Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64097 komentujących
96406 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • Czytanie ze zrozumieniem dotyczy też m.in. postu o wypowiedzi p.Izraela Kaca. Napisał On: "Było wielu Polaków, którzy kolaborowali z nazistami". Jest to opinia p.Kaca, zresztą prawdziwa - podobnie jak opinia: "Było wielu Żydów, którzy współpracowali z narodowymi socjalistami". Było - i co z tego? 
    Następne zdanie: "Polacy wyssali anty-semityzm z mlekiem matki" - to opinia p.Kaca. Nie do sprawdzenia - podobnie jak pytanie, skąd p.Kac wyssał anty-polonizm. No, trudno - wyssał... 

    Natomiast skandalem jest pierwsze zdanie: "Nie zapomnimy i nie przebaczymy". Gdyby p.Kac powiedział to od siebie - to znów byłaby to Jego opinia. Niestety: p.Kac mówi to w liczbie mnogiej - a pełni obowiązki ministra wywiadu Izraela. Z czego wynika, że to państwo Izrael nie zapomni (o co mniejsza) i nie wybaczy. 
    Więc pytam p.Kaca: "Komu Izrael nie wybaczy?". Tym Polakom, którzy współpracowali z niemieckimi socjalistami? Oni już nie żyją. Więc chyba chodzi o wszystkich Polaków - bo przecież wszyscy wyssaliśmy podobno ten anty-semityzm? 
    No, to odradzam wyjazdy do Izraela. I doradzam staranne przeszukiwanie przybyszów stamtąd. Izraelskie bojówki potrafią urządzać niezłe masakry, jak w Deir Yassin - na przykład - a nawet dziś podległy p.Kacowi izraelski wywiad potrafi zabijać "wrogów Izraela" na terenie obcych państw. Dopóki Izraelem kierują ludzie chorzy z nienawiści trzeba po prostu zacząć traktować Izrael jako wrogie państwo - i tyle.


     

  • 14-02-2019 20:55:00

    Ludzie w eleganckich skarpetkach

    Pamiętacie być może Państwo, jak to p. Lech Wałęsa obiecywał „puścić aferzystów w skarpetkach?” I co, puścił? Nie puścił...Za „komuny” kursowało powiedzenie: „Jak partia mówi, że bierze – to bierze! Jak partia mówi, że daje – to mówi!”. I nic się w tej materii nie zmieniło.

    PO obiecywało rozliczyć koalicję PiS-LPR-Samoobrona. Oczywiście: nie rozliczyła. PiS obiecywało rozliczyć PO razem z PSL- em. I co? Obiecywało... Przypadek?

    Żaden przypadek. Taka była umowa „Okrągłego Stołu”. Brzmiała: „Raz rządzimy my raz wy; niech głupi Polacy myślą, że mają jakiś wybór. Kto wygra wybory, ten bierze kasę i kradnie, ile potrafi. Reszta kasy czeka na zwycięzcę. Natomiast niezależnie od tego, kto wygra, idziemy do Unii Europejskiej i budujemy euro-socjalizm”.

    Pewnie, że budują! Gdyby nie socjalizm, nie można byłoby tyle kraść. Jakby wszystko było prywatne to właściciel nie dawałby się okradać. Jak większość jest państwowa lub „społeczna” to można kraść ile wlezie... że co? Że to można kontrolować? „A kto skontroluje kontrolujących?” - pytali roztropnie Rzymianie.

    Cala ta „afera Srebrnej” to żadna afera. To znaczy: teraz, to żadna afera. 25 lat temu to była poważna afera, gazety opisywały dokładnie ile PC (przodek PiS) ukradło, były publikowane schematy, jak PC to kradło. I co? I nic.

    Teraz to już przedawnione.

    Przedawnione, więc PO i PiS uzgodniły, że prasa ma o tym bębnic przez kilka tygodni – tak długo, by ludzie zapomnieli o prawdziwej mega-aferze: z Polską Grupą Zbrojeniową.

    Te wieżowce na Srebrnej... Albo inwestycja by się udała i PiS zarobiłoby parę milionów albo, by się nie udała i klienci banku straciliby parę milionów. Natomiast zbrojenia to afera na kilkanaście miliardów rocznie. To jest jedna Wielka Afera. W której maczają paluszki WSZYSTKIE partie „Okrągłego Stołu”. I Banda Czworga (PSLD i POPiS) panicznie boi się, że przez te głupią aferę p. Bartłomieja Misiewicza ktoś zacznie zaglądać w rachunki PGZ.

    I będzie klops.

    Możecie Państwo oczekiwać, że będą teraz odpalane kolejne petardy tak silne, że nawet mój foksterier by się przestraszył. Będzie wiele hałasu o nic. Byle był hałas, zamęt i zgiełk.

    I byleby nikt nie pytał, ile miliardów zmarnowali politycy, urzędnicy i generałowie po to, by politycy, urzędnicy i generałowie mogli ukraść paręset milionów.

    Bo aby ukraść milion, trzeba dziesięć milionów zmarnować...

    I to jest dopiero tragedia!

     

    Super Ekspress, 12. II. 2019. 

  • 12-02-2019 00:37:00

    O rejestracji KORWiNy - Wyrok Sądu Apelacyjnego

    Poniżej – wyrok Sądu Apelacyjnego. Jednak najpierw opis zdarzeń. Gdy wraz z kol.kol.Robertem Jarosławem Iwaszkiewiczem i Przemysławem Wiplerem mieliśmy rejestrować partię p/n KORWiN – Koalicja Obrony Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja trzech Panów (za pod'uszczeniem czwartego) postanowiło nas uprzedzić i zaniosło do Sądu Rejestrowego wniosek o zarejestrowanie tej partii (popełnili błąd w nazwie – oni wnieśli o: „KORWIN – Koalicja Obrony Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja” – proszę znaleźć dwie różnice...) podpierając to podpisami zbieranymi dla zarejestrowania naszej partii!! I powołując się na to, że to my trzej się tego domagamy (jawna malwersacja dokumentu).

    Sąd jednak zarejestrował nas - a Sąd Apelacyjny, do którego się odwołali, dodał kilka zdań o niedopuszczalnych działaniach. Dobrana Trojka, niczym nie zrażona, wniosła jednak o kasację do Sądu Najwyższego, który – ku naszemu zdumieniu – uznał, że ich prawa zostały naruszone, bo jednak oni pierwsi pojawili się w sądzie – i cofnął sprawę do Sądu Apelacyjnego, który (też ku naszemu zdumieniu) cofnął postanowienie Sądu Rejestrowego, polecając mu rozstrzygnięcie sprawy raz jeszcze.

    Zgodnie z interpretacją PKW, oznacza to, że partia została wyrejestrowana, a więc nie istnieje. Jest to interpretacja błędna. W takich przypadkach wpis pozostaje w rejestrze – i grozi nam co najwyżej, że Sąd Rejestrowy uzna racje tych trzech Panów i wezwie nas do zmiany w ciągu trzech miesięcy nazwy partii.

    Tak nawiasem: przy ew. zmianie nazwy na WOLNOŚĆ już czeka na nas pozew przyjaciółki tego czwartego pana, która zarejestrowała nazwę „Partia Wolności”!! Będziemy wtedy musieli wymyślić inną nazwę – ale na razie nazywamy się KORWiN.

    W tym wszystkim zdumiewa stanowisko Sądu Najwyższego, który zajął stanowisko skrajnie formalistyczne, powołując się przy tym (str. 6 ) na „Dalekowzroczność ustawodawcy, który zamierzał zapobiegać przypadkom nieuczciwego zgłaszania do ewidencji partii politycznych inicjatyw politycznych powołanych do życia, celem zablokowania możliwości uzyskania wpisu do ewidencji wcześniej utworzonej (ale nie zgłoszonej dostatecznie szybko) partii politycznej”. Czyli dokładnie odwrotnie: zdaniem SN to ja chciałem zablokować tym trzem Panom możliwość zarejestrowania partii KORWIN !!!!

    Do tej pory śmialiśmy się z tych trzech Panów do rozpuku – a okazało się, że w Polsce jest wszystko możliwe. Świadczy o tym casus PO, która nazywa się (proszę sprawdzić!) „Platforma Obywatelska Rzeczypospolitej Polskiej” bo nazwę „Platforma Obywatelska” zarejestrował był wcześniej p.Adam Słomka z partii KPN – Obóz Patriotyczny!! Choć wydawałoby się, że użycie nazwy KORWIN jest jawnym zawłaszczeniem...

    Prawnicy mają teraz na czym robić doktoraty. A my mamy problem: jak przekonać PKW, że jej interpretacja jest błędna!

    A oto i wyrok:

     

     

     

      

  • 01-02-2019 15:43:00

    Developer Kaczyński

    Walcząc (nieuczciwie) o fotel prezydenta m.st.Warszawy WCzc.Patryk Jaki grzmiał na developerów. Nie mogłem tego zrozumieć: przecież developer to człowiek, który starannie wyszukuje jakieś miejsca nadające się do zamieszkania (nie przez niego przecież – lecz przez ludzi!) starannie wyszukuje możliwie dobre i tanie firmy budowlane, ryzykuje swoimi (lub pożyczonymi w banku) pieniędzmi, by takie domy wybudować... Dlaczego ten człowiek jest Złem Wcielonym – w opinii tow.Jakiego?

    A, zresztą: kto tam słucha komunisty? Wiadomo – bredzenie idioty...

    A tu okazuje się, że nie!

    Po prostu WCzc.Jarosław Kaczyński postanowił zabawić się w developera – i WCzc.Jaki po prostu zwalczał Mu konkurencję!

    Pisząc poważnie: robiąca bokami „Gazeta Wyborcza”, najprawdopodobniej w porozumieniu z PiSem (chodzi o odwrócenie uwagi od afery z Polską Grupą Zbrojeniową) opublikowała tekst, który miał „zniszczyć Kaczyńskiego”. W rzeczywistości tekst pokazał, że ten starszy pan, „nie posiadający nawet konta w banku”, chciał robić interesy idące w miliardy!

    I TO jest właśnie afera: ludzie, którzy nie zaczynali od budowy szopy na narzędzia, biorą się za budowę wieżowców!!!

    Proszę zwrócić uwagę na daty: Jarosław Kaczyński w ramach „repolonizacji banków” każe odkupić PKO S.A. Zaraz potem każe temu bankowi pożyczyć 1400 milionów, bez żadnych zabezpieczeń, PiSowskiej spółce, która ma wybudować w Warszawie dwa wieżowce. Przy stole mówi: „Musimy wygrać wybory [na prezydenta Warszawy] bo inaczej nie pozwolą nam wybudować tych wieżowców”. I po przegranych wyborach rezygnuje rozsądnie z tej budowy.

    Proszę zrozumieć: jeśli coś jest państwowe, tu nie jest „nasze”; to jest ICH, Właścicieli III Rzeczypospolitej. Co gorsza: chwilowych właścicieli! Bo właściciel dba o swoje. Gdy ktoś jest „właścicielem” przez cztery lata, do kolejnych wyborów – to stara się wyciągnąć z tego ile się da pieniędzy – bez dbania o przyszłość.

    I jeszcze jedna uwaga – o developerach.

    Otóż jedni developerzy robią duże, jak najbardziej zasłużone, pieniądze: wybudowali to, co ludzie chcą, tam gdzie ludzie chcą - i sprzedali im te mieszkania. A inni developerzy bankrutują.

    Bankrutują ci, co się nie znają na developerce.

    Gdyby PiS wygrało te wybory, tow.Jaki wydałby zgodę na budowę – i najprawdopodobniej ta inwestycja by zbankrutowała (jak. np. słynna TOYA – wieżowiec wybudowany przez tureckiego businessmana, który na developerce w Warszawie się nie znał). I kto by zapłacił? Ludzie, którzy nieopatrznie trzymali pieniądze w reżymowym PKO S.A.

    Albo też PiS by na tym zarobiło. Czyli zrobiłoby developerom nieuczciwą konkurencję.

    Fajnie jest robić inwestycje za państwowe, czyli cudze – pieniądze.

    Ni cholery nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy otwarcie głoszą, że dzisiejsi politycy to durnie i złodzieje – a jednocześnie chcą, by wielkie firmy były reżymowe; to jest, by zarządzali nimi ci durnie i złodzieje właśnie!!!

  • 30-01-2019 11:07:00

    Polska zbrojna

    Rok temu miotałem się po różnych łamach w/s polskich zbrojeń. Pretekstem była sprawa W Czc. Antoniego Macierewicza i Jego pupilka p. Bartłomieja M., który zresztą zachowywał się wyjątkowo durnowato. Działanie tych Panów dowodziło, że kolesiostwo w PiS znacznie przekroczyło wysokie normy ustanowione przez PO z PSL.

    Nieoczekiwanie z rocznym opóźnieniem wkroczyło CBA. Oczywiście nic z tego nie będzie – podobnie jak w sprawie Amber Gold. Powoła się komisję śledczą. Będzie działała do końca kadencji Sejmu. Po tym sprawa ucichnie. Jak wiadomo powszechnie: gdy chce się ugrobić jakąś sprawę, to powołuje się komisję...

    Powiedzmy sobie jasno: zbrojenia – to ogromne pieniądze. I ogromne łapówki. Dla człowieka, który zarabia nawet i 50 000 zł miesięcznie perspektywa otrzymania pięciu milionów euro – bez podatku, bez wiedzy żony – to perspektywa kusząca. Wiedzą o tym wszyscy producenci broni.

    W efekcie w całej Europie kupuje się nie to, co jest potrzebne – lecz to, za co dają wyższą łapówkę. Powiedzmy jasno: dziś czołg (wart 20 milionów), który rakieta za 10 000 zamienia w sekundę w płonąca trumnę – to nonsens. Helikopter, który bez trudności rozwala trafienie w śmigiełko rakietą za 5000 – to nonsens. Ale kupuje się to – bo jest to DROGIE. Im droższe – tym większa łapówka.

    Odkąd wprowadzono d***krację, politycy wydają cudze (to znaczy: nasze...) pieniądze. I wydają je całymi garściami. Dopóki nie zlikwidujemy d***kracji – nic się nie zmieni. Co za różnica, czy rządzi PiS, PO, SLD czy PSL?

    Można tylko częściowo zmniejszyć problem, prywatyzując przemysł zbrojeniowy. Przypominam, że w Stanach Zjednoczonych WSZYSTKIE firmy zbrojeniowe są prywatne – i właśnie DLATEGO Amerykanie mają najlepiej uzbrojoną armię świata. W dodatku właściciela firmy wartej 20 miliardów trudno przekupić łapówką pięciu milionów...

    Dziwne, że ludzie, którzy żyli w PRL i musieli chodzić w butach produkowanych przez przemysł państwowy i dzwonić z państwowych telefonów – wierzą, że z rakietami czy czołgami jest inaczej niż z butami czy telefonami. Jak coś robi państwo – to to musi być drogie i złe.

