Gdybyśmy płacili tym, których stuknął samochód, a nie płacili tym, których stuknął meteoryt - to byłoby niesprawiedliwe. A to, że meteoryty walą rzadko, a samochody często - nie jest żadnym argumentem, Sprawiedliwość nie zależy od częstości.

    Jesli państwo nie pokrywa kosztów ofiarom meteorytów, to nie powinno również gwarantować tego ofiarom wypadków drogowych!

    A gdyby przymus OC zniesiono, to więcej ludzi by się po prostu ubezpieczyło. I od samochodu, i od meteorytu.

    A płacić powinien sprawca wypadku - ale to już inna sprawa...

  • 26-06-2009 23:55:00

    Agresja Judykatury

    Od dawna niektórzy ludzie narzekają, że Władza Sądownicza zaczęła wtrącać się w kwestie zastrzeżone dla innych władz. Dotyczy to również naszego Trybunału Konstytucyjnego, który np. orzekł, że sprzeczne z Konstytucją jest... zniesienie obowiązku przynależności adwokata do Izby Adwokackiej – ale nie tylko...

    To samo zjawisko dostrzegalne jest w wielu innych krajach. Judykatura – dawniej wymieniana na trzecim miejscu, po Legislaturze i Egzekutywie – wzięła srogi odwet – i wtrąca się, w co może. Sprzyja temu słabość legislatur i egzekutyw. Natomiast sędziowie są zdeterminowani, by czynić Dobro... zamiast orzekać, co jest z Prawem zgodne, a co nie jest. A to – i tylko to – jest ich prawem i obowiązkiem.

    Drastycznym przykładem jest werdykt Sądu Najwyższego stanu Płd. Karolina, który orzekał w niecodziennej sprawie. Otóż p.Marek Stanford, długoletni gubernator tego stanu, odmówił przyjęcia tzw. „pomocy federalnej” - czyli wydrukowanych na polecenie Białego Domu fałszywych pieniędzy. Ta „pomoc” to pułapka mająca na celu wprowadzenie socjalizmu. Stany miały ją przyjąć, by „pomagać najuboższym”... a potem, w następnych latach, miały już pomagać z własnych funduszów.

    I oto SN Karoliny Płd. orzekł, że nie wzięcie tych pieniędzy jest sprzeczne z Konstytucją!!

    Otóż przeczytałem raz jeszcze konstytucję USA – i żadnej takiej prowizji tam nie ma. Mogę się też założyć, że nie ma niczego takiego w konstytucji stanu. Ten „wyrok” sądu to po prostu uzurpacja – podobnie jak owo sławetne orzeczenie „polskiego” TK.

    Nie wiem, na jakiej podstawie SN stanu SC w ogóle się tym zajął: najprawdopodobniej prawem Kaduka (podobnie najzupełniej bezprawnie TK zajął się w 1992 roku Uchwałą Lustracyjną!) . Jednak są w Karolinie potężne siły chcące albo zbudować socjalizm, albo po prostu rozkradać tę „pomoc” - więc będą wrzeszczeć, że p.Stanford ma się słuchać – i koniec. Nie wiem też, czy p.Stanford może skarżyć orzeczenie swojego SN do federalnego SN w Waszyngtonie.

    Wiem natomiast, że do najwyższych stanowisk w sądownictwie doszło właśnie „pokolenie Woodstock.

    Póki tarzali się w błocie i bredzili o powszechnej równości – nikt się nimi nie przejmował.

    Obecnie stanowią śmiertelną groźbę.

  • 25-06-2009 23:59:00

    Atak na USA???

    Najwyraźniej rozpoczął się sezon ogórkowy. Widać to po wielu tytułach w prasie - i w Sieci. Np. portal „Wirtualna Polska” ogłosił, że „Korea może zaatakować USA” - podpierając się opiniami „ekspertów”.

    Jeden z tych „ekspertów”, p.płk.Zdzisław Śliwa z Akademii Obrony Narodowej (czyli opłacany z kieszeni podatnika) oświadczył – pardon: „przyznał”, że „Taki atak jest technicznie możliwy” bo Technologia rakietowa północnokoreańskiego reżimu jest wystarczająco zaawansowana, by zaatakować USA”. Jednak już p.gen.Stanisław Koziej mówi tylko, że „ Północnokoreańska technologia rakietowa jest na tyle zaawansowana, że należy ją brać bardzo poważnie. Jego zdaniem, w nieodległej perspektywie Koreańczycy z Północy będą w stanie zaatakować terytorium USA”.

    Nie przeszkadza to w nadaniu tym informacjom sensacyjnego tytułu: „Korea Północna może wystrzelić rakietę dalekiego zasięgu w kierunku USA, co do tego zgadzają się eksperci pytani przez Wirtualną Polskę”.

    I rzeczywiście: „Wirtualna Polska” nie kłamie. Jest to prawda. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że 15-letni syn moich znajomych sam konstruuje rakiety, które latają ze 300 metrów w górę – i też może „wystrzelić rakietę w kierunku USA”.

    Tak właśnie robi się ogórkową sensację.

    W rzeczywistości jest to kompletny nonsens. KRL-D jest rządzona przez trzeźwo myślących ludzi, doskonale wiedzących, że ich rakiety w ogóle nie mogą dolecieć do USA, a gdyby nawet mogły, to system przeciwrakietowy, zdolny powstrzymać atak paruset rakiet sowieckich, bez najmniejszej trudności taka rakietę by zestrzelił, gdyby istniało najmniejsze nawet prawdopodobieństwo, że doleci ona do Ameryki.

    A gdyby doleciała i nawet wybuchła (urządzenia produkowane w socjalizmie są na ogół zawodne...) - to zmasowany atak amerykański na ośrodki wojskowe w Korei Północnej zmiótłyby z powierzchni ziemi państwo o nazwie KRL-D – i terytorium Korei północnej przeszłoby pod okupację Republiki Korei (ku uldze znakomitej większości mieszkańców tego kraju).

    Ciekawe w tym jest jedno: wszyscy dziennikarze podkreślają zgodnie, że „Amerykanie traktują zagrożenie ze strony KRL-D bardzo poważnie”.

    Nic dziwnego. Wystarczy dać parę dolarów dziennikarzom, którzy są dokładnie tak samo sprzedajni, jak ich polscy koledzy – a ci już odpowiednio postraszą. I politycy dadzą pieniądze, na rozbudowę kolejnych systemów – zabawek w rękach wojskowych.

    Bo dziś, proszę Państwa, wojsko (i całe NATO) służy tylko do tego, by politycy, urzędnicy i wojskowi mogli brać łapówki za zamawianie kolejnych, coraz kosztowniejszych broni.

