Wspomóż nas
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Archiwum
Statystyka
Wyszukiwarka
Konkurs
Brak aktywnych konkursów
Tagi
-
{Eukariot} poprosił o podjęcie tematu "polityki demograficznej". W Polsce współczynnik dzietności wynosi podobno 1,3, co powoduje, że społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie. Pomysły na zaradzenie problemowi oczywiście wszystkie dotyczą "wsparcia" ze strony państwa. Brzuch zaczyna boleć jak się to czyta:
http://www.rp.pl/artykul/426463,445367.html
Głuchy niemowie tłumaczy...
Prosiłbym, by Państwo to sobie rzeczywiście przeczytali! Są tam typowe dla zacnych niewiast kretynizmy [– No właśnie, dlaczego mama, która w swojej rodzinie musi kupić pięć par butów dla piątki dzieci, ma pięć razy płacić od tego podatek? – pytała w kontekście polityki podatkowej Agnieszka Tombińska (Związek Rodzin „Trzy Plus”)] - ale rzecz w tym, że w tym tekście w ogóle nie jest poruszony żaden realny pomysł na zwiększenie dzietności.
Tak nawiasem: podobne zjawisko wystąpiło w starożytnym Rzymie. Senat próbował interweniować przy pomocy ustaw – co, oczywiście, tylko pogorszyło sytuację...
Prawdziwą przyczyną spadku dzietności jest zniszczenie rodziny. Kilku Komentatorów już to wyjaśniło (podkreślając słusznie rolę systemu emerytalnego – głównego sprawcy zaniku dzietności). Tak od razu: podawany przykład Francji, gdzie dzieci rodzi się dużo, jest zafałszowany: wlicza się w to średnią rodzin Francuzów (1,6) i Arabów, Murzynów i innych takich (8 dzieci na rodzinę...).
Sama likwidacja systemu emerytalnego wystarczyłaby, by dzietność po kilkunastu latach wyraźnie wzrosła. Są jednak i inne przyczyny.
Czerwona Hołota od 80 lat wmawia kobietom, że muszą – no: MUSZĄ – pracować poza domem, że MUSZĄ przyczyniać się do dobrobytu rodziny. Istnieją specjalne mechanizmy podatkowe pomyślane, by kobietom (sztucznie) opłacało się pracować poza domem.
Nie tylko podatkowe. Np. dofinansowywanie miejskiej komunikacji, dofinansowywanie przedszkoli i żłobków. Powoduje to złą allokację siły roboczej. Gdyby kobieta musiała zapłacić za te usługi wedle ceny rynkowej, to szybko doszłaby do wniosku, że jej praca jest nieopłacalna.
Co więcej: specjalnie rozwija się biurokrację, obsadzając niższe i niskopłatne posady kobietami. Wykonują one prace bezsensowne, albo i szkodliwe – ale zostały wyrwane z domu. I o to IM – z powodów dogmatycznych – chodzi.
Mój ulubiony przykład:
Ja i Kowalski prowadzimy biuro podróży. Nie znamy się – biura są w różnych punktach Warszawy. Pracują z nami żony...
… ale oto kryzys: liczba klientów spada. Co robimy i ja i Kowalski? Mówimy żonom: „Kochanie! Zajmiesz się domem. Dzięki temu sama coś uszyjesz, sama będziesz gotować – więc zaoszczędzimy na drogim i dość podłym jedzeniu restauracyjnym. Nie będzie potrzebna opiekunka do dziecka – czy przedszkole – ani sprzątaczka. Jakoś przebiedujemy”
I może się okazać, że po tej decyzji poziom życia naszych rodzin w ogóle wzrósł!
Gdyby jednak Kowalska pracować u mnie, a moja żona u Kowalskiego – to obydwie czepiałyby się pracy – w przekonaniu, że przyczyniają się do dobrobytu swoich rodzin!!!
A przecież to dokładnie taka sama sytuacja! Oczywiście: z pracy trzeba by zwolnić obydwie; i ja i Kowalski zaoszczędzilibyśmy na ich pensjach.
Tyle, że w praktyce moja żona pracuje u Kowalskiego, żona Kowalskiego u Wiśniewskiego, Wiśniewska u Zielinskiego, a Zielińska u mnie – i takiej kasacyjnej operacji nie można przeprowadzić.
Konkludując: praca olbrzymiej większości kobiet jest zbędna, albo nawet szkodliwa. Gdybyśmy zlikwidowali ją w ogóle, nie byłoby problemu „zapewnienia pracującym kobietom żłóbków, przedszkoli” i dziesiątków innych, kosztownych instytucyj.
I wtedy małżeństwa stać byłoby na dzieci...
-
10-03-2010 23:20:00
Działalność państw w gospodarce
{Nonick} (i inni) dziwi się, że JE Donald Tusk powołał p.Jana Krzysztofa Bieleckiego na Szefa Doradców tzw. rządu - i zastanawia się: po co? Odpowiedź jest prosta: p.JKB stracił posadę w banku i jest bezrobotny. Więc trzeba Mu było stworzyć miejsce pracy - w ramach walki z bezrobociem.
Zdumiał mnie, tak zazwyczaj przenikliwy, {BratSzlachcic} piszący: "Wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego rząd miałby się zajmować gospodarką.
Jedyne wyjaśnienie, jakie rozsądnie ciśnie się na umysł, to to, że gospodarka jest rządowo sterowana a ustrój jest rządowo państwowy.
Innego powodu "zajmowania się gospodarką" nie widzę... "
Do okulisty! Powód jest jeden - ale za to oczywisty. Za skonstruowanie i doprowadzenie do ratyfikacji GENIALNEGO traktatu zabezpieczającego Polskę na 50 lat, można otrzymać premię 20.000 zł. Za danie w gospodarce komuś koncesji można dostać i 2 miliony...
Jasne?
Przepraszam, jestem w Krakowie, nie mam dostępu do swojej bazy - więc tak krótko... -
09-03-2010 23:45:00
Deficyt ZUS czy bankructwo socjalizmu?
Ku mojemu zdumieniu kryzys, który – według moich pobieżnych szacunków – powinien był zacząć się już w październiku – jeszcze nie wybuchł. Dopiero słychać pierwsze pomruki burzy.
Najpierw mogli sobie Państwo przeczytać, że stan finansów ZUSu jest tragiczny do tego stopnia, że trzeba będzie dopłacać z budżetu rocznie 70 miliardów złotych.
http://www.wprost.pl/ar/188966/ZUS-owi-zabraknie-70-miliardow-zlotych/
Co oznacza, że każdy Polak – od niemowlęcia po emeryta, nawet stojącego już nad grobem - będzie musiał dopłacić do ZUSu 2000 zł. Rocznie.
Niezła sumka.
Potem mogli Państwo przeczytać prognozę bardziej długofalową:
http://biznes.onet.pl/emerytury--rewolucyjna-redukcja,18490,3187066,1,news-detal
Wartość emerytury w stosunku do średniej płacy zmniejszy się o 54%. Nikt tylko nie dodaje, że realna wartość średniej płacy też spadnie.