    Dobrze, że chodzimy w dobrych butach robionych przez konkurencyjne firmy prywatne. Ale dobrze byłoby też, by żołnierze mieli broń produkowaną w konkurencyjnych firmach prywatnych – a nie barachło z firm państwowych. Ale w tym celu trzeba odsunąć od władzy cały aparat pasożytujący na tych reżimowych firmach...

     

    "Super Ekspress", 29 I. 2019 r. 

  • 24-01-2019 14:54:00

    Kobiety pragną bezpieczeństwa

    Jakbyście się Państwo czuli, gdyby w Waszym bloku zamieszkał człowiek, który ma prawo Was zabić – i NIC za to nie można mu zrobić? Trochę niepewnie, nieprawdaż?

    A teraz dodam, że ten facet już kiedyś kogoś z zimna krwią zamordował...

    O, to byście spanikowali, zażądali zamknięcia delikwenta, a przynajmniej zabrania go jak najdalej od Was. Byłyby protesty, pikiety...

    Wszystkim tym, którzy mają czułe serduszka i chcą zniesienia kary śmierci; którzy uważają, że trzeba ją zastąpić takim absolutnie nieodwoływalnym więzieniem – jeszcze lepiej: połączonym z ciężką pracą np. w kamieniołomach – zadaję tym pięknoduchom pytanie: „Czy pomyśleliście, jak się czuje strażnik więzienny i współwięzień zmuszony przebywać z takim typem? Przecież on teraz może zamordować każdego, kto mu się nie spodoba – bo co najwyżej dostanie »drugie, absolutnie nieodwoływalne« dożywocie...”

    A pracując w kamieniołomach, będzie miał w ręku kilof. (Nota bene co z protestami ZZ Kamieniarzy – że odbiera im się miejsca pracy?)

    Zdecydowana większość surfujących po internecie to mężczyźni. Ale gdy mowa o karze śmierci, od razu pojawia się przewaga kobiet – które są (nie wszystkie, oczywiście) przeciwko tej „okrutnej karze”, bo mają czułe serca. I z kobiecą logiką dodają: „Skażmy ich na absolutne dożywocie, bo to kara gorsza niż śmierć”.

    Ja nie jestem okrutny, nie chce skazywać nikogo na coś gorszego niż śmierć. Mnie kara śmierci wystarczy... 
    Są, oczywiście, kobiety racjonalne, np. śp. baronowa Thatcherowa, gdy bandyci z IRA podjęli głodówkę, nie ustąpiła. Gdy po dwóch miesiącach umarli z głodu, tylko wzruszyła ramionami: „Każdemu wolno być myszka polną...” – czy jak to się mówi po angielsku.

    Ale ogromna większość kobiet ma serduszka miękkie – i bardzo słusznie: kobiety powinny takie być. Kobiety są od dawania życia – my, mężczyźni, jesteśmy od zabijania (jeśli potrzeba...). Ale właśnie dlatego kobiety nie mogą rządzić. Owszem: jeśli taka ma serce twardsze niż niejeden mężczyzna – niech rządzi! Ale kobieta kobieca – taka, jaką chcemy mieć w domu czy w łóżku – na rządy nie powinna mieć żadnego wpływu. Bo rządzących obowiązuje zasada: „Masz miękkie serce – musisz mieć twardą d**ę!”.

    Jeśli więc kobiety chcą być bezpieczne, to muszą zrozumieć, że rządzić powinni mężczyźni. I to tacy prawdziwi – a nie to coś edukowane w szkołach ko-edukacyjnych…

     

    Super Ekspress, 22 I. 2019r. 

  • 18-01-2019 17:03:00

    Politycy PO o śp.Pawle Adamowiczu

    PO i Nowoczesna o ś.p. Pawle Adamowiczu



    1. – Istnieje zagrożenie, że Adamowicz trafi do więzienia – mówił jeszcze we wrześniu 2018 roku Jarosław Wałęsa dla „Dziennika Gazety Prawnej”. – To Paweł niech się ze wszystkiego tłumaczy przed sądem. Z walizki pełnej pieniędzy przywiezionej przez dziadka żony itp. Nie jestem jego adwokatem – podkreślał.

    https://nczas.com/2019/01/17/ale-wpadka-platforma-robi-z-adamowicza-swietego-a-jeszcze-4-miesiace-temu-widziala-go-za-kratkami/

    2. – Liczymy się z tym, że Adamowicz usłyszy kolejne zarzuty i zostanie aresztowany w trakcie kampanii wyborczej – mówi RMF FM jeden z polityków PO. Na Adamowiczu ciążą zarzuty ws. jego oświadczeń majątkowych. 

    https://natemat.pl/230665,po-odcina-sie-od-pawla-adamowicza-w-gdansku-nie-poprze-go-na-prezydenta

    3. - Byliśmy zszokowani tymi zeznaniami. Co jeszcze może wyjść? - mówi osoba z pomorskiej Platformy. Urzędniczka Urzędu Skarbowego opisywała bowiem, jak kilka lat temu zajmowała się sprawą deklarowanych przez Magdalenę Adamowicz (żonę Pawła Adamowicza) darowizn ze strony jej dziadków dla jej i Pawła Adamowicza dzieci. Opisywała, że chodziło o kwotę ok. 500 tys. zł. Dziadkowie dziś już nie żyją.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,23048059,walizka-z-pieniedzmi-przesadzila-o-decyzji-po-pawel-adamowicz.html

    4. Na poparcie Adamowicza zdecydowanie nie zgadza się szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. – Adamowicz dla nas jest kandydatem nie do zaakceptowania. To człowiek, który jest politykiem skompromitowanym. Stosunek do kandydatury Adamowicza może być taką miarą funkcjonowania tej koalicji – ocenia Lubnauer, która proponuje, by w Gdańsku wystawić posłankę jej partii - Ewę Lieder.

    http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,23052818,adamowicz-spotkal-sie-z-neumannem-kurz-musi-opasc.html

    5. – Niemożliwe jest, by kandydatem PO na prezydenta Gdańska był Paweł Adamowicz; podejmuje decyzję bez Platformy Obywatelskiej i musi liczyć się z polityczną konsekwencją – powiedział w czwartek lider PO Grzegorz Schetyna.

    https://www.tvp.info/36217904/schetyna-adamowicz-wybral-kandydowanie-przeciwko-platformie-obywatelskiej

    6.  Zdaniem Sławomira Nitrasa z PO, najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że w zmaganiach o fotel prezydenta Gdańska wystartują zarówno Paweł Adamowicz i Jarosław Wałęsa. - W takiej sytuacji może wygrać PIS i winny będzie Adamowicz - komentował w TOK FM Sławomir Nitras: Nie mam problemu ze stawianiem Platformy w negatywnym świetle.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,23085043,zjednoczona-opozycja-z-niezjednoczona-po-adamowicz-od-szesciu.html

    7.  Lepiej dla Gdańska, gdyby poszukać kandydata jednoczącego wszystkie środowiska demokratycznie w Gdańsku i który mógłby kontynuować to, co dobrego Paweł Adamowicz  zrobił - mówi rzecznik PO Jan Grabiec.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,23085043,zjednoczona-opozycja-z-niezjednoczona-po-adamowicz-od-szesciu.html

    8. – W ciągu najbliższych tygodni zamierzaliśmy podjąć decyzję, ale ponieważ Paweł Adamowicz sam zdecydował ogłosić swoją kandydaturę, skreślił się z listy kandydatów Platformy – tak w rozmowie z Fakt24 meandry samorządowej polityki tłumaczy Jan Grabiec, rzecznik PO.

    https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/tego-boja-sie-w-po-tak-pis-zalatwi-adamowicza/v72ghmb

    9. – To jest normalne, że facet ma ponad dwadzieścia kont bankowych? Jego kandydatura jest na rękę PiS, bo nawet po ewentualnej wygranej można go zamknąć. Wtedy do Gdańska na cztery lata przyjdzie komisarz od Kaczyńskiego i będzie pozamiatane – mówi nam nieoficjalnie jeden z działaczy Platformy. 

    https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/tego-boja-sie-w-po-tak-pis-zalatwi-adamowicza/v72ghmb

    10. – Paweł jest znany z takiego zachowania, lubi sobie pokpiwać. Oczywiście może kandydować, mamy demokrację. My na pewno wystawimy własnego kandydata. Jeśli z prezydentury zrezygnuje Agnieszka Pomaska, kandydatem Platformy Obywatelskiej najpewniej zostanie Jarosław Wałęsa – w rozmowie z Fakt24 przyznaje Jerzy Borowczak, poseł PO z Gdańska.  

    https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/tego-boja-sie-w-po-tak-pis-zalatwi-adamowicza/v72ghmb

    11. - Uważam, że wydał decyzję kandydowania przeciwko Platformie Obywatelskiej i muszą być tego konsekwencje - mówił przewodniczący PO 

    https://dziennikbaltycki.pl/grzegorz-schetyna-zapowiedzial-ze-po-wystawi-w-gdansku-kandydata-na-prezydenta-przeciwko-pawlowi-adamowiczowi/ar/12972040

    12. Czy Neumman też uważa, że PO nie powinna postawić na Adamowicza? - Ja uważam, że PO powinna postawić w Gdańsku na kandydata, który ma poparcie naszej partii, ale także Nowoczesnej, ruchów miejskich i lewicy. Takiego kandydata będziemy szukać.

    A Paweł Adamowicz? - Z tego, co wiem, Paweł Adamowicz ma poparcie tylko Pawła Adamowicza. I oczywiście części wyborców, ale jak duże, przekonamy się już za kilka miesięcy - odpowiada Neumann.

    https://trojmiasto.onet.pl/w-gdansku-szykuje-sie-bratobojcza-walka-schetyna-zapowiedzial-ze-po-nie-poprze/lrj04w9

    13. Schetyna dopytywany o kandydaturę Pawła Adamowicza, podkreślił że Nowoczesna, z którą PO tworzy koalicję, go nie popiera, więc Platforma też go nie poprze.

    Na pytanie, czy Schetyna byłby gotów poprzeć Adamowicza, gdyby nie stanowisko Nowoczesnej, odparł: "Adamowicz po tylu latach dobrych kadencji, mógłby - czy słyszałem, że chciałby - zmienić plan na inną polityczną przyszłość, jednak chce dalej kandydować na prezydenta".

    http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-04-27/schetyna-w-wyborach-na-prezydenta-gdanska-nie-poprzemy-adamowicza/

    14. - Pawle, tylko w jedności jest siła. Odwróciłeś się od zespołu, który budował to miasto przez 16 ostatnich lat. Dzięki jedności można osiągnąć sukces, tymczasem postawiłeś tylko na siebie. Ubolewam nad tym, prosiłem wielokrotnie, żebyś nie stawiał tylko na siebie, ale na gdańszczan, na dobry zespół. – mówił Jarosław Wałęsa

    https://dziennikbaltycki.pl/ostro-na-finiszu-kampanii-walesa-krytykuje-adamowicza-i-plazynskiego/ar/13600806

    15. "Paweł Adamowicz pozostaje moim przyjacielem, ale tym razem go nie poprę. Apeluję, żeby słuchał swojej partii i nie robił rozłamu. Niech nie robi podobnych układów" – powiedział w czwartek 22.02.2018 r. Lech Wałęsa w Europejskim Centrum Solidarności. Towarzyszył mu Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

    https://dziennikbaltycki.pl/lech-walesa-apeluje-do-pawla-adamowicza-dwie-kadencje-i-do-domu-kto-bedzie-kandydatem-po-na-prezydenta-gdanska-trwaja-rozmowy/ar/12953768

    16. - Jako pierwszy mówiłem, że prezydenci miast nie powinni rządzić więcej niż przez dwie kadencje – zaznaczył Lech Wałęsa. Z jego ust padły gorzkie słowa o Adamowiczu: - Dwie kadencje i do domu.

    https://dziennikbaltycki.pl/lech-walesa-apeluje-do-pawla-adamowicza-dwie-kadencje-i-do-domu-kto-bedzie-kandydatem-po-na-prezydenta-gdanska-trwaja-rozmowy/ar/12953768

    17. – Apeluję do Pawła Adamowicza, aby podporządkował się sugestiom PO i nie kandydował na prezydenta Gdańska; to nie służy porozumieniu - powiedział w czwartek b. prezydent Lech Wałęsa podczas wspólnej konferencji prasowej z liderem PO Grzegorzem Schetyną.

    https://www.tvp.info/36121248/nie-czyn-zla-walesa-apeluje-do-adamowicza

    18. – Apeluję do mojego przyjaciela Pawła Adamowicza, by jednak podporządkował się sugestiom i aby słuchał swojej partii i nie robił zła. Jest moim przyjacielem i będzie, będę go wspierał, ale niech nie robi podobnych układów, bo to nie służy porozumieniu – mówił Lech Wałęsa.

    https://www.tvp.info/36121248/nie-czyn-zla-walesa-apeluje-do-adamowicza

    19. – Ubolewam nad tym, że Paweł Adamowicz ma taki syndrom trochę oblężonej twierdzy, że każdy pomysł, który nie wychodzi od niego samego, jest pomysłem złym albo szkodliwym (...), i że tylko on ma rację, że tylko jego punkt widzenia się liczy. Takie odnoszę wrażenie – powiedział w Radiu Gdańsk kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Gdańska Jarosław Wałęsa.

    https://dorzeczy.pl/kraj/68505/Walesa-krytycznie-o-Adamowiczu-Nie-dotrzymuje-slowa-ma-syndrom-oblezonej-twierdzy.html

    20. – Jedyny zarzut, jaki mam bezpośrednio do Pawła Adamowicza, jest taki, że nie dotrzymuje słowa. W zeszłym roku obiecywał Grzegorzowi Schetynie, że poprze kandydata Platformy i nie wystartuje. W tym roku obiecywał, że będzie dążył do jednoczenia szeroko rozumianej opozycji, że będzie się starał być takim czynnikiem jednoczącym, tymczasem złamał swoje słowo. I to jest mój największy żal, zarzut do Pawła Adamowicza – skwitował.

    https://dorzeczy.pl/kraj/68505/Walesa-krytycznie-o-Adamowiczu-Nie-dotrzymuje-slowa-ma-syndrom-oblezonej-twierdzy.html

    21. Nie spodziewałem się, że będę rywalizował z Pawłem Adamowiczem. Cały czas mam nadzieję, że tak się nie stanie. Do rejestracji komitetów i rozpoczęcia kampanii jest co najmniej miesiąc. Wtedy okaże się, kto będzie kandydować. Ciągle wierzę w to, że nie będzie rozbijał zjednoczonej opozycji i poprze naszą wizję rozwoju miasta - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Jarosław Wałęsa.

    https://wiadomosci.wp.pl/jaroslaw-walesa-o-pawle-adamowiczu-oszukal-mnie-i-grzegorza-schetyne-6271489335891585a

    22.  Kilka lat temu w bezpośrednich rozmowach obiecywał mi, że to jest ostania kadencja. W ubiegłym roku obiecywał Grzegorzowi Schetynie, że poprze kandydata Platformy. Wprowadził w błąd mnie, Schetynę i mieszkańców Gdańska. Mam wielki żal, że on nie szanuje danego słowa – tłumaczył Jarosław Wałęsa.

    https://wiadomosci.wp.pl/jaroslaw-walesa-o-pawle-adamowiczu-oszukal-mnie-i-grzegorza-schetyne-6271489335891585a

    23. Mamy realne zagrożenie, że Paweł, w związku ze swoimi problemami, może stracić urząd po swojej ewentualnej wygranej i będziemy mieli w Gdańsku komisarza z nadania PiS – tak swój start przeciwko urzędującemu prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi tłumaczy Jarosław Wałęsa, syn byłego prezydenta Lecha Wałęsy, kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta miasta.

    https://dorzeczy.pl/kraj/76335/Walesa-Pawel-Adamowicz-moze-pojsc-do-wiezienia.html

    24. - Problemem tak długiej prezydentury jest jednak to, że ona w pewnym momencie staje się skostniała. (…) Paweł Adamowicz nie do końca rozumie, że Gdańsk już nie jest taki, jak 20 lat temu, że w tej chwili potrzeby mieszkańców wyglądają troszeczkę inaczej i musimy zastanowić się, jak lepiej zaangażować mieszkańców w proces decyzyjny w mieście – powiedział Wałęsa.

