Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63775 komentujących
84685 czytających
Konkurs
Magister PAFERE
PAFERE zaprasza do udziału w VI edycji konkursu Magister PAFERE
Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • Pani Renata Dancewicz, najlepsza brydżystka wśród aktorek, błysnęła ostatnio wypowiedzią, że przyczyną tego, że kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, jest Kościół katolicki. Gdyby p.Dancewicz była jedna z tych idiotek-feministek, to bym Jej odpowiedział, że przyczyną, dla której Murzyni zarabiają lepiej od Białasów w boksie zawodowym jest sekta voodoo. Gdyby była idiotką salonową, zacytowałbym wspaniałego komika z czasów mojej młodości, śp.Ferdynanda Contandina znanego powszechnie jako „Fernandel” – który zapytany przez inną fenomenalną gwiazdę, p.Katarzynę Dorléac, znaną jako „Catherine Deneuve”, dlaczego zarabia więcej od Niej, odparł: „Bo Twoje dochody powiększa to, co zwiększa moje wydatki”...

    Jednak p.Dancewicz jest brydżystką – i to dobrą brydżystką. Czyli musi umieć myśleć. Postaram się więc do Niej napisać jak do istoty myślącej – tylko ogłupionej polit-poprawną nowomową.

     

    ____Droga Pani Renato!

    Czy zastanowiła się Pani dlaczego brydżystki zarabiają dziesięć razy mniej od brydżystów? Szachistki dziesięć razy mniej od szachistów? Tenisistki parę razy mniej od tenisistów?

    Dlatego, że p.Roger Federer może dać pannie Agnieszce Radwańskiej  5:0 for w każdym secie i 30:0 for w każdym gemie (tenisistki nie zarabiają aż 10 razy mniej, bo lubimy patrzeć na fruwające spódniczki). Szachistki zarabiają mniej, bo w pierwszej setce rankingu FIDE nie ma ani jednej kobiety – i panuje duża niesprawiedliwość, bo mistrzyni świata kobiet zarabia znacznie więcej, niż setny, ale trochę lepszy od niej, szachista (ale znów: lubimy patrzeć na ładne buzie przy szachownicy). W brydżu różnica jest jeszcze większa...

    Czy zastanowiła się Pani dlaczego w brydżu, w szachach, w piłce ręcznej kobiet, koszykówce kobiet, siatkówce kobiet – kapitanem reprezentacji jest niemal zawsze mężczyzna? Czy to Kościół katolicki ich tam foruje – czy to kobiety chcą, by ich szefem był mężczyzna? Nie tylko w sporcie. Bo wiedzą, że mężczyźni są od nich lepsi. 

    W NBA wysocy koszykarze zarabiają więcej od niższych – co nie jest „dyskryminacją”, tylko dowodem, że niscy gracze gorzej się do koszykówki nadają. Jeśli w jakimś zawodzie kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, to jest to dowód, że gorzej się do tego zawodu nadają – i tyle. Kropka.

    Kobiety są od mężczyzn (oczywiście: mówimy o średniej) słabsze, lżejsze, niższe, mniej inteligentne, ostrożniejsze... Tak, tak: kierowcy mężczyźni zarabiają więcej od kobiet bo jeżdżą szybciej, odważniej, agresywniej. W formule F-1 nie ma (na razie?) ani jednej kobiety – i to nie Kościół rezerwuje tę doskonałą fuchę dla mężczyzn. Kobiety się boją – i bardzo słusznie!! To jest bardzo dobra cecha kobiet! Kobieta ma opiekować się dzieckiem, więc powinna być uczona, że nie ma ryzykować; ma to zresztą we krwi. A mężczyzna ryzykować ma. Wszelki postęp i dobrobyt pochodzi z ryzyka – a nie z siedzenia w bezpiecznej muszli jak ślimak! Dlatego na swoim terenie rozważna kobieta jest wyżej ceniona od mężczyzny – ale w pracy męskiej, gdzie potrzebne jest ryzyko, kobiety zawsze będą zarabiać mniej. Nie tylko jako kierowcy – ale i np. jako managerki.

    Bo tu też trzeba ryzykować. Gdy ma Pani 8 milionów majątku i może pożyczyć jeszcze dwa miliony i zainwestować całe dziesięć - z szansą 3:1, że zarobi Pani 7 milionów – to zainwestuje Pani? Z szansą 25%, że zostanie Pani z furą długów? W brydżu pewnie tak – ale w życiu? A mężczyzna zaryzykuje. I dlatego cztery kobiety będą miały nadal po 8 milionów – a na czterech mężczyzn jeden zostanie golcem z długiem, a trzech będzie miało po 15 milionów. Czyli kobiety będą miały 32 mln – a mężczyźni 43 mln. Dlatego gdy przeglądałem listę 500 najlepiej zarabiających managerów w Europie nie znalazłem ani jednej kobiety.

    A na liście finalistów olimpiady z fizyki teoretycznej sprzed paru laty pierwsza dziewczyna była ok. osiemsetnego miejsca.

    A – i jeszcze jedno. Dobry manager musi bezlitośnie wywalić z roboty złego pracownika. A kobiety mają na ogół dobre serca.

    I, oczywiście: gdy trzeba nosić duże ciężary, szybko biegać, sięgać po coś z wysokiej półki – kobiety zawsze będą zarabiały (średnio) mniej. I tyle.

    A, nie – jeszcze jedno. Ze swojego bogatego doświadczenia zapewniam, że kobieta może być „do rany przyłóż” - a przez dwa dni w miesiącu trzeba chronić dzieci przed jej opryskliwością i nerwowością. Dziś miałem przemawiać w Parlamencie Europejskim n/t liczby kobiet w Trybunale Sprawiedliwości. Ja wiem, że w tym trybunale kobiety na ogół są już w wieku, w którym ten problem ich nie dotyczy – ale awansować musiały na podstawie wyroków wydawanych przedtem. A nie chciałbym stanąć przed sędziną w takim dniu jako oskarżony.

    I nie chciałbym, by pilotowała samolot.

    Natomiast istnieją zawody, w których kobiety są świetne. Mają np. lepszą (średnio) od mężczyzn pamięć. Są bardziej dbałe i drobiazgowe, są cierpliwsze – i w takich zawodach (znów średnio) zarabiają lepiej od mężczyzn. Nie dlatego, że narzuca to Kościół protestancki.

    Mam nadzieję, że Panią przekonałem. Jeśli nie – będę przeciwko Pani grał w brydża z dużą obawą, że w połowie rozdania zażąda Pani, by to Dama biła Króla; przynajmniej Dama i Dama...  

  • 28-02-2017 15:00:00

    Jak nie sanować (czyli uzdrawiać) Polski?

    Wielkopolska to nasza kolebka – i jest tragedią, że ciężar tworzenia państwa przeniósł się poprzez Kraków na wschód – i prawo w Polsce zaczęła tworzyć ciemna, niepiśmienna szlachta mazowiecka. Różnicę widać wyraźnie – a przynajmniej wyraźnie było widać w 1981 roku, gdy bezpieka pisała na murach „SOLIDARNOŚĆ to Sanacja!”

    Dla Polaka z Podlasia, Mazowsza, Lubelszczyzny – Piłsudski to Zbawca Narodu. Dla Wielkopolanina  sanacja to potwór okupujący Polskę pod przywództwem bandyty spod Bezdan – w dodatku austriackiego i niemieckiego agenta. Gdy w maju 1926 roku pułki wierne temu bandycie napadły na Warszawę, pułki poznańskie śpieszyły na ratunek legalnemu centro-prawicowemu rządowi. Niestety: kolejarze (socjaliści i komuniści w ogromnej większości) porozkręcali tory – i sanacja opanowała Polskę budując socjalizm w takim tempie, że śp.płk.Ignacy Matuszewski (sam sanator zresztą) grzmiał w 1938 roku, że jeśli socjalizacja będzie się dalej tak posuwać „To za dziesięć lat Polska nie będzie się niczym różniła od Związku Sowieckiego”.

    No, i wykrakał.

    W Poznaniu rządziła ideologia narodowa (ale nie, jak w ONR-ach, narodowo-socjalistyczna!). ONR-y wchodziły w porozumienia z OZON-em i BBWR-em – eNDecja – nie! Bo eNDecja była siłą anty-socjalistyczną.

    Cechą typowa dla socjalistów – a właściwie ogólniej: dla etatystów, czyli „państwowców” było przekonanie, że państwo powinno czynnie zajmować się gospodarką – a ponieważ poważne państwo nie może babrać się w drobiazgach, przeto nieodmiennym efektem jest tworzenie Wielkich Budowli Socjalizmu.

    Faraonowie i Aztecy budowali piramidy, Sowieci Magnitogorsk i Kanał Białomorski, a Amerykanie od tego Czerwonego śp.Franklina Delano Roosevelta – Tennessee Valley Authority: tama, elektrownie i poboczne zakłady... Śp.Ronald Reagan ryczał ze śmiechu mówiąc, że „Po to by zapobiedz zdarzającym się co 20 lat wylewom rzeki Tennessee zalewającej 20.000 akrów – zalano na stałe 40.000 akrów”. Jest przy tym oczywiste, że do socjalistycznej energii produkowanej przez TVA trzeba było dopłacać (dopłaca się do dziś!!!).

    Budująca socjalizm Polska nie mogła być gorsza. Pod wpływem tych samych idei śp.Eugeniusz Kwiatkowski postanowił stworzyć dwie Wielkie Budowle Socjalizmu: Gdynię i Centralny Okręg Przemysłowy.

    Zrujnowało to Polskę dogłębnie. Sam COP kosztował tyle, co całoroczny budżet państwa (!!) – plus połowę Funduszu Obrony Narodowej. Resztę kraju obłożono potwornymi podatkami „bo taka była konieczność wojskowa”.

    Dziennikarze byli wożeni do Gdyni i Tarnobrzega, by oglądać rozmach budownictwa socjalistycznego – a reszta Polski zdychała z głodu. A z tą koniecznością militarna to było tak, że w COP-ie z braku czasu na potrzeby wojska nie zrobiono NIC – natomiast potem prząz całą wojnę COP pracował dla Wehrmachtu i SS. Wątpię, czy z tej okazji zafundowali piekłoszczykowi Kwiatkowskiemu choćby skromną tablice pamiątkową – a przecież powinni byli.

    To samo z Gdynią – wybudowaną z powodów polityczno-wojskowych. Już w trzecim dniu wojny zaczęła pracować dla Adolfa Hitlera...

    Gdyby za połowę tych pieniędzy zakupiono w Ameryce, Szwecji, Anglii – gdziekolwiek – broń – to Polska mogłaby się w 1939 roku bronić. Niestety: wszystko musiało być „nasze”.

    To i było...

    Piszę to, bo PiS-owcy są miłośnikami sanacji i rozbudowują socjalizm na potęgę. Mowy nie ma, by coś sprzedawali: nacjonalizują! No, i dokładamy do kolejnych państwowych deficytowych molochów.

    Wszystkich przebił jednak parę dni temu p.Mariusz Szpikowski, dyrektor Portów Lotniczych. Udzielił On ogromnego wywiadu „Gazecie Polskiej Codziennie” – i zażądał w nim... utworzenia Centralnego Portu Lotniczego.

    Port ten miałby kosztować 20 mld zł (ale niezbędne inwestycje – kilka razy więcej). Miałby być kamieniem węgielnym prestiżu Polski, dzięki niemu „LOT” mógłby rozwinąć wreszcie skrzydła… Oczywiście mowy nie ma, by CPL mógł być sprzedany – bo-ć to perła w naszej koronie.

    Dziennikarz zagadnął jednak odważnie o opłacalność. Tu p.Dyrektor zaczął się trochę jąkać, że wprawdzie nie od razu, ale zapewne po jakimś czasie ta inwestycja, by się być może zwróciła – ale to nie jest ważne: ważny jest nasz prestiż! Dodał: „Nie wolno pytać, czy nas na to stać; tylko o to, że jest to inwestycja strategiczna!