    W Polsce zresztą tak samo...

    Ale jest w tym jeszcze jeden problem. "Wirtualna Polska" pisze w innym miejscu: p/t:

    "ONZ ukarze Koreę Północną za próby rakietowe?"

    tak:  "Amerykańscy dyplomaci i ich sojusznicy zastanawiali się nad sankcjami dla Korei Północnej, która - jak twierdzą - przeprowadziła nielegalny test z rakietą dalekiego zasięgu."

    Ciekawe, kto - zdaniem dziennikarzy - ma prawo określać, które działania suwerennego w końcu państwa, jakim jest  KRL-D, są "legalne:"?

     

  • 24-06-2009 23:40:00

    Realny Kongres

    Kiedyś miałem dyskusję z pewną feministką. Podszedłem ją chytrze. Spytałem:

    „Czy naprawdę uważa Pani, że mężczyzna powinien SZYĆ???”

    "Oczywiście!" – odparła bez zmrużenia oka.

    „A być pielęgniarką?”

    „Oczywiście: pielęgniarzem” - poprawiła

    „I może jeszcze sortować listy na poczcie?”

    „A czemu nie?”

    „No właśnie! Widzi Pani: przewaga mężczyzn nad kobietami w pracy przejawia się w tym, że mężczyźni mogą – jak sama Pani przed chwila stwierdziła – zrobić WSZYSTKO, co potrafią robić kobiety; natomiast kobiety wielu rzeczy nie potrafdią; Np. unieść 60 kilogramów...”

    Biedaczkę zamurowało.

    A w Warszawie, pod hasłem: "Polska dla kobiet! Nasze wizje i postulaty" odbył się właśnie sabat feminazistek.

    Osławiona filozofka, p. prof. Magdalena Środowa, oświadczyła na nim: "Nie widzę żadnych zagrożeń płynących z wolności indywidualnej, jedyną granicą jest cierpienie drugiego człowieka. Nie wiem, jakie zagrożenie jest w tym, że kobieta sama decyduje o swoim macierzyństwie, dlaczego ta sfera musi być związana z naturą, a nie może podlegać indywidualnym wyborom". P. Rafał. A. Ziemkiewicz już chyba 15 lat temu zaproponował, by mężczyźni też mieli prawo "wyskrobania" niechcianej już żony. Bez cierpienia, a jakże: tyle jest znieczulających środków...

    A ja pytam: jeśli kobieta SAMA decyduje o macierzyństwie, to dlaczego mężczyzna miałby płacić alimenty??!!??

    Przewaga mężczyzn nad kobietami bierze się też stąd, że nie organizują "Kongresów Mężczyzn Polskich". Na pewno wtedy też wygadywaliby wtedy, jak p. Agnieszka Graff na tym "Kongresie", bzdury typu "Musimy się urealnić...". A tak się nie ”urealniają” - i dlatego jakoś się im żyje. Gąsiennice też się nie „urealniają” - i też żyją. Zapewne między gąsiennicami też nie ma feministek...

    Nb. za ten "Kongres" zapłacili oczywiście mężczyźni. Realni.

     

  • 23-06-2009 23:35:00

    Kilka odpowiedzi - zza granic.

    Najpierw wyjaśniam: ja też mam trzy komputery ( w razie potrzeby: więcej...) mają one jednak wspólny serwer co powoduje pewien galimatias. A ja jestem w tej chwili na Węgrzech - co, jak widać, mocno poprawiło jakość połączeń.

    Co do ataku Krysia w październiku: jest oczywiste, że ekonomiści wróżą zazwyczaj z fusów - tu jednak są przeslanki. Przede wszystkim "Rząd", choc w umiarkowanym zakresie,  wziął się jednak za walkę z kryzysem - czego negatywne skutki okażą sie po wakacjach, gdy skończą się prace sezonowe.

    Druga przesłanką jest postepowanie "Rządu", który bierze się za podwyżki podatków pośrednich - a jednoczesnie unika podniesienia bezpośrednich, co oznacza, że wedle "Rządu" gospodarka wisi nad krawędzią.

    A po trzecie: bardzo chciałbym sie mylić.

    A po czwarte: przepraszam, że odpowiadam  tak pobieżnie. Ale jestem trochę zmęczony.

  • 23-06-2009 00:20:00

    Niestey - znów opóźnienie tym razem nie wstawia sie treśc

    .

  • 21-06-2009 23:48:00

    Problemy nie zniknęły,

    mój cholerny komputer zupelnie oszalal - co spowodowało makabryczne opóźnienie przy redagowaniu "Najwyższego CZAS!"u.

    Nie mam zdrowia czegokolwiek teraz wpisywać - proszę mi wybaczyć!

    =====

    PS. Pytajacym o przebieg Konwentyklu UPR przekazuję tekst komunikatu, ktory posłałem do "Najwyższego CZAS!"u:

    "20-VI odbył się „powyborczy” Konwentykl Unii Polityki Realnej. Sygnatariusze omówili działania Partii w ostatnim roku i uchwalili rezolucję:

    Konwentykl UPR, oceniwszy działalność kierownictwa Partii w ostatnich wyborach oraz wyniki tych wyborów, wzywa Prezesa do rezygnacji.

    Konwentykl, ustaliwszy, że kryzys w finansach Partii przeminął, uchwalili składkę od Członka-Sygnatariusza na 300 zł rocznie (pięciokrotność skladki Członka Zwyczajnego; od r.2010). Uchwalił też niewiążące zalecenie, by w wyborach samorządowych Partia do sejmików wojewódzkich startowała samodzielnie; z innych zaleceń Konwentykl zrezygnował, by nie wkraczać w kompetencje Rady Głównej".

  • 20-06-2009 23:51:00

    Przepraszam - mam problem z komputerem.

     Nie wiem, czy poważny - la lutta continua

     

  • 19-06-2009 23:57:00

    Jak wychowywać ludzi nieodpowiedzialnych?

    Co do problemu „przeładowanego samochodu”, o którym z pasja pisałem na swoim blogu: czym innym jest przewożenie czegoś co wystaje z samochodu i może zagrozić innym – a czym innym jest to, co się dzieje w samochodzie. Jest oczywiste przy tym, że dwadzieścioro dzieci w samochodzie przeszkadza w prowadzeniu – ale przecież kierowca z tego właśnie powodu jedzie ostrożniej, i stwarza mniejsze zagrożenie dla innych. Przecież przy silnym deszczu na drodze mój samochód stwarza znacznie większe zagrożenie dla innych, niż dwudziestka brzdąców w samochodzie – a jednak nie zakazujemy jazdy w deszcz!