    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-walesa-o-prezydencie-pawle-adamowiczu/befq794

    25. Wałęsę poproszono też o komentarz do faktu, że Adamowicz posiadał przez jakiś czas pakiet akcji dewelopera inwestującego m.in. w Gdańsku. - To oczywiście nie jest sprzeczne z prawem, ale na pewno jest tam jakiś konflikt interesów. Jeżeli z pozycji prezydenta podejmuje się jakieś decyzje administracyjne, a jednocześnie posiada się, jako prywatna osoba, udziały w spółkach, które mogą zyskiwać na tych decyzjach administracyjnych, to wszyscy widzimy że jest jakiś konflikt interesów i tak nie powinno to wyglądać – powiedział Jarosław Wałęsa.

    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-walesa-o-prezydencie-pawle-adamowiczu/befq794

    26. - Jarosław Wałęsa: „Zrozum, że teraz jesteś mechanizmem niszczącym. Koalicja Obywatelska to jest przyszłość”

    https://wiadomosci.wp.pl/nerwowo-na-linii-walesa-adamowicz-jestes-mechanizmem-niszczacym-6293939149764225a 

    A teraz p.Donald Tusk powiedział: 

    https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/pawel-adamowicz-nie-zyje-donald-tusk-wspomina-prezydenta-gdanska,900465.html

     

    Drogi Pawle, jesteśmy tu dziś z tobą jako twoi przyjaciele - mówił w poniedziałek szef Rady Europejskiej Donald Tusk podczas wiecu poświęconego pamięci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Wspominając zmarłego, były premier podkreślił, że "obronimy nasz Gdańsk, naszą Polskę i naszą Europę przed nienawiścią i pogardą".

    W wielu polskich miastach w poniedziałek wieczorem zorganizowano marsze i wiece poświęcone pamięci tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W Gdańsku tysiące ludzi zebrało się przy pomniku Neptuna na Długim Targu. Wśród uczestników, oprócz Donalda Tuska, znaleźli się między innymi: wiceprezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, były prezydent Lech Wałęsa.

    Tusk: każdy mieszkaniec Gdańska cię pamięta "Będzie go brakowało". Gdańsk i cała Polska żegnają Pawła Adamowicza Wystarczyło... czytaj dalej » - Drogi Pawle, jesteśmy tu dziś z tobą jako twoi przyjaciele. Musiałeś czekać tak długo, aż do tak tragicznej chwili, żeby zobaczyć już stamtąd, z góry, ilu masz przyjaciół tu w Gdańsku. Dziesiątki tysięcy - powiedział szef Rady Europejskiej, były premier Donald Tusk.

    Jak mówił, "przyszliśmy także tu do ciebie dzisiaj jako gdańszczanie". - Każdy mieszkaniec Gdańska pamięta ciebie od twojej najwcześniejszej młodości. Byłeś zawsze tam, gdzie trzeba było pokazać dobrą i odważną twarz i stanąć przeciwko złu. To nie jest banał, naprawdę twoje całe życie na tym polegało - podkreślił. "Chroń mnie, Panie, od pogardy, od nienawiści strzeż mnie, Boże"

    - Przyszliśmy tutaj dzisiaj do ciebie wszyscy jako Polacy. Pamiętam, z jakim wzruszeniem śpiewałeś wspólnie z nami tę pieśń Solidarności, "Modlitwę o wschodzie słońca" - mówił Tusk. (Przywołał utwór z 1980 roku z muzyką Przemysława Gintrowskiego do słów Natana Tenenbauma. - Stała się ona rodzajem naszego credo na czas solidarnościowej walki - wspominał w 1992 roku Jacek Kaczmarski. To z tej pieśni pochodzi znany cytat: "Chroń mnie, Panie, od pogardy, od nienawiści strzeż mnie, Boże").
    Nawiązując do tych słów, podczas poniedziałkowych gdańskich uroczystości Tusk mówił: - Chcę ci dzisiaj, kochany Pawle, obiecać, w imieniu nas wszystkich gdańszczan, Polaków i Europejczyków, że dla ciebie i dla nas wszystkich obronimy nasz Gdańsk, naszą Polskę i naszą Europę przed nienawiścią i pogardą, przyrzekamy ci to. - Żegnaj, Pawle – zakończył.

  • 15-01-2019 15:06:00

    Wróćmy do cywilizacji!

    Wybitny historiograf, śp. Józef de Maistre, powiedział: „Znieście karę śmierci – a przekonacie się, że rozpadnie się porządek społeczny”. I ONI ją znieśli. I na naszych oczach się rozpada.

    Paweł Adamowicz zmarł. Morderca będzie żył - i w więzieniu będzie się cieszył statusem wybitnej jednostki – bo mordercy w więzieniu każdy usługuje. A podatnik będzie go utrzymywał.

    Wzajemne oskarżenia PO i PiS to już upolitycznienie wszystkiego graniczące z totalnym zidioceniem. Przecież zamach w Gdańsku to indywidualny incydent, który mógłby przydarzyć się za dowolnych rządów – moich też. Przywódcy partii, zamiast się oskarżać, powinni wzruszyć na takie oskarżenia ramionami. Obawiam się jednak, że wykorzystają ten zamach, by rozbudować aparat policyjnej kontroli nad nami.

    W 1901 niejaki Leon Czołgosz zamordował śp.Wilhelma McKinleya, prezydenta USA - z tego powodu nie nazywano USA „dzikim krajem”, jak p.Jerzy Owsiak określił Polskę po zamachu w Gdańsku. Ale jest inny powód: staliśmy się dzikim, prymitywnym krajem wskutek zniesienia kary śmierci.

    Jedyne, co mogłoby (ale też nie na pewno!) zapobiec zamachowi, to powrót Polski do cywilizacji - czyli PRZYWRÓCENIE KARY ŚMIERCI! Stefan W. po zamachu biegał sobie swobodnie po scenie wykrzykując swoje nazwisko i oskarżając PO (akurat p. Paweł Adamowicz był z PO ostro skłócony...) - bo wiedział, że kary śmierci nie ma; wróci więc tylko do więzienia - może do szpitala psychiatrycznego? Po prostu: niczego się nie bał.
    A kandydaci na morderców powinni się bać!
    Kara śmierci dla mordercy to nie zemsta - tylko podstawa sprawiedliwości, zgodna z zasadą "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Tylko dla MORDERCY - czyli zabójcy Z PREMEDYTACJĄ. Wiedział, że za mord jest kara śmierci? Wiedział... Zamordował? Tak. No, to sam tego chciał. Rusza Machina Sprawiedliwości i obcina mu głowę - dokładnie tak samo, jakby położył ją na szynach. I tak samo, jak nie byłby winien maszynista, tak samo nie jest winien prokurator, sędzia, ani kat.

    Brak kary śmierci jest sprzeczny z Konstytucją, obiecująca „równe prawa”. Gdy nie ma KS, jakaś kara musi być najwyższa. I skazany na nią jest BEZKARNY: może zabić strażnika, współwięźnia - i NIC nie można mu zrobić.

  • 11-01-2019 18:35:00

    Ostrzeżenie

    P.Leszek ostrzega przed numerami:

    +375602605281,

    +37127913091

    +37178565072

    +56322553736

    +37052529259

    +255901130460

    i w ogóle uwaga na numery z kierunków:

    +255 Tanzania (Tanganika lub Zanzibar)

    +375 Białoruś

    +371 Łotwa

    +381 Serbia

    +370 Wilno 

    +563 Valparaíso (Chile)

    Połączenia te mogą pochodzić od organizacji terrorystycznej ISIS. Ci chłopcy dzwonią tylko raz i rozłączają się.

    Jeśli oddzwonisz, mogą skopiować twoją listę kontaktów w ciągu 3 sekund, a jeśli masz dane banku lub karty kredytowej na swoim telefonie, mogą również skopiować.

    Nie odpowiadaj, nie oddzwaniaj ani nie zapisuj niczego.

    Nigdy nie naciskaj na żądanie osoby dzwoniącej

    # 90 lub # 09

    Jest to nowa sztuczka, aby uzyskać dostęp do karty SIM, zadzwonić na Twój koszt i sprawić, że będziesz wyglądać jak przestępca.

  • 08-01-2019 19:34:00

    Torturowanie psów

    Czołowym bohaterem mediów stal się foxterrier Odi, któremu rzucałem petardki, a właściwie „crackling balls”. Będę dziś w "PolSat News" – ciekawe, czy strażacy pozwolą rzucić coś takiego w studio, by było widać, że pies się tego nie boi?
    WCzc.Tomasz Cimoszewicz oskarżył mnie o torturowanie psa; to co powiedzieć o psach policyjnych i wojskowych, które bez problemu znoszą większy hałas? To wszystko kwestia tresury. Jeśli nie nauczymy psa znoszenia wybuchów, będzie wpadał w panikę podczas burzy z piorunami – a zanim Unia Europejska zdoła zlikwidować pioruny, to sporo wody w Renie upłynie. Natomiast wytresowanie Odiego, by nie bał się tych petardek, zajęło mi 5 minut i kosztowało 100 gram kiełbasy.
    Zwyczajnej.
    Jeszcze 10 minut przyzwyczajania do silniejszych petard – i żaden piorun nie będzie mu straszny. Właściciel, który tego nie robi, powinien tłumaczyć się przed prokuratorem – dlaczego naraża psa na stress podczas burzy czy w dniu św.Sylwestra!!
    Moja Żona natomiast twierdzi, że torturą dla psa było, gdy go kąpała przed tym występem w TV. To jednak wszystko nic w porównaniu z pewną panią, która zmuszała psa do słuchania przez dwie godziny dziennie muzyki p.Krzysztofa Pendereckiego! To znaczy: ona słuchała – ale to tak, jak z biernym paleniem... Pies nabrał potem nerwowych odruchów. Cóż: trudno – psy spotyka często gorszy los, niż słuchanie przez 59 minut symfonii-oratorium „Siedem Bram Jerozolimy”...
    Ważne jest w tym wszystkim co innego: zasadnicza różnica między Lewicą, a Prawicą. Prawica chce represji, chce surowego karania winnych (np. właściciela psa, który wyrządzi szkodę, albo kogoś pogryzie). Lewica, odwrotnie: chce prewencji, czyli zapobiegania - co oznacza łagodne karanie wszystkich: winnych i niewinnych. Np. chce zakazać spacerów wszystkim – również tym z dobrze ułożonymi psami!
    Za co??!!!?
    Tymczasem np. foxterrier musi codziennie biegać. Jaką-ż torturą dla psa, który swobodnie biegał po lesie i pogryzał swoje trawki, jest branie go na smycz lub wkładanie mu kagańca. Odi ma podwórko - ale co z psami mieszkającymi w blokach?
    A, Lewica i na to ma sposób: po prostu zakazać trzymania w blokach psów - które szczekaniem przeszkadzają przecież sąsiadom.
     
     
     
  • 21-12-2018 21:40:00

    Byka za rogi brać! [Tekst zdjęty przez FB, ban na 3 dni...]

    https://www.newsweek.pl/swiat/zwolennik-dyktatury-prezydentem-brazylii-kim-jest-jair-bolsonaro/w0d2xhw

    Dziś zakłamana jest nie tylko przeszłość, ale i teraźniejszość. Czysto d***kratycznie. Dziś bowiem nie jest ważna prawda, tylko to: gdzie została podana, w jakich dawkach i w jakim naświetleniu.

    Otóż merdia niemal zupełnie przemilczają niesamowity fenomen. Ogromnym państwem, jakim jest Federacyjna Republika Brazylii, panującym nad połową Ameryki Łacińskiej, krajem, gdzie mieszka najwięcej katolików na świecie – rządzi obecnie JE Jair (to biblijne imię trzeba w Polsce czytać po polsku, bo to od Yaira, słynnego sędziego rządzącego Izraelem) Mesjasz Bolsonaro.

    Prasa pisze: „To populista, gorszy może nawet od Donalda Trumpa”. Tak: to jest prawie Janusz Korwin-Mikke – a może nawet gorzej. „Głosi poglądy homofobiczne. Stwierdził, że wolałby by jego syn był uzależniony od narkotyków lub zmarł w wypadku samochodowym niż był gejem. W 2013 roku oświadczył, że jest dumny z bycia homofobem. Jest przeciwnikiem małżeństw osób tej samej płci”; „Przypominają mu wywiad sprzed lat, w którym powiedział, że kobiety nie zasługują na to, by zarabiać tyle co mężczyźni, bo zachodzą w ciążę i idą na urlop macierzyński. Albo inny, w którym stwierdził, że spłodzenie córki (po czterech synach) było chwilą słabości” (to akurat był żart, tylko ci ponurzy lewacy tego nie zrozumieli). Jest też zwolennikiem ograniczenia roli państwa w gospodarce, obniżki podatków, rozszerzenia dostępu do broni, ograniczenia aborcji, wystrzelania 30.000 lewaków itp.

    P.Bolsonaro doszedł do władzy nie wskutek spisku generałów – lecz w wolnych, d***kratycznych wyborach, w których zdobył 55% głosów. I teraz to pytanie:

    DZIĘKI CZEMU p.BOLSONARO UDAŁO SIĘ WYGRAĆ TE WYBORY?

    Odpowiedź jest prosta:

    Bo stała za nim partia składająca się z prawdziwych mężczyzn i kobiet. Partia, której członkowie nie wstydzili się wypowiedzi swojego szefa, nie tłumaczyli w prasie i telewizji, że „On nie jest taki zły, on miał co innego na myśli”. Ci ludzie po prostu odważnie mówili prawdę. Walczyli o prawdę.