    Tak naprawdę kapitalizm nie jest przeciwieństwem socjalizmu. Ani nawet etatyzmu. Przeciwieństwem „kapitalizmu” jest „wolontaryzm” – czyli system, gdzie pieniądze nie idą tam, gdzie dają największy zysk – lecz „po uważaniu”. Jak to mówi Lewica: „Bo Człowiek jest ważniejszy niż pieniądz”.

    W wolontaryźmie żyje się dobrze – bo nie trzeba umieć liczyć; wystarczy czuć potrzeby ludzi. Tylko potem umiera się z głodu.

    By umrzeć też nie trzeba umieć liczyć...

  • 26-02-2017 22:32:00

    Walczymy o powrót do normalności.

    Po zamieszczeniu na FB tekstu o tym, że p.Barak Hussein Obama nakazał szkołom, by pozwalały uczniom korzystać z toalet w/g tego "kim się czują"  - a JE Donald Trump chce ten dekret anulować - {Agatha Naga} (najprawdopodobniej mężczyzna...) napisała: 

    Znowu jakieś głupoty, jak w poprzednim poście. Prywatne szkoly powinny same decydować. A teraz, poniżej, znów powstanie jakaś durnowata dyskusja o d**ie Maryni. Doprawdy, poruszanie spraw obyczajowych, przy ilości i skali prawdziwych problemów, które targają naszym Krajem, pozwala mi przypuszczać, że ma Pan Polskę w głębokim poważaniu. Temat idealny na okładkę wakacyjnego szmatławca.

    Na co odparłem: Absolutnie sie nie zgadzam!! Gospodarka jest pochodną obyczajów. Naprawić gospodarkę potrafię w półtora roku - naprawa obyczajów to dwa pokolenia. A jeśli nie naprawimy obyczajów to po dwóch miesiącach naprawiona gospodarka zostanie znów spieprzona.

    Wyjaśniam: i co z tego, że podatki będą minimalne i zachęcające do pracy, że ustawy nie będą w pracy przeszkadzać - gdy Kowalski weźmie rower Wiśniewskiego, a przed sądem on i dwóch przekupionych  świadków zeznają, że to rower Kowalskiego, a sędzia będący ukrytym kochankiem Kowalskiego mu ten rower przyzna? Z takiego kraju wszyscy rozsadni ludzie uciekną. 

    Przecież takie zarządzenia (nb. to przecież p.Obama wydał dekret coś szkołom nakazujący - a nie p.Trump!!) nie są po to, by ułatwić życie jakimś dziwakom - tylko po to, by podkopać podstawy "patriarchalnego społeczeństwa", którego Lewica nienawidzi ("Klątwa" to kolejny aktualny przykład!). To przemyślany plan by stworzyć Nowego Człowieka - pozbawionego moralności. Pozbawionego korzeni - a więc dającego łatwo sobą manipulować. Obawiam się, że {Agatha Naga} jest na dobrej drodze do takiego przepoczwarzenia się... 

  • 24-02-2017 09:13:00

    Wybory w północnej Anglii

    W Staffordshire i Kumbrii odbyły sie wybory uzupełniające do Izby Gmin - bardzo ważne, bo pierwsze po Referendum. Te hrabstwa są twierdzą Czerwonych. Podczas tych wyborów nad okolicą przeszedl huragan "Doris", z zamiecią śnieżną i wiatrem prawie 200 km/h. Mimo to frekwencja była zadziwiająco wysoka. W Copelandzie (Kumbria) 51%!!

    Cztery główne partie wystawiły kobiety. Jest to matecznik Partii Pracy. Po raz pierwszy w historii od utworzenia tego okregu wyborczego Czerwoni przegrali - w dodatku partia rządząca zwiększyła swoje wyniki. P.Julianna Troughton jest przy tym przeciwniczką p.Jeremiasza Corbyna, przewodniczącego własnej partii. Tow.Corbyn przyjechał wprawdzie Jej pomagać - ale, jak widać, z marnym rezultatem. 

    W centrum Stoke-on-Trent startowali mężczyźni. Wyniki były odmienne:

     

     

     

    W tym okręgu w Referendum aż 69% opowiedziało sie za Brexitem. Przewodniczący UKIP, p.Paweł Nuttall,CEP (bardzo sympatyczny człowiek) postanowił zaryzykować: odsunął miejscowego kandydata i wystartował sam. Prowadził nawet w sondażach 39:33 - jednak popelnił dwa błędy. Jego rzeczniczka wzięła na siebie lekkie przekręcenie Jego słów (o tym, że w katastrofie samolotowej zgineli Jego przyjaciele) - ale, oczywiście, pro-unijni dziennikarze nie darowali. Co gorsza: zamiast powiedzieć, że chce zrezygnować z Parlamentu Europejskiego by dopilnować, by Anglia wyszla z Unii, zaczął udawać, że jest powiązany ze Staffordshire, robić sobie zdjęcia, jak śpi na tarasie miejscowego domu...  Wywarło to, niestety, bardzo złe wrażenie. Mimo to wygrana (minimalna...) z Konserwatystą zawsze jest jakimś sukcesem.

    Ważne też, że spada poparcie dla Zielonych. Wzrosło, niestety, dla lewaków nazywająch się "Liberalnymi Demokratami" - ale to zawsze w między-wyborach.

    Ciekawostką był start w tym okręgu Szalonej Partii Monstrualnego Bredzenia - następczyni słynnej Ryczącej Partii Zabawnych Ubiorów (której głównym postulatem było zmniejszenie statystyk bezrobocia poprzez zmniejszenie czcionki drukarskiej). Słynęła z tego, że otrzymywała więcej głosów, niż Partia Komunistyczna. MRLP, której przedstawiciel wystepował pod pseudonimem "Niewiarygodna Latająca Cegła" (to ten w cylindrze)  otrzymała więcej głosów, niż Brytyjska Partia Narodowa - a to też jest coś:

     

  • 16-02-2017 11:58:00

    Wielkie firmy i długi traktat

    Po wyjaśnieniu nieporozumień co do tego, czym jest arbitraż – pora na wyjaśnienie dwóch innych:

    1) Dlaczego CETA nie składa się z jednego zdania?

    2) Co załatwiały wielkie firmy przez swoich lobbystów?

    Zacznę od końca: zgadzamy się, że w Unii Europejskiej (w Dominium Kanady jest to samo...) Wielkie Firmy „powywalczały sobie” rozmaite przywileje? Zgadzamy się.

    Teraz wracam do punktu pierwszego. Ja jestem, zwolennikiem Prawa Rzymskiego – a w nim obowiązuje zasada „Lex posterior derogat priori”. Niestety: na kontynencie europejskim prawo następne bynajmniej nie zamazuje poprzedniego. Jeśli np. mamy ustawę: „Buty białe są obłożone cłem o 10% niższym”, to jeśli wydajemy ustawę „Cło na wszystkie buty wynosi 30%” to trzeba jeszcze w przepisach wprowadzających napisać: „Traci moc ustawa z dnia... o białych butach”.

    Taka jest rzeczywistość. Ma to nawet pewne uzasadnienie – z którym ja się nie zgadzam, ale nie ja rządzę w Europie. Nawet „Ustawa Wilczka” ma jeden rozdział – a potem 55 dalszych paragrafów, a jeszcze przepisy zmieniające, a jeszcze coś tam.

    A teraz odpowiedź na obydwa pytania: Wielkie Firmy kanadyjskie coś sobie, jakieś mini-monopole, pozałatwiały w Kanadzie – a europejskie w Unii. I CETA pozwala firmom europejskim działać w Kanadzie bez tych ograniczeń – a kanadyjskim w Unii. Więc te firmy usiłowały (nie bez sukcesu) coś przynajmniej ze swoich zdobyczy uratować.

    Ale nie rozszerzać! CETA to raczej może nie najmniejszy, ale wspólny mianownik. W każdym razie: nie jest tak, jak przy powstaniu Polski po 1918 raku, gdzie Komisja Kodyfikacyjna z każdego kodeksu w państwach zaborczych - a było ich pięć, tych kodeksów: pruski, austriacki, węgierski (na części Podhala), kongresówki i rdzenny rosyjski na Wschodzie – starannie powybierała najbardziej zamordystyczne fragmenty. Dlatego II Rzeczpospolita tak kulała.

    Nie wszystko w CETA jest dobre – i dlatego np.kol.Robert Jarosław Iwaszkiewicz głosował przeciwko CETA, a kol.Stanisław Żółtek wstrzymał się od glosu – ale moim zdaniem lepiej mieć wolny hamdel z wyjątkami, niż go nie mieć.

    A poza tym wpływ CETA na Polskę jest żaden.  

  • 15-02-2017 21:29:00

    Arbitraż - czym to się je?

    Na temat arbitrażu krążą jakieś kompletnie absurdalne opinie. Pozwolę sobie wyjaśnić wszystko po kolei.

     

    1) Arbitraż to rodzaj sądu polubownego, który powstał, bo sądy państwowe są powolne, drogie, często przekupne, często ulegają naciskom polityków, a często po prostu sędziowie się nie znają na sprawach gospodarczych.

    2) W arbitrażu obydwie strony wskazują swoich arbitrów, którzy wybierają super-arbitra.

    3) W międzynarodowym arbitrażu w poważnych sprawach arbitrzy zarabiają duże pieniądze. Dlatego znacznie trudniej ich jest przekupić, niż sędziego. Ponadto: gdy rozejdzie się pogłoska, że arbiter jest przekupny, już nikt więcej go nie wybierze...

    4) Arbitrzy nie są narzuceni. Na wybór sędziego nie mamy wpływu.

    Nie mówię, że arbitraż jest ideałem – ale jest ZNACZNIE uczciwszy, niż sąd reżymowy. To po prostu sąd prywatny.

    A teraz kilka uwag pobocznych:

     

    ą) sądów państwowych bronią często ci sami ludzie, którzy wczoraj twierdzili, że jest to jedno korupcyjne bagno i mafia.

    b) na Zachodzie i sądy i arbitraż z reguły stoją nawet mocno przesadnie po stronie „prostych ludzi” - uważając, że Wielkie Firmy są bogate, to mogą płacić ($20.000 dla kobiety, która wylała kawę na podołek „bo nie było ostrzeżenia, że kawa może być gorąca”; $200.000 dla niewiasty, która suszyła kota w mikrofali „bo nie było ostrzeżenia, że nie można tam suszyć zwierząt”. Jest to oczywisty skandal; Pismo Św. mówi: „Nie będziesz miał [szczególnych] względów dla ubogiego przy sprawie jego”

    c) Być może obrońcom „sądów Polskich” chodzi o to, by taki sąd, pod naciskiem politycznym, wydal wyrok niesprawiedliwy, ale korzystny dla Polski? To kto by przyjechał do takiego kraju?

    To tyle. Chyba wystarczy.  

