Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63947 komentujących
59115 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 30-11-2009 23:46:00

    Rozważania po północku

    Minęła północ - i teraz pisze do Państwa  lojalny obywatel Unii Europejskiej. Jeśli Państwo zerkniecie na okładki swoich paszportów - nowszych, niż trzy lata - to zauważycie, że już wtedy (zupełnie bezprawnie!) nosiły one nagłówek: "UNIA EUROPEJSKA" - choć UE jeszcze legalnie nie istniała. Było to zaplanowane przyzwyczajanie ludzi do tego, że są w UE - i znamienne, że MSWiA wydające te paszporty było wtedy w rekach PiSu!  Zwracałem zresztą wtedy w MSWiA na to uwagę. 

    Więc proszę mi nie mówić, że PiS nie należał do sPiSku.

    Jestem lojalnym obywatelem UE - i kocham Europę. Natomiast UE  kocham tak, jak konserwatywny liberał niemiecki kochał III Rzeszę i konserwatywny liberał kazachski kochał ZSRS.  Czyli życzę jej, by albo się zreformowała na normalne państwo (co mało prawdopodobne...) albo jak najszybciej rozpadła (co bardzo prawdopodobne).

    Chcę tu - na pocieszenie - przytoczyć opinię, która otrzymałem od bardzo wnikliwego pracownika KE z Brukseli. Radził on, by popatrzeć na sytuację z punktu widzenia Niemców. Czy przypadkiem UE nie jest pomyślana tak, by zapobiedz niemieckim roszczeniom nacjonalistycznym - przez likwidację niemieckiego państwa?

    Moje uwagi, że z legalnego punktu widzenia III RP nic już nie może zrobić, by zlikwidować nadrzędność prawa unijnego nad krajowym - dotyczą również Niemiec. Bundesrat i Bundestag mogły sobie coś-tam-coś-tam uchwalać - ale od 1-XII nie ma to już znaczenia.

    Z tym, że należy być realistą: Niemcom nic narzucić się nie da - bo RFN ma Bundeswehrę, a UE na razie ma dwa bataliony. Ale z czasem...

    Cóż: zobaczymy!  

    Media, ktore podały informacje o dzisiejszym  weksylokauście podają w zasadzie ten sam tekst:

    TVN24 - http://www.tvn24.pl/12690,1631357,0,1,korwin_mikke-protestuje--flaga-unii-plonie,wiadomosc.html

  • 29-11-2009 23:54:00

    Najpierw informacja - potem wyjasnienie

    UWAGA: Nocną zmianę flagi RP na UE ODWOŁUJĘ. Zainteresowanie wykazało tylko ok. 20 osób - bo większość twierdzi, że nie ma sensu celebrowanie tej - uważanej przez nas za smutną - okoliczności. Natomiast o 16.30 będzie pod główną bramą Uniwersytetu Warszawskiego na Krakowskim Przedmieściu mała demonstracja połączona ze spaleniem flagi UE - będę i ja, i Stanisław Michalkiewicz Przedtem, o 13.15, na Foksal konferencja prasowa WiP. j

    Jak Państwo widzą, ostatnio więcej działam, a mniej piszę. Dziś, przy niedzieli, chce tylko wyjasnic, dlaczego prosilem - i nadal proszę - o rozpropagowanie wczorajszego wpisu na forach lewicowych.

    Wcale nie po to, by ich drażnic. Chodzi mi o przekonywanie ludzi.

    Waldemar Łysiak w swojej ostatniej książce ("4") zauwazył, że gdzieś zniknęły stada "alter-globalistów" fruwających samolotami z Brazylii do Szwacarii i z ppowrotem - by potłuc szyby, podpaać samochody itp.

    P.Łysiak powiazał to ze spadkiem cen ropy naftowej i dochodów Federacji Rosyjskiej.

    Otóż agentów nie przekonamuy. Idiotów - nie przekonamy. Ale wielu tych anty-globalistów to myślący ludzie - tyle, ze ogłupieni.

    A w tym wpisie jest argumentacja, która niektórych mogłaby przekonać...

    Własnie ich

     


  • 28-11-2009 03:49:00

    Terror Ludziów Pracy, czyli: postawmy kropkę nad "ı" (Bardzo ważny tekst!)

    Wczoraj pisałem o nieszczęściu, jakim jest inflacja. Pisałem też o tym, że celem działalności gospodarczej nie jest zwiększanie produkcji – że celem jest zaspokajanie potrzeb ludzi, a nie napychanie kasy...

    ...właśnie: komu?

    Lewicowa młodzież bardzo często protestuje przeciwko „konsumpcjonizmowi”; przeciwko zmianie co roku samochodu na „lepszy” - i tak dalej. Te protesty są często absurdalne – mają jednak racjonalne jądro.

    Tyle, że są całkowicie źle skierowane.

    Przyczyną tego zjawiska nie jest kapitalizm. Przeciwnie: przyczyną jest dominacja „Człowieków Pracy”.

    „Ludź Pracy” - czy będzie to robotnik, czy właściciel fabryki – ma interes, by zwiększać produkcję. Będzie więc namawiał ludzi, by zmieniali co roku samochód na nowszy. By to osiągnąć w kapitaliźmie musieliby wyprodukować nowy, lepszy model samochodu – a poprzedni kupiłby ktoś mniej zamożny, sprzedając z kolei swój komuś jeszcze biedniejszemu.

    Zupełnie inaczej jest w socjaliźmie, gdzie ten „Ludź Pracy” rządzi!

    Najpierw „Ludź Pracy” nasila działania reklamowe. W kapitaliźmie by tego raczej nie robił – w socjaliźmie wydatki na reklamę odpisuje sobie od podatku – więc to nieszczęsny konsument finansuje to, że wmawia mu się to jajko!

    Dalej „Człowieki Pracy” przeprowadzają np. ustawę dofinansowującą (z kieszeni konsumenta) wyrzucenie starego samochodu, a zakup nowego. Ciekawe, dlaczego walczący z konsumpcjonizmem „alter-globaliści” nie zaatakowali za to tego Brunatnego Czerwonego rządzącego na Kapitolu?

    Następnie „Człowieki Pracy” przeprowadzają ustawy nakazujące np. zniszczyć „nie-ekologiczne” lodówki albo żarówki – po to, by mieć większe zyski ze sprzedaży nowych.

    I tak dalej. Czasem wmawiając ludziom „pandemię grypy” czy „globalne ocieplenie” - by na tym zarobić.

    Dlaczego „Człowiekom Pracy” zawsze udaje się wygrać z ludźmi?

    Dlatego, że „Ludź Pracy”, czyli kapitalista, ma pieniądze skoncentrowane – i może użyć ich na przekonanie czy przekupienie parlamentarzystów. W razie czego „Człowieki Pracy” ze związku zawodowego wezmą kilofy i upomną się o dotacje dla „Człowieków Pracy”.

    Wprawdzie w d***kracji ludzi jest więcej, niż „Człowieków Pracy” - ale są rozproszeni. Nie mają swoich bojówek, nie mają żadnego kierownictwa. Nie istnieje Związek Zawodowy Użytkowników Aut – natomiast przestępcze organizacje takie jak Związek Zawodowy Przemysłu Motoryzacyjnego i Izba Producentów Samochodów – jak najbardziej. A wiadomo, ze z'organizowane wojsko pobije na głowę rozproszoną hałastrę.

    Jakie jest wyjście?

    Monarchia – proszę „alter-globalistów” - monarchia! Król nie wyda nakazu wymiany lodówek na nowe – bo po co miałby się narażać poddanym? I żadne marsze związkowców, żadne przedkładania właścicieli fabryk lodówek nie robiłyby na Nim wrażenia, bo by ich po prostu nie przyjął; a by uniknąć widoku protestujących związkowców pojechałby sobie na polowanie – wydając rozkaz strzelania, jeśli ośmielą się niszczyć mienie i atakować ludzi.

    Król działa w imieniu ludzi. Natomiast w d***kracji kapitaliści i związkowcy wymuszają na ludziach nadmierną, nienaturalną produkcję.

    Przypomnijmy: w Polsce rządzi Komisja Trójstronna: przedstawiciele producentów, czyli „Człowieków Pracy”, związkowców, czyli „Człowieków Pracy” i tych tchórzy i łapówko-biorców z „Rządu”. Przedstawicieli użytkowników butów czy aut – nie ma!

    I jeszcze przypomnienie: człowiek – to istota rozumna. Jednak człowiek pełnoletni w dni powszednie (pomijając urlopy i zwolnienia) na osiem godzin zmienia się w POTWORA: w „Ludzia Pracy”, terroryzującego (jeśli mu się pozwoli...) konsumentów.

    U nas się mu nie tylko pozwala. U nas się go do tego zachęca...

    Proszę łaskawie rozpropagować ten tekst na forach lewicowych!

  • 27-11-2009 23:54:00

    Co z tą inflacją?

    W komentarzach do mojego poprzedniego wpisu pojawiły się głosy, że inflacja jest korzystna dla gospodarki. Nie zostały jednak niczym uzasadnione...

    Chyba, że przez "gospodarkę" rozumie się "produkcję". Wtedy - tak.

    Jednak wyprodukowanie towarów za 100 miliardów złotych i wystrzelenie ich w Kosmos istotnie wzmoże produkcję - ale dramatycznie zaszkodzi gospodarce!

    Celem gospodarki jest zaspokajanie potrzeb ludzi - a nie rozwijanie produkcji (co robiono za "komuny"!!). Przemysł, zwłaszcza cięzki, produkowal pełna parą - na zasadzie opisanej przez śp.Andrzeja Waligórskiego tak: :

    Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać

    Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.

    Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,

    Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!

    W rzeczywistości było gorzej: prąd szedł jeszcze na potrzeby huty, która to huta produkowała stal - potrzebną kopalniom i elektrowniom... 

    ...a państwo radośnie drukowało pieniądze by mieć czym za to szaleństwo płacić.

    Była inflacja, był "rozwój gospodarczy"...

    INFLACJA TO NIESZCZĘŚCIE!

    UWAGA: 28 listopada 2009 - sobota - spotkanie Klubu Wrocławskiego z red. Stanisławem Michalkiewiczem n/t "Polska po traktacie lizbońskim" - o godz. 15.00 w sali Intakus przy ul. Jugosłowiańskiej 65d

     

     

  • 26-11-2009 23:51:00

    Z wpisem były kłopoty...

    Przez trzy dni starałem się skończyć książkę, byłem na granicy pola - i różnie z tym bywało. 

    O czym książka? W zasadzie o genezie III RP. Ale jest obszerny wstęp metodyczny. W nim jedna uwaga obrazująca odmienność mojego podejścia do problemów społeczno-politycznych.

    Otóż za sanacji dzieci miały obowiązkowo 7 klas szkoły podstawowej. Za okupacji Hitlerowskiej - maksimu cztery klasy.

    Otóż ja chcę, by państwo w ogole się nie wtrącało w to, czego i jak długo uczą się MOJE dzieci. I zasadnicza granica biegnie między tym stanowiskiem - a stanowiskiem sanacji i hitlerowców. To, czy mają obowiazkowo co najmniej 7 czy obowiazkowo co najwyżej cztery - to niuans. Ważne, że uznano zasadę, że ktoś decyduje o moich dzieciach...

    ===

    PS. 28 listopada 2009 - Stanisław Michalkiewicz we Wrocławiu
     
    Zapraszamy na spotkanie Klubu Wrocławskiego z red. Stanisławem Michalkiewiczem.
    Tematem przewodnim będzie "Polska po traktacie lizbońskim".

    Spotkanie odbędzie się w sobotę, 28 listopada 2009 r. o godz. 15.00 w sali Intakus przy ul. Jugosłowiańskiej 65d.

    Wstęp wolny.

  • 25-11-2009 18:22:00

    Jak to było w Dniu Dziękczynienia?