Cóż: ja o tym piszę od 40 lat – więc to mnie nie zaskakuje. Ma to nastąpić za pół wieku. Śmieszy mnie to, bo jest oczywiste, że jest to prognoza dokładnie taka sama, jak te, że Paryż w 1920 padnie z powodu braku owsa dla koni. W roku 2060 żadnych emerytur po prostu nie będzie – i tyle.
Ale takie prognozy mają dobrą stronę: Czerwona Hołota zaczyna się bać.
Bać, że zostanie rozszarpana na strzępy. Fizycznie.
Wracając do tych 70 mld: jest przezabawne, w jaki sposób jest to prezentowane.
„Ubezpieczyciel tworzy swoje prognozy na podstawie założeń makroekonomicznych ogłaszanych przez Ministra Finansów. - Dane wykorzystane do prognozy są zgodne z programem konwergencji i skoordynowane z rządowymi danymi dotyczącymi gospodarki (…) W przypadku prognozy dotyczącej okresu po 2012 r. posłużono się długoterminowymi założeniami przygotowanymi we współpracy z Ministerstwem Finansów".
Jednak na tym ZUS nie poprzestał. Sporządził również inne prognozy – optymistyczną i pesymistyczną.
Ja też to potrafię. Potrafiłbym również w wieku 15 lat. Bez żadnych danych.
Proszę: optymistyczna: 60 mld dopłaty Jeszcze bardziej optymistyczna: 50 mld. Pesymistyczna: 80 mld. Jeszcze bardziej pesymistyczna? 90 mld. Jeszcze bardziej?
Oczywiście gdybym brał za to pieniądze, to wyliczyłbym (z dobrze pomalowanego sufitu) dokładniej: 91 mld 238 mln...
To brzmi poważnie – i naukowo.
W rzeczywistości wartość tych prognoz jest ZEROWA. Oczywiście jeśli możliwy jest deficyt 90 mld i 50 mld – to możliwy jest każdy pośredni – a także wartości spoza tego przedziału.
Po co robi się takie prognozy?
Żeby w ZUSie kilkunastu dodatkowych darmozjadów mogło sobie skromnie żyć na koszt nieszczęsnych emerytów!
A w ogóle to przypominam, że w 1320 roku Edward II Plantagenet wydał (nie odwołany formalnie do tej pory!) edykt grożący śmiercią wróżbitom, przepowiadaczom pogody i innym takim.
-
08-03-2010 23:52:00
Dziś - o bezdomnych
Bezdomni - to bardzo różni ludzie. Podobnie jak domni zresztą. Ja tu piszę o tych bezdomnych, którzy nie tylko w Polsce, ale i w USA, i w Danii, i w innych krajach socjalistycznych odmawiają (co drugi odmawia!) korzystania z noclegowni - bo chcą być niezależni. I są!
Nie mają dowodów osobistych. Nikt nie zabrania im pić ani ćpać - bo jak? Więzieniem im zagrożą? Nikt nie zabiera ich do izby wytrzeźwień - a jeśli, to nawet nie próbuje ściągać z nich opłaty za ten nocleg... Co ciekawe: pomimo tej praktycznej bezkarności, w zasadzie nie popełniają przestępstw!
Są to ludzie naprawdę niezależni. Czytają gazety (z jednodniowym opóźnieniem zazwyczaj) - za to nie oglądają telewizji - więc są w polityce zorientowani znacznie lepiej, niż przeciętny, ogłupiony przez TV, obywatel.
Zazdrościć im nie zazdroszczę - sam też jestem niezależny.
Ale mam dla nich szacunek...
=====
PS: Przepraszam - nie przypuszczałem, że opóźnienie będzie 24-godzinne. Byłem pewien, że o 4.tej nad ranem wstawiłem tekst - i nie mam pojęcia, co się z nim stało.
Na pewno sie znajdzie...
-
07-03-2010 23:52:00
Dzis opóźnienie będzie
chyba troche wieksze...
-
06-03-2010 23:51:00
Wraca zima
Wedle meteorologów czekają nas jeszcze dwa tygodnie zimy. Trudno: zdarza się. Śnieg często-gęsto padał jeszcze w kwietniu - więc o co chodzi?
Klimat mamy znakomity. Mam na myśli nastroje opinii publicznej, która coraz bardziej sprzyja myśli wsadzenia "Wojowników z Globalnym Ociepleniem" do kryminału - za udział w spisku mającym na celu wyciągnięcie z kieszeni podatników gigantycznych pieniędzy. Dla takich poczynań jest coraz lepszy klimat.
Kilka zaprzyjaźnionych firm budowlanych, widząc ocieplenie, planowało od poniedziałku rozpocząć pracę na budowach. Kilka nawet już rozpoczęło. I ich plany biorą w łeb.
Jakie straty poniosła gospodarka polska - i gospodarka europejska - z powodu "nieoczekiwanego ataku zimy"? Cóż: warto sobie uświadomić, ile zarobiły przez dwa ostatnie lata, prowadząc prace przez całą praktycznie zimę!
Były to zyski idące w biliony.
Po uświadomieniu sobie tego należy najeść się grochówki, wypiąć tyłki i produkować metan...
...tyle, że to też niczego nie zmieni!
Natomiast w polityce najwyraźniej - odwilż!
Dlaczego?
Dlatego, że IM coraz bardziej brakuje pieniędzy.
Nic tak nie uczy rozumu, jak brak pieniędzy. Poza głodem, oczywiście.
Wiec - kto wie - może ta banda durniów i złodziei zacznie wreszcie słuchać ludzi, mających jakieś o gospodarce pojęcie?
=====
* Zasada ta działa i w drugą stronę: jak było za dużo pieniedzy, to wszyscy głupieli!
-
05-03-2010 23:43:00
Pretensje terytorialne czyli: potęga "dialogu"
Pamiętam, że gdy po raz pierwszy Argentyńczycy napadli na Falklandy, siedziałem internowany w Białołęce. I pamiętam entuzjazm z jakim witaliśmy tryumf British Navy nad flotą argentyńską – i kapitulację okupacyjnych wojsk argentyńskich przed... trzy razy mniej licznymi siłami Brytyjczyków.
Co było zresztą efektem tego, że armia argentyńska składała się z poborowych; celem poborowego jest przeżyć. Celem zawodowego żołdaka jest: „Walczyć! Pozabijać trochę wrogów! Zwyciężyć!” On po to zaciągnął się do armii. I już obawiał się, że odejdzie z niej bez przeżycia prawdziwej wojny – a tu: JEEEEST! Wojna! Strzelanina!
To prawdziwy żywioł prawdziwego żołnierza.
Teraz napisałem tekst p/t:
Falklandy po raz wtóry
W swoim czasie śp.Dwight "Ike" Eisenhower określił sowieckie metody negocjacji słowami: "Co nasze - to nasze; a o tym co wasze powinniśmy podyskutować".
Tę samą szlachetną metodę usiłuje właśnie zastosować socjalistyczna prezydentka Argentyny, JE Krystyna Fernandez de Kirchner. Ona chce od Wielkiej Brytanii tylko jednego drobiażdżku: by ta usiadła do stołu, by negocjować o przyszłości Falklandów.