  • 14-02-2017 19:43:00

    Zacznijmy od abstrakcji

    Ludzie nie zawsze rozumieją istotę zjawisk losowych. Wydaje im się, że jeśli prawdopodobieństwo wypadnięcia ORŁA wynosi 1/2 i na początek wypadło 10 ORŁÓW (zdarza się...) to potem musi wypaść więcej RESZEK, by to zrównoważyć. Oczywiście: NIE. Jeśli dalsze wyniki będą losowe, to z czasem to odchylenie przestanie być istotne - częstość będzie zmierzała do 1/2. 
    Podobnemu złudzeniu ulega p.Łukasz Alex Bukowski, który napisał do mnie na FaceBooku: „Wolny rynek to fikcja, i na obecnym etapie nie da się go wprowadzić, a to dlatego, że istnieje już olbrzymi korporacyjny kapitał. A i nawet bez niego, są to znane, zakonserwowane w świadomości konsumenta marki. I one zawsze wygrają w tym wyścigu. Wolny rynek to jest wtedy, kiedy każdy zaczyna od zera i ma te same szanse.”
    Najpierw pierwsze zdanie. Cóż: nie istnieją linie proste, nie istnieją punkty, kilogram to na ogół 80 dkg plus opakowanie – i mówiąc szczerze łatwiej wprowadzić idealny wolny rynek niż namalować idealną prostą. Wystarczy, by jakiś Tyran zlikwidował wszelkie przepisy gospodarcze i zakazał wprowadzania nowych. Zgódźmy się jednak, że w praktyce Wolny Rynek pozostanie ideałem, do którego będziemy dążyli ze wszystkich sił – bez pewności, że go osiągniemy. Ale trzeba się starać. Jak mawiają Rosjanie: „Wszystkich dziewcząt nie zaliczysz – ale trzeba próbować!”. 
    Natomiast druga część wypowiedzi p.Bukowskiego, choć przekonanie to podziela wielu ludzi, jest po prostu trywialnie fałszywa! 
    Największą i bezkonkurencyjną marką w turystyce był „Tomasz Cook”; gdzie jest teraz COOK? Istnieje – ale na zupełnym marginesie. A w Polsce „ORBIS” - to była marka! Praktycznie monopolista! Generalnie: spośród 20 największych firm po dwudziestu latach na tej liście zostają średnio dwie. Kto pamięta elektronicznego giganta, ICL? Powstał w 1968, rzucił wyzwanie IBMowi – i 15 lat temu resztki ICLu zeżarło Fujitsu.  Padł ENRON, padła Abengoa... Jeśli nie padają – to wskutek interwencji rządów, które niemal ZAWSZE chronią gigantów (kosztem średnich firm!).  Na wolnym rynku padałyby szybciej – z tych samych powodów ,dla których padają stare drzewa.
    Oto  slynny dąb Bartek. Sapientii sat
  • 09-02-2017 11:43:00

    Dobre rady dla PiSu w/s Tuska

    PiS jest w tej chwili w wyjątkowo głupiej sytuacji:

    Jeśli poprze p.Donalda Tuska i zostanie On ponownie wybrany – to opozycja będzie się smiać, a własny elektorat zaszemrze oburzeniem

    Jeśli poprze p.Donalda Tuska i nie zostanie On ponownie wybrany (co bardzo prawdopodobne,bo poparcie PiSu to raczej gwóźdź do trumny, niż deska ratunkowa...) to będzie smiech, że PiS się wygłupiło i jest bez wpływów.

    Jeśli nie poprze p.Donalda Tuska i zostanie On ponownie wybrany – to będzie to jasny dowód, że wplywy PiSu w PE są żadne.

    Jeśli nie poprze p.Donalda Tuska i nie zostanie On ponownie wybrany – to poleca oskarżenia o brak patriotyzmu, narażanie dobra kraju dla interesu partyjnego itp.

    Dlatego najlepiej, by PiS (jak do tej pory) nie robiło nic – a potem wydało komunikat, że chodzi mu o dobro Euroy, więc nie chce mieszać się w srawy ersonalne, że wartości europejskie są ważniejsze niż partykularyzm, więc niech Unia robi co chce.

    A CEPom zostawić wolną rękę (tzn, jak w glosowaniu nad ratyfikacja Traktatu, po cichu polecić 1/3 CEPów by zagłosowali ZA...)  

  • 05-02-2017 19:33:00

    Kaczyński o przedsiębiorcach - czyli: gomułkizm na nowym etapie

    PRL-bis wraca pod pełnymi żaglami – niestety: nie w wersji po stanie wojennym z ustawą Wilczka. Taśma przewija się do tyłu. Mieliśmy już czasy śp.Edwarda Gierka, wracamy na etap Gomułki. Śp.Władysław Gomułka (ps. „towarzysz Wiesław”) nie piastował żadnego urzędu państwowego (podobnie zresztą jak wszyscy I Sekretarze): był szeregowym posłem na Sejm - i był szefem rządzącej partii. I w tym charakterze rządził Polską.

    Co zresztą wcale nie musi być złym układem. Pod warunkiem, że wszyscy zdają sobie z tego sprawę. W PRL tak było – dziś niektórzy wydziwiają.

    Gdy Gomułka wygłaszał ważne przemówienie, wysłuchiwali Go w skupieniu premierzy, ministrowie i tabuny rozmaitych dygnitarzy. Takie przemówienia wytyczały kierunek polityki państwowej. I komentatorzy polityczni (w tym i ja...) starannie je analizowali.

    Co niniejszym czynię. Trzeba odkurzyć zapomniana aparaturę. Zresztą zauważyłem, że dzisiejsi komentatorzy, którzy w PRLu nie żyli, też umieją to robić.

    Tematem wystąpienia była„odpowiedzialność przedsiębiorców”. Otóż w normalnym kraju każdy przedsiębiorca jest człowiekiem odpowiedzialnym – bo przy każdej decyzji ryzykuje swoim majątkiem. W kraju socjalistycznym jest odpowiedzialny znacznie mniej – bo (a) jest zazwyczaj pod przymusem ubezpieczony (b) sporą część decyzyj podejmują za niego aparatczycy reżimu. Jednak WCzc.Jarosławowi Kaczyńskiemu chodziło o coś innego.

    W kraju normalnym każdy odpowiada za swój odcinek: np. przedsiębiorca ponosi całość odpowiedzialności za swoją firmę. W kraju totalitarnym wszyscy odpowiadają za wszystko. Każdy obywatel PRL miał np. czuwać i wykrywać obcych szpiegów i dywersantów. Jeśli zsiadłem z motocykla, wszedłem do knajpy, wypiłem ćwiartkę, wsiadłem na motor i kogoś rozjechałem – to odpowiedzialna jest również bufetowa (bo przecież widziała, że mam kask!). I Prezesowi PiSu chodziło o to, że przedsiębiorca nie ma odpowiadać tylko za to, by jego firma maksymalizowała zysk w granicach prawa i możliwości – ale również za swoich pracowników i za stan państwa. Bo w normalnym kraju przedsiębiorca płaci podatek – i za kraj odpowiada już król czy prezydent oraz parlament, a za państwo odpowiada premier i jego urzędnicy. W totalitarnym, oczywiście, nie.

    Zdaniem Prezesa wolność gospodarcza musi być ograniczona, a odpowiedzialność przedsiębiorców ma dwa poziomy. "Po pierwsze to zdanie sobie sprawy z tego, że istnieje państwo, że istnieją inni, że to wszystko trzeba brać pod w uwagę. Jeżeli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności gospodarczej w takich warunkach, to znaczy, że się po prostu do tego nie nadaje".

    Formalnie jest to banał. Każdy przedsiębiorca wie, że istnieją klienci (i starannie bada ich preferencje!), wie, że istnieją dostawcy, odbiorcy – a także, niestety, konkurenci... Wie też świetnie, że istnieje potwór zwany „państwem”, które doi go z pieniędzy i narzuca (co znacznie gorsze) siatkę potwornych przepisów. I, oczywiście, z definicji słowa „przedsiębiorca”, prowadzi działalność właśnie w tych warunkach. Innych przedsiębiorców nie ma – z czego wynika, że wszyscy się nadają.

    Jednak, jak podczas przesłuchań w „Ministerstwie Prawdy”, Prezesowi wcale nie idzie o to. Jemu chodzi, by przedsiębiorcy zrozumieli działalność reżymu i ją polubili; by się w tę działalność włączyli. I odpowiadali nie tylko za to, by pracownik dostał płacę stosowną do pracy – ale też by ta płaca była „godziwa”. tj. wystarczała na utrzymanie rodziny (za co dawniej odpowiadała głowa rodziny). Zresztą uczciwie trzeba przyznać, państwo część tej odpowiedzialności wzięło na siebie poprzez kodeks pracy i program 500+.

    Przedsiębiorcom, którzy tego nie chcą, wyjaśnił: "Jeżeli ktoś we współczesnej Europie, współczesnej Polsce, nie jest w stanie działać efektywnie jeżeli te ograniczenia nie będą odrzucone - to po prostu powinien zająć się czymś innym”.

    Niektórzy mogą zająć się prowadzeniem firm w Wielkiej Ameryce JE Donalda Trumpa. Lub w Zjednoczonym Królestwie po Brexicie. Lub w Rosji. Lub w Chinach. Lub gdzie indziej.

    Prezes otwarcie oznajmił, że będzie budował socjalistyczne państwo totalitarne. Przedsiębiorcy w takim państwie mają "zobowiązania wobec wspólnoty". Istnieje „rozwój sprawiedliwy” i „rozwój niesprawiedliwy”. Otóż w normalnym państwie wolny rynek dba o to, by ci, co dużo i wydajnie pracują zarabiali dobrze – a lenie i durnie w jednej osobie przymierali głodem. W/g Prezesa ma się tym zajmować państwo – a rozwój jest „sprawiedliwy” gdy różnice są małe. Otóż chcę przypomnieć wypowiedź p.Daniela Olbrychskiego sprzed 30 laty – w stylu: „Jeśli aktor marny będzie zarabiał 2000, a wybitny 4000 – to nic z tego nie będzie; slaby aktor ma zarabiać 1000, a wybitny 100.000. I wtedy będą żyły ze siebie wypruwać”.

    I to samo dotyczy praktycznie każdej dziedziny życia. Problem nie w różnicach: problem w tym, że ludzie może niezbyt rozgarnięci, ale pracujący uczciwie, zarabiają za mało. Gdyby zamiast 2500 zarabiał taki 3500 – to by mu nie przeszkadzało, że szef zamiast 60.000 zarabia 150.000.

    Niestety: system podatkowy właśnie TEMU zapobiega. Prezes ujął to tak: "Do państwa należy to, żeby ten rozwój był możliwie sprawiedliwy, by nie prowadził do zbyt wielkich różnic społecznych, by korzyści z niego odczuwały wszystkie większe grupy społeczne, wszyscy, którzy pracują. Natomiast do przedsiębiorców - i to jest ich ogromna odpowiedzialność - należy to wszystko, co jest potrzebne, by ten rozwój następował. A tu mamy dwa problemy".

    I tu dochodzimy do spraw ciekawych. Otóż pierwszym jest "problem skłonności do inwestowania i związanego z tym ryzyka. To jest kwestia, która w Polsce stoi, bo skłonność do inwestowania jest niewielka"; a drugim: skłonność przedsiębiorców do wprowadzania innowacji, "z którą też jest w tej chwili nie najlepiej".

    Tymczasem w/g Prezesa po odejściu od systemu komunistycznego Polska "weszła w fazę wolności anarchicznej", a potem przeszła do "fazy bardzo daleko idącego ograniczenia wolności". Otóż ta „wolność anarchiczna” (NB. wprowadzona w 1988 roku, jeszcze za PZPR) zdaniem Prezesa jest czymś złym – tymczasem skłonność do inwestowania i skłonność do wprowadzania innowacji była wtedy ogromna... Prezes zresztą mówi: "jeśli spojrzeć na ostatnie 27 lat, to można powiedzieć, że najpierw mieliśmy do czynienia z taką swobodą, w wielkiej mierze anarchiczną (…) Taką, która po części była w ogóle nieregulowana i nie objęta działalnością państwa. Znaczna część tej wybuchającej w końcu lat 80. i 90. działalności gospodarczej początkowo nie była objęta, albo w minimalnym stopniu objęta, ograniczeniami związanymi z podatkami". I obecnie jest szansa na powtórzenie "wielkiej aktywności założycielskiej trwającej od połowy lat 80-tych, a bardzo intensywnie od końca lat 80-tych i w pierwszych latach 90-tych". "Ten proces, który wtedy przyniósł Polsce około sześciu milionów miejsc pracy i przyniósł ruszenie z miejsca po latach spadków PKB, mógłby być powtórzony".

    Jednak zamiast powtórzenia tego procesu, np. przez wprowadzenie na nowo Ustawy Wilczka, Prezes PiSu chce coś na kształt kompromisu, „doprowadzenia do sytuacji, którą można by określić jako racjonalną. To znaczy mamy ideę szybkiego rozwoju, także ideę sprawiedliwości - tę ideę realizujemy - mamy pewien kontekst kulturowy w Polsce, mamy także kontekst zewnętrzny związany przede wszystkim z Unią Europejską i musimy w tym szukać możliwie szerokiej sfery swobód, wolności". Nie bardzo rozumiem: czy „szerszą sferę wolności” mamy osiągnąć z pomocą UE – czy mimo oporu UE?