    I zwyciężyli.

    Europejczycy (z Polakami jest trochę lepiej – ale tylko trochę...) są sterroryzowani. 77% Polaków jest za karą śmierci – czemu trudno się dziwić, bo jesteśmy krajem chrześcijańskim – ale gdy ktoś coś tu piśnie, rzuca się na niego te 5% przeciwników kary śmierci, które mają do dyspozycji telewizje, radio, prasę i katedry uniwersyteckie. Innych się nie dopuszcza. I ten ktoś kładzie uszy po sobie, przekonany, że jest w mniejszości. 85% Polaków wie, że kobiety są średnio niższe, słabsze i mniej inteligentne od mężczyzn – ale gdy odważy się to powiedzieć, rzuca się na niego te 5% postępaków z feministkami na czele - i ludzie boją się poprzeć coś, co jest w każdym podręczniku uniwersyteckim (ale jest sprzeczne z marksizmem-žižkowizmem, zwanym „poprawnością polityczną”). Ludzie boją się nawet przyznać, że homoseksualizm jest zboczeniem!! Ja nie mam nic przeciwko rozmaitym odmiennościom, uważam, że społeczeństwo bez ludzi nienormalnych byłoby nienormalne – ale to JEST zboczenie, a nie normalność! Nazywajmy rzeczy po imieniu. Konfucjusz wyraźnie powiedział: „Naprawę państwa należy rozpocząć od naprawy pojęć!”.

    I nie ma co się bać. Praktycznie wszyscy mężczyźni (poza bęcwałami – bo, pamiętajmy, wśród idiotów jest też więcej mężczyzn!!) wiedzą, że kobiety są niższe słabsze i mniej inteligentne – ale się boją. Jednak wie to również i akceptuje zdecydowana większość kobiet! To kobiety głównie popierały JE Jaira Mesjasza Bolsonaro!! To kobiety maszerowały w popierających Go pochodach. Bo mądra kobieta (1) nie zaprzecza oczywistości; (2) udaje nawet, że jest głupsza niż naprawdę, dzięki czemu pomyłki i błędy uchodzą jej na sucho (3) chce, by rządził mężczyzna – tak samo jak polskie siatkarki, szachistki, futbolistki, brydżystki, koszykarki, szczypiornistki itd. na trenerów i kapitanów zawsze wybierają mężczyzn; bo chcą wygrać!! I jeśli kraj ma wygrać z innymi, musi być rządzony przez osobników z jajami! Przez machos, mających wysoki poziom testosteronu.

    I Polki też to wiedzą, Ale to my, mężczyźni, mamy to mówić. Dlaczego kobiety miałyby popierać facetów bez jaj?!? Facetów, którzy boją się odważnie sięgnąć po przywództwo – i na zebraniach strachliwie mówią: „A może teraz wybrać jakąś kobietę...”. Kobiety TAKICH oślizgłych „facetów” nie chcą! Chcą MĘŻCZYZN – tu link do słynnego songu śp.Danuty Rinn  https://www.youtube.com/watch?v=hCUgkUUufBo.

    Na koniec powiem dobitnie: walczę o Polskę, walczę o Europę. Walczę o to, by nasza cywilizacja zawróciła znad krawędzi przepaści, nad którą stoi. Otóż aby to osiągnąć nie wystarczy wygrać wybory. Jeśli mielibyśmy wygrać wybory nie przeciwstawiając się „wartościom unijnym” (a nawet jeszcze „wspólnotowym”!), to tak, jakbyśmy pokonali kanibalów dzięki temu, że karmiliśmy armię zjadając wrogów! Takie „zwycięstwo” mam w *****. Śp.Ronald Reagan i Małgorzata Thatcherowa wygrali – i co? USA i Królestwo są obecnie w gorszym stanie niż przed objęciem przez Nich rządów!! Bo nie zniszczyli PODSTAW narzuconej nam obłędnej ideologii (równość płci jest jej istotnym składnikiem!).

    Ten acquis communautaire trzeba odrzucić W CAŁOŚCI. Trzeba otwarcie powiedzieć: to, co głoszą te potwory z Brukseli, zaprzecza podstawom naszej cywilizacji. I my te wartości wspólnotowe odrzucamy!

    Jak to był powiedział śp.Jan-Paweł II ?

    „NIE LĘKAJCIE SIĘ!”.

  • 19-12-2018 13:09:00

    Nowa, lepsza Wigilia!

    Za tydzień rocznica Bożego Narodzenia – a przed nią oczekiwanie, czyli Wigilia. W Wigilię dajemy i otrzymujemy prezenty – z czego bardzo cieszą się dzieci. I nie tylko. Ale przecież w tym kryje się Wielki Problem! Otóż są między nami ludzie, którzy nie otrzymują prezentów! Co gorsza: często są to dzieci! I są też tacy, co nikomu prezentów nie dają… I tu właśnie jest pole do działania dla państwa, dla Władzuchny naszej umiłowanej.

    Wystarczy nałożyć na wszystkich niewielki podatek, który będą ściągać nisko (na razie...) opłacani urzędnicy. Po tym inni nisko (na razie...) opłacani urzędnicy zatrudnią Instytuty Naukowe, które obiektywnie ustalą, jakie są najlepsze prezenty. Ustalą według norm naukowych, w zależności od wieku: jednemu lalka, innemu prezerwatywa, jeszcze innemu viagra... Oczywiście w stosunku do wieku, a nie do płci! Jest równouprawnienie – więc chłopcy i dziewczynki po równo mają dostawać lalki i samochody.

    A potem inni nisko (na razie...) opłacani urzędnicy, elegancko ubrani w Czerwone Czapeczki i przyprawionymi Białymi Brodami będą te prezenty rozdawać wszystkim Polakom, a także imigrantom, oczywiście. Zawiadywać tym będzie odpowiedni Urząd Centralny, na którego czele stać będzie Naczelny Mikołaj, czyli p. Adrian Zandberg. Bardzo do tej roli pasuje.

    Okropność – nieprawdaż? Ale przecież socjalizm, w którym żyjemy od 92 lat, jest właśnie dokładnie takim systemem! I ci sami ludzie, którzy obecnie wzdrygają się na myśl o tej bzdurze, uważają, że jestem wariatem, gdy chcę obecnie działający system zlikwidować!

    A teraz powiedzmy, że tow. Bierut, zamiast wprowadzać na miejsce Świętego Mikołaja Dziadka Mroza, pod przymusem wprowadziłby w 1950 r. dokładnie taki system. Z tow. Hilarym Mincem jako Mikołajem Naczelnym. I teraz trzy pokolenia żyłyby już w takim systemie. I teraz ja chciałbym go zlikwidować! Ale by się posypały gromy! Ile dzieci zostanie wskutek tego pozbawionych prezentów! Jak mogę być człowiekiem pozbawionym serca, bez odrobiny wrażliwości!

    Otóż trzeba by go zlikwidować – bez obawy: ludzie prezenty pokupują. A że będą wyjątki? Będą: takie jest życie! I dokładnie tak samo trzeba zlikwidować obecny socjalizm – z rozdawnictwem „darmowych” szkół, „darmowych” szpitali, „500 plus” itd. Proszę sobie o tym pomyśleć. Przy śniadaniu. Już po rozdaniu prezentów – oczywiście… Wszystkiego Najlepszego!

     

    "Super Ekspress" 19. XII. 2018 r. 

  • 14-12-2018 16:15:00

    Spotkania na Podkarpaciu w ten weekend!

     Zapraszam na spotkania na Podkarpaciu!

    15. XII.  Sobota

    godz. 16:00

    Dębica, Zamek Camelot, 

    Ul. Kawęczyńska 59 B

    39-200 Dębica

     

    Godz. 19:00

    Krosno, Hotel Twist

    Ul. Jagiellońska 3

    Krosno

     

    16.XII, niedziela

    Godz. 14:00

    Jarosław, Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu

    Ul. Rynek 5

    37-500 Jarosław

    Godz. 17:00

    Nisko, Brocante Dom weselny

    Ul. Sandomierska 18 B

    37-400 Nisko

     

     

     

     

     

  • 08-12-2018 19:11:00

    Uzupełnione: Dlaczego Unia nie wróci do koncepcji EWG, czyli "Schengen+EOG"?

    P.Marek Jakubiak może dążyć do sprowadzenia UE z powrotem do poziomu Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. To by nie było złe – a poza tym w palecie przeciwników UE takie stanowisko może przyciągnąć nawet wielu wyborców.

    Jest to jednak całkowicie nierealne. Prędzej nastąpi PolExit, prędzej Unia się rozpadnie – niż zdołamy zawrócić obecną machinę poruszającą instytucje unijne.

    Dlaczego?

    Dlatego, że Unia jest stworzona przez grono świadomych spiskowców, którzy bardzo starannie przerabiali Europejską Wspólnotę Węgla i Stali ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Europejska_Wsp%C3%B3lnota_W%C4%99gla_i_Stali ) na wspólny rynek, czyli EWG, potem na federację państw, czyli Wspólnotę Europejską, obecnie na państwo federacyjne, czyli Unię – i planują po BrExicie przeróbkę tego państwa na państwo scentralizowane, gdzie poszczególne kraje nie będą mogły blokować postanowień Centrali – a pilnować wykonania tych postanowień będzie unijne wojsko.

    Ci spiskowcy to względnie niewielka grupa. To (1) wykonawcy idei „długiego marszu przez instytucje” śp.Rudiego Dutschke ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Rudi_Dutschke ), (2) „federalistycznej idei zjednoczonej Europy” śp.Altiero Spinelliego, (3) rządzącego niemal niepodzielnie Francją i mającego wpływy w wielu krajach „Wielkiego Wschodu” - oraz innych grup lewicowych intelektualistów. Są oni znakomicie uplasowani w instytucjach unijnych (sama „Grupa im.Altiero Spinelliego” to 130 CEPów w PE) , planują swoje ruchy na wiele lat do przodu, manipulują rozmaitymi grupami typu ruchy (tfu!) „gejowskie”, organizacje feministyczne, ekologiczne... Mają ogromne pieniądze pochodzące m.in. z „walki z Globalnym Ociepleniem”, mają opanowane media – a także poparcie Wielkiego Przemysłu i Wielkich Banków. Są wspierane przez rozmaite jawne i tajne ruchy z USA dążące do budowy Nowego Porządku Świata. Tam wszystko jest planowane do najdrobniejszych szczegółów – np. kolejność ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, gdzie najpierw miały go akceptować kraje najbardziej entuzjastyczne, a dopiero na końcu oporne; przedostatnia była Polska, ostatnie Czechy (rozmawiałem z p.Wacławem Klausem; powiedział: „Nie podpisałbym tego – ale skoro już WSZYSCY to podpisali, to nacisk był nie do wytrzymania!”). Czy BrExit, gdzie na kilkanaście dni przed referendum Unia ogłosiła (fałszywkę), że da paszporty wszystkim Turkom – co spowodowało wyraźne przechylenie szali na korzyść BrExitu (chodziło o pozbycie się z UE Zjednoczonego Królestwa, które do spółki z Polską i Węgrami mogło zablokować ostatni etap transformacji EWWiS w ZSRE!).

    Nie wszystko się spiskowcom udaje, bo to naprawdę niewielka grupa – raczej paruset, niż parę tysięcy. Np. nie udało im się przeforsować „Konstytucji Europejskiej” (która nie przewidywała możliwości exitu!). Skompromitowali się też zapominając, że w roku 2002 skończył się traktat o EWWiS, w wyniku czego w latach 2002-2009 trwał nieco utajniony (i nigdy nie rozstrzygnięty!) humorystyczny spór prawników: czy istnieje „Wspólnota Europejska” czy dwie „Wspólnoty Europejskie”; powstanie 1-XII-2009 Unii uczyniło spór bezprzedmiotowym. Jednak wszystko, choć z opóźnieniem, idzie zgodnie z planem – i ludzie, którzy poświęcili kilkadziesiąt lat życia na jego realizację, przenigdy nie zgodzą się na zawrócenie z drogi!!

    Ujawnienie tego spisku (a sięga on podobno nawet, poprzez Stowarzyszenie Fabianów, do masonerii angielskiej i szkockiej; ostatecznie jednak zdystansowała się ona, jak wiadomo, od UE) spowodowałoby szok i gigantyczny wstrząs, który zmiótłby całą obecną „klasę polityczną” w Europie. Dlatego uruchomiony mechanizm będzie działał nadal – aż do końca, czyli do bankructwa tej „Chorej idei lewicowych intelektualistów” - jak określiła Unię śp.Małgorzata Thatcherowa.

    Dopisane 10-XII-MMXVIII o 13.tej na Twitterze: 

    Przyszło mi do głowy piekielne przypuszczenie: a może ten para-BrExit został starannie zaplanowany - tak, by Londynu nie było podczas podejmowania decyzji o utworzeniu wspólnej armii - a teraz może już wrócić...

  • 04-12-2018 12:14:00

    Barbórka

    Święta Barbara z Nikomedii została męczennicą, gdy na tron cesarza Wschodu wstąpił Gajusz Galeriusz, prześladowca chrześcijan. Wprawdzie w 311 r. wydał edykt tolerancyjny, jednak św. Barbara została ścięta już w 305 roku. Choć według niektórych legend uciekła przed zabójcami chroniąc się w skale, która się przed Nią rozstąpiła. I z tej racji została patronką górników. Niestety: na tym się prześladowania nie skończyły.

    Gdy fala Nieubłaganego Postępu dosięgła również Kościoła Rzymsko-Katolickiego, wykreślono Ją z listy świętych. W 1969 roku – gdzieś tak pomiędzy spotkaniami śp. papieża Pawła VI z ministrem spraw zagranicznych Związku Sowieckiego, śp. Andrzejem Gromyką i śp. Mikołajem Podgornym, szefem Rady Najwyższej ZSRS. Jednak w Kościele Prawosławnym nadal jest bardzo czczona. W odróżnieniu od Związku Sowieckiego.

    Po rozprawieniu się z Patronką, przystąpiono do rozprawienia się z górnictwem jako takim. Wkrótce potem uznano górników za szkodników, którzy nic tylko niszczą środowisko naturalne robiąc niepotrzebne dziury w ziemi. A poza tym psują interes tym, co wydobywają naftę i gaz – a także tym, co produkują elektryczność z wiatru i ze słońca. Jak wiadomo wiatraki i ogniwa foto to wspaniała rzecz, bo wymaga dopłat z kieszeni podatnika. Więc politycy mogą za to dostawać łapówki.