    (Oj! Żebym nie napisał tego w złą godzinę... „Prawo Lityńskiego” się kłania!)

    Kierowca musi dopasować prędkość itp. do sytuacji – a obejmuje to przecież nie tylko sytuację na szosie, ale i sytuację w kabinie. Jeśli rozmawiam przez telefon, to automatycznie zwalniam. Bo to odciąga moją uwagę. Ale jeśli droga jest prosta, dobrze oświetlona itd. - to nie zwalniam – bo niby dlaczego?

    Polski ustawodawca po prostu nie wierzy, że kierowcy są ludźmi odpowiedzialnymi, wcale nie pragnącymi ginąć ani  zabijać innych. Zakłada, że kierowcy są nieodpowiedzialni.

    A tragedia polega na tym, że ludzie traktowani jako nieodpowiedzialni, po jakimiś czasie stają się nieodpowiedzialni!!

     

  • 18-06-2009 23:47:00

    Jak wychowywać?

    Kwestia wychowania dzieci jest niesłychanie ważna - bo "Zawsze takie rzeczypospolite będą jakie nich młodzieży chowanie". Już śp.Witold Gombrowicz  twierdził, że młodzież mamy upupianą, a śp.Roman Dmowski uważał, że Polska rządzą kobiety...

    Mamy kolejnego Małego Bohatera: gdy pijana (2‰) matka spała i pojawił się ogień, 8-letni dzieciak chlusnął na niego wodą, ubrał 5-letnią siostrę i zadzwonił po policję. Policja, na szczęście, nie zabrała dzieci do domu dziecka, lecz oddała babci. Matce grozi (za co?) 5 lat...

    Chwalcom Bohatera przypominam, że 8-letni Ottonek, późniejszy cesarz, mając 8 lat prowadził (pod okiem doradców, oczywiście) wyprawę wojenną. 11-letni Libańczycy strzelają z automatów i zabijają wrogów. I to jest normalne.

    My zaś mamy młodych, 40-letnich poetów i 50-letnich polityków, którzy nie umieją otworzyć konta w banku.

    Robimy, co można, by dzieci miały lekkie życie, by nie stały się samodzielne. Niedługo normalne dzieci będą rosły głównie w rodzinach meneli.

    Bo to trudności rozwijają i hartują.

    Oczywiście: - o czym już nie pisałem w "Dzienniku Polskim" - będą straty. Zawsze były. Właśnie w rodzinach meneli - ale nie tylko.  I zawsze lepiej, gdy rodzi sie piecioro dzieci, z czego jedno-dwoje umiera - niz gdy rodzi sie w rodzinie jedno-dwa - i sie na nie chucha i dmucha.

  • 17-06-2009 23:51:00

    Prawica?

    Byłem dzis na dyskusji o Prawicy w unio-wyborach. Pokłócilim sie z Prawicę Rzeczypospolitej, a tako-ż i WCzc. Arkadiuszem Mularczykiem (PiS, Nowy Sącz ).

    W odróżnieniu od innych dyskutantów byłem nastawiony optymistycznie. Twierdziłem mianowicie, że elektorat partyj unio-sceptycznych to równiez różnica miedzy "normalna" frekwencją, a ta w unio-wyborach. 30% ludzi udowodniło, że maja UE, WE, KE itd - w nosie. 

    Tyle, że o ten umysły tych zacnych ludzi trzeba walczyc.

    Jak napisałem byłem w "Dzienniku Polskim" wybory do Europarlamentu nie mają, oczywiście, żadnego znaczenia - bo nie ma go i sam EP. Ciekawe wnioski można jednak wyciągnąć z tego, jak głosowała prounijna część (22 proc.) obywateli III RP...

    Najwięcej głosów otrzymali na przykład dwaj panowie z przeciwnych obozów: jeden, zarejestrowany przez SB jako TW "Docent" i "Karol", a drugi to WCzc. Zbigniew Ziobro. (PO, Kraków)Uskrzydlony powodzeniem najwyraźniej zamierza przejąć ster PiS z rąk Jarosława Kaczyńskiego.

    Ten ostatni to polityk starej daty, mający swoje fobie, człowiek Centrum (nie Prawicy, broń Boże!) - ale jednak człowiek z zasadami. Natomiast p. Ziobro to, oczywiście, nie żaden Adolf Hitler; to raczej taki Henryk Himmler.

    Może inaczej: to tak, jakby śp.Romana Dmowskiego chciał w 1935 zastąpić śp.Bolesław Piasecki.

    To ja się boję. To może już lepiej, by nadal Polską rządziła, jak do tej pory rządzi, bezpieka?

  • 16-06-2009 23:51:00

    Budżet 20010

    Dwaj eksperci BCC, pp.Mirosław Barszcz i Janusz Zieliński, omówili przedłożony przez „Rząd” projekt budżetu III RP na rok 2010. Ogólna teza jest taka, że budżet jest „ostrożny”,  bo „Rząd” nie wie, co będzie za parę miesięcy.

    Eksperci to rozumieją. Ktoś zadałby pytanie: w takim razie dlaczego, na Boga-Ojca, „Rząd” musiał przedłożyć budżet przed 15-VI poprzedniego roku?? Eksperci to też rozumieją: bo musiał go przedstawić tzw. „Komisji Trójstronnej”. Wymóg ustawowy.

    Tymczasem „Komisja Trójstronna” to absurdalny organ nie figurujący w Konstytucji – organ, który (jak widać) przeszkadza w sprawnym rządzeniu. Dlaczego Senat i Sejm tej „Komisji”  nie rozwiążą?

    Dobre pytanie! A dlaczego nie rozwiązuje się setek, nieraz bardziej szkodliwych, instytucyj?

    W tym raporcie (można go ściągnąć stąd: http://www.bcc.org.pl/stanowiska_szczegoly_arch.php?objectID=695 )  najbardziej zdumiewa mnie passus:

    "Perspektywa znaczącego deficytu wymagać będzie nowej, skuteczniejszej ofensywy prywatyzacyjnej. Należy też podjąć odważne działania w kierunku reformy finansów publicznych, tak by zoptymalizować sferę kosztów budżetu. Konieczna jest m.in. rzeczywista reforma KRUS, uszczelnienie wydatków socjalnych (przez wprowadzenie tzw. kryterium majątkowego) i uszczelnienie systemu podatkowego".

