Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
62355 komentujących
5984 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • Ukazał się właśnie w „Bibliotece Wolności” 2 tom moich wybranych tekstów o tematyce historycznej pt. Historia według Korwina 2. Dostępne w naszej księgarni z moim autografem lub bez oraz w komplecie z innymi moimi książkami.

    A poza tym w księgarni http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Tomasz Sommer – Operacja antypolska NKWD 1937-38

    Hans Herman Hoppe – Wielka Fikcja – Państwo w epoce schyłku

    Piotr Mozolewski – English is easy – nowatorski kurs nauki podstaw języka angielskiego

    Jan Matłachowski – Kulisy genezy Powstania Warszawskiego – tu zupełnie inne spojrzenie na przyczyny wybuchu Powstania i omówienie nieznanych dotąd relacji

    Leszek Żebrowski – Mity przeciwko Polsce

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Mamy też kilka książek o tematyce rosyjskiej – możecie Państwo przeczytać, co tak naprawdę dzieje się w Rosji i republikach postradzieckich:

    Wojciech Grzelak – Gra z Rosją do jednej bramki – to wybór felietonów z Najwyższego Czasu!

    Piotr Gibowski – Asymetria – rosyjska ruletka. To modna teraz historia alternatywna, czyli co by było gdyby, wciągająca opowieść o tym jak mogłaby się potoczyć historia Europy i świata, gdyby nie było Hitlera i Stalina

    Witold Szirin Michałowski – My Eurosarmaty – dzieje Polaków zesłanych do azjatyckich republik radzieckich.

    Stepan Bandera w Kijowie, czyli kulisy rewolucji na Ukrainie – praca zbiorowa pod redakcją Adama Wielomskiego, Arkadiusz Mellera i Jana Engelgarda zawierająca artykuły i komentarze dot. stosunków polsko-ukraińskich i polsko-rosyjskich.

    A także dotychczasowe – aż 6 moich książek w komplecie lub pojedyńczo z autografem lub bez.

    Jako gwiazdkowy prezent można również zakupić eleganckie muszki z logo Nowej Prawicy

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

  • 26-11-2014 01:46:00

    ....i dyskusja, już skorygowana

    Wczoraj po południu byłem na cocktailu wydanym przez tow.Marcina Schulza na cześć ks.Renarda kard.Marxa z Monachium, przybyłego wraz z Papieżem. Licho wie, po co mnie też zaprosił - ludzi było raczej mało - ale to nieważne. Ważne, że - jak wynika z mówek wygłoszonych przez obydwu Dostojników -  porozumienie Lewego Tronu z Lewym Otarzem traktują Oni b. serio. 

    Tow.Schulz powiedział na sesji ogólnej - co wczoraj podkreśliłem - Od sześciu lat Europa zmaga się z dramatycznym kryzysem na niespotykaną dotychczas skalę. Konsekwencje tego kryzysu są bardzo poważne. Szczególnie dramatyczne jest to, że obywatele stracili zaufanie do swoich instytucji. Zarówno na szczeblu krajowym, jak i europejskim utrata zaufania jest ogromna. Bez zaufania żadna idea i żadna instytucja nie może istnieć w perspektywie długoterminowej. Musimy zatem wszyscy ze sobą współpracować, aby odzyskać utracone zaufanie.

    Pod tym względem obawy Unii Europejskiej i Kościoła katolickiego są w znacznej mierze zbieżne.

    - i nie jest to prawdą. Nie ma w Europie żadnego "dramatycznego kryzysu"; on dopiero nastąpi. Natomiast prawdą jest, że Europejczycy na Zachodzie stracili zaufanie zarówno do Unii jak i do Kościoła katolickiego. Kościoły są puste (z wyjątkiem kościołów należących do lefebvrystów!) - a ponadto 50.000 Francuzów przechodzi rok-rocznie na islam. 

    Jednak wzajemne podpieranie się przez dwie kulawe kaczki nie czyni z nich kaczki pełnosprawnej. Przeciwnie: część zwolenników Unii może od niej odejść z powodu zawierania sojuszu z katolikami - i odwrotnie: resztka katolików może porzucić Kościół wchodzący w konszachty z "bezbożną Unią". Nie rokuję temu sojuszowi większej przyszłości

    Ważniejsze jednak jest, co powiedział Papież. 

    Otóż powiedział On (m.in.): Dzisiaj promowanie praw człowieka odgrywa kluczową rolę w ramach zaangażowania Unii Europejskiej na rzecz wspierania godności osoby, zarówno w jej wnętrzu, jak i w relacjach z innymi państwami. Jest to zaangażowanie ważne i godne podziwu, bo wciąż istnieje nazbyt wiele sytuacji, w których istoty ludzkie są traktowane jak przedmioty, których koncepcję, strukturę i przydatność można zaprogramować, a które następnie można wyrzucić, gdy nie są już potrzebne, gdyż stają się słabe, chore lub stare.

    (...)  Jaką godność może w ogóle posiadać mężczyzna lub kobieta, którzy stali się przedmiotem jakiejkolwiek dyskryminacji? Jaką godność może mieć kiedykolwiek osoba, która nie ma pożywienia czy minimum niezbędnego do życia, czy co gorsza, pracy, która namaszcza ją godnością?

    Krzewienie godności osoby oznacza uznanie, że posiada ona niezbywalne prawa, których nie może być pozbawiona arbitralnie przez nikogo, a tym mniej, na rzecz interesów ekonomicznych."

    W społeczeństwie Ludzi Wolnych człowiek pracuje (albo nie!) dopóki się to jemu i jego pracodawcy opłaca. Gdy człowiek staje się słaby, chory albo stary, żyje na koszt rodziny, z odłożonych w banku pieniędzy, z zasłużonej emerytury... W ostateczności: dzięki instytucjom charytatywnym.

    Natomiast w Ustroju Niewolniczym obowiązuje żelazna zasada: Pan, który niewolnika zatrudniał, ma obowiązek utrzymywać go, gdy jest on chory, stary albo słaby. Do śmierci. 

    I JŚw.Franciszek I  opowiada się otwarcie za Ustrojem Niewolniczym. 

    Zdanie o "jakiejkolwiek dyskryminacji" (np. przy wpuszczaniu do toalety?) jest po prostu humorystyczne. Natomiast drugie:( Jaką godność może mieć kiedykolwiek osoba, która nie ma pożywienia czy minimum niezbędnego do życia, czy co gorsza, pracy, która namaszcza ją godnością? )  to kwintensecja socjalizmu. 

    Czyli np. pustelnik, który obraził sie na parszywe społeczeństwo, żyje w jaskini i czeka, co mu dobrzy ludzie nasypią w miskę - nie żyje godnie; natomiast niewolnik, który ma zagwarantowane pożywienie, minimum życiowe, i (oczywiście!!) zagwarantowaną "pracę, ktora namaszcza go godnością" - żyje "godnie"!

    Ostatnie zdanie o "niezbywalnych prawach" nie może być  ocenione, dopóki nie dowiemy się, o jakie prawa Papieżowi chodziło? Zwracam tylko uwagę, że jeśli chodzi o np. prawo do emerytury, to Papież popada w sprzeczność, bo... to jest wlaśnie "interes ekonomiczny"! 

    Ten tekst jest na pewno gorszy od napisanego wczoraj - ale trudno... Obiecalem - jest!

     

                  

  • 25-11-2014 14:09:00

    Wizyta Papieża w PE (na razie materiały)

    Prezentacja Gościa przez tow.Marcina Schulza:

    Wasza Świątobliwość!
    Szanowne Koleżanki! Szanowni Koledzy!
    Szanowni Państwo!

    26 lat temu przed Parlamentem Europejskim wystąpił papież Jan Paweł II. Jego przemówienie było kamieniem milowym na drodze do upadku żelaznej kurtyny i do ponownego zjednoczenia Europy.

    Wasza Świątobliwość wystąpi dziś przed Parlamentem Europejskim, którego członkowie reprezentują przeszło 500 milionów obywateli pochodzących z 28 państw członkowskich.

    Jesteśmy przedstawicielami pluralizmu i różnorodności Europy.

    Od sześciu lat Europa zmaga się z dramatycznym kryzysem na niespotykaną dotychczas skalę.

    Konsekwencje tego kryzysu są bardzo poważne. Szczególnie dramatyczne jest to, że obywatele stracili zaufanie do swoich instytucji. Zarówno na szczeblu krajowym, jak i europejskim utrata zaufania jest ogromna. Bez zaufania żadna idea i żadna instytucja nie może istnieć w perspektywie długoterminowej. Musimy zatem wszyscy ze sobą współpracować, aby odzyskać utracone zaufanie.

    Pod tym względem obawy Unii Europejskiej i Kościoła katolickiego są w znacznej mierze zbieżne.

    Dopilnowanie przestrzegania wartości tolerancji, szacunku, równości, solidarności i pokoju jest naszym wspólnym obowiązkiem. Unia Europejska opiera się na integracji i współpracy, a nie na wykluczeniu i konfrontacji.

    Młodym ludziom trudno jest odnaleźć własne miejsce w społeczeństwie i znaleźć pracę; migranci poszukują lepszej przyszłości dla siebie i dla swoich dzieci; uciekający przed wojnami i klęskami żywiołowymi ludzie ubiegają się u nas o azyl.

    Niezależnie od tego, czy patrzymy na kwestię sprawiedliwości społecznej czy niesprawiedliwego podziału bogactwa i nierównych szans życiowych, niezależnie od tego, czy patrzymy na sytuację osób starszych w Unii, na wojny i konflikty toczące się w naszym sąsiedztwie i z dala od nas, stoją przed nami wspólne wyzwania.

    Słowa Waszej Świątobliwości mają wielkie znaczenie, nie tylko dlatego że Wasza Świątobliwość jest duchowym przywódcą ponad miliarda wiernych. Słowa Waszej Świątobliwości mają wielkie znaczenie, ponieważ przemawiają do każdego i odnoszą się do nas wszystkich. Ponieważ sprawy, które Wasza Świątobliwość porusza, dotyczą każdego i każdy może się sam do nich odnieść. Mają one wymiar uniwersalny. Słowa Waszej Świątobliwości dodają otuchy i wskazują drogę w chwilach zagubienia.