Tymczasem Argentyna nie ma żadnych praw do tych wysp, nigdy nie należały one do Argentyny, a jedynym powodem roszczenia jest to, że leżą bliżej Argentyny niż Anglii.
W takim razie Polska powinna sobie rościć pretensje do Bornholmu...
A z północy zgłasza się p.Hilaria Clintonowa, gotowa "dopomóc w negocjacjach" - to znaczy: tak sprawę zawikłać, by USA stały się Wielkim Rozjemcą.
Lady Małgorzata baronessa Thatcherowa nie prosiła o pomoc, nie "siadła do stołu", tylko posłała na Falklandy flotę. Ciekawe, czy p.Gordon Brown okaże się, jak Ona, mężczyzną - czy babą?
Obawiam się, że to drugie. Dziś ludzi uczy się, że najważniejszy jest „dialog” i „porozumienie” a także „kompromis”. Tymczasem polityk dążący do kompromisu zawsze przegra z tym, który bezkompromisowo dąży do celu.
-
04-03-2010 23:56:00
Przepraszam:
wczoraj nie było wpisu z powodu dość nieoczekiwanego wyjazdu do TVP1 (Najprawdopodobniej nawalił im WCzc.Janusz Palikot (PO. Lublin) więc z rozpaczy w ostatniej chwili zadzwonili po mnie...
W tej telewizji zostałem zaskoczony: nowy program, startujący od zera, z nowym prowadzącym – a zestaw gości niemal identyczny, jak w podobnej dyskusji pół roku temu. Tyle, że zamiast p.gen.Romana Polko, b. d-cy GROMu, pojawiła się p.Olga Lipińska.
Jak wiele osób zwróciło mi uwagę, zapomniałem upchać w dyskusji informacji o Szwajcarach, którzy mają broń w domach (i to nie pistolety, a na ogół znacznie cięższą broń!) - i jakoś się jeszcze nie powystrzelali. Istotnie: nie użyłem bardzo wielu argumentów... Natomiast ten o broni gazowej i pneumatycznej, którą posiada parę milionów „obywateli” III RP – a jakoś nie słychać o postrzeleniach (choć z bliska bez trudności można z niej nawet zabić!) uważam za absolutnie rozstrzygający.
Zauważyli Państwo, jak po jego użyciu wszyscy rzucili się gadać, byle ten argument zagłuszyć?
Powinienem był go raz jeszcze, z całym naciskiem, powtórzyć.
P.Andrzej Wayda wytknął mi też, że nie użyłem popularnego argumentu: moi Oponenci zgodni byli, że co najmniej połowie tzw. „obywateli” III RP broni palnej nie powinno się dawać – bo mogą zastrzelić parę osób. Jednocześnie jednak te same osoby mają czynne prawo wyborcze – a głosując mogą wyrządzić Polsce znacznie, znacznie większe szkody, niż zastrzelenie paru ludzi!
Ja planowałem go użyć – ale wtedy właśnie dyskusja zjechała na tematy poboczne – i okazja zniknęła.
To jest jednak b. dobry argument. Nie tyle za prawem do posiadania broni, ile przeciwko d***kracji...
Teraz bomba z następnego dnia:
P.Jan-Werner Sinn, szef monachijskiego Instytutu do Badań nad Gospodarką zaproponował pogrążonej w kryzysie finansowym Grecji wystąpienie ze strefy €uro. Oświadczył, że skorzystałaby na tym zarówno Grecja, jak i pozostałe państwa €urolandii.
Zapewne tak. Przeprowadźmy podobne rozumowanie od końca: powiedzmy, że z €urolandii wystapiło już 14 państw; pozostały dwa. Wystąpienie jednego jest równoważne wystąpieniu drugiego. Jeśli jest to np. Grecja i Niemcy, to takie wystąpienie jest korzystne dla obydwu.
Teraz krok dalej: z €urolandii wystąpiło 11 państw, pozostały trzy...
To można rekurencyjnie powtarzać. Nie jest to dowód tezy – jest jednak silna pomoc w rozumowaniu.
Pozostaje pytanie: dlaczego jakiś kraj ma czekać, aż znajdzie się w takiej samej sytuacji, jak Grecja? Czy nie lepiej wystąpić od razu?
Z ciekawostek: „BILD” zaproponował Republice Grecji sprzedaż... wysp. Ponoć Grecja ma 3054 wyspy, z czego tylko 74 są zamieszkałe. Pozostałymi włada państwo (? - czy rzeczywiście?) . Jedną taką wysepkę można sprzedać za kilkanaście - a nawet kilkadziesiąt - milionów €uro.
Republika jest zadłużona na €300 mld. PRL tylko na ok. €150 mld.
Na razie...
http://www.wprost.pl/ar/188661/Rady-dla-Grekow-wyjdzcie-ze-strefy-euro-sprzedajcie-wyspy-i-Akropol/
Na razie to p.Jerzy Papandreu, premier Republiki, pojechał do Niemiec żebrać o pomoc od p.Anieli Merkel, kanclerki RFN...
-
02-03-2010 19:11:00
Umysłowa choroba pani Joanny Senyszynowej, CEP.
Pani prof. dr hab. chap Joanna Senyszynowa na pisała na Swoim blogu:
http://wiadomosci.onet.pl/2135573,11,dyskryminacja_kobiet_to_choroba_umyslowa,item.html
że „dyskryminacja kobiet to choroba umysłowa”. Chodzi Jej konkretnie o... prawo Polek do aborcji.
P.Profesoressa myli się zasadniczo. I to pod kilkoma wzgledami
1) Mężczyźni dokładnie tak samo jak kobiety nie maja prawa do aborcji. P.Senyszynowa uważa zapewne, że gdyby mogli być w ciąży, to takie prawo by mieli – ale to hipoteza nie do udowodnienia.
2) Dziewczynki w życiu płodowym są w Polsce, gdzie aborcja jest mocno ograniczona prawem, zabijane równie często, jak chłopcy.
3) Odwrotnie: w Chinach okupowanych przez ChRL, gdzie aborcja jest legalna, a nawet nakazana, dziewczynki zabijane są znacznie częściej, niż płody płci męskiej. To tam istnieje więc dyskryminacja.
I jeszcze jedna uwaga: p.Seneszynowa pisze, że rocznie dokonuje się w Polsce 100.000 nielegalnych aborcji. Byłbym wdzięczny za informację, skąd p.Profesoressa ma te dane: czy GUS zbiera informacje o nielegalnych aborcjach? Podejrzewam, że są wyssane z brudnego palca. Tak czy owak: ja pamiętam, że gdy aborcjoniści walczyli w 1956 o prawo dzieci do bycia zabijanymi, argumentowali, że rocznie dokonuje się w Polsce 800.000 takich „zabiegów”, więc trzeba to zalegalizować.
-
01-03-2010 23:53:00
Rzecz o kretyniźmie
Już śp.Oscar Wilde zauważył, że "Żyjemy w czasach, w których tylko głupców traktuje się poważnie". Gdyby ktoś w przyszłości nie wiedział, kiedy żył Wilde, to z tego zdania mógłby wywnioskować, że żył już czasach d***kracji - ale raczej w początkowym jej okresie, w którym powszechna głupota jeszcze mądrych ludzi dziwiła.