    Niedawno otrzymałem e-mail następującej – cytuję z pamięci – treści:

    Piszę do Pana z rozpacza. |Chce mi się wyć. Niech Pan przyjdzie na jakiś wykład na SGPiS – zobaczy Pan, jaki etatyzm i socjalizm wbija się w głowę studentom. I oni w to wierzą. Jak będzie za kilka lat wyglądała polska ekonomia?"

    Tak samo jak po tresurze z lat 50.tych…

    \Czytam teraz – z miesięcznym opóźnieniem - tekst, niewątpliwie pióra kogoś tak właśnie wyedukowanego:

    Amerykańskie linie lotnicze złupią klientów podczas Święta Dziękczynienia

    Amerykańskie linie lotnicze podczas zbliżającego się Święta Dziękczynienia zamierzają wykorzystać wzrost popytu na podróże samolotami  i nałożyć na klientów korzystających z ich usług dodatkowe opłaty.

    Pasażerowie będą zmuszeni do dodatkowego opłacenia dotychczas w większości darmowych usług. U niektórych amerykańskich przewoźników zarezerwowanie konkretnego miejsca na pokładzie samolotu będzie kosztowało 30 dolarów, przekąski i szybkie posiłki będą mieściły się w przedziale od 3 do 10 dolarów. Dodatkowo zostanie pobierana opłata za obejrzenie filmu, określonego kanału telewizyjnego, czy skorzystanie z bezprzewodowego Internetu. 

    W okresie Święta Dziękczynienia, przypadającego w tym roku na 27 października, pasażerowie będą musieli zapłacić za każdą sztukę bagażu, umieszczonego w luku bagażowym. Przeciętna cena za jedną sztukę bagażu to 25 dolarów, kolejna to koszt 30 dolarów. Ceny samych biletów lotniczych w porównaniu do zeszłego roku zwiększyły się stosunkowo niewiele, u niektórych przewoźników o ok 30 dolarów. Jednak biorąc pod uwagę wysokość dodatkowych opłat cena pojedynczego biletu za lot w jedną stronę może wzrosnąć nawet o 100 dolarów. 

    Strategia amerykańskich linii lotniczych uwarunkowana jest słabymi wynikami finansowymi większości przewoźników. Wskazują na to wartości indeksów giełdowych. Według Standard & Poor’s 500 Index grupa kapitałowa US Airways Group, będąca właścicielem US Airways, odnotowała w tym roku 60 % spadek, a wskaźnik Bloomberg U.S. Airlines Index, uwzględniający 13 największych linii samolotowych w Stanach Zjednoczonych, obniżył się w tym roku o 28 %

    Zła sytuacja ekonomiczna przewoźników w Stanach Zjednoczonych wywołana jest przede wszystkim kryzysem finansowym. Obywatele amerykańscy, chcąc redukować koszty, zamiast samolotu, zaczęli wybierać alternatywne środki transportu, takie jak autobusy i pociągi. Być może, także podczas tegorocznych świąt Dziękczynienia, na skutek wysokich cen biletów, Amerykanie zamiast na lotniska będą wybierać się na dworce kolejowe albo autobusowe.”

    Ten tekst to nonsens na nonsensie. Jeśli „ Obywatele amerykańscy, chcąc redukować koszty, zamiast samolotu, zaczęli wybierać alternatywne środki transportu, takie jak autobusy i pociągi)" to po podwyżce cen niewatpliwe uciekliby od samolotów w panice. Nic takiego w Thanksgivings Day nie nastąpiło.

    W tym dniu Amerykanie latają, by spędzić go z rodzinami. Powoduje to drastyczny wzrost popytu. Ponieważ trudno wymagać, by linie kupowały trzy razy tyle samolotów, by trzy razy do roku przewieźć wszystkich chętnych, to muszą  podnieść ceny – tak, by liczba chętnych (po tej cenie) była mniej-więcej równa liczbie miejsc.

    Kapitalizm – to system sprawiedliwy. Gdyby linie lotnicze cen nie podniosły, panowałaby, znana z PRLu, niesprawiedliwość: część kupiłaby bilety – a część, choć bardziej by ich potrzebowała (co widać po tym, że gotowa byłaby zapłacić więcej – to bardzo ważna przesłanka!) by ich nie dostała. Powstałaby instytucja handlu biletami „na czarno” (zwolennik socjalizmu powie: „…i stworzyłyby się nowe miejsca pracy – ale „koników!”…) i inne paranoje.

    I chyba jest słuszne, że zamiast obciążyć wszystkich pasażerów opłatą za dźwiganie przez samolot dodatkowego bagażu każe się za to płacić ich właścicielom?

    A Autor (-ka?) tekstu tytułuje to: „Amerykańskie linie lotnicze złupią klientów

    A swoja drogą: jaka potworna jest inflacja w USA dzięki dodruku tego papierowego pseudo-pieniądza, jakim stal się US dolar. Gdy tam parę i paręnaście lat temu byłem, za $100 można było kupić bilet tam i z powrotem z Nowego Jorku do Los Angeles. Dziś czytam o podwyżce o $100 do biletu być może Nowy Jork – Filadelfia…

  • 24-11-2009 23:48:00

    Dlaczego nie można zlikwidować absurdu, jakim jest "służba zdrowia"?

    Zastanówmy się: kto korzysta na istnieniu "służby zdrowia"?

    Korzystają lekarze wykonujący prywatne fuchy na państwowym sprzęcie. Korzystają co bardziej leniwe pielęgniarki i salowe. Korzystają ci, co mają znajomych lekarzy, pielęgniarki, lub choćby salową. Korzystają - i to jest najwazniejsze - ludzie znani, tak - i ja...) i ludzie wpływowi, którzy sobie załatwią szczególne traktowanie. Korzystają ludzie zamożni, których mimo zapłacenia składki stać na wsadzenie czegoś do koperty... 

    A ponieważ ogromna wiekszość ludzi głosujących w wyborach uważa się za wybitnych, albo ma znajomości w "służbie zdrowia", albo stać ich na zakup koperty i wypchanie jej zawartością - to głosują za utrzymaniem tej służby. Do tego dodać trzeba osoby niezaradne, ale na tyle głupie (bo głupi jest niezaradny...) że wierzą, że bez "służby zdrowia" zdechłyby pod płotem.

    "Służbę zdrowia" podtrzymuje chora Większość.

    =====

    PS. Proszę pamiętać o akcji - opisanej we wpisie. Zgłosiło się - wbrew moim oczekiwaniom - dość mało chętnych! Liczyłem na jakieś 700...

  • 23-11-2009 23:47:00

    Pierwsza akcja partii "Wolnośc i Praworządność"

    O północy z 30-XI na 1-XII następuje zmiana suwerena: okupację nad Polską przejmuje od Rzeczpospolitej Polskiej – Unia Europejska. Z tej okazji „WiP” podejmuje następujące działania:

    1) Wzywamy do wywieszenia 1-XII przed domami biało-czerwonej flagi. Do przypięcia do bluzki lub klapy biało-czerwonej wstążeczki (lub po prostu wstążeczki białej i czerwonej). Zamieszczenia na swojej stronie lub blogu wstążeczki o wzorze jak obok – do ściągnięcia jako .png i .jpg stąd:

    http://img97.imageshack.us/img97/8039/32804095.png

    http://img134.imageshack.us/img134/8918/70796392.jpg

    Proszę o rozpropagowanie tego po całej Sieci – i w Realu; gdzie się da.

    2) W dn. 30-XIWiP” organizuje konferencję prasową – a na godzinę 23.15 zapraszamy na smutną uroczystość ściągnięcia flagi RP i umieszczenia flagi Unii. Miejsce zostanie podane później, będzie to na pewno w Warszawie.

    3) Jeśli pogoda i inne warunki pozwolą, 30-XI około południa odbędzie się publiczne spalenie flagi Unii – po 1-XII będzie to już przestępstwo, do tego czasu wolno...

    Wszyscy chętni do pomocy lub po prostu deklarujący gotowość wzięcia udziału w tych swoistych happeningach proszeni są o zgłoszenie się na tymczasowy adres: [email protected] . Gdyby ktoś słyszał o sali na tę godzinę w nocy w centrum Warszawy – proszony jest o informację!

    =====

    Teraz troche o pieniądzach.  A duże pieniądze - to dziś GLOBCIo. O czym pisałem: 

    Bo paraliż postępowy...

    ...najzacniejsze trafia głowy - jak napisał śp.Tadeusz Żeleński (ps. "Boy").

    Właśnie hackerom udało się włamać do serwera Uniwersytetu Wschodniej Anglii i ujawnić korespondencję tzw. naukowców - którzy spiskowali i spiskują, jak tu wyciągnąć od podatników kasę na "walkę z GLOBCIem" - fałszując dane klimatyczne, wymazując kompromitujące zapisy i usuwając prawdziwych uczonych z posad. Zrobił się niezły skandal - który ONI próbują teraz bagatelizować lub tuszować. Konferencja w Kopenhadze coraz bliżej...

    ...i z tej okazji JŚw. Tenzin Gjaco, XIV Dalaj Lama, zażądał od ChRL, by ta zatroszczyła się, by zmiana klimatu nie zaszkodziła Tybetowi!!!

    Średnia temperatura na Wyżynie Tybetańskiej to -2ºC. Jakby spełniły się najbardziej "katastroficzne" przepowiednie tych cwaniaków od GLOBCIa, i temperatura wzrosła do końca XXII wieku o 5ºC, czyli do +3ºC - to Tybetowi wyszłoby to tylko na korzyść.

    Choć może Yeti by narzekał...

  • 22-11-2009 22:29:00

    Konfrontacja: oszołom kontra uczeni

    ..ale najpierw informacja:  Teksty Uchwał Konwentyklu z dn. 22-XI znajdują sie na stronie p.Michała Marusika, Przewodniczącego rady Sygnatariuszów UPR

    http://niepytany.blogspot.com/

    Konwentykl za oficjalną stronę UPR uważa w tej chwili:

    www.upr.pl

    A teraz tekst oszołoma:  z "Gazety Wyborczej" 

    Adam Wajrak

    Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom

    Przeciętny polski widz i czytelnik może się dowiedzieć z mediów, że w sprawie zmian klimatu toczy się jakaś równorzędna dyskusja między naukowcami. Że jest tyle samo argumentów "przeciw", co "za". Szczególną karierę robi tu zbitek słów "teoria globalnego ocieplenia" lub "hipoteza o zmianach klimatycznych".

    Teoria i hipoteza czyli coś, co w powszechnym rozumieniu jest mało pewne i niesprawdzone.

    Polscy dziennikarze snują bajki o klimacie

    Ci, którzy uważają, że globalne ocieplenie wywołane jest przez człowieka, to członkowie jakiejś nowej religii, której papieżem jest Al Gore. Podobno na świecie jest cała masa sceptycznych naukowców zadających trudne pytania i pokazujących nieścisłości prezentowane przez klimatycznych ideologów. Takie rzeczy można przeczytać w "Polityce", "Dzienniku", "Rzeczpospolitej", "Wprost" i usłyszeć w dowolnym kanale radia czy TV.

    Przecieram oczy ze zdumienia, bo dla kogoś, kto choć trochę otarł się o to zagadnienie, wniosek jest nieco inny: polscy dziennikarze nie wiedzą na czym polega nowoczesna nauka. Nie radzą sobie z weryfikowaniem źródeł, z których korzystają. Powtarzają o klimacie bajki takie same, jak legendy o smokach, które dla prof. Macieja Giertycha miały być dowodem na zaprzeczenie teorii ewolucji, bo jakoby świadczyły o tym, że ludzie i dinozaury żyli na ziemi w tym samym czasie.

    "Przemyślmy kwestię ocieplenia"? Świetny pomysł, przemyślmy

    Niestety, by to pokazać, nie muszę przegrzebywać się przez konkurencyjne media. Wystarczy mi to, co piszą w "Gazecie Wyborczej" moi redakcyjni koledzy. Na przykład Witold Gadomski. Weźmy próbkę jego tekstu ''Przeciw klimatycznym zelotom'' w którym Gadomski namawia, by jeszcze raz przemyśleć kwestię ocieplania się klimatu. Proszę bardzo, przemyślmy. A zacznijmy od zbadania, czy dziennikarz wzywający do "przemyślenia" ma choć nikłe pojęcie o zmianach klimatycznych. Na początek fragment, który miał nas uspokajać.