    Z górnictwem sprawa jest wyjątkowo ciekawa, bo państwowe kopalnie też wymagają dopłat z kieszeni podatnika – więc w krajach, gdzie łapówkarstwo jest głównym hobby polityków są one jednak tolerowane. W odróżnieniu od kopalń prywatnych, które dają dochody. Politycy wyłażą więc ze skóry, by kopalń nie sprywatyzować – bo wtedy wyszłoby na jaw, że przez dziesiątki lat marnowano pieniądze ludzi na dotacje i łapówki. Z punktu widzenia polityków kopalnie państwowe należy raczej zamknąć – i wtedy nie ma problemu.

    Poza tym, że politycy dają wtedy górnikom bardzo wysokie odprawy. Oczywiście: nie z kieszeni swoich, tylko z naszych. „Dobry Antoś z cudzej torby” - jak to mawiają na Śląsku.

    Jeśli nie rozwalimy tego przestępczego lobby, któremu patronuje bynajmniej nie św. Barbara, lecz nieświęta Unia Europejska – to po górnikach zostanie tylko wspomnienie. Ja nie mówię, że wymierające zawody należy sztucznie podtrzymywać. Ja tylko twierdzę, że jeśli państwo sprzedało by kopalnie z licytacji (pieniądze na Fundusz Emerytalny, oczywiście!) i odczepiło się od górnictwa – to zapewne część kopalń by przetrwała.

    Nawet bez pomocy św.Barbary. Ale lepiej z.

     

    "Super Ekspress", 4 XII. 2018 

  • 28-11-2018 22:30:00

    Niech żyją represje!

    Socjaliści bezczelnie wyzyskują pragnienie bezpieczeństwa: większość ludzi ceni sobie bezpieczeństwo. No to jazda: większością głosów narzucamy bezpieczeństwo wszystkim – czy ktoś tego chce, czy nie chce. Ludzie zapominają o jednym: najbezpieczniej jest w więzieniu.

    Istnieją dwa sposoby rządzenia państwem: 

    a) przez represje. Czasem: surowe represje. Pozwalamy ludziom działać – a tych, co nadużywają swobody – karzemy; często: surowo. Za to ludzie niełamiący prawa tych represji nie odczuwają.
    b) przez prewencję, czyli zapobieganie przestępstwom. Tworzy się kosztowne systemy zabezpieczeń. Efekt jest taki, że karani są wszyscy – i uczciwi, i przestępcy. Po trochu.

    I oczywiście socjaliści stosują ten drugi sposób. I jest miło. I bezpiecznie.

    Tylko nie ma rozwoju.

    Ostatnio rząd partii „Populizm i Socjalizm” zrobił kolejny kroczek w kierunku odbierania nam wolności. Formalnie nawet: nie nam, tylko naszym psom. Wydał przepis, że za psa biegającego bez smyczy będzie płacić się kary: 1000 zł, jeśli jest to jakaś chihuahua – a 5000 zł, jeśli jest to np. pitbullterrier.

     

    Wszystko w imię „bezpieczeństwa”. 
    Nieszczęsne właścicielki milusińskich piesków tylko cicho płaczą. Taki mały piesek to i więzieniu sobie pobiega. Gorzej z psami dużymi.

    Jak to powiedział laureat Nobla z ekonomii, śp. prof. Milton Friedman: „Ci, którzy poświęcają Wolność na ołtarzu Bezpieczeństwa – Wolność utracą... a bezpieczeństwa i tak nie uzyskają!”.

    Więc popatrzmy:

    W normalnym kraju panuje system represji. Co oznacza, że właściciel psa, który kogoś pogryzie, zostaje surowo ukarany. Wysokie odszkodowanie – a czasem i więzienie. I to jest właściwy kierunek. Wskutek tego właściciele takich psów wydają spore pieniądze i poświęcają masę czasu, by psa wytresować tak, by nikogo nie pogryzł.

    Jeśli teraz pies będzie musiał chodzić na smyczy nawet wtedy, gdy jest znakomicie wytresowany – to po co tracić czas i wydawać forsę na tresurę? Co za różnica...

    I ludzie zaczną na tresurze oszczędzać. I któregoś dnia taki pies, źle wytresowany, przypadkiem się wyrwie albo wyślizgnie – i nieszczęście gotowe. 
    Takie są ZAWSZE skutki prewencji...

     

    Super Ekspress, 27. XI. 2018 

  • 26-11-2018 19:20:00

    Konfrontacja pod mostem

    Proszę dobrze zrozumieć podłoże konfliktu w cieśninie Kercz. To nie jest trudne.

    Rosjanie zatrzymali okręty ukraińskie pragnące przepłynąć Cieśninę. Ponieważ w/g Rosjan Krym jest częścią Federacji Rosyjskiej (de facto jest), wody Cieśniny to wody terytorialne FR. Ponieważ Ukraina i wielka liczba państwa uważa, że Krym de iure należy do Ukrainy, to wody Cieśniny są międzynarodowe...

    Do tej pory Rosja patrzyła przez palce na przepływanie ukraińskich statków i okrętów - takie zresztą podpisała porozumienie z Kijowem. Sytuacja zmieniła się po oddaniu do użytku mostu Kubań-Krym. Jest to najdłuższy most w Europie – 19 km – i bardzo kosztowny. Jeśli buńczuczni politycy ukraińscy setki razy zapowiadali zniszczenie tego mostu (a nawet, podobno, rozważa to ukraiński Sztab Generalny: https://tiny.pl/thrkg) to Moskwa traktuje to poważnie; przecież dwa lata temu Ukraińcy wysadzili w powietrze podstację pozbawiając na tydzień prądu większość Półwyspu! Więc trudno się dziwić, że kontroluje wszystkie statki, a wojennych w ogóle nie dopuszcza w pobliże przęseł bez kontroli własnych okrętów. Teraz zablokowała Cieśninę - i kropka. Postanowiła czekać.

    Ukraina to wie. Jeśli zdecydowała się na zlekceważenie rosyjskich przepisów, to są możliwe tylko dwa wyjaśnienia:

    1. (pesymistyczne): Kijów wykonuje polecenia z Waszyngtonu, który opanowała frakcja dążąca do wojny z Rosją – nawet, gdyby była to wojna atomowa. Jest to prowokacja – ale Rosja traktuje to nominalnie jako próbę wysondowania jej powagi;

    1. (optymistyczne): za trzy miesiące z hakiem na Ukrainie wybory. JE Piotr Poroszenko cieszy się w/g sondaży poparciem 9% Ukraińców (głosy są bardzo rozrzucone: p.Julia Tymoszenko ma poparcie 20% - reszta po 10% i mniej). Więc albo:

                      2a) Prezydent liczy na to, że twarda postawa i zagrożenie ze strony Rosji spowodują przypływ poparcia (jak dla śp.Małgorzaty Thatcherowej po decyzji odbicia Falklandów;

                     2b) Wprowadzony stan wojenny nie zostanie w ogóle odwołany i wybory się po prostu nie odbędą. Może to trwać bardzo długo: stan wojenny w Kongresówce po powstaniu listopadowym (w 1833, na wieść o organizowaniu przez śp.płk.Józefa Zaliwskiego partyzantki po lasach) został ogłoszony na 25 lat – i jeszcze był przedłużany! I JE Piotr Poroszenko będzie cieszył się pełnią władzy.

    Nie jest przy tym wykluczone, że cała akcja została z'organizowana w porozumieniu z Kremlem. Rosjanie mogą woleć p.Poroszenkę od jakiegoś narwanego patrioty – a zwracam uwagę, że wyroby czekoladowe p.Poroszenki nadal są masowo sprzedawane w Moskwie i w innych miastach rosyjskich.

    Trzeba też pamiętać, że nawet, jeśli jest to „ustawka”, to wskutek nadgorliwości jakiegoś wojskowego może ona przekształcić się w wojnę światową...

  • 20-11-2018 13:44:00

    Afera KNF

    Jak to był kiedyś tłumaczył śp. Ronald Reagan, najlepszy prezydent USA w ostatnich stu latach, zasada socjalistów jest prosta: „Jeśli coś działa – opodatkuj, jeśli nadal działa – ureguluj; jeśli przestało działać – daj dotację!”. Dokładnie tak postąpił System Finansowy z bankami p. Leszka Czarneckiego. Najpierw nałożyli podatek, potem uregulowali kwestię odkładania sum rezerwowych – a w nocy z niedzieli na poniedziałek postawili dać tym bankom parę miliardów pomocy.

    O, tak całkiem łatwo to tej pomocy nie udzielili... Najpierw p. Czarnecki ujawniając nagraną rozmowę (co jest, nawiasem pisząc, przestępstwem...) wysadził był z siodła szefa Komisji Nadzoru Finansów, następnie Jego adwokat, p. mec. Roman Giertych z diabolicznym uśmieszkiem oświadczył, że być może istnieje nagranie rozmowy p. Czarneckiego z p. Adamem Glapińskim, szefem Narodowego Banku Polskiego – i proszę! Tej samej nocy bankowcy pogadali między sobą, i NBP udzielił pomocy. Jestem pewien, że w takim razie okaże się, że żadnego nagrania, ani żadnej rozmowy w ogóle nie było.

    Teraz powstaje pytanie, po co w ogóle istnieje KNF i w ogóle nadzór państwa nad bankami? Po to, by móc doprowadzić prywatny bank do ruiny, a potem przejąć go za złotówkę – to jasne. Ale po co jest to potrzebne klientom banku?

    Politycy tłumaczą, że klienci chcą być bezpieczni. Liczą na to, że w razie upadku banku Fundusz Gwarancyjny pokryje straty. Nie pytają jednak: skąd się biorą pieniądze na pokrycie tych strat?

    Ludzie pytają: „Dlaczego banki pożyczają nam pieniądze na 12%, a dają nam 1%?, podczas gdy normalnie różnica wynosi ok. 2%?” Ano właśnie dlatego: banki muszą trzymać fundusze rezerwowe, odkładać na BFG itp. itd.


    Jak to był powiedział śp. prof. Milton Friedman: „Kto poświęca Wolność na rzecz Bezpieczeństwa, ten traci Wolność... a bezpieczny i tak nie będzie!” Gdyby nie istniały KNF, BFG i inne Ważne Instytucje, to banki udzielałyby nam kredytów po 6%, a dawały nam 4%.

    Oczywiście, co jakiś czas jakiś bank by padał i ludzie traciliby 20% czy 30% - czasem nawet więcej – pieniędzy. Ale wystarczy trzymać pieniądze nie w jednym banku, lecz np. w pięciu – by ewentualną stratę ograniczy do mniej niż 10%...

     

    "Super Ekspress",  20.XI. 2018 

  • 12-11-2018 03:22:00

    ZASTANAWIAJĄCA TĘSKNOTA

    35 lat temu postawiłem tezę, że Czerwoni, gdy ludzie rozczaruja sie do PRLu, będą budowali Nowy Lepszy Socjalizm w oparciu o śp.Piłsudskiego - i, jak zwykle, nie pomyliłem się... Jest jednak możliwe, że była to "przepowiednia twórcza": ONI to przeczytali i skorzystali z podpowiedzi.

    Ten tekst, przemycony z więzienia w Białołęce, został odrzucony zarówno w prasie reżymowej, jak i wydawnictwach "soidarnościowych". Krążyły wtedy po salonach groźne pomruki, że "Korwin-Mikke napisal paszkwil na polską inteligencję". Walka z cenzurą to jedno - a cenzurowanie cudzych prac to oczywista oczywistość. "Officyna Liberałów" wydała go więc sama. Proszę to samemu ocenić. 

    Byłem wtedy jeszcze naiwny, nie znałem prawdy o Piłsudskim, nie wiedzialem nawet, że ówczesne państwa socjalistyczne, jak II Rzeczypospolita i III Rzesza były w praktyce bankrutami, nie zdawałem sobie sprawy, do jakiego stopnia "Centralny Okręg Przemyslowy" i "Gdynia" zniszczyły polską gospodarkę i uniemożliwiły obronę Polski przed III Rzeszą i Związkiem Sowieckim. Jednak i tak dużo wiedzialem. Sadzę, że więcej, niż 99% Polaków dziś... 

    Te broszurkę zaopatrzyłem teraz w przypisy (bo dzisiejszy Czytelnik ma prawo wielu rzeczy nie wiedzieć). OFFICYNA LIBERAŁÓW używała emblematu z hasłem "WOLNOŚĆ - RÓWNOŚĆ - SPRAWIEDLIWOŚĆ". Już po roku skonserwatywniałem do reszty, założyłem "OFICYNĘ KONSERWATYSTÓW I LIBERAŁÓW" i zmieniłem hasło na "WOLNOŚĆ - WŁASNOŚĆ - SPRAWIEDLIWOŚĆ"

     

    Janusz Korwin-Mikke

    ZASTANAWIAJĄCA TĘSKNOTA

    wyd II

    Warszawa 1983

     

    OFFICYNA LIBERAŁÓW

     

    (Przedmowa do wyd. II ze stycznia 1983):

    Tekst niniejszy został napisany "w kawałkach” - między listopadem 1981 - a styczniem 1982. Następnie wydaliśmy go podczas pobytu Szefa w Białołęce - i obecnie przepraszamy za to, że zbierając rzeczone kawałki do kupy pominęliśmy ważny fragment: p.13 paraleli sanacji z socjalizmem realnym. Była to zwykła omyłka - a nie cenzurowanie lub obawa przed zadrażnienia stosunków z wojskiem.

     

    Obecna wersja tekstu, którą otrzymaliśmy 27 grudnia, jest niemal dwukrotnie większa od pierwowzoru i niemal całkowicie przerobiona. Życzymy przyjemnej lektury - i prosimy o uwagi odnośnie nowej techniki druku. Może doczekamy szczęśliwie czasów, gdy stan wojenny zostanie n a p r a w d ę zawieszony!

     

     

    Redakcja

    41-08-77

    Warszawa

     

     

                                                      Zastanawiająca tęsknota

     

    Gdy społeczeństwo budzi się z długiego snu po "zimie ludów” - zaczyna gwałtownie poszukiwać w swojej przeszłości politycznych tradycji. Czasem idolem zostaje ludowy polityk, którego pamięć przechowywana jest w chłopskich lub robotniczych legendach - znacznie częściej procesem tworzenia się legendy kieruje inteligencja.

    Jest to warstwa powołana między innymi do strzeżenia intelektualnej skarbnicy narodu. Zadanie to spełnia bardzo dobrze. Inaczej nieco dzieje się, gdy z owej skarbnicy trzeba wybrać jeden lub kilka wzorców. Wówczas bierze ona wprawdzie pod uwagę interes narodu - ale podświadomie również swój własny. Nie należy bowiem zapominać, że inteligencja ma też swoje interesy partykularne.

    Po sierpniu 1980 takim pośpiesznie odnawianym bożyszczem był Józef Piłsudski. Renowacja tego pomnika była tym łatwiejsza, że - dzięki zwycięstwu nad Bolszewikami - resztki legendy żyły jeszcze społeczeństwie.