    Ja przez „odważne działania” rozumiałbym likwidację KRUS i ZUS, zniesienie przymusu ubezpieczenia się emerytalnego i stworzenie Funduszu Emerytalnego (zgodnie z Programem UPR) w oparciu o fundusze z prywatyzacji właśnie. Prywatyzację oświaty i medycyny...

    Tak na początek.

    Jeśli „odważnymi reformami” ma być reforma KRUS – zupełnie marginalnej instytucji, wartej może parę miliardów – to daleko nie zajedziemy...

     

  • 15-06-2009 23:57:00

    Walczymy z KIOTO

     

    ONZ przyjęła w 1992 roku Ramową Konwencję o Zmianach Klimatu – typowy bełkot intelektualistów i polityków:

    http://www.mos.gov.pl/g2/big/2009_04/4e44100805223001faf9e05781c09558.pdf

    z którego – na szczęście – nic konkretnego nie wynika. Jednakże w 1998 w mieście Kioto podpisano Protokół (Konwencja przewiduje taki właśnie tryb postępowania: przez protokoły)

    http://www.mos.gov.pl/g2/big/2009_04/00c84b5fa74363a47ba9b44ab8af96ec.pdf

    zawierający bardzo konkretne (i bardzo kosztowne) postanowienia, których efektem ma być... obniżenie w ciągu 50 lat temperatury Ziemi o 0,2°C.

    Sam cel jest śmieszny – a w ogóle ludzie wolą raczej temperaturę nieco wyższą. Twórcom Protokołu jednak zupełnie nie zależy na temperaturze – zależy natomiast, i to bardzo, na wprowadzeniu handlu „limitami” gazów „cieplarnianych”, na zmuszaniu ludzi do produkcji niepotrzebnych urządzań – bo jedni na tym zarabiają, a drudzy pobierają od tej działalności podatki.

    Z solenności, z jaka WE traktuje sprawę Holokaustu można się śmiać – tu jednak nie ma się czego śmiać: w wyniku wprowadzenia ustaleń z Kioto cena energii do roku 2020 ma wzrosnąć... czterokrotnie!!! Oznacza to zastój, albo nawet ostry regres gospodarki.

    USA Protokołu z Kioto nie podpisały, ChRL w zasadzie też – głupstwo to zrobiła ostatnio Rosja, co może umożliwić interpretację, że Protokół z Kioto wszedł w życie.

    Należy więc jak najszybciej wycofać podpis Polski spod całej Konwencji. Nie muszę Państwa tu przekonywać, że cała ta teoria o tym, ze to człowiek powoduje GLOBCIO jest bzdurna. Należy powiedzieć po prostu: „Cesarz jest nagi” - i się wycofać.

    Ktoś musi być pierwszy. Dlaczego nie Polska?

    Jestem przekonany, że jeśli III RP wystąpi z „Kioto” - to nie miną trzy miesiące, a zrobią to dwa dalsze państwa Wspólnoty Europejskiej. A za dalsze trzy: sześć następnych. Reakcja na eko-terroryzm już się zaczyna.

    A zaczyna się – bo kończą się pieniądze. Nic tak nie uczy rozsądku, jak głód.

    Więc cieszmy się, że na Zachodzie jest Kryzio! I śpieszmy się ze zbiórką podpisów - bo po ratyfikacji Traktatu Reformującego będzie za późno!!

     

     

    =====

     

    PS. Formularze bedą z opóźnieniem - być może dopiero rano. Wczoraj obok "Oświadczonka" nie zamieściłem wpisu, bo po prostu zmęczenie skłoniło mnie do udania się w objęcia Morfeusza, homosia albo bisexa zapewne...

     

  • 14-06-2009 23:48:00

    Niestety - będzie godzinne opóźnienie

    Przepraszam nocnych Marków...

    A na razie:

    Oświadczonko

    Ze strony obecnego kierownictwa UPR lecą informacje, że „wynik wyborów był mimo wszystko sukcesem”, że „kampania telewizyjna była najlepsza ze wszystkich”, a „wynik byłby jeszcze lepszy, gdyby Korwin-Mikke, jak zwykle, nie nabruździł”.

    Z ludźmi, którym coś padło na mózgi, nie będę polemizował.

                                                                                                JKM

     

     

  • 13-06-2009 23:49:00

    Klaskanie jedną ręką

    Zen-buddyści  za szczyt możliwości abstrakcyjnych uważają klaskanie jedną ręką. Po dyskusji z p.Robertem Biedroniem w TVN24 przyszło mi do głowy, że "stosunek homoseksualny" to właśnie jak klaskanie jedną ręką.

    Słowo "płeć" pochodzi od "połowy"; po rosyjsku nawet zachowała się forma "poł". Ludzkość dzieli się na dwie połowy - i na to, by coś było "płciowe" muszą występować obydwie połowy.

    Oczywiście od każdej reguły istnieją wyjątki. Ludzi wyjątkowych nazywa się zboczeńcami - ale jeśli kogoś to razi, to można ich nazywać np. "wyjątasami". Oprócz homosiów są tam lesbijki, nekrofile, zoofile i inne dziwaki typu "transseksualistów". Istnieją też wśród nich zboczeńcy - np. zboczeńcem jest homoś mający pociąg do kobiet...

    My, jako liberałowie, doceniamy wyjątki. Ale nie możemy dopuścić, by wyjątki rozwalały nam normę!

    Wegetarianie np. nie każą nam nazywać swojego sposobu żywienia "normalnym". Oni jedzą potrawy nie "normalne" lecz "wegetariańskie" - i są ze siebie zadowoleni. Nikomu nie przeszkadzają, nikomu tego nie narzucają...

    ...i to samo robili zawsze homosie.

    Dopóki nie pojawiła się ta banda importowanych - tfu:  "gejów".

    Możecie Państwo napisać, co o tym myślicie, tu:

    http://wiadomosci.onet.pl/1989307,11,item.html

     

  • 12-06-2009 23:46:00

    Indyk myslał o niedzieli - czyli: problem wolnego piątku

    Wydawałoby się, że sprawa jest prosta: pracownikowi płaci się za to, co zrobił – lub: za to, że jest w pracy (gdzie oczekuje na klientów). W tym pierwszym przypadku, jeśli okaże się, że pracę tygodniową można zrobić w cztery dni, zamiast w pięć, to należy sobie postawić pytanie: po co on co piątek przychodzi do pracy??

    W drugim przypadku, jeśli ktoś sobie robi wolny piątek, a w miesiącu ma 22 dni robocze – to powinien otrzymywać pensję o 1/22 niższą – i po problemie.