    Przesłanie Waszej Świątobliwości – głoszące potrzebę pokoju i dialogu, wzajemnej szczerości i odpowiedzialności, solidarności i wspólnoty – pokazuje dobitnie, że wspólnie musimy znaleźć rozwiązania stojących przed nami wyzwań. Ponieważ w jedności, a nie w działaniu w pojedynkę, jest nasza siła. To jest prawdziwie europejskie przesłanie. Właśnie na tym opiera się idea integracji europejskiej.

    Historia Waszej Świątobliwości jest europejską historią. Jest to historia rodziny, która opuściła Europę i znalazła nowy dom w Ameryce Południowej. Historia papieża, który powraca „z drugiego końca świata”, aby zreformować swój Kościół i przewodzić jego wiernym. Historia godna naśladowania, która może pomóc Europie w odnowie i reformie.

    Dziękuję za dzisiejszą obecność Waszej Świątobliwości i za przyjęcie zaproszenia Parlamentu Europejskiego. Możliwość wysłuchania słów Waszej Świątobliwości jest dla nas zaszczytem i przywilejem.

    Oddaję głos Waszej Świątobliwości.

    I mowa JŚw.Franciszka I: 

     

    Panie Przewodniczący, Panie i Panowie Wiceprzewodniczący,

    Dostojni Eurodeputowani,

    Szanowni Państwo z różnych tytułów pracujący w tej Izbie,

    Drodzy przyjaciele,

     

    Dziękuję wam za zaproszenie, by zabrać głos na forum tej fundamentalnej instytucji życia Unii Europejskiej i za daną mi przez was szansę zwrócenia się za waszym pośrednictwem do reprezentowanych przez was ponad pięciuset milionów obywateli 28 państw członkowskich. Szczególną wdzięczność pragnę wyrazić Panu, panie przewodniczący Parlamentu, za pańskie serdeczne słowa powitania skierowane do mnie w imieniu wszystkich członków Zgromadzenia.

    Moja wizyta ma miejsce ponad ćwierć wieku od tej, jaką złożył papież Jan Paweł II. Wiele się zmieniło od tamtych czasów w Europie i na całym świecie. Nie ma już przeciwstawnych bloków, które wówczas dzieliły kontynent na dwie części i powoli spełnia się pragnienie, aby „Europa suwerenna i wyposażona w wolne instytucje rozszerzyła się kiedyś aż do granic, jakie wyznacza jej geografia, a bardziej jeszcze historia”[1].

    Oprócz rozszerzonej Unii Europejskiej jest również bardziej złożony i mocno zmieniający się świat. Jest on coraz bardziej wzajemnie powiązany i globalny, a więc mniej „eurocentryczny”. Obszerniejszej i posiadającej większy wpływ Unii zdaje się jednak towarzyszyć wizerunek Europy trochę podstarzałej i przytłumionej, skłonnej by czuć się mniej uczestniczącą w świecie, który patrzy na nią z dystansem, nieufnością, a niekiedy z podejrzliwością.

    Zwracając się dziś do was i wychodząc od mojego powołania jako pasterza, chciałbym skierować do wszystkich obywateli Europy orędzie nadziei i zachęty.

    Orędzie nadziei, którego podstawą jest ufność, że trudności mogą stać się silnymi katalizatorami jedności, by przezwyciężyć wszelkie obawy, jakie Europa przeżywa razem z całym światem. Nadzieję w Panu, który przekształca zło w dobro, a śmierć w życie.

    Zachęty, by powrócić do stanowczego przekonania ojców założycieli Unii Europejskiej, którzy pragnęli przyszłości opierającej się na zdolności do wspólnego działania na rzecz przezwyciężenia podziałów i krzewienia pokoju i jedności wśród wszystkich narodów kontynentu. W centrum tego ambitnego projektu politycznego było zaufanie do człowieka, nie tyle jako obywatela ani też podmiotu ekonomicznego, ale do człowieka jako osoby obdarzonej godnością transcendentną.

    Bardzo zależy mi na podkreśleniu ścisłego związku między tymi dwoma słowami: „godność” i „transcendentna”.

    „Godność” to słowo-klucz, które charakteryzowało odbudowę po II wojnie światowej. Nasza historia najnowsza wyróżnia się z powodu niewątpliwie centralnego miejsca krzewienia ludzkiej godności wobec różnego rodzaju przemocy i dyskryminacji, których na przestrzeni wieków nie brakowało również w Europie. Dostrzeganie znaczenia praw człowieka rodzi się właśnie jako wynik długiej drogi, na którą składały się również liczne cierpienia i ofiary. Przyczyniła się ona do uświadomienia sobie wartości, wyjątkowości i niepowtarzalności każdej poszczególnej osoby  ludzkiej. Ta świadomość kulturowa znajduje swój fundament nie tylko w wydarzeniach historii, ale przede wszystkim w myśli europejskiej, wyróżniającej się bogactwem spotkania, którego liczne źródła pochodzą „z Grecji i Rzymu, ze źródeł celtyckich, germańskich i słowiańskich oraz z chrześcijaństwa, które ją dogłębnie ukształtowało”[2], dając właśnie miejsce pojęciu „osoby”.

    Dzisiaj promowanie praw człowieka odgrywa kluczową rolę w ramach zaangażowania Unii Europejskiej na rzecz wspierania godności osoby, zarówno w jej wnętrzu, jak i w relacjach z innymi państwami. Jest to zaangażowanie ważne i godne podziwu, bo wciąż istnieje nazbyt wiele sytuacji, w których istoty ludzkie są traktowane jak przedmioty, których koncepcję, strukturę i przydatność można zaprogramować, a które następnie można wyrzucić, gdy nie są już potrzebne, gdyż stają się słabe, chore lub stare.

    Jaka bowiem godność istnieje rzeczywiście, kiedy nie ma możliwości swobodnego wyrażania swej myśli czy wyznawania bez ucisku swej wiary religijnej? Jaka godność jest możliwa bez jasnych ram prawnych, ograniczających panowanie siły i sprawiających wyższość prawa nad tyranią władzy? Jaką godność może w ogóle posiadać mężczyzna lub kobieta, którzy stali się przedmiotem jakiejkolwiek dyskryminacji? Jaką godność może mieć kiedykolwiek osoba, która nie ma pożywienia czy minimum niezbędnego do życia, czy co gorsza, pracy, która namaszcza ją godnością?

    Krzewienie godności osoby oznacza uznanie, że posiada ona niezbywalne prawa, których nie może być pozbawiona arbitralnie przez nikogo, a tym mniej, na rzecz interesów ekonomicznych.

    Trzeba jednak zwracać uwagę, aby nie popaść w pewne dwuznaczności, które mogą wynikać z niezrozumienia idei praw człowieka i ich paradoksalnego nadużywania. Istnieje dziś bowiem skłonność, by rościć sobie coraz więcej praw indywidualnych. Tendencja ta skrywa koncepcję osoby ludzkiej oderwanej od wszelkiego kontekstu społecznego i antropologicznego, niemal jako „monady” (μονάς), coraz bardziej nieczułej na inne otaczające ją „monady”. Koncepcji prawa zdaje się już nie towarzyszyć równie istotna i dopełniająca koncepcja obowiązku, tak że w końcu dochodzi do potwierdzenia praw jednostki, nie uwzględniając, że każda istota ludzka jest związana z pewnym kontekstem społecznym, w którym jej prawa i obowiązki są połączone z prawami i obowiązkami innych i z dobrem wspólnym społeczeństwa.

    Dlatego też uważam, że ważniejsze niż kiedykolwiek jest dziś pogłębienie takiej kultury praw człowieka, która mogłaby roztropnie łączyć wymiar indywidualny, czy – lepiej – osobowy, z wymiarem dobra wspólnego, z owym «nas-wszystkich», czyli poszczególnych osób, rodzin oraz grup pośrednich, tworzących wspólnotę społeczną[3]. Faktycznie, jeśli prawo każdego nie jest harmonijnie podporządkowane dobru większemu, to w ostateczności pojmowane jest ono jako prawo bez ograniczeń, a tym samym staje się źródłem konfliktów i przemocy.

    Mówienie o transcendentnej godności człowieka oznacza zatem odwoływanie się do jego natury, jego wrodzonej zdolności do odróżniania dobra od zła, do owej „busoli” wpisanej w nasze serca, którą Bóg odcisnął na całym stworzeniu[4]; oznacza nade wszystko spoglądanie na człowieka nie jako na absolut, lecz jako na istotę relacyjną. Jedną z najczęstszych chorób, jakie dostrzegam w dzisiejszej Europie jest samotność, właściwa osobom pozbawionym więzi. Jest ona szczególnie widoczna u ludzi w podeszłym wieku, często pozostawionych własnemu losowi, a także w młodych pozbawionych punktów odniesienia i szans na przyszłość; jest ona widoczna w wielu osobach ubogich zamieszkujących w naszych miastach; widać ją w zagubionych oczach  imigrantów, którzy tu przybyli w poszukiwaniu lepszej przyszłości.

    Samotność ta uległa zaostrzeniu przez kryzys gospodarczy, którego skutki wciąż utrzymują się z dramatycznymi konsekwencjami ze społecznego punktu widzenia. Można również zauważyć, że w ostatnich latach, oprócz procesu rozszerzenia Unii Europejskiej rośnie nieufność obywateli do instytucji uznanych za odległe, trudniące się ustanawianiem przepisów postrzeganych jako dalekie od wrażliwości poszczególnych narodów, jeśli nie wręcz za szkodliwe. Z wielu stron odnosi się ogólne wrażenie zmęczenia i starzenia się Europy – babci, już bezpłodnej i nie tętniącej życiem. Z tego względu wydaje się, że wielkie ideały, które inspirowały Europę straciły siłę przyciągania, na rzecz biurokratycznych mechanizmów technicznych swoich instytucji.