Dziś to banał.
Jest oczywiste, że aby w d***kracji osiągnąć powodzenie trzeba być albo kretynem, albo umiejętnie kretyna udawać. Podam dwa przykłady kretynizmu.
Autorem pierwszego powiedzenia jest profesor (dr hab. chap) prawa – w momencie wypowiadania tych słów był On akurat Ministrem Sprawiedliwości – a jeszcze obowiązywała kara śmierci. Ten mąż stanu wygłosił wtedy zdanie:
„Należy zaostrzyć kary za najcięższe przestępstwa – znosząc jednocześnie karę śmierci”.
Do tej pory ludziom wydawało się, że kara smierci jest właśnie za najcięższe przestępstwa – ale kretyn tego nie pojmuje. Gdy Mu to wytknąłem, nie mógł zrozumieć o co chodzi? Przecież powiedział zdanie słuszne: ludzie chcą zaostrzenia kar – więc to jest słuszne; federaści zaś wymagają zniesienia kary smierci – więc to jest też słuszne; dlaczego zatem te dwie, tak słuszne i zacne, tezy nazywam „kretynizmem”?
Autor tego powiedzenia jest, oczywiście, uważany za człowieka poważnego.
Drugi przykład kretynizmu, to Art. 2 Konstytucji III RP, brzmiący:„Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”.
To sformułowanie jest oczywistym kretynizmem – dokładnie takim samym, jakim byłoby powiedzenie: „Samochód powinien być bardzo duży, czyli jak najmniejszy, przy czym ważne, by miał on rozmiary nie odbiegające od średniej”.
Wszystkie trzy zasady: 1) d***kracji, 2) państwa prawa i 3) socjalizmu są ze sobą sprzeczne. W Państwie Prawa wykonuje się prawo co do litery, nie dbając ani o opinię L**u, ani o jakąś-tam „sprawiedliwość społeczną”. W d***kracji wykonuje się Wolę L**u, nie dbając o to, z czym ona jest sprzeczna, a w socjaliźmie zasada sprawiedliwości społecznej, realizowana przez socjalistów, jest ważniejsza niż litera prawa – i niż Wola L**u.
Jakim cudem taki potworek znalazł się w Konstytucji? Kto jest autorem tego kretynizmu?
Otóż w tym przypadku jest to dzieło zbiorowe. Jak wiadomo „Wielbłąd – jest to koń zaprojektowany przez komisję”. Trzech autorów z trzech rożnych obozów politycznych jest dumnych, że przeforsowali swoje – dzięki czemu powstał ten bardzo zgrabny kretynizm, który uzyskał aprobatę Senatu, Sejmu – i L**u (w referendum). Każdy znalazł coś dla siebie, więc głosował „za”...
Trybunał Konstytucyjny orzekający na takiej „podstawie prawnej” ma zadanie beznadziejne. Po jakimś czasie jednak odkrył on, że – wedle logiki formalnej – z pary zdań sprzecznych wynika wszystko - więc wydaje dowolne decyzje (np. te o emeryturach dla Członków WRONy – i dla SB-ków) – i zawsze je potrafi uzasadnić podpierając się Konstytucją.
I jest zachwycony nową rolę. On teraz rozdaje karty.
=====
Rada WiP postanowiła, że z uwagi na organizowaną przez Stowarzyszenie im. ks.Piotra Skargi demonstrację we wtorek (czyli dzisiaj) o 12.00 powinniśmy zaznaczyć w niej swój udział, a sami z'organizować własny happening w terminie późniejszym: przed debatą w Senacie lub przed terminem podpisu u Pana Prezydenta.
-
28-02-2010 23:55:00
Krucjata przeciwko homoseksualizmowi?
Ja tylko w jednej, drobnej sprawie. {amatusz} napisał:
Widzę, że kontynuuje Pan krucjatę przeciwko homoseksualizmowi. No bo chyba on najbardziej zagraża rodzinie.
Proponuję obejrzenia tego dzieła homoseksualisty:
http://www.youtube.com/watch?v=cP0zZ9LbDFs&feature=related
Bardzo ważne elementy homoseksualne są również w dziełach: Michała Anioła, Leonardo da Vinci i Szekspira.
Czy zna Pan jeszcze jakieś inny podstawy kultury europejskiej?Pewnie, że znam. Na przykład elementy zoofilskie w rzeźbie „Leda z łabędziem” - a także nekrofilskie w „Ojcu zadżumionych” śp.Juliusza Słowackiego. Nie ma dowodu, że śp.Piotr Paweł Rubens i śp.Leonard da Vinci byli zoofilami? Może i nie ma – a są dowody na to, że śp.Michał Anioł Buonarotti i da Vinci byli homosiami? Też nie ma...
Poza tym, że 133 lata temu powiedział tak (żartem, oczywiście) śp.Oskar Wilde. A dalej już poszło.
Ale wyjaśnijmy:
Ja NIE prowadzę żadnej krucjaty anty-homosiowej. Mnie kompletnie nie przeszkadzają miłośnicy miłości po hiszpańsku, ani po birmańsku, homosie, zoofile ani onaniści!
Pod warunkiem, że nie narzucają się ludziom na ulicach!
Homosiem był Oskar Wilde. Ale On nie łaził po ulicach z piórkiem w d***e – ani nie twierdził, że homoseksualizm jest czymś normalnym (przeciwnie: twierdził, że jest czymś wyjątkowym). I do głowy Mu nie przychodziło żądanie uznawania związku dwóch homosiów za „małżeństwo”.
Jak „geje” zaprzestaną agresji na europejskie społeczeństwo – ja przestanę uważać ich za wrogów publicznych nr któryś-tam (bo nie pierwszy, na pewno).
I z całą pewnością homosie w niczym nie zagrażają rodzinie. To nie homosie, tylko ci, tfu, no, nie chcę po raz kolejny używać tego słowa na „gie” - chcą doprowadzić do rozpadu rodziny.
Z powodów czysto politycznych. Są płatnymi pachołkami Wrogów Ludzkości. Płatnymi, oczywiście - proszę sprawdzić, ile dostają żołdu od tych zboczeńców z Brukseli!
Czy zwolennicy miłości „po francusku” zagrażają rodzinie? Nie – bo nie demonstrują po ulicach i nie żądają „tolerancji dla zwolenników miłości po francusku”. Homosie też nie żądają tolerancji dla homoseksualizmu – bo taka tolerancja istnieje.
To ci na „gie”...
Ich trzeba bić - tęgo bić - i patrzeć, czy równo puchną!
-
27-02-2010 23:44:00
Walczymy o nasze dzieci. Precz z neo-bolszewizmem! Również z tym z USA...
Głównym wrogiem Sił Nieubłaganego Postępu jest Rodzina. Podkreślali to zwłaszcza bolszewicy – a potem już poszło. ONI zawsze chcą zabrać dzieci rodzicom – bo rodziny wychowują dzieci w innych wartościach, niż ONI pragną ludziom zaszczepić. Rodzice to też autorytet większy, niż Wielki Brat – dlatego podstępnie lub jawnie podkopuje się pozycje rodziców, ostrzega dzieci przed „toksycznymi rodzicami” ostrzega przez „niebezpiecznym dotykiem” - a w ogóle stara się zabrać dzieci z domów przez system żłobków, przedszkoli i jak najwcześniejszego pójścia do szkoły, gdzie można dzieci uczyć wartości „europejskich”, wśród których „równość płci” i „tolerancja dla homoseksualizmu” zajmują miejsca szczególne (ONI mają hopla na punkcie płci!) .