    - W ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat klimat zmieniał się wielokrotnie. Czasami oznaczało to ocieplenie, czasami ochłodzenie. Zmiany nie wynikały z interwencji człowieka, lecz z naturalnych procesów - na przykład aktywności Słońca. Miały wprawdzie istotny wpływ na rozwój cywilizacji (był czas, gdy Sahara była zamieszkana przez ludy rolnicze, a Grenlandia była jeszcze w średniowieczu zieloną wyspą), lecz nie doprowadziły do zniszczenia ludzkości - pisze Gadomski.

    Zielona Grenlandia to średniowieczna plotka

    Skojarzenie jest jednoznaczne: Grenlandia, dziś skuta lodem, była w średniowieczu jak Irlandia. Ta opowieść o Grenlandii ma służyć udowodnieniu, że kiedyś już bywało cieplej i ludzie sobie z tym radzili. Zajrzyjmy do naukowych publikacji, bo historia lądolodu na Grenlandii została całkiem nieźle odtworzona. Lądolód na tej wyspie zaczął się tworzyć jakieś 3 miliony lat temu, a uformował się do postaci zbliżonej do tej dzisiejszej około 100 tysięcy lat temu, czyli nieco wcześniej niż w średniowieczu.

    Legenda o zielonej Grenlandii to odprysk opowieści o tym, że w średniowieczu było cieplej niż teraz. Obecna wiedza każe nam to włożyć między bajki. Średnia temperatura na półkuli północnej w czasie tak zwanego optimum średniowiecznego była niższa o kilka dziesiątych stopnia niż dziś. Natomiast nazwa zielony ląd nie wzięła się z tego, że Grenlandia była zielona, ale dlatego, że Eryk Rudy, ścigany pod koniec X w. na Islandii i w Norwegii, prysnął właśnie na Grenlandię. By zachęcić osadników do pójścia w swoje ślady, rozgłosił, że to zielona wyspa. Z rzeczywistością miało to mało wspólnego, bo stworzona przez niego społeczność utrzymywała się z handlu skórami fok i białych niedźwiedzi oraz kłami morsów. To był główny towar wysyłany do Norwegii, a nie produkty rolne. Wikingowie może mieli kilka owiec, ale teraz też się je tam wypasa. Kawałek tundry między wybrzeżem a lądolodem to chyba za mało, by Grenlandia zasłużyła na miano zielonej wyspy. Poświęcam tyle uwagi temu akurat fragmentowi, bo uważam, że jest coś niepokojącego w tym, że dziennikarz opiera się na wczesnośredniowiecznej plotce w artykule, który ma nas namówić do podejmowania poważnych decyzji w XXI wieku. Mało tego, Witold Gadomski mógłby ją łatwo zweryfikować, gdyby zajrzał, co pisali o tym jego koledzy z działu naukowego

    Nie dajcie się uwieść naukowym znachorom

    Pisanie, że klimat się zmienia i że główną siłą sprawczą tego zjawiska jest Słońce, przypomina wyważanie otwartych drzwi. Wszyscy wiedzą, że klimat się zmienia. Chodzi tylko o skalę i szybkość tych zmian. Wszyscy uważają, że zmiany klimatu są zależne głównie od Słońca. I to nie tylko od jego aktywności. Klimat zależy też od kształtu orbity, po jakiej Ziemia krąży wokół Słońca, i od tego, jak jest nachylona jej oś. Naukowcy badający klimat biorą pod uwagę przede wszystkim właśnie te uwarunkowania. Chodzi o to, że poza Słońcem jest jeszcze cała masa innych czynników, które wpływają na klimat, np. gazy cieplarniane, a zwłaszcza jeden z nich - dwutlenek węgla.

    Szczerze polecam moim kolegom po fachu, by zanim na podstawie jakiegoś bloga, dziwacznej petycji lub niezbyt mądrej książki oskarżą naukowców z Międzyrządowego Panelu Klimatycznego ONZ (IPCC) o jakieś braki, zajrzeli na stronę www.ipcc.ch i zobaczyli, czy te zarzuty mają coś wspólnego z rzeczywistością.

    Cały kłopot ze zamianami klimatycznymi polega na tym, że niewielu piszących o tym rozumie, na czym polega nauka, i daje się uwieść naukowym znachorom. Sąd wypowiedziany przez nawet najbardziej szacownego profesora to nie argument naukowy, a jedynie zwykła opinia. Dokładnie na tej samej zasadzie nie można jako źródło naukowe traktować Ala Gore'a i nikt poważnie zajmujący się klimatem tak go nie traktuje. Powoływanie się na błędy w jego książce i robienie z tego argumentu przeciw naukowej teorii jest co najmniej niepoważne.

    Opinia profesora to jeszcze nie nauka

    Nowoczesna nauka to system opierający się na publikowaniu wyników badań w renomowanych, recenzowanych czasopismach naukowych. Nie wystarczy, by profesor X powiedział, że klimat się ochładza, bo on tak sądzi. Nie wystarczy nawet, by powiedziało to grono profesorów. By takie stwierdzenie zaistniało w nauce, muszą zostać w naukowym czasopiśmie opublikowane i zinterpretowane dane, na podstawie których tak się twierdzi. Muszą one przejść przez krytyczne sito recenzentów specjalizujących się w danej dziedzinie. Mało tego, taka publikacja podlega ciągłej weryfikacji poprzez system cytowań.

    Przykładu, gdzie naukowcy tworzą coś niezbyt naukowego, nie trzeba u nas szukać długo. Oto mamy stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych PAN zaprzeczające zmianom klimatycznym wywołanym przez człowieka, a w nim stwierdzenie, które ma tego dowodzić: W ciągu ostatnich 400 tysięcy lat - jeszcze bez udziału człowieka - zawartość CO2 w powietrzu, jak tego dowodzą rdzenie lodowe z Antarktydy, już 4-krotnie była podobna, a nawet wyższa od wartości obecnej.

    Gdy jednak weźmiemy do ręki "Nature" i "Science" z 2005 roku, dwa najbardziej renomowane magazyny naukowe na świecie, i przeczytamy publikacje dotyczące rdzeni i programu European Project for Ice Coring in Antarctica, lub zajrzymy na strony tego projektu, okaże się, że obecne stężenie jest najwyższe od 650 tysięcy lat. Tu tylko nieśmiało przypomnę, że nasz gatunek ma nie więcej niż 200 tysięcy lat i z tej perspektyw informacja o najwyższym od 650 tysięcy lat poziomie CO2 powinna dać nam do myślenia.

    Ale wróćmy do naszych geologów. Wyjaśnienia ich śmiałej tezy są dwa. Albo członkowie PAN dokonali odwiertów na Antarktydzie i przeprowadzili badania rdzeni, o których nikt nie wie (ta wiedza powinna zostać natychmiast opublikowana i śmiem twierdzić, że "Nature" - dla takich wyników - udostępni swoje łamy). Albo - co niestety bardziej prawdopodobne - mamy odczynienia z grupą naukowców, którzy biorą sobie dane z sufitu i, nie zapoznawszy się nawet z najbardziej podstawową literatury, postanowili zabłysnąć w modnym temacie.

    Kto za kim stoi?

    Pojawia się jeszcze jeden argument. Nauka jest nierzetelna, bo za biznesem wiązanym z globalnym ociepleniem, stoją gigantyczne pieniądze. Gadomski pisze tak: "Sceptycy kwestionujący zjawisko ocieplania się klimatu pod wpływem emisji gazów nie mogą liczyć na hojny sponsoring dla swych wydawnictw, na konferencje w atrakcyjnym miejscach świata, na udział w filmach, które z góry mają zapewnionego Oscara, na Pokojową Nagrodę Nobla."

    Bądźmy jednak uczciwi. Jeżeli chcemy przedstawić globalne ocieplenie jako grę interesów, to pokażmy obydwie strony w pełnej krasie: przemysł, nazwijmy go wydobywczym, oraz żyjące z paliw kopalnych, takich jak ropa, rządy, które - mówiąc łagodnie - potrafią bardzo twardo walczyć o swoje interesy. Czy ta strona przypadkiem nie dysponuje funduszami, przy których bledną te z Nobla i handlu emisjami?

    Pozwolę więc sobie odwrócić spiskową teorię i zapytać, czy to przypadek, że wydanie w Rosji książki Vaclava Klausa "Błękitna Planeta w zielonych okowach", która kwestionuje globalne ocieplenie, sponsorował koncern Łukoil? Czy to przypadek, że związana z lobby naftowym administracja prezydenta Busha ukrywała raporty amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska dotyczące globalnego ocieplenia i cenzurowała inne?

    Jeżeli uświadomimy sobie, komu może zależeć na kwestionowaniu globalnego ocieplenia i sprawczej siły człowieka, a przede wszystkim, kto na tym straci, niechybnie dojdziemy do wniosku, że to raczej świetny test na rzetelność naukowych danych potwierdzających tę teorię. Gdyby nie były mocne i rzetelne, teoria globalnego ocieplenia już by nie istniała. Zbyt wielu potężnym tego świata zależy na jej wywróceniu.

    Zaufajmy nauce!

    Teza, że klimat może się zmieniać pod wpływem uwalnianego do atmosfery węgla, jest wałkowana przez naukowców przynajmniej od lat 60. XX wieku. Jeżeli nazwiemy to religią, to jest to chyba pierwsza religia o tak solidnych podstawach naukowych. Ten problem obracany jest i oglądany ze wszystkich stron i jak na razie nauce wychodzi, że tak właśnie podgrzewamy planetę. Wychodzi to tej samej nauce, której zawdzięczamy Internet i loty w kosmos. Owszem bywa, że się myli, ale innej nauki niż ta oparta na recenzowanych publikacjach nie mamy. Nie mamy lepszego narzędzia poznawczego i nieważne, czy chodzi o raka, HIV, wiewiórki, życie pingwinów czy właśnie zmiany klimatyczne. I ta nauka nam mówi, że ocieplenie zawdzięczamy naszej działalności i że jest to jedno z najpoważniejszych (moim zdaniem najpoważniejsze) wyzwań, przed jakimi stoi ludzkość.

    A teraz raport KOmitetu nauk Geologiocznych PAN:

    Obserwowane w ostatnich kilkunastu latach zmiany klimatu na Ziemi oraz częstsze występowanie zjawisk ekstremalnych powoduje zaniepokojenie opinii publicznej, wyrażane w środkach masowego przekazu pod hasłem globalnego ocieplenia. W skali międzynarodowej pojawiają się propozycje kroków zaradczych formułowane przez polityków elit rządzących, działający od 1988 roku Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu (IPCC) i organizacje ekologiczne.

    Włączając się w tę nadzwyczaj ważną dyskusję, Komitet Nauk Geologicznych PAN pragnie zwrócić uwagę na 10 fundamentalnych aspektów tego problemu, nierozerwalnie związanego z funkcjonowaniem geosystemu – skomplikowanej współzależności procesów zachodzących w litosferze, hydrosferze, atmosferze i biosferze. Ich znajomość powinna leżeć u podstaw racjonalnie i odpowiedzialnie podejmowanych decyzji ingerujących w geosystem.

    1. Klimat Ziemi kształtowany jest przez wzajemne oddziaływanie jej powierzchni i atmosfery, które ogrzewane są przez promieniowanie słoneczne o cyklicznie zmiennym natężeniu. Na klimat wpływa roczny obieg Ziemi wokół Słońca, termika i zmiany przepływu wód krążących w oceanach, ruch mas powietrza, układ masywów górskich, a w perspektywie czasu geologicznego także ich wypiętrzanie i erozja oraz zmiany w rozmieszczeniu kontynentów wskutek ich ciągłej wędrówki.