    Dołączają się do tego pewne nieco egoistyczne style życia, charakteryzujące się bogactwem nie do utrzymania, a często obojętnym wobec otaczającego świata, zwłaszcza najuboższych. Ze smutkiem stwierdzamy, że w centrum debaty politycznej przeważają kwestie techniczne i ekonomiczne kosztem autentycznej orientacji antropologicznej[5]. Istocie ludzkiej grozi sprowadzenie do bycia jedynie trybikiem w mechanizmie, który traktuje ją na równi z dobrem konsumpcyjnym, którego można używać, tak że – jak to niestety często widzimy – gdy życie nie odpowiada potrzebom tego mechanizmu, jest odrzucane bez większego wahania, jak w przypadku nieuleczalnie chorych, ludzi starszych, opuszczonych i pozbawionych opieki lub dzieci zabitych przed urodzeniem.

    Jest to wielkie nieporozumienie, które ma miejsce „kiedy bierze górę absolutyzacja techniki”[6], doprowadzająca do „pomieszania środków i celów”[7]. Jest ona nieuniknionym wynikiem „kultury odrzucenia” i „agresywnego konsumizmu”. Przeciwnie, potwierdzenie godności osoby oznacza uznanie, że życie ludzkie jest cenne, że jest nam ono darmo dane, a zatem nie może być przedmiotem handlu czy sprzedaży. Wy, jako parlamentarzyści, jesteście powołani także do wielkiej  misji, choć może się ona wydawać nieużyteczna: do troski o kruchość narodów i osób. Zatroszczenie się o kruchość oznacza siłę i tkliwość, oznacza walkę i owocność w kontekście modelu funkcjonalistycznego i prywatności, który nieuchronnie prowadzi do „kultury odrzucenia”. Zatroszczenie się o kruchość osób i narodów oznacza pielęgnowanie pamięci i nadziei; oznacza wzięcie na siebie ciężaru chwili obecnej w jej sytuacji najbardziej marginalnej i niepokojącej oraz bycie zdolnymi do namaszczenia jej godnością[8].

    Jak zatem przywrócić nadzieję na przyszłość, aby wychodząc od młodych pokoleń odnaleźć ufność, by dążyć do wielkiego ideału Europy zjednoczonej, żyjącej w pokoju, twórczej i przedsiębiorczej, szanującej prawa i świadomej swoich obowiązków?

    Pozwólcie, że odpowiadając na to pytanie posłużę się obrazem. Jednym z najbardziej znanych fresków Rafaela znajdujących się w Watykanie jest tzw. Szkoła Ateńska. W jego centrum znajdują się Platon i Arystoteles. Pierwszy z palcem wskazującym w górę, ku światu idei, można powiedzieć ku niebu; drugi wyciąga rękę do przodu, w kierunku widza, ku ziemi, ku konkretnej rzeczywistości. Wydaje mi się, że obraz ten dobrze opisuje Europę i jej historię, na którą składa się ciągłe spotkanie między niebem a ziemią, gdzie niebo wskazuje otwarcie na transcendencję, na Boga, które od zawsze wyróżniało Europejczyków, zaś ziemia przedstawia zdolność praktyczną i konkretną poradzenia sobie z sytuacjami i problemami.

    Przyszłość Europy zależy od odkrycia żywotnego i nierozerwalnego powiązania między tymi dwoma elementami. Europa, która nie jest już w stanie otworzyć się na transcendentny wymiar życia, jest Europą, której powoli grozi zatracenie swej duszy, a także tego „ducha humanistycznego”, którego także kocha i broni.

    Właśnie wychodząc od potrzeby otwartości na transcendencję, pragnę podkreślić centralne miejsce osoby ludzkiej, która w przeciwnym razie byłaby na łasce i niełasce mody i aktualnych władz. Dlatego uważam, że fundamentalne znaczenie ma nie tylko dziedzictwo, jakie chrześcijaństwo pozostawiło w przeszłości w kształtowaniu społeczno-kulturowym kontynentu, ale nade wszystko wkład, jaki zamierza wnieść dziś i w przyszłości do jego rozwoju. Taki wkład nie stanowi zagrożenia dla świeckiego charakteru państwa i dla niezależności instytucji Unii, ale ubogacenie. Wskazują na to ideały, jakie ją kształtowały od samego początku, takie jak pokój, zasada pomocniczości i solidarności, humanizm koncentrujący się na poszanowaniu godności osoby.

    Dlatego pragnę ponowić zapewnienie o gotowości Stolicy Apostolskiej i Kościoła katolickiego, za pośrednictwem Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE), do prowadzenia owocnego, otwartego i przejrzystego dialogu z instytucjami Unii Europejskiej. Jestem również przekonany, że Europa, która byłaby w stanie docenić swoje korzenie religijne, umiejąc wydobyć ich bogactwo i potencjał, mogłaby być także bardziej odporna na tak wiele ekstremizmów, jakie plenią się we współczesnym świecie, także z powodu wielkiej pustki ideowej, z jaką mamy do czynienia na tak zwanym Zachodzie, ponieważ „to właśnie zapominanie o Bogu, a nie Jego uwielbienie, rodzi przemoc”[9].

    Nie możemy w tym miejscu nie wspomnieć o wielu niesprawiedliwościach i prześladowaniach, jakie codziennie wymierzone są w mniejszości religijne, zwłaszcza chrześcijan, w różnych częściach świata. Wspólnoty i osoby będące przedmiotem barbarzyńskiej przemocy: wypędzani ze swoich domów i ojczyzn; sprzedawani jako niewolnicy; zabijani, ścinani, ukrzyżowani i spaleni żywcem przy haniebnym i sprzyjającym milczeniu wielu.

    Motto Unii Europejskiej brzmi: Jedność w różnorodności. Ale jedność nie oznacza uniformizmu politycznego, gospodarczego, kulturalnego czy myśli. W istocie każda autentyczna jedność żyje bogactwem tworzących ją różnorodności: jak rodzina, która jest o tyle bardziej zjednoczona, o ile każdy z jej członków może bez lęku być dogłębnie sobą. W tym sensie uważam, że Europa powinna być rodziną narodów, które mogłyby odczuć bliskość instytucji Unii Europejskiej, o ile będą one w stanie umiejętnie połączyć ideał pożądanej jedności z właściwą każdemu różnorodnością, doceniając poszczególne tradycje; zdając sobie sprawę ze swej historii i korzeni; uwalniając się od wielu manipulacji i fobii. Umieszczenie w centrum osoby ludzkiej oznacza przede wszystkim zezwolenie, aby wyrażała ona swobodnie swe oblicze i swoją kreatywność, zarówno na poziomie jednostki jak i narodu.

    Z drugiej strony szczególne właściwości każdego stanowią autentyczne bogactwo, o ile służą wszystkim. Zawsze należy przypominać architekturę właściwą Unii Europejskiej, u której podstaw tkwią zasady solidarności i pomocniczości, aby dominowała wzajemna pomoc i możliwe było podążanie naprzód, ożywiane wzajemnym zaufaniem.

    W tej dynamice jedności-partykularności staje przed wami, Panie i Panowie eurodeputowani, także konieczność podjęcia odpowiedzialności za troskę o żywotność demokracji narodów Europy. Nie da się ukryć, że koncepcja homologacyjna globalizacji oddziałuje na żywotność systemu demokratycznego, osłabiając bogaty, owocny i konstruktywny spór organizacji i partii politycznych między sobą. W ten sposób pojawia się ryzyko życia w sferze idei, samego słowa, obrazu, sofizmatów... aż do mylenia rzeczywistości demokracji z nowym nominalizmem politycznym. Utrzymanie w Europie żywej demokracji wymaga unikania wielu „globalizujących sposobów” rozwadniania rzeczywistości: angelicznych puryzmów, dyktatury relatywizmów, fundamentalizmów antyhistorycznych, etycyzmów bez dobroci, intelektualizmów pozbawionych mądrości[10].

    Zachowanie żywotności demokracji jest wyzwaniem tego momentu dziejowego, unikając, aby ich realna siła – ekspresywna siła polityczna narodów – była osłabiana w obliczu presji interesów wielonarodowych nieuniwersalnych, które je osłabiają i przekształcają w uniformujące systemy władzy finansowej, służące nieznanym imperiom. Jest to wyzwanie, przed którym stawia was dziś historia.

    Dawanie Europie nadziei oznacza nie tylko uznawanie centralnego miejsca osoby ludzkiej, ale oznacza również promowanie jej talentów. Chodzi więc o inwestowanie w nią i w miejsca, gdzie jej talenty się kształtują oraz przynoszą owoce. Pierwszym takim obszarem jest zdecydowanie edukacja, wychodząc od rodziny, komórki podstawowej i cennego elementu każdego społeczeństwa. Rodzina zjednoczona, płodna i nierozerwalna wnosi z sobą elementy fundamentalne, by dać nadzieję na przyszłość. Bez tej solidności dochodzi się do budowania na piasku, z poważnymi konsekwencjami społecznymi. Z drugiej strony, podkreślanie znaczenia rodziny nie tylko pomaga dawać perspektywę i nadzieję nowym pokoleniom, ale także wielu osobom starszym, często zmuszonym do życia w warunkach samotności i opuszczenia, bo nie ma już ciepła ogniska domowego, które byłoby w stanie im towarzyszyć i wspierać ich.

    Oprócz rodziny, są też instytucje edukacyjne: szkoły i uniwersytety. Edukacja nie może ograniczać się do zapewnienia jakiegoś zbioru wiedzy technicznej, ale powinna sprzyjać bardziej złożonemu procesowi rozwoju człowieka w jego całości. Dzisiejsza młodzież chce mieć możliwość formacji odpowiedniej i pełnej, aby spojrzeć na przyszłość z nadzieją, a nie z rozczarowaniem. Istnieje też wielki potencjał twórczy Europy w różnych dziedzinach poszukiwań naukowych, z których niektóre nie zostały jeszcze w pełni zbadane. Wystarczy pomyśleć na przykład o alternatywnych źródłach energii, których rozwój w znacznym stopniu przyniósłby korzyść ochronie środowiska.