    Z punktu widzenia psychologii nie jest jednak obojętne, czy człowiek otrzymuje dniówkę, wypłacaną przez płatniczego codziennie – i pewnego dnia jej nie dostaje - czy też dostaje na koniec miesiąca zarobek obcięty o 1/22. To drugie jest bodźcem słabszym.

    Znacznie ważniejszy jest inny problem: wartość wolnego piątku w zwykłym tygodniu może być dla pracownika znacznie większa, niż w tygodniu, gdzie jest on pomostem między dwoma wolnymi dniami. Ale i dla pracodawcy!!

    Dlatego przy omawianiu wysokości dniówki pracownik i pracodawca powinni osobno omówić dniówkę za takie wolne dni!

    Jasne układy czynią przyjaciół”; Gdyby w styczniu omówiono dniówki za cały rok...

    ...ale czy ludzie naprawdę potrafią w styczniu myśleć o maju?

    ...ale czy ludzie naprawdę potrafią w styczniu myśleć o maju?

     

     

  • 11-06-2009 23:54:00

    Japończycy oszukują?

    Na portalu pojawiła się wiadomość, że gang 160 osób okradał japońską "służbe zdrowia". Dam tylko dwa krótkie komentarze:

    1) Tytuł wiadomości brzmi: "Japończycy okradają służbę zdrowia". Tytuł jest dziwny: WSZYSCY, każdy w swoim kraju, okradają swoje "służby zdrowia" - więc żadna to rewelacja. Tytuł powinien brzmieć: "W jednym kraju, w Japonii, wpadł jeden z licznych gangów okradających służbę zdrowia".

    2) Kiedyś Japończyk z towarzystwa, gdy przyłapano go na kradzieży, popełnial sepukku poprzez hara-kiri. Po latach socjalizmu oszukiwanie państwa przestało być i tam  "wstydliwym procederem"; stało się, jak  wszędzie, sportem narodowym!

  • 10-06-2009 23:57:00

    Radosna wiadomość z Wielkiej Brytanii!


    Jak donosi „WPROST” - nareszcie kryzys w brytyjskiej służbie zdrowia:

    Brytyjska Państwowa Służba Zdrowia (National Health Service - NHS) stoi w obliczu największego kryzysu finansowego w swej 60-letniej historii - głosi raport Konfederacji NHS, będącej niezależnym przedstawicielstwem współtworzących ją instytucji.

    Według tego dokumentu realny budżet NHS na rozpoczynające się w 2011 roku pięciolecie będzie o około 15 mld funtów niższy od potrzeb, co spowoduje zwolnienia wśród personelu, redukcję świadczeń medycznych i być może również ograniczenie wydatków na nowe lekarstwa. Zagrożone może być samo istnienie NHS - z 1,5 mln zatrudnionych największego pracodawcy w Europie.

    "Historia wskazuje, że niezdolność do uporania się z dziurą budżetową spowoduje problemy wystarczająco duże, by postawić pod znakiem zapytania całą NHS. Nie możemy zakładać, że przeżyje".

    O jednego dinozaura będzie mniej? E, Czerwoni nie dopuszczą...

    Co do zbiórki podpisów: okazało się, że na portalu z jakichś powodów nie dało się tego zamieścić. Zaproponowałem, że wstawię to po prostu na WRZUTA.PL lub coś podobnego – ale współpracownicy zakrzyczeli mnie twierdząc, że jest to „nieprofesjonalne”. No, to poczekamy na „profesjonalne”. Jest długi weekend...

    Zamiast formalnie niemożliwego zmniejszenia liczby Senatorów i Posłów będziemy zbierać pod wnioskiem o wycofanie podpisu Polski spod Protokołu z KIOTO. Myślę, że będziemy tu mieli potężnych sprzymierzeńców – w poniedziałek idę na naradę w tej sprawie.

    Teraz odpowiedź na pewna wątpliwość:

    "Cholera, miałem nadzieję, że projekty ustaw będą bardziej realne, np. likwidacja „podatku Belki”, obniżka VATu o parę procent, likwidacja VATu od SMSów charytatywnych itd. Natomiast zmniejszenie liczby posłów czy wprowadzenie kary śmierci to jest kompletnie odrealnione, tylko szkoda sił i czasu! Lepiej wprowadzić coś, co potem można wykorzystać w kampanii.

    Przecież kto jest za karą śmierci? Z kim będziemy o tym rozmawiać, skoro cała Banda Czworga jest na NIE? A o obniżce podatku znajdą się chętni...

    Otóż jest to podejście mylne – co wynika z „inteligenckiego” nastawienia. Inteligentom często się wydaje, że inni ludzie też są inteligentami.

    W rzeczywistości za karą śmierci jest – wg różnych sondaży – od 67% do 79% społeczeństwa. Natomiast o „podatku Belki” słyszało może 1% - no, może 2% ludzi. Z czego część jest ZA.

    Poza tym: takie akcje służą podstawowemu celowi, jakim jest zebranie ludzi do działania w słusznej sprawie. Co mają robić zwolennicy kary śmierci – jak nie agitować przy okazji zbierania podpisów? O sprawie media może wspomną, w Sejmie się wystąpi – robiąc ruch. Tu obowiązuje zasada księcia Piotra Kropotkina: „Cel niczym – ruch wszystkim!. Z tą różnicą, że u nas cel musi jeszcze być słuszny. Aktywizacja w słusznym celu – to jest to!

     

  • 10-06-2009 13:52:00

    Proszę jeszcze o chwilę cierpliwości - i nie tylko:

    Przeczytanie Konstytucji ujawniło, że jej  Art. 235. powiada: " Projekt ustawy o zmianie Konstytucji może przedłożyć co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent Rzeczypospolitej.", Ustawa o "inicjatywie obywatelskiej" zasię stanowi,że przedmiotem inicjatywy nie może być inicjatywa, która jest w Konstytucji zastrszeżona dla innych organów. Zaś liczba Senatorow i Posłów jest wymieniona w Konstytucji.

    W tej sprawie więc - martwy klops. W sprawie kary śmierci - proszę jeszcze o chwilę cierpliwości, wzór już jest drobne problemy techniczne z jego zamieszczeniem. Proszę w międzyczasie o propozycje: w jakiej popularnej sprawie warto by wnieść projekt ustawy z inicjatywy obywatelskiej?

  • 09-06-2009 23:46:00

    Dziękuję wszystkim PT Komentatorom...

    i zapewniam, że przeczytałem wszystkie komentarze bardzo uważnie. Teraz kilka odpowiedzi – i kilka wniosków.