    2. Badania geologiczne dowodzą niezbicie, że stała zmienność jest podstawową cechą klimatu Ziemi w całej jej historii, a zmiany zachodzą w nakładających się cyklach o różnej długości – od kilkuset tysięcy do kilkunastu lat. Dłuższe cykle klimatyczne są wywoływane przez czynniki pozaziemskie o astronomicznym charakterze i zmiany parametrów orbity Ziemi, a krótsze – przez czynniki regionalne i lokalne. Nie wszystkie przyczyny zmian klimatu i zjawiska klimatotwórcze zostały jeszcze w pełni rozpoznane.

    3. Choć w historii Ziemi dominował klimat znacznie cieplejszy od współczesnego, wielokrotnie dochodziło do potężnych, globalnych ochłodzeń, których efektem był zawsze rozwój rozległych zlodowaceń sięgających niekiedy do strefy podzwrotnikowej. Dlatego wiarygodne prognozowanie zmian klimatu Ziemi, nie mówiąc o chęci im zapobiegania, kształtowania czy przeciwdziałania, musi brać pod uwagę wyniki badań jej przeszłości geologicznej – a więc czasu, gdy ludzkości (i przemysłu!) nie było na naszej planecie.

    4. Od dwunastu tysięcy lat Ziemia znajduje się w kolejnej fazie cyklicznego ocieplenia i jest w pobliżu jego maksymalnego natężenia. W samym tylko czwartorzędzie, czyli w ciągu ostatnich 2.5 mln lat, okresy ciepłe wielokrotnie przeplatały się ze zlodowaceniami, co dobrze już zostało rozpoznane.

    5. Obecnemu ociepleniu towarzyszy wzrost zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze: wśród nich dominuje para wodna, a w mniejszych ilościach występuje m.in. dwutlenek węgla, metan, tlenki azotu i ozon. Tak działo się zawsze, bo jest to zjawisko nierozłącznie związane z cyklicznym ocieplaniem i oziębianiem. Okresowy wzrost ilości gazów cieplarnianych w atmosferze, niekiedy nawet do wartości kilkakrotnie większej w porównaniu ze stanem obecnym, towarzyszył dawniejszym ociepleniom, również przed pojawieniem się człowieka na Ziemi.

    6. W ciągu ostatnich 400 tysięcy lat – jeszcze bez udziału człowieka – zawartość CO2 w powietrzu, jak tego dowodzą rdzenie lodowe z Antarktydy, już 4-krotnie była podobna, a nawet wyższa od wartości obecnej. Przy końcu ostatniego zlodowacenia (!), w ciągu kilkuset lat, średnia roczna temperatura globu zmieniała się parokrotnie, w sumie wzrosła prawie o 10°C (!!) na półkuli północnej – a więc były to zmiany nieporównanie bardziej drastyczne niż dziś obserwowane.

    7. W ubiegłym tysiącleciu, po okresie ciepłym, z końcem XIII wieku, rozpoczął się okres chłodny trwający do połowy XIX w., po czym znów nastało ocieplenie, w którym właśnie żyjemy. Obserwowane dziś zjawiska, w szczególności przejściowy wzrost globalnej temperatury, wynikają z naturalnego rytmu zmian klimatu. Ogrzewające się oceany mają mniejszą zdolność absorbowania dwutlenku węgla, a zmniejszanie obszaru wieloletniej zmarzliny prowadzi do szybszego rozkładu związków organicznych zawartych w gruncie i tym samym, do zwiększonej emisji gazów cieplarnianych. Od miliardów lat aktywność wulkaniczna Ziemi wzdłuż granic płyt litosfery, skryta głównie pod powierzchnią oceanów, dostarcza stale do jej atmosfery CO2, choć z różną intensywnością. W geosystemie gaz ten usuwany jest z atmosfery do biosfery i litosfery poprzez proces fotosyntezy, wiązany w organizmach żywych – w tym w węglanowych skorupkach organizmów morskich, a po ich obumarciu magazynowany w olbrzymich pokładach wapieni na dnie mórz i oceanów; z kolei na lądzie jest wiązany w różnych osadach organicznych.

    8. Szczegółowy monitoring parametrów klimatycznych prowadzony jest niewiele ponad 200 lat, dotyczy tylko części kontynentów, które stanowią zaledwie 28% globu. Część starszych stacji pomiarowych założonych niegdyś na obrzeżach miast, wskutek postępującej urbanizacji, znalazło się dziś w ich obrębie. Wpływa to, między innymi, na wzrost mierzonych wartości temperatury. Badania ogromnych przestworzy oceanów zostały zapoczątkowane ledwie przed 40 laty. Tak krótkie okresy pomiarowe nie dają pewnych podstaw to tworzenia w pełni wiarygodnych modeli zmian termicznych na powierzchni Ziemi, a ich poprawność jest trudna do weryfikacji. Dlatego należy bezwzględnie zachować daleko idącą powściągliwość w przypisywaniu człowiekowi wyłącznej, czy choćby tylko dominującej, odpowiedzialności za zwiększoną emisję gazów cieplarnianych, gdyż prawdziwość takiego twierdzenia nie została udowodniona.

    9. Nie ulega wątpliwości, że w pewnej części wzrost ilości gazów cieplarnianych, konkretnie CO2, jest związany z działalnością człowieka i dlatego wskazane jest podejmowanie kroków dla ograniczenia tej ilości na zasadach zrównoważonego rozwoju, w pierwszym rzędzie zaprzestanie ekstensywnych wylesień, szczególnie w rejonach tropikalnych. Równie zasadne jest podjęcie i prowadzenie właściwych działań adaptacyjnych, które będą łagodzić skutki obecnego trendu ociepleniowego.

    10. Doświadczenie badawcze w dziedzinie nauk o Ziemi mówi, że tłumaczenie zjawisk przyrodniczych, oparte na jednostronnych obserwacjach, bez uwzględniania wielości czynników decydujących o konkretnych procesach w geosystemie, prowadzi z reguły do nadmiernych uproszczeń i błędnych wniosków. Błędne też mogą być decyzje polityków podejmowane o oparciu o niekompletny zespół danych. W takich warunkach łatwo o – przystrojony poprawnością polityczną – lobbing inspirowany przez kręgi zainteresowane na przykład sprzedażą szczególnie kosztownych, tak zwanych ekologicznych, technologii energetycznych bądź składowaniem (sekwestracją) CO2 w złożach już wyeksploatowanych. Z przyrodniczą rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego. Podejmowanie radykalnych i ogromnie kosztownych działań gospodarczych zmierzających do ograniczenia emisji jedynie wybranych gazów cieplarnianych, w sytuacji braku wielostronnej analizy zachodzących zmian klimatu, może doprowadzić do zupełnie innych skutków niż oczekiwane.

    Komitet Nauk Geologicznych PAN uważa za konieczne podjęcie wielodyscyplinowych badań, opartych na wszechstronnym monitoringu i modelowaniu wpływu na klimat również innych zmiennych czynników, nie tylko stężenia CO2. Jedynie takie podejście przybliży nas do pełnego rozpoznania przyczyn zachodzących zmian klimatu.



  • 21-11-2009 17:42:00

    Co sie dzieje ?

    Niestety - z powodów osobistych (przyjęcie imieninowe) dziś wpisu nie zamieszczę. Mam natomiast pewną informację dla tych z Państwa, ktorzxy zgłosili sie (ponad 400 osób) i chcą nadal zgłosić sie do WoP/P-JKM: do środy posortowanie wszystkich wedle okregów zostanie ukończone... Wszyscy, ktorzy się zgłosili, otrzymaja adres kandydata na szefa Oddziału - i kandydata na kandydata na szefa Regionu ()te zmiane Statutu musi zatwierdzic sąd) 

    Deklaracje mozna pobrac z FORUM, Statut też się tam jutro znajdzie. Prosze natomiast niue zapomnieć, że partia musi miec troche pieniędzy - a:

    Konto Platformy Janusza Korwin-Mikke w PKO S.A. ma numer:

    81 1240 6003 1111 0000 4943 3515

    Za wszelkie wpłaty z góry dziękuję. Składki od Członków to rzecz osobna. Przypominam jeszcze, że partiom NIE WOLNO przyjmować darowizn od osób prawnych!!!

    =====

    Teraz informacja z przebiegu Konwentyklu UPR :

    Konwentykl wezwał po raz trzeci p.Prezesa Bolesława Witczaka do podania sie do dymisji - i zwrotu pobranych vz kasy pieniedzy. Dal Mu czas do 10-XII - w przeciwnym razie Rada Sygnatariuszów zażąda zwolania Konwentiu.

    Konwentykl poobniżał maksymalnie sklsadki (by p.Prezes nie mógł czerpać z kasy partyjnej osobistych korzyści). Powołołał trzewch nowych Człónków Rady Głównej

     Konwentykl w osobnej uchwale uznał, że Traktat Lizboński jest całkowicie sprzeczny z żywotnymi interesami Rzeczpospolitej Polskiej, a działania podjęte przez najwyższe organy RP, w tym Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, które doprowadziły do jego przyjęcia wyczerpują znamiona zdrady stanu.

     

     

  • 20-11-2009 23:51:00

    Szybki wybór prezia

    Na stronie „NEWSWEEKa – Polska” można – p/t: „Prezydent Unii chce usunąć godła narodowe?” - wyczytać

    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/prezydent-unii-chce-usunac-godla-narodowe,49050,1

    Nowy prezydent Unii, Herman van Rompuy, chce zastąpić symbole narodowe ogólnoeuropejskimi. Chce uczynić z Unii federację państw”.

    Popatrzmy na sprawę sine ira & studio. To wszystko jest dziennikarski bełkot {Am} na podstawie angielskiego „Faktu” czyli „The Daily Mail”.

    Po pierwsze: nie „prezydent” lecz Przewodniczący Rady Europejskiej (takiego Senatu UE, mającego na szczęście więcej do gadania, niż PE) - ale to bez znaczenia, jak zwał, tak zwał. Za I Rzeczypospolitej prezydent nazywał się „królem”, w Związku Sowieckim „I Sekretarzem”, a w ZSRE - „ Przewodniczącym Rady Europejskiej”.

    Po drugie: wcale nie chce usuwać godeł narodowych. Flagom Anglii, Kaszubów, Katalonii czy Walonii nic nie grozi – p.van Rompuy walczyć będzie z flagami państwowymi. I słusznie: 1-XII 27 państw przestaje istnieć, stopione w UE – więc ich flagi będą używane równie często jak w Polsce flagi Mazowsza, Wielkopolski czy Dolnego Śląska. Pewno częściej, bo stoją za nimi tradycje historyczne – a flagi polskich województw są wymyślone przez biurokrację – ale nie oficjalnie. Sądzę, że przez dłuższy czas ONI będą nawet forowali symbole regionalne – by groźne dla Unii wspomnienia po byłych państwach uległy rozmyciu. Radośnie będą witane delegacje Katalonii, Śląska czy Walii – wcale nie po to, by przekazać Śląsk RFN (bo RFN też już nie będzie istnieć!) tylko po to, by zatarło się wspomnienie o Rzeczypospolitej Polskiej.

    Przypominam: po 1-XII tryumfujący federaści poprzewieszają flagi. Oto fronton ambasady Królestwa Belgii w Warszawie:

     

     

    flaga Królestwa wisi po prawej (od strony gmachu), flaga Unii – po lewej. Zobaczymy, co będzie po 1-XII.

    Federaści, którzy do chwili podpisania przez JE Lecha Kaczyńskiego (kretyna – czy zdrajcy?) Traktatu zapewniali, ze „Polska nie utraci suwerenności” powiedzą teraz: „No, tak – przecież sami za tym głosowaliście!:”

    Zapominając o drobiazgu: ludzie głosowali za Traktatem Akcesyjnym do Wspólnoty Europejskiej – a 1-XII zostajemy obywatelami zupełnie innego tworu: Unii Europejskiej.