    Europa zawsze stała na pierwszej linii chwalebnego zaangażowania na rzecz ekologii. Nasza ziemia wymaga rzeczywiście stałej opieki i uwagi, a każdy jest osobiście odpowiedzialny za strzeżenie stworzenia, cennego daru, który Bóg umieścił w rękach ludzi. Oznacza to z jednej strony, że natura jest do naszej dyspozycji, możemy się z niej cieszyć i dobrze wykorzystywać; z drugiej jednak strony oznacza, że nie jesteśmy jej panami. Stróżami, ale nie panami. Dlatego też mamy ją miłować i szanować, a „tymczasem często kierujemy się pychą, dążąc do panowania, posiadania, manipulowania, wykorzystywania; nie «doglądamy go», nie szanujemy, nie uważamy za bezinteresowny dar, nad którym trzeba mieć pieczę...”[11] Poszanowanie środowiska oznacza więc nie tylko ograniczanie się i uniknie jego oszpecenia, ale również wykorzystywanie go dla dobra. Myślę przede wszystkim o sektorze rolniczym, który jest powołany, by dać człowiekowi wsparcie i pokarm. Nie można się godzić, by miliony ludzi na całym świecie umierały z głodu, podczas gdy codziennie tony artykułów żywnościowych wyrzuca się z naszych stołów. Ponadto poszanowanie przyrody przypomina nam, że sam człowiek jest jej podstawową częścią. Oprócz ekologii środowiska, potrzebna jest ta ekologia ludzka, na którą składa się poszanowanie osoby, o czym chciałem przypomnieć zwracając się do was dzisiaj.

    Drugim obszarem, na którym rozwijają się talenty człowieka jest praca. Nadszedł czas, aby wspierać politykę zatrudnienia, ale przede wszystkim trzeba przywrócić godność pracy, zapewniając także odpowiednie warunki do jej realizacji. Oznacza to z jednej strony znalezienie nowych sposobów, by łączyć elastyczność rynku z potrzebą stabilności i pewnością perspektyw zatrudnienia, niezbędnych dla ludzkiego rozwoju pracowników; z drugiej strony, oznacza krzewienie odpowiedniego kontekstu społecznego, który nie zmierza do wyzysku ludzi, ale zapewnienia poprzez pracę możliwości budowania rodziny i wychowywania dzieci.

    Podobnie, konieczne jest wspólne stawienie czoła problemowi migracji. Nie można się godzić z tym, by Morze Śródziemne było wielkim cmentarzem! Na łodziach, które codziennie docierają do wybrzeży europejskich są mężczyźni i kobiety potrzebujący gościnności i pomocy. Brak wzajemnego wsparcia w Unii Europejskiej grozi zachęcaniem do rozwiązań partykularnych problemu, które nie biorą pod uwagę ludzkiej godności imigrantów, sprzyjając pracy niewolniczej i nieustannym niepokojom społecznym. Europa będzie w stanie poradzić sobie z problemami związanymi z imigracją, jeśli będzie umiała jasno zaproponować swoją tożsamość kulturową i wprowadzić w życie odpowiednie ustawodawstwo, które potrafiłoby jednocześnie chronić prawa obywateli europejskich i zapewnić gościnność dla imigrantów; jeśli będzie umiała przyjąć politykę poprawną, odważną i konkretną, która pomoże krajom ich pochodzenia w rozwoju społeczno-politycznym i przezwyciężeniu konfliktów wewnętrznych – głównej przyczyny tego zjawiska – zamiast polityki interesów, która zwiększa i podsyca te konflikty. Trzeba zająć się przyczynami, a nie tylko skutkami.

    Panie Sekretarzu Generalny, Pani Przewodnicząca, Ekscelencje, Panie i Panowie deputowani,

    Świadomość własnej tożsamości jest też konieczna, aby prowadzić kreatywny dialog z państwami, które zwróciły się o przystąpienie w przyszłości do Unii Europejskiej. Myślę szczególnie o krajach bałkańskich, dla których wejście do Unii Europejskiej będzie mogło służyć realizacji ideału pokoju w tym regionie, który poważnie ucierpiał z powodu konfliktów w przeszłości. Wreszcie świadomość własnej tożsamości jest niezbędna w kontaktach z innymi sąsiadującymi państwami, szczególnie  leżącymi nad Morzem Śródziemnym, z których wiele cierpi z powodu konfliktów wewnętrznych i presji fundamentalizmu religijnego oraz międzynarodowego terroryzmu.

    Do was, ustawodawców, należy zadanie zachowania i rozwoju tożsamości europejskiej, aby obywatele odzyskali zaufanie do instytucji Unii i do projektu pokoju i przyjaźni, który jest jej fundamentem. Wiedzcie, że „im bardziej wzrasta potęga ludzi, tym bardziej rozszerza się ich odpowiedzialność, czy to w przypadku jednostek, czy zbiorowości”[12]. Zachęcam was więc do pracy, aby Europa na nowo odkryła swą dobrą duszę.

    Pewien anonimowy autor z II wieku pisał, że „czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie”[13]. Zadaniem duszy jest wspieranie ciała, bycie jego sumieniem i pamięcią historyczną. A historia dwóch tysięcy lat wiąże Europę i chrześcijaństwo. Historia nie wolna od konfliktów i błędów, ale zawsze ożywiana pragnieniem zbudowania dobra. Widzimy to w pięknie naszych miast, a jeszcze bardziej w pięknie wielu dzieł miłosierdzia i wspólnego wzrastania, które kształtują kontynent. Ta historia w dużej części jest jeszcze do napisania. Jest ona naszą teraźniejszością i także naszą przyszłością. Jest ona naszą tożsamością. A Europa bardzo potrzebuje odkrycia na nowo swojego oblicza, aby się rozwijać, zgodnie z duchem swoich ojców założycieli, w pokoju i zgodzie, bo sama nie jest jeszcze wolna od konfliktów.

    Drodzy eurodeputowani, nadeszła pora, aby wspólnie budować Europę, która nie obraca się wokół gospodarki, ale wokół świętości osoby ludzkiej, wartości niezbywalnych; Europę śmiało obejmującą swoją przeszłość i z ufnością spoglądającą na swoją przyszłość, aby w pełni i z nadzieją żyć swoją teraźniejszością. Nadeszła chwila, aby porzucić ideę Europy przestraszonej i zamkniętej w sobie, aby rozbudzić i krzewić Europę uczestniczącą, niosącą wiedzę, sztukę, muzykę, wartości humanistyczne, a także wartości wiary. Europę kontemplującą niebo i dążącą do ideałów; Europę, która opiekuje się, broni i chroni człowieka; Europę podążającą po ziemi bezpiecznej i solidnej, będącą cennym punktem odniesienia dla całej ludzkości!

     

    Dziękuję.

     



    [1]    JAN PAWEŁ II, Przemówienie w Parlamencie Europejskim,11 października 1988, n.5.

    [2]    JAN PAWEŁ II, Przemówienie do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, 8 października 1988, 3.

    [3]    Por. BENEDYKT XVI, Caritats in veritate, 7;  Sobór Wat. II, Konst. duszpast. Gaudium et spes, 26.

    [4]    Por. Kompendium nauki społecznej Kościoła, 37.

    [5]    Por. Evangelii gaudium, 55.

    [6]    BENEDYKT XVI, Caritats in veritate, 71.

    [7]    tamże

    [8]    Por. Evangelii gaudium, 209.

    [9]    BENEDYKT XVI, Przemówienie do członków korpusu dyplomatycznego, 7 stycznia 2013.

    [10]  Por. Evangelii gaudium, 231.

    [11]  FRANCISZEK, Audiencja ogólna, 5 czerwca 2013.

    [12]  Gaudium et spes, 34.

    [13]  Por. List do Diogeneta, 6.

  • 23-11-2014 15:24:00

    Dziś czat na NPTV.pl o 20.00 jak zwykle

    I jeszcze jak zwykle zapraszam do naszej księgarni http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl

  • 23-11-2014 01:21:00

    Juz nie o Przemyku - ale o Joplin

    Moj tekst o śp.Grzegorzu Przemyku wzbudzil rekordowa liczbe komentarzy. Kilku Komentatorów pytało: "Nikogo dziś nie obchodzi Grzgorz Przemyk; po co więc Pan robi sobie wrogów o Nim pisząc?" 

    Otóz ja o Nim pisałem ładne parę lat temu. To p.Wojciech Cejrowski  wzniecił dyskusje. 

    Natomiast jedna rzedcz jest ważna; bezpieka doskonale wiedziała, ze każda Wielka Idea potrzebuje Męczenników.  Wiec agenci bezpieki wytypowani do rozxmów w Magdalence jako "opozycja demokratyczna" za radą i z pomoca doswiadczonych oficerów bezpieki robili męczenników a to z Przemyka, a to z Pyjasa, a to z księdza, który zapił sie i zatruł czadem bo nie wyłączyl piecyka... 

    Dobrze jest te działania bezpieki i jej agentów demaskować. 

    Przy okazji: w tekście przewija sie nazwisko "słynnej Janis Joplin". Ponieważ jako żywo o tej "słynnej piosenkarce" słyszałem tyle samo, co o "słynnej poetce Sadowskiej" -  zainteresowałem sie i postanowilem posłuchać jej "legendarnego"  przeboju: "Mercedes-Benz"

    Jest on np. tutaj:

    https://www.youtube.com/watch?v=C-GFqhCq2HA

    Nic dziwnego, ze o Niej nie słyszałem. Przeciez babsztyla wygwizdano by z estrady na próbie koncertu w Pcimiu Dolnym!! 

    Rozumiem, że była słynna z powodu ilości wypitego alkoholu, narkotyków - i tego, że przelecieli Ją wszyscy faceci z tego pół-światka.  Ale dlaczego nazywać Ją "piosenkarką"??

  • 22-11-2014 03:34:00

    Rozmowa z przedsiębiorcą

    Ponad rok temu rozmawiałem z pewnym przedsiębiorcą. Powiem więcej: wysoką fiszą w jednej z organizacyj przedsiębiorców. Facet bronił operacji „podwyższenie wieku emerytalnego” motywując to korzyściami gospodarczymi - bezspornymi zresztą (choć niektórzy lewacy domagają się wysyłania ludzi na coraz wcześniejsze emerytury, by ”zwolnić miejsca pracy dla młodych”).