    W każdym razie jeśli ktoś mówi: "To jest szansa, przed którą stoimy - nie mając jednocześnie złudzeń, że możemy w Polsce stworzyć system libertariański, że polskiej kulturze można narzucić taki zupełnie skrajny indywidualizm" – to powinien pamiętać, że w 1988 roku taki (nie całkiem zresztą libertariański) system przecież udało się wprowadzić – pardon: „narzucić polskiej kulturze”. A warto dodać, że w porównaniu z innymi narodami Polacy uchodzą przecież właśnie za indywidualistów – a nawet warchołów.

    Więc w czym problem?

    Problem w tym, że w głębi duszy Prezes PiSu jest faszystą (UWAGA: „faszysta” to socjalista, który zmądrzał i zaczął popierać rodzinę, zamiast ją zwalczać – a nie morderca Żydów; istnieją całkiem liczni Żydzi-faszyści!!) - i to etatystą, jak śp.Benio Mussolini, a nie narodowcem jak piekłoszczyk Adolf Hitler. Wyznaje zasadę Mussoliniego: „wszystko w państwie, nic bez państwa, nic przeciwko państwu”. Myśl, że coś mogliby zrobić sami przedsiębiorcy – albo, nie daj Boże: Niewidzialna Ręka Wolnego Rynku – budzi w Nim takie przerażenie, jak w poczciwym właścicielu kopalni myśl, by odpowiedzialną funkcję utrzymywania poziomu ciśnienia zamiast odpowiedzialnemu, doświadczonemu pracownikowi powierzyć jakiemuś „regulatorowi Watta”.

    Zabawny jest stosunek Prezesa do firm zagranicznych. Nie wiadomo zresztą, co to jest „firma zagraniczna”? Czy „zagraniczna” jest firma zarejestrowana przez obywatela RFN w Polsce, czy „zagraniczna” jest firma zarejestrowana przez Polaka w Niemczech? Podejrzewam, że JE Mateusz Morawiecki chce tu posługiwać się kryterium innego wybitnego socjalisty, śp.Hermana Göringa: „O tym, kto jest Żydem w III Rzeszy, decyduję JA!”. W każdym razie zdaniem Prezesa ta „anarchia” 88-91 została w stosunku do firm polskich zastąpiona "fazą bardzo daleko idącego ograniczenia wolności" – a firmy zagraniczne nadal cieszą się wolnością. Zapomniał zauważy, że jeśli jest to prawdą (często jest!) to nie w wyniku działania Niewidzialnej Ręki Rynku, lecz w wyniku decyzyj podejmowawanych przez urzędników tego ukochanego Państwa...

    Prezes dostrzega to w sposób zabawny: „Mamy tutaj do czynienia z takimi elementami kolonialnymi, jeżeli chodzi o nasz kraj. Mamy do czynienia z sytuacją, w której te przedsiębiorstwa nie przestrzegają pewnych reguł prawnych, ale także moralnych. Krótko mówiąc, funkcjonują w sposób, który w ich własnych krajach byłby absolutnie niemożliwy do przyjęcia". Tu, szczerze pisząc, chodzi chyba o to, że w Polsce taka firma może dać ogłoszenie, że „przyjmie do pracy mężczyzn” - a na Zachodzie zostałaby natychmiast zaszczuta za seksizm... Ktoś ma inne, konkretne przykłady?

    Z zasady Mussoliniego „wszystko w państwie, nic bez państwa, nic przeciwko państwu” wynika teza: "na pierwszym miejscu trzeba wymienić państwo, bo bez państwa nie mógłby istnieć rynek, ale przede wszystkim nie mogłaby istnieć własność". Otóż: nie jest to prawdą – ale o to nie będę kruszył kopij, bo państwo potrafi „zagwarantować bezpieczeństwo ogólne, osobiste tych, którzy funkcjonują na rynku, bezpieczeństwo obrotu”. Zaraz potem Prezes dodaje jednak: „Musi powołać także różnego rodzaju instytucje, które funkcjonują na rynku, w związku z rynkiem, no i przede wszystkim pieniądz" – a tego już na pewno nie musi. Wszelako z tym można by się pogodzić – jednak musi to być, oczywiście, państwo ograniczone. Tymczasem Prezes uważa, że „musi też istnieć pewien poziom bezpieczeństwa socjalnego, który jest zapewniany przez państwo, a także pewien poziom bezpieczeństwa osobistego [Jak to zapewnić przy zniesionej karze śmierci i braku broni w rękach obywateli? - JKM] oraz zdolność do działań antykryzysowych ze względu na zmiany koniunktury. (…) Państwo musi dysponować zasobami, czyli musi ściągać podatki, składki, daniny publiczne. Czyli wolność doznaje tutaj pewnego ograniczenia, bo część owoców działalności gospodarczej musi być przejęta przez państwo i to jest konieczność obiektywna, dyskutowalna tylko w tym zakresie, w jakim stawiamy pytanie o to, jak wielkie te podatki mają być i jaką metodą mają być ściągane". Otóż: NIE! Chodzi nie tylko o wielkość podatków i metodę ich ściągania – ale i o to, na co są używane. Czy, np. można działać metodą tow.Janošika i zabierać Kowalskiemu by dać Wiśniewskiemu?

    W tej sprawie wyjaśnienia Prezesa są absolutnie bełkotliwe, np.: "Takie ograniczenia muszą istnieć także ze względu na to wszystko, co można odnieść do innych jednostek (...) ich prawo do życia, prowadzenia działalności gospodarczej. Inni stanowią też pewne ograniczenia, które muszą znaleźć wyraz w przepisach prawa, muszą być egzekwowane przez państwo" czy: „jednostki żyją we wspólnotach, a te tworzą sytuacje, które można określić, jako wymogi a te wymogi - jeżeli tylko są egzekwowane przez państwo - to są ograniczeniami wolności".

    Tak czy owak: widzimy tu dążność do kompromisu: "Te idee to szybki rozwój, sprawiedliwość społeczna. To nie jest tylko idea czysto komunistyczna, to jest także idea, która - jeśli ją traktować, jako dążenie do zmniejszenia różnic społecznych - funkcjonowała i funkcjonuje w różnych innych niekomunistycznych ustrojach" [Skandynawia]. Co gorsza Prezes PiS odwołuje się do koncepcji, która dla konserwatywnych liberałów działa jak płachta na byka: do amerykańskiego „New Deal'u”!!

    Na zakończenie Prezes stracił szanse zadbania o interes kraju oświadczając: „Swoboda gospodarcza zawsze podlega daleko idącym ograniczeniom. Te ograniczenia są różne w różnych momentach. Dzisiaj na przykład ograniczeniem, które nas wszystkich bardzo dotyka, nie będę tutaj dyskutował, na ile jest słuszne, na ile jest niesłuszne, jest ograniczenie związane z ekologią". A warto było o tym właśnie podyskutować.

    Podsumowując: nie ma w tym przemówieniu NIC, co mogłoby powstrzymać JE Mateusza Morawieckiego i resztę PiSmenów przed przerobieniem Polski na Włochy Mussoliniego lub Słowację Hlinki. A Jego poczynania budzą coraz większy opór. Już nawet nie ludzi: materii.

  • 02-02-2017 00:16:00

    Moje bliskie spotkanie z "Rządem".

    PiS z'organizowało w PE spotkanie z ministrami odpowiedzialnymi za gospodarkę. Wzięli w nim udział: JE Mateusz Morawiecki (v-premier), JE Krzysztof Tchórzewski (min d/s Energii), p.Jerzy Kwieciński (pełnomocnik PRM d/s Funduszy Europejskich i p.Grzegorz Tobiszewski (pełnomocnik Rządu d/s Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego). Zabrałem na nim głos – ale z góry mówię: jestem wstrząśnięty. Jest ZNACZNIE gorzej, niż myślałem. Nie wiem: czy to po rocznym pobycie w „rządzie” tak się głupieje? Bo może to po prostu przeciążenie, rutyna i kierat? Ci ludzie świetnie znają szczegóły – natomiast nic nie rozumieją.

    Już jest moje wystąpienie – i mogą je Państwo odsłuchać ( goo.gl/TjzF8w ) . Ale co jest przerażające: słyszę v-premiera z PiSu mówiącego jeszcze bardziej bankstersko od WCzc.Ryszarda Petru!! Słyszę ministra mówiącego (nawet z pewnym przejęciem!), że ustawodawstwo unijne jest tak obszerne, że nie da się go w ogóle przeczytać (4000 stron miesięcznie); że jeśli będziemy realizowali politykę UE, to tempo wzrostu Polski do 2030 (? - dlaczego akurat do 2030?) roku wyniesie 0% „i nie wiemy, czy Polacy to wytrzymają” (akurat dziś mówiłem o tym na plenum: goo.gl/DSchLU )- a zaraz potem sekretarz stanu zamiast powiedzieć, że w takim razie należy z Unii natychmiast wynieść się w cholerę, przechwala się, że za PO/PSL to Polska była na XIII miejscu w realizowaniu „polityki spójności” - a za PiSu awansowała na VII – i Komisja Europejska nawet nas pochwaliła. Podobno bez Polski ta polityka by się całkiem zawaliła (??).

    Chciałoby się powiedzieć, wzorem rozwinięcia skrótu PZPR z 1949 roku: „Płatni Zdrajcy, Pachołki Unii”. Tyle, że ci ludzie są po prostu nic nie wiedzą. To, że nie wiedzą (czy nie wierzą?) że UE opanowana jest przez spisek ludzi dążących do „Zerowego Wzrostu” - to mogę zrozumieć. Ale nie podstawowe luki w wykształceniu. Pan v-premier usiłuje nas przekonać, że pocięcie świata granicami celnymi „da wytchnienie, bo zmniejszy różnice społeczne”; a niby dlaczego zmniejszy??? A w ogóle dlaczego zmniejszenie różnic ma dać spokój?? W Indiach 200 lat temu różnice społeczne były bardzo duże – nie tylko gospodarcze: istniały kasty - i z tego powodu niepokojów nie było. P. v-premier liczy, że ściągnie 50 mld od wielkich korporacyj – nie zdając sobie sprawy, że po nieuniknionej podwyżce cen ucierpią inne branże (potem tłumaczył, że chodziło Mu o ludzi, którzy nic nie produkują, tylko pobierają fikcyjne zwroty VAT; ale przecież wielkie korporacje akurat tym się nie zajmują!) . Ten człowiek to bankowiec, który pieniądze trzyma w szufladkach – i nie zdaje sobie sprawy, że gospodarka, to żywa, płynna materia i nic się w żadnej szufladce nie utrzyma, bo ludzie błyskawicznie znajdują ( niestety, często kosztowne...) sposoby na obejście idiotycznych ustaw. Nawet tę makabreskę z przedwczoraj ( goo.gl/rLhWpH - 9 państw Zachodu wymyśliło sobie, że kierowcom ciężarówek nie będzie wolno spać po drodze na parkingach – na weekendy będą musieli wracać do domu; premiuje to państwa położone centralnie!!) też chyba da się bez WIĘKSZYCH kłopotów obejść (hmmm: dla małych firm może to być kłopot nie do przezwyciężenia!).

    Jedyny człowiek, który rzeczowo mi odpowiedział, to p.Grzegorz Tobiszewski. Wyjaśnił, że teraz (to oczywisty efekt polityki UE) nawet prywatne kopalnie szukają wsparcia „rządu”. Przyznał jednak potem, że to konieczne wsparcie jest znacznie mniejsze, niż dopłaty do kopalń reżymowych.

    No, to dlaczego ich nie prywatyzują??!!??

    Bo to są komuniści. Oni po prostu wierzą, że co państwowe, to jest słuszne – a na wiarę nie ma sposobu!