    Przy okazji rozbiorów pytano szlachty (bo tylko ona była uważana za „obywateli”): czy złoży przysięgę na wierność nowemu suwerenowi? Jeśli nie chciała, mogła sprzedać majątek i wynieść się gdzie indziej. Nas się o nic nie pyta: zostaliśmy przehandlowani. Bruksela włożyła w Polskę jakieś €100 mld – czyli kupiła Polaków po jakieś €3000 od sztuki. Czy to uczciwa cena? Przecież ci sprzedawczycy, pp.Kaczyńscy, Tusk, Kwaśniewski – wyciskali z nas rocznie znacznie więcej...

    Po trzecie: to zastępowanie już postępuje od dawna! Na karcie pojazdu – tej niebieskiej – już od dawna figuruje „Wspólnota Europejska” , na paszportach od kilku lat (za rządów PiS!!) u góry jest „Unia Europejska” (choć formalnie jeszcze nie istniała). ONI nas po prostu pomału przyzwyczajają – i p.Herman von Rompuy będzie nas nadal przyzwyczajał.

    Tym razem całkowicie legalnie.

    Po czwarte: to nie jest tak, że nowy „prezydent” chce urzeczywistnić „swoją” wizje. Odwrotnie: na „prezydenta” UE został wybrany facet, który fanatycznie chce urzeczywistnić wizje ONYCH – twórców UE. Dlatego właśnie On, a nie kto inny, został wybrany.

    Naiwni myśleli, że o to stanowisko rozegra się walka miedzy jakimiś politykami – i trwać będzie wiele dni, a może i tygodni. Tymczasem wszystko było już od dawna przygotowane, i ONI umieścili tam swoich kandydatów. Chadeka i labourzystkę – czyli, w tłumaczeniu na polski: faszystę i komunistkę.

    Po piąte: nie "ogólnoeuropejskie", lecz "unijne". Symbole USA nie sa "ogólno-amerykańskie, bo poza Stanami są tam jeszcze  Kanada, Meksyk, w-py St.Pierre & Miquelon (w samej północnej Ameryce). Przyzwyczajają nas do wchłonięcia Szwajcarii, Chorwacji i Czarnogóry - a może i Mołdowy, Bośni z Hercegowiną, Macedonii, Serbii, Ukrainy, Białorusi... Rosji?

    A po szóste: nie "federację państw" tylko "państwo federacyjne" właśnie...

     

  • 19-11-2009 23:53:00

    Wybór Generalnego Prokuratora

    Nowe stanowisko Prokuratora Generalnego nie jest umocowane dokładnie tak, jakbym sobie życzył – ale idzie w tym kierunku bardzo daleko. W każdym razie: częściowo uniezależni ProkGena od „Rządu” - a to już jest coś. Do tej pory bowiem ProkGen był po prostu, jako Minister „Sprawiedliwości”, członkiem „Rządu” - więc jest oczywiste, że nie miał chęci wykrywania afer kolegów z  „Rządu” (a kto robi afery, jak nie ludzie z „Rządu”?) bo wtedy „Rząd” mógłby upaść, a on straciłby posadę...

    Jest też oczywiste, że ProkGen powinien mieć bardzo wysoką pensję (rekompensującą mu to, że będzie na nieustannym podsłuchu...), zagwarantowaną dobrą ochronę i wysoką emeryturę; powinien też mieć długą kadencję, zakaz reelekcji – i zakaz obejmowania jakichkolwiek posad i przyjmowania jakichkolwiek pieniędzy w trakcie i po odejściu z posady (pomijając może honoraria za wykłady). Wtedy jest olbrzymia szansa, że będzie obiektywny.

    Ustawa o ProkGenie nie spełnia wielu z tych warunków...

    Ale: będzie lepiej, niż było. Ta zmiana jest kolosalna! Trzeba tylko dobrać właściwego człowieka. I w tej sprawie wypowiedziałem się w „Dzienniku Polskim” tak:

    Trudny wybór

    WCzc.mec.Jan Widacki (SD?, Kraków) zaapelował do sędziów, by to oni zgłaszali swoje kandydatury na urząd prokuratora generalnego - bo wielu jest zacnych prokuratorów, ale Prokuraturę musi zreformować ktoś z zewnątrz.

    Przyłączam się do opinii i apelu p.Mecenasa. Mam jednak dwie - bardzo ważne - uwagi.

    1. Ten człowiek ma stać na czele prokuratury, której zadaniem jest oskarżać. Nie może to więc być człowiek łagodny – bo po prostu nie będzie miał wspólnego języka z prokuratorami. Jak to sprawdzić?

    Spytajmy go o stosunek do kary śmierci. Nie o to chodzi, by ją stosował, bo nie będzie mógł. To jest dobry sprawdzian, czy człowiek naprawdę chce ostrego traktowania przestępców.

    2. Jak zapewnić, by nie był to agent służb specjalnych? I ABW, i inne służby mają "swoich" sędziów (i prokuratorów), nie zawsze przejętych po SB i WSI. Będą wyłazić ze skóry, by umieścić ich na tej posadzie. Może nawet, choć walczą ze sobą, zawrą sojusz?

    Agent pytany, czy jest agentem, ma obowiązek skłamać. Szefowie specsłużb też skłamią bez zmrużenia oka - bo to BARDZO ważna posada.

    Więc - jak?

    Pamiętajmy: wszystkie większe afery III RP – to afery zmontowane przez służby specjalne. Jest całkiem możliwe, że omówią się: „Wstawimy człowieka naszego czy waszego – ale stoi umowa: zablokuje wszystkie śledztwa, które mogłyby wyjaśnić, jak naprawdę wygląda III Rzeczypospolita i kto stoi za aferami”.

    Jeśli agentura w „Małym” i „Dużym Pałacu” zagra w jednej drużynie – nie ma szans, by ProkGenem nie został pupilek SS.

  • 18-11-2009 23:51:00

    Chemiczne wspomaganie pedofilów

    W grudniu 2008 Trybunał Koronny w Peterborough skazał p.Rogera Martina z Dogsthorpe, notowanego od 30 lat pedofila, za "molestowanie" 11-letniej sąsiadki; jednak z uwagi na wiek (71 lat) i cukrzycę sędzia Mikołaj Coleman "z niechęcią" zamiast do więzienia posłał go na trzyletni "program leczenia przestępców seksualnych".

    Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że p.Martin, cierpiący na impotencję, cały czas otrzymuje od Narodowej Służby Zdrowia viagrę na koszt podatników!! Władze twierdzą, że są bezsilne: nie mogą naruszać jego praw socjalnych, a lekarz p. Martina nadal recepty na viagrę mu wystawia.

    Jest to ilustracja tezy, że urzędnicy i politycy MUSZĄ coś robić; obojętne, czy chemicznie pedofilów stymulują, czy ich chemicznie kastrują - muszą COŚ robić, by usprawiedliwić swoje pensje.

    Dlatego ojciec obmacywanej dziewczynki, który chciałby zastąpić władzę i po prostu dał p.Martinowi po mordzie, poszedłby siedzieć.

    Ordnung Muß sein!

  • 17-11-2009 23:30:00

    Wilki i synogarlice

    Miejscem do dyskusji tematów z blogu jest FORUM. Skoro jednak dwa Komentatorzy zagnieździli sie tutaj -

    będę trzymał się tematu. Kobiet, oczywiście. Wiadomo bowiem, że jeśli mężczyźni rozmawiają dostatecznie długo, to rozmowa w końcu schodzi na kobiety.

    Choć ktoś mądry zauważył, że rozmowa mężczyzn zejdzie w końcu na dowolny temat – jeśli poczekać dostatecznie długo...

    Otóż – piję do komentarza {pablik}a – hamowanie agresji jest to zjawisko z dziedziny socjo-cybernetyki. Doskonale przedstawił je śp.Konrad Lorenz. Otóż dwa wilki gryza się – ale pokonany podstawia szyję wrogowi – i ten... natychmiast przestaje atakować. Gatunek agresywny musi wyrobić w sobie hamulce – w przeciwnym przynajmniej samce pozagryzałyby się na śmierć.

    Inaczej z łagodnymi synogarliczkami. Jak je umieścić w zbyt ciasnej klatce, to jedna drugiej a to piórko wyrwie, a to druga skubnie.. i rano na dnie klatki leży trup.

    I to właśnie jest powodem, dla którego mężczyźni umieją powściągnąć swoja agresję – a kobiety nie. Z tego też powodu od dziecka szkolimy dziewczynki, by nie były agresywne – by potem nie mieć kłopotu z jakaś „Czarną Mańką” czy bezlitosną terrorystką.

    To ostatnie zjawisko jest jeszcze trochę inne. Kobiety robią to, czego są nauczone. I jeśli wytresuje się je na terrorystki – to będą zabijały bez litości. Natomiast mężczyzna jest nonkonformistą – i często wprowadza poprawki do otrzymanych rozkazów.

    Ale, oczywiście: skoro mężczyźni w każdej płaszczyźnie są „bardziej” to i w służbistości czołówkę stanowią mężczyźni. Są oni na ogół utrapieniem żołnierzy...

    P.Radosław Herka podnosi ciekawy problem. Jeśli kobiety są „średnie” , natomiast wśród mężczyzn więcej jest zarówno geniuszów, jak i debilów, więcej świętych, ale i więcej łajdaków – to usuniecie kobiet z grona wyborców doprowadzi do pogorszenia wyników, bo idioci uzyskają większy wpływ. Błąd: geniusze też uzyskają większy wpływ – a proszę pamiętać o tym przesunięciu o 6 pkt...

    Natomiast, istotnie, istnieje obawa, że wystąpi to samo zjawisko, co z wyborczyniami: głosują na przystojniaków. Czy mężczyźni będą głósowali na pieklne kobiety? P.Manuela Gretkowska przetestowała to: na plakacie PT Kandydatki rozebrały się do naga. I co? Nie pomogło...

    Nie pomogło, bo jednak mężczyźni umieją oddzielić urodę od poglądów politycznych.

    A jeśli wśród wyborców-samych-mężczyzn rozsądna inteligentna kobieta będzie miała większe szanse wejścia do parlamentu – to przecież nic złego się nie stanie! Nawet dobrze – bo parlament będzie bardziej różnorodny...

  • 16-11-2009 23:56:00

    Nowoczesnośc w polu i w zagrodzie

    Dziś odbyło się posiedzenie Rady WiP / P-JKM. Chyba po raz pierwszy w historii polskich partyj politycznych odbyło się ono w całości na SKYPE. O czym członkowie zostaną powiadomieni.

    Teraz actualium. Ten tekst nie przeszedł, niestety, przez redakcyjną cenzurę:

    Poradnik religijny

    Reb Izaak Shapiro, z jesziwy „Od Yosef Chai” w osiedlu Yitzhar (na Zachodnim Brzegu) wydał książeczkę p/t „Królewska Tora”, w której wyjaśnia, że - jeśli pomogłoby to w utrzymaniu i rozprzestrzenianiu się żydostwa - wolno zabijać gojom nawet dzieci i niemowlęta.

    Tym samym rabin ów przebił imamów, którzy uważają żydów i chrześcijan za Ludy Księgi i każą ich mordować tylko wtedy, gdy nie uznają świeckiej władzy muzułmanów.

    Mnie to szczególnie nie rusza – staram się tylko wyobrazić sobie, co by się stało, gdyby np. w Niemczech, Polsce lub w USA ktoś wydał książeczkę dopuszczającą zabijanie żydowskich dzieci?

    A przecież podobno i w Europie i w Ameryce panuje wolność słowa?

    Z drugiej strony warto zauważyć, że zanim Henryk Himmler zwołał do willi przy Großer Wansee słynna naradę w sprawie eksterminacji Żydów nikt w Niemczech nie pisał traktatów usprawiedliwiających zabijanie żydowskich niemowląt.

    Czyżby czyny nie wynikały więc ze słów?

     

  • 15-11-2009 23:52:00

    Tak, tylko monarchia...

     

     

    P.Krzysztof Kęcik w lewicowym "PRZEGLĄDZIE" (nr 44 z 8 XI 2009) dał tekst pod tytułem:

    Prezydent Karzaj i fałszerze

    (...)