    W niniejszym tekście nie chcę umniejszać postaci Piłsudskiego: dość już opluskwiania wielkości! Był on dobrym dowódcą, zdolnym strategiem, zręcznym organizatorem i politykiem, psychologiem i taktykiem. Poza dwoma przypadkami nie poruszę w ogóle zagadnień Jego osobowości.

    Chcę natomiast przypomnieć i uwypuklić niektóre cechy sanacji - systemu stworzonego przez Piłsudskiego po 1926 roku. Nie jest tu ważny mój osobisty do nich stosunek: zwalczam je namiętnie, ale wcale nie jest wykluczone, że 60 lat temu bym je wysławiał! Obecnie trend ideologiczny zmierza ku liberalizmowi i prawicy - wówczas ludy dobrowolnie dążyły ku etatyzmowi i lewicy; trudno mieć pretensje do praktycznego polityka, że realizuje to, co jego naród (i większość ludzkości) uważa za słuszne!

    Chcę przypomnieć te cechy, by wskazać, jak bardzo rozbieżne są z dążeniem ku wolności, charakterystycznym dla naszej epoki. Sądzę, że nie tylko mnie powrót do modelu sanacyjnego nie zadowoliłby!

    * Obecnie trend sie odwrócił: zmierzamy ku etatyzmowi i Lewicy [JKM]

    Tymczasem zaś nurt post-piłsudczykowski dominował w społeczeństwie - zwolenników jego doktryny można było liczyć na pęczki w PZPR (a nawet w SD i ZSL, choć te dwie partie wyrosły na sprzeczne wobec sanacji) w "SOLIDARNOŚCI”-i zasię był niemal bezkonkurencyjny. Na podstawowe elementy piłsudczyzny powoływały się tak odmienne ugrupowanie jak KSN, KPN, i KSS "KOR”!

    * PZPR - Polska Zjednoczona Partia Robotnicza zwana potocznie, acz nieslusznie, "komunistyczną", powstala w 1948 z połączenia sowieckiego tworu, czyli PPR i PPS-Lewicy, czyli tych socjalistów, ktorzy pogodzili sie z reżymem. SD - Stronnictwo Demokratyczne popwstale z połączenia masońskich Klubów Demokratycznych i chadeckiego Stronnictwa Pracy.. ZSL -  Zjednoczone Stronnictwa Ludowe, czyli szczątki PSL-u. KSN - Kluby Służby Niepodległości  ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Kluby_S%C5%82u%C5%BCby_Niepodleg%C5%82o%C5%9Bci ) wtedy wydawało się, że odegrają ważna rolę; KPN - Konfederacja Polski Niepodleglej - założona przez p.Leszka Moczulskiego partia starająca się w PRL-u dzialać oficjalnie, KOR - Komitet Obrony Robotników, lewacka organizacja założona przez śp.Jacka Kuronia, p.Antoniego Macierewicza i Adama Michnika.

    Przed wojną głównym konkurentem sanacji była Narodowa Demokracja. Pominę tu wyraźne rozbicie tej formacji po 1925 roku, którego to odpryskiem są rozmaite grupki, z endeckiej ideologii przyjmujące głównie... anty-semityzm; dlaczego jednak nie odrodziła się klasyczna partia ludowo-narodowa? Ostatecznie do obecnej sytuacji geopolitycznej znacznie bardziej pasują recepty endeckie niż SDKPiL-owskie lub PPS-owskie!

    Dlaczego więc ta ideologia zwalczana była z taką zaciekłością? Dlaczego psy wieszano na Ryszarda Filipskiego "Zamachu Stanu”, filmie znacznie - moim zdaniem - lepszym niż "Człowiek z Żelaza”, będący (jak słusznie zauważył recenzent tygodnika "SOLIDARNOŚĆ”) typowym produktem soc-realizmu? Przecież awersja do Romana Dmowskiego części KOR-owców (mam na myśli część pochodzenia żydowskiego) nie wyjaśnia sprawy; przyczyny są o wiele głębsze. 

    * "Zamach stanu" - film zdolnego narodowego reżysera, p.Ryszarda Filipskiego o "zamachu majowym" z 1926 roku. Praktycznie nie dopuszczony do kin za PRL-u. 

    Ich analizę rozpocznę od historii, lecz przed tym uwaga definicyjna: przez "inteligencję” rozumieć będę nie wąską grupę intelektualistów, lecz całość grupy żyjącej z pracy umysłowej i mającej wpojone przekonanie, że jest to zajęcie szlachetniejsze, niż praca fizyczna lub groszoróbstwo. "Inteligencja” w tym szerokim sensie to mniej-więcej: intelektualiści + pół-inteligencja + ćwierć-inteligencja; przynależy to zarówno artysta, jak i nauczyciel (obojętne - prywatny, czy na posadzie państwowej) a także przysłowiowa panienka przybijająca mechanicznie stempel na poczcie - pod warunkiem, że woli ubogiego studenta niż tępawego playboya.

    Inteligencja nasza wytworzyła się z rodzimej szlachty oraz mieszczaństwa (na ogół niemieckiego bądź żydowskiego pochodzenia). Proces ten zakończył się w XIX wieku - i tu pora na przypomnienie sytuacji w Królestwie Polskim na przełomie wieków. Duszą ruchu niepodległościowego była wówczas inteligencja. Dlaczego?

    Sprężyną poruszającą większość ludzi przez większość czasu jest interes materialny. Poszczególne grupy i mniejszości potrafią walczyć o ideały - jednak zwyciężają tylko wówczas, gdy przekonają „decydującą większość”, że ich propozycje są dla niej korzystne.

    Otóż według sprawozdania barona Stefana von Ugrona (CK konsula) w samej guberni warszawskiej było parędziesiąt tysięcy urzędników-Rosjan. Jeśli nawet założyć, że wymienione przezeń 40.ooo jest oceną przesadną, to i tak oznacza to - po uzyskaniu niepodległości - wiele tysięcy wolnych etatów dla przymierającej nieraz głodem polskiej inteligencji. Wyjaśnia to przy okazji, dlaczego patriotyczne uniesienia skorelowane były z ciągotami socjalistycznymi, znacznie rzadszymi wśród ludzi dobrze sytuowanych.

    Proszę mnie dobrze zrozumieć, bo nie chcę zostać obszargany błotem (co zresztą i tak mnie nie ominie): nie zarzucam nikomu świadomego działania. Być może    n i k t      spośród inteligentów-patriotów o swojej korzyści nie myślał! Od czasu Zygmunta Freuda trzeba jednak brać pod uwagę podświadomość! Ona właśnie kieruje wieloma naszymi decyzjami i potrafi uwzględniać czynniki, do działania których nie chcielibyśmy się otwarcie przyznać, nawet sami przed sobą.

    Jeśli polski student, kupiec, przemysłowiec (a w znacznie mniejszym stopniu robotnik lub chłop albo ziemianin) bywał często anty-semitą, to nie dlatego że miał to zakodowane w genach; po prostu zwalczał zdolnego konkurenta! Konkurenta, przeciwko któremu łatwo można było zmobilizować poparcie społeczeństwa. Dokładnie takim samym konkurentem dla polskiego urzędnika był carski czynownik - bodaj jeszcze podatniejszy na ataki subtelnej propagandy.

    Dopiero po niewczasie, mógł się polski chłop przekonać, że polski starosta jest mu znacznie mniej przychylny niż carski naczelnik, nie powiązany z polskim dworem. Chociaż - może nie mam racji? Może lud był mimo wszystko mniej wrażliwy na inteligenckie podszepty? Oto raport bezstronnego świadka wkraczania do Królestwa armii „błogosławionej” Austrii, generała-porucznika Ignacego Kordy, dowódcy 7 dyw. kawalerii, z sierpnia 1914: „...ludność zupełnie biernie ustosunkowuje się do wydarzeń. Chłopi i Żydzi pozbawieni są poczucia narodowego, kierują się jedynie interesem materialnym i byli zadowoleni z dawnych stosunków” (cyt. za: "Galicyjska działalność wojskowa Piłsudskiego 1906-1914” str. 630). Wiadomo też - choć polscy historycy usilnie to ukrywają - że opuszczające Warszawę oddziały kozackie żegnane były autentycznymi łzami ludności - nie tylko kucharek; zatroskani byli ziemianie, chłopi, przemysłowcy, kupcy i robotnicy - radowała się inteligencja, przed którą otwierała się szansa wyzyskiwania własnego narodu. Wyzyskiwania w dokładnie taki sam sposób, w jaki biurokracje nowo-powstałych państw Afryki przemieniły dające ponoć olbrzymie zyski kolonizatorom kraje w zadłużone po uszy organizmy.

    Choć z całą stanowczością odrzucam zarzut świadomego wyzysku, zdaję sobie sprawę, iż teza ta obruszy na mnie lawinę. A przecież jest ona łatwa do sprawdzenia na wiele sposobów. Np.: dlaczego inteligencja kierowała walką o niepodległość w Kongresówce - a była lojalistyczna w Galicji, choć nędza tej cesarskiej prowincji była przysłowiowa? Ano dlatego, że galicyjska administracja była w rękach polskich!

    Po szczęśliwym osiągnięciu celu "Królewiacy i Górale” zawarli sojusz, którego celem była kolonizacja Wielkopolski i Śląska. Dzielnica pruska nie znała dyktatury biurokracji, a w walce z niemczyzną rozwinęła zdrowy, nie oparty na ślepej nienawiści, nacjonalizm. Niechęć Wielkopolan do systemu urzędniczego sobiepaństwa była tak wielka, że od samego początku próbowali postawić tamę zalewowi administracyjnemu (granica celna została zniesiona dopiero w sierpniu 1919), a nawet zamyślali o oderwaniu się od Polski i utworzeniu własnego państwa; powstrzymywała ich od tego jedynie obawa przed wchłonięciem przez Prusy. Odrębność ta nie zanikła szybko: po zamachu majowym pułki wielkopolskie rzuciły się na ratunek rządowi (co uniemożliwili socjalistyczni kolejarze rozkręcając tory); sanacja w tym rejonie nie zdołała nigdy uzyskać pełnego poparcia i wyniki wyborów w Wielkopolsce odbiegały zawsze od krajowych.

    Z czasem dopiero zabór pruski zgleichschaltowano (na Śląsku do niszczenia samorządności przyłożył się wojewoda sanacyjny, Michał Grażyński, działający metodami policyjnymi - m.in. w brutalny sposób zaatakował on najwybitniejszego polityka tej dzielnicy, Wojciecha Korfantego) - i dziś ethos Wielkopolski leży w gruzach. Nie zaszkodziły mu - a nawet wzmocniły - kampanie HKT-y i Kulturkampfu; zniszczyła go biurokracja polska. Walcząc z obcymi prądami obywatel może bowiem liczyć na moralne wsparcie rodaków - walcząc z dyktaturą urzędniczą naraża się na rozmaite zarzuty: anarchizmu, anty-narodowości- a zwłaszcza anty-państwowości. Aparat dokłada wszelkich wysiłków, by w oczach wszystkich j e g o interes utożsamiany był z interesem państwa (pisanego z dużej litery, zazwyczaj).

    * HKT czyli HaKaTa - założona w 1894 przez śp.Hansemanna, Kennemanna, i Tiedemanna organizacja chcąca (bez sukcesów ) wyrugować Polaków z ziemi na Wielkopolsce( https://www.bryk.pl/slowniki/slownik-wyrazow-obcych/243532-hakata-od-pierwszych-liter-nazwisk-zalozycieli-hansemann-kennemann-tiedemann-hkt); "Kulturkampf"  - za czasów Ottona von Bismaecta polityka walki z katolicyzmem, co odbijało się szczególnie na ziemiach polskich.

    Dobrze jest, gdy urzędnik wie, iż jego interes leży w utrzymywaniu państwa. Gorzej, jeśli urzędnik jest przekonany, że interes państwa leży w utrzymywaniu jego urzędu. Katastrofa staje się nieunikniona, gdy ten ostatni pogląd uda się biurokratom zaszczepić politykom i całemu społeczeństwu - a zwłaszcza gdy politycy sami mają za sobą urzędniczą karierę.

    Niepodległość w 1918 roku nie rozwiązała całkowicie problemu inteligenta. Bojownicy o wolność narodu zajęli wprawdzie rządowe posady zgodnie ze swoimi usługami (ale nie z kwalifikacjami, gdyż umiejętność rzucania granatami, konspirowania się i przemawiania na wiecach jest anty-kwalifikacją dla ministra) - było ich jednak za mało, a poza tym rozmaici nieokrzesani i nieoświeceni chłopi, jak np. Wincenty Witos, uparcie patrzyli im na ręce i domagali się władzy. Rozwiązaniem był paternalizm, zaś środkiem - socjalizm.

    Do tego zaś znakomicie nadawał się Józef Piłsudski. Był to stary działacz socjalistyczny - czego zupełnie nie ukrywał i podjąć nie mogę, jak człowiek chcący się nazywać „opozycją anty-socjalistyczną” może zaproponować nazywanie Jego imieniem w gdańskiej stoczni lub innego obiektu!

    Powtarzam wielka to postać i powinna mieć setkę pomników. Jednak stawiający je muszą powiedzieć prawdę: krzewimy tradycję socjalistyczną - a nie odwrotnie!

    Do uzyskania niepodległości Piłsudski był wybitnym bojownikiem socjalistycznym. Wielu polityków twierdzi dziś: „Tak, ale sam przecież powiedział, że wysiada z socjalizmu na przystanku »Niepodległość«”. Cóż za naiwność! Jedno zdanie na przekreślić całą linię życia, całe ideologiczne życie człowieka; zmienić jego obyczaje, otoczenie i nawyki!

    Gdybyż choć po zdobyciu władzy Piłsudski nie tylko słowem, lecz i czynem zaprzeczył swojej przyszłości! Ależ skąd! Zaczął od mianowania gabinetu Jędrzeja Moraczewskiego, który „... głosił co prawda hasła socjalistyczne, ale w praktyce nie zawsze je realizował” (Zbigniew Landau, w: „Dzieje Gospodarcze Polski od 1939” s.467). Może i "nie zawsze”, ale: „Było to ustawodawstwo czyniące z Polski najbardziej postępowy kraj na całym świecie” (por. Andrzej Albert, "Najnowsza historia Polski 1918-1939” wydawca "KRĄG” Warszawa 82 s.69/70). Mało? A kto poparł Go w maju 1926? Socjaliści i komuniści, nieprawda-ż?

    Zgoda, Piłsudski nie lubił Bolszewików - ale poszczególne odłamy Czerwonych nigdy się nie lubiły, tłukąc się między sobą tym chętniej im bliższy rodowód i duchowe powinowactwo. Chińczycy znacznie ostrzej traktują Sowietów niż Amerykanów... Zgoda też, że socjalizm Piłsudskiego nie wynikał z marksistowskiego doktrynerstwa; był on formą zaprowadzenia elastycznych, paternalistycznych rządów, formą najprzydatniejszą do oszukania mas ludowych. Nie należy zapominać, że ojciec Piłsudskiego był wielkim obszarnikiem zarządzającym swym Zułowem toczka w toczkę tak, jak p.Edward Gierek Polską Ludową, tj.: olbrzymie i marnowane inwestycje, pożyczki, marnotrawstwo i rozrzutność (por. np.; Andrzeja Garlickiego "U źródeł obozu belwederskiego”, PWN '79, s.13).