Jak wiadomo obecnie ONI szykują decydujący zamach na rodzinę; proszę zajrzeć tu:
http://www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php
i podpisać się - a także rozpropagować ten adres na wszelkich możliwych forach. Może jakimś cudem uda się nie dopuścić, by Związek Socjalistycznych Republik Europejskich zbolszewizował się ostatecznie.
To sprawa ważniejsza, niż wszystkie postulaty gospodarcze. Bo co z tego, że bylibyśmy nawet bogaci, kiedy ONI zabraliby nam dzieci?
W poniedziałek Rada WiP rozważy, czy nie z'organizować tego dnia pod Sejmem demonstracji.
=====
Zwrócili może Państwo uwagę na stronę:
http://www.ubucentrum.net/2010/02/open-source-traktowane-na-rowni-z.html
jak z niej wynika państwa, zalecające korzystanie z darmowego oprogramowania, są przez USA stanawiane na równi z państwami... kradnącymi oprogramowanie!
Przypominam, że polski fiskus próbował w swoim czasie tych, co korzxystają z darmowego oprogramowania, obłożyć... podatkiem od darowizny.
Ciekawe: ile za to dał p.Wiluś Gates - a może kto inny?
-
26-02-2010 19:28:00
Wypadek."Wypadek" miał również serwer - wczoraj wpisu więc nie było.
Wszystkich zaniepokojonych informacją o wypadku mej Córki i Wnuczki pragnę uspokoić: obydwie po kilku dniach obserwacji w szpitalu wrócą do domu. Kierowca drugiego samochodu poza wstrząsem żadnych obrażeń nie odniósł. Tylko samochody są do kasacji.
Przyczyna wypadku: łagodny pozornie zakręt był oblodzony i przy 40 km/h wyrzuciło samochód, którym jechała Korynna, na zewnątrz łuku - gdzie akurat przeciw-jechał samochód.
-
25-02-2010 22:49:00
Balcerowicz – terapia szokowa?
Od przesympatycznych studentów SGH otrzymuje dwumiesięcznik „MAGIEL” (dziękuje!). Dzięki temu dowiaduję się, co myślą studenci SGH – a przynajmniej aktywiści: ci, którym chce się publikować w „MAGLU”.
Z okazji 20-lecia „planu Balcerowicza” MAGIEL zamieścił dwa artykuły. Jeden, p/t „Walka o kapitalizm”, w którym Autor broni przeprowadzonej przez p.prof.Leszka Balcerowicza „terapii szokowej” - i drugi, napisany przez komunistę, który samym tytułem „Szok był niepotrzebny” twierdzi, że szok był straszny, bolesny, a mimo to nic nie osiągnięto i znacznie lepiej było żadnej reformy nie przeprowadzać – a raczej: przeprowadzić ją w drugą stronę.
Ten drugi Autor (nazwiska celowo nie wymieniam, bo to przecież kompromitacja) zamieścił w Swoim tekście zdanie:
„Sytuacja ta powtarzała się wszędzie – od Chile, które przez 10 lat nie mogło podnieść się z upadku po reformach Pinocheta(...)”
Otóż ja reformy p.Generała doskonale pamiętam, bom śledził je na żywo, gdy Autora nie było jeszcze w projekcie. Otóż w wyniku reformy śp.Augusta Pinocheta Chile, które było w sytuacji gorszej, niż Polska w stanie wojennym (bo na półkach nawet octu nie było) w ciągu dwóch lat stały się najbogatszym państwem Ameryki Łacińskiej!!
Hasło Ministerstwa Prawdy Anglo-Socu w „1984” brzmiało: „Kto panuje nad Teraźniejszością, panuje nad Przeszłością; kto panuje nad Przeszłością, panuje nad Przyszłością” - i w tym duchu fałszowało wszystkie informacje historyczne. Przecież ten Bucefał tego nie wymyślił: musiał to przeczytać w jakichś podręcznikach – być może również obowiązujących na SGH!!?!
Gdzie – i na czyje polecenie fałszuje się historię?!? Gdzie się mieści Ministerstwo Prawdy? Bo czytałem również o nędzy, jaką sprowadził na USA śp.Ronald Reagan i kompletnej klęsce programu lady Małgorzaty baronessy Thatcherowej. Słowo daję!
Bezczelność fałszerzy po prostu zapiera dech!
Obawiam się, że my, którzy te czasy pamiętamy, wymrzemy – a zostaną same zafałszowane przez NICH podręczniki. Oczywiście w Sieci – a papierowe nośniki informacji się poniszczy, by natknięcie się na stare szpargały nie zaburzyło młodych umysłów.
Również te dwa artykuły propagują zasadnicze kłamstwo: obydwa zakładają bowiem, że p.Balcerowicz dokonał był w Polsce jakiejś „terapii szokowej”. Tytuł drugiego dowodzi to sam – z pierwszego zacytuję na dowód zdanie:
„Leszek Balcerowicz wytłumaczył (…) dlaczego nie było innego wyjścia, niż terapia szokowa: „Ludzie szybciej zmieniają swoje postawy, jeśli zderzą się ze zmianami, które uważają za nieodwracalne:– podoba mi się, czy nie - muszę się dostosować. Gdyby reforma pełzała, ludzie machnęliby ręką: co się będę zmieniał, jakoś przeżyję”.
Teza jest prawdziwa: bardziej humanitarnie jest obciąć kotu ogon od razu, niż plasterkami. Założenie fałszywe: w rzeczywistości żadnej „terapii szokowej” nie było!
W rękach reżymu pozostało wtedy lecznictwo i szkolnictwo (połowa budżetu) koleje, PLL „LOT”, ORLEN, KGHM, całe kopalnictwo, TVP, PR – i, co najważniejsze, emisja pieniądza i kontrola, za pośrednictwem Rady Polityki Pieniężnej, jego obiegu. To trwa do dzisiaj zresztą. Państwowe zostały lasy – może i chwała Bogu, bo lasy trzeba prywatyzować całymi, nierozdzielnymi ostępami – a nie każdemu po 10 ha (bo wtedy chwilowy właściciel zająca zaraz go ubije, by nie zjadł go sąsiad...). Pozostały wtedy państwowe PKS i firmy kolejowe, banki, stocznie, wyższe uczelnie (to się do dziś z wolna – bardzo wolna, to już 20 lat – prywatyzuje).
I większość reszty przemysłu.
1956 rok (reprywatyzacja ziemi) był znacznie ważniejszą reformą gospodarczą, niż „plan Balcerowicza”. Reformy śp.Władysława Gomułki zostały zresztą wyhamowane przez biurokrację równie szybko, jak „reforma Balcerowicza”. Dziś nawet powrót do „reformy Wilczka” z 1988 roku jest podobno niemożliwy...