    Politycy amerykańscy popełnili błąd, gdy po obaleniu reżimu talibów zamiast przywrócić w Afganistanie monarchię, uczynili Hamida Karzaja prezydentem. Stało się konieczne przeprowadzenie rytuałów legitymizujących władzę szefa państwa w kraju pozbawionym tradycji demokratycznych. Obecnie Waszyngton nie ma dla Karzaja alternatywy – prezydent jest Pasztunem, czyli wywodzi się z najliczniejszego narodu Afganistanu. Pasztuni uważają, ze do nich należy sprawowanie władzy, właśnie z tego ludu wywodzi się najwięcej talibów. Ale Karzaj jako polityk umiarkowany jest do zaakceptowania także przez dawny skierowany przeciw talibom Sojusz Północny, złożony z afgańskich Tadżyków, Uzbeków i Chazarów. Dr Abdullah Abdullah jest natomiast pochodzenia tadżycko-pasztuńskiego, wywodzi się z Sojuszu Północnego, ale nie ma w nim dostatecznie wielu zwolenników. Pasztuni nigdy nie uznają takiego prezydenta. Także amerykańscy politycy niechętnie przyznają, że po wyborach prezydentem pozostanie Karzaj. Pytanie, czy w tej sytuacji sensowne jest urządzanie rytuałów demokratycznych, zwłaszcza kosztownej i niebezpiecznej drugiej rundy wyborów. Jej wynik jest przesądzony. Nieuniknione fałszerstwa jeszcze bardziej skompromitują afgańską, pożal się Allahu, demokrację w budowie, a także jej zachodnich protektorów.

    O-to-to-to! Tylko ja to mowiłem juz bardzo, bardzo dawno temu...

     

     

  • 14-11-2009 23:34:00

    Kiedy zechcą wyrzucić p.Aleksandra Gudzowatego?

    Absolutna bomba na Węgrzech. Aresztowany został p.Stefan Góczi, który ośmielił się spróbować wyprowadzić swoją firmę poza zasięg „GazProm”u

    Zamiast się rozpisywać: proponuję, by Państwo sami przeczytali to:

    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,7246795,Wegry__Aresztowany_szef_najwiekszej_spolki_dystrybucji.html

    - a może jeszcze przed tym – to:

    http://energysecurity.eu/dywersyfikacja/gazprom-wchodzi-na-wegry/

    To powinno wystarczyć za komentarz...

    To są bardzo ważne sygnały. Radzę ich nie lekceważyć!

  • 13-11-2009 23:45:00

    Czy dziś możliwa jest dziecięca krucjata?

    W 1212 roku udało się z'organizować „krucjatę dziecięcą”. Miała ona odbić Jerozolimę z rąk „niewiernych”. Krucjata do Ziemi Świętej nawet nie dotarła – ale jednak udało się z'organizować ok.50.000 dzieci gotowych udać się i wyzwalać.

    Pytanie brzmi: "Czy dziś udałoby się coś takiego zrobić?"

    Odpowiedź brzmi: „Oczywiście: NIE!”

    Nie udałoby się – i to nie dlatego, że sam sens przedsięwzięcia jest absurdalny: na Ziemi Świętej zamieszkują ludzie wierzący w Boga – w odróżnieniu od Europy (i połowy Izraela), gdzie w Boga wierzy raczej zdecydowana mniejszość. A już na pewno nie wierzy na tyle, by wybierać się w dłuższe wyprawy, pełne trudów i niebezpieczeństw.

    I nawet nie dlatego, że od razu żądano by ubezpieczenia tego przedsięwzięcia. Ubezpieczanie wszystkiego zabija gospodarkę – ale dzieci jakoś by ten problem ominęły.

    Nie udałoby się dlatego, że nie istniałoby podłoże społeczno-ekonomiczne.

    W roku 1212 w rodzinie było zazwyczaj pięcioro, albo i siedmioro dzieci. Część z nich odczuwała podświadomie, że są raczej zawadą dla rodziny, która nie bardzo może je wykarmić. Dlatego rzucone hasło mogło je poderwać – choć władcy niezbyt chętnie patrzyli na ogołacanie ich krajów z poddanych.

    One w swoich rodzinach codziennie nie dojadały, warunki życia były coraz trudniejsze (akurat kończyło się ówczesne GLOBCIO, zaczynało się 600 lat Globalnego Ochłodzenia) – więc trud wyprawy w ciepłe kraje ich nie odstraszał.

    Obecnie jest dokładnie odwrotnie. GLOBCIO się zaczyna, a dzieci naszej cywilizacji są niesłychanie rozpieszczone. Myśl o nocowaniu na gołej ziemi ich przestrasza – a rodzice swoich jedynaków niechętnie puściliby nawet na wyprawę do Pińczowa.

    Natomiast odwrotnie – tak! Młodzi muzułmanie, gorliwie wierzący w Boga, mogliby pomaszerować na ocieplającą się Północ.

    Cała nadzieja, że na Północy nie ma żadnych miejsc świętych, które mogliby wyzwalać. Ale – kto wie? Zamordują w Londynie jakiegoś fanatyka, imamowie ogłoszą go świętym mężem...

    A ja piszę to po to, by pokazać, jak o ruchach mas ludzkich nie decyduje ideologia, lecz względy bardzo praktyczne.

    Oczywiście, że siłą sprawczą jest ideologia. Jednak to nie cyngiel decyduje o możliwości strzelania...

    =====

    Kilka słów o sytuacji P-JKM / WiP

    Nie podawałem nazwy przyjetej przez Konwent nie dla zaostrzenia Państwa ciekawości – lecz dlatego, by jacyś cwaniacy szybciutko czegoś pod ta nazwą nie zarejestrowali. Teraz już mogę. Jest to „Wolność i Praworządność”. Komu się nie podoba, mógł przyjechać i gardłować za czym innym...

    Tu przyznaję, że manipulowałem. Informacje o miejscu Konwentu podałem z opóźnieniem, w nadziei, że przyjedzie jak najmniej Członków. Przypominam: akces zgłosiło 350 osób, zadeklarowało ostatecznie chęć przyjazdu na Konwent 28 osób – i tyle było. Po cichu liczyłem, że przyjedzie trochę dodatkowych osób – ale tylko trochę. Nie jestem zwolennikiem dużych ciał. Dzięki temu, że uczestników było mało, obrady przebiegły nad podziw sprawnie. Obszerne wyniki - w poniedziałek.

    Ostatnia kwestia. Otrzymałem od Genseka UPR pismo żądające, bym sprecyzował swój stosunek do UPR. Ja uważam, że Statut UPR jest jasny, członkostwo w innej partii oznacza ustanie członkostwa w UPR – i wygibasy interpretacyjne Sadu Naczelnego, zwłaszcza dokonane po moim wystąpieniu z UPR - mnie nie interesują.

     

     

  • 12-11-2009 15:17:00

    Czy jest "wszystko jedno"?

    Udzielając odpowiedzi interlokutorowi z portalu napisałem niedawno: „Wszystko jedno, czy spadek dzieli się po ¼ między żonę i troje dzieci – czy jedno dziecko otrzymuje wszystko - dopóki spadkodawca może dysponować majątkiem dowolnie”.

    Ktoś powie: „Jak to: wszystko jedno? Przecież jest istotną różnicą, czy wszyscy dostana po ¼, czy najstarszy syn – wszystko?”.

    Dobrze. Przede wszystkim odrzucamy prawo komunistyczne („Państwo bierze wszystko” - powodujące, że ludzie przed śmiercią sprzedają nieruchomości i kupują złoto, które po cichu dzielą miedzy rodzinę...) i obowiązujące obecnie socjalistyczne (żonie i dzieciom „należy się” tzw. „zachowek” - którego spadkodawcy nie wolno ich pozbawić; wysokość zachowku świadczy o stopniu socjalizacji kraju). Natomiast liberał powiada: „Jeśli spadkodawca ma swobodę dysponowania majątkiem i wiedział, że wedle reguły spadek przypadnie najstarszemu synowi, a chciał podzielić go inaczej – to mógł sporządzić testament. Jeśli tego nie zrobił, to widać chciał, by najstarszy syn otrzymał wszystko. Suponować co innego oznacza podważenie wiary w jego rozsadek – co jest niedopuszczalne!

    A jeśli powiemy: „Skąd mógł wiedzieć, że wpadnie pod samochód?” Odpowiedź brzmi: „Dlaczego mamy szanować wolę ludzi nieprzezornych – i zakładać z góry, że są nieprzezorni?. Dlaczego karać ludzi, którzy na promillach wsiedli do samochodu - pod pretekstem, że (wyrażenie ustawowe) „Znali możliwe konsekwencje tego czynu – i godzili się na nie” - a nie zakładać tego samego w stosunku do ludzi trzeźwych i mających sporo czasu na podjęcie decyzji???"

    Konserwatysta jest bardziej praktyczny, a mniej doktrynalny: „Czemu zmuszać ludzi, by co roku sporządzali testamenty? Zapiszmy w Prawie najpopularniejszy podział spadku, nie budzący większych oporów – a wtedy ludzie będą sporządzali testamenty tylko wtedy, gdy ich pragnienia odbiegają od przeciętnej. Czysta oszczędność”.

    Konserwatysta idzie jednak dalej: zauważa, że odpowiednie zapisy powodują, że norma moralna przesuwa się w ich stronę. Jeśli często dzielimy „po równo” to ludzie zaczynają uważać podział „po równo” za bardziej „sprawiedliwy”! Prawodawca jest więc odpowiedzialny za dalekosiężne skutki swoich przepisów. Jeśli np. przeciętny Polak nie potrafi sobie wyobrazić innego zakładu niż 50:50 – co upośledza Polaków w możliwościach prowadzenia transakcyj z innymi – to jest to skutek wbijania w głowę, że „po równo – to sprawiedliwie”.

    Ostatecznie więc: to jest „wszystko jedno” - ale tylko w idealnym świecie. Zarówno względy praktyczne, jak i skutki dalekosiężne przemawiają za tym, by nie traktować tego punktu jako obojętny.

    Natomiast wszyscy (poza Czerwoną Hołotą) zgadzają się, że lekceważenie woli zmarłych – ustawowe, praktyczne, lub poprzez uznawanie pozwów spadkobierców podważających „sensowność” zapisów – to najlepsza droga do późniejszego wyzuwania ludzi z majątków.

    =====

    PS. O 21.35 będę dziś w TVN24 w dyskusji z WCzc.Andrzejem Celińskim (LiD, Katowice) n/t kary śmierci.

     

  • 11-11-2009 23:51:00

    Z powodu Konwentu P-JKM, nagród im.Józefa Mackiewicza itp. - 2 h spóźnienia

    UWAGA: we czwartek, czyli dziś,  o 9.40 mam się pojawić w "Dzień dobry, TVN" - z p.Jerzym Urbanem. A dziś miałem pracowity dzionek. Więc tylko taki kawałek:

    Mijanka

    Śp.Maurycy N. Rothbard, wybitny teoretyk amerykańskiego libertarianizmu, powtarzał wiele razy pod koniec swego owocnego życia (zmarł w 1995), że USA są jeszcze bardzo wolnym krajem, który jednak powoli pogrąża się w odmęty socjalizmu, etatyzmu, socjal-demokratyzmu, komunizmu, faszyzmu lub podobnego ustroju – natomiast kraje Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) były w czasach Lenina, Hitlera i Stalina na dnie – ale dzięki temu szybko się od dna odbijają i niedługo będzie w nich więcej wolności, niż w Stanach.

    Dziś widzimy, jak wiele miał racji.