    I nie przekonałem go...

    Miesiąc temu, w Krynicy, rozmawiałem z innym przedsiębiorcą. Gdy zadał mi pytanie w tej samej sprawie, zręcznie uchyliłem się od odpowiedzi – i na dziesięć minut zmieniłem zupełnie temat. Po czym zagaiłem:

    „To państwo gnębi przedsiębiorców, oj gnębi, I te zaskakujące zmiany podatków i obciążeń....”

    „Właśnie...”

    „Państwo zawiera też z firmami budującymi autostrady umowę – a po roku pracy jednostronnie obniża wynagrodzenie...”

    „Nie, aż tak źle to nie jest!” - zaoponował mój rozmówca - „Zmieniają podatki, zmieniają warunki koncesji – ale żeby uchylali się od części wypłaty?”

    „Bo nie mają pieniędzy...” - podpowiedziałem

    „Co znaczy: nie mają pieniędzy? Jak zawarli umowę, to powinni płacić”.

    „A gdyby powiedzieli, że owszem, zapłacą – ale dopiero za siedem lat?”

    „No jak to? Przecież firma by zbankrutowała!”

    „To uważa Pan, że państwo nie ma prawa zmniejszyć umówionego wynagrodzenia – ani nawet odłożyć jego wypłaty o głupie siedem lat?”

    „Oczywiście, że nie ma!”

    „Czyli uważa Pan, że umów trzeba obowiązkowo dotrzymywać?”

    „Oczywiście!” - mój rozmówca najwyraźniej zaczął podejrzewać, że jestem socjalistą, albo i czymś jeszcze gorszym.

    „Ale może jednym może nie dotrzymać – byle Panu dotrzymało? Na przykład: nie wypłaci komuś – ale za to zawrze z Panem korzystą dla Pana umowę?”

    „Skąd! Jeśli komuś nie dotrzyma, to skąd ja będę wiedział, że dotrzyma w stosunku do mnie?”

    „Czyli jak obiecało człowiekowi emeryturę w wieku 60 lat – to nie ma prawa nagle ogłosić, że zacznie wypłacać, ale dopiero za siedem lat?”

    W tym momencie niemal zobaczyłem, jak memu rozmówcy zaczynają kółka w mózgu pracować. Powiedział niepewnie: „Nie, no... nie powinno..”

    Milczałem jeszcze dziesięć sekund. Mój rozmówca zakończył myślenie:

    „Oczywiście, że nie może! To podważa zaufanie do państwa!”.

    Nic więcej już na ten temat nie mówiłem. Ale pewien jestem, że w rozmowie z innymi przedsiębiorcami ten pan stanie się apostołem Zasad – a nie (popularnego, niestety, wśród przedsiebiorców) Pragmatyzmu...

  • 18-11-2014 23:17:00

    Nadal nie ma wyników wyborow. Więc coś o Namibii

    Jak wiadomo słynny krytyk literacki Iwan Iwanowicz Moisiejew dokonal wielkiego odkrycia literackiego; odkrył mianowicie nieznany sobie wiersz Puszkina w XI tomie "Dzieł Zebranych" tego wielkiego poety...

    Uczeni z Utah University odkryli otóż, że mężczyźni mają lepszą orientację przestrzenną od kobiet, dzięki czemu (!!) mają więcej dzieci z różnymi partnerkami.

    http://www.rp.pl/artykul/9140,1157908-W-pogoni-za-partnerka.html

    Otóż: to, że mężczyźni mają lepszą orientację od kobiet wie każde dziecko. To, że mężczyxni są z natury poligamistami, a kobiety monogamistkami jest efektem ewolucji naturalnej: poligamiści mogą mieć dużo dzieci, więc rozmnażają się bardziej niż monogamiści - a poligamistkom oddawanie się kilku mężczyznom nic nie daje: i tak co najwyżej jedno dziecko na rok... 

    Natomiast twierdzenie, że lepsza orientacja w przestrzeni jest przyczyną wiekszego sukcesu reprodukcyjnego to jak twierdzenie, że np. mężczyxni są średnio wyżsi (to prawda) i dlatego lepiej się spisują w wyścigach samochodowych od kobiet (co też jest prawdą). 

  • 18-11-2014 12:03:00

    I po wyborach...

    W każdych wyborach dochodzą nas liczne sygnały o fałszerstwach. Ot, cała rodzina głosowała na UPR-WiP-KNP - a wynik: ZERO głosów. Oczywiście wychodzi to na jaw tylko wtedy, gdy komisja przedobrzy i sprowadzi liczbę głosów do zera. Bo jak z 30 zrobi 3 - to nikt nie zauważy...
    Sąd Najwyższy nie ma zwyczaju z tego powodu unieważniać wyborów. Skoro nie zainterweniował przy EWIDENTNYM fałszerstwie dokonanym przez PSL na Mazowszu... 
    Tym razem p.Oskar Wądołowski pofatygował się i sfotografował postawienie krzyżyka przy nazwisku Kandydatki KNP i Kandydatki z RN. I ta druga uzyskała ZERO głosów. 
    https://www.youtube.com/watch?v=SuDiUd7Ua28
    https://www.youtube.com/watch?v=g1wB4Rz_UTs
    Absolutnie wierzę p.Wądołowskiemu, bo to człowiek prostolinijny. Niestety: sąd nie uwierzy...
    1) Skąd wiemy, że wywieszone wyniki wyborów są z tej samej komisji, w której głosował p.OW? 
    2) Skąd wiemy, czy p.OW WRZUCIŁ tę wypełnioną kartę wyborczą? Mógł tego nie zrobić - powie prokuratura - właśnie w nadziei na skompromitowanie komisji. 
    A w ogóle: jeśli na Kandydatkę KNP padł JEDEN glos - to może oznaczać, że głosowało na nią 20 osób - i każda teraz myśli, że to jej głos...
    Jak ktoś chce mieć tajne wybory - to ma! Zawsze można je sfałszować.

    A ja zapraszam do księgarni http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl, na długie jesienne wybory mamy jak zawsze coś ciekawego: 

    Tomasz Sommer – Operacja antypolska NKWD 1937-38 - nowość - autor omawia ponury okres stalinizmu, okres wielkich mordów i ludobójstwa ludności polskiej na sowieckiej Ukrainie

    Hans Herman Hoppe – Wielka Fikcja – Państwo w epoce schyłku

    Piotr Mozolewski – English is easy – nowatorski kurs nauki podstaw języka angielskiego

    Jan Matłachowski – Kulisy genezy Powstania Warszawskiego – tu zupełnie inne spojrzenie na przyczyny wybuchu Powstania i omówienie nieznanych dotąd relacji

    Leszek Żebrowski – Mity przeciwko Polsce

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Mamy też kilka książek o tematyce rosyjskiej – możecie Państwo przeczytać, co tak naprawdę dzieje się w Rosji i republikach postradzieckich:

    Wojciech Grzelak – Gra z Rosją do jednej bramki – to wybór felietonów z Najwyższego Czasu!

    Piotr Gibowski – Asymetria – rosyjska ruletka. To modna teraz historia alternatywna, czyli co by było gdyby, wciągająca opowieść o tym jak mogłaby się potoczyć historia Europy i świata, gdyby nie było Hitlera i Stalina

    Witold Szirin Michałowski – My Eurosarmaty – dzieje Polaków zesłanych do azjatyckich republik radzieckich.

    Stepan Bandera w Kijowie, czyli kulisy rewolucji na Ukrainie – praca zbiorowa pod redakcją Adama Wielomskiego, Arkadiusz Mellera i Jana Engelgarda zawierająca artykuły i komentarze dot. stosunków polsko-ukraińskich i polsko-rosyjskich.

    A także dotychczasowe – aż 6 moich książek w komplecie lub pojedyńczo z autografem lub bez.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194


     


     

  • 16-11-2014 12:36:00

    Dziś czat na NPTV.pl o 21.15 i króciutki

    ale już z warszawskich Hybryd, gdzie będzie wieczór wyborczy. Zapraszam!

    Również przypominam, że w długie jesienne wieczory warto cos poczytać i pomysleć o prezentach dla przyjaciół

     http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Tomasz Sommer – Operacja antypolska NKWD 1937-38

    Hans Herman Hoppe – Wielka Fikcja – Państwo w epoce schyłku

    Piotr Mozolewski – English is easy – nowatorski kurs nauki podstaw języka angielskiego

    Jan Matłachowski – Kulisy genezy Powstania Warszawskiego – tu zupełnie inne spojrzenie na przyczyny wybuchu Powstania i omówienie nieznanych dotąd relacji

    Leszek Żebrowski – Mity przeciwko Polsce

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Mamy też kilka książek o tematyce rosyjskiej – możecie Państwo przeczytać, co tak naprawdę dzieje się w Rosji i republikach postradzieckich:

    Wojciech Grzelak – Gra z Rosją do jednej bramki – to wybór felietonów z Najwyższego Czasu!

    Piotr Gibowski – Asymetria – rosyjska ruletka. To modna teraz historia alternatywna, czyli co by było gdyby, wciągająca opowieść o tym jak mogłaby się potoczyć historia Europy i świata, gdyby nie było Hitlera i Stalina

    Witold Szirin Michałowski – My Eurosarmaty – dzieje Polaków zesłanych do azjatyckich republik radzieckich.

    Stepan Bandera w Kijowie, czyli kulisy rewolucji na Ukrainie – praca zbiorowa pod redakcją Adama Wielomskiego, Arkadiusz Mellera i Jana Engelgarda zawierająca artykuły i komentarze dot. stosunków polsko-ukraińskich i polsko-rosyjskich.