I właśnie dlatego mogliśmy się cofnąć do czasów sprzed reformy Wilczka, że reforma NIE była szokowa, więc „ ludzie machnęliby ręką: co się będę zmieniał, jakoś przeżyję”...
-
24-02-2010 23:32:00
Szczyt nieuczciwości w ankietach
Ankiety sporządzają ludzie, którym po prostu się nie chce. U socjologów panuje kompletne rozprzężenie: klient od proszku do prania i tak kupi wyniki, jakie by nie były, ankiety zamawiane przez polityków mają dawać wyniki nie prawdziwe, a takie, jakich sobie życzy kupujący, a ankiety publikowane setkami w Sieci pisane są po prostu na odczepnego.
Na ogół są robione tendencyjnie – co wynika raczej z podświadomego lewicowego odchylenia inteligentów. Tu mogą Państwo:
http://wiadomosci.onet.pl/10859,temat.html
zobaczyć przykład ankiety bijącej rekordy nonsensu – co, oczywiście, pozostanie niedostrzeżone przez tzw. „opinię publiczną”. Wyniki całkowicie, ale to całkowicie odbiegają od tego, co myślą ludzie – ale to nie wynika z chęci manipulacji. ONI po prostu samych siebie oszukują.
Pytanie ankiety brzmi:
Co, Twoim zdaniem, może zachęcić Polki żeby rodziły więcej dzieci? (można wybrać więcej niż jedną odpowiedź)
A oto odpowiedzi (w sumie: 178.968)
„Becikowe" ...............................................................................................................7411 .....................4%
Rozwinięta sieć mini żłobków, przedszkoli, świetlic dziennych ..........................27319 ....................15%
Zasiłek opiekuńczy.................................................................................................10670 .................... 6%
Opłacanie niań przez samorząd ..............................................................................7372 .................... 4%
Dłuższe urlopy wychowawcze dla matek i ojców.................................................16401....................10%
Comiesięczny dodatek socjalny na każde dziecko w rodzinie ..............................23258....................13%
Zwiększenie pensji minimalnej dla rodziców ........................................................15853......................9%
Dłuższe urlopy macierzyńskie ..............................................................................16298 ....................9%
Dodatki dla matek pracujących ..............................................................................14462.....................8%
"Wyprawki szkolne" ..............................................................................................9037 .....................5%
Bardziej rozwinięty system ulg podatkowych dla rodzin wielodzietnych...........20306....................11%
Państwo nie powinno prowadzić polityki prorodzinnej .......................................5385 .................... 3%
Inne....................................................................................................................... 3113 .....................2%
Trudno powiedzieć ...................................................................................................951 ....................0%
Nie wiem ............................................................................................................... 1132 ....................1%
Wyniki są jednak pouczające. Tylko ok. 1% „Nie wie” lub „Trudno mu powiedzieć” jak te Polki zachęcać. Niecałe 2% ma „inne pomysły”. A inne pomysły aż się proszą:
1) nagradzać medalami rodziców wielu dzieci,
2) przyznać rodzicom za każde dziecko dodatkowy głos w wyborach do Senatu (jak w Holandii),
3) przestać propagować model małej rodziny,
4) przestać popierać środki antykoncepcyjne i zabijanie płodów,
5) przestać propagować homoseksualizm,
6) przywrócić władzę rodzicielską,
7) zaprzestać rzekomej „ochrony dzieci przed toksycznymi rodzicami”,
8) przestać propagować (i popierać poprzez system podatkowy!) pracę kobiet - wreszcie:
9) zlikwidować ubezpieczenia emerytalne (sposób prosty i absolutnie skuteczny!).
Tymczasem ludziom pozwolono wybierać wyłącznie pomiędzy metodami mechanicznymi, finansowymi w gruncie rzeczy!
Człowiek, który chciałby odpowiedzieć, że państwo powinno odczepić się od rodziny (zanim zaczęło w XX wieku wtrącać się w sprawy rodziny przyrost był znacznie większy) nie ma jak tego uczynić. Zwrot: „ Państwo nie powinno prowadzić polityki prorodzinnej” jest odbierany jako; „ Państwo nie powinno zwiększać liczby dzieci” - co przecież nie jest prawdą, wręcz przeciwnie!
A teraz odwróćmy sytuację. Gdybym zrobił ankietę zawierającą wyżej przeze mnie wymienione dziewięć metod, uzupełnione dziesiątą:
10) Zastosować bodźce ekonomiczne i ingerować poprzez urzędy
- to 80% odpowiedzi podzieliłoby się między powyższe dziewięć, a (góra!) 20% padłoby na tę ostatnią metodę... czyli sumę tych, które tu uzyskały 98%.
Ja jeszcze raz twierdzę: to nie była manipulacja. Bęcwałowi, który tę ankietę układał, inne sposoby po prostu nie przyszły do głowy. Sporządził tę listę w pięć minut – i zainkasował za sporządzenie tej ankiety 500 zł.
Gdyby stolarz robił mi za 500 zł stół, to za taką fuchę nie otrzymałby złamanego grosza.
-
23-02-2010 23:41:00
Kaczyński, Komorowski, Sikorski - czyli: walka z Prawicą trwa!
Jak wszystkim wiadomo rozmowy w Magdalence służyły zawarciu trójstronnego sojuszu: socjalistów z PZPR, bezpieki i jej agentów – oraz agentów euro-lewicy; z udziałem Kościoła Rzymsko-katolickiego. Zapadła tam jedna ważna decyzja:
Prawica w Polsce nigdy nie zostanie dopuszczona do władzy.
Robi się to w prosty sposób: tworzy mniej lub bardziej agenturalne partie, agentura dziennikarska posłusznie nazywa je „prawicowymi” - i już dla Prawicy nie ma miejsca. Jak trzeba to się ją zamilczy, jak trzeba to się ośmieszy... Posiadając monopol na TV jest to BARDZO ŁATWO osiągnąć.
Ostatnio w „Najwyższym CZAS!”ie p.Adam Wielomski zacytował WCzc.Jarosława Kaczyńskiego oznajmiającego w jakimś wywiadzie, że „Nie dopuści, aby na prawo od PiSu istniało cokolwiek”.
Ładna robota. Agenturalna?
Z sąsiedniej beczki:
13.go lutego pisałem o „hakach”, które istnieją na JE Radosława Sikorskiego, tak:
Natomiast należy się zastanowić, po co Jarosław Kaczyński o tym informuje?
Gdyby Jarosław Kaczyński miał na p.Radka „haki” poważniejsze, niż na Bronisława Komorowskiego, to by milczał, jak grób. A raczej: głosiłby, że ma haki na Bronisława Komorowskiego – po to, by PO wystawiła p.Radka... i by (dopiero po zamknięciu listy kandydatów...): uderzyć!
Jeśli więc głosi, ze ma haki na p.Radka, to (zakładając, że na starość nie zgłupiał kompletnie) oznacza, że na Bronisława Komorowskiego ma „haki” znacznie poważniejsze.
Podejrzewam, że wiem, jakie. Podejrzewam – ale znam b. poważnych ludzi twierdzących, że wiedzą!