    Oto w Polsce prywatyzujemy coraz więcej placówek tzw. (tfu!) „służby zdrowia” (zaznaczam, że nie mam nic przeciwko lekarzom, pielęgniarkom, salowym itd. – moje obrzydzenie budzi aparat, który ich wchłonął!) – o czym ludzie nieraz nie wiedzą. Coraz więcej mówi się już nie o „prywatyzacji szpitali” (czego ja zresztą nie popieram) lecz o całkowitej likwidacji tego ohydnego polipa, który wysysa żywotne soki ze społeczeństwa, deprawuje narody, i żywi się krwią ludzką. Innymi słowy: za parę lat, jeśli Kryzio da (tzn. nie da) pieniędzy, być może obudzimy się w normalnym kraju, gdzie zamiast stać w kolejkach do „lekarza ogólnego” i zapisywać się z bolącym uchem do laryngologa za trzy miesiące – będzie się, jak w weterynarii, brać 20 – 30 – 50- 100 – 200 zł (w zależności od klasy specjalisty) i iść do wybranego laryngologa – tak, jak dziś idzie się z psem do weterynarza. Szybko, tanio – i bez kolejki.

    Natomiast w stanach Zjednoczonych Ameryki JE Benedykt Hussein Obama jest coraz bliższy właśnie przeforsowania tego, co nie udało się Johnsonowi, Kennedyemu, Carterowi i Clintonowi: wprowadzenia powszechnej i przymusowej „służby zdrowia”!!!

    W ichnim Sejmie przeszła 220:215, a w Senacie Demokraci też mają większość.

    Tyle, że jest całkiem możliwe, że kilku senatorów lewicowych wyłamie spod batuty i zaśpiewa na inną nutę.

    Gdy p.Wiluś Clinton (pod wpływem trockistki, p.Hilarii) usiłował to był przeforsować, poparcie dla D***kratów natychmiast znacząco spadło – ale w sejmie p.Clintonowi zabrakło 1 (jednego) głosu. Dziś wygląda na to, że Stany Zjednoczone pójdą drogą Wenezueli i Kuby, gdzie opieka lekarska jest powszechna i bezpłatna, a lekarzy naprodukowano tyle, że JE Fidel Castro mógł ich wysłać w sile 7000 do Angoli…

    Tyle, że jakoś nie widzę chętnych, by z kapitalistycznego piekła uciekać z chorobą pod skrzydełka p.Castro i Jego Rodziny i zakosztować cymesów socjalizmu.

    Jeżeli tak stanie się i w Polsce i w Stanach, to za 10 lat ludzie będą przylatywali z USA do Polski, by zrobić u nas co bardziej skomplikowane operacje i kupować tanie leki.

    Powiedzmy sobie jednak jasno: JE Ewa Kopacz (ani żaden dzisiejszy „polityk”) nie wypuści z łapek źródła tylu malwersowanych pieniędzy i ogromnych (nieopodatkowanych…!) z łapówek.

     

    Zakończył się I Konwent P-JKM. Dokonał zmiany czterech punktów Statutu oraz zmienił nazwę Partii. Uzupełnił Radę Partii do 21 Członków i wybrał jej Prezydium (Prezesem zostałem ja, I V-Prezesem kol.Mariusz Waszak z Poznania, II V-Prezeską kol. Bogusława Domagalska-Łabędzka z Wrocławia. Obrady przebiegały sprawnie, głosowania też (nieco skomplikowany był tylko wybór nowej nazwy Partii). 

    Nowy Statut zostanie jeszcze przed zatwierdzeniem przez Sąd zamieszczony do wiadomości Państwa. Wprowadza on pojęcie Regionów:

    Północny: Pomorskie, Zachodnio-Pomorskie, Mazury i Warmia

    Zachodni: Dolny Śląsk, Opolskie, Lubusz

    Centralny-Zachodni: Wielkopolska, Kujawy

    Centralny-Wschodni: Łódzkie, Ś-tokrzyskie, Lubelskie

    Centralny-Południowy: Śląsk i Zagłębie

    Wschodni: Mazowsze i Podlasie

    Południowy: Małopolska i Podkarpacie

     


     

  • 10-11-2009 23:29:00

    Miłe interludium

    W drodze między spotkaniami w Radomu i w Szczecinie udało mi się wpaść na jeden dzień do Stargardu, gdzie starałem sie przypomnieć sobie, jak się gra w brydża. Przyjeżdżam tam z przyjemnoscią, gdyż atmosfera na Memoriale śp.Janiny Wielkoszewskiej jest przesympatyczna. W trakcie gry udało mi się napisać nastepujący mini-felietonik:

    Precz z hazardem!

    Piszę to, wykonując jednocześnie czynności wysoce niemoralne, które niedługo będą zapewne zakazane, a może nawet karane sądownie. Gram w brydża.

    Właśnie mój przeciwnik z prawej zalicytował trzy kiery. Ja pas, przeciwnik z prawej wpadł w długi namysł - i ryzykownie powiedział: "Cztery kiery!". Cztery kiery szły. Na tym hazardowym zagraniu nasi przeciwnicy zapewne wygrają 1000 zł nagrody, bo na innych stołach nie ryzykowali i grali trzy kier. Mój partner, arcymistrz Włodzimierz Wala z Krakowa, skwitował: "Pech".

    No właśnie! Takich hazardowych zagrań powinien JE Donald Tusk jak najszybciej zabronić. Liczę, że Mądra Większość Sejmu doda do Ustawy o Zakazie Hazardu również zakaz podnoszenia koloru partnera z pięcioma blotkami.

    Hazard się upowszechnia, Panie Premierze. Do tego zalicytowali to czternastoletni juniorzy. Z Czech chyba albo z Moraw. Tam też hazard kwitnie, jak widać, aż miło. Więc skoro JE Wacław Klaus podpisał traktat - to Parlament Europejski powinien tego zakazać w całej Europie! Jak najszybciej. Zanim ten turniej się skończy...

    Niestety: nie zdążył, a turniej się skończył. Niezbyt szczęśliwie:  do połowy graliśmy bardzo dobrze, za to wynik był bardzo zły; w drugiej juz gorzej, za to wynik był lepszy. Niestety: w sumie i tak był nienajlepszy...

    Pisze to po to, by wytłumaczyc sie z perturbacyj we wpisach. Pole na tej trasie jest nienajlepsze.

    Ale to zabawa: jutro Konwent P-JKM

     

  • 10-11-2009 15:32:00

    Konwent P-JKM juz jutro!

    Kto jeszcze nie wysłał zgłoszenia, a chciałby zapisać się do P-JKM, może zrobić to osobiście jutro, 11-XI, bezpośrednio przed Konwentem. Konwent odbędzie się w „Jazzowni Liberalnej” przy ul. Jezuickiej 1/3 na Starym Mieście w Warszawie. Rozpoczynamy o 10.45, mapka jest tu: http://tiny.pl/hxt5x

                  Do zobaczenia jutro!

                              Janusz KORWIN-MIKKE

    PS. Zgłoszenia drogą mailową można nadal przesyłać na adres:

    [email protected]

    – podając w temacie swoją płeć i województwo (np. K-Mazow, M-Lubelskie itp.)

  • 09-11-2009 23:44:00

    Dziś znowu opóźnienie!

    Wracam ze Szczecina....

  • 07-11-2009 23:48:00

    W weekend - wakacyjnie

    Spędziłem niedzielę w Stargardzie, na uroczym turnieju brydżowym. A zamiast bloga piekna historyjka biegająca po Sieci:


    Oto para motocyklistów szalejąca po mieście:

     

     

     

    Przyznacie Państwo, że trochę poszaleli?

     

     

     

    No i wreszcie doigrali się! Zatrzymała ich policja:

     

     

    A za co?

    Za jazdę bez kasku, oczywiście!

    PS. P.SCh z Poznania napisał:

    Bardzo doceniam Pana nową inicjatywę, jednak w przekazie nie jest ona
    nakierowana na nową partię lecz na Pana działania biznesowe skierowane
    na propagowanie Pan, skądinąd świetnej publicystyki. Gdyby zebrał Pan kilku ludzi spisał zasady i cele organizacji, nadał neutralną nazwę (partia republikańska?), rekomendował na prezesa
    kogoś innego, mogłoby mieć to cechy nowej formacji politycznej - a nie, skądinąd bardzo potrzebnej, promocji własnej marki.
    Szanowny Panie! Jakie działania businessowe? Jaka promocja?
    Natomiast w ostatnich kilkunastu latach powstało kilkaset partyj, z czego co najmniej kilka miało w nazwie „republikańska” i na ich czele stał kto inny, niż ja.
    Jaki efekt?
    Dziękuję.

  • 06-11-2009 19:29:00

    Wiara w GLOBCIO to „przekonanie filozoficzne”

    P.Tymek Nicholson pracował w Didcot (Oxfordshire) dla „GRAINGER plc” - ogromnej firmy brytyjskiej handlującej i zarządzającej nieruchomościami. P.Nicholson krytykował kolegów z kierownictwa za przyczynianie się do globalnego ocieplenia, składał projekty kosztownego systemu używania węgla itd. - typowy eko-maniak. Gdy więc w lutym z powodu kryzysu trzeba było zredukować szefostwo, padło na p.Nicholsona.

    Ten jednak zwrócił się był w marcu do sądu pracy na tej zasadzie, że zwolniono Go za przekonania – a przepisy o Równości w Zatrudnieniu zabraniają dyskryminacji z powodu „religii, przekonań religijnych i poglądów filozoficznych

    P.Nicholson przegrał – ale odwołał się, i właśnie teraz Apelacyjny Trybunał Pracy w Londynie orzekł, że p.Nicholson ma prawo powoływać się na ten przepis.

    http://news.bbc.co.uk/1/hi/england/oxfordshire/8339652.stm

    Z czego wynika, że przekonanie, iż GLOBCIO jest powodowane przez działalność człowieka nie jest wnioskiem z doświadczenia i nie ma nic wspólnego z nauką: jest aktem swoistej wiary (podobnie jak wiara w 6.000.000 zamordowanych w Holokauście Żydów czy w Jednakowe Zdolności Mężczyzn i Kobiet).Jak wiadomo: gdy ludzie przestają wierzyć w Boga zaczynają wierzyć w Cokolwiek.

    Powstaje pytanie, czy wiara w to, że GLOBCIO nie jest powodowane przez człowieka – to tylko wiara, czy może jednak naukowo uzasadnione twierdzenie? Inne pytanie: czy np. człowiek, który by buchalterem mianował szympansa - i twierdził, że zrobił to, gdyż głęboko wierzy, iż naczelne niczym nie różnią się od człowieka – też nie mógłby zostać wyrzucony z pracy?

     

     

     

     

  • 06-11-2009 14:07:00

    Problemy z portalem

    W dniu wczorajszym mieliśmy problemy z wejściem na portal korwin-mikke.pl. W tej chwili wszystko powinno już działać prawidłowo. Jednakże gdyby ktoś nadal miał problem z dostępem do strony lub zalogowaniem się prosimy o kontakt na [email protected]
    Pozdrawiam
    Admin korwin-mikke.pl

  • 05-11-2009 16:45:00

    Nieudane antyszambrowanie u p.Clintonowej

    Reżymowe media z jednej strony trzęsą się z oburzenia, że p.Hilaria Clintonowa nie przyjęła JE Radosława Sikorskiego, Ministra SZ III RP – ale z drugiej strony chcą to zbagatelizować, pokazując p.Clintonową rozmawiającą „w TYM czasie” z JE Hosni Mubarakiem, prezydentem Arabskiej Republiki Egiptu.

    Jest to machanie kitą dla zatarcia konfuzji. Jest oczywiste, że w dyplomacji jest to gruby afront – bo jasne, że można było przesunąć termin audiencji o godzinę czy dwie...

    Warto więc z tej okazji zakonotować sobie, że:

    1) Sprawy Bliskiego Wschodu, a nawet Afryki, są dziś dla USA ważniejsze, niż problemy zdychającej Europy.

    2) Lobby żydowskie w USA obiecało, że „Polska będzie upokarzana” dopóki nie spełni żądań „przedsiębiorstwa Holocaust”; p.Clintonowa to faworytka tego lobby – które, jak widać, jest wpływowe i dotrzymuje słowa.