    Tak więc robotnicy poparli w 1926 roku Piłsudskiego, gdyż wierzyli w socjalizm. Wielu mądrych ludzi dało się na tę bajeczkę złapać - więc trudno im się dziwić. Żydzi poparli gdyż obawiali się endeków - i słusznie. Ale urzędnicy poparli, gdyż obiecał wprowadzić rządy dyrektywne. Sanacja była dokładnym odwróceniem p r o j e k t u (bo nie realizacji!) obecnej reformy gospodarczej: odbierano przedsiębiorstwom samodzielność i przekazywano pod kontrolę państwową. Nawet Jędrzejowi Morawieckiemu otwarły się wreszcie oczy i w 1938 roku publicznie stwierdził, że Polska jest na najlepszej drodze do sowietyzacji!

    Oczywiście, było to dopiero początek drogi. System dyrygowania przemysłem wprowadzony przez hitleryzm i stalinizm ( „plan doprowadzony do każdego stanowiska pracy”) miał się dopiero rozwinąć. Jednak decydujący krok został już uczyniony wówczas. Pierwsze ssaki też były drobne i niepozorne - nie idzie jednak o rozmiar, lecz o zasadę zjawiska.

    Nie pojmuję przeto, jak można twierdzić, że jest się dziedzicem duchowym Piłsudskiego - i jednocześnie krytykować władze PRL za poczynania, które do polskiej praktyki politycznej wprowadził Józef Piłsudski i jego ludzie. Można był zwolennikiem dowolnej doktryny - nie można jednak oszukiwać innych i korumpować słów!

    Ponieważ teza o Piłsudskim jako prekursorze gierkowszczyzny szokuje (tylko dlatego, że Polacy zostali odcięci od prawdziwej anty-socjalistycznej publicystyki przez cenzurę - nie tylko państwową; KOR-owska prasa też nie przepuszczała anty-socjalistycznych wypowiedzi) - ilustruję ją kilkunastoma przykładami, dobitnie ukazującymi analogie. Jakież więc zarzuty są (słusznie!) kierowane pod adresem władz PRL?

    1. Brak rzeczywistej demokracji i wolnych wyborów. A kto pierwszy w tym kraju wprowadził oszustwa wyborcze (również w postaci "dosypywania do urn” pożądanych głosów. Kto tyranizował wyborców? Kto wprowadził wybory z list i mianowanie senatorów?

    2. Cenzurowanie wolnej myśli. Pardon: kto wprowadził cenzurę? Czy w 1936 roku w Belwederze urzędował Feliks Dzierżyński?

    3. Prześladowanie przeciwników politycznych. Istotnie - komuchy nie wysyłają opozycji do Berezy Kartuskiej głównie dlatego, że znajduje się ona już Sowietach. Tej nazwy nie wymyśliła jednak bezbożna propaganda komunistyczna.

    4. Pobicie działaczy opozycji przez niezidentyfikowanych sprawców”. Spotkało to w PRL-u wiele osób m.in. Stefana Kisielewskiego i Jacka Kuronia. Oficerowie legionowi bili jednak mocniej niż studenci AWF: Adolf Nowaczyński np. stracił oko - i nie tylko bili: do dziś nie wiemy, gdzie zginął porwany przez nich gen.Zagórski, którego nieszczęściem było, iż wiedział o kontaktach Piłsudskiego z austro-węgierskim wywiadem.

    5. Uprawnienie propagandy sukcesu. Czyżby Melchior Wańkowicz nie pisywał peanów na zamówienie sanacji - do czego się przecież przyznał? Pamiętać też należy znakomite hasła: „Silni – Zwarci – Gotowi!” oraz „Nie damy ani guzika”. A co z hasłem: „Cukier krzepi!” - o którego obłudzie za chwilkę?

    6. Rabunkowy eksport surowców, zwłaszcza węgla. Jeszcze paręnaście lat temu w szkołach uczono, że był to jeden z najpoważniejszych błędów gospodarczych - właśnie sanacji, która specjalnie np. zaniżała taryfę kolejową dla węgla, by wydawało się, że jego wywóz się opłaca...

    7. Dumping (tj. sprzedawanie polskich towarów za granicę poniżej ich wartości, byle zdobyć trochę dewiz). Wobec niewymienialności złotówki trudno porównać rozmiary szaleństwa sanacji i gierkowszczyzny (obciąża to również gen. Jaruzelskiego i nieboszczyka Gomułkę) - ale może taki przykład: cukier przed wojną kosztował w Polsce 1,00-1,40 zł, zaś do Anglii sprzedawano go po... 17 groszy!!! W efekcie dzieci biedoty nie widywały cukru w ogóle!

    8. Gigantyzacja i monopolizacja przemysłu. Czyżby przed wojną sanacja wprowadziła - jak w USA - ustawodawstwo anty-monopolowe? Skąd, państwo popierało kartele!

    9 - Forsowne uprzemysłowienie na koszt rolnictwa. A kto wymyślił COP? Kto subsydiował ciężki przemysł, obciążając podatkami rolnictwo? W jakiej nędzy żyli chłopi - i jak często bankrutowali ziemianie? Urzędnik państwowy zasię miewał się owszem - nieźle. Co prawda lepiej pracował.

    10. Uprzywilejowanie warstwy urzędniczej. Ależ proszę sobie poczytać w przedwojennym "Słowie” publicystykę Stanisława Cata-Mackiewicza (a choćby i wydany w PRL wybór pod tytułem „Kto mnie wołał, czego chciał?” PAX 1972)! Np. o tym, jak to urzędnicy rozbijają się pociągami za pół ceny, podczas gdy wytwarzający produkt robotnik, przemysłowiec lub rzemieślnik płacić musi pełną taryfę

    11. Sobiepaństwo dygnitarzy. Cytuję tegoż Mackiewicza "Bo oto jest wiadomo powszechnie, że w lasach państwowych, na równi z płacącymi, poluje także szereg osób zupełnie gratis i nie tylko poluje, ale w czasie polowania je, pije i »zakąsuje« na konto tegoż funduszu łowieckiego. Jakiż to szereg osób? Otóż tego właśnie w żaden sposób uchwycić się nie da (...) starałem się nawet dowiedzieć od osób kompetentnych, na jakiej oparte jest ustawie, pragmatyce, regulaminie, rozporządzaniu, że dygnitarz X poluje tyle, ile jego myśliwska dusza zapragnie, a równy mu rangą dygnitarz Y ani jednego koziołka! Nic nie można się dowiedzieć. Wszystko jest mgławicowe, nastrojowe, wyczuciowe”. To nie "Kultura” z okresu Odnowy o p.Piotrze Jaroszewiczu w Arłamowie - to wileńskie "Słowo” z 1936 roku.

    12 - Brak poszanowania prywatnej własności inicjatywy. Tu komuchy zgrzeszyły najbardziej - ale żywot kamienicznika za sanacji był bardzo ciężki, zaś ustawa reglamentująca rzemiosło pochodzi jeszcze z 1924 roku.

    13 - Lekceważenie fachowości i popierania serwilizmu. Cytuję: "Starszyzna, która zajęła wszystkie decydujące stanowiska - miała w większości poziomom daleki od wymaganego w stosunku do zajmowanych stanowisk (...) Brakujące studia i kwalifikacje zastąpiono własną doktryną, opartą na legendzie. Jako współpracowników dobierano ludzi swoich, lub sobie podobnych. Zamiast rezultatów pracy fachowej - zasługi dla reżimu stały się miernikiem wartości; zamiast wiedzy i zdolności adorowanie reżimu było miarą przydatności. Otworzyła się droga dla ludzi bez charakteru, giętkich, których celem stała się posada”. Tak - to jest wydawnictwo emigracyjne. Nie o czasach stalinowskich to jednak mowa: to uwagi pułkownika Ludwika Schweitzera, dowódcy 26. pułku Ułanów Wielkopolskich, o legionistach („Wojna bez legendy”, Allen Lithographic Co., Kirkcaldy, 1943). Mogę dodać: i tak będzie zawsze, gdy o dochodach decydować będzie nie wolna konkurencja, lecz poparcie kumpla z I Brygady, AL, AK czy KSS „KOR”.

    14 - Rozkwit łapówkarstwa i krycie go przez prominentów. A sanatorzy byli święci? Czy po wojnie znamy np. „sprawę Parylewiczowej”, która za łapówki mianowała sędziów, a zatrzymywana oświadczyła: „Robiłam to, co robili inni”. Być może zawód sędziego w PRL jest tak nisko płatny, że nie ma chętnych na łapówkodawców... Warto jednak przy okazji zanotować, że przedwojenna cenzura zdejmowała bez pardonu wzmianki o sprawie Parylewiczowej.

    15 - Upaństwowienie kultury i nauki. Tu pułkownicy legionowi są bez winy. Same środowiska inteligenckie naciskały na utworzenie PAU i PAL, zabawnych instytucji, poprzez które intelektualiści pobierają apanaże od państwa. A skoro biorą - to się od odeń uzależniają... Tak przy okazji więc: na I KZD „Solidarność”-i w Gdańsku ZLP podpisał z nią "Umowę” przewidującą - a jakże - stypendia twórcze dla pisarzy, ich wizyty w zakładach pracy... jednym słowem to samo, co w swoim czasie podpisał z CRZZ. Panowie literaci nie chcieli otrząsnąć się z zależności; chcieli zmienić Mecenasa na innego, bo dotychczasowy zbankrutował. Piszę o tym bez skrępowania, gdyż to samo głośno mówiłem w kuluarach "Olivii”

    16 - Dwulicowość osobista. Dobrze - pomówmy więc o samym Piłsudskim. Jako działacz państwowy głosił potrzebę ładu i porządku - ale pieniądze na działalność polityczną czerpał z bandyckich napadów (na przykład na pociąg pocztowy pod Bezdanami) czym - co gorsza - się chlubił. Później rabował już w białych rękawiczkach (sprawa Czechowicza). Nie na własne cele, jak gierkowszczycy - lecz na partyjne, jak stalinowcy. Z wywiadem austriackim współpracował z własnej inicjatywy (nie ma w tym nic złego - ostatecznie to on ich przechytrzył) - a jednocześnie pienił się na samą myśl, że ktoś mógłby się „wdać w brudne machlojki z agenturami”.

    Może już dość. Twierdzę, że ci, co krytykują za to PZPR, nie mają prawa powoływać się na BBWR, gdyż sama   z a s a d a     systemu rządów była identyczna (tyle, że komuniści mieli mniej skrupułów). Różnice ideologii są bez znaczenia; czy ktoś naprawdę wierzy, że PZPR zmierza do komunizmu?

    Biurokracji całkowicie obojętna jest ideologia, jako zestaw celów. Interesują ją jedynie środki, tzn. kwestia: czy i ile urzędnik może nakazać obywatelowi? Gotowa jest służyć każdemu, kto zarezerwuje dla niej odpowiednią liczbę środków. Manewr zastosowany przez nią w latach 1980/82 można określić krótko słowami Józefa Tomasi, księcia Lampeduzy: „Coś się musi zmienić, by wszystko zostało tak, jak było…” Można stać w pierwszym szeregu walki o socjalizm - można być czołową siłą anty-socjalistyczną. Byle stołki były - i byle rządziły.

    Oczywiście to samo czynią w stanie wojennym. Umacniają nawet swą pozycję. Wykorzystują wszelkie sprężyny. Sprzyja im nawyk oficerów do rozdzielnictwa towarów - zamiast do kupna i sprzedaży. Na rozdzielnictwie zaś zyskuje jedna osoba: rozdzielający! Do tegoż celu wykorzystuje się też przesądy ludności rozdmuchując niechęć do „spekulantów” i wolnego rynku na wszelkie zaś sposoby rozbudzając potrzebę bezpieczeństwa. Pod opieką Urzędu.

    Przykład. W "Życiu Warszawy” red. Chądzyński pisze, że wolne ceny przemysłowe byłyby „kontynuacją woluntaryzmu epoki gierkowskiej” - tyle, że na szczeblu przedsiębiorstwa; administracja powinna zatem owe ceny w interesie konsumenta regulować. To, że ceny regulowałby sam rynek, redaktor Chądzyński zmyślnie przemilcza. A w imię czego dokonana została ta przeraźliwa volta umysłowa: po to, by zachować etaty kontrolerów, inspektorów i innych darmozjadów i pasożytów (subiektywnie zresztą nieraz jak najuczciwszych - a stworzonych przez system jeszcze sanacyjny!). Taką samą (choć mniej liczebną) sforę utrzymywał Ludwik XIV i jego następcy, z Jakobinami i Napoleonem włącznie.

    Stanowiska urzędnicze obsadzane są zawsze niemal przez inteligencję - w szerokim pojęciu. Nieraz nawet wysokiej klasy intelektualiści godzą się na odgrywanie żałosnej roli urzędnika. (Ostatnio takie żałosne i pouczające zarazem widowisko robi z siebie p.Jerzy Urban). W gruncie rzeczy bowiem inteligenta pociąga władza - i z racji wykształcenia czuje się on do niej uprawniony. To on lepiej od chłopa wie, co potrzeba chłopskiemu dziecku i gdy dorwie się do ministerstwa - na przykład zdrowia - to już zdoła to na chłopie wymusić!

    Różnica między mieszczaninem, a inteligentem (zwłaszcza - ale nie tylko – polskim) jest zasadnicza: pierwszy chce żyć, zarabiać - i pozwala żyć innym, jak chcą. Inteligent jest nawiedzony i przepełniony Misją. Na pieniądzach mu nie zależy. Wcale nie chce np. mieć pensji wyższej o tyle, by kupić sobie lub za pieniądze wypożyczyć książkę! Nie! On chce mieć darmowe biblioteki dla wszystkich!

    Liczy się arystokratyczna duma z przywileju; wręczenie w formie nagrody sumy równej różnicy między oficjalną a czarno-rynkową ceną samochodu byłaby nietaktem; natomiast wręczenie talonu na samochód - jest OK. Z kolei odsprzedanie tego samochodu też nie jest w porządku - jeździ więc nim, choć go na to nie stać i nie zdaje sobie sprawy, że jest to dla społeczeństwa znacznie większym obciążeniem, niż gdyby ową różnicę cen wręczyło mu ono w gotówce!

    Za owo „anty-mieszczańskie” nastawienie inteligencji płacimy wszyscy. Jest bowiem rzeczą naturalną, zrozumiałą i słuszną, że ludzie pogardzający pieniędzmi - pieniędzy nie mają! Oni zaś nami rządzą - i mają wiele narzędzi kształtowania naszej świadomości.