Dziś TW „Bolek” poparł kandydaturę NCzc.Bronisława Komorowskiego.
Nic tak nie mogło uprawdopodobnić moich podejrzeń.
PS. Zaznaczam, że Bronisława Komorowskiego bardzo lubię!
-
22-02-2010 23:57:00
Co Republikan mówi o monarchiście? (Przepraszam, rozpisałem się...)
Ktoś z PT Komentatorów polecił mi, bym przeczytał rzekomo „poważny” artykuł zamieszczony tu:
http://republikan.blog.onet.pl/NPU,2,ID261956267,n
Anonimowy „republikan” posądza mnie tam o bycie agentem SB, albo i KGB – na co nie mam zamiaru odpowiadać. Niech Państwo sami tę stertę bzdur przeczytają.
Nie będę prostował tego, co {republikan} pisze o mnie – ale zacytuję pewien akapit:
5. Po powrocie z Paryża w 1978 r. założył Officynę Liberałów oraz prywatne seminarium Prawica, Liberalizm, Konserwatyzm. Cały czas przy tym należał do SD i nie widział sprzeczności pomiędzy zwalczaniem systemu a jego wspieraniem przez uczestnictwo w marionetkowej partii komunistycznej dyktatury. Kiedy inni opozycjoniści, ludzie niepokorni byli mordowani, tracili pracę, tracili zdrowie w salach tortur SB on podróżował po świecie wspierał PZPR w SD, miał czas i pieniądze na wydawanie podziemnych pisemek i urządzanie seminariów. Do dziś przy tym twierdzi że PRL nie był państwem komunistycznym ale ledwo socjalistycznym, a SD czy nawet PZPR partiami w których można było zachować odmienne poglądy i swobodnie podyskutować. Kraj w którym cały przemysł był własnością państwa, w którym towary były racjonowane, żywność na kartki, w którym gospodarka podlegała scentralizowanemu planowaniu, urzędnicy arbitralnie określali ceny, w którym wszystko poza drobną działalnością było bezpośrednio kontrolowane przez rząd nie był państwem komunistycznym? To czym jest w takim razie współczesna Polska, według takiej miary wychodzi że państwem ultraliberalnym. Wszystko staje się jasne gdy spojrzeć na to z punktu widzenia lustracji, jakoś trzeba uzasadnić i wybielić swoją działalność w SD, partii praktycznie liberalnie w państwie praktycznie łagodnego socjalizmu”.
Cytuje to, gdyż podejrzewam, ze w wyniku propagandy euro-socjalistycznej spora część z Państwa ma o PRL (mam na myśli PRL od października roku 1956) dokładnie takie wyobrażenie, jak młody obywatel PRLu, karmiony ówczesna propagandą, o czasach sanacji! I wyjaśniam.
W roku 1952 wydano 12 (dwanaście) paszportów zagranicznych. W latach 70-tych wyjeżdżały już miliony. Mimo to paszport dostałem po raz pierwszy w 1976 (na wyjazd na zawody w brydżu sportowym), a w 1978 wyjechałem na prywatne zaproszenie (ale na to, by moja Żona – z którą miałem już dwójkę dzieci - mogła wyjechać, ja musiałem wrócić!). Po 56.tym roku żadnych niepokornych nie mordowano, nie istniały żadne „sale tortur SB” - acz za śp.Władysława Gomułki, gdy w SB było jeszcze sporo UB-ków, można nadal było po mordzie oberwać. Jednak nawet b-cia Ryszard i Jerzy Kowalczykowie, którzy w 1973 roku wysadzili w powietrze aulę WSP w Opolu, gdzie miała odbyć się akademia SB, przeżyli ten eksperyment – choć, oczywiście, siedzieli w więzieniu (jak w każdym normalnym kraju) – ale zostali przedterminowo zwolnieni w 1983 i 1985; tak, w tym „straszliwym stanie wojennym”!
Nie wiem, na czym miałoby polegać „wspomaganie PZPR przez bycie w SD”; składka była niewielka, na dzisiejsze: jakieś 2 zł miesięcznie. Zapewniam przy tym, że dyskusje w SD były absolutnie swobodne. Jak było w PZPR – nie wiem, ale znałem jednego kolegę, który był w PZPR – i twierdził, że właśnie zapisanie się tam dawało swobodę dyskutowania. Dopóki się z PZPR nie zostało wyrzuconym...
Mogę natomiast zapewnić, że w PZPR byli – poza może chadekami – przedstawiciele wszelkich poglądów politycznych; z socjalistami i endekami, oczywiście, na czele.
„Nowa” i inne lewicowe oficyny wydawnicze miały wsparcie techniczne i finansowe z Zachodu. Ja nie miałem żadnego – ale ponieważ wydawał rzeczy interesujące, z tego podziemnego wydawnictwa utrzymywałem całą rodzinę. A seminarium? Kilkanaście prywatnych osób w prywatnym mieszkaniu. Zresztą chyba połowa to byli, jak dziś to oceniam, agenci bezpieki...
PRL oczywiście NIE była państwem komunistycznym, o żadnej równości w dochodach nie było mowy, nie było wspólności majątkowej, ziemia była prywatna, poza Warszawą większość budynków była prywatna. Gdzie tu komunizm?? Dwa razy w historii PRL wprowadzano kartki – ale na dość krótko. W komuniźmie zresztą w ogóle nie byłoby pieniądza. Przemysł, istotnie, był własnością państwa, a gospodarka była socjalistyczna – nie było jednak najgorszych cech socjalizmu, np. zasiłków dla bezrobotnych. Planowanie było centralne, jednak była to absolutna fikcja: fabryki otrzymywały plan w marcu, maju, czasem i w czerwcu – a jakoś działały... Ceny były ustalane – ale tylko na podstawowe towary (co, oczywiście, powodowało liczne podstawowe absurdy; zwracam jednak uwagę, że i dziś ceny np. energii elektrycznej są ustalane przez reżym; to kwestia stopnia, a nie zasady).
Nie: współczesna Polska nie jest krajem ultra-liberalnym, ani w ogóle liberalnym: to za PRLu nie musiałem być ubezpieczony i mogłem jeździć samochodem bez pasów, a prawo jazdy otrzymałem mając 15 lat z hakiem. Za to nie wolno było pływać bez „karty pływackiej”. Dziecku wolno było dać klapsa, a nawet przylać pasem, nikt nie odbierał rodzinie dziecka za rozmaite rzekome zaniedbania w opiece. NB. obowiązek szkolny trwał tylko do 16.go., a nie 18.go roku życia.
Tak więc pod wieloma względami w PRL było więcej wolności, niż obecnie. Pod znacznie większą liczba względów – odwrotnie. Ale to różnica ilościowa, nie jakościowa.
-
21-02-2010 23:42:00
Ostateczny rozłam w UPRze - UWAGA: są poprawki!
Zaczynam od przeprosin – nie uzupelniłem, jak obiecywałem, wpisu 19-II – i nic nie napisałem wczoraj. Nadmiar obowiazków – a chciałem o UPRze poważnie. Niestety: nie ustrzegłem się przed błędem - inkryminowane zdanie jest przekreślone i uzupelnione kolorowo.