    PS: Tę dyskusję na swym Twitterze relacjonował p.Ryszard Czarnecki, v-przewodniczący PE: goo.gl/By9m1X 

    A tu spisany tekst mojego wystapienia, bo jakość nagrania marna: 

     

    Panowie, ja nie ukrywam, że źle myślałem i źle pisałem o tym rządzie. Ale po tym, co tu usłyszałem jestem przerażony. Panowie w ogólne nie wiecie, gdzie Wy jesteście. Pan przeszedł tu przez bramę z napisem „Altiero Spinelli” i Pan się dziwi, że [w UE] jest zerowy wzrost gospodarczy. Przecież celem ludzi, którzy rządzą Unią Europejską, JEST zerowy wzrost. To jest ich CEL. Myślicie, że to są idioci, którzy nakładają podatki i regulacje? Nie! To wysoko wykształceni ludzie, którzy celowo je nakładają żeby wzrost był zerowy. Jeśli tego nie wiecie, to co Wy tutaj robicie?
    Panie Premierze, Pan mówi o tym, że będzie większa równość jak się pozamyka granice. Panie Premierze: Kambodża za Pol-Pota miała zamknięte granice, a zapewniam Pana, że społeczna różnica między porucznikiem Czerwonych Khmerów - a osobą, której mógł wyjąć wątrobę i ją zjeść - była znacznie większa między Rockefellerem, a mną.

    Pan mówi o podatkach, Panie Premierze, jak ślepy o kolorach. Jeśli Pan ściągnie VAT np. od producentów ołówków, to oni podniosą cenę ołówków. Ludzie wtedy kupią droższe ołówki i nie będzie ich stać na ciastka. Zbankrutują wtedy producenci ciastek. Oni nie będą wiedzieli dlaczego - tak, jak i Pan nie będzie wiedział dlaczego. Gospodarka to system naczyń połączonych. Pan nie może wpływać na jeden sektor gospodarki, nie wpływając na drugi.

    Pan mówi o kopalniach. Dlaczego Wy tych kopalń nie sprywatyzujecie? Przecież prywatne kopalnie dają sobie świetnie radę. Dlaczego nie prywatyzujecie kopalń? Po prostu, zwyczajnie, nawet w tym absurdalnym systemie, przy tych absurdalnych unijnych obciążeniach, powstają prywatne kopalnie. Dlaczego nie sprzedacie natychmiast? To Wasz obowiązek.

    Mam teraz konkretne pytanie. Rząd PiSu oskarża PO, że wraz z PSLem kradła i marnowała pieniądze. A teraz czytam, że Bruksela przeznaczyła 66 mld złotych na polskie koleje, z czego nie będziecie w stanie przerobić więcej niż 20 mld i 40 mld, znacznie więcej, niż mogli ukraść, poleci w błoto. Pierwszy raz słyszę, że można nie chcieć wziąć pieniędzy. Zdarza się, że pieniędzy brakuje - ale to, że dają nam 66 mld, a my nie umiemy ich wykorzystać - to jest dla mnie absolutnie niezrozumiałe. Ja się podejmuję je wykorzystać, Panie Premierze. Nawet na koleje.
    Dziękuję bardzo.

  • 01-02-2017 01:20:00

    Cosik o edukacji

    Niedawno przeczytałem w Sieci (goo.gl/DsaHnX) informację o wypowiedzi pochodzącej z kuratorium oświaty: „Nie ma danych o możliwych zwolnieniach nauczycieli w związku z reformą edukacji.” Na co zareagowałem na Twitterze: „To po co taka reforma???

    Bo, jak już setki razy mówiłem i pisałem, reformy powinny polegać na tym, że miejsca pracy się likwiduje. Co jest koniecznością: gdyby nie likwidacja miejsc pracy nie byłoby kim obsadzać miejsc pracy w nowych branżach. Nigdy nie powstałyby koleje, bo ludzie potrzebni na dróżników, nastawniczych, maszynistów itp. itd., byliby zatrudnieni przy dyliżansach jako stajenni, stangreci, karetnicy, lakiernicy, kołodzieje itp. itd. A związki zawodowe nie pozwoliłyby ich zwalniać!!

    Na szczęście w XIX wieku działaczy związków zawodowych wsadzało się do więzień lub deportowało na Martynikę, Syberię, do Australii i w inne miejsca, przyzwoicie oddalone od własnego kraju. I dlatego wtedy panował postęp (techniczny!). Dziś mamy zastój – i z rozpaczy krzyczę: „Wszystkie związki na Powązki!

    Najważniejszy cytat z inkryminowanego tekstu brzmiał:

    Według nas, ta reforma nie powinna spowodować utraty stanowisk pracy. Wydaje nam się nawet, z ogólnych obliczeń w skali kraju, że będzie to około 5 tys. etatów więcej – powiedziała na konferencji prasowej w Płocku mazowiecka kurator oświaty Aurelia Michałowska. Zaznaczyła, że pytanie o zatrudnienie dotyczy przede wszystkim organów prowadzących szkoły.

    Andrzej Sosnowski, drugi mazowiecki wicekurator oświaty, powiedział, że w związku z reformą edukacji i likwidacją gimnazjów w przypadku Warszawy przewidywany jest wzrost zatrudnienia nauczycieli o 4%.”

    Jest to przerażające. Gdy tworzono gimnazja liczba miejsc pracy dla dyrektorów, urzędników itp. wzrosła (po to była tamta reforma – by swoich Krewnych-I-Znajomych poupychać na reżymowe posady). A teraz, gdy się je likwiduje... to znów rośnie!!!

    Bo trzeba poupychać Krewnych-I-Znajomych PiSmenów. A po co robić sobie wrogów z tamtych? Wybory samorządowe za pasem...

    Proste.

    Dostałem masę uwag – bynajmniej nie tylko od nauczycieli – o braku „empatii”, znieczulicy – i nieszczęsnych nauczycielach, którzy pozostaną bez środków do życia. Co prawda wzrosnąć ma zatrudnienie w „organach prowadzących szkoły”, czyli w biurewstwie – ale podjąłem rękawicę i zareagowałem: „Narzekacie na złych nauczycieli. A gdy piszę, że jest okazja, by ich zwolnić – to  odruchowo bronicie »Człowieków Pracy«!!”.

    Tym razem „polubień” było ponad dwa razy tyle. Efronteria popłaca.

    Tymczasem sytuacja w szkolnictwie jest dramatyczna. Pozwolę sobie znów zacytować z Sieci artykuł p.Izabeli Brodackiej pt.: „Jak to się stało, że w ciągu ostatnich 20 lat przeciętny maturzysta osiągnął poziom niższy od ucznia V klasy szkoły podstawowej w PRL?” (goo.gl/uhCwN6).

    Jak to się stało? Odpowiedź jest prosta:

    (1)   Nie „w ciągu 20 lat”. Już ze 40 lat temu p.prof. Andrzej Kajetan Wróblewski, wtedy rektor UW, powiedział: „Musimy dwukrotnie zwiększyć liczbę studentów – nawet, gdybyśmy mieli trzykrotnie obniżyć poziom nauczania”. I ten program jest z żelazną konsekwencją realizowany. To celowa robota – poddani powinni być głupi!

    (2)   Mamy d***krację – więc nie ma żadnego powodu, by przekonywać oponenta siłą argumentu. Trzeba zdobyć Większość. A ponieważ głupich jest więcej, niż mądrych, głupie argumenty bardziej popłacają.

    (3)   Szkolnictwo jest reżymowe – a wiadomo, że co państwowe to złe. Na rynku po 1988 roku państwowe knajpy zbankrutowały w konkurencji z prywatnymi w pół roku. To samo byłoby z reżymowymi „szkołami” – zostałyby wyparte przez różnorodne, dynamiczne, dobre (lub złe!) tanie (lub drogie) szkoły prywatne. Złe, oczywiście, by bankrutowały – tak samo, jak złe knajpy.

    (4)   Oświata jest przymusowa. Tworzy to oligopol szkół. Proszę wprowadzić przymus posiadania „komórek” – a za 2 lata będą dwa razy droższe i trzy razy gorsze.

    Tych Czterech Jeźdźców Apokalipsy niszczy wszystko – do gołej ziemi.

     

     

     

     

     

  • 24-01-2017 20:11:00

    To działa w obie mańki!

    W pewnej dużej firmie, której nazwy nie wymienię, zatrudniano wielu szoferów obsługujących wielu zamożnych klientów. Szoferom płacono €5000 – co było przyzwoitym w tym kraju zarobkiem. Powiedzmy: była to płaca równowagi: tyle samo było chętnych, co posad.

    Jednak zamożni klienci zaczęli dawać kierowcom napiwki. Z tych napiwków szofer potrafił uzbierać miesięcznie ponad €2000. I firma się w tym połapała. I postąpiła rozsądnie: zaczęła wymawiać szoferom pracę, przyjmując ich ponownie, ale za €3000...

    I, oczywiście, miała po €3000 dość kandydatów na miejsce. Obsługa się nawet poprawiła – bo szoferzy zaczęli lepiej obsługiwać pasażerów, bo bardziej zależało im na napiwkach...

    (W rzeczywistości szoferom poprawiło się o jakieś €200 – a firmie o jakieś €1800)

    Ten przykład pokazuje, że płacąc 200 zł na WOŚwP bynajmniej nie dajemy tych pieniędzy na szpitale!! Każdy normalny minister zdrowia, który planuje wydać na szpitale np. 2 mld 500 mln (która to sumę uważa za optymalną) dowiedziawszy się, że p.Jerzy Owsiak uzbiera na szpitale 100 mln wstawia do budżetu 2 mld 400 milionów... I te 100 mln w rzeczywistości poszły nie na szpitale, lecz na np. czołgi. Tzn. w praktyce: 20 mln na szpitale – 80 mln na czołgi i inne wydatki.

    (Tu uwaga ogólna. W normalnym państwie podatek od benzyny służy na utrzymanie szos, podatek pogłówny na utrzymanie armii, podatek od nieruchomości na utrzymanie policji, podatek od psów na czyszczenie trawników i chodników z psich kupek – itp. W państwie totalitarnym władza ma prawo przerzucać pieniądze z jednej kieszeni do drugiej – i właśnie DLATEGO w państwie totalitarnym nie można dać pieniędzy na to, na co chcemy. A JE Mateusz Morawiecki zamierzał zrobić z Polski państwo super-totalitarne: dzięki „jednolitemu podatkowi” można by przerzucać pieniądze również z funduszu emerytalnego i z innych. Inna sprawa, że od czasu orzeczenia Sądu Najwyższego, że wysokość emerytury nie musi zależeć od składki, „składka emerytalna” stała się tak naprawdę podatkiem, a „emerytura” - świadczeniem społecznym wedle widzimisię państwa. P.Morawiecki chciał tylko wyciągnąć konsekwencje ze stanu faktycznego).

    W postępowaniu tej firmy nie ma nic złego – normalny rynek. Za PRLu w kilku dziedzinach ten rynek też działał – więc np. szatniarze w co lepszych restauracjach (nawet reżymowych!!) zamiast pobierać pensje musieli płacić za prawo prowadzenia szatni! I to jest słuszne: jeśli średnia pensja w PRL wynosiła w danym okresie 2000 zł, a od płaszczy zbierało się miesięcznie 3000 zł, to spokojnie można było brać od szatniarza np. 500 zł (odbywały się otwarte przetargi!) za dzierżawę szatni – i dzięki temu serwować klientom potrawy nieco taniej. I gdyby klienci dawali szoferom napiwki za €6000 – to kierowcy powinni płacić firmie za prawo wożenia ich klientów! Wbrew socjalistom, którzy zaczęliby wrzeszczeć o kapitalistach wyzyskujących przymusowe położenie... itd.

    To samo działa i odwrotnie. Na moim Facebooku p.Andrzej Chorążyczewski napisał: „Już to widzę jak pracownicy dostaną więcej z tytułu zmniejszenia obciażeń pracodawcy. 
    No, ale popierałem Trumpa to wspieram go dalej. Po owocach ich poznacie. Poczekajmy, zobaczymy...

    Ależ oczywiście. Jeśli kapitaliści dostaną ulgę podatkową, to drapieżna konkurencja zmusi ich do obniżenia cen (na czym skorzystają WSZYSCY Amerykanie!). Przy niższych cenach więcej się sprzeda, do zwiększonej produkcji potrzeba więcej ludzi, popyt na silę robocza wzrośnie, więc wzrosną zarobki. To ZUPEŁNIE nie zależy od dobrej woli kapitalisty, który powinien być wyzyskiwaczem bez serca. Tę podwyżkę wymusi na nim Niewidzialna Ręka Rynku.