    A także dotychczasowe – aż 6 moich książek w komplecie lub pojedyńczo z autografem lub bez.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

  • 13-11-2014 16:32:00

    Już dziś o godz. 20.00 Kraków

    Hala Wisły ul. Reymonta 22 http://tiny.pl/qv81z

    Jutro 14 listopada

    godz. 13.00  Nowy Sącz - WSB-NLU, ul. Zielona 27   http://tiny.pl/qv8jq

    godz. 17.00 Bochnia -  Oratorium Św. Kingi -  http://tiny.pl/qv81b

    godz. 20.00 Rzeszów -  Hotel Ziemowit - http://tiny.pl/qv81v

    Sobota 15 listopada 

    godz. 12.00 - Warszawa -  Akademia Finansów i Biznesu, ul. Stokłosy 3

    Zapraszam nadad do księgarni http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl

  • 13-11-2014 00:30:00

    Jutro jestem w Krakowie

    o 20.00 otwarte spotkanie w  Hali Wisły (ul. Reymonta 22)  W programie:

    - konkurs rzutów osobistych w, którym weźmie udział m.in. CEP Janusz Korwin-Mikke oraz p. Konrad Berkowicz, kandydat KNP na prezydenta Krakowa,
    - pokaz cheerleaderski,
    - konkurs z atrakcyjnymi nagrodami.

     

    Przypominam Państwu, że w naszej ksiegarni http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    stale coś nowego:

    Tomasz Sommer – Operacja antypolska NKWD 1937-38

    Hans Herman Hoppe – Wielka Fikcja – Państwo w epoce schyłku

    Piotr Mozolewski – English is easy – nowatorski kurs nauki podstaw języka angielskiego

    Jan Matłachowski – Kulisy genezy Powstania Warszawskiego – tu zupełnie inne spojrzenie na przyczyny wybuchu Powstania i omówienie nieznanych dotąd relacji

    Leszek Żebrowski – Mity przeciwko Polsce

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Mamy też kilka książek o tematyce rosyjskiej – możecie Państwo przeczytać, co tak naprawdę dzieje się w Rosji i republikach postradzieckich:

    Wojciech Grzelak – Gra z Rosją do jednej bramki – to wybór felietonów z Najwyższego Czasu!

    Piotr Gibowski – Asymetria – rosyjska ruletka. To modna teraz historia alternatywna, czyli co by było gdyby, wciągająca opowieść o tym jak mogłaby się potoczyć historia Europy i świata, gdyby nie było Hitlera i Stalina

    Witold Szirin Michałowski – My Eurosarmaty – dzieje Polaków zesłanych do azjatyckich republik radzieckich.

    Stepan Bandera w Kijowie, czyli kulisy rewolucji na Ukrainie – praca zbiorowa pod redakcją Adama Wielomskiego, Arkadiusz Mellera i Jana Engelgarda zawierająca artykuły i komentarze dot. stosunków polsko-ukraińskich i polsko-rosyjskich.

    A także dotychczasowe – aż 6 moich książek w komplecie lub pojedyńczo z autografem lub bez.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194


     


     

  • 11-11-2014 01:26:00

    O Grzegorzu Przemyku

    P.Wojciech Cejrowski ma do mnie pretensję, że kwestionuję mit śp.Grzegorza Przemyka - jako wielkiego opozycjonisty. To fakt - nikt nie kwestionuje, że pobili Go na śmierć policjanci z komisariatu z ul.Jezuickiej w Warszawie. Natomiast jest kompletnie absurdalnym przypuszczenie, że prości policjanci ze Starówki wiedzieli, że przy Marszałkowskiej mieszka sobie "słynna opozycyjna poetka" - a w dodatki ten cudak, o innym przecież nazwisku, to Jej syn. 

    Kompletny absurd. Dodam, że ja byłem przecież w opozycji, mialem liczne kontakty z lewicowymi wydawnictwami, bywałem u nich w domach - i w życiu o jakiejś poetce Sadowskiej nie słyszałem. 

    Dla Lewicy spod znaku "Gazety Wyborczej" śp.Grzegorz Przemyk to bojownik o wolność i ofiara reżymu - a Jego matka to wybitna poetka. Prawda jest zas taka, że Jej poezje czytali ylko ci, których brala do łóżka - i takie były nakłady Jej tomików poetyckich. Grzegorz Przemyk wychowywal się w chorej - to oględnie powiedziane - atmosferze. I to wyraźnie widac z reportażu p.Wojciecha Tochmana z "GW" - wybieram fragmenty:  

    Grzegorz Przemyk umarł wczesnym popołudniem. Miał 19 lat. Był maturzystą Liceum im. Modrzewskiego. Był synem Barbary Sadowskiej, poetki. Niektórzy spośród jej przyjaciół mówią dzisiaj: gdyby nie taka Basia, nie jej dom, nie byłoby takiego Grzesia. Nie byłoby tej śmierci.

    Tego popołudnia nie było jej w domu. Do syna przyszli koledzy. Wypili trochę wina (później prasa napisze, że byli pijani). Zrobiło się ciemno od chmur, więc wyszli na balkon (wysokościowiec przy Hibnera stoi nieopodal Marszałkowskiej, z mieszkania na jedenastym piętrze, widać całe centrum). On lubił burzę, więc krzyknął: - Idziemy na Starówkę, dajmy się zmoczyć.

    Wybiegli, burza minęła, nadeszli milicjanci, chcieli dokumentów. Z ulicy (ściślej: z placu Zamkowego) zabrali go na komisariat przy Jezuickiej. Był z nim starszy kolega, a jej przyjaciel (ten romans bezpieka ogłosi w mediach jako dowód na moralne zepsucie domu przy Hibnera).

    (...)

    Opowiadał, że bili go milicjanci, łokciem w brzuch.

    Nazajutrz trafił do szpitala na Solcu. O godzinie 0.15 (więc już 14 maja) lekarze zaczęli operację. - Najchętniej bym zemdlał - powiedział jeden z nich, gdy zajrzał do środka.

    (...)

    i. Każdy mógł wjechać na górę i wejść do mieszkania na jedenastym piętrze: przyjaciele i znajomi albo ktoś przed chwilą spotkany na ulicy. Każdy mógł coś przynieść do jedzenia albo nie przynosić nic. Barbara gościła, czym miała, a gotowała świetnie. Koczowali tu niedocenieni albo zakazani artyści, poeci przeklęci (Ratoń, Stachura, Milczewski-Bruno, inni). Wszyscy słuchali Janis Joplin, mówili wiersze francuskich poetów, wspominali Wojaczka, trzymali kciuki za sądzonych robotników. - To cyganeria tamtych czasów. Sztuka, wódka, nieprzystosowanie społeczne i wolny seks - mówią ci, którzy widzieli.

    Robotników (właśnie skończyli siedzieć za wolność) nie całkiem już młode poetessy witały przed bramą Rakowieckiej. Zmęczeni i znudzeni więzieniem dawali się przyprowadzać prosto na Hibnera. A tu wciąż tłum: jeszcze jakaś młodzież; jakieś coraz starsze dzieci-kwiaty; jacyś księża z Bieszczad, z Wybrzeża, z gór, którzy przyjechali do stolicy w niejasnych celach i tutaj legli zmęczeni.

    (...)

    Ci, którzy twierdzą, że wiedzą, mówią tak: ojciec Grzegorza, Leopold Przemyk, to jeden z dramatycznych pomysłów Barbary. Wymyśliła sobie, że inżynier da jej stabilizację i jakiś spokój.(...) : rozstali się, gdy Grześ miał już ponad trzy lata.

    Po kolei (według tego, co mówi Leopold Przemyk): Barbara miała już 23 lata, a wciąż była bez matury. Chciała ją zdać eksternistycznie, więc potrzebowała korepetycji.

    On - student spod Bielska-Białej przychodził z akademika na ulicę Piwną, gdzie razem z matką mieszkała Barbara. Uczył ją matematyki. Zaszła w ciążę. - Myślałem - mówi dzisiaj Leopold Przemyk - ożenić się z warszawianką nie byłoby źle.

    W grudniu 1963 roku wzięli ślub cywilny, w maju urodziło się dziecko. Dostali mieszkanie przy Hibnera, ale on nie miał zdrowia do imprez co noc; do jej włóczenia się po knajpach; do niewracania na noc; do stałej niewiadomej.

    Wrócił do akademika.

    Kilka lat później wniósł sprawę o rozwód: moja żona nie przywiązuje wagi do codziennych obowiązków - napisał w pozwie. Nie chciał orzekania winy, bo po co? Chciał Grześka. Ale adwokat ostrzegł: sprawa bez szans. No, chyba że namówimy dziecko na ucieczkę do pana.

    Zrezygnował. Ale potem jeszcze próbował. syn miał sześć lat, gdy przed północą zadzwonili sąsiedzi: jest sam, pierze!

    Leopold Przemyk pamięta: - Przy włączonej frani Grześ stał w wodzie po kostki. A gdyby było przebicie?

    Poszedł do adwokata. Adwokat słuchał uważnie i kazał przyjść za kilka dni. Wtedy zapowiedział: sprawa jest do wygrania.

    Leopold Przemyk: - Wystraszyłem się. Ona i tak nie oddałaby dziecka. Bałem się tej szarpaniny.

    Znowu zrezygnował.

    [Uw.JKM: gdyby synów oddawano w Polsce, jak w normalnym kraju, na wychowanie  ojcom, a nie matkom - to uniknięto by tej tragedii] 

    Mieszkanie przy Hibnera to dwa małe pokoje plus ciemna kuchnia. W łóżku Grzegorza często spał ktoś inny, więc on kładł się na pierwszym wywalczonym wolnym miejscu. Czasem w ubraniu, w kurtce, w butach. - Ja go rozumiem - mówiła Barbara. - On tak czuje się bezpieczniej.

    Wstawał pierwszy, bo jedyny musiał coś robić. Znaczy: iść do szkoły. Barbara - jeśli po nocy starczało jej sił - zwlekała się z materaca i robiła mu śniadanie.

    Dawid B.: - Tam była bliskość, namiętny związek matki i syna. Ale nie było oparcia. Grzesiek potrzebował opieki i jasnych komunikatów: to jest matka, a to ojciec. Nie miał tego. Miał niezmienny i jasny drogowskaz: poezja, wino, koniaczek. (...) 

    Marta Kucharska: - Bo to było przeklęte miejsce.

    (...)

    Dawid B.: - Szybko urósł, był dwa razy taki jak ja. Klasyczna burza hormonów. Chodziliśmy do podstawówki, cały czas mówiliśmy o pieprzeniu i piliśmy wino. Myślę, że wtedy Baśka zaczęła mieć z nim kłopoty.