Jak Państwo pamiętają, w październiku Konwent UPR desygnował mnie na Kandydata w wyborach prezydenckich – i ja się tego wówczas podjąłem. W międzyczasie przeszedłem do Platformy Janusza Korwin-Mikkego, przemianowanej potem na „Wolność i Praworządność” - i Rada WiP podjęła podobną decyzję. Z ogłoszeniem czekaliśmy na właściwy moment – i uznałem, że nadszedł on we czwartek, 18-II.
O konferencji miała zawiadamiać PAP. Tak się jednak jakoś stało, że pojawiła się głównie TAI, nagrała... i nie wyemitowała. Na długo to nie pomogło: okazało się, że nasz portal, na którym to, jak Państwo pamiętają, 19-II podałem, jest czytany, bo podało to wiele agencyj, zaprosiły PolSatNEWS – i jakoś to ruszyło. Ale ten trudny początek warto odnotować – dalej też nie będzie za łatwo.
Nie pomoże sytuacja w UPRze. Trzeba pamiętać, że wniosek ten przeszedł niewielką ilością głosów – bo prawie połowę UPR stanowią, starannie hodowani przez ostatnie 10 lat – AntyKi (czyli „anty-korwiniści”). AntyKi dzielą się na maksymalistów (utrzymujących, że trzeba zmienić nazwę, program, flagę i godło Partii, odciąć się do JKM – i wtedy partia na pewno wygra wybory – i minimalistów uważających, że wystarczy tylko ten ostatni punkt.
Ja uparcie nie rozumiem tej logiki. Ponieważ wszyscy zgodnie przyznają, że UPR wszystkim będzie się już kojarzyć z JKM, to logicznie myśląc AntyKi powinny wyjść z Partii i założyć taką samą – ale o nazwie, która by się z JKM nie kojarzyła. Ponieważ tego nie robią, to są dwie możliwości: całkowicie zgłupieli – albo jest to agentura, której celem nie jest wygranie wyborów, lecz dokopanie JKM i pozbawienie mnie bazy wyborczej.
Tertium non datur.
Działalność AntyKów przybrała formy karykaturalne. Straż UPR (trzech Strażników na pięciu to AntyKi) zbierała się trzykrotnie – a to o 8.mej rano w Łodzi, a to w Białymstoku, a to we czwartek w Warszawie, by... wyrzucić dwóch pozostałych Strażników. Konwentykl w końcu się wściekł, zebrał (17.go, w Krakowie) wybrał Prezesem UPR b. v-Prezesa, p.Stanisława Żółtka, i pousuwał tych Strażników. Straż zebrała się o tej samej porze w Warszawie by... pozawieszać członków Konwentyklu.
Już widzę te spory w Sądzie, czy o godz. 16.46, gdy głosowano tę sprawę,
Strażnicy byli już usunięci przez Konwentykl – czy nie?Czy głosowania w Konwentyklu po godz. 16.46 były ważne, skoro brali w nich udział rzekomo zawieszeni o tej porze przez Straż Członkowie? Nie wiem, czy Sąd nie będzie musiał uwzględniać różnicy czasu między Krakowem, a Warszawą?Niewielka – ale jest (Kraków: 19° 55', Warszawa bardziej na Wschód: 21° 05'). zawsze ładne parę sekund...
A można jeszcze uwzględnić, przewidziany przez Einsteina, efekt relatywistyczny i Stożek Czasoprzestrzeni.
Żarty żartami – ale to ponure żarty. Niezależnie od tego, jakie będą rozstrzygnięcia Sadu Apelacyjnego, rozłam w UPR jest faktem. Do tej pory bowiem oponenci brali udział w posiedzeniach ciał zdominowanych przez swoich przeciwników – by je paraliżować. Od 17-II przestano się o to w ogóle troszczyć, a ich rozstrzygnięć: uznawać.
Z wszystkimi konsekwencjami.
Sytuację w UPR z punktu widzenia buntowników z AntyKu (czyli Straży), można obejrzeć na zagarniętej przez nich stronie. Sytuację z punktu widzenia legalistów (czyli Konwentyklu) np. tu:
http://uprnowysacz.blog.onet.pl/
-
19-02-2010 23:35:00
Nadal Żelazna Kurtyna
nad poczynaniami WiP. We czwartek odbyła się konferencja prasowa, na której wystapił m.in. nowy prezes UPR, kol.Stanisław Żółtek. Media nie przyszły – więc odruchowo występowałem nie jak na konferencji prasowej, lecz jak na seminarium. Wypadłem – moim zdaniem – fatalnie:
http://www.polityczni.pl/korwin,mikke_juz_w_wy%C5%9Bcigu,audio,51,4722.html
http://www.asme.pl/126661864964638.shtml
O sytuacji w UPRze - trochę po północy.
-
18-02-2010 23:57:00
Ostrzeżenie dla homoseksualistów
Jakieś ćwierć wieku temu świat był zupełnie inny. Wychowywaniem dzieci rządził podręcznik dra Beniamina Spocka pisany pod hasłem „Róbta sobie dzieci, co chceta” - a legalna i popularna była NAMBLA („The North American Man/Boy Love Association” czyli Północno-Amerykańskie Stowarzyszenie Miłości Mężczyzn z Chłopcami). Nie do wiary – nieprawda-ż?
Dziś próba poklepania dziecka po pupie może się w USA skończyć 25 latami więzienia – natomiast właśnie 12-letnią Aleksę Gonzalez wyprowadzono ze szkoły w Forest Hills (NY) skutą kajdankami – za to, że na ławce napisała zielonym mazakiem: „Kocham moich przyjaciół Abby i Faith. Aleksa była tutaj 1-II-2010” !!!!
http://wiadomosci.onet.pl/2130528,441,12-latka_za_gryzmoly_trafila_do_aresztu,item.html
Po co ja to piszę?Po to, by ostrzec homosiów.
To już ostatnie lata albo i miesiące. Lewica wysługiwała się Wami, bo „geje” to banda idiotów, dających się, podobnie jak kobiety, łatwo oszukiwać i wykorzystywać. Zrobili to już bolszewicy, potem hitlerowcy (większość kierownictwa S.A to byli homosie!)
Po czym Stalin zrobił porządek z bolszewikami i homosiami, Hitler rozpędził S.A. zastępując ją S.S. gdzie o homoseksualiźmie nikt nawet by nie osmielił się pomyśleć, by nie oberwać od kolegów – a homosiów, z różowym trójkątem, odsyłał do obozów pracy, gdzie nie mieli lekko.
I to samo będzie z Wami.
Za pół roku? Za rok? Za trzy lata?
Myślę, że wcześniej...
=====
PS. Koleżanki i Koledzy ze strony WiP ( http://partiawip.pl/ )
wyciągnęli widać praktyczne wnioski z wczorajszego artykułu o „sile głosu” i pieniądzach – i urządzili głosowanie na najlepszy projekt billboardu; głosuje się... pięciozłotówkami.
Co można obejrzeć lub/i zagłosować bezpośrednio tu:
http://partiawip.pl/wydarzenia/2010/02/18/ii-etap-konkursu/
Strona 1 z 19 [postów: 20 z 370]