  • 21-01-2017 13:49:00

    Od Nowego Roku zapraszamy ponownie do naszej księgarni ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Z nowości polecam najnowszą książkę Jakuba Wozinskiego – Dzieje kapitalizmu, czyli nieznana historia imperiów, bankierów, wojen i kryzysów, w której Autor w nowatorski sposób przedstawia klasyczną historie rozwoju gospodarczego i nie tylko oraz prof. Adama Wielomskiego – Dekalog konserwatysty

    Z pozostałych to:

    Donald J.Trump – Prezydent Biznesman – autobiografia 45 prezydenta USA, która miała przekonać ludzi, żeby go wybrali. Jak teraz będzie wyglądała jego wizja z rzeczywistością?

    Carl Menger – Zasady ekonomii – książka jednego z najwybitniejszych ekonomistów światowych

    Tom G. Palmer – Czy wojny są nieuchronne? Czyli pokój, miłość i wolność – zbiór esejów pokazujących dlaczego pokój i sprawiedliwe podatki są najważniejsze dla rozwoju społeczeństw.

    Eric von Kuehnelt-Leddin – Wolność czy równość. Jedna z najnowszych pozycji Fijorr Publishing ze wstępem ode mnie

    Fryderyka Bastiata – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolności nad zniewoleniem,

    Douga R. Casey'a – Inwestowanie w trudnych czasach – książka napisana specjalnie dla Uczelni Asbiro oraz wydawnictwa Fijorr Publishing.

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę; najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    George'a Gildera – Bogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur Dmochowski – Afera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'Souza – Wybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark Skousen – Logika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Grzegorz Kucharczyk – „Christianitas od rozwoju do kryzysu” i „Christianitas między Niemcami a Rosją” - dwa zbiory tekstów znakomitego historyka o rozwoju cywilizacji chrześcijańskiej

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze, Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Także tylko u nas książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej – Sojusz Piłsudski-Hitler

     

    Do nabycia są również zbiory moich felietonów:

    Świat wg Korwina, Historia wg Korwina cz. I i II, oraz Europa wg Korwina z autografami lub bez.

    Jako gratisy do zamówień powyżej 100 zł oferujemy naszym PT Czytelnikom wydane sumptem PE felietony pt. Wielkopolska w Wielkiej Polsce lub esej pt. Wizja parlamentu w nowej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

    Do zamówień o wartości powyżej 150 zł oraz kompletu moich książek otrzymają Państwo dodatkowo obie pozycje.

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres:

    malgosia.szmit@gmail.com

  • 18-01-2017 01:20:00

    PiS - partia d***kracji (niemal) doskonałej

    Na wszelki wypadek zaczynam od wyjaśnienia. „Dωpa” – to całkiem przyzwoite słowo. Natomiast myśl, by krajem rządziła – jak chciał Lenin – dojarka; by krajem rządził L*d (nie daj Boże: „pracujący”) to coś tak nieprzyzwoitego, że muszę to wykropkować. Jeśli krajem rządzi Szary Człowiek – no, to kraj czeka szara przyszłość.

    I jeszcze jedno: ja szanuję każdego człowieka. Każdy powinien mieć prawo wychowywać swoje dzieci tak, jak on chce, powinien wydawać pieniądze tak, jak chce, matka powinna karmić swoje dzieci jak chce, każdy powinien ubezpieczyć się (albo nie) wedle woli, zapinać się pasami w samochodzie – albo nie. Tymczasem d***kraci mają człowieka w dωpie i za niego w tych sprawach decydują, a Szary Człowiek ma słuchać. Po czym – UWAGA - d***kraci zbierają tłum miliona Szarych Ludzi, zatruwają im umysły telewizją – i powołują się na ich decyzje!!

    Czyli facet uznany za niezdolnego do podjęcia poprawnej decyzji w/s zapięcia się pasem w samochodzie – jest zdolny do podejmowania trudnych decyzyj w skomplikowanych sprawach państwa!! Bo, jak to był ujął śp.Mikołaj Jeżow, stalinowski rezun: „Człowiek indywidualny może się mylić. Kolektyw nie myli się nigdy!

    A ja – odwrotnie: szanuję decyzje indywidualnego człowieka – natomiast motłoch (czy jest ich milion czy dziesięć) nie będzie rządził państwem, nie będzie rządził mną! „Odi profanum vulgus” – jak to był ujął Horacy.

    Bo mądrość ciała zbiorowego to mądrość najmądrzejszego z jego członków - podzielona przez pierwiastek kwadratowy z ich liczby. Czyli: milion Einsteinów ma mądrość jednej tysięcznej jednego Einsteina. Żarliby się między sobą, aż miło.

    PiSowi przeciwstawia się KOD, czyli Komitet Obrony D***kracji. Tymczasem to PiS reprezentuje L*d i rządzi w imieniu L**u. Natomiast PO reprezentuje zdegenerowane, pasożytnicze elity – a nie L*d. I nie wiem, co jest gorsze.

    Właśnie czytam tekst, który ma wzbudzić oburzenie na PiS. Bo oto pięć lat temu „Puls Biznesu” zadał sobie trud i skompletował listę 400 ludzi związanych z PO i PSL, którzy obsiedli posady reżymowe i w spółkach Skarbu Reżymu. Co wtedy komentowano słowami: TKM = „Teraz, K***a, MY!”. I oto teraz „PB” zadał sobie jeszcze większy trud – i zestawił listę 1000 ludzi związanych z PiSem, którzy obsiedli te posady.

    Cytuję: „W 2012 r. opublikowaliśmy w „PB” dwie listy działaczy PO i PSL, członków ich rodzin i znajomych na państwowym garnuszku. Każda składała się z ponad 400 nazwisk i była świetną ilustracją tego, co zostało z obietnic Donalda Tuska, który w exposé z 2007 r. solennie deklarował zakończenie „politycznego procederu zawłaszczania spółek z udziałem skarbu państwa”. Tamte listy powstały po prawie pięciu latach rządów koalicji PO-PSL. Dzisiejsza publikacja „PB”, z 1000 nazwisk nominatów PiS dowodzi, że obecnie rządzący już w rok przebili poprzedników, i to z nawiązką. Nasza lista ilustruje to, o czym mówią politolodzy: że zarówno tempo, jak też intensywność zmian personalnych wprowadzanych przez PiS są rekordowe. Działacze partii Jarosława Kaczyńskiego twórczo wdrażają w życie coś, co prawie 20 lat temu on sam trafnie, ale też z odrazą, nazwał zasadą „Teraz k… my”…

    Młody fachowiec

    Wojciech Jasiński, kolega ze studiów i jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, dekadę temu w rozmowie z „PB” twierdził, że „w spółkach z udziałem skarbu państwa nie ma miejsca dla osób z politycznego nadania”. Zapewniał, że za rządów PiS takimi firmami jak PKN Orlen będą zarządzać „młodzi fachowcy”. W grudniu 2015 r. prezesem Orlenu został … Wojciech Jasiński. Miał ponad 68 lat, a jego doświadczenie menedżerskie ograniczało się do trzyletniego epizodu w zarządzie powiązanej z PiS spółki „Srebrna”. Spółki, której aktywa czy przychody były kilka tysięcy razy (!) mniejsze niż Orlenu”. ( http://www.pb.pl/4654149,89526,teraz-k-my-na-calego )

     

    To wszystko prawda – ale to właśnie dowodzi, że PiS jest partią na wskroś d***kratyczną. Zwolennicy PiSu nie muszą się wstydzić. Tak właśnie powinna wyglądać d***kracja! W tych dniach władzę w USA obejmie p.Donald Trump – i w Stanach posady straci półtora miliona zwolenników Demokratów, a obsadzi je półtora miliona zwolenników Republikanów.

    Tam otwarcie się mówi, że d***kracja to system łupów (spoils system ). Kto wygra wybory – łupi ludzi. A Polakom wmawiano, że d***kracja – to coś dobrego, rzecz niemal święta...

    I teraz – takie zaskoczenie...

    W monarchii w ogóle urzędów jest mało, bo król musiałby ich utrzymywać z wlasnej szkatuły. A jeśli muszą być – to król wybiera uczciwych i kompetentnych; we wlasnym interesie. Premier natomiast musi odpłacić się za poparcie w wyborach, zadbać o poparcie w następnych... Kosztują i okradają? Może - ale nie jego! W d***kracji (a nawet w republice) inaczej być nie może. M.in. dlatego jestem monarchistą.

    Jak ktoś chciał w Polsce d***kracji parlamentarnej – to ją ma. PiS jest jej najdoskonalszym wcieleniem.

    Tak więc: wszelka walka z PiSem musi toczyć się pod hasłem: „PRECZ Z D***KRACJĄ!”

  • 17-01-2017 19:16:00

    O pewnej Kandydatce

    Proszę sobie wyobrazić, że w jakiejkolwiek poważnej (co ja piszę: „poważnej” - w dowolnej) firmie ktoś proponuje wybrać przewodniczącym osobę, która umie mówić wyłącznie w języku Eskimosów. Pisze i czyta w innych – ale mówi tylko w tym. I bez szansy, że nauczy się jakiegokolwiek innego.
    Przecież nie do pomyślenia – nieprawda-ż?
    I oto na przewodniczącą PE grupa „Konserwatystów i Reformatorów” (?) wystawiła p.Helgę Stevens (CEP) znającą wyłącznie język migowy – ponieważ jest głuchoniema.
    Język migowy jest niesłychanie uproszczony w porównaniu z językami europejskimi (dlatego użyłem porównania do eskimoskiego). Ale wszystko jedno: myśl, że za Panią Przewodniczącą będą musieli nieustannie biegać tłumacze z migowego (a w rożnych krajach są rożne języki migowe!) jest przerażająca. A mimo to ta kandydatura została zgłoszona – a sama Kandydatka traktuje ją całkiem serio!!!
    Jest to dowód, jak mało ważną instytucją jest Parlament Europejski – i jak zupełnie nieważne jest dobro ogółu, byle tylko nie zrobić p.Stevens przykrości oświadczeniem, że Ona się do tej roli nie nadaje. Nie nadaje się - z dokładnie tych samych powodów, dla jakich na wioślarza nie nadaje się człowiek jednoręki. I trzeba mu otwarcie powiedzieć, że się nie nadaje!
    Dlaczego p.Donaldowi Tuskowi wolno wypomnieć, że słabo zna angielski – a p.Stevens nie wolno uświadomić, że po angielsku nie mówi w w ogóle (i jest to istotna wada)? Jest bardzo wiele zawodów, do których głuchoniemi świetnie się nadają (do niektórych: lepiej niż inni!) - ale przewodniczenie zebraniom do nich nie należy. Ona sama powinna o tym, oczywiście, wiedzieć. Jeśli nie wie – to dlatego, że została wychowana w anty-cywilizacji, która wady uważa wręcz za zalety, a przynajmniej „polityczna poprawność” nie pozwala o nich mówić. Jeśli nie zostanie wybrana, to pomyśli, że to dyskryminacja kobiet.
    A za komuny takich opozycjonistów jak ja, czy Adam Michnik bezlitośnie dyskryminowano - nie biorąc na speakerów w radio.
    Tu przemówienie wyborcze p.Stevens (W jakim języku? W migowym...): https://www.youtube.com/watch?v=ymRdRXk5qDQ
  • 12-01-2017 21:32:00

    O jakość mleka troszczy się 400 przepisów

    Na początku przypomnę słowa Konfucjusza: „Naprawę państwa należy rozpocząć od naprawy pojęć”.

    Jak można naprawiać Unię Europejską (i większość krajów świata!), gdy ktoś wierzy, że w Unii panuje liberalizm – podczas gdy Unia, poszczególne kraje, a także samorządy wtrącają się we wszystko i regulują wszystko?