    Nie - wezwanie do bojkotu oburzyłoby wielu dziennikarzy, kilku nawet zastanowiło - ale formalne zaburzenie byłoby bardzo duze. Pisano by i mowio o nas NA PEWNO.

    Nie - treści listu nie zamieściłem - bo to był list tylko do Członków RG. To nie "asekuranctwo". Zapewniam, że gdybym się pomylił, na pewno połowa Adresatów by ten list wyciągnęła na światło dzienne! 

    A wnioski są takie:

    1. muszę rozbić obecne kierownictwo UPR (podejrzewam, że manipuluuje nim chytrze jeden lub dwóch agentów bezpieki...) i przejąć władzę w Partii. Ile to już lat odkąd wycofałem się – i obserwuje kolejne klęski różnych ludzi. Poprzednich popierałem – obecnego popierałem tylko z lojalności – do czasu aferty z „hajlowaniem”. Po tym, co zrobil obecnie – to widzę raczej prokuraturę, niz dyskusję polityczną... Szkoda. Ten człowiek nie pojmujmuje do dziś, że przekroczył Próg Petera.

    Nie moge patrzec, jak marnowany jest wysiłek mój – i innych ludzi, wkładających w to czas, wysiłek i pieniądze.

    Jestem z natury leniwy - i wolałbym, by robił to ktoś inny. Wyniki są jednak takie, jakie są - a przyczyna jest to, że autorytet moralny i formalny zostały podzielone - co sklania wszystkich prezesów do... niszczenia JKM. Tak dalej byc nie może.

    2. Niestety: do PE nie wszedł chyba żaden aktualny Senator - wic koncepcja startu w wyborach uzupełniajacych odpadła.

    3. Zwracam sie więc z prośba o pomoc w walce prawnej. Na poczatek proponuje dwie ustawy "obywatelskie":

    1. O zmianie Konstytucji w dziale „Władza Ustawodawcza” (m.in. poprzez zmniejszenie liczby Senatorów i Posłów - do 32 i 120)

    2. O przywróceniu kary śmierci (za morderstwo, czyli zabójstwo z premedytacją)

    Formularze załączę jutro do południa. Razem z adresem, na który trzeba przysłać zebrane podpisy.

  • 08-06-2009 23:55:00

    Wpis chyba diopiero jutro...

    ...przepraszam, padłem

  • 07-06-2009 23:34:00

    Wnioski z wyborów do PE

    Podaję in extenso list, który przed miesiącem wystosowałem do PT Członków RG UPR:

     

    Janusza Korwin-Mikkego

    na ręce kol.Stanisława Żółtka

    v-Prezesa RG UPR

     

    O P I N I A i R A D A

     

    w/s euro-wyborów

     

    Rzadko mylę się, co do nastrojów społecznych; wprawdzie z uwagi na wiek mam zapewne luźniejszy kontakt z rzeczywistością, ale w tej sprawie sygnały są proste i jednoznaczne.

    To, że ludność ma euro-wybory w nosie, to oczywiste – i dla nas powinno być korzystne. Niestety: nie jest, gdyż nasi zwolennicy mają te wybory jeszcze głębiej gdzieś, niż przeciętny „obywatel”.

    Widzę to i po spotkaniach – i po aktywności na moim blogu i portalu. O ile przed wyborami do Parlamentu ruch dzienny na blogu wzrósł z 30.000 do 70.000, a komentarze (do zawarcia sojuszu z LPR...) były pełne żarliwości i gotowości współpracy – o tyle w tej chwili ruch nie wzrósł ani na iotę (w rzeczywistości: z uwagi na weekendy, lekko spadł) i może raz na kilka dni ktoś o tych wyborach wspomina. Niemal wyłącznie w kategoriach „tak samo jak tamci pchacie się do koryta”.

    A jak – dla kontroli: z wpływami na Fundusz Wyborczy?

    Teoretycznie szanse wejścia do Euro-parlamentu istnieją. Przypominam, że w wyborach uzupełniających we Wrocławiu uzyskałem 18% (przy frekwencji 6%). Przy założeniu, że udało się wtedy dotrzeć do wszystkich skłonnych głosować na UPR, oznacza to, że przy frekwencji 18% (bardzo prawdopodobnej) UPR otrzymałaby 6% głosów. W rzeczywistości nieco więcej, bo założenie z pewnością nie jest prawdziwe (wielu naszych zwolenników o tamtych wyborach po prostu się nie dowiedziało!). Nie należy jednak z kolei zapominać, że okręg wyborczy, z którego startowałem, zdominowany był przez wielkie akademickie miasto Wrocław; w okręgach innych uzyskujemy wyniki słabsze (w następnych wyborach – Bielsko-Biała – uzyskałem tylko 11,5%).

    Ponieważ nasi wyborcy, słusznie karmieni propagandą wyszydzającą i ośmieszającą WE w ogóle, a PE w szczególności, przywiązują do tych wyborów znacznie mniejszą wagę, przeto szansę wejścia do PE oceniam jako bliską zeru.

    Natomiast wezwanie do bojkotu postawiłoby nas w roli lidera wszystkich mających wybory w „głębokim poważaniu”; zapewniłoby nam opinię, że „oni się jednak pryncypialnie nie pchają”, stałoby się o UPR głośno (bo reżymowa prasa ujadałaby, oczywiście), oszczędziło ewentualnej klęski – no, i umożliwiłoby otwartą i pryncypialną walkę z konkurencją: „Libertasem” i „Prawicą Rzeczypospolitej”. Bo chyba nie liczymy, że „Libertas” cokolwiek zwojuje w PE?

    W ramach rewanżu za klęskę w Polsce można podjąć się pomocy „Libertasowi” w referendum irlandzkim...

    Radzę więc z naciskiem, by całą propagandę w TV, radio i prasie nakierować na (a) promowanie UPR jako głównej – i z tego powodu zwalczanej – partii unio-sceptycznej (to 20% wyborców!) (b) ośmieszanie PE i ukazywanie machinacyj twórców UE. A na dwa dni przed końcem (środa, czwartek?) wezwać do bojkotu tych wyborów, w sobotę oficjalnie się wycofując. Spowoduje to zamieszanie w Komisjach Wyborczych, konieczność usuwania UPR z list – dzięki czemu staniemy się nagle partią, o której mówi się w Polsce najwięcej.

    Dobrze byłoby na piątek zwołać oficjalnie RG, która podjęłaby taką decyzję „z'obowiązującą Pełnomocnika do wycofania” (w sobotę, by nie stracić występów w TV w ostatnim dniu!) UPR z wyborów. Wcale nie jest wykluczone, że przed drzwiami UPR kłębiłby się w piątek tłum 50 dziennikarzy z 10 kamerami. Oczywiście ew. wcześniejsze pytania zaniepokojonej PKW: „Czy się wycofujemy?” - spychałoby się na to posiedzenie...