    (...)

    Marta Kucharska: - Zaczęła się wódka. Był też przez chwilę klej. Bo Grześ miał różnych kumpli, także nieciekawych. Widziałam go kilka razy przyćpanego. Wiedziałam, co to jest, wystraszyłam się. Ale Basia beztrosko wierzyła, że on się temu oprze.

    (...) 

    Marzena R.: - Stworzył wokół siebie kółko wielbicieli.

    Leopold Przemyk: - To były jakieś lewusy.

    Marta Kucharska: - Bywały tam młode panny Sz., które żyły w opozycji do swojego ojca. (Mecenas Sz. - adwokat znany m.in. z obrony robotników w procesach radomskich, dziś broni jednego z milicjantów oskarżonych o śmierć Grzegorza - . [ mój przyjaciel, śp.Stanisław Szczuka; jesli On bronił tych milicjantów, to musiał mieć powód... – JKM).

    Maria Sz.: - Każdy chciał się z nim przyjaźnić.

    Kazimiera, jej siostra [panna Kazia Szczukówna, znana feministka - JKM]: - Ja miałam wtedy15 lat. A Grześ stylizował się trochę na poetę przeklętego, trochę na żołnierza z "Czasu apokalipsy" Coppoli. To nas pociągało. On skupiał w sobie i umiał wyrazić wiele z tamtej aury naszego pokolenia - szarej i niemej subkultury dzieci stanu wojennego.

    (...)

    Miał 16 lat, gdy Barbara napisała do niego pożegnalną karteczkę: "Synku, wybacz, będę ci podsyłać najlepsze struny do gitary". Poszła do Kurierka i winem popiła kilka tabletek nitrazepanu.

    Trafiła do szpitala na Lindleya, wróciła.

    Marta Kucharska: - Wtedy zaczęła się jego dojrzałość. Wtedy zapragnął normalnego domu.

    Leopold Przemyk: - U Baśki siedział zwykle jakiś dobiegacz, więc ja tam byłem intruzem. Ja czekałem tu. Stamtąd dziesięć minut spaceru. Grześ to wiedział.

    Dawid B.: - Chciał domu z codziennym obiadem.

    Marta Kucharska: - Z ciszą.

    (...)

    Witek S.: - Wyrzucał butelki.

    Marta Kucharska: - Stawał nad pijaną matką i krzyczał: za co ja cię, kurwa, tak kocham?

    (...) 

    Miał w sobie coś? Co?

    Długie włosy? Za duży sweter? Alkoholowy oddech? Godne spojrzenie? Duży wzrost? Jakąś dumną odpowiedź na głupio postawione pytanie?

    Leopold Przemyk: - Wkurwiał tych konusów w mundurach. Ciągle go legitymowali. Pokazał mi kiedyś tymczasowy dowód osobisty rozdarty na pół. Milicjant go rozdarł, bo już był nieważny.

    (...)

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75402,140201.html#ixzz3IiGc61Kf

    Konkluzja: Grzegorz Przemyk był chudym, wyrośniętym synem alkoholiczki; intelektualistą, osłabionym narkotykami i chlaniem - a milicjanci i bandziory, z którymi mieli do czynienia - to zwarte w sobie, krępe postacie. Ciosy jakie bandziorom wymierzano na komisariatach nie wyrządzały im większej szkody. 

    A Przemyka zabiły. 

    I dopóki ktoś nie udowodni, że choć jeden milicjant z tego komisariatu słyszał o "poetce Sadowskiej" - ta wersja jest jedyną sensowną. 

    A teraz: dlaczego p.WC mnie znienacka  zaatakował, akurat teraz? Przecież dziś mówię to samo, co 10 czy 20 lat temu?

    Wyjaśnienie jest jedno - i b. proste: podobno o.Tadeusz Rydzyk tworzy partię katolicko-narodową - a p.WC ożenił się był z panną Joanną Najfeldówną, zażartą katoliczką. A ja, niestety, nie pasuję do tego modelu... 

    Tylko: zawzięty katolik nie żałuje Grzegorza Przemyka, tylko cytuje Chrystusa: "A jeśli ręka twoja uschła jest - odrąb ją!

     

     

  • 10-11-2014 23:58:00

    Dziś, 11-XI - jestem w Grodkowie i w Strzelcach Opolskich

    16.35 Grodków, Dom Kultury, ul.Kasztanowa 16
    19.00 Strzelce Opolskie, Stary Młyn, ul.Mickiewicza 17 

    Zapraszam do odwiedzania naszej ksiegarni internetowej - bo już za kilka tygodni Boże narodzenie: 

    A oto najnowsze pozycje:

    Hans Herman Hoppe – Wielka Fikcja – Państwo w epoce schyłku

    Piotr Mozolewski – English is easy – nowatorski kurs nauki podstaw języka angielskiego

    Jan Matłachowski – Kulisy genezy Powstania Warszawskiego – tu zupełnie inne spojrzenie na przyczyny wybuchu Powstania i omówienie nieznanych dotąd relacji

    Leszek Żebrowski – Mity przeciwko Polsce

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Mamy też kilka książek o tematyce rosyjskiej – możecie Państwo przeczytać, co tak naprawdę dzieje się w Rosji i republikach postradzieckich:

    Wojciech Grzelak – Gra z Rosją do jednej bramki – to wybór felietonów z Najwyższego Czasu!

    Piotr Gibowski – Asymetria – rosyjska ruletka. To modna teraz historia alternatywna, czyli co by było gdyby, wciągająca opowieść o tym jak mogłaby się potoczyć historia Europy i świata, gdyby nie było Hitlera i Stalina

    Witold Szirin Michałowski – My Eurosarmaty – dzieje Polaków zesłanych do azjatyckich republik radzieckich.

    Stepan Bandera w Kijowie, czyli kulisy rewolucji na Ukrainie – praca zbiorowa pod redakcją Adama Wielomskiego, Arkadiusz Mellera i Jana Engelgarda zawierająca artykuły i komentarze dot. stosunków polsko-ukraińskich i polsko-rosyjskich.

    A także dotychczasowe – aż 6 moich książek w komplecie lub pojedyńczo z autografem lub bez.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

     


     

  • 09-11-2014 20:22:00

    Chat na nptv.pl o 20.30 - przepraszam

    Chat na nptv.pl o 20.30 - przepraszam

  • 08-11-2014 06:28:00

    Jakie trendy w Sieci?

    Nagłowek w Sptender

    http://www.sotrender.pl/trends/facebook/reports/201410/politycy#trends

    Konkretnie wygląda to tak (ja mam już prawie 510 000 polubień): 

    A tak to pokazuje zawodowy fałszerz, p.Michal Kolanko:

    Dobry jest - nieprawda-ż? Tylko kol.Wiplera nie zdołal ze środka usunąć...

    Natomiast w tym zestawieniu w ogole nie pokazał PiSu!!! Poza stronż byłego członka PiSu,  śp.Lecha Kaczyńskiego 

  • 06-11-2014 00:29:00

    Korupcja w Unii. Chodzi o miliardy.

    Dwa lata temu rozpoczęła się „Dalligate”. P.Jan Dalli, Maltańczyk, Komisarz d/s Zdrowia, został podejrzany o to, że wiedział o próbie wymuszenia, przez Jego podwladnego, łapówki (€60 mln) od „Swedish Match”. P.Józef-Emanuel Barroso, maoista, ówczesny szef KE, wymusił na Nim rezygnację – choć Maltańczyk zarzekal się, że o niczym nie wiedział.

    Wznieciło to burzę na Malcie, gdzie nie do końca uwierzono w winę ich rodaka. I zaczęły wychodzić na jaw dziwne fakty.

    Swedish Match” zeznala, że o próbie przekupstwa poinformowala rząd szwedzki. Okazało się to nieprawdą.

    A potem okazało się, że „Swedish Match”, produkująca „snus” (taka szwedzka tabaka; „Swedish Match” lobbowała za wyłączneiem snusu spod ograniczeń dotyczących tytoniu) – to spółka-córka „Philip Morris International”. A „PhMI” wraz z innymi firmami tytoniowymi oskarżona była o producję paczek papierosów... specjalnie dla przemytników! Sprzedawano te papierosy do Mołdawii, Królewca – by przemycać je na teren okupowany przez UE!!

    I następca p.Dalliego prowadzil przeciwko nim postępowanie ugodowe. I wyciagnął od nich 2 miliardy €uro odszkodowania – w zamian za odstapienie od procesu.

    I wszystko byłoby pięknie – gdyby nie to, że (a) w USA za takie coś lecą kary liczone w dziesiątkach miliardów; (b) urzędnik ten został potem zatrudniony przez koncern tytoniowy z pensją ok. miliona €uro rocznie!!!

    Od tej pory z „Dalligate" zrobila się „Barrosogate”. Istnieje silne podejrzenie, że „Swedish Match” dokonała prowokacji, by usunąć p.Dalliego ze stanowiska. Co więcej: tow.tow.Barroso, Schulz, i chyba van Rompuy w piśmie do biura anty-korupcyjnego (OLAF) zażądali by biuro to zajęło się... obroną oskarżonego urzędnika, a nie pomagało w tropieniu ewentualnej afery!!!

     

    Wewnątrz Unii – a także wewnątrz OLAF (Office de Lutte Anti-Fraude) trwa obecnie ostra walka. P.Jan Kessler, obecny szef OLAF został wezwany na przesłuchanie na Malcie. Odmówił, ponieważ dowiedzial się, że gdy postawi nogę na ziemi maltańskiej natychmiast zostanie aresztowany.

    Swoja drogą: aresztowanie za korupcję szefa biura anty-korupcyjnego byłoby miłym akcentem urozmaicającym  unijną soc- szarzyznę... 

    Ojciec uczyl mnie, że Prawda zawsze zwycięża. Zobaczymy, czy miał rację – a raczej: postaramy się  sprawdzić, po ilu latach zwycięża...   