    Pamiętam, że 30 lat temu francuscy monarchiści szli do wyborów z hasłem: „Czy wiesz, że o jakość Twojego mleka troszczy się 127 przepisów?!?”. Obecnie jest ich ponad 400 – ale gdy człowiek chce się napić przyzwoitego mleka, to jedzie na wieś i szuka krowy. W Unii panuje nie „liberalizm”, lecz jego przeciwieństwo: „etatyzm”, czyli ustrój, gdzie we wszystko wtrąca się państwo.

    Rosję opanował w swoim czasie komunizm. Panował on również przez jakiś czas w Kambodży i Chinach – ale krótko, bo nie jest to ustrój zdolny do życia. W Rosji przybrał formę „bolszewizmu”. Jednak na początku lat 30. Stalin ustrój ten rozwalił, bolszewików wymordował (dlatego Lewica na świecie tak Go nienawidzi!) i ustanowił bezideowy etatyzm – tak, pod niektórymi względami bardziej posunięty, niż w UE, ale np. przepisów o mleku było znacznie mniej, więc liberalizm był tam większy. Komunistą być przestał, gdy zrezygnował z podboju świata, gdy przystąpił do budowy „Socjalizmu w Jednym Kraju”. Ustrój w tym kraju był autorytarny – czyli oparty o Jego autorytet. Był to również ustrój totalitarny. Jednak gdyby JE Mateusz Morawiecki wprowadził swój „jednolity podatek” to w sprawach finansowo-gospodarczych Polska stałaby się bardziej totalitarna, od Sowietów za Stalina.

    Obecny ustrój w Rosji jest bardzo autorytarny (choć mniej, niż za Stalina), bardzo mało totalitarny, i bardziej liberalny od Unii.

    Tu trzeba stanowczo przeciwstawić pojęcia zupełnie dziś mylone. „Liberalny” jest ustrój, w który jest bardzo mało przepisów (natomiast ich łamanie jest surowo karane – bo grozi anarchia). Natomiast „tolerancyjny” jest ustrój, w którym praw jest zazwyczaj bardzo dużo – natomiast patrzy się przez palce na ich łamanie (bo gdyby chcieć przestrzegać tych wszystkich przepisów, to życie by zamarło...). Żyjemy w czasach anty-liberalizmu – ale za to bardzo tolerancyjnych...

    „Socjalizm” z kolei to jest etatyzm, w którym państwo (teoretycznie przynajmniej) zabiera bogatym i daje biednym. Może istnieć inny etatyzm, elitaryzm – w którym państwo, naruszając zasady wolnego rynku, zabiera biednym i daje elitom (i w praktyce w dzisiejszym etatyzmie to właśnie się robi!!). Rzecz jasna socjalizm, ani elitaryzm nie mogą istnieć w liberalizmie!

    Idziemy dalej. „Kapitalizm” to nie jest przeciwieństwo socjalizmu! Kapitalizm to system, w którym pieniądze idą tam, gdzie dają największy zysk. Przeciwieństwem kapitalizmu jest woluntaryzm – gdzie pieniądze wydaje się według widzimisię Władzy. Może, teoretycznie, istnieć woluntaryzm prywatny, gdzie ludzie szastają pieniędzmi bez opamiętania – ale kończy się bardzo szybko, bo pieniądze znikają z łapek woluntarystów. Natomiast proces bankructwa państw zarządzanych woluntarystycznie trwa bardzo długo; niestety...

    „Prawica” to pogląd, że „Każdy jest kowalem własnego losu”; „Lewica” to pogląd, że państwo („społeczeństwo”, ktokolwiek) jest odpowiedzialny za człowieka i ma prawo zakazywać mu lub nakazywać co ma robić – co istotne: dla jego dobra. Prawica traktuje ludzi jak dorosłych – Lewica jak małe dzieci, jak zwierzęta, jak niewolników wreszcie.

    Hitler był socjalistą i d***kratą. Po objęciu władzy szybko przekonał się, że tak państwa nie da się prowadzić. Zamordował więc prawdziwego socjalistę Röhma, wygonił braci Strasserów i rozwiązał 4 milionową armię socjalistów (SA), powołując na to miejsce elitarne, prawicowe SS. Zachował jednak w państwie etatyzm i totalitaryzm. I sporo jednak socjalizmu. Podobnie jak Stalin czy Piłsudski.

    Gdyby to Röhm zamordował Hitlera, to III Rzesza byłaby niemal identyczna, jak obecna Unia Europejska...

  • 10-01-2017 13:16:00

    Od Nowego Roku zapraszamy ponownie do naszej księgarni ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Z nowości polecam najnowszą książkę Jakuba Wozinskiego – Dzieje kapitalizmu, czyli nieznana historia imperiów, bankierów, wojen i kryzysów, w której Autor w nowatorski sposób przedstawia klasyczną historie rozwoju gospodarczego i nie tylko.

    Z pozostałych to:

    Carl Menger – Zasady ekonomii – książka jednego z najwybitniejszych ekonomistów światowych

    Tom G. Palmer – Czy wojny są nieuchronne? Czyli pokój, miłość i wolność – zbiór esejów pokazujących dlaczego pokój i sprawiedliwe podatki są najważniejsze dla rozwoju społeczeństw.

    Eric von Kuehnelt-Leddin – Wolność czy równość. Jedna z najnowszych pozycji Fijorr Publishing ze wstępem ode mnie

    Fryderyka Bastiata – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolności nad zniewoleniem,

    Douga R. Casey'a – Inwestowanie w trudnych czasach – książka napisana specjalnie dla Uczelni Asbiro oraz wydawnictwa Fijorr Publishing.

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę; najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    George'a Gildera – Bogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur Dmochowski – Afera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'Souza – Wybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark Skousen – Logika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Grzegorz Kucharczyk – „Christianitas od rozwoju do kryzysu” i „Christianitas między Niemcami a Rosją” - dwa zbiory tekstów znakomitego historyka o rozwoju cywilizacji chrześcijańskiej

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze, Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Także tylko u nas książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej – Sojusz Piłsudski-Hitler

    Do nabycia są również zbiory moich felietonów:

    Świat wg Korwina, Historia wg Korwina cz. I i II, oraz Europa wg Korwina z autografami lub bez.

    Jako gratisy do zamówień powyżej 100 zł oferujemy naszym PT Czytelnikom wydane sumptem PE felietony pt. Wielkopolska w Wielkiej Polsce lub esej pt. Wizja parlamentu w nowej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

    Do zamówień o wartości powyżej 150 zł oraz kompletu moich książek otrzymają Państwo dodatkowo obie pozycje.

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres:

    malgosia.szmit@gmail.com

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów

    Ul. 3 Maja 100

    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

    BIC Swift przy wpłatach zza granicy BREXPLPWMUL

  • 08-01-2017 18:18:00

    Odpowiadam pp.Cieślakowi i Biernotowi w sprawie konsolidacji

    P.Bartosz Cieślak napisał na moim FaceBooku: "Pewnie ....Kowalski nadaje na Brauna, Zawisza na Kukiza, Winnicki na Kowalskiego, Korwin teraz na Kowalskiego itd. itd.I tak właśnie ten establishment się utrzyma, bo nie potraficie się dogadać".
    Otóż ten establishment się utrzymuje, bo ma wspólną ideologię: "Umocnić się u władzy i kraść jak najwięcej". IM jest wszystko jedno, jak wygląda Polska: przechodzą z SLD do PO, z PO do PiS lub odwrotnie Natomiast opozycja anty-ustrojowa nie ma wspólnej ideologii. Jest opozycja z lewa i z prawa, ze strony liberałów i etatystów, ze strony progresywistów i reakcjonistów... I dlatego w d***kracji zawsze muszą wygrać ludzie bez żadnej wspólnej ideologii (poza wspomnianą: "Słuchać, co mówią ludzie, głosić to, co chcą usłyszeć, dorwać się do władzy..."). Każda jasna ideologia ma zdecydowaną większość przeciwników - bo ludzie boją się radykalnych zmian. Zwolennicy Lewicy mają przeciwko sobie Prawicę i potężne Bagno (zwolenników status quo); zwolennicy Prawicy mają przeciwko sobie Lewicę i Bagno... Wygrywają ci, którzy zmian nie chcą. Przecież p.Donald Trump, choć walka była wręcz histeryczna, po objęciu urzędu też nie zawróci USA z drogi upadku!!
    Gdybyśmy utworzyli wspólną platformę, to też mogłaby ona mieć tylko jeden cel: "Zdobyć władzę, umocnić się - i kraść". Bo
    nic innego nie można by zrobić wspólnie. Nawet sam Ruch Kukiz15' po zdobyciu władzy nie mógłby zrobić nic, bo nie ma spójnej ideologii - i nawet się szczyci tym, że każdy ich Poseł głosuje w Sejmie przeciwnie, niż inni !!!. Gdyby nawet miał władzę absolutną, to najprawdopodobniej zrobiłby tylko jedno: d***kratyczne jednomandatowe wybory; wygrałoby je PiS, PO albo jacyś centryści - i po reformie. WCzc.Paweł Kukiz musi się zdecydować, co właściwie chce zrobić? Jednak gdyby to zrobił... patrz koniec poprzedniego akapitu.
    Dlatego partie opozycji nie mogą się łączyć: muszą się dzielić, by każdy odłam miał wspólną ideologię i po zdobyciu władzy dokładnie wiedział, co ma robić. Bo jeśli my zdobylibyśmy teraz władzę, to nie wolno by było czekać z reformami: musielibyśmy robić je NATYCHMIAST i SZYBKO. Ludzie musieliby widzieć, że wiemy, czego chcemy - i się nie wahamy. Każde zawahanie się u kierowcy prowadzącego 300 km/h to katastrofa. Establishment natychmiast takie wahanie się wykorzysta - i wygra na fali powrotu do tego, do czego ludzie przywykli. Dlatego też przegrają spiskowcy, którzy utworzyli UE - i przegrają zwolennicy Nowego Porządku Świata: nie wiedzą dokładnie, co chcą osiągnąć (są zgodni tylko co do ogólnego kierunku) – i przeprowadzają zmiany bardzo powoli.

    Śp.Józef Garibaldi miał tysiąc Czerwonych Koszul. „WOLNOŚĆ” („KORWiN”) ma ponad tysiąc czlonków i setki tysięcy zwolenników. A jeśli się okaże, że nie wszyscy Członkowie są jednomyślni – to trzeba będzie zrobić kolejny rozłam. Nie liczy się liczba Członków – lecz jasny i spójny program.

    Proszę zauważyć, że my nie atakujemy ideologicznych „sąsiadów” - to oni zwalczają nas! Dlaczego atakuje nas WCzc.Bartosz Józwiak (prezes UPR)? Nie wiem. Dlaczego atakuje nas duecik b.UPRowców: pastor Paweł Chojecki i p.Marian Kowalski? Moim zdaniem pracują na zlecenie PiSu. Dlaczego atakuje nas p.Grzegorz Braun? To jest już jakiś niezrozumiały fenomen, bo podziela prawie wszystkie najbardziej ekstremalne (z punktu widzenia praktyki politycznej) poglądy. Na pewno nie agentura. Ambicje personalne? Nie wiem...

    Na razie szlifujemy program – i czekamy na okazję. Mając pewność, że obecny układ musi się załamać. I jeśli wtedy nie wykorzystamy tej szansy – to będziemy odpowiedzialni przed Bogiem i Historią.

    P.Tomasz Biernot dodał: „Wie Pan, że największą wadą tego myślenia jest to, że w najbliższych 20-ciu latach nikt z tych partii nie zdobędzie władzy? Moim zdaniem musicie się dogadać i pójść na kompromis. Nie uważa Pan, że lepiej spełnić w 50% swoje plany niż czekać z nimi do śmierci? Wolę, żeby ten kraj jechał z prędkością 50km/h i mógł sobie pozwolić na błąd, niż stał w miejsju i liczył, że nagle stanie się cud”. Niekoniecznie – są dwa zastrzeżenia:

    1. Przede wszystkim wcale nie jest powiedziane, że razem osiągniemy lepszy wynik. Np. LPR miało w sondażach 8%, UPR 3% - startując razem osiągnęliśmy 2%, bo konserwatywni liberałowie nie chcieli głosować na narodowych katolików – i wzajemnie...