    3) 1-XII powstaje Unia Europejska – i p.Clintonowa będzie rozmawiała z Ministrem SZ UE; po co ma teraz zawracać sobie głowę 27 ministrami SZ z 27 odchodzących w przeszłość państewek?

    4) To tylko afront. To, co ważne, już zaszło 17-IX...

    ...gdy JE Benedykt Hussein Obama wycofał się z projektu Tarczy, dając do zrozumienia, że USA nie będą wciskały palców pomiędzy UE i FR.

    Przy okazji przypominam wypowiedź JE Wacława Klausa, na konferencji z okazji złożenia podpisu będącego gwoździem do trumny 27 niepodległych państw europejskich:

    Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie jest neutralną analizą prawną, ale zaangażowaną polityczną obroną Traktatu Lizbońskiego ze strony jego zwolenników (…) Przede wszystkim jednak nie mogę zgodzić się z jego treścią, skoro poprzez wejście Traktatu Lizbońskiego w życie, wbrew politycznemu poglądowi Trybunału Konstytucyjnego, Republika Czeska przestanie być suwerennym państwem”.

    III RP, oczywiście, też. Przechodzimy więc do naszych spraw.

    P.Wojciech Popiela w długim tekście

    http://www.prokapitalizm.pl/jkm-udaje-greka.html

    wywodzi, jakim to złem było nie rozwiązanie w 2005 roku  P-JKM. Przypomnę, że P-JKM udało się (moim ogromnym wysiłkiem) zarejestrować w dwa tygodnie – dzięki czemu Członkowie UPR mogli w ogóle wystąpić w wyborach 2005 (bo sprawy formalne UPR zostały – celowo lub nie - zabagnione przez p.Stanisława Wojterę, do tamtych dni: Prezesa UPR). Otóż teraz od momentu ogłoszenia, że występuję z UPR i wstępuję do P-JKM też minęły już dwa tygodnie – więc mógłbym P-JKM zarejestrować teraz...

    … ale zaoszczędziłem sobie i kilku ludziom ponownej fatygi.

    Z chęcią napisałbym: „Leniwy jestem – i przewidujący” - gdyby nie fakt, że Statut P-JKM implicite (podobnie, jak czyni to – explicite - Statut UPR!) w ogóle nie przewiduje możliwości rozwiązania tej partii. Zapewne można by to (w odróżnieniu od rozwiązania UPR!!) legalnie zrobić – ale wymagałoby to zwołania Konwentu P-JKM – czyli najpierw uruchomienia tej partii. Ja, oczywiście, zrobić tego nie mogłem, bo ani przez moment nie byłem członkiem P-JKM.

    Przy okazji przypominam, że będąc przekonany po efektach zbiorki na Podkarpaciu, iż UPR nie zbierze podpisów w wyborach do PE 2009, zaproponowałem „Libertasowi” i chyba „PR” zbieranie na trzy listy – i wymianę - a także zbiórkę podpisów na P-JKM; liczyłem, że może ktoś podpisze na P-JKM i przy okazji na UPR). Wszystkie trzy partie same podpisy uzbierały – co świadczy o tym, że nie doceniłem ich sprawności organizacyjnej. Po dwóch dniach, gdy RG UPR uznała to, z tajemniczych powodów, za akt wrogi, wycofałem się z tego, co każdy może sprawdzić na portalu. W czym mogło to zaszkodzić w wyborach – nie mam pojęcia. Może p.Popiela wie.

     

     

     

  • 04-11-2009 10:05:00

    UWAGA

    Dzisiaj(4.11) od godziny 21 do rana mogą nastąpić problemy z wejściem na portal z powodu przenosin serwera. Za utrudnienia przepraszamy.

    Pozdrawiam

    Admin korwin-mikke.pl

  • 03-11-2009 23:45:00

    Konstytucja – a progi

    Gdy w „Rzeczypospolitej” (z 2-XI, „Ekonomia & Rynek”) czytam na pierwszej stronie tytuł „Rząd sonduje zmiany progów długu publicznego” - to moja pierwsza refleksja jest taka: Rząd powoływany jest do rządzenia – czyli wykonywania Prawa. Obecny tzw. „Rząd” zajmuje się zmienianiem i tworzeniem prawa - a nawet zmianą Konstytucji!

    Konkretnie: Art. 216 zakazującego zadłużania naszych dzieci i wnuków powyżej 3/5 PKB.

    A refleksja druga: Konstytucja jest po to, by Władzuchna nie mogła robić z nami, co chce. Skoro Władzuchna może Konstytucję zmienić – to w ogóle jaki sens ma istnienie Konstytucji?

    JE Wacław Klaus podpisał właśnie „Traktat Lizboński'". Unia Europejska więc powstanie - niezależnie od tego, czy za pół roku Zjednoczone Królestwo z niej wystąpi, czy nie.

    W takim zaś razie „polska Konstytucja” ma taką samą wartość, jak dzisiejszy statut Województwa Mazowieckiego; ściśle umowną.

    Co gorsza: Konstytucja Europejska wraz z Traktatem Reformującym – również...

    Szykuję się więc na najgorsze. Bo, jak głosi Prawo Murphyego: "Jeśli coś może pójść źle - to pójdzie!".

     

  • 02-11-2009 23:57:00

    Szok dla „antykomunistów”

    Cała ta „solidarnościowa” opozycja, z PiSmenami na czele, robi karierę tłumacząc, jak okropnie żyło się w PRLu. Istotnie: socjalizm to ustrój gospodarczo absurdalny, więc żyło się z roku na rok nieco gorzej... chyba, że Władzuchna poluzowała lub pożyczyła zza granicy parę miliardów.

    Jednak ludzie ci tłumaczą młodzieży, że za PRLu nic tylko bito i katowano opozycję. Była to prawda do 1955 roku. Potem PRL stała się państwem niepodległym (choć pod sowieckim protektoratem) i, niestety, socjalistycznym. Ze wszystkimi zaletami i WADAMI tego systemu.

    Natomiast gadanina o jakichś straszliwych prześladowaniach – to bujdy. Oczywiście, jak ktoś chciał wysadzić w powietrze pomnik Lenina lub wysadził aulę w Opolu – to szedł do więzienia. Była też cenzura – ale przecież cenzura, i to surowsza pod wieloma względami, była i przed wojna, za sanacji...

    ...a właśnie II RP to dla tych ludzi wzór do naśladowania!!!

    I oto szok: p.Andrzej Seweryn, aktor, odmówił przyjęcia Nagrody Specjalnej im. Zbyszka Cybulskiego, przyznanej Mu przez Fundację „Kino” bo „Jak mógłbym przyjąć nagrodę, której uzasadnienie mówi o prześladowaniu mnie na polu artystycznym z powodów politycznych, skoro np. z paszportem służbowym PAGART-u odwiedziłem z teatrami lub ekipami filmowymi Francję, Włochy, Niemcy, Mongolię, Związek Radziecki, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Czechosłowację, Norwegię i Szwecję?

    P.Seweryn w 1968 roku spędził kilka miesięcy w więzieniu za protest przeciwko wkroczeniu wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji (no, to siedzimy obok siebie, zapewne...) Przypomniał jednak, że: „np. zaangażowana w działalność opozycyjną Halina Mikołajska zagrała w filmie Krzysztofa Zanussiego "Barwy ochronne" ja sam zagrałem m.in. w "Ziemi obiecanej", "Albumie polskim", "Nocach i dniach", "Polskich drogach", "Bez znieczulenia", "Kung-fu", "Na srebrnym globie", "Dyrygencie"- a do 1979 roku zagrałem w pięćdziesięciu teatrach TVP, pracując z wybitnymi reżyserami - wymieniając m.in. Aleksandra Bardiniego, Janusza Majewskiego, Jacka Woszczerowicza, Zygmunta Huebnera, Jana Świderskiego, Bohdana Korzeniowskiego, Janusza Warmińskiego i innych”. Przypomniał, że po studiach otrzymał angaż w Teatrze Ateneum i nie został z niego wyrzucony, gdy trafił do więzienia.

    Ja akurat wtedy jeszcze paszportu nie otrzymywałem – i zazdrościłem artystom – pupilkom PRLu. Ale, na litość Boską: nazywanie tego „prześladowaniami” jest mocną przesadą.

    Obecnego ustroju też nienawidzę, otwarcie piszę, że 80% obecnych polityków powinno trafić do kryminałów, a III RP zamienić na jakieś uczciwe państwo. Z tego powodu nie dopuszczają mnie do reżymowej TVP itd.

    Ale czy można napisać, że jestem przez obecny reżym „prześladowany”?

    Przez tamten byłem „prześladowany” troszkę bardziej. I tyle.

    =====

    PS. Ze zdumieniem dowiedziałem się, że choć Statut UPR wyraźnie stanowi (Art 14):

    Członkostwo ustaje:

    1. z chwilą śmierci osoby fizycznej lub rozwiązania organizacji;

    2. jeśli Członek UPR zapisze się do innej partii;

    3. wskutek zgłoszenia wystąpienia na piśmie; (…)

    z czego, moim zdaniem, jasno wynika, że zapisanie się do innej partii oznacza utratę członkostwa UPR,

    SN orzekł iż: „Członkostwo w UPR, także w przypadku Członków Sygnatariuszów ustaje, zgodnie z p. 14 c) Statutu UPR, wskutek zgłoszenia na piśmie. O skuteczności rezygnacji doręczenia decydują przepisy prawa cywilnego.”.

    Z czego wynikałoby, że również zmarły powinien zrezygnować z na piśnie – a ja, choć pełnię w tej chwili obowiązki prezesa PJKM jestem nadal Członkiem UPR!

    Zdaniem SN UPR.

  • 01-11-2009 23:55:00

    Język, którego nie rozumiem

    Tym razem ja z pewnym wyjaśnieniem. Otóż chciałbym wyjaśnić, że ja nie rozumiem języka, jakim dziś się mówi. Języka absolutnie etatystycznego.

    Piszę to w związku z takim fragmentem tekstu – ze strony:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Polska-zaproponowala-Ukrainie-pomoc,wid,11648234,wiadomosc.html

    Wcześniej prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko przekazał w rozmowie z polskim prezydentem Lechem Kaczyńskim, że władze w Kijowie chciałaby, aby polskie laboratoria wykonały testy próbek na obecność wirusa grypy typu A/H1N1.

    Ja tego nie rozumiem!

    Jeśli ktokolwiek - Józio Ponomarenko, Benia Krzyk, ja czy „władze w Kijowie” – chce zrobić badania czegokolwiek – to nie robi ich w „polskich laboratoriach” - tylko znajduje po znajomości i/lub w Sieci adresy laboratoriów (Dlaczego akurat „polskich”? Co łączy laboratorium z Tarnowie z laboratorium w Białymstoku?? Dlaczego nie w siedmiu polskich, a dwóch słowackich i jednym rumuńskim – na przykład) i umawia to z nimi, ustala cenę usługi itd. Po jaką cholerę zawracać tym głowę urzędnikom w Warszawie? Przecież to może tylko wydłużyć całą procedurę!?

    Mnie by nawet do głowy nie przyszło, by zwrócić się z czymś takim do urzędnika państwowego – zamiast po prostu zadzwonić do tego, kto takie badania robi. Oczywiście: do laboratorium prywatnego; jak działają państwowe (zwłaszcza wykonując masówkę) każdy wie... Państwowe mają zresztą przecież na Ukrainie. I w Rosji – w znacznie większej liczbie.

    Ludzie na Ukrainie tak, zdaje się, przywykli do etatyzmu, że bez urzędnika nie potrafią inaczej. Ale dlaczego urzędnik Kancelarii JE Lecha Kaczyńskiego nie poinformował urzędnika kancelarii JE Wiktora Juszczenki – że może sobie załatwić to sam?

    Czy ja płacę urzędnikom – od Pana Prezydenta poczynając – pensje za to, by załatwiali coś, co ani nie leży w ich obowiązkach, ani nie jest potrzebne?

    Ba – jest dla Ukraińców szkodliwe...