    Bohaterem dla tej warstwy nigdy nie jest mrówka - lecz konik polny. Nie porywa jej Bolesław Prus - lecz Adam Mickiewicz i Witkacy. Społeczeństwo zaś obowiązane jest utrzymywać pasikoniki, nawet - a może zwłaszcza - w okresie kryzysu. Już tworzone są programy "Ratowania Kultury Polskiej” - co polegać ma na udzielaniu subwencji i stypendiów dla nieudolnych malarzy, nie umiejących pisać literatów i bezlitośnie knocących teatrów (o dobre nie ma się co martwić - bez niczyjej pomocy nabiją sobie kabzy złotówkami!) Na rzeźbę profesora K. kręcą nosem - ale gdy społeczeństwu bodaj Kołobrzegu nie spodobała się rzeźba p.Kantora czy p.Hasiora, to zostało zgodnie i chóralnie zwymyślane od tłumu zacofańców. Chamy mają płacić za Wizję Twórczą Artysty – i nie pytać.

    Inteligent kocha Lud – ale abstrakcyjny. Kocha – i chce go ukształtować. Odrzuca jednak, gdy lud nie chce być posłuszny. W takim przypadku inteligent, jako Arystokrata Ducha, wchodzi w przymierze z innymi Arystokratami. Proszę poczytać tak lewicowego pisarza, jak Stefan Żeromski...

    Jego antybolszewizm był znany - i z tego powodu niektóre jego utwory ukazywały się poza cenzurą. Już w rok jednak po rewolucji 1917 pisze od niej oględniej. Z aprobatą np. stwierdza w 1919 roku "Organizacya inteligencyi zawodowej”, że inteligencja ta, wzgardzona na początku rewolucji bolszewickiej „w celu przypodobania się ciemnemu motłochowi” - wraca na swoją pozycję i zaczyna tym motłochem kierować. Dzierżyński i Jeżow budzą w nim obrzydzenie jak gdyby mniejsze, niż pijany chłop, co rżnie pana tępą piłą.

    Chłopów indywidualnych zwalcza Żeromski pryncypialnie, propagując ni mniej ni więcej, tylko... PGR-y; „Na pozostałych we władaniu Rządu Polskiego 2/3 ziemi dawnej wielko-folwarcznej, uprawnej bądź nadającej się do uprawy, osadzona być powinna połowa proletaryatu rolnego Polski, parobków i wydziedziczeńców, a więc około milion z górą ludzi. Robotnicy ci pracowaliby na jednostkach wielkofolwarkowych, w dobrach silnie już zagospodarowanych, w których zbiory są lepsze i wydajniejsze niż w gospodarsko-chłopskich - pod kierunkiem delegowanych agronomów rządowych, techników rolnych i zarządców, świadomych rzeczy rolniczej”. Można powiedzieć, że trafił w sedno: dziś w PGR-ach pracuje ok. 900.tys ludzi. Za Hilarego Minca Żeromski byłby ministrem rolnictwa i już po kilku miesiącach posłałby wojsko dla przymuszenia krnąbrnych włościan do uspółdzielczenia wsi. Gdzie są teraz - pytam – ci, co twierdzą, że politykę rolną narzucił nam Kreml?!

    Autor "Dziejów Grzechu” upewnia czytelników w tym samym szkicu („Początek świata pracy”), że „Wdrożenie (Nb. zawsze myślałem, że słowo to jest wymysłem socjalistycznej już biurokracji!) takiego systemu gospodarstwa kolektywnego nie byłoby wcale objawem socyalizmu państwowego”! Brawo! Może jednak Żeromski pracowałby jako minister propagandy - nowomową operuje znakomicie i kłamie jak z nut! A nieco przedtem "Parobek na folwarku dostawałby rocznie nie 18 rs. jak w tych czasach, lecz co najmniej kilkadziesiąt (!?!?!?) razy więcej”. Jeśli to nie jest ekonomiczny woluntaryzm w najczystszej postaci, to gotów jestem zjeść własną brodę. W każdym zaś razie Nikitę Siergiejewicza Chruszczowa uważam za genialnego speca od rolnictwa, w porównaniu ze Stefanem Żeromskim! A przecież Żeromski był przez wielu uważany za wybitny autorytet!

    Tak nawiasem jeszcze: pisarze polscy zwyczaj byli lewicowcami - a jako tacy wrogami wielkiej własności, zwłaszcza ziemskiej. Dziwne jednak: czytałem wiele powieści opisujących potomków zdegenerowanych rodzin, przepijających lub przegrywających w karty swój majątek; nie mogę sobie jednak przypomnieć, by jakikolwiek autor cieszył się, że oto majątek zostanie rozsprzedany między chłopów. Za każdym razem opisowi towarzyszy potępienie pisarza; ten upadek jest czymś złym, niekorzystnym...

    Dlaczego? Dlatego, że właściciel majątku ma czas na czytanie - i pieniądze na kupno książek. Natomiast nabywca-chłop będzie orał i nie znajdzie czasu na chwalenie i opłacanie wzlotów niezależnego Ducha.

    Podobnie i dziś artyści narzekają, że związki zawodowe nie kupują całych spektakli teatralnych, obrazów balistycznych - i trzeba sterczeć pod Barbakanem sprzedając swe płótna i podlizując się mieszczuchom. Gdy polskiemu pisarzowi pomachać przed nosem informacją, że pisarze na Zachodzie normalnie   p r a c u j ą      (a piszą w ramach fajrantu) to wydaje on z siebie okrzyk zgrozy.

    Tak więc wszystkie warstwy inteligencji – od Tytanów Ducha i Koryfeuszy Nauki (co w 1979 roku odmówili dyskusji nad sprawą cenzury), po referenta w Urzędzie Dzielnicowym - przeżarte są serwilizmem. Mogą psioczyć na ustrój, ale nie są gotowe zrezygnować ze swojej w nim uprzywilejowanej pozycji. Referent ów może zresztą przymierać głodem - ale świadomość, że jednym pociągnięciem pióra może nieruchomość wartą 15 milionów zamienić na wartą pół miliona (przez drobną zmianę w kwalifikacji podatkowej), czyni jego życie pięknym. Niekiedy zresztą posesjonat nie tylko musi giąć kark i przynieść kwiatki - ale i w rękę wsunąć bardziej konkretny dowód pamięci…

    Panowie ci nie zdają sobie jednak sprawy, że w skali całego świata system kurateli państwa nad obywatelem poniósł straszliwą, duchową i gospodarczą klęskę... Najbardziej nią dotknięta Polska będzie musiała odejść od niego jak najszybciej - i możliwie daleko. Nie na powrotu do sytuacji sprzed Grudnia, Sierpnia i Września (1939). Musimy wybudować nowy pozbawiony biurokracji model. Moim zdaniem sytuacja kraju usprawiedliwia użycie siły dla złamania zdeterminowanego oporu biurokracji.

    ===

    Gdy pisałem te słowa w styczniu 1982 - byłem pesymistą: nie wierzyłem, że generał Jaruzelski pozbawiony poparcia społeczeństwa, zdoła ten opór przełamać (i czy w ogóle będzie   c h c i a ł    go przełamywać). Dziś wiem, że miałem rację. Kręgosłup reformy został złamany - a biurokracja zdołała przekonać wojskowych, że jest być może nieudolna - ale wierna i niezbędna. To nie był ten zamach stanu, który cztery lata temu wręcz zalecaliśmy, jako najoszczędniejszą drogę obalenia gierkowszczyzny…

    Być może obecna sytuacja zmusi inteligencję do przewartościowań - i przemyślenia własnej sytuacji na nowo. Inteligencję stać bowiem, mimo wszystko, na działania bezinteresowne. Natomiast jeśli się nie opamięta i nie zrezygnuje z kastowych przywilejów; jeśli nie pozwoli społeczeństwu rządzić się samemu - to obecne anty-inteligenckie nastroje doprowadzą do wybuchu. Przykład Iranu jest dostatecznie wymowny - ale Iran dysponujący szybem w Karlinie będzie krajem bardziej jeszcze pożałowania godnym.

    * Po wykryciu ropy w Karlinie część obywateli PRL uznala, że od tej pory nie trzeba będzie pracowa; ropa nas utrzyma...

                                                                                                                    ↈ

     

     

                                               BBWR                     OZON

                                               ---------         =          ---------

                                               PZPR                       PRON

    Ta proporcja miała ilustrować podobieństwo II RP i PRL. BBWR - "Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem" wyborczy blok sanacyjny (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bezpartyjny_Blok_Wsp%C3%B3%C5%82pracy_z_Rz%C4%85dem); OZON - Obóz Zjednoczenia Narodowego założony w 1937 roku przez konserwatywnych i nacjonalizujących sanatorów ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Ob%C3%B3z_Zjednoczenia_Narodowego ); PRON - Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego powstała w 1982 roku organizacja mająca gromadzić prawicowych i narodowych dzialaczy chcących popierac juntę, czyli WRONę. Natychmiast obrosła nadgorliwcami i przydupasami wladzy, w wyniku czego już po miesiącu stracila sens i w 1983 przeksztalcila się w FJN-bis. Liczyła naprawdę więcej "członków" niż liczba obywateli PRL (https://pl.wikipedia.org/wiki/Patriotyczny_Ruch_Odrodzenia_Narodowego )!!

     

    )

  • 10-11-2018 14:56:00

    12 listopada odlatujemy na księżyc!

    W normalnych czasach człowiek kończył dzień pracy, przychodził płatniczy, obmierzał, co zostało zrobione – i wypłacał dniówkę. Wyjątkiem byli (nieliczni wtedy!) nadzorcy i biuraliści, którzy dostawali dniówkę bez obmierzania.

    Dzisiaj kasta nadzorców i biuralistów jest bardzo liczna – bo nie dotyczy to tylko pracowników państwowych. Również prywatne firmy mają biura – a w nich masę urzędników. Tych ludzi – biorących PENSJE, a nie: biorących pieniądze za konkretną wykonaną pracę – jest dziś chyba więcej niż normalnych pracowników. W wyniku tego branie pensji raz na miesiąc stało się dziś czymś normalnym – również pracujący na akord odbierają zarobki raz na miesiąc albo na tydzień.

    Efekt jest taki, że w pojęciu przeciętnego człowieka została całkowicie zerwana więź między pracą a płacą. Większości ludzi wydaje się, że ich pracodawca ma pieniądze z księżyca – i ma im płacić pensje niezależnie od tego, co oni robią!! Na przykład nauczyciele, nie idioci przecież, mogą chcieć ustanowienia Dnia Nauczyciela, wolnego dla nich od pracy – i nie przychodzi im nawet do głowy, że AUTOMATYCZNIE ich pensja w tym miesiącu powinna być mniejsza o 1/22!

    PT Senatorzy i Posłowie są już od życia oderwani totalnie, bo zamiast mieszkać w domach i pracować, przebywają w Wieży z Kości Słoniowej na ul. Wiejskiej w Warszawie. I właśnie uchwalili, że 12 listopada ma być dniem wolnym od pracy.

    P. Lech Wałęsa powiedział był 40 lat temu, gdy ludzie domagali się wolnych sobót: „Gdy przywrócimy kapitalizm, będziecie chcieli mieć nie tylko pracujące soboty, ale i niedziele!”. Niestety: zamiast kapitalizmu budujemy coraz głupszy socjalizm – i ludzie wcale nie chcą pracować. Uważają, że „czy się stoi, czy się leży, ale pensja się należy”. Również za 12 XI. A skąd przedsiębiorca ma wziąć na podwyżkę pensji w listopadzie o 5%?

    A może ma zaplanowaną co do minuty produkcję – i umowę, że zapłaci 10 mln kary, jeśli nie odda towaru 12 o 15.30? Kto za to zapłaci, jeśli robotnicy zrobią sobie „murarski poniedziałek”?! Zgodnie z nowym prawem...

    Mam nadzieję, że jeśli Pan Prezydent podpisze tę populistyczną ustawę, to posłowie partii WOLNOŚĆ i inni trzeźwi na umyśle wniosą do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o uznanie jej wprowadzenia za sprzeczne z konstytucją!

    W normalnych czasach człowiek kończył dzień pracy, przychodził płatniczy, obmierzał, co zostało zrobione – i wypłacał dniówkę. Wyjątkiem byli (nieliczni wtedy!) nadzorcy i biuraliści, którzy dostawali dniówkę bez obmierzania.

    Dzisiaj kasta nadzorców i biuralistów jest bardzo liczna – bo nie dotyczy to tylko pracowników państwowych. Również prywatne firmy mają biura – a w nich masę urzędników. Tych ludzi – biorących PENSJE, a nie: biorących pieniądze za konkretną wykonaną pracę – jest dziś chyba więcej niż normalnych pracowników. W wyniku tego branie pensji raz na miesiąc stało się dziś czymś normalnym – również pracujący na akord odbierają zarobki raz na miesiąc albo na tydzień.

    Efekt jest taki, że w pojęciu przeciętnego człowieka została całkowicie zerwana więź między pracą a płacą. Większości ludzi wydaje się, że ich pracodawca ma pieniądze z księżyca – i ma im płacić pensje niezależnie od tego, co oni robią!! Na przykład nauczyciele, nie idioci przecież, mogą chcieć ustanowienia Dnia Nauczyciela, wolnego dla nich od pracy – i nie przychodzi im nawet do głowy, że AUTOMATYCZNIE ich pensja w tym miesiącu powinna być mniejsza o 1/22!

    PT Senatorzy i Posłowie są już od życia oderwani totalnie, bo zamiast mieszkać w domach i pracować, przebywają w Wieży z Kości Słoniowej na ul. Wiejskiej w Warszawie. I właśnie uchwalili, że 12 listopada ma być dniem wolnym od pracy.

    P. Lech Wałęsa powiedział był 40 lat temu, gdy ludzie domagali się wolnych sobót: „Gdy przywrócimy kapitalizm, będziecie chcieli mieć nie tylko pracujące soboty, ale i niedziele!”. Niestety: zamiast kapitalizmu budujemy coraz głupszy socjalizm – i ludzie wcale nie chcą pracować. Uważają, że „czy się stoi, czy się leży, ale pensja się należy”. Również za 12 XI. A skąd przedsiębiorca ma wziąć na podwyżkę pensji w listopadzie o 5%?

    A może ma zaplanowaną co do minuty produkcję – i umowę, że zapłaci 10 mln kary, jeśli nie odda towaru 12.go o 15.30? Kto za to zapłaci, jeśli robotnicy zrobią sobie „murarski poniedziałek”?! Zgodnie z nowym prawem...

    Mam nadzieję, że jeśli Pan Prezydent podpisze tę populistyczną ustawę, to posłowie partii WOLNOŚĆ i inni trzeźwi na umyśle wniosą do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o uznanie jej wprowadzenia za sprzeczne z konstytucją!

     

    Super Ekpress, 30. X. 2018 

<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 następne >>

Strona 1 z 149 [postów: 20 z 2974]