    2. Przyjmiemy (patrz rysunek), że „lepiej” to być niżej.


     

    Jeśli przesuniemy kulkę w kierunku większego wgłębienia, ale tylko odrobinę, to nastąpi pogorszenie, a nie polepszenie – i kulka wróci w poprzednie położenie, a reformator w najlepszym przypadku naje się wstydu.


     

  • 08-01-2017 04:49:00

    Lucyfer, Bergoglio, a sprawa polska

    Wiara to sprawa prywatna. Nie ma przecież nawet jak sprawdzić, w co kto wierzy. Natomiast religia nie jest sprawą prywatną. Religia to pewna moralność, pewne obrządki, pewne obyczaje.

    Nie wiemy, jakie obyczaje panowały w pierwszych komunach chrześcijańskich – ale gdzieś w czasach Konstantyna I Wielkiego chrześcijaństwo stało się religią, która zaczęła opanowywać świat. Ta moralność, te obrządki i te obyczaje najwyraźniej temu sprzyjały.

    Od tamtego czasu ludzie zaczęli walczyć o zwycięstwo chrześcijaństwa – o panowanie tej moralności, tych obrządków i tych obyczajów. Walczyć z mieczem w ręku – a nie nadstawiać lewy policzek, gdy ich uderzono w prawy.

    JŚw.Franciszek I w wywiadzie dla p.Eugeniusza Scalfariego („La Repubblica”, 11-XI-2016) zapytany przez tego wydawcę „Czy opowiadając się za społeczeństwem opartym na równości, ma na myśli jego marksistowską wersję?” przyznał, że wielokrotnie nazywa się go „komunistą”, jednak „To w końcu komuniści myślą jak chrześcijanie. Chrystus mówił [Gdzie???- JKM] o społeczeństwie, w którym to ubodzy, słabi, wykluczeni mają decydować. Nie demagodzy, nie nicponie, ale lud, biedni, którzy mają wiarę w Boga. To im musimy pomóc, by osiągnąć równość i wolność”. Dodał, że według Niego to ludowe ruchy zrzeszające ludzi ubogich, powinny wejść do polityki i zacząć dbać o swoje interesy. „Nie do politykierstwa, szarpaniny o władzę, egoizmu, demagogii, pieniędzy, ale do polityki wzniosłej, twórczej, z wielkimi wizjami”. A w ogóle to aktualnie najbardziej martwi się On losem uchodźców i imigrantów przybywających do Europy z Bliskiego Wschodu i Afryki.

    P.Tomasz Terlikowski jeszcze tego samego dnia zabrał głos starając się wytłumaczyć Papieża, że nie miał On na myśli takich komunistów jak Dzierżyński czy Stalin, lecz ideowców. ( goo.gl/cC65Vz )

    I to jest prawda. Jednak jest to znacznie, znacznie gorzej!

    Komunizm też przeszedł swoją drogę rozwoju. O ile Lenin marzył (czy szczerze?) by „Każda kucharka mogła rządzić krajem” o tyle za Stalina mowy już o tym nie było. Kucharki i dójki brane były do dekoracji. Za Fidela Castro, choć na Kubie Metysi i Murzyni stanowią (tę biedną, ale ponad 36%-ową mniejszość), ani jednego nie było w rządach! I, niestety: JŚw.Franciszek I marzy o komuniźmie w stylu Owena lub młodego Lenina – a nie Stalina.

    A dobrze jest przy tej okazji przypomnieć sobie, że bolszewicy spod znaku Lenina i Dzierżyńskiego wymordowali znacznie, znacznie więcej ludzi, niż staliniści.

    Nie mam najmniejszej ochoty żyć w świecie rządzonym przez „ubogich, słabych i wykluczonych”, niepełnosprawnych fizycznie lub umysłowo. Słabi i idioci natychmiast dają się opętać przestępcom, ubodzy natychmiast zaczynają kraść – czego dowód dał nam właśnie p.Mateusz Kijowski. To już lepszy Stalin... Oczywiście silni, zdrowi i bogaci wytrzymają również rządy „ubogich, słabych i wykluczonych” - pytanie, czy takie rządy wytrzymają ubodzy, słabi i wykluczeni? Bo zanim gruby schudnie, chudego nogami do przodu wynoszą...

    Rządy zresztą obejmują ci najmniej „słabi i wykluczeni” - a „ubogimi” przestają być bardzo szybko. P.Rafał A.Ziemkiewicz w 2015 nie wytrzymał tego zalewu demagogii i na Twitterze napisał: „Papież – idiota. Straszne”. Trafił zresztą za to w łapki aparatu sprawiedliwości, ale prokuratura umorzyła śledztwo, gdyż, jak On sam zeznał: „Jego intencją nie było znieważenie papieża, ale wyrażenie sprzeciwu wobec jego poglądów jako przywódcy religijnego. Dodał, że jako zwolennik tradycjonalistów w Kościele katolickim, stoi w opozycji do nauczania papieża. Jego celem było zwrócenie uwagi, iż nauczanie papieża w kwestiach obyczajowości zagraża tradycji katolickiej i spoistości Kościoła”. ( goo.gl/nu77kT )

    Tak nawiasem: słowo „idiota” jest obraźliwe – natomiast porównanie JŚw.Franciszka I do Księcia Piekieł jest dla Niego zaszczytem. Lucyfer to (w chrześcijaństwie – ale nie tylko) postać wysoce inteligentna, która spełnia ważną rolę w planie Boga. O Lucyferze będzie ludzkość pamiętać, gdy o ks.Jerzym Marianie Bergoglio dawno zapomną. Choć w Jego planie jest zapewne zostanie ostatnim papieżem – na co wskazuje ostentacyjna rezygnacja z liczebnika I przy imieniu...

    Tak więc: jest znacznie, znacznie gorzej. Obecny Papież nie jest idiotą, niestety. Jest to, jak przystało na jezuitę, wysokiej klasy intelektualistą, który sprawnie realizuje swoja wizję: powrotu Kościoła do czasów przed Konstantynem. Przerobienia chrześcijan z Rycerzy Chrystusa na pokorne bydło, rzucane na pożarcie lwom. Powiedział to zresztą w tym samym wywiadzie otwarcie: zamiast walki musimy mieć „więcej męczenników”.

    O to już zadbałyby ISIS, al-Qu'aida, al-Nusra – a także inne, bynajmniej nie tylko muzułmańskie, organizacje rozzuchwalone brakiem oporu. Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą. Przypomnijmy sobie los albigensów, „katarów”, którzy też chcieli przywrócić chrześcijaństwo przed-konstantyńskie...

    Wielka szkoda, że polscy księża, którzy to przecież widzą, nie mają odwagi, by publicznie sprzeciwić się temu zgubnemu kierunkowi.

    A, być może, jest jeszcze gorzej. Bo pierwsi chrześcijanie mnożyli się jak króliki – i właśnie dlatego, mimo prześladowań, nie wyginęli. Natomiast JŚw.Franciszek I wzywa katolików, by tego nie robili. Być może więc, jak to podejrzewają niektórzy, „powrót do źródeł chrześcijaństwa” to tylko maska – a w rzeczywistości Papież razem z pseudo-masonami

    (por.np. goo.gl/jg1gnJ – z tym, że - jak widać na załączonym dokumencie - to nie „masoneria” lecz „Wielki Wschód”) i spiskowcami z Unii Europejskiej, zwolennikami Nowego Porządku Świata itp. itd. - po prostu chce zniszczyć naszą cywilizację, uważaną przecież przez lewaków-postępaków za źródło wszelkiego Zła?

    Bo jeśli nie to Nim kieruje – to trzeba by przyznać rację p.Rafałowi A.Ziemkiewiczowi...

     

  • 03-01-2017 17:59:00

    Clinton, Hollande, Petru i inni (fragment felietonu z Wielkopolski)

    Prosty L*d Polski wreszcie może się ze znawstwem wypowiadać na najważniejsze tematy polityczne. Bo na równowadze geopolitycznej czy systemie podatkowym trzeba się znać – natomiast na wyjeździe z cudzą żoną zna się każdy. Więc zamiast krytykować program .Nowoczesnej krytykuje się WCzc.Ryszarda Petru z p.Joanną Schmidtową (czy może „Schmidt” – bo Ona podobno po rozwodzie?) – i tu każdy jest ekspertem.

    Ot: d***kracja.

    Inna sprawa, że p.Petru powinien wiedzieć w jakim kraju żyje – i wiedzieć, że w dzisiejszych czasach nic się nie ukryje. Te aparaty fotograficzne w telefonach komórkowych... Ech – za Stalina i Hitlera to jednak łatwiej było ukryć się przed Władzą.

    Tak – przed Władzą. Bo wtedy „Władzą” był Stalin – a teraz mamy totalitarnego, beznadziejnie głupiego Władcę – czyli „Większość”. Ten Władca ma oczy i uszy wszędzie.

    Wygląda więc na to, że p.Petru ma przechlapane. Jego Parteigenossen bohatersko przez Święta okupują Sejm – a On sobie na ksiuty z vice-Prezeską partii?

    To się dobrze nie skończy.

    Stara zagadka: „Czy lepiej jest być łysym – czy idiotą?” Odpowiedź: „Idiotą – bo mniej się rzuca w oczy”.

    Więc człowiek czyta sobie program tej .Nowoczesnej – i widzi głupotę za głupotą. Wszystko pomieszane i sprzeczne ze sobą. A to „obrona prywatnej własności” – a to „podatek 50% od sprzedaży ziemi rolnej”... Człowiek to czyta – z obowiązku: program konkurencji trzeba znać – i potem żałuje, że stracił czas na te piramidalne bzdury...

    Ale  jednak te bzdury mniej rzucają się w oczy, niż wyjazd na Sylwestra do Portugalii z partyjną koleżanką.

    I to jest właśnie podstawowa cecha d***kracji: GŁUPOTA. Stalin czy Hitler na takie coś machnęliby zapewne ręką. L*d nie popuści!

    Jak sobie przypomnę, jaka afera powstała w USA, gdy p.Wiluś Clinton, jako prezydent, pozwolił sobie na drobne bara-bara ze stażystką w Białym Domu. Mało co prezydentury nie stracił i nie wylądował w kryminale. Bo tam d***kracja jest jeszcze bardziej rozwinięta, niż u nas.

    Aż strach pomyśleć: co by się stało, gdyby i u nas d***kracja rozwijała się 200 lat!?!

    Na szczęście w całej Europie ta głupota już długo nie pociągnie – a wiadomo: my idziemy w ślad za Europą. Co Francuz wymyśli – to Polak polubi...

    Pod tym względem we Francji jest znacznie lepiej. Tam jednak d***kracji jest znacznie mniej, polityka to sprawa poważna, prezydent ma poważne uprawnienia konstytucyjne – i mało kogo obchodzą romanse śp.Franciszka Mitteranda  czy innych polityków. P.Dominikowi Strauss-Kahnowi, seksualnemu maniakowi, uszła nawet naprawdę skandaliczna afera z pokojówką i dopiero proces o stręczycielstwo spowodował, że przestał się liczyć, jako kandydat na prezydenta (tak!). JE Franciszek Hollande musiał rzucić żonę, też towarzyszkę partyjną, dwie następne pobiły się w Pałacu Elizejskim (niszcząc antyki za pół miliona €uro!) – i popularność Mu spadła dopiero, gdy nakryto Go na skuterze, którym wykradł się na spotkanie z kochanką.

    Nie: nie dlatego, że miał kochankę – tylko dlatego, że ośmieszył urząd prezydenta maskując się nieudolnie w kasku motocyklowym.

    Tak więc we Francji p.Petru nic by się nie stało. Natomiast my w pocie czoła budujemy Prawdziwą D***krację, w której rację ma L*d.

    I jeśli ten L*d skieruje teraz kciuk ku dołowi...

<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 następne >>

Strona 1 z 142 [postów: 20 z 2823]