    Takiej opinii – choć czułem imperatyw kategoryczny – nie wystosowałem przed poprzednimi euro-wyborami. Nie chciałem mieszać się w kompetencje RG – ale chyba popełniłem grzech zaniedbania.

    Teraz to niniejszym czynię.

    Rada Główna może się do tej mojej rady nie zastosować. Jednak ci, co się nie zastosują, poniosą – jeśli okaże się, że miałem rację - polityczną odpowiedzialność.

     

    Z (nie obejmującym obecnego Pana Prezesa) poważaniem,

     

                                 Józefów, 11-V- AD MMIX

     

                                                                Janusz Korwin-Mikke

    I okazało się, że - jak zwykle - miałem rację.

  • 07-06-2009 14:17:00

    Trzy lata – i starczy!

    Już dwa i pół roku prowadzę blog na ONET.pl – i dochowałem się kilkunastotysięcznej rzeszy czytelników (te 30-z-czymś tysięcy to wejścia podwójne – oraz wejścia przeciwników politycznych i ludzi przypadkowych). Dla zwolenników założyłem też ten portal.

    Cały ten czas nic w praktyce nie robiłem – bo nieustannie spotykałem się z uwagami, że to „nie uzgodnione z Partią”, że „szkodzi Partii” itd. Od poniedziałku mam to głęboko w nosie.

    Nic tak nie szkodzi UPRowi, jak mdłe do bólu kierownictwo. Kierownictwo, które zajęte jest publikowaniem oświadczeń – na ogół głęboko słusznych (choć atak na ciszę wyborczą zamieszczony po tym, jak z tygodniowym opóźnieniem zgłoszono pozew przeciwko „Libertas”, a sąd oświadczył, że z uwagi na zgłoszenie w piątek i ciszę wyborczą w sobotę jest to lekki nonsens budzi podejrzenie, że ktoś we władzach UPR dostał małpiego rozumu) – i nie prowadzi żadnych poważnych akcyj.

    Nie mam już zamiaru przejmować się niczym. Od poniedziałku ruszam z akcjami politycznymi – i kto mi będzie próbował krepować ręce – ten mój wróg!

    W niedzielę wieczorem lub w poniedziałek rano zaczynamy nowy etap!

    Banzai!

     

  • 05-06-2009 23:57:00

    Czy €uro przetrwa Kryzia?

    W cieniu hucznego fetowania rocznicy udanego oszukania Polaków, że oto obalono socjalizm niektórzy z oficjeli, którzy zlecieli licznie do Warszawy, wzieli udział w z'organizowanej przez NBP konferencji poświęconej gospodarce w 20 lat po upadku gospodarki socjalistycznej (???).

    Pominmy jednak warstwę nazewnictwa – i popatrzmy na praktyczne problemy konferencji, której „WPROST” dało tytuł:

    Niepewna przyszłość €uro

    http://www.wprost.pl/ar/163320/Niepewna-przyszlosc-euro/

    Najogólniej eksperci „nie mieli większych wątpliwości, że €uro jako wspólna waluta przetrwa kryzys, nie wiadomo tylko w jakim kształcie i jakie będą tego koszty”. JE Wacław Klaus, prezydent Republiki Czeskiej, zauważył, że „€uro przetrwa kryzys, ale będzie to bardzo kosztowne".

    P.prof. Alojzy Z. Nowak, przewodniczący Rady Naukowej NBP, z którym dwa miesiące temu polemizowałem lekko w Krakowie, „Zwrócił z kolei uwagę na dużą nadpłynność światowego sektora finansowego względem światowego PKB. Zgodnie z publikowanymi danymi ilość pieniądza w obiegu prawie dziesięciokrotnie przewyższa wartość PKB”. To, oczywiście nie dotyczy wyłącznie €uro. "Obecnie problem polega na tym, że nikt nie wie co sprzedaje i co kupuje. (...) Ani w USA, ani w UE problemy finansowe nie zostały rozwiązane" (...) „...solidarność w Europie będzie maleć. Kraje w dobrej sytuacji będą budować własne sieci powiązań, a wzrost gospodarczy będzie napędzany czynnikami wewnętrznymi, a nie zewnętrznymi. Kryzys nie skończy się dość szybko. Szansa na to nie jest zbyt duża"

    Proszę zwrócić uwagę na wypowiedź p.Igora Gaidara, b.premiera FR, że „ostatni 10-cio letni wzrost gospodarczy w Rosji nie był napędzany cenami ropy”. I z Kryziem w Rosji jakoś marnie: ponieważ Moskwa stara się kontrolować wydatki budżetowe i inwestycyjne oraz obniżać stopy procentowe to: "W ciągu ostatnich pięciu miesięcy przypływ pieniądza w walutach obcych wyniósł około 20 mld dolarów".

    Chyba z głodu nie umrą.

    =====

    PS. Proszę łaskawie zwrócić uwagę na poprzedni wpis...

     

  • 04-06-2009 23:58:00

    … i rzeczywiście:

     długo nie było. Przepraszam: wpadłem w wir zajęć.

    Mam natomiast nieprzyjemność podzielić się z Państwem otrzymaną właśnie poufną informacją - z bardzo wiarygodnego źródła. Tylko dla PT Czytelników Portalu. 

    Otóż, jak Państwo wiecie, ONI (rozumiem przez to ludzi, starannie planujących tworzenie Unii Europejskiej) mają spore opóźnienie. UE miała powstać w roku 2000 - w ostateczności: 2002 (z tego powodu nie przedłużano ważności traktatu, na mocy którego utworzono EWWiS). Jest to już co najmniej siedem lat opóźnienia.

    Dlatego ONI stracili cierpliwość. Zapadła decyzja, że Traktat Lizboński (czyli "Konstytucyjny" z poprawkami zawartymi w "Reformującym") MUSI zostać ratyfikowany do końca listopada 2009 roku - by mógł wejść w życie 1-I-2010.

    Sądzę, że przyczyną nie jest chęć uczczenia okrągłej daty - lecz po prostu to, że kończą się pieniądze. Nie da się dłużej podtrzymywać np. absurdalnej CAPy, czyli "Wspólnej polityki rolnej" (przypominam, że  - jak już pięć lat temu pisałem - ONI planowali utrzymywanie CAPy tylko do 2009 roku). Jednak zaprzestanie wypłat z CAPy, choć jak najbardziej słuszne, spowodowałoby natychmiastowe przerzucenie się rolników z obozu przekupionych klientów UE - na jej zażartych, bo rozczarowanych przeciwników. 