  • 05-11-2014 16:53:00

    Dziś o 20.00 mój drugi program na Tele5

    Moimi i p.Adriana gośćmi są pp.Ikonowiczowie, Przemysław Wipler i Dariusz Szwed. Dyskusja o wolności gospodarczej i walce z Globciem. To bedzie w Sieci  ale dopiero za tydzień - i niekoniecznie w tej samej postaci.

  • 05-11-2014 13:16:00

    TeleV - i najbliższe spotkania:

    Mój drugi program w TV Tele5 dziś o TV 20.00. Za tydzień będzie w Sieci - niekoniecznie w tej samej formie. Zapraszam!

    Najbliższe spotkania:

    we czwartek

    Pionki koło Radomia https://www.facebook.com/events/383216641833326/?fref=ts

    Radom https://www.facebook.com/events/850104828374017/?fref=ts

    w piątek:

    Legnica https://www.facebook.com/events/1523913751192863/?fref=ts

    Oleśnica https://www.facebook.com/events/771336522924178/?fref=ts

    Wrocław https://www.facebook.com/events/372306702946262/?fref=ts

  • 03-11-2014 08:42:00

    Nie chcielibyśmy tego u nas?

    Cytat:

    "Reformowanie systemu gospodarczego jest sednem kompleksowego pogłębiania reform. Podstawowa sprawa polega na tym, jak określić proporcje pomiędzy rolą rządu i rolą rynku oraz jak umożliwić rynkowi odgrywanie rozstrzygającej roli w rozmieszczeniu zasobów i umożliwić państwu coraz lepsze spełnianie swych funkcji. Generalna zasad gospodarki rynkowej polega na tym, że rynek odgrywa rozstrzygającą rolę w zakresie rozmieszczania zasobów. Powinniśmy stosować się do tej zasady wówczas, gdy będziemy doskonalić ************** gospodarkę rynkową. Powinniśmy nie szczędzić wysiłków w podchodzeniu do problemów niedoskonałości rynkowych, zbytniego interwencjonizmu państwowego oraz niedostatecznego nadzoru. Powinniśmy czynnie i w uporządkowany sposób stymulować reformy rynkowe wzdłuż i wszerz, poważnie ograniczać rolę państwa w zakresie bezpośredniego rozmieszczania zasobów oraz stymulować alokację zasobów zgodnie z zasadami rynkowymi, cenami rynkowymi i konkurencją na rynku po to, aby maksymalizować korzyści i optymalizować wydajność. Główna odpowiedzialność i rola państwa polega na zapewnieniu stabilizacji makrogospodarczej, na umacnianiu i doskonaleniu usług publicznych, na zapewnieniu uczciwej konkurencji, na umacnianiu nadzoru nad rynkiem, na utrzymaniu porządku na rynku oraz na stymulowaniu zrównoważonego rozwoju i powszechnego dobrobytu oraz na interweniowaniu w sytuacjach, kiedy następują niepowodzenia na rynku.

    Skąd ten cytat pochodzi? 

    Tak - to referat programowy  z III Plenum KC KP Chin... Wygwiazdkowałem tylko słowo ""socjalistyczna".

    Straszni "komuniści" - nieprawda-ż?

  • 02-11-2014 11:55:00

    Zaduszki - i problem imion

    Dziś mamy Dzień Zaduszny. Dzień wspominania osób zmarłych. Wczoraj był Dzień Wszystkich Świętych. Niestety: ludzi znacznie bardziej interesują ich zmarli krewni-i-znajomi niż Święci Pańscy. Zwłaszcza „Wszyscy”. Interesuje ich na ogół tylko własny Patron.

    Bo, jak mawiają w Wielkopolsce, „Urodziny – to i świnia może obchodzić; człowiek obchodzi IMIENINY”.

    Imieniny – to tradycja katolicka. Oczywiście – obchodzą je również ateiści i innowiercy – bo taki mamy klimat – pardon: tradycję. Katolicką.

    Natomiast zarówno protestanci jak i masoni kult Świętych Pańskich zwalczają. Bo dla obydwu tych grup Kościół Katolicki (i rzymski, i ortodoksyjny) to konkurent.

    Ja jestem prawnukiem protestanta i przesadny kult świętych uważam za herezję – ale naprawdę: dzisiaj nie ma takiej groźby. Ludzi o świętych pamietają za mało – a nie: zanadto! 

    Tym niemniej dlatego właśnie tworzone w krajach anglosaskich portale forsują urodziny – a nie imieniny. Podobnie jak w przypadku popierania ruchu (tfu!) „gejów” chodzi IM o zniszczenie naszej kultury.

    Wbrew intencjom nowożytnych barbarzyńców – idiotów przecież – walka z systemem świętych wzmaga nacjonalizm. Bo dla chrześcijanina nie ma „Hansa” i „Iwana” są ludzie ochrzczeni, a przynajmniej nazwani, ku czci św.Jana. Dla barbarzyńcy „Hans” to nieokrzesany żołdak, a „Iwan” to zapijaczony przygłup.

    Dlatego o imiona trzeba dbać – i trzeba je tłumaczyć.

    Sprawa tłumaczenia imion na język polski nie jest najwłaściwsza politycznie (bo niepotrzebnie powoduje, że część potencjalnych wyborców zacznie mnie uważać za dziwaka) – chcę jednak zauważyć, że imiona (a czasem i nazwiska!!) zawsze były na polski tłumaczone. Zawsze był Honoriusz Balzac i Michał Anioł, Karol Dickens i Teodor Dostojewski. Kto nie wierzy, niech sobie np. zajrzy tu:

    – a to raptem 70 lat temu! Absurdalna maniera nie-tłumaczenia imion zwyciężyła…

    … i mamy z tego powodu kłopoty – nawet polityczne. Np. z Litwinami, którzy najzupełniej słusznie każą Polakowi (obywatelowi Republiki Litewskiej) o imieniu Witold pisać się po litewsku „Vytautas” – a Polacy robią z tego sprawę narodową – domagając się prawa do pisania imienia po polsku!! Ciekawe, kiedy nasze MSZ zażąda od Anglików, by pisali nie „Warsaw” lecz „Warszawa” – bo były już zakusy, by kazać Niemcom pisać „Wrocław” zamiast „Breslau”!! Innymi słowy: my lepiej wiemy od Anglików, Litwinów i Niemców, jak się mówi po angielsku, litewsku i niemiecku. I robimy z tego problem polityczny.

    Poczekajcie, cwaniacy od nietłumaczenia imion, co się stanie, gdy muzułmanie zażądają pisania ich imion po arabsku! Albo gdy Ukraińcy zażądaja mówienia „Kyjiw”

    Tymczasem przy przyjęciu normalnej i logicznej zasady tłumaczenia imion „problem”  znika. Imię „Jan” bowiem nie jest moją własnością – lecz pokazuje, że moi rodzice przypisali mnie św.Janowi. Ma to kolejny ważny aspekt polityczny: gdy piszę „Hans” albo „Iwan” – od razu ustawiam tego kogoś jako osobę obcą. Gdy tłumaczę przez „Jan”, widzę, że wszyscy jesteśmy członkami jednej wielkiej rodziny – bo kultura europejska jest chrześcijańska.

    Nietłumaczenie imion – to jedno z poletek walki z tą kulturą. Rembarre!

    A poza tym dla mnie powiedzenie: „John wszedł do pokoju” brzmi tak samo obco, jak powiedzenie: „Jan wszedł do roomu„. Ten ktoś nie mówi do mnie po polsku!

    Warto też pisać poprawnie: „Jakób”. Przede wszystkim: mamy „jakobian”, „jakobinów”, „jakobitów” - i tylko dlatego, że w 1936-tym grono wesolutkich panów po pijaku (o czym wiem przecież doskonale z przekazów osobistych) postanowiło porządzić sobie ortografią, nie jest powodem, by nie stosować naturalnej reguły, że ”o” wymienia się na „ó” - a nie na „u”. Tak nawiasem: ci gentlemeni porządzili sobie – bo była to komisja działająca jak najbardziej z państwowego nadania. Gdyby była to komisja prywatna, wszyscy wzruszyliby ramionami. Ale sanacja panowała nad szkołami i kazała nauczycielom, pod groźbą wywalenia z pracy, by ci wbijali tę reformę do łepetyn wszystkich uczniów.

    Jak widać rząd potrafi psuć nie tylko gospodarkę. Potrafi psuć WSZYSTKO, czego się dotknie. Jak propozycje tych Panów były rozsądne – to się je przyjmuje. Ale żeby liberał uważał, że ludzie muszą pisać tak, jak jest im przepisane jakimś reżymowym ukazem?!? A konserwatysta – by odchodził od logicznej i przyjętej powszechnie ortografii?

    Toż nawet śp.Julian Tuwim, pisarz postępowy, zaklinał się, że w życiu nie będzie się stosował do przepisów tej anentimografii! A JA bym się miał stosować?!?

    A imiona się oczywiście tłumaczy. Jak pisał śp.Stanisław Mackiewicz (ps. „CAT”): „Nietłumaczenie imion to otwarta droga do wszystkich nonsensów”. Niedługo okaże się, że lecimy WizzAirem do Londona albo do Milano, a w Rosji rządziła JCM Jekatierina Wielikaja.

    W Zjednoczonym Królestwie, oczywiście, rządzi obecnie Elisabeth. Skoro w Hiszpanii nie panował JKM Jan Karol, tylko „Juan Carlos” a w Belgii nie JKM Baldwin tylko „Baudouin”...

    [po urodzeniu syna przez ks.Katarzynę pisałem]: „Kasia” – nie „Kate”! Anglii nie podbił też „William Zdobywca”, a Wilhelm! Ciekawe, że jako imię dziecka gazety sugerują „Jerzy”, a nie „George”…

    =====

    PS. Europa się wali - ale to nie jest powód, by nie mówić tym poprawną polszczyzną. I jeździć "nach Paris" lub „nach Aachen” zamiast "do Paryża" i „do Akwizgranu”...

    Proszę też sobie zajrzeć tu:

    http://jkm.neon24.pl/post/87610,marcin-eden-i-jeszcze-kilka-uwag-o-tlumaczeniu-imion

<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 następne >>

Strona 1 z 121 [postów: 20 z 2414]