    Decyzja jest więc zrozumiała. Nie wiem, co ONI postanowili zrobić na wypadek, gdyby Irlandia jednak nie ogłosiła powtórnego referendum - lub gdyby zostało ono ponownie wygrane. Przypominam jednak, że p.Gerard Schröder, jako kanclerz RFN, otwarcie powiedział, że jeśli jakieś państwo nie ratyfikuje Traktatu Konstytucyjnego, to UE powstanie bez danego kraju. I rzeczywiście: skoro UE może powstać bez np. Islandii - to czemu nie bez Irlandii?

    Zresztą: zawsze można UE rozszerzyć - podobnie, jak rozszerzano WE.

    ICH plany może pokrzyżować tylko jedno zdarzenie: uznanie przez Trybunał w Karlruhe TL z sprzeczny z Konstytucją RFN.

    Przypominam, że Trybunał miał udzielić odpowiedzi w listopadzie ub. roku. Do tej pory decyzji nie ma - co oznaczać może tylko jedno: opinie sędziów są takie, że decyzja byłaby pozytywna dla skarżących TL. Zresztą b. Prezes Trybunału publicznie wypowiedział się, że TL jest oczywiście z Konstytucją RFN sprzeczny.

    Ciekawe w takim razie: dlaczego nikt w RFN nie składa wniosku o zmianę Konstytucji? Przecież wszystkie główne partie ogromną większością ratyfikowały TK (nie tylko TL!) - i spokojnie mogłyby zmienić konstytucję.

    Najprawdopodobniej (to moje spekulacje) niemieccy ONI nie są przekonani, czy - mimo ogromnych wkładów finansowych Niemiec - ich siła w organach UE będzie na tyle duża, by zapewnić, że UE będzie sprawnym narzędziem polityki Niemiec. Bo na razie przecież Niemcy płacą i płacą - a TL nie przewiduje nawet silnej wspólnej armii.

    Politycy niemieccy mogą się zastanawiać, czy nie spotka ich to samo, co w przypadku landów okupowanych przez b. NRD: wpakowali w ten kraj (17 mln mieszkańców) co najmniej 300 mld €uro (pośrednio: ponad bilion!) - a w Ossis narasta przekonanie, że zostali wyzyskani, zaś ustrój NRD był "sprawiedliwszy".

    W przypadku b. obywateli NRD da się to pokryć polorem patriotycznym. Gdyby jednak takie głosy pojawiły się za pięć lat w UE, skończyłoby się to w najlepszym przypadku "aksamitnym rozwodem" (jak Słowaków z Czechami i Morawianami), a w najgorszym: nową Jugosławią.

    Władcy Niemiec - ktokolwiek to obecnie jest - to na ogół ludzie poważni. Więc mają się nad czym zastanawiać.

     

  • 03-06-2009 23:57:00

    Dziś wpisu długo nie będzie!

    Jestem w pociagu do Krakowa. Pole niestety zanika..... Może na Śląsku?

     

  • 02-06-2009 23:46:00

    Tolerancja – czy ta wieczna chęć kontroli?!

    Jedną z przyczyn, dla których w d***kracji tak rozwija się etatyzm, jest to, że w każdym człowieku tkwi zdrowa chęć dojrzenia wszystkiego własnym, gospodarskim okiem. Na szczęście monarcha nie jest w stanie zająć się jednocześnie hodowlą pijawek i problemem doktoratów z chemii nieorganicznej – natomiast L*d jest w stanie wydzielić ze siebie Organa Kontrolne – które skontrolują, co się da.

    Jak już napisałem: jest to chęć zdrowa i naturalna. Królewiczowi należy więc tę naturalną chęć wybijać z głowy od – powiedzmy – 3,go roku życia. Jak trzech guwernerów się tym zajmie – to MOŻE dadzą radę.

    L**owi się tego nie wyperswaduje.

    Dziś przeczytałem na jakimś portalu bulwersujące pytanie: "Czy państwo powinno budować mieszkania - czy może wystarczą działania kontrolne?".

    Autorowi nie przychodzi na myśl, że żadne działania kontrolne nie są konieczne!

    Trzeba bowiem założyć, że ludzie nie są idiotami. Zwłaszcza ludzie mający, powiedzmy, milion złotych. Jeśli taki człowiek buduje chałupę - to przecież nie po to, by ta mu się zawaliła!

    I takiemu człowiekowi znacznie bardziej zależy, by się nie zawaliła, niż państwowemu inspektorowi nadzoru budowlanego!

    Czasem pada też argument, że państwo powinno kontrolować wystrój domów - bo ktoś może postawić jakąś szkaradę, która "zepsuje wygląd ulicy". Proponuje przejść się w Krakowie na Rynek Główny – a potem do Nowej Huty - i porównać piękno (i solidność...) domów budowanych przez państwo - oraz tych, których budowy państwo nie kontrolowało.

    Nikt też jakoś nie kontroluje, by na ulice nie wychodziły szpetne i źle ubrane dziewczyny - ale jakoś bez tej kontroli się obchodzimy. Co więcej: dziewczyny idąc na zabawę często biorą ze sobą jedną brzydulę – nie tylko po to, by i ona się zabawiła, ale i po to, by w porównaniu z nią jeszcze korzystniej wyglądać!

    I to samo dotyczy domów na ulicy.

    Trzeba umieć zacisnąć zęby – i tolerować niedoskonałość (innych...).

    Właśnie: tolerować...

     

  • 01-06-2009 23:46:00

    Różnica stylu

    Byłem dziś w Szczecinie obok byłej Stoczni - od dziś wlasności jakiejs dziwacznej, wedle WCzc.Sławomira Nitrasa (PO, Szczecin): - "bardzo wiarygodnej") - spółki. Natomiast RFN stocznie niemieckie wspomaga.

    I ma tempo "rozwoju" -8%

    Amerykanie pozwolili wreszcie upaść "GM" - natomiast RFN dała gwarancje sojemu "Oplowi" 

    Najprawdopodobniej zjedzie niedługo na minus 10%

    Wreszcie zobaczymy, co się stanie. Proszę pamiętać, że nawet p.Wiluś Clinton (uważany, podobnie jak JE Bemedykt Hussein Obama,  w USA za lewaka) w Europie byłby uważany za "prawicowca". Gospodarka amerykańska, w odróżnieniu od niemoieckiej, powinna ruszyć do przodu.

    To będzie praktyczny test dwóch filozofii gospodarzenia krajem...